Stosunek do stosunku

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Stosunek do stosunku?

Brzydzę się seksem
60
28%
Jest mi obojętny. Nie moja bajka po prostu
101
46%
Boję się
39
18%
Inny (napisz)
18
8%
 
Liczba głosów: 218

AIS_spełniona
starszASek
Posty: 45
Rejestracja: 7 cze 2018, 19:38

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: AIS_spełniona » 8 cze 2018, 21:28

Najkrócej: stosunek bez stosunku :lol: (B)

zewsząd i znikąd
łASuch
Posty: 163
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: zewsząd i znikąd » 17 paź 2018, 23:31

Dochodzę do wniosku, że jednak bardziej lęk niż wstręt, bardziej "Boję się" niż "Brzydzę się". Można spotkać się wcale często ze sformułowaniami w duchu "Tak w gruncie rzeczy to seks jest dość obrzydliwy...", z przyznaniem, że także osoby alloseksualne mają tego rodzaju odczucia, z tym że u nich uczucie pożądania jest zwykle silniejsze niż uczucie wstrętu i pozwala przełamywać to drugie.
Czy seks jest obrzydliwy? No w sumie jest, ale rzecz w tym, że to dla mnie naprawdę stosunkowo nieistotny aspekt w porównaniu z dogłębnie odczuwanym niemalże egzystencjalnym lękiem. Dwa aspekty budzą we mnie najsilniejszy lęk. Po pierwsze, dojmujący strach przed sytuacją, w której ktoś robi coś z moim ciałem. I po drugie skrajny dyskomfort w stosunku do nagości. Jest on podstawą mojej awersji seksualnej, ale właściwie najprecyzyjniej mogłabym powiedzieć, że odczuwam go jako coś w rodzaju pola siłowego otaczającego awersję seksualną jako taką - awersja do nagości wyklucza dla mnie wchodzenie w ogóle w jakiekolwiek sytuacje seksualne z udziałem innej osoby i chroni mnie przed okolicznościami, w których głębsze warstwy lęku mogłyby w ogóle zostać uruchomione.
Ja też - podobnie jak osoby alloseksualne - mam zdolność przełamywania poczucia, że seks jest obrzydliwy, tyle że nie prowadzi to u mnie nigdy do jakiegokolwiek osobistego pożądania, tylko do stępienia tego odczucia wstrętu, gdy sytuacja nie dotyczy mnie (np. w fantazjach w trzeciej osobie). Natomiast aspekt lęku wydaje mi się o wiele głębszy. Przy tym, przede wszystkim: nie chciałabym nie odczuwać awersji seksualnej. Nie chciałabym być potencjalnie zdolna do seksu, potencjalnie dostępna seksualnie. Moja awersja jest na tyle silna, że samą myśl o byciu zdolną do seksu odczuwam jako rodzaj przemocy.
Nie szukam rad, tylko daję świadectwo. Szczerze mówiąc, forum SEA wydaje mi się bardzo "normatywne" w porównaniu z anglojęzycznym forum AVEN, nadmiernie skłonne do postaw obronnych w stylu "Nie jesteśmy nienormalni! Ale X już jest nienormalne". Na forum AVEN dużo łatwiej pisać o czynnie negatywnych odczuciach wobec seksu i nie być z tego powodu ocenianą. Ale jednak uważam, że takie świadectwa też są potrzebne, m.in. z powodu spotykanego nadal gdzieniegdzie przekonania, że naprawdę aseksualne są tylko osoby, którym seks wisi i powiewa, zaś odczuwanie czynnej niechęci świadczy o tym, że ma się Problem...

PS. Myślę, że pierwotnie zaznaczyłam "Brzydzę się" zamiast - jak dziś uważam - jednak dużo bardziej trafnego "Boję się" z obawy przed pewnym stereotypem. Bo obawa przed seksem sama w sobie jest też w gruncie rzeczy całkowicie rozpoznawalna kulturowo, tylko po pierwsze jest bagatelizowana, a po drugie łączy się z założeniami, od których ja stanowczo się odcinam. W przekonaniu większości "obawa przed seksem" (używam tu "ich" słowa, bo dla mnie "obawa" jest zbyt słabe, to co najmniej "lęk") to tyle, co "Nie czuję się na to gotowa_y". Oczywiście za takim postrzeganiem kryje się niepodważalne założenie, że taka osoba kiedyś poczuje się gotowa i że "oczywiście" chce poczuć się gotowa.
Choć w gruncie rzeczy wcale nie uważam, by między aseksualnością i alloseksualnością istniała jakaś jednoznaczna, wyraźna linia demarkacyjna (np. pomyślalam, że różnice między osobami aseksualnymi i alloseksualnymi z awersją do seksu najlepiej ująć w kategoriach dwóch równoważnych, prostopadle ustawionych sił - wstrętu i pożądania - i co najwyżej określić, że przy pewnych stanach (nie)równowagi między tymi siłami można powiedzieć, że dana osoba jest "już" aseksualna czy też funkcjonalnie aseksualna), myślę, że w tym wypadku można powiedzieć: osoby aseksualne (przynajmniej te, które świadomie tak się określają) różnią się od "niegotowych" alloseksualnych tym, że z dużym prawdopodobieństwem nie będą chciały przełamać swojego lęku. Nie będą skłonne w ogóle określać swojego lęku w kategoriach "niebycia gotową_ym", bo nie podzielają założenia, jakoby seks był czymś "nieuniknionym", co każda osoba prędzej czy później przejdzie. Przynajmniej ja skłonna jestem tak to określić. Bałabym się uprawiać seks, jak najbardziej - ale nie powiedziałabym, że "nie jestem na to gotowa", bo to zakładałoby implicite zamiar uprawiania kiedyś seksu.
W społeczności aseksualnej takie odczucia są rozpoznawalne. Ok. 60% osób aseksualnych odczuwa jakiś stopień dyskomfortu psychicznego na myśl o osobistym uprawianiu seksu, czynnej niechęci do podejmowania czegoś takiego. Na zewnątrz szalenie łatwo natrafić na barierę językową. "Awersja seksualna" jest rozpoznawalna, ale bardzo silnie kojarzona z kategorią "urazu, traumy" - u mnie nie ma ona pochodzenia urazowego, choć nie jest też raczej wrodzona, tylko bardzo wcześnie nabyta poprzez bycie osobą przewlekle chorą. "Lęk przed seksem" jest rozpoznawalny, ale niebezpiecznie infantylizowany. Dla mnie ważna jest sprawczość - bo ostatecznie nieuprawianie seksu jest moją suwerenną decyzją, uwarunkowaną odczuciami, ale niedającą się całkowicie do nich sprowadzić. W większościowych modelach seksualności na sprawczość jest zbyt mało miejsca - przede wszystkim tej sprawczości łatwo odmawia się kobietom i to dlatego "obawa przed seksem" jest tak infantylizowana i bagatelizowana: ostatecznie to nie kobieta ma podjąć decyzję, ona jest w tym całym systemie towarem, który może pewnego dnia zostać zakupiony i tyle! Chyba przed czymś takim uciekałam, wybierając odpowiedź "Brzydzę się seksem". Ale ona jednak pozostaje nieścisła i też zbyt łatwo wpada w koleiny potocznych wyobrażeń, które nie oddają doświadczenia aseksualnego. "Brzydzę się seksem" to dla osoby z zewnątrz tyle co "W gruncie rzeczy seks jest taki trochę obleśny..." - ale w takim modelu też nie mieści się ewentualność tego, by dla kogoś to obrzydzenie mogło być na tyle silne, by całkowicie powstrzymywać jągo od uprawiania seksu - i to bez żadnego żalu, bez poczucia utraty czegoś wartego zachodu. Ale chciałabym móc mówić otwarcie o lęku przed seksem, który nie mieści się w zwykłej "niegotowości" podszytej posądzeniem o "niedojrzałość" - i móc się nie bać nieporozumienia, móc ufać, że ludzie CHCĄ słuchać o doświadczeniach ludzi odmiennych od siebie.

Awatar użytkownika
A-Star
mASełko
Posty: 115
Rejestracja: 19 lip 2018, 20:24

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: A-Star » 18 paź 2018, 19:41

Najlepsze określenie to "nie lubię", dlatego zaznaczyłam inny
Obrazek

panna_x
mASkotka
Posty: 1508
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: panna_x » 23 paź 2018, 08:06

zewsząd i znikąd pisze:
17 paź 2018, 23:31
Dochodzę do wniosku, że jednak bardziej lęk niż wstręt, bardziej "Boję się" niż "Brzydzę się". Można spotkać się wcale często ze sformułowaniami w duchu "Tak w gruncie rzeczy to seks jest dość obrzydliwy...", z przyznaniem, że także osoby alloseksualne mają tego rodzaju odczucia, z tym że u nich uczucie pożądania jest zwykle silniejsze niż uczucie wstrętu i pozwala przełamywać to drugie.
Czy seks jest obrzydliwy? No w sumie jest, ale rzecz w tym, że to dla mnie naprawdę stosunkowo nieistotny aspekt w porównaniu z dogłębnie odczuwanym niemalże egzystencjalnym lękiem. Dwa aspekty budzą we mnie najsilniejszy lęk. Po pierwsze, dojmujący strach przed sytuacją, w której ktoś robi coś z moim ciałem. I po drugie skrajny dyskomfort w stosunku do nagości. Jest on podstawą mojej awersji seksualnej, ale właściwie najprecyzyjniej mogłabym powiedzieć, że odczuwam go jako coś w rodzaju pola siłowego otaczającego awersję seksualną jako taką - awersja do nagości wyklucza dla mnie wchodzenie w ogóle w jakiekolwiek sytuacje seksualne z udziałem innej osoby i chroni mnie przed okolicznościami, w których głębsze warstwy lęku mogłyby w ogóle zostać uruchomione.
Ja też - podobnie jak osoby alloseksualne - mam zdolność przełamywania poczucia, że seks jest obrzydliwy, tyle że nie prowadzi to u mnie nigdy do jakiegokolwiek osobistego pożądania, tylko do stępienia tego odczucia wstrętu, gdy sytuacja nie dotyczy mnie (np. w fantazjach w trzeciej osobie). Natomiast aspekt lęku wydaje mi się o wiele głębszy. Przy tym, przede wszystkim: nie chciałabym nie odczuwać awersji seksualnej. Nie chciałabym być potencjalnie zdolna do seksu, potencjalnie dostępna seksualnie. Moja awersja jest na tyle silna, że samą myśl o byciu zdolną do seksu odczuwam jako rodzaj przemocy.
Nie szukam rad, tylko daję świadectwo. Szczerze mówiąc, forum SEA wydaje mi się bardzo "normatywne" w porównaniu z anglojęzycznym forum AVEN, nadmiernie skłonne do postaw obronnych w stylu "Nie jesteśmy nienormalni! Ale X już jest nienormalne". Na forum AVEN dużo łatwiej pisać o czynnie negatywnych odczuciach wobec seksu i nie być z tego powodu ocenianą. Ale jednak uważam, że takie świadectwa też są potrzebne, m.in. z powodu spotykanego nadal gdzieniegdzie przekonania, że naprawdę aseksualne są tylko osoby, którym seks wisi i powiewa, zaś odczuwanie czynnej niechęci świadczy o tym, że ma się Problem...

PS. Myślę, że pierwotnie zaznaczyłam "Brzydzę się" zamiast - jak dziś uważam - jednak dużo bardziej trafnego "Boję się" z obawy przed pewnym stereotypem. Bo obawa przed seksem sama w sobie jest też w gruncie rzeczy całkowicie rozpoznawalna kulturowo, tylko po pierwsze jest bagatelizowana, a po drugie łączy się z założeniami, od których ja stanowczo się odcinam. W przekonaniu większości "obawa przed seksem" (używam tu "ich" słowa, bo dla mnie "obawa" jest zbyt słabe, to co najmniej "lęk") to tyle, co "Nie czuję się na to gotowa_y". Oczywiście za takim postrzeganiem kryje się niepodważalne założenie, że taka osoba kiedyś poczuje się gotowa i że "oczywiście" chce poczuć się gotowa.
Choć w gruncie rzeczy wcale nie uważam, by między aseksualnością i alloseksualnością istniała jakaś jednoznaczna, wyraźna linia demarkacyjna (np. pomyślalam, że różnice między osobami aseksualnymi i alloseksualnymi z awersją do seksu najlepiej ująć w kategoriach dwóch równoważnych, prostopadle ustawionych sił - wstrętu i pożądania - i co najwyżej określić, że przy pewnych stanach (nie)równowagi między tymi siłami można powiedzieć, że dana osoba jest "już" aseksualna czy też funkcjonalnie aseksualna), myślę, że w tym wypadku można powiedzieć: osoby aseksualne (przynajmniej te, które świadomie tak się określają) różnią się od "niegotowych" alloseksualnych tym, że z dużym prawdopodobieństwem nie będą chciały przełamać swojego lęku. Nie będą skłonne w ogóle określać swojego lęku w kategoriach "niebycia gotową_ym", bo nie podzielają założenia, jakoby seks był czymś "nieuniknionym", co każda osoba prędzej czy później przejdzie. Przynajmniej ja skłonna jestem tak to określić. Bałabym się uprawiać seks, jak najbardziej - ale nie powiedziałabym, że "nie jestem na to gotowa", bo to zakładałoby implicite zamiar uprawiania kiedyś seksu.
W społeczności aseksualnej takie odczucia są rozpoznawalne. Ok. 60% osób aseksualnych odczuwa jakiś stopień dyskomfortu psychicznego na myśl o osobistym uprawianiu seksu, czynnej niechęci do podejmowania czegoś takiego. Na zewnątrz szalenie łatwo natrafić na barierę językową. "Awersja seksualna" jest rozpoznawalna, ale bardzo silnie kojarzona z kategorią "urazu, traumy" - u mnie nie ma ona pochodzenia urazowego, choć nie jest też raczej wrodzona, tylko bardzo wcześnie nabyta poprzez bycie osobą przewlekle chorą. "Lęk przed seksem" jest rozpoznawalny, ale niebezpiecznie infantylizowany. Dla mnie ważna jest sprawczość - bo ostatecznie nieuprawianie seksu jest moją suwerenną decyzją, uwarunkowaną odczuciami, ale niedającą się całkowicie do nich sprowadzić. W większościowych modelach seksualności na sprawczość jest zbyt mało miejsca - przede wszystkim tej sprawczości łatwo odmawia się kobietom i to dlatego "obawa przed seksem" jest tak infantylizowana i bagatelizowana: ostatecznie to nie kobieta ma podjąć decyzję, ona jest w tym całym systemie towarem, który może pewnego dnia zostać zakupiony i tyle! Chyba przed czymś takim uciekałam, wybierając odpowiedź "Brzydzę się seksem". Ale ona jednak pozostaje nieścisła i też zbyt łatwo wpada w koleiny potocznych wyobrażeń, które nie oddają doświadczenia aseksualnego. "Brzydzę się seksem" to dla osoby z zewnątrz tyle co "W gruncie rzeczy seks jest taki trochę obleśny..." - ale w takim modelu też nie mieści się ewentualność tego, by dla kogoś to obrzydzenie mogło być na tyle silne, by całkowicie powstrzymywać jągo od uprawiania seksu - i to bez żadnego żalu, bez poczucia utraty czegoś wartego zachodu. Ale chciałabym móc mówić otwarcie o lęku przed seksem, który nie mieści się w zwykłej "niegotowości" podszytej posądzeniem o "niedojrzałość" - i móc się nie bać nieporozumienia, móc ufać, że ludzie CHCĄ słuchać o doświadczeniach ludzi odmiennych od siebie.
Nie ma się co zmuszać czy przełamywać na siłę, jeśli nie chcesz, to Twój wybór. Zgadzam się, że tych, którzy brzydzą się lub boją tutaj trochę się wyklucza z aseksualizmu i wrzuca do awersji seksualnej, doradzając leczenia, psychologów itd.

zewsząd i znikąd
łASuch
Posty: 163
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: zewsząd i znikąd » 24 paź 2018, 20:19

No i właśnie ja się nie chcę "leczyć", bo nic mi nie dolega. Lubię swoją awersję seksualną i nie chciałabym być obojętna wobec seksu ani zdolna do seksu.
Ok. 60% asów ma stosunek do seksu bardziej negatywny niż "obojętny"! Pora się z tym pogodzić, a nie udawać, że "Prawdziwych Asów" seks musi ani ziębić, ani grzać, a cała reszta Ma Problem! Awersja seksualna to nie zjawisko odrębne od aseksualności, awersja seksualna + brak pociągu seksualnego = ok. 60% aseksualistów!

Skarpetka
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 20 paź 2018, 10:29

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Skarpetka » 24 paź 2018, 23:42

W sumie to straszne , ze nie wiem nawet jak mam sie wypowiedzieć na ten temat. Lubie zartowac z seksu, robic jakies aluzje :lol: ale jeśli chodzi o praktyke to chyba bylabym bardziej uprzedzona anizeli obojetna na to zjawisko. Moze gdybym zrobila to raz to polalabym to zjawisko cieplym moczem ,ot takie se :P , ale gdybym musiala to powtarzac czesto to zdecydowanie jestem na nie. :aniol:

Awatar użytkownika
Nero
gimnASjalista
Posty: 11
Rejestracja: 21 paź 2018, 17:30

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Nero » 25 paź 2018, 17:47

Awersja seksualna może sugerować, że osoba nie jest asem. Oczywiście as może mieć awersję, ale lepiej temat zbadać, bo taka awersja to często problem psychologiczny, a nie aseksualizm (który po prostu jest seksualnością).

Mnie ani ziębi ani grzeję. Trochę mam taką reakcję ala "fu" jak dzieci, które zobaczą, że ktoś się całuje, gdy widzę seks/romans/romantyczne okazywanie czułości, ale generalnie pewnie bym się śmiał, gdybym przypadkiem wszedł na lokatorów robiących swoje albo po prostu przeprosił. Generalnie nie widzę siebie w roli osoby uprawiającej seks, bo nikt mnie nie pociąga, więc jak to zainicjować? Ale biorę pod uwagę możliwość, że po ukończeniu tranzycji spróbuję dla poczucia, że moje "prawdziwe" ciało jest pożądane. Wiem, że to może wydawać się głupie, ale cieszy mnie perspektywa, że pewnego dnia będę czuć się komfortowo w swoim ciele i ktoś podzieli mój entuzjazm (aczkolwiek pewnie będę częściowo ubrany i jednak zdecyduję się na jakieś gadżety, bo kontakt genitaliowy i pocałunki w usta to nie moja bajka).

MMMMKrzyś
starszASek
Posty: 36
Rejestracja: 21 paź 2018, 19:16

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: MMMMKrzyś » 30 paź 2018, 05:37

Mój stosunek do seksu jest inny: nie mogę go "uprawiac" ale też jest chyba inny.

Awatar użytkownika
króliczka
łASuch
Posty: 170
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: króliczka » 30 paź 2018, 17:34

zewsząd i znikąd, bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź (ta dłuższa).

do tematu:
- męczy mnie (za dużo fatygi z tym wszystkim),
- nie lubię uczuć jakie jest w stanie we mnie wywołać,
- lękam się, a dokładnie: możliwości obrzydzenia mężczyzny, a jeszcze dokładniej: niezależnymi ode mnie reakcjami ciała oraz jego wydzielinami.

zewsząd i znikąd
łASuch
Posty: 163
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: zewsząd i znikąd » 31 paź 2018, 01:24

króliczka pisze:
30 paź 2018, 17:34
zewsząd i znikąd, bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź (ta dłuższa).
Dziękuję. :)
Przy całym ciężarze tematu lubię pisać takie rzeczy, bo też jestem z tych wpisów stylistycznie zadowolona. Niestety, na tym forum awersja seksualna ma cokolwiek złą prasę... A trzeba przypominać, że naprawdę dużo osób aseksualnych - wg statystyk trochę ponad połowa! - ma stosunek do seksu bardziej negatywny niż "obojętny". Owszem, to nieraz prowadzi do kionfliktów - nawet o definicję aseksualności. Moja hipoteza jest taka, że osoby obojętne wobec seksu mogą być bardziej skłonne definiować aseksualność jako "Nie odczuwam pociągu seksualnego" lub podobnie, a te z jakimś poziomem czynnej awersji - jako "Nie chcę uprawiać seksu".
Dla mnie "pociąg seksualny" do teoria. Nadal zresztą zastanawiam się, czy możliwe jest odczuwanie pociągu seksualnego bez pożądania, bez żadnego pragnienia faktycznego uprawiania seksu z obiektem pociągu. Natomiast to, że "Nie chcę uprawiać z nikim seksu" jest dla mnie oczywiste bez żadnego zastanowienia.
Zresztą, tak już trochę na marginesie, są i inne powody, by określać aseksualność przez brak pożądania, a nie brak pociągu. Po pierwsze: widziałam naprawdę mnóstwo osób, które niemalże zadręczały się pytaniami w stylu "Co to jest pociąg seksualny i skąd mam wiedzieć, czy go odczuwam, jeżeli nie wiem, co to jest?". Po drugie: to doprowadziło już do różnych nieporozumień, np. zakładania, że osoby aseksualne "też mogą uwielbiać seks" (oczywiście nie prowadzi to do założenia, że wszystkie asy tak czują... ale i tak może to zwiększać odczuwany przez osoby z awersją do seksu społeczno-kulturowy nacisk na jednak-spróbowanie), tylko obojętny jest im wygląd partnera. Nie, "pociąg seksualny" na pewno nie polega na tym.

Awatar użytkownika
Donya
bobASek
Posty: 3
Rejestracja: 2 gru 2018, 13:48

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Donya » 2 gru 2018, 14:17

Szkoda że nie można dwóch na raz. Brzydzę się szeksu i boję się xD ale bardziej to chyba się boje mojej reakcji gdyby już miało do czegoś dojść.
93 93/93

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości