Historia mojego życia

Każdy nowy użytkownik musi się wpisać! No dobra, to tylko żart, ale przedstawcie się. :)
Nymphalias
przedszkolASek
Posty: 9
Rejestracja: 27 sty 2018, 09:38

Historia mojego życia

Post autor: Nymphalias » 27 sty 2018, 10:42

Cześć!
Jakiś czas temu odkryłam forum, ale nie miałam odwagi wejść i zalogować się. Powód był prosty- przyznanie się samej przed sobą, że jestem osobą aseksualną sprawiało mi dużą trudność. Opowiem Wam historię, która być może pokrywa się również z Waszym życiem.
Od dziecka miałam ze sobą problemy. Wtedy wydawały mi się ogromne, z perspektywy czasu jakoś zmalały.
Nigdy nie potrafiłam się odnaleźć wśród ludzi, zawsze byłam tą "inną". Moją rzeczywistością były książki, żadna znana mi żywa osoba nie była w stanie ich zastąpić. Dlaczego? Odpowiedzią jest wyobraźnia- a tej miałam aż w nadmiarze, nikt nie był w stanie mnie zrozumieć ani nadążyć za moim tempem myślenia. Wtedy mi to nie przeszkadzało, byłam typowym brzydkim kaczątkiem- bez wyglądu, bez przyjaciół, bez perspektyw. Liczyła się chwila. Z biegiem lat wszystko zaczęło się zmieniać. Zaczęłam zauważać, że płeć przeciwna wykazuje zainteresowanie moją osobą i świadomie (lub też nie) starałam się od tego uciec trafiając na na prawdę złych ludzi. Ludzi, którzy niszczyli swoją i moją psychikę. Ludzi, którzy nie wnieśli do mojego życia nic poza depresją i głębokimi bliznami. Zapytacie pewnie jaki to ma związek z moją seksualnością... Wtedy myślałam, że żaden. Słuchajcie dalej
Okres dojrzewania jest czasem definiowania siebie, kształtowania swojej psychiki. Nie wiedząc kim jestem, starałam się być tym kim ludzie chcą żebym była. Chciałam znaleźć przyjaciół, których nigdy nie miałam. Wtedy też zaczęły się pierwsze kontakty fizyczne w moim życiu (nic specjalnego, bez naruszania intymności) po których określiłam się jako bi. Może to śmieszne, ale poniekąd stwierdziłam, że skoro żadna z płci nie wywiera na mnie szczególnego działania, to najwidoczniej jestem otwarta i na kobiety i na mężczyzn (cóż za głupia myśl!). Nie pragnęłam niczego innego jak wpasować się w tłum zamiast wyróżniać swoją innością (abstrakcyjne myślenie jest tylko szczytem góry lodowej- niezbadane są odmęty pokrętności mojej psychiki). Problem z wyrażaniem uczuć i w ogóle wzbudzenie ich jako takich "objawił" się nieco później- podczas pierwszego poważnego związku, w którym doszło do stosunku seksualnego z mężczyzną (wcześniej byłam kimś w rodzaju "wampira energetycznego"- wykorzystywałam ludzi do swoich celów, a kiedy zaczynało im zależeć, znikałam bez śladu... teraz wiem, jak bardzo złe to było. Dla zgorszonych powiem tylko, że karma wraca. I wróciła ). Powiem szczerze- nie wiedziałam co zrobić. W tamtej chwili i w wielu późniejszych wyłączałam psychikę a ciało działało tak, jak powinno działać. Wmówiłam sobie, że seks nie musi być przyjemnością dla mnie, tylko dla osoby której go ofiaruję. Męczyłam się, oj bardzo. Z wielu powodów relacja ta była jedną z najbardziej toksycznych w moim życiu (nie chodzi jedynie o zbliżenia). Związek trwał rok.
Później nie potrafiłam poradzić sobie ze swoim życiem. Moim ulubionym mechanizmem stało się wyparcie- wszelkie problemy psychiczne zostały głęboko zagrzebane i omijane w głowie szerokim łukiem przez świadomość. Kiedy przestałam sobie radzić stwierdziłam, że czas najwyższy udać się po pomoc. Diagnoza? Dystymia trwająca (na tamten moment) 7 lat oraz niestabilność emocjonalna połączona z silną niechęcią do wyrażania jakichkolwiek uczuć w obawie przed brakiem akceptacji. Leczenie? Psychotropy, po których było tylko gorzej, bo wszystko zbierało się za swego rodzaju "zaporą" w głowie. Problemy nie znikały, piętrzyły się w zastraszającym tempie a fakt, że ich nie odczuwałam nie znaczy że magicznie zniknęły. To był pierwszy moment w moim życiu, kiedy powiedziałam sobie "STOP". Na własną rękę odstawiłam proszki i wzięłam się za siebie- schudłam 10kg, zaczęłam intensywnie ćwiczyć i interesować się rozwojem osobistym oraz działaniem psychiki. W tamtym okresie nadal miałam epizody nawracającej depresji, ale uważam że poczyniłam poważne kroki w dobrą stronę.
Stwierdziłam, że czas najwyższy wyjść do ludzi i w końcu otworzyć się przed kimś, dać kredyt zaufania, pozwolić się poznać i zrozumieć. I wiecie co? Wszystko było na prawdę pięknie. Byłam sama dla siebie, odżywałam po toksycznym związku i w końcu zaczęłam cieszyć się życiem. Poznałam świetnego przyjaciela, z którym dzieliłam się problemami- tymi większymi i mniejszymi. Do czasu.
On był mężczyzną, ja kobietą. Myślałam, że granice naszej relacji są jasno wytyczone. Oh, jak bardzo się myliłam!
Krótka, bolesna historia którą można zawrzeć w jednym zdaniu: w chwili słabości zamiast jak wcześniej wesprzeć mnie psychicznie stał się powodem największego bólu w moim życiu- zgwałcił mnie.
Nie będę się rozwodzić nad tym aspektem- nadal jestem w fazie wyparcia. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest wylewanie żalu, nie potrzebuje niczyjego współczucia. Uważam, że był to istotny element życia, który sprawił że jestem kim jestem. Czytelniku, jeśli dotarłeś aż tutaj, pozwól że będę kontynuować moją historię- nie zostało już wiele do napisania.
Po tamtym "incydencie" nie mogłam się odnaleźć. Nie chciałam kontaktu z ludźmi, nie chciałam rozmawiać. Moje zaufanie i szczerość nie zostały uszanowane. Ale wiecie co? Nie załamałam się, nie dałam z siebie zrobić ofiary, a przede wszystkim nie straciłam wiary w ludzi. Miesiąc po tym zdarzeniu weszłam w związek, znów z mężczyzną. Paradoksalnie potrzebowałam kogoś w moim otoczeniu, kto byłby tylko dla mnie. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo są dość nudne- początki "standardowe", później znów moje przeświadczenie że seks jest dla kogoś a nie dla mnie, ciąg dalszy związku, rutyna, koniec.
KONIEC był najpiękniejszą rzeczą którą mogłam dla siebie zrobić.
I tym razem kolejny "dołek" dał mi szansę na wybicie się. Zaczęłam doceniać siebie, moją inność a przede wszystkim NIEZALEŻNOŚĆ. Rozwój osobisty, psychologia i mechanizmy samokontroli stały się dla mnie nowym zainteresowaniem. Każdego dnia staram się sobie udowodnić, że jest tyle rzeczy które warto robić dla siebie i dla nikogo innego. Ja jestem najważniejsza. Ja i moje potrzeby. Wiem, że mogę wykazywać uczucia, jeśli tylko ktoś da mi czas i okaże zrozumienie. Wiem, że mogę kochać choć do tej pory nie znalazłam osoby na którą mogłabym tą miłość ukierunkować. Są chwile, kiedy nie chcę żadnego kontaktu fizycznego- choćby przypadkowego dotknięcia dłoni. Są chwile, kiedy potrzebuje żeby ktoś mnie przytulił czy po prostu spał koło mnie i dawał poczucie bezpieczeństwa (mimo że nie przyznaję się do tego głośno- z tym nadal mam problem). W końcu, po 22 latach życia mogę otwarcie powiedzieć, że jako kobieta (uważana za atrakcyjną seksualnie) jestem ASertywna i przede wszystkim ASEKSUALNA i jestem z tego dumna!

Jeśli przeczytałeś/łaś od początku do końca spowiedź mojego życia- dziękuję Ci za to. Jest to historia, której nie zna nikt poza Tobą. Dziękuję za poświecenie czasu i danie mi szansy na wypowiedzenie się i pokazanie kim jestem. I choć nie było to dla mnie łatwe, cieszę się że znalazłam w końcu miejsce i ludzi, którzy mnie zrozumieją :>

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1001
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Historia mojego życia

Post autor: Patryk » 31 sty 2018, 13:30

Ostatnio bywam na forum od święta, jeszcze rzadziej w tym dziale. A tu przyszło mi trafic na wartościowe przywitanie, chociaż szkoda że jednak trudną dla kogoś historie. Było warto przeczytać do końca. Obyś znalazła tu coś dla siebie. Pozdrawiam:)

Awatar użytkownika
Bonnemort
mASełko
Posty: 108
Rejestracja: 30 sty 2018, 21:10
Lokalizacja: Katowice

Re: Historia mojego życia

Post autor: Bonnemort » 31 sty 2018, 17:08

Witaj. Rozumiem Twoje zagubienie ale jestem pozytywnie zaskoczony Twoją odwagą. Na forum jestem nowy i raczej zagubiony, uwielbiam chować się za książkami.
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Jonathan Carroll

UnlimitedPower
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 22 sty 2018, 00:20

Re: Historia mojego życia

Post autor: UnlimitedPower » 2 lut 2018, 02:18

widać, że jesteś bardzo wartościową osobą. Również miałem problem, który polegał na silnej potrzebie przynależności osób, na których mi tak na prawdę nie zależało. Pozbycie się toksycznych osób ze środowiska jest na prawdę wyśmienitym uczuciem. Jeśli pochodzisz z warmińsko-mazurskiego i masz ochotę na kawę, to chętnie posłucham więcej twoich opowieści, sam rowniez podzielę się doświadczeniami-21latek z Olsztyna ;)

Nymphalias
przedszkolASek
Posty: 9
Rejestracja: 27 sty 2018, 09:38

Re: Historia mojego życia

Post autor: Nymphalias » 3 lut 2018, 18:49

UnlimitedPower pisze:
2 lut 2018, 02:18
Jeśli pochodzisz z warmińsko-mazurskiego i masz ochotę na kawę, to chętnie posłucham więcej twoich opowieści, sam rowniez podzielę się doświadczeniami-21latek z Olsztyna ;)
Dzięki bardzo za propozycję! Niestety, aktualnie studiuję w województwie śląskim, ale chętnie porozmawiam prywatnie :)

P_aulina
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 26 sty 2018, 04:02

Re: Historia mojego życia

Post autor: P_aulina » 4 lut 2018, 19:50

Identyfikuję się mocno.
Szkoda, że w moim otoczeniu są same laski, dla których głównym problemem jest próba nie dania *** na imprezie. Może jest zbyt słabo sprzątam swoje otoczenie, ale dajesz nadzieję, że jakakolwiek próba ma sens. Dziękuję i zapraszam na piwko do lubuskiego.

Awatar użytkownika
Nuśka
mASełko
Posty: 120
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Historia mojego życia

Post autor: Nuśka » 4 lut 2018, 21:58

Jakbym czytała o sobie, znała zakończenie, od początku wiedziała co znajdę w poście. Wiadomo, że każda historia jest inna, ale etapy życia, podejście do niego, do rozwiązywania problemów mamy podobne.
W każdym razie witaj, dbaj o siebie i gratuluje odwagi napisania swojego życiorysu obcym ludziom, ja jej nie mam, czułabym się naga, problemy zamykam na papierze w biurku pod kluczem.

Nymphalias
przedszkolASek
Posty: 9
Rejestracja: 27 sty 2018, 09:38

Re: Historia mojego życia

Post autor: Nymphalias » 4 lut 2018, 22:29

Nuśka, P_aulina
Dziękuję bardzo za Wasze wypowiedzi. Cieszę się, że rozumiecie mnie i moje podejście do życia. Jeśli macie ochotę pogadać piszcie śmiało! Mam wrażenie, że świetnie się dogadamy :3

Awatar użytkownika
BlueStar
mASełko
Posty: 140
Rejestracja: 25 gru 2017, 23:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Historia mojego życia

Post autor: BlueStar » 10 lut 2018, 20:17

Ja również znalazłam tu wiele rzeczy jakby skserowanych z mojego życia:) Miłego spędzania czasu na forum życzę:)

P_aulina
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 26 sty 2018, 04:02

Re: Historia mojego życia

Post autor: P_aulina » 26 lut 2018, 03:52

Nymphalias pisze:
4 lut 2018, 22:29
Nuśka, P_aulina
Dziękuję bardzo za Wasze wypowiedzi. Cieszę się, że rozumiecie mnie i moje podejście do życia. Jeśli macie ochotę pogadać piszcie śmiało! Mam wrażenie, że świetnie się dogadamy :3
Też tak myślę dlatego ślę priv :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości