Nie jestem hepi, bo...

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1241
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: panna_x » 7 mar 2018, 13:11

Tzn? Nie rozumiem troszkę Twojego pytania?
Ja mówiłam o tym, co zrobić, jak jedno chce, a drugie nie i jaka byłaby w tym rola umowy małżeńskiej. Pisałaś, że kobieta może oszukiwać faceta i nie chcieć dziecka, a ja spytałam, co ma zrobić facet, jak będzie odwrotnie, tzn on nie chce, a kobieta go oszuka odstawi hormony i zajdzie w ciążę, licząc, że on się z czasem przekona.
Więc co z tego, że zawarli umowę, jak będzie fakt dokonany, powie mu, że jest ciąża ( choć umówili się, że nie chcą, ale jej się zmieniło) i co wtedy z tematem umowy? Anulować ją, wziąć rozwód. namawiać na aborcję, zmusić się do ojcostwa? To było odnośnie tego, że co przyjdzie komuś z umowy, jak potem może być inaczej- ktoś się rozmyśli, zmieni zdanie. Czyli innymi słowy, odpowiadając na Twoje wcześniejsze pytanie, nie jestem za umową małżeńską dotyczącą dzieci. Nie pisałam, że niedobrze jak facet nie chce dziecka, tylko co ma zrobić w takiej sytuacji, jak dojdzie do złamania umowy?
I że społecznie nie jest dobrze postrzegany, jeśli nie chce podjąć się ojcostwa ( nie, że ja tak go postrzegam, każdy ma prawo nie chcieć dzieci).

Awatar użytkownika
Nuśka
mASełko
Posty: 120
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nuśka » 7 mar 2018, 13:27

No, bo napisałaś, że za czymś takim nie jesteś, więc czytam to jako, że nie jesteś za jakąkolwiek informacją względem ojca/męża. Do tego też nie podałaś żadnej alternatywy. Szczerze olewam sprawy między rodzicami typu będziemy razem tylko jak nie będzie dziecka, więc Twój wywód trochę też. To nie jest kwestia prawnej decyzji o aborcji i informowaniu o jej przeprowadzeniu. Chce po prostu wiedzieć za czym postulujecie i czy się z tym zgadzasz.

panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1241
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: panna_x » 7 mar 2018, 13:37

Skoro olewasz sprawy między małżonkami, to po co mnie pytasz, czy jestem za umową małżeńską? Zwłaszcza, że i tak masz to gdzieś, co sama przyznałaś.
Nie podałam alternatywy, bo uważam, że kobieta powinna decydować ostatecznie, czy chce dziecko, czy nie, a nie mąż/partner. A jeśli ona chce a on nie, to też niech kobieta ponosi konsekwencje decyzji i nie robi z siebie ofiary, jaki to facet zły, bo się nie zachwycił ciążą. Zresztą napisałam to już wcześniej, a Ty mnie pytasz, z czym się zgadzam.

Awatar użytkownika
Nuśka
mASełko
Posty: 120
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nuśka » 7 mar 2018, 14:13

Nie mam gdzieś praw mężczyzn do dziecka i świadomości jego istnienia, temu pytam panno_x. Nie wiem też jak się odnosicie do sytuacji, jak dzieci rodzą dzieci? Czy rodzice mają prawo głosu? No właściwie tylko oni je mają, bo to oni to "sponsorują". Co w sytuacji gdy nieletni zgłasza się na taki "zabieg"?

W ogóle moje zdanie jest takie, że nieliczne są przypadki, gdy nie wie się czym obarczony jest seks, a każdy kto się na niego decyduje powinien być świadomy tego procenta ryzyka ciąży.

Awatar użytkownika
marzesobie
ASiołek
Posty: 87
Rejestracja: 28 kwie 2017, 12:35

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: marzesobie » 7 mar 2018, 14:39

Nie jestem hepi, bo znów łapie mnie jakiś wirus, cały dzień mnie coś w gardle drapie i dusi :(

Awatar użytkownika
Nightfall
pASztet
Posty: 936
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall » 7 mar 2018, 18:31

Nie wierzę, że ludzie będą bardziej rodzinni. nie wszyscy spędzają czas razem, jeżdżąc na wycieczki czy chodząc na spacerki; często każde sobie: żona coś tam gotuje, dzieci spotykają się ze swoim towarzychem albo siedzą w necie, mąż ma swoje zajęcia.
Bardziej rodzinni nie będą,będą tacy jacy są ale ci którzy są rodzinni na tym skorzystają. Nikt nikogo nie zmusza, jeden może grać całą niedzielę na kompie, a inny jechać z rodziną na wycieczkę. W sklepach na kasach w większości pracują kobiety. Praca często jest do późnych godzin, więc nie mają czasu na kontakty z dzieckiem. Ta niedziela ma im chyba dać taką możliwość. Ja przynajmniej taki plus sytuacji widzę. Bo z mojej perspektywy nie jest to wygodne, z uwagi na to, że wolny dzień, to idealny dzień do zrobienia zakupów xD
Gdyby antykoncepcja była tania i łatwo dostępna, to byłoby mniej aborcji.
Czemu uważasz, że antykoncepcja nie jest łatwo dostępna? Prezerwatywy są niemal w każdym sklepie, a ginekolodzy bez problemu zapisują antykoncepcje hormonalną. To, że nie ma nic skutecznego w 100% to prawda, ale jak się jest dorosłym i odpowiedzialnym, to trzeba sobie z tego zdawać sprawę i zawsze brać pod uwagę możliwość ciąży.

Awatar użytkownika
Nuśka
mASełko
Posty: 120
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nuśka » 7 mar 2018, 19:09

Nightfall pisze:
7 mar 2018, 18:31
To, że nie ma nic skutecznego w 100% to prawda
A wazektomia?

Awatar użytkownika
marzesobie
ASiołek
Posty: 87
Rejestracja: 28 kwie 2017, 12:35

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: marzesobie » 7 mar 2018, 19:59

Nightfall pisze:
7 mar 2018, 18:31
Gdyby antykoncepcja była tania i łatwo dostępna, to byłoby mniej aborcji.
Czemu uważasz, że antykoncepcja nie jest łatwo dostępna? Prezerwatywy są niemal w każdym sklepie, a ginekolodzy bez problemu zapisują antykoncepcje hormonalną.
Prezerwatywy są może łatwo dostępne ale tanie nie są, a z tym że ginekolodzy bez problemu zapisują antykoncepcję... to też chyba niezbyt bo jakby było bez problemów to nie było by na różnych forach tematów o podanie który ginekolog bezproblemowo przepisuje antykoncepcję...
Nuśka pisze:
7 mar 2018, 19:09
Nightfall pisze:
7 mar 2018, 18:31
To, że nie ma nic skutecznego w 100% to prawda
A wazektomia?
Też nie ma 100%
Przegląd piśmiennictwa światowego analizujący ponad 43 tys. zabiegów wazektomii, potwierdza, że niepowodzenia (oznaczające rekanalizację nasieniowodów i obecność plemników w nasieniu) dotyczą zaledwie 0.4 % ( zaledwie 183 przypadki), w innej analizie 20 badań oceniających ilość ciąż, stwierdzono niepowodzenia (łącznie ponad 92 tysięcy zabiegów wazektomii) tylko w 60 przypadkach (0.07%)
Niby mały procent ale zawsze...

Awatar użytkownika
Nuśka
mASełko
Posty: 120
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nuśka » 7 mar 2018, 23:52

To jeszcze mniejszy procent
Wczesne niepowodzenia są związane z nieprzestrzeganiem 3-miesięcznego zakazu współżycia, odpowiadające za 50% powstałych ciąż.

Awatar użytkownika
takasobie
fantAStyczny
Posty: 529
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: takasobie » 8 mar 2018, 19:58

marzesobie pisze:
7 mar 2018, 19:59
Prezerwatywy są może łatwo dostępne ale tanie nie są, a z tym że ginekolodzy bez problemu zapisują antykoncepcję... to też chyba niezbyt bo jakby było bez problemów to nie było by na różnych forach tematów o podanie który ginekolog bezproblemowo przepisuje antykoncepcję...
Nigdy nie interesowałam się prezerwatywami, ale ostatnio przejrzałam ich ceny i jestem w szoku, ile kosztują. Myślałam, że jedna prezerwatywa to koszt max. 1 zł, a tymczasem 1 prezerwatywa to ~3 zł. Lubię pączki, zaspokajam nimi głód i chęć zjedzenia pączka. Cena 1 pączka to 3 zł. Ogólnie fajnie zjeść pączka codziennie, ale gdybym miała codziennie wydać 3 zł na tę chwilową przyjemność, to szybko bym zbankrutowała :D. Jem pączki od czasu do czasu i w pełni zaspokaja to moje potrzeby, a koszt jest nieodczuwalny. Po prostu aspekt ekonomiczny decyduje, że nie jem pączków codziennie, mimo że chciałabym.
Przepisywanie antykoncepcji hormonalnej bez badań uważam za głupotę, ale tak to jest, kiedy lekarze mają nakazane minimalizować koszty leczenia, a łatwo to robić poprzez zmniejszanie liczby badań zwłaszcza gdy w podmiocie leczniczym jest outsourcing diagnostyki laboratoryjnej. Nawet antybiotyk na dobrą sprawę powinno się przepisywać dopiero po antybiogramie, a jak to wygląda w praktyce chyba wszyscy wiemy i potem dziwić się, że MRSA i tym podobne.

Awatar użytkownika
Nightfall
pASztet
Posty: 936
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall » 11 mar 2018, 18:30

A wazektomia?
To chyba nie tyle antykoncepcja, co doprowadzenie do bezpłodności. Tak, jak kobieta jest bezpłodna po podwiązaniu jajników albo usunięciu macicy ale raczej tego się nie zalicza do metod antykoncepcji. Chociaż nie wiem jaka jest klasyfikacja medyczna, więc się nie wypowiem :D
problemów to nie było by na różnych forach tematów o podanie który ginekolog bezproblemowo przepisuje antykoncepcję...
Wiesz, ja się nie dziwię, że czasem nie chcą czasem zapisywać. Jeśli ginekolog przebada pacjentkę i stwierdzi, że ma jakieś przeciwwskazania zdrowotne do zażywania tabletek anty, to bardzo dobrze, że odradza ich zażywanie. Wolę takich lekarzy, niż tych przepisujących recepty na leki, jakby to były cukierki :D

Hazel
gimnASjalista
Posty: 12
Rejestracja: 21 mar 2016, 18:27

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Hazel » 13 mar 2018, 12:05

Może to trywialne i błahe w stosunku do problemów innych ludzi... ale nie jestem hepi, bo mój samochód znów kaprysi. Dzisiaj udało mi się wydębić dzień urlopu i nic poza zakupem części nie udało się załatwić. Do mechaników/elektryków samochodowych dzikie kolejki :?
Swoją drogą, denerwuje mnie już, że urlop mogę wybierać po jednym dniu. Problem jest już poważny, gdy chcę 3 dni po rząd. Zresztą, gdy z takiego urlopu wrócę, mam cały bałagan do ogarnięcia i nikt tego nie zrobi za mnie. Jestem zmęczony :|

Awatar użytkownika
takasobie
fantAStyczny
Posty: 529
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: takasobie » 3 maja 2018, 19:07

Myślałam, że takie akcje tylko w amerykańskich filmach. Na początku czerwca miałam iść na wesele do koleżanki - ślub cywilny i dziecko już są. Niestety wesele odwołane, a pozew rozwodowy już w sądzie. Już mi koleżanka narobiła smaku na zabawę, ale teraz to już nieaktualne. Na całe szczęście nie poczyniłam jeszcze żadnych wydatków na tę imprezę.

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2176
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 17 maja 2018, 21:52

Nie, że tak nie-hepi ale jestem w konsternacji.


Mam podejrzanie dużo kasy w portfelu.
Zważywszy na to, że nie zarabiam to :
a)krasnoludki mi podrzuciły
b)pewnie zapomniałam coś opłacić, tylko co?


Hmmmm...
What's mooo?

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2176
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 22 maja 2018, 22:06

Namiętnie się antybiotykowałam w tamtym roku(zapalenie kości szczęki)- tak zgarniałam wszystkie skutki uboczne hurtem, że bałam się pójść na basen, w obawie, że po wyjściu z basenu od razu porosnę grzybnią.

Mam doła.
Już 2 miechy jak nie miałam.
What's mooo?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość