Nie jestem hepi, bo...

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
marzesobie
ASiołek
Posty: 84
Rejestracja: 28 kwie 2017, 12:35

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: marzesobie » 29 kwie 2018, 03:04

Nightfall pisze:
28 kwie 2018, 19:45
No cóż, może byli i inni lekarze, ale jej to nie przyszło na myśl?
Zagalopował się. Uważam, że lekarz w prywatnym gabinecie może kierować się własnymi przekonaniami, jeśli pacjent jest świadomy do kogo się wybiera. Na przykład tu przyjmuje lekarz katolik, a tu muzułmanin. Ok. Ale w państwowych tak nie powinno być - lekarz powinien starać się być neutralny światopoglądowo.
Dokładnie i uważam że jeśli taki lekarz nie informuje swoich pacjentów, że ze względów religijnych nie wypisuje np antykoncepcji, to z powodu braku wykonanej usługi po którą dana osoba tam poszła nie powinien pobierać opłaty. No ale jak wiadomo jakby ktoś zdecydował się nie zapłacić takiemu lekarzowi to spokojnie taki lekarz może wezwać policję i oczywiście w sądzie taka osoba by z tym lekarzem przegrała mimo że usługi nie wykonał. I dlatego pacjentki nieświadome przekonań takiego lekarza muszą płacić podwójnie...
A i raczej nie znam żadnego lekarza który przyjmuje tylko prywatnie, wszyscy lekarze których znam pracują też w jakiejś placówce która ma kontrakt z NFZ, no ale u nas w Polsce nawet opłacana przez nasze świeckie państwo osoba może sobie podpisać klauzulę sumienia i go nikt nie ruszy.

Awatar użytkownika
takasobie
AS gaduła
Posty: 439
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: takasobie » 3 maja 2018, 19:07

Myślałam, że takie akcje tylko w amerykańskich filmach. Na początku czerwca miałam iść na wesele do koleżanki - ślub cywilny i dziecko już są. Niestety wesele odwołane, a pozew rozwodowy już w sądzie. Już mi koleżanka narobiła smaku na zabawę, ale teraz to już nieaktualne. Na całe szczęście nie poczyniłam jeszcze żadnych wydatków na tę imprezę.

Awatar użytkownika
Setsu
pASibrzuch
Posty: 202
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Setsu » 10 maja 2018, 21:40

Pisałam z kolegą i temat zszedł na choroby, więc napomknęłam, że warto byłoby zaszczepić się przeciwko boreliozie, to dostałam taki opieprz z góry na dół połączony z pseudo wykładem, że dotąd nie mogę wyjść z podziwu, jak ludzie mogą myśleć w ten sposób.
Podsumowując:
Obrazek
Wiem, że antyszczepionkowy nie pojawili się dzisiaj, ale na chwilę obecną to jakaś plaga zagrażająca ludziom, którzy mają kaprys bycia zdrowymi. Rząd też ma na to wylane po całości i nawet nie myśli, żeby coś z tym zrobić.

XXI wiek, antyszczepionkowcy, płaskoziemcy. Dokąd my zmierzamy (-‸ლ)

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 883
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall » 11 maja 2018, 17:44

Myślę, że ktoś kto nakręca te dwa ruchy zbiera grubą kasę :) Np. stowarzyszenie płaskiej ziemi.

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2173
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 17 maja 2018, 21:52

Nie, że tak nie-hepi ale jestem w konsternacji.


Mam podejrzanie dużo kasy w portfelu.
Zważywszy na to, że nie zarabiam to :
a)krasnoludki mi podrzuciły
b)pewnie zapomniałam coś opłacić, tylko co?


Hmmmm...
What's mooo?

panna_x
bASyliszek
Posty: 1175
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: panna_x » 18 maja 2018, 11:32

Libro, to powinnaś być hepi, skoro dodatkowa kasa :)
Wracając do tematu lekarzy, to chyba chodziło o państwowego lekarza. Sądzę, że z racji młodego wieku nie stać by jej było na prywatnego. Poza tym jest tak, że to właśnie ci w państwowych placówkach nie chcą dawać antykoncepcji. Nie wiem, na ile to ich sumienie, a na ile chęć zbijania kasy- dzięki temu napędzają chodzenie prywatne do gabinetów. I tam kobieta wywala kasę, żeby dostać receptę. Choć uważam, że powinna dostać ją za darmo, jeśli chce. Dla nich to świetny biznes, bo kobiety stanowią połowę społeczeństwa, większość jest seksualna i większość nie chce też rozmnażać się jak króliki, więc zapotrzebowanie na anty jest spore. Jeszcze nie słyszałam, żeby lekarz za kasę nie wykonał życzenia pacjenta, nawet za kasę dają lewe l4 jeśli ktoś chce, choć jest zdrowy.
Najbardziej mnie wkurza taka obłuda np Chazan, wielki obrońca życia, dorobił się na aborcjach. Teraz mu się odmieniło i innych strasznie moralizuje. Jeśli uważa, że to takie zło, niech odda całą kasę, którą zdobył w ten sposób. Niech przeznaczy na jakiś ośrodek dla niepełnosprawnych czy z zespołem Downa, skoro uważa, że nie można przerywać ciąż z chorym dzieckiem i że to był błąd z jego strony. Lekarze żyją jak pączki w maśle w tym kraju.

Odwrotność w drugą stronę też mnie wkurza, czyli przypadek Alfiego Evansa. Tam rodzice chcieli dalszej terapii czy też podtrzymywania życia, a lekarze nie i sąd nakazał odłączyć dziecko od aparatury. Nie podoba mi się, że decydują lekarze czy też urzędnicy, a nie same osoby zainteresowane ( w którąkolwiek stronę). To sam pacjent powinien decydować, a nie lekarz narzucać mu swój światopogląd. Uważam, że to nieludzkie. Zmuszanie do donoszenia ciąży, jeśli kobieta nie chce dziecka, zmuszanie do tego, że nie może mieć dzieci, jeśli chce ( brak in vitro lub wysokie jego ceny dla chętnych), odmówienie leczenia dla dziecka, kiedy rodzice chcą tego jak w Anglii. No dobra, oni nie chcieli leczyć, nie widzieli sensu, no to zrezygnowali, no takie mieli zdanie i olali rodziców. Ale skoro sami nie chcieli leczyć, to po co uniemożliwiali to innym? Oni nie chcą, ok, ale jeszcze zabronili tym, którzy może by i chcieli. Przecież była propozycja, że zabiorą go do Włoch do jakiejś tamtejszej kliniki, to co im to przeszkadzało, gdyby zabrali. Nie leczyliby go tak czy inaczej. Ale sąd wydał zakaz, argumentując to w ten sposób, że skoro jest Anglikiem, to podlega pod angielską jurysdykcję, a sąd poparł lekarzy angielskich. I nie pozwolił wywieść go do Włoch. Może szans nie było, no to po prostu dziecko pewnie zmarłoby samo za jakiś czas. Tłumaczyli, że to humanitarność itd. A skończyło się tym, że nie zmarło od razu, ale żyło kilka dni po odłączeniu aparatów i powoli dogorywało. nie wiem, gdzie ta humanitarność. Nie podoba mi się ta władza absolutna lekarzy, zmuszanie innych do ich widzimisię ( w każdą stronę). Po prostu nie znoszę tej grupy społecznej.

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 883
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall » 19 maja 2018, 16:15

a na ile chęć zbijania kasy- dzięki temu napędzają chodzenie prywatne do gabinetów.
Myślę, że to jest sedno sprawy. Tylko że nie powinno tak być. Ile pieniędzy z pensji jest nam odbierane miesięcznie na kwestie zdrowotne? Ano dużo, a bardzo często lekarze w publicznych placówkach robią łaskę pacjentom, tym że rzucą na nich okiem.
Nie podoba mi się, że decydują lekarze czy też urzędnicy
Mnie też. Wygląda na to, że ten chłopiec był własnością państwa ;/ Skoro rodzice chcieli go podtrzymywać przy życiu i znalazł się inny kraj, który chciał go leczyć za free, to co komu do tego? Z tego co wyczytałam wynikało, że został zagłodzony. To nie jest humanitarna śmierć.

Awatar użytkownika
Setsu
pASibrzuch
Posty: 202
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Setsu » 19 maja 2018, 17:18

Nightfall pisze:
19 maja 2018, 16:15
Mnie też. Wygląda na to, że ten chłopiec był własnością państwa ;/ Skoro rodzice chcieli go podtrzymywać przy życiu i znalazł się inny kraj, który chciał go leczyć za free, to co komu do tego? Z tego co wyczytałam wynikało, że został zagłodzony. To nie jest humanitarna śmierć.
Nikt go leczyć nie chciał. Chłopak nie miał 70% mózgu, pozostałe 30% stanowiły płyny. Nie wiem, czy coś takiego kiedykolwiek będzie uleczalne, a o samej chorobie wiadomo tak naprawdę niewiele. Włoski szpital zaoferował, że może go podtrzymywać przy "życiu", chociaż to zbyt mocne słowo. Zaoferowali, że mogą go u siebie położyć i będzie mógł leżeć, ile tam rodzice zapragną, nic poza tym. Sama uznałabym, że to w porządku, gdyby to była zwykła śpiączka i istniałyby realne szanse na wybudzenie, ale chłopak przez wszystkie lata, który by wytrzymał, byłby czymś gorszym niż warzywo, a rodzice przez ten cały czas robiliby wielkie szambo w mediach, bo byli tak zrozpaczeni, że nie dopuszczali do siebie myśli, że ich dziecko jest nie do uratowania. Niehumanitarne było pompowanie w ciało powietrza i bawienie się zwłokami, bo nie da się tego inaczej nazwać, dziecko było po prostu niestety nie do wyleczenia i nikt nie mógł zapewnić, że nie przeżywa nieustannie agonii, bo tego nawet nie dało się sprawdzić. Śmierć to najlepsza rzecz, która go spotkała, bo w końcu przestał cierpieć. Zagłodzenie to bzdura, jakich powstało wiele w mediach i gazetach. Sępy żerowały na czyimś nieszczęściu, dodając swoje zmyślone historyjki. Wszystko jest do przeczytania, ale szukając po rzetelnych źródłach, nie typu onet.pl.

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 883
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall » 19 maja 2018, 17:50

Nie korzystam ze źródeł typu onet.pl wypraszam sobie ;p Czytałam od czasu do czasu wpisy rodziców w mediach społecznościowych.
Śmierć to najlepsza rzecz, która go spotkała, bo w końcu przestał cierpieć.
Skąd wiadomo, że cierpiał podczas leżenia w szpitalu? Równie dobrze mógł nie czuć nic. Nie wiemy tego.

Najbardziej tutaj cierpią rodzice. Jestem oburzona, że ktoś w tej kwestii zdecydował za nich.
Zaoferowali, że mogą go u siebie położyć i będzie mógł leżeć, ile tam rodzice zapragną, nic poza tym.
Ok, jeśli im to pasowało nie widzę problemu. Pojechaliby, pewnie dziecko by sobie "tam leżało", a media i ludzie po miesiącu zapomnieliby o sprawie. Teraz zresztą też za chwilę zapomną.

Awatar użytkownika
Setsu
pASibrzuch
Posty: 202
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Setsu » 19 maja 2018, 18:11

Przepraszam za zarzut :)
Właśnie rzecz we wpisach rodziców. Naprawdę rozumiem ich cierpienie, ale zaszli w nim już tak daleko, że wydawało im się, że każdy łącznie z lekarzami są w jakimś spisku i chcą dla ich dziecka jak najgorzej. Nie docierało nic, sami przekłamywali przekazywane informacje. Wrzucali filmiki, na których mały niby się porusza i co w tym dziwnego? Ale ludzi nakręcało i robili dookoła straszny gnój.
Nightfall pisze:
19 maja 2018, 17:50
Skąd wiadomo, że cierpiał podczas leżenia w szpitalu? Równie dobrze mógł nie czuć nic. Nie wiemy tego.
Szczerze, jak twoim zdaniem wygląda takie "życie"? Nie wiemy, czy cierpiał i dlatego decyzja sądu wydawała mi się słuszna, ale sam taki stan to jest cierpienie. Nic nie może zrobić, nic nigdy nie mógłby zrobić. To nie jest śpiączka, czy uraz mózgu, który da się wyleczyć, tylko wegetacja, sztuczne podtrzymywanie zwłok. Nie rozumiem, jak rodzice mogą na to patrzeć i jeszcze tak zaciekle walczyć. Dzieciak i tak by końcu umarł, zamiast pozwolić mu odejść z resztkami godności, chcieli to przedłużać w nieskończoność.

Trudny temat. Co lepsze, Polacy przeżywali i przeżywają nadal to w taki sposób, jakby naprawdę powinno ich to obchodzić. Ponoć mieli z nas nawet polewkę za granicą za przeżywanie bardziej niż kraj, z którego pochodził chłopiec.

Awatar użytkownika
Indiana
fantAStyczny
Posty: 556
Rejestracja: 26 sty 2014, 00:50

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Indiana » 19 maja 2018, 22:05

Setsu pisze:
19 maja 2018, 18:11
Szczerze, jak twoim zdaniem wygląda takie "życie"? Nie wiemy, czy cierpiał i dlatego decyzja sądu wydawała mi się słuszna, ale sam taki stan to jest cierpienie. Nic nie może zrobić, nic nigdy nie mógłby zrobić. To nie jest śpiączka, czy uraz mózgu, który da się wyleczyć, tylko wegetacja, sztuczne podtrzymywanie zwłok. Nie rozumiem, jak rodzice mogą na to patrzeć i jeszcze tak zaciekle walczyć. Dzieciak i tak by końcu umarł, zamiast pozwolić mu odejść z resztkami godności, chcieli to przedłużać w nieskończoność.
Zgadzam się w 100 %. Na szczęście dziecko umarło i nie musi już się męczyć. Przedłużanie jego życia to były zwykłe tortury.

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 883
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall » 20 maja 2018, 15:01

Szczerze, jak twoim zdaniem wygląda takie "życie"? Nie wiemy, czy cierpiał i dlatego decyzja sądu wydawała mi się słuszna, ale sam taki stan to jest cierpienie. Nic nie może zrobić, nic nigdy nie mógłby zrobić.
Nie jestem w stanie stwierdzić jak wygląda takie życie. Jak sama napisałaś, że jest to trudny temat. Można podać inny przykład - osoby z autyzmem z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu znacznym. Jest inaczej, bo jak są sprawne fizycznie, to owszem chodzą, jedzą itd. Ale samodzielnie absolutnie nie są w stanie funkcjonować. Mają 100% mózgu, tyle że nie działa on poprawnie. Żyją, ale nie bardzo rozumieją co się wokół dzieje. Nie są też w stanie komunikować swoich potrzeb, ale też bólu, cierpienia itd. Może cierpią, a może są szczęśliwi na swój sposób. Chociaż najpewniej zależy to od jednostki. Nie wiem co się dzieje w ich głowach i organizmach i nie czuję się uprawniona do roztrząsania tego typu decyzji. Podobnie myślę o tym przypadku. Nie mi oceniać i decydować. Jeśli już, to najbliższej rodzinie.

A onetu i podobnych nie czytuję, nie lubię tego typu stron :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości