Nie jestem hepi, bo...

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
KrzyśMMMM
mASełko
Posty: 110
Rejestracja: 2 paź 2017, 16:51
Lokalizacja: Śląska peryferie

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: KrzyśMMMM » 7 kwie 2018, 18:06

:rozowe:
nie napiszę żadnej sentencji, gdyż musiałbym przedstawić się z imienia i nazwiska :D a potem musielibyście napić się alkoholu dla przetrawienia mojego dossiere na Pałlo Ciuljo :D żeby sie nie śmiać :roll:

Awatar użytkownika
takasobie
ciAStoholik
Posty: 392
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: takasobie » 7 kwie 2018, 19:10

KrzyśMMMM pisze:
7 kwie 2018, 18:06
takasobie pisze:
31 mar 2018, 09:17
Setsu pisze:
31 mar 2018, 07:47
Bo moje zdrowie ma poważnego focha i zapewniło mi święta w szpitalu. Już cieszyłam, że święta prześpię we własnym łóżku, a tu mi się szykują jeszcze ze dwa tygodnie przymusowego wypoczynku. No i ksiądz codziennie o 6 rano wpada, nawija formułkę i leci dalej mając wszystko w głębokim poważaniu :P
Życzę zdrowia :). Mam nadzieję, że leżysz w szpitalu z dobrym żywieniem :). Są tacy księża, którzy potrafią wejść bez pukania do sal, w których leżą kobiety po porodach SN wietrzących krocze i nie zważają na niezręczność, w jakiej stawiają pacjentki.
jak dla mnie opowiedziałaś właśnie sytuację z niekiepsko kiepskiego filmu :P, naprawdę tak się dzieje ? bo nie mogę uwierzyć :!:
W temacie wizyt księży w szpitalach: https://m.facebook.com/tomekmichniewicz ... 8517210670
W temacie żywienia w szpitalach:
https://m.facebook.com/profile.php?id=7 ... ent_filter

Awatar użytkownika
Setsu
łASuch
Posty: 162
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Setsu » 7 kwie 2018, 21:29

Gdyby nie to, że sąsiadka była wierząca i czasami przyjmowała komunię/ spowiadała się, to już na początku poprosiłabym o to, aby ksiądz omijał moją salę, ale w takim wypadku machnęłam ręką, a po tygodniu przestało mi przeszkadzać.

Co do żywienia. Nie mogę powiedzieć, aby było naprawdę paskudne, ba, moja dieta była akurat dobrze dobrana, pomijając fakt, że niczyja niczym wielkim się nie wyróżniała. Najbardziej uderzył mnie brak składników odżywczych. Chleb, kosteczka masła, z czasem jakieś dodatki, cienka zupa, całkiem dobre ziemniaki. W dwa tygodnie wielkiej szkody mi nie zrobiła poza luźniejszymi spodniami, ale jeśli ktoś leży dłużej, to jednak warto mieć malutkie zapasy. A mam porównanie, bo ostatni raz w szpitalu leżałam piętnaście lat temu i w kwestii żywieniowej nie zmieniło się niestety nic.

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 856
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall » 12 kwie 2018, 12:38

Wkurzają mnie lekarze (na pewno też są dobrzy specjaliści, ale ja nie mam szczęścia często do nich trafiać), kiedy mam jakieś konkretne dolegliwości słyszę farmazony w stylu "taka pani uroda", "proszę się nie stresować", "proszę zdrowo jeść", a o skierowanie na specjalistyczne badania trzeba się prosić. Dziękuję, takie rzeczy sama mogę wyczytać.

Awatar użytkownika
Setsu
łASuch
Posty: 162
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Setsu » 12 kwie 2018, 21:39

Nightfall pisze:
12 kwie 2018, 12:38
Wkurzają mnie lekarze (na pewno też są dobrzy specjaliści, ale ja nie mam szczęścia często do nich trafiać), kiedy mam jakieś konkretne dolegliwości słyszę farmazony w stylu "taka pani uroda", "proszę się nie stresować", "proszę zdrowo jeść", a o skierowanie na specjalistyczne badania trzeba się prosić. Dziękuję, takie rzeczy sama mogę wyczytać.
Odnośnie tego jeszcze. Podczas pobytu w szpitalu chyba po raz pierwszy w życiu miałam możliwość porozmawiania z lekarzem, który chciał rozmawiać, chciał wiele przekazać i wiedział jak podejść do tematu. Między innymi od niego dowiedziałam się, że mój rodzinny przepisał mi leki na pewne dolegliwości, które w najmniejszym stopniu nie mają na nie wpływu. Podsumowując: pół roku brałam leki i wydawałam na nie spore pieniądze, które jedyne co robiły, to przeze mnie przelatywały i na tym kończyło się ich działanie. Nie wspominając o tym, że gdy na kolejnym wizytach skarżyłam się, że nic nie dają, boli nadal, to słyszałam, że tak z rok trzeba, aby zadziałały całkowicie i może powinnam jeszcze coś zmienić w diecie. Całe szczęście, że i mi szybciej zapaliła się lampka i zaprzestałam realizowania recept, czym oszczędziłam sobie parę kolejnym miesięcy uszczuplania portfela. Nawet nie mam sił i ochoty się o to kłócić, ale pojęcia nie mam, gdzie się zwracać, gdybym potrzebowała pomocy, bo strach do lekarza iść.

Moja koleżanka za to usłyszała od jednego ginekologa, że jeśli urodzi dzieci, to ból podczas okresu minie i nie ma co dramatyzować. Czyli męcz się kobieto i rodź dzieci, wtedy może łaskawie przejdzie :roll:

Awatar użytkownika
takasobie
ciAStoholik
Posty: 392
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: takasobie » 13 kwie 2018, 05:16

Setsu pisze:
12 kwie 2018, 21:39
Moja koleżanka za to usłyszała od jednego ginekologa, że jeśli urodzi dzieci, to ból podczas okresu minie i nie ma co dramatyzować. Czyli męcz się kobieto i rodź dzieci, wtedy może łaskawie przejdzie :roll:
Mniej bolesne menstruacje są możliwe po porodzie sn. Przy cc można nie doświadczyć tego skutku ubocznego.
Tak w temacie menstruacji: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... bieta.html

Awatar użytkownika
Setsu
łASuch
Posty: 162
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Setsu » 13 kwie 2018, 07:27

Słyszałam, że jest to możliwe, ale to chyba nie powód, aby już teraz odmawiać pacjentce środków przeciwbólowych, bo jej za x lat przejdzie, gdy zdecyduje się urodzić. O ile w ogóle zechce to zrobić. Koleżanka poszła do drugiego ginekologa i dostała receptę bez problemu, ale to chyba nie tak powinno wyglądać. Znieczulica trochę.

Awatar użytkownika
takasobie
ciAStoholik
Posty: 392
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: takasobie » 13 kwie 2018, 09:44

Setsu pisze:
13 kwie 2018, 07:27
Słyszałam, że jest to możliwe, ale to chyba nie powód, aby już teraz odmawiać pacjentce środków przeciwbólowych, bo jej za x lat przejdzie, gdy zdecyduje się urodzić. O ile w ogóle zechce to zrobić. Koleżanka poszła do drugiego ginekologa i dostała receptę bez problemu, ale to chyba nie tak powinno wyglądać. Znieczulica trochę.
Wydaje mi się, że w Polsce ogólnie mamy problem z leczeniem bólu, uśmierzaniem bólu i leczeniem przyczyn bólu. Moim zdaniem skoro coś boli, to coś jest nie tak. Ból nie może być częścią życia.

Awatar użytkownika
Setsu
łASuch
Posty: 162
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Setsu » 13 kwie 2018, 14:10

Bóle miesiączkowe są bardzo często spotykane i wcale nie muszą oznaczać, że coś jest nie tak. Boli dla zasady, co miesiąc, niektórych krócej, niektórych dłużej. Może to świadczyć o stanach chorobowych, ale u większości to zwyczajny "dodatek" do miesiączki. Mamy jednak XXI wiek i to trochę śmieszne, że ból podczas miesiączek i porodów jest tak bardzo olewany, bo to naturalne. Wiele rzeczy jest naturalnych, ale to nie znaczy, że nie możemy nic z tym zrobić. Chodzi mi tylko o podejście niektórych ginekologów i ogólnie lekarzy, jak już wyżej wspomniałam. Nie da komuś recepty, bo okres to normalna sprawa. A jeśli bóle nie są spowodowane żadną chorobą, tylko występują co miesiąc naturalne, to niby jak je leczyć? Zostają nieszczęsne tabletki albo proszki i tak w kółko.

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2160
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 17 kwie 2018, 12:48

Mniej bolesne menstruacje są możliwe po porodzie sn.
mojej mamie też tak mówiono.
Urodziła 5 sztuk i cierpiała dalej, wybawienie przyniosła menopauza, ale i przyniosła ze sobą inne atrakcje w zamian ;)
Moja koleżanka z byłej pracy też to słyszała i też się nie ziściło, ma dwoje dzieci - może po trzecim? :lol:
What's mooo?

panna_x
bASyliszek
Posty: 1159
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: panna_x » 19 kwie 2018, 12:21

Bolesne miesiączki można łagodzić lekami hormonalnymi, takimi, które mają zastosowanie antykoncepcji. ale nie każdy lekarz chce je przepisać. Jak byłam na manifie i był tzw wolny mikrofon, to właśnie jedna nastolatka ( chyba 18 lat) skarżyła się, że lekarz nie chce jej przepisać antykoncepcji hormonalnej, która regulowałaby i łagodziła miesiączki, zasłaniając się klauzulą sumienia.
Inny pomysł ( na razie w sferze koncepcji) to klauzula sumienia dla aptekarzy, czyli może odmówić sprzedania antykoncepcji. To po co wybiera ten zawód. Jeśli nie jest w stanie tego realizować, niech nie pracuje i już. Ciekawe też, czemu klauzule sumienia dotyczą tylko płodności kobiet i kontroli ich seksualności. Jakoś nie słyszałam, żeby w kimś obudziło się sumienie i nie sprzeda leków, bo są testowane na zwierzętach albo nie sprzeda facetowi środków na potencję ( czyli tylko seks kobiet jest zły, one nie mogą szaleć).
Jak wiecie, mam lewicowe przekonania w sferze światopoglądowej, czego nie ukrywam i nie zamierzam. Więc wszelkie regulacje związane z katolicyzmem mi się nie podobają. Jakoś sumienie innych osób można było obejść, np w sprawie zakazu transfuzji krwi u świadków Jehowy. Mimo, iż ich sumienie na to nie pozwala, to jest przepis, że lekarze robią transfuzję dziecku bez zgody rodziców, którym chwilowo zawiesza się prawa czy tam władzę rodzicielską. Nie wiem czemu akurat sumienie katolickie ma się gloryfikować i jeszcze będzie ono narzucane innym.
Co do lekarzy, ja ich szczerze nie lubię. Może nie jest to kwestia złego ich podejścia, bo mało miałam z nimi do czynienia i jak chodzę to przeważnie prywatnie, więc podejście inne. Wiem, że w państwówce jest gorsze. Poza tym znam wiele opowieści znajomych o lekarzach i nie są one pozytywne. Dla mnie to takie święte krowy w tym kraju. nie ukrywają, że chcą łapówek ( jedna osoba opowiadała, że poszła do lekarki, były same w gabinecie i tamta w sugestywny sposób zaczęła głaskać kieszeń, była to akurat onkolożka, więc kto nie zapłaci, żeby się ratować- jeśli ma tylko jakiekolwiek możliwości finansowe). Nie wiem, po co płacimy podatki na służbę zdrowia publiczną, zusy, skoro i tak trzeba płacić drugi raz pod stołem. Już bym wolała, żeby w ogóle publiczną zlikwidować i niech będzie sama prywatna, ale i kasy każdy będzie miał więcej, nie płacąc tych składek zdrowotnych, zbędnych podatków itd. za to ta państwowa bezpłatnie leczy całą biedotę, pijaków, bezdomnych, jednego z naszych podopiecznych który jada bezpłatne posiłki od miasta, gdy zachorował, zabrali i trzymali 6 tygodni w szpitalu, tak jakby badań nie można było zrobić w góra tydzień. po co tę kasę się inwestuje w takie przypadki.
A ten argument, że na miesiączki pomoże poród jest dla mnie nie powiem skąd wzięty, bo poród boli dużo bardziej niż miesiączka, super pomysł leczyć jeden ból innym dużo gorszym, taka rada na zasadzie boli cię głowa, walnij się cegłą.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości