Strona 10 z 11

Re: Stosunek do stosunku

: 13 lut 2018, 20:34
autor: Decadente
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 21:26
@Decadente Nie prawda. To w twojej głowie rodzą się takie teorie. Przecież nie ma jednego przepisu. Jak możesz wysuwać takie wnioski? O.o Osoby z przykładów wiedzą co to motyle w brzuchu, a aseksualna osoba nie wie. Mają komplet uczuć. Nie wiem skąd te próby nadpisywania mojej wypowiedzi, byleby tylko się nie przyznać i powiedzieć "no nie podniecam się". Piszesz tak jakbyś nie przyjmowała do wiadomości, że uważam, że seksualizm można w sobie rozwinąć, tylko wmawiasz mi, że pisze, że on jest na wszystko wszędzie, a jak nie to myślę, że to chore. Proszę Cię. Chciałabyś zrobić ze mnie takiego idiotę, ale się nie dam :wink: Odniosłabym się do tego bardziej, ale nie warto. Preferencje seksualne to osobny temat. Pozostaje mi mieć nadzieje, że reszta forumowiczów umie czytać i też nie lubią przypisywania zdania innego forumowicza pod swoje.
Słucham? : D
Po pierwsze, oczywiście, że w mojej głowie powstają moje teorie. A Twoje gdzie powstają?
Możemy dyskutować i wymieniać się naszymi poglądami, które tworzą się w dokładnie ten sam sposób, ale – przepraszam, że to powiem, takie odzywki zmieniają kulturalną dyskusję w przepychankę słowną.
Po drugie, nie próbuję nadpisywać Twojej wypowiedzi w żadnym wypadku. Jedyne, co próbowałam osiągnąć powyższymi przykładami to wytknąć pewien brak konsekwencji, który wyczułam w zdaniu napisanym przez Ciebie:
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 21:26
Gremialnie nie uważam, że osoby tutaj zarejestrowane są chore, tylko wybrakowane emocjonalnie lub uczuciowo, a niektórym po prostu brakuje altruizmu. Tyle.
Próbowałam to zrozumieć, dlatego teorię poszerzyłam. Z tego zdania wnioskuję, że odczuwanie popędu seksualnego jest normą, a nieodczuwanie popędu jest przez Ciebie uznawane za wybrakowane tudzież brakiem altruizmu. A co jeżeli osoba nie odczuwa tego popędu tylko do jednej płci? Jest wybrakowana w połowie, czy jest z nią wszystko w porządku, bo mimo wszystko do czegoś jest zdolna i „ma komplet uczuć?” Traktujesz ten temat zero-jedynkowo? Ma popęd, jest seksualna, nie ma popędu jest wybrakowana? Poza tym skąd wniosek, że osoby aseksualne nie posiadają kompletu uczuć? Nic nie nadpisuję, używam Twoich słów. Próbuję je zinterpretować i zrozumieć na swój sposób. Nie chcę robić ze swojego rozmówcy idioty.
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 21:26
Nie wiem skąd te próby nadpisywania mojej wypowiedzi, byleby tylko się nie przyznać i powiedzieć "no nie podniecam się".
Zupełnie nie rozumiem, o co Ci chodzi. Byleby się tylko nie przyznać? Do czego? Piszesz tak, jakbyś nie przyjmowała do wiadomości, że „no nie podniecam się”.
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 21:26
Piszesz tak jakbyś nie przyjmowała do wiadomości, że uważam, że seksualizm można w sobie rozwinąć…
Bo, uwaga, to prawda! Ciężko mi to przyjąć do wiadomości. Zdanie mam na ten temat zupełnie inne. Uważam, że osoba aseksualna nie może rozwinąć w sobie seksualności, tak samo jak lesbijka nie może stać się heteroseksualna. Twoja teoria jest dokładnie tym samym stwierdzeniem, co "Nie poczułaś jeszcze dobrego bolca.", "Po prostu jeszcze nie poznałaś tego jedynego", "spróbuj, uwierz mi, spodoba ci się." tylko że napisałaś to innym, o wiele łagodniejszym i grzeczniejszym tonem. I dlatego podjęłam z Tobą polemikę. Wiesz, tak wyglądają dyskusje.
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 21:26
…tylko wmawiasz mi, że pisze, że on jest na wszystko wszędzie, a jak nie to myślę, że to chore.
Nigdzie, w żadnym momencie naszej dyskusji niczego ci nie wmawiałam, a na pewno nie miałam takiego zamiaru. To w twojej głowie rodzą się takie teorie. Jak możesz wysuwać takie wnioski? O.o
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 17:02
Ale chłopak z ekranu? :lol: Z tego co piszesz Ty go nigdy nie czułaś i stąd chyba Twoja, a nie moja ignorancja…
Czego nie czułam? Tego chłopaka z ekranu?
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 17:02
To jak z jazdą na nartach. Wiesz, że jak zjedziesz będzie fajnie, lubisz to dlatego to robisz, ale czy na pewno tego potrzebujesz? Zresztą, a czymże jest potrzeba? Według piramidy potrzeb maslowa uznaje tylko te niższego szczebla i seks jako mechaniczne rozładowanie napięcia tam jest, ale z podnieceniem to już 3 - przynależności, bo nie każdy Cię podnieci, a manualnie zaspokoi już każdy. Reszta to właśnie rzeczy bez których można się obejść. Proponuje zapytać jakąkolwiek heterodziewice czy ma potrzebę penetracji, czy może dopiero po penetracji stanie się heteroseksualna?
Heterodziewice mają potrzebę penetracji. Gdyby nie miały, to nie masturbowałyby się przed swoim pierwszym razem, a cała masa dziewczyn to właśnie robi. Oczywiście nie każda odczuwa to tak samo, jedne odczuwają to o wiele mocniej niż inne. Niektóre nie wiedzą, że mają tą potrzebę, ponieważ nie potrafią jeszcze jej zdefiniować. Są osoby, które mają bardzo mocne potrzeby i odbywają swój pierwszy raz w bardzo młodym wieku. Każdy odbiera to inaczej. To jest ta skala szarości, o której mówiłam wyżej.
Poza tym uwierz mi, że w czasach gimnazjalnych nie raz przeprowadzałam podobne rozmowy z koleżankami. Uwierz mi, że rozmawiam z ludźmi także teraz, więc propozycja jest raczej nieadekwatna.
Gej nie musi spróbować z kobietą, by upewnić się, że woli mężczyzn. Lesbijka nie musi próbować z mężczyzną, by upewnić się, że woli kobiety. As nie musi próbować, by upewnić się, że jest asem.

Nuśka pisze:
12 lut 2018, 17:02
Więc rozwiń czym jest dla ciebie podniecenie, ta szarość przed uginającymi się kolanami, napływem gorąca, dreszczami przyjemności i ostrym mrowieniem podbrzusza, uciskiem w gardle, podwyższonym tętnem, do którego wystarczy jedno spojrzenie, bo w opisie twojej osoby go nie zauważyłam. I nic dziwnego, bo jesteś asem. Gdy zaczyna się coś podobnego czuć to raczej się z tej asowatości wychodzi.
Jak ktoś czuje coś takiego choćby z książką ma szanse na przerzucenie tego do prawdziwego życia i myślę, że da się nad tym pracować.
Rozwinęłam wyżej, ale powtórzę. Nie każdej seksualnej osobie uginają się kolana, odczuwa napływy gorąca i wszystkie te inne, pięknie rozpisane rzeczy. Są osoby, które odczuwają to dużo słabiej, albo znacznie mocniej. Są tacy, którym przebiegnie po plecach subtelny dreszczyk, są tacy, którym krążenie przyspieszy odrobinę, ale są i tacy, którzy tracą kontrolę. I być może takie osoby faktycznie mogłyby nad tym pracować i jakoś rozwinąć swoje uczucia. Ale nie wykluczam też tego, że może to nie być możliwe. Co więcej uważam, że osoby aseksualne, mogą nie mieć takiej możliwości.
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 17:02
Ty myślisz, że ja myślę, że asy nie umieją czerpać fizycznej przyjemności, a nie o to mi chodzi, tylko o to magiczne uczucie, które mija po roku trzech, a czasem i od razu, bo tym właśnie jest dla mnie pociąg seksualny.
Po pierwsze wcale tak nie myślę. Proszę Cię. Chciałabyś zrobić ze mnie takiego idiotę, ale się nie dam Dwukropek wing dwukropek. Po drugie pociąg seksualny nie jest żadnym, magicznym uczuciem. Znaczy w pewnym romansach to i owszem. Popęd seksualny to psychiczna reprezentacja pobudzenia pochodzącego z wnętrza organizmu, mająca na celu zaspokojenie potrzeb seksualnych. (Wikipedia, mało ambitna jestem) Nie ma tu mowy o żadnych górnolotnych uczuciach, chyba że nie miałaś na myśli uczuć wyższych takich jak miłość, to wtedy spoko.
A, no i wspominałaś coś o preferencjach seksualnych, że pomyliłam pojęcia. Zgadzam się, tam akurat odleciałam.
Nie ukrywam, że pozwoliłam sobie na pewne złośliwości, za które przepraszam. Nie chce mi się kontynuować tej dyskusji. Pozdrawiam cieplutko.

Re: Stosunek do stosunku

: 13 lut 2018, 21:13
autor: Nightfall
Proponuje zapytać jakąkolwiek heterodziewice czy ma potrzebę penetracji, czy może dopiero po penetracji stanie się heteroseksualna?
Pytałam xd Zawsze słyszałam, że mają potrzebę seksu, ale z różnych przyczyn się wstrzymują.

Re: Stosunek do stosunku

: 14 lut 2018, 11:08
autor: Nuśka
Decadente pisze:
13 lut 2018, 20:34
Poza tym skąd wniosek, że osoby aseksualne nie posiadają kompletu uczuć? [...] Czego nie czułam? [...] Piszesz tak, jakbyś nie przyjmowała do wiadomości, że „no nie podniecam się”.
Sama sobie odpowiedziałaś.
Decadente pisze:
13 lut 2018, 20:34
A, no i wspominałaś coś o preferencjach seksualnych, że pomyliłam pojęcia. Zgadzam się, tam akurat odleciałam. Nie ukrywam, że pozwoliłam sobie na pewne złośliwości, za które przepraszam.
Widać je gołym okiem. Przeprosiny nieprzyjęte. Dobrze, że zdajesz sobie sprawę, że to grubiańskie zachowanie. Nie ma to, jak na końcu przyznać mi rację, ale najpierw zjechać. Do każdej swojej opinii starałam podawać się jakąś analogie, dla lepszego zrozumienia i grzecznie odpowiadać, więc skąd te uszczypliwości? Bo ktoś ma inne zdanie albo ma czelność powiedzieć prawdę, że to nienormalne (norma jako miara przeciętna, najczęstsza, statystyczna ~ Wikipedia) nigdy nie poczuć podniecenia?
Napisałam, że nie chce się rozwodzić nad preferencjami seksualnymi, bo czymże jest wyznaczanie granic jak nie preferencjami. Tak samo jest z jedzeniem, jedni preferują to inni tamto, ale znają wszystkie 4 czy 5 smaków, są różne opinie na temat ich ilości. W mojej teorii aseksualni ludzie też znają góra tylko 2 z 3 uczuć towarzyszących miłości romantycznej. Tego jednego brakuje. Jak ktoś nie zna strachu, nie ma ręki, nie wie co to zapach, rodzice go nie kochali — tak, uważam, że jest wybrakowany, a nie, że chory. Czy kogoś, kto się z tym pogodził i do tego twierdzi, że dobrze mu z tym to boli? Obraża?
Decadente pisze:
13 lut 2018, 20:34
Próbowałam to zrozumieć. [...] A co jeżeli osoba nie odczuwa tego popędu tylko do jednej płci? Jest wybrakowana w połowie, czy jest z nią wszystko w porządku, bo mimo wszystko do czegoś jest zdolna i „ma komplet uczuć?”
Pisałam o osobach z forum, nie tylko aseksualnych, co wyraźnie tam pisze. W przypadku, który podajesz, osoba zna to uczucie i to jest ważne (o tym, że to może być też autoseksualizm, pisałam gdzie indziej). Analogicznie strach. Jedni boją się psów inni pająków, ale to czuli. Jak ktoś, kto się niczego nigdy nie bał, może się upierać, że ma komplet uczuć?
Ja: Piszesz tak jakbyś nie przyjmowała do wiadomości, że uważam, że seksualizm można w sobie rozwinąć...
Decadente: Ciężko mi to przyjąć do wiadomości. Zdanie mam na ten temat zupełnie inne. Uważam, że osoba aseksualna nie może rozwinąć w sobie seksualności
Cytowana przez Decadente Wikipedia uważa inaczej :) "Seksualność jest wrodzoną, naturalną funkcją organizmu ludzkiego" "Seksualny potencjał fizjologiczny człowieka ulega kształtowaniu przez doświadczenia życiowe." "Zaburzenia seksualne występują, gdy wrodzona funkcja fizjologiczna ulega zahamowaniu lub zniekształceniu, bądź pozostaje w skrajnej dysharmonii z pozostałymi sferami osobowości człowieka." "Zaburzenia na tle seksualnym – stany patologiczne związane z seksualnością człowieka." "Hipolibidemia - Popularnie zwana oziębłością seksualną, tj. brakiem lub utratą potrzeb seksualnych ." Ty "Osoba aseksualna odczuje podniecenie, ale nie ma potrzeby zaspokajania się" Ja: "Czyli uważacie, że aseksualizm jest determinowany przez potrzeby , a nie uczucia?" Ty "Oczywiście, że tak" idżmy dalej "Impotencja – dysfunkcja seksualna występująca u mężczyzn, objawiająca się brakiem erekcji lub ejakulacji mimo podniecenia" "Brak reakcji genitalnej – dysfunkcja seksualna u mężczyzn nazywana impotencją, u kobiet polega na upośledzonym zwilżeniu pochwy"

Nie wiem, czy to będzie eureka z waszej strony, czy jednak szach mat z mojej. Zawsze wolę używać własnego mózgu, ale jak już tak lubicie tą Wikipedię, która jeszcze mi rację przyznaję... grzechem by było nie skorzystać.
Decadente pisze:
13 lut 2018, 20:34
Nigdzie, w żadnym momencie naszej dyskusji niczego ci nie wmawiałam, a na pewno nie miałam takiego zamiaru. To w twojej głowie rodzą się takie teorie. Jak możesz wysuwać takie wnioski? O.o [...] Twoja teoria jest dokładnie tym samym stwierdzeniem, co "Nie poczułaś jeszcze dobrego bolca.", "Po prostu jeszcze nie poznałaś tego jedynego", "spróbuj, uwierz mi, spodoba ci się."
Jesteś pewna? Nie wiem, czy moje teorie rzeczywiście w moje, czy twojej głowie się rodzą, bo ja piszę tak:
Seksualizm kształtuje się całe życie. Jestem zwolenniczkom filozofii, że człowiek rodzi się jako tabula rasa. Empiryzm oczywiście to nie wszystko, ale kładę go na równi z genami. To tak jak z talentami. Nie rodzisz się pianistą, ale możesz mieć do tego predyspozycje. To kwestia rozwoju i jeśli przegapisz ten aspekt w okresie dojrzewania, później może być ciężko. [...] Tak jak pisałam wcześniej, owszem jesteśmy obciążeni genetycznie, ale mało kto ma znaczne uszczerbki zdrowotne z tym związane i uważam, że tylko od rozwoju medycyny zależy czy będziemy w stanie leczyć te wady organizmu.[...] seks nie da Ci podniecenia, o jakim ja pisze, ani tych uczuć i emocji
Albo
Ja: Ja pisze o niemożności (niezależnie od sytuacji) odczuwania [...](chodzi oczywiście przede wszystkim o podniecenie (skutek fenyloetyloaminy), które może przybrać charakter zarówno emocji, jak i uczucia) co sprawia, że ktoś się określa jako aseksualny.
Ty: Zgodnie z Twoją teorią, ta niemożność odczuwania przyjemności z praktyk BDSM jest pewnym rodzajem wybrakowania, czyż nie? [...]Przykłady jak najbardziej trafne [...] Według Twoich słów te osoby też są wybrakowane. Tylko, że mniej.
Bardzo widać, że Twoje myśli kręcą się tylko wokół stosunków seksualnych i nie rozumiesz działania fenyloetyloaminy, spadku serotoniny (o których ciągle pisze, a nie o testosteronie i estrogenie), która myślisz, że w pewnych romansach to i owszem występuje. W życiu również. To czysta chemia + układ nerwowy. Dla mnie libido (hormony) to nie to samo co pociąg seksualny (zakochanie), a czym innym jest jeszcze pożądanie (to bym nazwała potrzebą), a jeszcze czym innym pobudzenie seksualne ("stan fizjologiczny, pozwalający na odbycie stosunku płciowego." nietożsamy z libido). Niekonsekwencją jest niebranie opinii człowieka jako całości i narzucanie mu teorii z Wikipedii, których jest tam ogrom. Według tego, tamtego i innego filozofa, a tu macie według mnie i do niego się odnoście, komentując moją filozofie. Na Wiki te 3, a nawet więcej pojęć to synonimy. O wiele więcej znaczy, że ktoś kogoś pożąda niż ktoś kogoś pociąga . Ja w tym widzę ogromną różnicę.

@Nightfall Potrzebę czy chęć spróbowania? Rozumiem, że nie mówimy też o pettingu, orgazmie i potrzebie bliskości, tylko penetracji? Gej(wiem, że znasz takich) też czuje potrzebę stymulacji prostaty i stąd wie, że jest gejem, a nie stąd, że go mężczyźni podniecają? Bo mi się wydaje, że taką potrzebę jak penetracja ma się dopiero, albo po spróbowaniu(wiesz już co to, do czego prowadzi, poznałaś/eś to od dobrej strony), albo gdy chce się być bliżej i petting już nie wystarcza, ewentualnie jeśli myśli się, że jest tylko taka droga do zaspokojenia. Potrzeby seksualne ma każdy inaczej to patologia(Wikipedia)
"Potrzeba – czynnik skłaniający jednostkę do podejmowania aktywności, które mogą tę potrzebę zaspokoić"
Potrzeba - rozładowanie napięcia seksualnego
Penetracja - aktywności, które mogą tę potrzebę zaspokoić
Odsetek ludzi którzy mają prawdziwą potrzebę czucia penisa w sobie, przed poznaniem penetracji jest bardzo mały w mojej opinii i na pewno musi poprzedzić go cała droga zacieśniania więzi z partnerem i poznawania ciała. Na pewno nie jest to coś co determinuje orientacje.
Heterodziewice mają potrzebę penetracji. Gdyby nie miały, to nie masturbowałyby się przed swoim pierwszym razem, a cała masa dziewczyn to właśnie robi.
Aseksualiści też to robią. Też mają potrzeby seksualne. Odsyłam do tematu

Napisze to jeszcze raz dla fanów Wikipedii, gdzie też mamy libido, zakochanie("często błędnie nazywane jest miłością." ~ Wikipedia <3) i miłość. W mojej opinii aseksualnym nie brakuje libido, a zakochania, bo jakby to chodziło o libido to byłyby to patologie seksualne. Aby nie utożsamiać tych pojęć taką mam dedukcję. As może czuć eros, ale nie sexus, który ma początek w zakochaniu.

Re: Stosunek do stosunku

: 14 lut 2018, 17:23
autor: Słomiany Zapał
Nuśka, czyli według Ciebie...
Asy mają tak:
"Eros (gr., łac. Amor) – miłość twórcza, kreatywna lub romantyczna, w której dominującą rolę odgrywa sentyment, tęsknota, oczarowanie, pragnienie coraz większej pełni."
Seksualni tak:
"Sexus – miłość zmysłowa, realizująca się w zbliżeniach płciowych, oparta na wzajemnym pożądaniu; najczęściej ma swój początek w zakochaniu."
A cały proces zakochiwania się wygląda tak:
http://www.kopernik.org.pl/orientuj-sie ... to-chemia/
I tutaj bym polemizował z tym, czy asy nie mogą się zakochiwać. Ja uważam, że mogą i że ten proces też u nas zachodzi. Zgodzę się, że z pominięciem niektórych elementów - pożądania, podniecenia itp. Nie wszystko jednak co dzieje się w organizmie podczas zachodzenia procesu zakochiwania się jest nieosiągalne dla asa.
Tym bardziej, że asy nie są pozbawione pociągu emocjonalnego i romantycznego do ludzi określonej płci.

Re: Stosunek do stosunku

: 15 lut 2018, 01:39
autor: Decadente
Tak jak wcześniej zapowiadałam, nie zamierzam kontynuować dyskusji o aseksualizmie, bo w tym wypadku nie ma to najmniejszego sensu. Chciałam się tylko odnieść do zarzutów odnośnie mojego zachowania i już stąd uciekam.
Nie odnalazłyśmy się zupełnie na wielu płaszczyznach.
1. W moim odczuciu manipulujesz moimi słowami, sklejasz je tak, by ich wydźwięk był zupełnie inny od zamierzonego. Ignorujesz większość moich pytań, nadajesz słowom zupełnie inne znaczenie, robiąc ze mnie idiotę. Nie twierdzę, że robisz to specjalnie. Ba, podejrzewam, że myślisz, że robię dokładnie to samo. Jest to wynik obustronnego niezrozumienia. Nie mam pretensji. Nigdy nie chciałam tego zrobić. Po prostu moje interpretacje nie zgadzały się z Twoimi zamysłami i odwrotnie.
2. Łączysz zdobytą wiedzę i swoje przemyślenia, tworząc luźne teorie. Dokładnie to samo robię ja oraz wszyscy ludzie, którzy myślą i wyciągają wnioski.
Dyskusja w moim rozumieniu polega na skonfrontowaniu teorii, poparciu ich odpowiednimi argumentami. Odniosłam jednak wrażenie, że Ty uważasz, że Cię atakuję. Fakt, że się z Tobą nie zgadzam i próbuję podjąć polemikę, nazywasz uszczypliwościami wywołanymi tym, że „ktoś ma inne zdanie albo ma czelność powiedzieć prawdę, że to nienormalne.”.
3. Nigdy nie narzucałam nikomu mojego zdania. Jest to granica, której nie przekraczam. Zaznaczyłam to już wcześniej, ale być może to zignorowałaś/nie zauważyłaś. Nigdy nie posunęłam się też do tego, by napisać Ci wprost „Nieprawda!”. Nie używałam zwrotów „Ktoś ma czelność powiedzieć prawdę!”. Z tego, co pamiętam, Ty nie miałaś przed tym żadnych skrupułów. Jedyne, co zrobiłam, to napisałam, że ciężko jest mi przyjąć do wiadomości Twój punkt widzenia.
Ja widzę wyraźną różnicę w konstrukcji i wydźwięku tych wypowiedzi. I nie uważam, bym to ja komukolwiek narzucała swoje teorie.
Analizując własne posty znalazłam jeden fragment, który faktycznie zabrzmiał inaczej niż w zamyśle. Te twierdzenia, mogłam napisać inaczej:
„Odnosiłaś się do osób, które nic nie czują, a niektóre moje przykłady nie czuły nic, lub czuły znacznie mniej podczas robienia pewnych czynności (za przykład podałam rodzaje pozycji), bądź czuły emocje bardzo negatywne (a tutaj seks oralny). Według Twoich słów te osoby też są wybrakowane. Tylko, że mniej.”
Tutaj faktycznie zabrzmiałam nie tak jak chciałam i posunęłam się za daleko. Miałaś pełne prawo źle odebrać moje słowa. Biję się w pierś, ponieważ potrafię dostrzegać błędy. (Mam nadzieję, że nie użyjesz tych słów w dziwny sposób, próbując wmówić mi złośliwość, jak zdążyłaś to zrobić już wcześniej)
4. Nazywasz moje zachowanie grubiańskim na podstawie postu, który… wręcz tonął w Twoich własnych frazach! Mój ostatni post naładowany był negatywnymi emocjami, ponieważ w Twoich odpowiedziach wyczuwałam brak szacunku do mojej osoby. Być może nie miałaś tego w zamyśle, tak samo jak ja wcześniej. Nie ukrywam jednak, że Twoje posty odebrałam bardzo nieprzyjemnie. Próbowałam to zaznaczyć stosując kropka w kropkę te same słowa, których użyłaś przeciwko mnie. Oczywiście robiłam to czysto satyrycznie. Odniosłam jednak wrażenie, że ani żart, ani sugestia zupełnie do Ciebie nie trafiły, bo w odpowiedzi cytujesz i odnosisz się do własnych zwrotów. W ogóle chyba wszystkie moje luźniejsze, bardziej humorystyczne komentarze traktowałaś śmiertelnie poważnie. (Dostanę kąśliwą odpowiedź o niskim poziomie żartów? Albo inną uwagę o moim braku wychowania? To tak na marginesie w kontekście grubiańskiego zachowania. )
5. Odnosząc się bezpośrednio do Ciebie, za każdym razem używałam wielkiej litery, próbując w ten sposób przekazać szacunek do drugiej osoby.
6. Wyśmiewasz mnie z powodu… wykorzystania jednego, króciutkiego zdania z Wikipedii, który z resztą sama sparodiowałam. To był pewien rodzaj satyry, który najwyraźniej do Ciebie nie dotarł. Później wałkujesz ten temat, nie szczędząc szyderstwa.
7. Myślałam, że różnica między zdaniem twierdzącym a pytającym jest jednak dosyć wyraźna i zrozumiała. Tymczasem myślę, że do moich pytań, jeśli już, to odnosiłaś się tak, jakbym próbowała na siłę wcisnąć Ci coś, czego nie powiedziałaś.
8. Nie zwróciłaś uwagi, w którym momencie włączyłam się do dyskusji i na który post odpowiedziałam. Cytujesz swoje wypowiedzi, których nie czytałam i nie znałam.
9. W żadnym momencie nie próbowałam wmówić ci brak jakiejkolwiek wiedzy. Ty natomiast wytykasz mi braki w edukacji w bardzo nieprzyjemny sposób.
10. Gdy wytknęłaś mi pomyłkę, ja to przemyślałam. I doszłam do wniosku, że kurcze, w tym momencie popełniłam błąd, co uczciwie przyznałam. Twoja reakcja? Uznałaś, że Cię zjechałam, jestem grubiańska, a moje przeprosiny zmieszałaś z błotem.
11. Gdy, w moim odczuciu posunęłaś się za daleko, grzecznie i kulturalnie napisałam, byśmy nie szły w tę stronę, ponieważ rozmowa zmienia się w przepychankę słowną. Nie odniosłaś się do tego w żaden sposób. Jakbyś nie widziała niczego złego w swoim zachowaniu. Kiedy Ty poczułaś się urażona, napisałaś bez wstydu, że moje wypowiedzi są ordynarne…
12. …Po czym piszesz, że starasz się grzecznie i spokojnie odpowiadać na moje argumenty, a to ja zachowuję się jak człowiek źle wychowany.

Jak widzisz nasze punkty widzenia są zupełnie różne. Nasze cele były dokładnie takie same, ale gdzieś coś poszło nie tak. Wierzę, że nie miałaś w zamyśle mnie urazić, tak samo jak ja nie miałam w zamyśle urazić Ciebie. Nie wiem jak Ty, ale ja z tej dyskusji na pewno wyciągnę cenną lekcję.
Pozdrawiam ciepło!

Re: Stosunek do stosunku

: 15 lut 2018, 09:09
autor: Viljar
Nightfall pisze:
12 lut 2018, 20:18
:dash: Pisałem wcześniej, że to nie zawsze jest prawda (a właściwie nawet z reguły nie jest).
Oj przepraszam, że nie czytam każdej strony od deski do deski ;p Jeśli to nie jest różnicą, to najpewniej przy hipolibidemi występuje dyskomfort osoby, która jej doświadcza. Jednak ja pierwsze słyszę, że hipolibidemia jest wrodzona ;p

Tutaj ktoś zrobił podsumowanie odnośnie tego zaburzenia (zgodnie z podręcznikami do klasyfikacji zaburzeń). Chciałam znaleźć je sama, ale nie mam transferu, żeby ściągnąć podręczniki:
http://nobowiepani.pl/2017/01/09/hipolibidemia/
Wygląda na to, że jest to zmniejszenie, czegoś co było u danej osoby, a nie brak od zawsze. To, że pisze tam "brak podniecenia seksualnego" nie znaczy wcale, że ktoś nie miał podniecenia seksualnego od zawsze. Oznacza, to że stracił je całkowicie w wyniku tego zaburzenia.

Także ja nie wiem skąd taki wniosek, że to zaburzenie może być wrodzone. Chętnie poczytam na ten temat, jeśli możesz dać źródło.
Istnieje hipolibidemia pierwotna, czyli wrodzona. Najpierw się edukujemy, a potem komentujemy, tak? ;) A poza tym mój tekst na temat hipolibidemii był raptem dwa posty wyżej. Gratuluję spostrzegawczości :P

Konia z rzędem temu, kto mi wykaże różnice między hipolibidemią pierwotną a asesksualizmem. Dla mnie to jest dokładnie to samo, tylko że aseksualiści wymyślili sobie nowe pojęcie i nazwali orientacją, żeby nadać sobie wyjątkowości :P
Słomiany Zapał pisze:
14 lut 2018, 17:23
I tutaj bym polemizował z tym, czy asy nie mogą się zakochiwać. Ja uważam, że mogą i że ten proces też u nas zachodzi. Zgodzę się, że z pominięciem niektórych elementów - pożądania, podniecenia itp. Nie wszystko jednak co dzieje się w organizmie podczas zachodzenia procesu zakochiwania się jest nieosiągalne dla asa.
Tym bardziej, że asy nie są pozbawione pociągu emocjonalnego i romantycznego do ludzi określonej płci.
Gdyby aseksualizm był orientacją (właściwie powinno mówić się "brakiem orientacji"), to jest oczywiste, że nie powinni być zdolni do zakochiwania się ani odczuwać pociągu do ludzi określonej płci.

Re: Stosunek do stosunku

: 15 lut 2018, 09:34
autor: Bonnemort
Nie jestem pewien, czy to dobry trop czasem geje mają żony i dzieci, a dopiero po latach odkrywają, że jednak wolą mężczyzn. Mimo to jakoś udało im się zrobić dzieci, więc osoby aseksualne też mogą się zakochać i być w związku, tak ja to widzę.
Sam jestem w stałym związku (tzw. białym małżeństwie) i uważam że jest mi dobrze w tym układzie i nikt po za mną i partnerem o tym nie wie, no teraz jeszcze Wy wiecie.

Re: Stosunek do stosunku

: 15 lut 2018, 11:23
autor: marzesobie
Dyskusja między dwiema osobami które są pewne swojej i tylko swojej racji, nie ma najmniejszego sensu :)
To czy aseksualizm jest chorobą, orientacją, wybrakowaniem czy jeszcze czymś innym, jest oceną subiektywną i nie ma co się spierać.
Ocenę jako choroby lub nie, zostawmy dla lekarzy, choć i oni mają z tym problem...ale zapewne gdzieś na świecie są naukowcy którzy zajmują się badaniami na ten temat. Ale w sumie nawet jeśli oni postawią diagnozę że nie jest to choroba lub coś innego i tak znajdą się osoby które z tym nie będą sie zgadzać. Przecież do tej pory są osoby które negują inne orientacje seksualne, twierdząc że wszystko co nie jest hetero jest objawą choroby i należy to leczyć (nawet na tym forum są takie osoby)
Także spieranie się lub narzucanie innym swojego "bo ja wiem lepiej" jest bezsensowne.
Także cytowanie czyjejś opinii na dany temat i dodawanie swoich komentarzy, typu "to nie prawda bo ja uważam że jest inaczej" jest dla mnie dziwne.
Ja nie uważam że jestem wybrakowana dlatego że jestem AS, Nuśka uważa że wszyscy nie-seksualni są wybrakowani, ktoś tam jeszcze może uważać jeszcze inaczej i to jest ok każdy ma swoje zdanie.
Ktoś może twierdzić że np każda osoba AS jest niezdolna do miłości romantycznej, bo nie chce seksu, spoko to czyjaś opinia. Ale jaki ma sens cytowanie innych osób które mają inne zdanie na ten temat i pod każdym pisanie że wcale tak nie jest jak oni piszą "bo ja uważam że tak nie jest" bo do tego się to sprowadza.
Zresztą miałam już tutaj nie pisać, bo jedna osoba uparła się negowac zdanie innych, w moim odczuciu, w dość negatywnym wybrzmieniu...
Każdy ma swoje prawdy i raczej nikt ich nie zmieni.

Re: Stosunek do stosunku

: 15 lut 2018, 15:15
autor: Nuśka
@Słomiany zapale - Myślę bardzo podobnie z wykluczeniem, że seksualni mają tylko sexus, bo przecież mogą mieć całość. Asy mają te stany nieuzasadnionej radości, wzrostu pewności siebie, bezsenności, zaburzenia łaknienia, brak tchu czy stany niepokoju bez depresji i łatwiej dopuszczają do głosu endorfiny, nie potrzebują rozładowania napięcia poprzez orgazm, aby czuć się zaspokojonym, mogą myśleć racjonalniej, bo się nie podniecają tak jak i Ty też piszesz, a przecież to to podniecenie jest czymś co pcha Cię do łóżka drugiej osoby. Jednocześnie uważam, że może w nich wzrosnąć napięcie seksualne, ale nie intensywne, bo po prostu nie są na nie tak podatni i "rozwinięci" w tym zakresie. Nie użyłam określenia "uczucia łaskotania w brzuchu" tylko zakochanie, choć od samego początku je mam na myśli, bo jest nieodłącznym "objawem" zakochania. Moim zdaniem asy czują też pociąg(czyli mogą się zasymilować z orientacją) i mają też potrzeby seksualne, ale wystarcza im na przykład tylko przytulenie(a więc jest też pożądanie i potrzeba kontaktu cielesnego - usta też są sferą erogenna człowieka tak na marginesie) i napięcie spada, działają endorfiny, a gdy są sami radzą sobie poprzez masturbację. Z biologicznego punktu widzenia to zdrowsze, nie zachowujesz się jak ćpun, ale bądź co bądź odbiega od normy i nie motywuje do rozpłodu ani rozwoju w zakresie seksualności.
Za to w hipolibidemiku moim zdaniem nie wzrośnie napięcie seksualne i się nie podnieci, a impotent się podnieci, a nie wzrośnie w nim napięcie seksualne, choć bądź co bądź też uważam aseksualizm trochę za twór sztuczny i że słowo to powinno mieć zupełnie inne znaczenie. W klasycznej teorii nikt nie umie wytłumaczyć czemu te schorzenia nie mogą być tożsame z aseksualizmem, a moim zdaniem to definicja jest po prostu do d*** i na siłę ktoś chce pokazać, że to inna orientacja.

Artykuł ma jedną wadę, bo nie wyjaśnia, czemu te związki wytwarzają się pomimo nieobecności drugiej osoby, a mówi, że w powietrzu muszą być feromony(chyba, że nasze własne też na nas działają), do tego silny stres działa prawie tak samo.

Re: Stosunek do stosunku

: 15 lut 2018, 15:45
autor: Słomiany Zapał
Viljar pisze:
15 lut 2018, 09:09
Gdyby aseksualizm był orientacją (właściwie powinno mówić się "brakiem orientacji"), to jest oczywiste, że nie powinni być zdolni do zakochiwania się ani odczuwać pociągu do ludzi określonej płci.
Nie zgodzę się z tym. Orientacja seksualna składa się z trzech elementów - trwałego pociągu emocjonalnego, romantycznego i seksualnego. I to odnosi się do osób seksualnych. Natomiast asy odczuwają pociąg emocjonalny i romantyczny do innych osób, a więc choć aseksualizm możemy nazwać brakiem orientacji seksualnej z powodu braku pociągu seksualnego to jednak nie można powiedzieć, że to brak orientacji emocjonalnej i romantycznej, gdyż to akurat asów dotyczy. Po prostu seksualni mają trzy opcje, które się u nich składają na orientację, a asy dwie.

Co do tej hipolibidemi:
"Tego typu zaburzenia seksualne mają też u kobiet różne stopnie gradacji – pierwotne i wtórne. Mogą manifestować się od początku aktywności seksualnej lub pojawić się dopiero w określonym wieku. O wiele częściej jednak mamy do czynienia z typem wtórnym, kiedy to kobieta miała przez wiele lat udane życie seksualne, ale po jakimś czasie pojawiła się hipolibidemia."
"Hipolibidemia, dawniej określana jako anoreksja seksualna, może mieć charakter pierwotny, np. od początku aktywności seksualnej, co może być związane z głębokimi zaburzeniami hormonalnymi, lub nabyty, gdy np. pojawia się w przebiegu cukrzycy"
Nigdzie nie znalazłem informacji, że hipolibidemia pierwotna jest wrodzona. Nazywana jest pierwotną z powodu tego, że ukazuje się od samego początku aktywności seksualnej, w odróżnieniu od tej wtórnej. Poza tym to, co może być przyczyną powstania hipolibidemii nie ma jej ze sobą w pakiecie. Będą ludzie z takimi samymi dolegliwościami, a hipolibidemii mogą nigdy nie mieć, więc nie da się powiedzieć, że jest wrodzona. Co najwyżej może być wywołana wrodzonymi chorobami.
"Wśród czynników biologicznych wyróżnia się zaburzenia hormonalne tarczycy, hiperprolaktynemię, niskie stężenia testosteronu lub estrogenów, choroby takie jak cukrzyca, choroby układu krążenia, wątroby, infekcje, nowotwory, depresja, a także zażywanie leków psychotropowych, na nadciśnienie, β-adrenolityków oraz zaburzenia stężeń neurotransmiterów (dopamina – wzmaga pożądanie, serotonina – wzrost jej stężenia obniża libido).
Do czynników psychologicznych należą: stres, przewlekłe zmęczenie, niedobór snu, urazy, konflikty, fobie seksualne, rygoryzm religijny oraz osobowość obsesyjno-kompulsywna i lęk przed utratą kontroli.
Z kolei do czynników kulturowych zalicza się: błędy w wychowaniu rodzinnym, brak edukacji seksualnej, przesyt seksem, zmiany w obyczajowości erotycznej, wynikające ze zbyt wielu doświadczeń seksualnych, które prowadzą do porównań, poczucia zagrożenia, zwiększonych wymagań, uzależnienie od pornografii.
Naukowcy Rosen i Leiblum (1989) do przyczyn hipolibidemii zaliczają też zaburzenia neurohormonalne, przemoc seksualną i postawy życzeniowe wobec seksualności. Z kolei Lue (1994) – walkę o dominację w związku, opór wobec nieakceptowanych form współżycia, traktowanie przez partnera seksu jako formy relaksu czy zaspokojenia, a nie wyrazu więzi uczuciowej. Ale może się też zdarzyć, że kobieta nie odczuwa w ogóle pożądania i podniecenia – taka sytuacja przypomina aseksualizm."
No właśnie. Podobna sytuacja nie oznacza, że to to samo. Poza tym osoby aseksualne mówią, że u nich nie występowały takie problemy zdrowotne, ani też traumy, czy inne wymienione tutaj rzeczy, co wyraźnie daje znak, że obie sytuacje są czymś innym i zamiast to ładować ze sobą do jednego worka, powinny być przeprowadzone dokładne badania aseksualizmu.
"Hipolibidemia oznacza zahamowanie pożądania seksualnego, oziębłość, kiedyś nazywaną seksualną anoreksją (HSDD). Najkrócej tę dysfunkcję można opisać jako brak spontanicznego podniecenia, co prowadzi do zaniku zainteresowania seksem, wręcz unikania współżycia oraz do braku odczuwania potrzeb seksualnych."
Żeby coś zostało zahamowane to musi najpierw zaistnieć. W hipolibidemii mamy sytuację, gdzie jest seksualna osoba, wszystko u niej działa, aż do momentu, gdy wystąpi takie zahamowanie i może ono wystąpić od samego początku aktywności seksualnej lub w późniejszym czasie.
W aseksualizmie chodzi o trwałe nieodczuwanie pociągu seksualnego do jakichkolwiek osób i tutaj można mówić o cesze wrodzonej, jako że ten popęd się nigdy nie wytworzył, a jego brak nie zmienia - gdyby się tak dało to nie powstałby termin "aseksualizm" i nie było by tematu. Da się to zaobserwować bardzo wcześnie, bo już w młodym wieku, kiedy ta seksualność budzi się w młodych ludziach, a u asów nie. Hipolibidemicy nie przechodzą czegoś takiego jak asy w swojej młodości. Nie mają tych różnic między sobą, a innymi seksualnymi rówieśnikami. Nigdzie nie ma informacji, że hipolibidemia to trwałe nieodczuwanie popędu seksualnego do innych ludzi, jak w przypadku aseksualizmu.
To nieodczuwanie pociągu seksualnego do jakiejkolwiek osoby to jak takie "nieukierunkowanie"pociągu, nie ma tego czegoś, co powoduje, że seksualnie nikt asów nie kręci. Jakby nasz biologiczny komputer nie przepuszczał niektórych danych. Seksualni odczuwają popęd, bo mają ukierunkowane, widzą kogoś kto ich seksualnie interesuje, a hipolibidemia to zahamowanie tego pożądania seksualnego, jakby popsuło się odczytywanie tych danych.
https://www.podyplomie.pl/psychiatria/2 ... a-u-kobiet
Dla mnie są to dwie różne sytuacje, a nie jedna, gdzie tylko nazwy robią za synonimy.

Re: Stosunek do stosunku

: 15 lut 2018, 18:40
autor: Nightfall
@Nightfall Potrzebę czy chęć spróbowania? Rozumiem, że nie mówimy też o pettingu, orgazmie i potrzebie bliskości, tylko penetracji? Gej(wiem, że znasz takich) też czuje potrzebę stymulacji prostaty i stąd wie, że jest gejem, a nie stąd, że go mężczyźni podniecają? Bo mi się wydaje, że taką potrzebę jak penetracja ma się dopiero, albo po spróbowaniu(wiesz już co to, do czego prowadzi, poznałaś/eś to od dobrej strony), albo gdy chce się być bliżej i petting już nie wystarcza, ewentualnie jeśli myśli się, że jest tylko taka droga do zaspokojenia. Potrzeby seksualne ma każdy inaczej to patologia(Wikipedia)
Szczerze mówiąc znajomych gejów nigdy nie pytałam jak odczuwali potrzeby seksualne oraz jak to się zmieniło kiedy zaczęli sesky :D

Jedna z tych koleżanek powiedziała mi wprost i dość brzydko, że odczuwa potrzebę, żeby "ktoś jej włożył", chociaż nigdy wcześniej nie współżyła. Jasno chodziło o chęć penetracji. Przypuszczam, że u większości kobiet popęd jest powiązany mocno z cyklem menstruacyjnym i z dniami płodnymi, podczas których ochota jest większa.
Istnieje hipolibidemia pierwotna, czyli wrodzona. Najpierw się edukujemy, a potem komentujemy, tak? ;) A poza tym mój tekst na temat hipolibidemii był raptem dwa posty wyżej. Gratuluję spostrzegawczości :P
Proponuję w kwestii edukacji zacząć od siebie. Tak wiem, że w sieci co druga osoba jest domorosłym psychologiem i psychiatrą w jednym, ja jednak wolę odnosić się do osób, które naprawdę zawodowo zajmują się tematem, a nie po prostu "przypuszczają, że coś jest jakieś". Widzę, że z powodu braku argumentów zaczynasz obrzucać mnie złośliwościami, więc zakończmy dyskusję w tym miejscu.

Jak sporo innych osób, nie rozumiem twojej obecności na tym forum. Ale cóż taka prawda, że ze swoim czasem możesz robić co chcesz.

Re: Stosunek do stosunku

: 15 lut 2018, 19:18
autor: Nuśka
1. Czyli dobrze rozumiem, że na hipolibidemie pierwotną można zachorować po pierwszym stosunku/masturbacji na który miało się ochotę, chciało się zobaczyć co to, ale okazał się klapą i odechciewa nam się tego, a jak się jest "czystym" to nie można tego stwierdzić?
2. Do tego problemy zdrowotne nie związane ze stylem życia są raczej też wrodzone. Wtedy to hipolibidemia czy aseksualizm?
3. Czy osoba aby była aseksualna musi mieć zdrowy organizm czy nie? A co z typami asów bez libido? Przecież aseksualizm dopuszcza jego brak, a ono z kolei z tego co wiem zależy tylko od hormonów.
4. Czy osoba aseksualna może być antyseksualna czy wtedy to już hipolibidemia?
5. Czy to nie jest tak, że poziom serotoniny u osoby seksualnej spada w początkowej fazie zakochania, a u asa nie? I czy to nie jest anomalia związana z funkcjonowaniem organizmu?
6. I czy to nie jest tak, że osoba seksualna w związku z tym spadkiem szuka sposobu na jego ponowny wzrost dlatego odkrywa swoją seksualność i przyjemność z niej płynącą, a as tego nie robi, bo zawsze ma jego normalny, zdrowy poziom. Czy to nie chodzi o to, że te badania serotoniny i dopaminy mają być właśnie nie w normie jeśli mowa o zakochaniu?

W tym tekście piszą, że asy mają pożądania seksualne, ale mniejsze i mniejsze zdolności z tym związane, a nie ich brak. On musi być ukierunkowany, bo jakoś te badania przeprowadzano, więc to nie tak, że seksualnie nikt ich nie kręci, a słabo. Chciałam poszukać coś więcej na temat tych badań, ale nie znalazłam, więc też nie piszę tego ze 100% przekonaniem, ale wydaje mi się to logiczne.

@Nightfall Mam nadzieje, że nie jest to ogólną prawdą, bo jak będę mieć kiedyś córkę i dostanie okres np. w wieku 10 lat to nie chcę aby na 11 urodziny prosiła o wibrator, bo chłopcy się nią jeszcze nie interesują.

Re: Stosunek do stosunku

: 20 lut 2018, 22:22
autor: ozjasz
O kurcze, jaka biegunka :shock: Ja więc wolę określenie "szaroseksualność" choćby dlatego, że wtedy trudniej mi wytknąć, że się mylę, czy tam oszukuję. Chętnie bym się bardziej włączył do dyskusji, a nawet z kimś pokłócił, ale niestety drzewko mojej seksualności nie zostało jeszcze dostatecznie rozwinięte, ale staram się je regularnie podlewać, i czekam na pierwsze owoce.

Odniosę się jeszcze do definicji nuśki.

Dla mnie pobudzenie seksualne jest następstwem pociągu, i u mnie to zawsze idzie w parze, i serio, jest totalnie oderwane od romantycznych uczuć, czyli wg ciebie pociągu i miłości, wg mnie zakochania i miłości.
Trochę się miesza, ale tak konkretnie jak ja to widzę i czuję:

Odczucia seksualne
Pociąg=pożądanie=(pod warunkiem mojej zgody>podniecenie (może wystąpić od razu, bez poprzedników, bezwarunkowo)

Odczucia romantyczne
To trudniej usystematyzować, ale to taka potrzeba odkrywania bytu, bez względu na cielesność, no i oczywiście kobiety są na tyle inspirującym zjawiskiem, że mężczyzn się pomija. Logiczniej nie umiem.

To taki wywodzik, bo zaniepokoiło mnie, że to się zaczyna tu zlewać. Nie wikipedia a autopsja, i na temat odczuć romantycznych mam całkiem sporo do powiedzenia.

Re: Stosunek do stosunku

: 22 lut 2018, 16:00
autor: Nightfall
4. Czy osoba aseksualna może być antyseksualna czy wtedy to już hipolibidemia?
Czemu nie? Antyseksualizm to pogląd. Antyseksualistami mogą być osoby o dowolnej orientacji.

5. Czy to nie jest tak, że poziom serotoniny u osoby seksualnej spada w początkowej fazie zakochania, a u asa nie? I czy to nie jest anomalia związana z funkcjonowaniem organizmu?
Seretonina spada, człowiek szybko habitułuje się do rzeczy przyjemnych, więc do uczuć powiązanych z udanym związkiem też. Myślę, że u asów jest podobnie.
1. Czyli dobrze rozumiem, że na hipolibidemie pierwotną można zachorować po pierwszym stosunku/masturbacji na który miało się ochotę, chciało się zobaczyć co to, ale okazał się klapą i odechciewa nam się tego, a jak się jest "czystym" to nie można tego stwierdzić?
Liczba odbytych stosunków nie jest kryterium hipolibiemi. Liczy się stracenie chęci na seks, która wcześniej była, ale z jakiegoś powodu zniknęła i to przynosi osobie z zaburzeniem dyskomfort, a nawet cierpienie.
6. I czy to nie jest tak, że osoba seksualna w związku z tym spadkiem szuka sposobu na jego ponowny wzrost dlatego odkrywa swoją seksualność i przyjemność z niej płynącą, a as tego nie robi, bo zawsze ma jego normalny, zdrowy poziom. Czy to nie chodzi o to, że te badania serotoniny i dopaminy mają być właśnie nie w normie jeśli mowa o zakochaniu?
@Nightfall Mam nadzieje, że nie jest to ogólną prawdą, bo jak będę mieć kiedyś córkę i dostanie okres np. w wieku 10 lat to nie chcę aby na 11 urodziny prosiła o wibrator, bo chłopcy się nią jeszcze nie interesują.
Mam wrażenie, że jakoś nie możesz zaakceptować, że osoby seksualne w większości naturalnie mają popęd i nie muszą się wcześniej rozbudzać. To uczucie podobno pojawia się jako naturalna fizjologiczna potrzeba. I być może nie wystąpi już w wieku 11 lat, ale później raczej na pewno ;)

Re: Stosunek do stosunku

: 22 lut 2018, 20:43
autor: Nuśka
Nightfall pisze:
22 lut 2018, 16:00
4. Czy osoba aseksualna może być antyseksualna czy wtedy to już hipolibidemia?
Czemu nie? Antyseksualizm to pogląd. Antyseksualistami mogą być osoby o dowolnej orientacji.
Nightfall pisze:
18 kwie 2016, 13:15
Reptilius, jak ciebie czytam to mam wrażenie, że ty jesteś aseksualna właśnie dlatego, że skrajnie mocno gardzisz seksem
W takim razie to już raczej nie jest aseksualizm, tylko typowo antyseksualizm.
Skąd te wnioski, że to nie aseksualizm?
Nightfall pisze:
22 lut 2018, 16:00
Mam wrażenie, że jakoś nie możesz zaakceptować, że osoby seksualne w większości naturalnie mają popęd i nie muszą się wcześniej rozbudzać. To uczucie podobno pojawia się jako naturalna fizjologiczna potrzeba. I być może nie wystąpi już w wieku 11 lat, ale później raczej na pewno ;)
Prof. dr hab. med. Zbigniew Lew-Starowicz pisze:U każdego człowieka uprawiającego seks istnieje kilka potrzeb zaspokajanych dzięki więziom seksualnym.

Gdzie mogę przeczytać, że seks to potrzeba i to fizjologiczna, a wszystkie asy nie maja popędu/libido i że uważam, że popęd nie jest fizjologiczną potrzebą?
Ja nie wiem Nightfall czy to amnezja, Alzheimer czy postępujący aseksualizm, ale to Twoje słowa, wiec chyba tylko udajesz że mnie nie rozumiesz : )
Nightfall pisze:
27 maja 2016, 11:56
Podobno są przypadki, w których kobiety nie czują pociągu seksualnego do czasu, aż nie zaczną współżycia.
Nightfall pisze:
22 lut 2018, 16:00
Liczba odbytych stosunków nie jest kryterium hipolibiemi. Liczy się stracenie chęci na seks, która wcześniej była, ale z jakiegoś powodu zniknęła i to przynosi osobie z zaburzeniem dyskomfort, a nawet cierpienie.
Proponuje doczytać, bo objawem jest "brak lub utrata pożądania seksualnego", a brak to nie utrata. Być może ile osób tyle interpretacji tekstu, ale po co ktoś by pisał brak lub utrata jak nie dla rozróżnienia, że mogło go nigdy nie być. Błąd językowy? Do tego osoba:
- nie jest zdolna do uczestnictwa w związkach seksualnych odpowiednio do swoich pragnień - wiele razy na tym forum czytałam, że asy chciałyby być takie jak s, zazdroszczą im tego, że są razem, mają z tego przyjemność i z wielu innych powodów, czasem fantazjują, ale z drugiej strony dobrze im jak jest. Czy to pragnienie, to już raczej indywidualna kwestia, ale czy podważa aseksualizm?
Rozumiem, że trzymasz się jednak klasyfikacji DSM-V, która różni się od ICD-10, to masz rację. Gratuluje, że jednak spróbowałaś mi to wyjaśnić, choć to że znam odpowiedź było raczej oczywiste. Przeczytałam tekst, który podesłałaś już dawno :p ale w wielu przypadkach nie rozumiem waszego toku myślenia, więc czekałam na argumentacje, bo jest to mimo wszystko wybranie sobie jednej pasującej mi definicji.
Co do różnic to "Objawy z kryterium A wywołują znaczące cierpienie/dystres danej osoby". Zbigniewa Lew-Starowicz definiuje aseksualizm raczej jako brak potrzeb seksualnych, nie wykazywanie chęci współżycia i nie odczuwania z tego powodu dyskomfortu i to jest powód czemu się tego nie utożsamia. Wydaje mi się, że nie akceptuje on czegoś takiego, że as ma libido, czyli potrzeby seksualne, a i tak jest chyba jednym z nielicznych polskich seksuologów mówiących coś na ten temat.

Moim zdaniem to powinno być też troszkę inaczej. Hipolibidemia nie powinna być utożsamiana z aseksualizmem na tej samej zasadzie co antyseksualizm i tylko w przypadku jeśli uznamy go za orientacje/preferencje. Choroba to nie jest coś (wbrew definicji) z czym czujesz się źle. Aseksualizm to nie jest swego rodzaju "szczepionka" na choroby takie jak:
F21 - Zaburzenie typu schizofrenii (schizotypowe)
F52.2 - Brak reakcji genitalnej
F52.1 - Awersja seksualna i brak przyjemności seksualnej
F52.0 - Brak lub utrata potrzeb seksualnych
Jak nie ma chęci nie ma też leczenia, ale to takie rozumowanie "dobrze mi z kiłą -> nie mam kiły". Wyleczenie tych chorób(o ile się da) to nie jest też coś co prowadzi do tego, że nagle ludzie zaczną asa pociągać, bo oscylują one w zakresie seksualności, a nie ukierunkowanego pociągu(choć jak ktoś uważa pociąg za chęć seksu to oczywiste, że się ze mną nie zgodzi), poza schizoidalnością, bo to zaburzenie osobowości.