Stosunek do stosunku

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Stosunek do stosunku?

Brzydzę się seksem
54
28%
Jest mi obojętny. Nie moja bajka po prostu
88
46%
Boję się
35
18%
Inny (napisz)
14
7%
 
Liczba głosów: 191

Awatar użytkownika
Setsu
mASełko
Posty: 125
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Setsu » 8 sty 2018, 22:59

króliczka pisze:
8 sty 2018, 22:12
Ja aseksualną osobą jestem tylko wtedy gdy jestem chuda/b. chuda (wtedy też nie mam okresu prawie w ogóle), więc widocznie w niektórych przypadkach może być on powiązany z wagą. No bo czemu niby prawdziwej utraty popędu płciowego na skutek niedożywienia/zbyt niskiej wagi nie nazwać aseksualizmem jeśli trwa to np. kilka lat?
Nie ukrywam że bardzo mi się to podoba.
Osoby chore na anoreksję często rezygnują z seksu w imię wyzbywania się przyjemności, bo odmawianie sobie jedzenia to w pewnym momencie za mało. Taki przykład, który przyszedł mi od razu na myśl, gdy napisałaś o chudości. W żadnym wypadku nie czuj się oskarżana, zwracam jedynie uwagę na to, że czynników może być masa. Z całym szacunkiem, orientacja nie znika na pół roku, tak jak na pół roku nie zaczynasz być homo/ bi, by za cztery miesiące znów być hetero i od nowa. Właśnie dlatego Twojej utraty popędu płciowego, który jak sama przyznałaś rodzi się na skutek nieodżywienia organizmu nie można nazwać aseksualizmem, tak samo jak impotent nie staje się aseksualny, jest po prostu impotentem. Nie wiem, zachowujesz się jakbyś doskonale wiedziała, że problem leży gdzieś indziej, ba, wiesz gdzie ale z jakiegoś powodu uparcie będziesz twierdzić, że to aseksualizm. I właściwie możesz to robić, nikt cię za to nie zje ale to może nieść za sobą konsekwencje zdrowotne oraz psychiczne, bo nikt ci nie zagwarantuje na 100%, że nie są to objawy jakiejś choroby. Inna sprawa, że sama wyniszczasz organizm głodówkami (za niska masa ciała plus brak okresu, nawet nie da radu udawać, że to coś innego), bo między innymi taki stan ci bardzo odpowiada. To prosta droga do choroby o ile już chora nie jesteś ale pod tym kątem oceniać cię nie zamierzam, Twoje życie. W każdym razie w takim przypadku zasłanianie się aseksualizmem może nieść ze sobą poważne, czasami wręcz nieodwracalne konsekwencje, bo igranie z własnym organizmem i katowanie go wieloletnimi głodówkami (jak zrozumiałam) w końcu się zemści, niestety tego możesz być pewna.

Awatar użytkownika
Rheda
łASuch
Posty: 187
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Rheda » 9 sty 2018, 00:04

króliczka pisze:
8 sty 2018, 22:12
No bo czemu niby prawdziwej utraty popędu płciowego na skutek niedożywienia/zbyt niskiej wagi nie nazwać aseksualizmem jeśli trwa to np. kilka lat?
Dlatego, że we wszystkich opisach aseksualizmu zawsze pojawia się uwaga, że jest on trwałym (czyli od-zawsze-niezmiennym) nieodczuwaniem pociągu seksualnego, a nie skutkiem zaburzeń zdrowotnych, jakimi są na przykład problemy hormonalne, trauma, depresja, czy w tym przypadku - duża niedowaga.

Chciałabym napisać, że jeśli dobrze się z tym czujesz, to nie ma znaczenia, że nie chodzi tu o aseksualizm, ale jednak świadome doprowadzanie się do takiego stanu może być bardzo groźne dla twojego zdrowia.

Awatar użytkownika
Nemo
ASiołek
Posty: 61
Rejestracja: 30 cze 2017, 21:38
Lokalizacja: Szczecin

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Nemo » 19 sty 2018, 00:31

Wszystkie 3 odpowiedzi są prawidłowe :)

Awatar użytkownika
Bonnemort
ASiołek
Posty: 65
Rejestracja: 30 sty 2018, 21:10
Lokalizacja: Katowice

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Bonnemort » 1 lut 2018, 17:14

Ja boję się bliskość z drugim człowiekiem. Unikam dotykania innych ludzi.
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Jonathan Carroll

Awatar użytkownika
Nuśka
ASiołek
Posty: 59
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Nuśka » 6 lut 2018, 21:59

króliczka pisze:
6 sty 2018, 13:22
Jedną z najniebezpieczniejszych, bo najbardziej poniżających, a potencjalnie możliwych do pojawienia się podczas klasycznego seksu jest dźwięk przypominający pewną obrzydliwą rzecz (mężczyzna mógłby pomyśleć że zrobiłam przy nim coś niekulturalnego zrażając się do mnie, bo niektórzy nie wiedzą że taki dźwięk pojawia się czasami w trakcie seksu i nie ma z tą drugą rzeczą nic wspólnego).
Pierdzenie pochwą XD Niedoświadczony gimbas o tym nie wiem i może pomyśleć sobie różne rzeczy. Ja to rozumiem, Wy to rozumiecie, ale ktoś kto nie uprawiał wcześniej seksu może być co najmniej zaskoczony. Najbardziej śmieszą mnie też faceci, którzy myślą, że kobiety nic nie mają między nogami jak barbie, a są rożne budowy. Kliniki "piękna" trzepią na tym tylko kasę, a dziewczyny potem czują się niekomfortowo.
króliczka pisze:
8 sty 2018, 22:12
Ja aseksualną osobą jestem tylko wtedy gdy jestem chuda/b. chuda.No bo czemu niby prawdziwej utraty popędu płciowego na skutek niedożywienia/zbyt niskiej wagi nie nazwać aseksualizmem jeśli trwa to np. kilka lat?
Ze słowotwórstwa wynika, że brak popędu seksualnego, a aseksualność to wyrażenia jednoznaczne(a- brak, zaprzeczenie, anty - bycie przeciwnym). Na osoby, które utrącają popęd nie ma chyba nazwy, bo termin aseksualność zawłaszczyli sobie Ci, którzy nie poczuli nic nigdy przy drugim człowieku, albo nie mieli z nim bliskiego kontaktu, a biorąc pod uwagę słowotwórstwo nie jest to błąd używanie takiego terminu. Moim zdaniem jesteś po prostu niepewną siebie pedantką, a w stanie niedożywienia i aseksualną. To że w języku naukowym ten termin przypisany jest do konkretnej definicji nie znaczy, że nie możesz go używać w stosunku do siebie.
Jak dla mnie czysto pod względem słowotwórczym aseksualizm jest właśnie tym o czym piszesz, bo w myśl definicji nie chodzi w aseksualności o popęd czyli libido, a o pociąg seksualny do innych osób. Dla mnie bardziej odpowiednia byłaby w tym przypadku awersja seksualna względem innych osób, a tak wrzucone jest wszystko do jednego worka.
Setsu pisze:
8 sty 2018, 22:59
Osoby chore na anoreksję często rezygnują z seksu w imię wyzbywania się przyjemności, bo odmawianie sobie jedzenia to w pewnym momencie za mało. Z całym szacunkiem, orientacja nie znika na pół roku. Impotent nie staje się aseksualny.
A mi się wydawało, że w przypadku anoreksji lub niedożywienie zanik popędu jest powodowany złym funkcjonowaniem narządów na skutek właśnie niedożywienia ich. Organizm nie produkuje pewnych substancji, bo chce się utrzymać przy życiu.

Aseksualizm to nie orientacja. To jest zdanie niektórych ludzi - nie teoria. Inna frakcja naukowców uważa to za brak orientacji. Do tego orientacje można zmienić xd Nie rodzi się z nią. Seksualność kształtuje się całe życie.

Co do impotentów to raczej przeciwność aseksualnych, wiec nie wiem skąd porównanie.
Impotent - podnieca się/pragnie, ale nie ma fizycznych objawów.
Aseksualny - nie podnieca się, ale ciało ma sprawne.
fiammetta pisze:
18 kwie 2010, 21:24
ja nie potrafię tego zaszufladkować. rozróżniam:
*miłość
*seks
*piep... (przepraszam za wyrażenie, ale ono trafia w sedno)
Dokładnie, a dla siebie wybieram opcje 3 i 1 dla innych.
Mimo wszystko wydaje mi się, że to normalne, że obrzydza mnie rżnięcie się innych osób. Nie kochanie się - z szacunkiem i z myślą o innej osobie - takim to jeszcze zazdroszczę. Nie chodzi też o miłość tylko normalność - jakiś tam mój standard.
A boje się dlatego, że mój partner może się zatracić i nie zareagować na moje sygnały, generalnie poniżyć w jakiś sposób, bo mimo wszystko kobieta jest bardziej bierna. Jest też wiele innych powodów przez które nie zgodziłabym się na seks, więc najpierw wolałabym się upewnić, że mój facet je zna oraz rozumie i nie potraktuje mnie jak ciepły masturbator.

Tutaj wiele osób wypowiada się tak jakby dobry seks dla osób seksualnych był możliwy z każdym wszędzie i jakkolwiek, a uwieńczenie miłości seksem to mit i nic z tego nie wynika. Przykro się to czyta. Nie z każdym jest tak samo i nie chodzi wcale o jakieś cudowne techniki.

Generalnie seks nigdy nie będzie dla mnie czymś obojętnym, to ważny aspekt społeczny, ale rozumiem podejście dopóki mnie to nie dotyczy jest mi to obojętne.

Awatar użytkownika
Setsu
mASełko
Posty: 125
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Setsu » 7 lut 2018, 15:36

Nuśka pisze:
6 lut 2018, 21:59
A mi się wydawało, że w przypadku anoreksji lub niedożywienie zanik popędu jest powodowany złym funkcjonowaniem narządów na skutek właśnie niedożywienia ich. Organizm nie produkuje pewnych substancji, bo chce się utrzymać przy życiu.

Aseksualizm to nie orientacja. To jest zdanie niektórych ludzi - nie teoria. Inna frakcja naukowców uważa to za brak orientacji. Do tego orientacje można zmienić xd Nie rodzi się z nią. Seksualność kształtuje się całe życie.

Co do impotentów to raczej przeciwność aseksualnych, wiec nie wiem skąd porównanie.
Impotent - podnieca się/pragnie, ale nie ma fizycznych objawów.
Aseksualny - nie podnieca się, ale ciało ma sprawne.
Momentami uważam, że aseksualizm to orientacja, czasami, że nie. Zależy od której strony na to spojrzę, ale nie spędza mi to snu z powiek i nie robi większej różnicy. Zwracam jedynie uwagę na fakt, że niezależnie od czego, czy to orientacja, czy jej brak, to nie znika na parę miesięcy i nie wraca na kolejnych osiem. Mogłabym odwołać się po raz kolejny do osoby homo, ale myślę, że rozumiesz o co mi chodzi. A przykład impotenta podałam właśnie dlatego, że akurat mi trochę pasował do problemu opisanego przez króliczkę. A jeśli o nią chodzi, to owszem, zanik popędu może być spowodowany tym o czym napisałaś, po prostu podałam swój przykład, bo o to pytała, nic poza tym. Natomiast obie możemy chyba stwierdzić, że jej kłopot raczej do aseksualizmu nijak się ma, brzmi za to niepokojąco. Być może tego nie zauważa, ale takim postępowaniem niszczy sobie organizm. Oczywiście jest osobą myślącą i to jej decyzja, ot, tyle.

No nie, orientacji się nie zmienia. W sensie, że nie pstrykniemy sobie palcem i nie wymyślimy, że dzisiaj jesteśmy panseksualni. Z biegiem lat może się po prostu okazać, że lubimy też drugą płeć, gdy zawsze zwracaliśmy uwagę tylko na jedną. Może się też okazać, że ciągnie nas nasza własna i to odpowiedź na pytanie, dlaczego z przeciwną przez te wszystkie lata zawsze były jakieś zgrzyty. Jeżeli chodzi o taką zmianę, to tak, może.

Awatar użytkownika
Nuśka
ASiołek
Posty: 59
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Nuśka » 9 lut 2018, 23:45

Chciałam tylko zwrócić uwagę na bardzo skąpe nazewnictwo. Może w innych językach jest to bardziej rozbudowane. Prawda jest po obu stronach, ale własnie nie ma lub ja po prostu nie znam słów na nazwanie tego. Aseksualizm jest dla mnie najbardziej trafnym w tym przypadku określeniem. Tak samo jak np. osoba, która doznała jakiegoś urazu mózgu odpowiedzialnego za pociąg seksualny i go utraci to jak ma się określać? Ja bym powiedziała, że stała się aseksualna mając na myśli cała definicję tego wyrazu, bez "od urodzenia", a "od urazu" i myślę, że byłoby to jak najbardziej na miejscu. Tak samo uważam, że ludzie masturbujący się nie są aseksualni tylko autoseksualni. Bardziej odzwierciedla to prawdziwy stan rzeczy choć wiem, że to niepoprawne. Bez sensu jest poprawianie takich osób jak króliczka, bo każdy rozumie o co jej chodzi, o co chodzi Ci z orientacją też rozumiem, ale chciałam zauważyć, że odnośnie tego zdania są jeszcze podzielone.

Awatar użytkownika
Rheda
łASuch
Posty: 187
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Rheda » 10 lut 2018, 00:16

Na razie seksuolodzy (przynajmniej ci, którzy uważają, że aseksualizm istnieje) oddzielają aseksualizm od hipolibidemii. Ten pierwszy uważa się za wrodzony i niezmienny, za taki „stan naturalny” danej osoby, z kolei hipolibidmia polega na obniżeniu lub zaniku potrzeb seksualnych w stosunku do stanu wcześniejszego i jest uznawana za zaburzenie.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2496
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Viljar » 10 lut 2018, 08:17

To nieprawdziwa nieprawda. Hipolibidemia może być jak najbardziej wrodzona - tak przynajmniej głoszą podręczniki medycyny (niemający możliwości lub ochoty przebijać się przez terminologię medyczną niech sprawdzą na Wikipedii i portalach medycznych). Przypuszczam, że wątpię, żeby seksuolodzy mieli inne zdanie na ten temat. Na pewno nie ci, z którymi miałem do czynienia.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Rheda
łASuch
Posty: 187
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Rheda » 10 lut 2018, 10:59

To widać internet mnie oszukał. Tak czy inaczej, hipolibidemię uważa się za zaburzenie, a aseksualizm niekoniecznie. (tak, wiem, że według ciebie nie :P)

MrSpock
ASiołek
Posty: 64
Rejestracja: 13 gru 2015, 10:45

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: MrSpock » 10 lut 2018, 11:40

Ja już pisałem na ten temat. Napiszę w skrócie czego się dowiedziałem. Stwierdzono badaniami naukowymi, że mózg przy seksie wydziela negatywne emocje i to jest spowodowane wadą genetyczną. Większość ludzi jest mało spostrzegawcza więc mają seks i nie zauważają, że to im uszkadza psychikę. Dalsze badania wykonywane głównie w Azji związane z kamasutrą i seksem tantrycznym, wykazują, że głęboka więź uczuciowa miedzy ludźmi i nauczenie się techniki seksu tantrycznego może przynieść pozytywne odczucia w czasie seksu. U nas nie ma zupełnie żadnego nauczania w tym kierunku. Wiedza ludzi na ten temat jest żadna i to bardzo negatywnie wpływa na społeczeństwo całej Europy. Nigdzie w szkołach podstawowych czy średnich nie ma nawet przedmiotu, który uczyłby wyrażania uczuć do partnera, miłości, jakby ta sprawa nie istniała.

Awatar użytkownika
Setsu
mASełko
Posty: 125
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Setsu » 10 lut 2018, 15:55

Szczerze mówiąc, mam z tym problem. Z nazywaniem jakichkolwiek braku chęci do seksu aseksualizmem, analogicznie z traumami, zaburzeniami i tak dalej. Głównie dlatego, że już istnieje masa teorii, które ludzie łapią jak pelikany i potem mamy właśnie sytuacje "nie jesteś aseksualny, tylko masz problem, który musisz leczyć". Tutaj od wychudzenia, tam wujek zachowywał się niestosownie, wstydzę się płci przeciwnej, jestem nieśmiały. Wszystko, co ma jakieś podłoże, które jak najbardziej jest do wyeliminowania, wszystko, prócz takiej zwykłej i wrodzonej niechęci do seksu, bo po prostu takim już się urodziło i nie ma się z tym problemu. Na temat hipolibidemii się nie zgadzacie, więc nie wiem czy taka nazwa by pasowała, ale uważam, że jakiś termin na pewno by się przydał.

Awatar użytkownika
Rheda
łASuch
Posty: 187
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Rheda » 10 lut 2018, 16:16

Jeszcze co do hipolibidemii, to angielska wikipedia mówi tak:

Hypoactive sexual desire disorder (HSDD) or inhibited sexual desire (ISD) is considered a sexual dysfunction and is characterized as a lack or absence of sexual fantasies and desire for sexual activity, as judged by a clinician. For this to be regarded as a disorder, it must cause marked distress or interpersonal difficulties and not be better accounted for by another mental disorder, a drug (legal or illegal), some other medical condition, or asexuality. A person with ISD will not start, or respond to their partner's desire for, sexual activity.[1]

Czyli wychodzi na to, że tak jak pisałam - według obecnej wiedzy naukowej jest to choroba, co więcej - nietożsama z aseksualizmem. Czyli moim zdaniem można się posługiwać tym słowem, jeśli mówimy o tych przypadkach, które do aseksualizmu nie pasują. Oczywiście nie o wszystkich, bo na przykład impotencja to już przecież inna bajka.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2496
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Viljar » 10 lut 2018, 18:32

Gdybym był złośliwy, a przecież nie jestem, to poprosiłbym o określenie, czym różni się hipolibidemia od aseksualizmu i zapytał, czy są jakiekolwiek przyczyny, dla których miałbym tego drugiego nie nazwać chorobą.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
marzesobie
starszASek
Posty: 42
Rejestracja: 28 kwie 2017, 12:35

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: marzesobie » 10 lut 2018, 21:42

W sumie na to się nie umiera, nie ma też negatywnych oddziaływań na życie. Przynajmniej ja żadnych nie odczuwam, bo jakoś nie szczególnie mi przeszkadza że nie odczuwam popędu seksualnego. No może taki drobny dyskomfort że ciężko znaleźć sobie "drugą połówkę", ale ciężko to nazwać chorobą, która z definicji brzmi "Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czuje się on źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu." I skoro jednak mój organizm z moim aseksualizmem nie czuje się źle to ja bym tego nie nazwała chorobą, ale niech tam każdy nazywa to jak chce :)
No i najważniejsze aseksualizmu który ma się od urodzenia raczej leczyć nie można, bo nie ma na to lekarstwa a hipolibidemia po stwierdzeniu przyczyny można. Np jeśli przyczyną jest obniżenia libido przez złe odżywianie, czy hormony, czy leki czy tym podobne to jednak dąży się do eliminowania tego czynnika i powrotu do stanu pierwotnego gdzie to libido było obecne, a aseksualizm jest stanem trwałym, niestety.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości