Traumatyczne przeżycia

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Czy kiedykolwiek miałeś/aś traumatyczne przeżycie?

Tak
39
42%
NIE
34
37%
Nie mam pewności
20
22%
 
Liczba głosów: 93

Awatar użytkownika
sun
mASełko
Posty: 107
Rejestracja: 23 lip 2015, 22:11

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: sun » 30 sie 2015, 13:38

Śmierć bliskiej osoby niestety też,
nie umiem się z tym do końca pogodzić,
nie tyle z faktem przemijania, co z utratą, pustką i brakiem obecności, jaki pozostaje po odejściu bliskiej osoby, czego już nic nie zrównoważy.
"Samotność jest prawością, potem oczywistością. Jest naturalnym odsunięciem się od iluzji. Jest stanięciem oko w oko z czarną dziurą. Jest przerażeniem i wyzwoleniem od przerażenia. Jest tunelem do życia. Nie zna smaku prawdziwego życia, kto przez tunel samotności się nie przeczołgał."

Awatar użytkownika
JacobMcAllen
łASuch
Posty: 190
Rejestracja: 28 kwie 2017, 14:13
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: JacobMcAllen » 6 maja 2017, 23:42

Nie miałem żadnych traumatycznych przeżyć, zarówno związanych z seksem jak i innych.
Dieu le veut

Awatar użytkownika
króliczka
łASuch
Posty: 182
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: króliczka » 27 maja 2017, 11:35

Jako że forum traktuje o seksualności wydaje mi się odpowiednim miejscem na takie zwierzenia. Otóż jestem osobą aseksualną dopiero od ponad roku, natomiast antyseksualna byłam od dziecka, a właściwie stałam się od momentu pewnego wydarzenia, a było nim współuczestniczenie w gwałcie dokonanym na mamie przez ojca. Słowa "współuczestniczenie" użyłam świadomie, gdyż uważam że człowiek przyzwalając na zło, sam staje się złoczyńcą. Miałam wtedy dokładnie 8 lat, ale byłam wszystkiego w pełni świadoma, bo moja seksualność rozbudziła się wyjątkowo wcześnie (od ok. 4 roku życia masturbowałam się regularnie). Najbardziej destrukcyjne dla mnie w tym wszystkim było to że przerażenie, i sluszne poczucie winy wynikające z braku reakcji na krzywdę Mamy mieszało mi się wtedy (tj. podczas tamtego aktu przemocy dokonywanego przez ojca na Mamie) z ... podnieceniem seksualnym :(
Tamtej nocy przeżycia seksualne już na zawsze zrosły mi się w jedno z obrzydzeniem, i wyrzutami sumienia, więc kiedy zaczynałam go (tj. podniecenie) odczuwać w innych sytuacjach automatycznie uruchamiały mi się także m.in. lęk, i wstręt. W dzieciństwie (gdy byłam kilkulatką) niejeden raz słyszałam jak ojciec szantażował Mamę że jak nie będzie tego z nim robiła, to on jej pokaże (w sensie - że się zemści). Czasami zastanawiam się czy sama nie powstałam z gwałtu, ale Mama zawsze mówiła mi że byłam chcianym dzieckiem, więc nie wiem jak to w końcu było. Mogę dodać jeszcze że wychowałam się na wsi, więc w lecie wychodząc na zewnątrz gwałty zwierzęce (m.in. kogutów dokonywane na kurach) widywałam czasami po kilkanaście-kilkadziesiąt razy dziennie.
Przez wiele lat dręczyło mnie (słuszne) poczucie bycia złym człowiekiem, a konfilkt wewnętrzny trawiący moje wnętrze doprowadzał mnie do pragnienia samounicestwienia, ale poradziłam sobie z nim odpowiednio kojarząc bodźce ( tak mniej więcej - gdy zaczynałam odczuwać podniecenie nie dopuszczałam do odtwarzania w głowie tamtej sceny, tylko włączałam łagodne, estetyczne porno) i tak w znacznej mierze się wyleczyłam bo podniecenie zaczęło kojarzyć mi się z czymś neutralnym, ale widzenie seksualności jako czegoś z ciemnej strony mocy pozostało mi do dziś. Z poczuciem winy poradziłam sobie broniąc przez internet osób przymuszanych do seksu.

Pewnego razu odkryłam przez przypadek że sposób odżywiania ma znaczy wpływ na poziom libido, i lekkie niedożywianie organizmu likwiduje powstawanie uczuć seksualnych, więc powzięłam decyzję o tym żeby utrzymywać swoją niedowagę, i jeść po prostu skromnie (warzywa, owoce). Od tamtej chwili czuje się wolnym człowiekiem.

Tak do tematu jeszcze (bo mowa o traumatycznych wydarzeniach) to we wczesnym dzieciństwie prawie codziennie obserwowałam/byłam zmuszona obserwować jak jedna z cioć znęca się psychicznie nad swoją niedołężną (miała kłopoty z poruszaniem się z racji dużej wagi), starą matką, czyli jedną z moich babć która już od dawna nie żyje. Za lekkie kaszlnięcia (!!!) dobiegające z drugiego pokoju czy okruszki na stole potrafiła wyzywać ją przez kilka godzin od k...w, i wstrętnych krów, dostawało jej (tj. zmarłej babci) się jej nawet za to że chciała wyjść do toalety, a kiedy np. plewiła w ogrodzie to ciocia zaczęła wyzywać ją że ubrudzi kwiaty (wiem że to brzmi absurdalnie, ale tak było naprawdę).
Czułam się bezradna, bo kiedy tylko próbowałam bronić babci, dostawało jej się za to (tj. moją obronę) jeszcze mocniej (że niby mnie nastawia).

Istnieje taki archetyp w astrologii - skorpion, który w moich oczach ucieleśnia wszystkie cechy ludzkie których najbardziej się boję, i których najbardziej nie lubię, a które w jakiś sposób wiążą się z moim powyższym postem. Mam ten archetyp "ustawiony" w głowie jako ANTYwzór, i jak tylko dostrzegam lekkie zalążki wyławiających się skorpionicznych cech, od razu ucinam je w zarodku. Co ciekawe, silna seksualność, mściwość, podstęp i toksyczność to najczęściej przypisywane mu (tj. temu archetypowi) rzeczy.

Awatar użytkownika
ColdChris
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 20 sie 2015, 12:51
Lokalizacja: Poznań

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: ColdChris » 4 cze 2017, 11:46

W życiu zdarzały mi się wzloty i upadki. Nie pokusiłbym się o nazwanie żadnego upadku traumatycznym przeżyciem.
Tym które dokonało pewnych zmian i sprawiło, że coś we mnie pękło, było "złamane serce".
króliczka pisze: Istnieje taki archetyp w astrologii - skorpion, który w moich oczach ucieleśnia wszystkie cechy ludzkie których najbardziej się boję, i których najbardziej nie lubię, a które w jakiś sposób wiążą się z moim powyższym postem. Mam ten archetyp "ustawiony" w głowie jako ANTYwzór, i jak tylko dostrzegam lekkie zalążki wyławiających się skorpionicznych cech, od razu ucinam je w zarodku. Co ciekawe, silna seksualność, mściwość, podstęp i toksyczność to najczęściej przypisywane mu (tj. temu archetypowi) rzeczy.
Jestem zodiakalnym skorpionem i żadnych z wymienionych rzeczy bym sobie nie przypisał. Nie wierzę w takie ezobzdurki jak astrologia, zdecydowanie bliżej mi do astronomii.
Seek not the paths of the ancients; Seek that which the ancients sought

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 407
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: Warszawianka40+ » 4 cze 2017, 17:36

Króliczka nieco "przerysowała" negatywne cechy Skorpiona, nie u wszystkich zodiakalnych Skorpionów występują one w takim samym natężeniu. Prawdą natomiast jest, że Skorpiony powinny się zadawać głównie ze Skorpionami. Z innymi będą nieporozumienia. Spotkałam się z poglądem, że będąc Skorpionem, należy w jak najmłodszym wieku znaleźć sobie do towarzystwa innego Skorpiona.
Co do urazów, to przez jakiś czas byłam zmuszona zadawać się z rodziną trzech Skorpionów - i pewnych urazów z tego powodu doznałam.
"Tolerancja powinna być przede wszystkim tolerancją prawdy." Henry Ford

Awatar użytkownika
Sightless Serpent
ASiołek
Posty: 97
Rejestracja: 14 maja 2017, 22:47

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: Sightless Serpent » 4 cze 2017, 18:59

Jak czytam te pierdoły o astrologii czy innej ezoteryce, to mimowolnie się śmieję, zwłaszcza jeżeli ktoś pisze w taki sposób, jakby była to najświętsza prawda. No ale mniejsza.

Spotkało mnie w życiu trochę złych rzeczy, chociaż traumatyczną mogłabym nazwać tylko sytuację z ojcem alkoholikiem. Mimo że wyniósł się, gdy miałam jakieś 7 lat, zatruwał nam życie przez kolejne 10 czy 11. Historia skończyła się szczęśliwie - kochany ojczulek wącha kwiatki od spodu. Mam po nim rentę rodzinną, więc chociaż tyle z niego pożytku.

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 407
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: Warszawianka40+ » 4 cze 2017, 20:48

SSerpent, bardzo współczuję ojca alkoholika, ale czy przypadkiem nie naśladujesz jego sposobu bycia (sposób wyrażania się, dyskusji, "pierdoły" itp.). To by znaczyło, że nie dajesz sobie do tej pory rady z tym poważnym urazem. Czyli jest tak, jakby ojciec nie umarł, a ciągle był z tobą i miał na ciebie wpływ - bo ma na twoje zachowanie.
"Tolerancja powinna być przede wszystkim tolerancją prawdy." Henry Ford

Awatar użytkownika
Sightless Serpent
ASiołek
Posty: 97
Rejestracja: 14 maja 2017, 22:47

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: Sightless Serpent » 4 cze 2017, 20:53

Oczywiście, nazywanie pierdół pierdołami to głęboki uraz :lol:

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 230
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08
Kontakt:

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: Biała » 5 cze 2017, 00:01

A co to jest jakiś wymóg, że każdy ma być milutki, współczujący i wybaczający jak buddyjski mnich? Zauważyłam to już jakiś czas temu, że jak ktoś ma nieprzyjemny charakter to od razu inni doszukują się, że ma problemy, zaburzenia psychiczne, nieszczęśliwe dzieciństwo itp. Jakoś nie dopuszczają, że niektórzy bardziej świadomie wybierają "zło". Bo tak im lepiej, bo to przynosi korzyści czy coś tam jeszcze. Zresztą ci otwarcie nieprzyjemni przynajmniej nie udają jak część świętoszków, którzy niby się uśmiechają, a wbiją nóż w plecy jak tylko człowiek się odwróci.
A pierdoły trzeba nazywać pierdołami, bo obecnie pseudonauka się szerzy i zaczyna robić się naprawdę niebezpieczna w niektórych przypadkach.
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??
Moje pseudoartystyczne kompromitacje: https://159.89.115.225/gallery/

Awatar użytkownika
JacobMcAllen
łASuch
Posty: 190
Rejestracja: 28 kwie 2017, 14:13
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: JacobMcAllen » 5 cze 2017, 00:42

Ja akurat jak już wcześniej wspominałem nie mam żadnych traumatycznych przeżyć, ale też czasem mam cięty język i coś tam potrafię skomentować w sposób, który innym wydaje się nieprzyjemny czy złośliwy. Nie jest to wynikiem żadnych moich problemów, a zapewne charakteru.
Staram się jednak nie robić innym przykrości, chyba, że kogoś oburza określenie "pierdoła", używam go dość często, a czasem nawet wyrażam się bardziej lekceważąco o pewnych sprawach.
Niestety, w życiu nie da się wszystkich zadowolić.
Dieu le veut

Awatar użytkownika
Sightless Serpent
ASiołek
Posty: 97
Rejestracja: 14 maja 2017, 22:47

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: Sightless Serpent » 5 cze 2017, 11:40

Zawsze nazywam rzeczy po imieniu, taki mam charakter. To chyba nie powód, żeby na podstawie przypadkowej wypowiedzi robić mi jakąś biedną psychoanalizę i szukać dziury w całym.

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 407
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: Warszawianka40+ » 6 cze 2017, 07:07

SSerpent - nie, tylko jak cię widzą tak cię piszą :wink:
króliczka pisze: Pewnego razu odkryłam przez przypadek że sposób odżywiania ma znaczy wpływ na poziom libido, i lekkie niedożywianie organizmu likwiduje powstawanie uczuć seksualnych, więc powzięłam decyzję o tym żeby utrzymywać swoją niedowagę, i jeść po prostu skromnie (warzywa, owoce). Od tamtej chwili czuje się wolnym człowiekiem.
W ogóle bez białka zwierzęcego? :? To dobre przy wysokiej temperaturze otoczenia, ale gdy w zimie organizm musi wytwarzać dużo ciepła żeby się ogrzać? Ja się kiedyś w zimie rozchorowałam mocno z powodu diety - bo przemarzłam.
Ten sposób odżywiania się stosowali od dawna europejscy mnisi, ale dodając ryby. Wierzono, że ryby są aseksualne i nie rozmnażają się płciowo (samiec-samica), tylko powstają gdzieś w wodzie... A mnisi chcieli być aseksualni :D W sumie dieta bardzo dobra, ale dodałabym do niej czasem ryby :)
"Tolerancja powinna być przede wszystkim tolerancją prawdy." Henry Ford

Awatar użytkownika
Nightmarine
pASibrzuch
Posty: 284
Rejestracja: 22 maja 2010, 01:39

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: Nightmarine » 7 cze 2017, 01:26

Można dorzucić białko w proszku, jak się nie chce lub nie lubi ryb. Ja sobie dodaję np. do mleka, do koktajlu, do muesli, żeby nie mieć niedoborów. Jakoś białko roślinne mi nie służy.

A żeby nie było kompletnego offtopu, to traumatyczne przeżycia wg mnie to sprawa subiektywna. Bo co się kwalifikuje jako trauma, a co nie? Śmierć kogoś z rodziny, patologia w domu, choroba, porzucenie przez partnera? Dla mnie nawet "zwykłe" sytuacje społeczne są często traumatyczne, np. rozmowa telefoniczna, spotkanie w pracy, wizyta u lekarza. Bardzo też przeżywałam utratę każdego z moich zwierząt. Patrząc w ten sposób, chyba każdy ma jakąś traumę na koncie.
???

qwerty_456
mASełko
Posty: 148
Rejestracja: 24 lis 2014, 21:52

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: qwerty_456 » 7 cze 2017, 03:43

Trauma to raczej zdarzenie/sytuacja, które powoduje długotrwałe negatywne skutki w psychice. Co będzie takim zdarzeniem/sytuacją, to już subiektywna sprawa, zależy od siły/odporności psychicznej danej osoby.
Nadmierny dobrobyt szkodzi równie mocno co złe doświadczenia.

AIS_spełniona
starszASek
Posty: 45
Rejestracja: 7 cze 2018, 19:38

Re: Traumatyczne przeżycia

Post autor: AIS_spełniona » 8 cze 2018, 21:56

Dla mnie życie nadal jest traumatyzujące

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość