Presja odnośnie posiadania dziecka

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
Thanais
starszASek
Posty: 40
Rejestracja: 17 lut 2011, 17:15
Kontakt:

Re: Presja odnośnie posiadania dziecka

Post autor: Thanais » 25 lis 2014, 15:05

Mój instynkt macierzyński objawia się wyłącznie w obecności... kotów ;)

Wszelako gdybym wcześniej chciała mieć dziecko, to brak potrzeb seksualnych nie stanowiłby problemu. W końcu do wielu rzeczy "zmuszamy się", powodowani racjonalnymi pobudkami. Cel uświęca środki.
Zgodzenie się na seks w celu prokreacji jest imho zrozumialsze i zdrowsze, niż - popularne obecnie - oddzielenie prokreacji od seksu (prokreacja dziś = przykry skutek uboczny współżycia, minimalizowany przez przemysł farmaceutyczne/lekarzy)
Ale to opinia osoby, zdaniem której seks znajduje się poza rankingiem przyjemności czy potrzeb :)

Awatar użytkownika
Małgorzata95
mASełko
Posty: 132
Rejestracja: 6 cze 2017, 19:42
Lokalizacja: Niewielka miejscowość 15 km od Poznania
Kontakt:

Re: Presja odnośnie posiadania dziecka

Post autor: Małgorzata95 » 9 cze 2017, 18:36

Jak miałam 18 lat, bratowa stwierdziła, że powinnam zapytać ortopedę, czy będę mogła mieć dzieci (jestem po skomplikowanej operacji kręgosłupa) i spytała mnie, kiedy ewentualnie będę mieć dzieci, bo to już najwyższy czas (sama pierwsze dziecko miała po 30 roku życia) . Nie mam pojęcia, co jej tak na tym zależy. Zaopiekuje się nimi, czy co? Jakiś czas temu "znajoma" spytała "kiedy będę mieć dzieci i jak dam im na imię", zdenerwowałam się i powiedziałam, że nigdy, na co ona " jak to?", "tak to" - odpowiedziałam. Temat się skończył. To, czy będę mieć dzieci czy nie - nikogo nie powinno obchodzić. Nigdy z nikim nie byłam i rodzice cały czas pytali o zięcia, ostatnio im się znudziło i twierdzą, że i tak będę starą panną (a właściwie to już nią jestem). No i super. Ja zamierzam wyprowadzić się ok. 500 km od domu rodzinnego i ograniczyć kontakt z rodziną do minimum. Nie lubię, gdy ktoś porusza temat dzieci. Jak tylko o tym słyszę, odchodzę i nic nie mówię na ten temat. Rozumiem osoby, które nie chcą mieć dzieci i nic do tego nie mam. Też się nad tym zastanawiam, ale chyba chciałabym założyć rodzinę (oprócz rodziców i rodzeństwa, nie utrzymuję kontaktów z rodziną, dziadków już nie mam, kuzynostwo ma dzieci mniej więcej w moim wieku, ale praktycznie się nie znamy, bo mieszkamy dosyć daleko). Nie wszyscy muszą iść przez życie tak samo: szkoła, praca, ślub, dzieci... Nie przejmuj się, to Twoje życie, oni nie przeżyją go za Ciebie.
Za­nim potępisz człowieka za je­go in­ność,
zde­finiuj wpierw, czym jest nor­malność i po­każ,
jak sam zgod­nie z nią żyjesz.

panna_x
pASztet
Posty: 935
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Presja odnośnie posiadania dziecka

Post autor: panna_x » 12 cze 2017, 09:36

U mnie ojciec ma większa presję na wnuki. Dogaduje, że jestem starą panną, inne potrafiły sobie kogoś znaleźć,a ja ni męża ni partnera albo że może lubię kobiety i żeby tylko nie okazało się, że jestem lesbą( on używa takich określeń), że zostanę sama na starość, nikt mi nie pomoże itd. Że chciałby być dziadkiem, inni są itd. Kiedyś żalił się sąsiadce z bloku, że nie chcę wyjść za mąż, więc jeszcze innych wtajemnicza w moje prywatne sprawy.

To ciekawe, że tak mu zależy, bo instynktu rodzicielskiego specjalnego nie miał. Natomiast mama uwielbia dzieci, jest bardzo opiekuńcza, a nawet nad, a nic nie mówi na ten temat. A pewnie bardziej by się sprawdziła jako babcia. Czasem mówi, że chciałaby mieć wnuki, ale bez presji czy takich komentarzy jak ojciec. Nie mówi, że powinnam sobie kogoś znaleźć,inni mają, że zaraz będę za stara na cokolwiek, tylko czasami ( ale nie jakoś uciążliwie często), że chciałaby, żebym się zakochała, miała partnera, takiego, jakiego bym chciała, że chciałaby, żebym była szczęśliwa. Natomiast ojciec nie mówi o zakochaniu czy szczęściu, czy o tym, co bym czuła, tylko o tym, żeby kogoś znaleźć i mieć, założyć rodzinę i już. Wkurza mnie, jak mówi, że ludzie nie mają dzieci, bo są wygodni, nagle taki poświęcający się zrobił, jak sam był młody, to też przedkładał własne przyjemności nad rodzinę, a teraz najwięcej ma do powiedzenia. Wkurza mnie też, że jest takim szowinistą, ja cierpię na lęk przed porodem, nie chciałabym czuć takiego bólu, on pewnie uznałby to za wydziwianie, skoro inne rodzą i jakoś dają radę. Gdyby to od niego zależało, to pewnie miałby to gdzieś, moje cierpienia by go nie interesowały, ale nie ma takiej mocy sprawczej, by mnie zmusić do urodzenia mu wnuków.
Aktualnie znajome osoby chcą mnie spiknąć z pewnym facetem, gość jest ok, z wyglądu i charakteru, ale uwielbia dzieci, jest bardzo prorodzinny i sam mówi, że dziecko nie powinno być jedynakiem, bo to źle wpływa na rozwój, więc musi być najmniej 2. Tak więc choć pasowałby mi pod wieloma względami, to myślę, jak go delikatnie spławić, no po co to ciągnąć, jeśli mamy odmienne oczekiwania. Ostatnio chciałam się już wykręcić od podwożenia do domu, ale bardzo nalegał i uległam, za co jestem zła na siebie. Na razie jest to niezobowiązujące, zaprosił mnie na kawę czy kilka razy odwiózł do domu, ale widzę do czego to zmierza. lepiej skończyć wcześniej i nie zwodzić go. Poza tym spotykam się z kimś innym, ale też niezobowiązująco, więc nadal uchodzę za singielkę. Nie wtajemniczyłam innych w temat, uważam, że to moja prywatna sprawa, stąd ich chęć spiknięcia mnie z tamtym facetem.

Awatar użytkownika
Małgorzata95
mASełko
Posty: 132
Rejestracja: 6 cze 2017, 19:42
Lokalizacja: Niewielka miejscowość 15 km od Poznania
Kontakt:

Re: Presja odnośnie posiadania dziecka

Post autor: Małgorzata95 » 12 cze 2017, 10:56

panna_x pisze:U mnie ojciec ma większa presję na wnuki. Dogaduje, że jestem starą panną, inne potrafiły sobie kogoś znaleźć,a ja ni męża ni partnera albo że może lubię kobiety i żeby tylko nie okazało się, że jestem lesbą( on używa takich określeń), że zostanę sama na starość, nikt mi nie pomoże itd. Że chciałby być dziadkiem, inni są itd. Kiedyś żalił się sąsiadce z bloku, że nie chcę wyjść za mąż, więc jeszcze innych wtajemnicza w moje prywatne sprawy.

To ciekawe, że tak mu zależy, bo instynktu rodzicielskiego specjalnego nie miał. Natomiast mama uwielbia dzieci, jest bardzo opiekuńcza, a nawet nad, a nic nie mówi na ten temat. A pewnie bardziej by się sprawdziła jako babcia. Czasem mówi, że chciałaby mieć wnuki, ale bez presji czy takich komentarzy jak ojciec. Nie mówi, że powinnam sobie kogoś znaleźć,inni mają, że zaraz będę za stara na cokolwiek, tylko czasami ( ale nie jakoś uciążliwie często), że chciałaby, żebym się zakochała, miała partnera, takiego, jakiego bym chciała, że chciałaby, żebym była szczęśliwa. Natomiast ojciec nie mówi o zakochaniu czy szczęściu, czy o tym, co bym czuła, tylko o tym, żeby kogoś znaleźć i mieć, założyć rodzinę i już. Wkurza mnie, jak mówi, że ludzie nie mają dzieci, bo są wygodni, nagle taki poświęcający się zrobił, jak sam był młody, to też przedkładał własne przyjemności nad rodzinę, a teraz najwięcej ma do powiedzenia. Wkurza mnie też, że jest takim szowinistą, ja cierpię na lęk przed porodem, nie chciałabym czuć takiego bólu, on pewnie uznałby to za wydziwianie, skoro inne rodzą i jakoś dają radę. Gdyby to od niego zależało, to pewnie miałby to gdzieś, moje cierpienia by go nie interesowały, ale nie ma takiej mocy sprawczej, by mnie zmusić do urodzenia mu wnuków.
Aktualnie znajome osoby chcą mnie spiknąć z pewnym facetem, gość jest ok, z wyglądu i charakteru, ale uwielbia dzieci, jest bardzo prorodzinny i sam mówi, że dziecko nie powinno być jedynakiem, bo to źle wpływa na rozwój, więc musi być najmniej 2. Tak więc choć pasowałby mi pod wieloma względami, to myślę, jak go delikatnie spławić, no po co to ciągnąć, jeśli mamy odmienne oczekiwania. Ostatnio chciałam się już wykręcić od podwożenia do domu, ale bardzo nalegał i uległam, za co jestem zła na siebie. Na razie jest to niezobowiązujące, zaprosił mnie na kawę czy kilka razy odwiózł do domu, ale widzę do czego to zmierza. lepiej skończyć wcześniej i nie zwodzić go. Poza tym spotykam się z kimś innym, ale też niezobowiązująco, więc nadal uchodzę za singielkę. Nie wtajemniczyłam innych w temat, uważam, że to moja prywatna sprawa, stąd ich chęć spiknięcia mnie z tamtym facetem.
Moja mama kiedyś stwierdziła, że kocha wnuczki bardziej niż własne dzieci (jest nas 4, teraz jesteśmy dorośli). Moją bratową też uwielbia, a do mnie ma pretensje, wszystko robię źle...
Za­nim potępisz człowieka za je­go in­ność,
zde­finiuj wpierw, czym jest nor­malność i po­każ,
jak sam zgod­nie z nią żyjesz.

Awatar użytkownika
Nightmarine
łASuch
Posty: 196
Rejestracja: 22 maja 2010, 01:39

Re: Presja odnośnie posiadania dziecka

Post autor: Nightmarine » 12 cze 2017, 18:07

Panna_x, po przeczytaniu Twojego postu w temacie o introwersji, trochę odnoszę wrażenie, że Twój ojciec jest zazdrosny o Twoją więź z mamą i czas, który Ci poświęca. Może było tak, że po Twoim urodzeniu mama skupiła uwagę na Tobie, a on spadł na drugie miejsce i od tamtej pory żywi urazę? Widzi że nie chcesz mieć dzieci to usilnie się stara Cię do tego nakłonić, z jednej strony żebyś "zobaczyła jak to jest" (może on sam nie chciał, ale tak wypadało?), z drugiej żeby mieć Twoją mamę ponownie na wyłączność.
???

panna_x
pASztet
Posty: 935
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Presja odnośnie posiadania dziecka

Post autor: panna_x » 12 cze 2017, 18:52

Owszem, pewnie jest zazdrosny. Natomiast jeszcze przed moim urodzeniem ojciec był rogatą duszą. Lubił wypić i rozrabiać z kolegami. Potrafił rzucić baniakiem w szybę w knajpie, a jego rodzice pokrywali szkody, bo byli dobrze sytuowani, albo przyprowadzał do domu kolegów i balowali, rzucił też czymś w swojego ojca czyli mojego dziadka i złamał mu rękę. Jako mąż zachowywał się podobnie, był młody, zdrowy, więc sporo pił z kolegami, wracał ożarty z roboty albo z towarzystwem kumpli w środku nocy. Nie angażował się specjalnie w rodzinę. Jak się urodziłam, to mama rzeczywiście skupiła całą uwagę na mnie, kobiety często tak robią, że jak się nie układa w związku to przenoszą uwagę na dziecko, zaś faceci w pracę. Trudno, żeby chciała spędzać z nim czas, jak ciągle był nagrzany, wracał później z pracy, robił awantury itd. Przyprowadzał kolegów, hałasowali, włączał muzykę w nocy, wydzierał się, w ogóle jest cholerykiem, a po wódce był już dość zaczepny agresywny i szukał okazji do awantury. Mama skupiła się na mnie, bo na kim miała? poza tym nie było co liczyć, że on zajmie się małym dzieckiem- wtedy wolał swoje przyjemności niż rodzinę a teraz innych strasznie nawraca na jej posiadanie. Zaś teraz jest już stary, nie pije, bo zdrowie nie pozwala, i nie ma już kumpli, bo wymarli, wyprowadzili się albo po prostu drogi się rozeszły. No to został sam i mu się nudzi, a tu mama nie bardzo ma chęć dotrzymywać mu towarzystwa. nie mają wspólnych tematów, zainteresowań, i często ją drażni swoim zachowaniem. widzi, że mamie się zwierzam, gadamy a z nim ledwo, teraz to nikt nie będzie się nim zajmował i poświęcał mu uwagi, jak się obudził po 55 r.ż.

Rheda
mASełko
Posty: 104
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Presja odnośnie posiadania dziecka

Post autor: Rheda » 13 wrz 2017, 18:24

Jakiś czas temu pokłóciłam się z tatą o jakąś głupotę. W trakcie padło z jego strony coś w rodzaju "kiedy będziesz mieć swoje dzieci, będziesz musiała dać im dobry i przykład i nie robić (czegośtam, mniejsza o przedmiot kłótni)", na co ja pierwszy raz w życiu odparowałam, że nie mam zamiaru mieć dzieci. On urwał, zapytał dlaczego. Powiedziałam, że po prostu nie chcę i tyle. Tata stwierdził smutno-spokojnie, że w takim razie to dla niego "prywatny mały dramat" i już nigdy nie wrócił do tematu (to ten typ człowieka, który bardzo nie lubi opowiadać o swoich emocjach). Zupełnie nie traktuję tego jako presji, ale dziwnie się poczułam, gdy to powiedział.

panna_x
pASztet
Posty: 935
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Presja odnośnie posiadania dziecka

Post autor: panna_x » 14 wrz 2017, 08:20

Rozczarowanie rodziców jest faktycznie przykre. Tzn u mnie w grę wchodziłoby rozczarowanie mamy. Tzn tata może być rozczarowany, ale tym się nie przejmuję. Jedynie potencjalnym smutkiem czy rozczarowaniem mamy, to byłoby dla mnie przykre. Generalnie dla mnie jest to bardzo drażliwa kwestia. Kiedy ktoś mówi o dzieciach i że będę mieć swoje. Ostatnio tak miałam- facet, który u nas robi remont, został dziadkiem. I zaczął mi gadać, jaka wnusia jest fajna, jakie robi minki. I też się przekonam, jak będę mieć swoje. Nic nie powiedziałam, to obca osoba, nie będę się tłumaczyć. Mnie dzieci w ogóle nie zachwycają. W pracy mam koleżankę, która tylko non stop narzeka na męża i 10-letniego syna, który jest uparty, stawia się, nie chce robić, co mu się powie, pyskuje. I myślę, po co mi to, takie życie?
Poza tym u mnie wzmaga się tokofobia. Przybiera już coraz większe rozmiary. Kiedyś bałam się porodu i bólu z tym związanego, więc starałam się o tym nie myśleć. A teraz to się nasila. Już nie tylko sama się boję, ale nawet, kiedy widzę kobietę w ciąży, robi mi się nie za fajnie, bo myślę już tylko o tym, co ją czeka. Jak widzę kobietę z wózkiem i małym dzieckiem, to myślę, co właśnie przeszła. Kiedy w pracy znajoma chwaliła się, że została babcią, jedyne, o czym mogłam myśleć, to o cierpieniach jej synowej. Zupełnie do mnie nie trafia argument, że kobieta mogła tego chcieć, pragnęła dziecka, albo że jako mama jest szczęśliwa. Może być szczęśliwa, a ja i tak myślę tylko o tym, co musiała przejść, żeby to szczęście osiągnąć. Tak jak do anorektyka nie trafi, że jedzenie jest super, i tylu ludzi wokół umie się cieszyć jedzeniem. Zupełnie to do mnie nie przemawia, nawet jak kobieta się cieszy, i tak jej współczuję.

Awatar użytkownika
Setsu
starszASek
Posty: 49
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Presja odnośnie posiadania dziecka

Post autor: Setsu » 19 wrz 2017, 19:46

Dla większości ludzi oczywistym jest, że każdy bez wyjątku chce się rozmnażać, dlatego nie jest to dla nich presja, a norma, tylko z zapytaniem kiedy zostanie wypełniona. Co jest rzecz jasna bardzo durnowatym podejściem ale co zrobisz. Tak jak oni nie zrozumieją grupy ludzi, którzy instynktu rodzicielskiego nie posiadają i zrzucać to będą na oziębłość i zgorzkniałość, tak my będziemy uważać ich za nieco dziwnych, bo na własne życzenie pakują się w nieprzespane noce, ogólne zmęczenie i lata niewdzięczności w pakiecie z nerwami. Co nie zmienia faktu, że dla każdego punt widzenia jest zupełnie inny.
Uważam, że bardzo wielu ludziom ten instynkt wyżarł zdrowy rozsądek i zastąpił komendą "rób te dzieciaki, nic innego się nie liczy". Niestety osobiście spotkałam się z przypadkami, w których rodzice bezrobotni i bez środków do życia ale gromadka dzieci jest, bo cytując "co w tym złego, że chcieliśmy mieć rodzinę, nie zasługujemy na szczęście?" i ciągną od państwa, narzekając na to jaki ten kraj jest zły i nie wspomaga biednych rodzin. Dzieci są drogie w utrzymaniu, bardzo drogie i jeśli kogoś nie stać, to ich sobie nie robi, sprawa powinna być oczywista ale nie jest. Podobnie z chorobami genetycznymi oraz ludźmi chorymi, którzy nie mogą zająć się samymi sobą w 100% ale seks jest dla ludzi, więc dzieci po drodze. Momentami jestem przerażona jak wielka nieświadomość albo raczej głupota w tych kwestiach panuje i ręce można załamywać.
Samą presję oczywiście również odczuwam. Ludzie nie spytają "czy chcesz dzieci", tylko "kiedy zamierzasz mieć dzieci", czy "jak będziesz miała własne to zrozumiesz". A ja rozumiem i własnych mieć nie zamierzam :D Potrafią pytać o to nawet, gdy wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że jestem singelką ale najwyraźniej dać zbrzuchacić się byle komu jest obowiązkiem nadrzędnym, byleby tylko dzieci mieć. A jeśli dochodzi do takich pytań, to nawet nic nie odpowiadam, bo a) nie ma to sensu i b) nie wiem co powiedzieć z racji takiego toku myślenia, gdy ja jestem naprawdę młodą kobietą. Jakby moje dalsze życie, ewentualne sukcesy i rozwój osobisty nie miały jakiegokolwiek znacznie, bo za przeproszeniem cytując z cenzurą "uj kuva rodzić dzieci".
Tak po części gorzkie żale ale musiałam, bo krew mnie zalewa, gdy widzę jakie podejście ludzie mają nadal, w XXI wieku :roll:
LGBTQWERTY

AnaMarcela
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 14 wrz 2017, 22:05

Re: Presja odnośnie posiadania dziecka

Post autor: AnaMarcela » 19 wrz 2017, 21:58

Jeśli mogę się wypowiedzieć. Każdy ma prawo do układania życia jak chce. :)
U mnie rodzice nigdy ale to nigdy nie mówili do mnie czy rodzeństwa "Czemu nie myślisz o dzieciach?" Mama akceptuje fakt, ze z mojej strony może liczyć tylko na to, ze będzie babcią dla adoptowanymi przeze mnie dzieci. Stwierdziła, ze będzie kochać je jakby były jej wnukami z krwi. ;)
Obecnie z mojego rodzeństwa tylko siostra ma trójkę swoich dzieci i pragnie kolejnego.
Bracia natomiast kobiet nie mają. Jeden jest dwudziestoparolatkiem i twierdzi, ze jak przyjdzie czas i będzie miał stabilną pracę to o tym pomyśli. A drugiemu pasuje życie singla jak na razie. Mama chciałaby abyśmy też sie ustatkowali, ale nie truje tematu co po chwile i akceptuje nasze decyzje. :)
Czasami zdarza się coś takiego, pozostaje jeden rodzic i naciska na swoje dziecko by miało swoje dzieci zwyczajnie po to aby jakoś zapełnić pustkę po stracie partnera, partnerki, męża, żony.
Moja mama jest wdową od prawie siedmiu lat. Jednak nie naciska na nas bo w domu ma mnie i braci a kilka domów dalej moją siostrę z dziećmi. Z rodzicami trzeba rozmawiać, zwłaszcza z takimi, w których ma się oparcie. Powiedzieć o powodach, nie krzyczeć lub mówić "bo nie".
Co do znajomych. Jeśli oni oczekują dziecka lub już mają i są z tego powodu bardzo szczęśliwi to jest szansa, ze nie zrozumieją osoby, która nie chce ich mieć. Czasami w takiej osobie instynkt rodzicielki budzi się wcześnie, później lub wcale. Jedni wolą mieć zwierzęta zamiast dzieci a jeszcze inny wolą np jeździć po świecie. Nie ma co na taką osobę naciskać, a jak się nie podoba to trudno. :)
Sama jestem przypadkiem dziewczyny z chorobą genetyczną. W wieku szesnastu lat gdy siostra urodziła trzecie dziecko obiecałam sobie, ze zaadoptuję dziecko, aby dać komuś siebie, swój czas, swoją miłość. Jest dwadzieścia pięć procent szans, ze urodzę chore dziecko gdybym zdecydowała się na własne. Ale własnego nie chcę. Możecie powiedzieć, ze jestem samolubna bo nie będę chciała dać partnerowi dziecka, ale nie będę ryzykować zdrowia fizycznego i psychicznego mojego potomstwa bo ktoś ma "widzi mi się". Sama jestem zdolna do adopcji bo choroba skóry zwłaszcza leczona to nie tragedia, a duży komfort psychiczny. A gdybym miała mieć własne dziecko to całe leczenie poszłoby w łeb bo przez dwa lata musiałabym zapomnieć o lekach, których nie wolno przyjmować na rok przed planowaną ciążą, w ciąży no i podczas karmienia. Także jeśli ktoś ma chorobę genetyczną (zależy też od choroby) to niech poważnie się zastanowi zanim da dziecku życie, bo nie zawsze dziecko przechodzi dobrze takie choroby zwłaszcza w młodym wieku kiedy to rówieśnicy lubią sobie żartować i obrażać czy poniżać. Pozdrawiam :)

panna_x
pASztet
Posty: 935
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Presja odnośnie posiadania dziecka

Post autor: panna_x » 20 wrz 2017, 18:20

No cóż, mój ojciec mówi, że im bogatsze społeczeństwo tym mniejsza dzietność. Bo ludzie są wygodni i mają emerytury od państwa, to im dzieci niepotrzebne.( Jakby to było coś złego, nawet jak są. Czemu niby każdy ma tyrać na gromadę dzieci i się nimi zajmować, a nie robić to, co chce). Jak jest antykoncepcja i wybór, to każdy wybiera karierę i potem już się nie chce mieć dzieci. I że najwięcej rodzi się w krajach, gdzie nie ma żadnego socjału, że to tylko wymówka ( dom, praca, kasa, stabilizacja, a tak naprawdę ludzie nie chcą), bo w tamtych krajach nie ma pracy czy kasy, a dzieci są. I nikt się nie martwi o jedzenie, o koszty utrzymania, czy dadzą radę, po prostu rodzą i już. I nikt kobiet o zdanie nie pyta, nie ma żadnego planowania rodziny, po prostu chłop przychodzi i jak ma ochotę to "rypie" i dziecko się rodzi. I tam więcej dzieci, to większa szansa na przetrwanie na starość, bo nie ma rent, emerytur i opieki państwa. A im większa opieka państwa i bogatsze społeczeństwo, tym mniej dzieci. Dlatego tam jest wskaźnik inny, a w Europie np 1,7 w Niemczech- czyli niecałe dwójka ( a Niemcy są przecież bogate i mają wyższy poziom życia niż Polska, więc to nie brak kasy o tym decyduje). I tylko rozmnażają się w Afryce i Azji, a potem migrują i nas zalewają. I gdyby zabrać emerytury i opiekę państwa, to zaraz by dzietność wzrosła, bo tylko na opiekę dzieci ludzie mogliby liczyć. No jasne, ktoś będzie całe życie pracował, a potem mu zabiorą, żeby inni mieli może nauczkę i dorobili się swoich potomków. Wkurzyło mnie to gadanie. Że już nie wspomnę, że problemem jest obecnie przeludnienie i kurczący się zapas zasobów naturalnych, więc więcej ludzi, to tylko większy problem, a nie na odwrót.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość