Obawa przed wieczną samotnością :(

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
pawcio1978
ciAStoholik
Posty: 331
Rejestracja: 28 lut 2008, 19:18
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: Obawa przed wieczną samotnością :(

Post autor: pawcio1978 » 22 paź 2018, 23:16

@Skarpetka: proszę o polskie litery.

Skarpetka
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 20 paź 2018, 10:29

Re: Obawa przed wieczną samotnością :(

Post autor: Skarpetka » 23 paź 2018, 16:32

pawcio1978 pisze:
22 paź 2018, 23:16
@Skarpetka: proszę o polskie litery.

Jestem nowa na forum : to odnosi się do udzielania sie we wszystkich tematach czy ty masz taką osobistą wolę? Bo nie ukrywam ze na telefonie łatwiej bez tych znaków sie pisze :lol:

Awatar użytkownika
takasobie
bASałyk
Posty: 705
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Obawa przed wieczną samotnością :(

Post autor: takasobie » 23 paź 2018, 16:36

Wypowiedź Skarpetki jest czytelna bez polskich znaków :). Mnie też się łatwiej pisze na telefonie i na komputerze bez polskich znaków :)

pawcio1978
ciAStoholik
Posty: 331
Rejestracja: 28 lut 2008, 19:18
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: Obawa przed wieczną samotnością :(

Post autor: pawcio1978 » 23 paź 2018, 22:52

Przepraszam za offtopic. Ale jest różnica laska czy łaska. Wystarczy tylko chcieć napisać z polskimi literami.

Awatar użytkownika
króliczka
łASuch
Posty: 170
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Obawa przed wieczną samotnością :(

Post autor: króliczka » 30 paź 2018, 17:48

Skarpetka pisze:
22 paź 2018, 19:21
Ja chyba podchodzę swoja osoba pod jakas forme rozdwojenia jazni :P bo z jednej strony mam podobne rozterki co ty i w ogole o ile teraz mam jeszcze przyjaciol i rodzine , tak wiem ze nic nie trwa wiecznie i w wieku 50 lat bede pewnie ta babcia , znienawidzona przez wszystkich ktora zaczepia ludzi w busie na pogawedki, bo zwyczajnie nie ma sie do kogo odezwac :cry: :cry:
Nie sądzę, istnieje przecież internet, więc nie musiałabyś koniecznie zaczepiać na ulicy, poza tym podejrzewam że w przyszłości problem samotności (nie tylko tej polegającej na braku fizycznej obecności drugiej/-ich osoby/-ób, ale również tej głębszej, "duchowej") zostanie prawie całkowicie wyeliminowany, albo przynajmniej mocno zredukowany. Świat w coraz szybszym tempie posuwa się do przodu, możliwości komunikowania się z inną istotą, przybliżania jej tego co się przyżywa stają się coraz większe, a 30 lat (czyli tyle ile masz Ty do 50-tki) to dość sporo. Tak na marginesie to kiedy uświadomiłam sobie że moja Mama ma obecnie tyle, a miałabym ja czy ktoś inny użyć wobec niej tego tj. "babcia" określenia to wydało mi się to dość absurdalne patrząc na stan jej wyglądu, umysłu i siłę fizyczną.
Teraz już młodzi ludzie nie muszą bać się aż tak jak kiedyś że nie będą mieli na starość z kim porozmawiać.

Awatar użytkownika
Retrowave
przedszkolASek
Posty: 9
Rejestracja: 29 lis 2018, 18:36

Re: Obawa przed wieczną samotnością :(

Post autor: Retrowave » 29 lis 2018, 20:27

Kto nigdy nie miał takiej obawy, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Raz przeżyłem miłość, którą doceniłem dopiero kiedy wszystko się rozsypało, była to zarówno trochę moja wina, jak i drugiej osoby. Jednakże po dziś dzień siedzi to gdzieś we mnie, i czasem wyobrażam sobie tą specjalną osobę, i powracam myślami do tamtych pięknych chwil które prawdopodobnie już nigdy nie nadejdą. Bardzo bolesne przeżycie.

Lecz najbardziej dołuje mnie to przeczucie że już nigdy mogę nie poznać takiej osoby, i już nigdy nie zaznać tego co było.
Esencja lat 80-90 w Polsce, i byłym Bloku Wschodnim:
https://youtu.be/Dg142xhvNTI

Nautilus1992
mASełko
Posty: 104
Rejestracja: 6 wrz 2017, 01:57

Re: Obawa przed wieczną samotnością :(

Post autor: Nautilus1992 » 7 gru 2018, 11:54

Retrowave pisze:
29 lis 2018, 20:27
Raz przeżyłem miłość, którą doceniłem dopiero kiedy wszystko się rozsypało, była to zarówno trochę moja wina, jak i drugiej osoby. Jednakże po dziś dzień siedzi to gdzieś we mnie, i czasem wyobrażam sobie tą specjalną osobę, i powracam myślami do tamtych pięknych chwil które prawdopodobnie już nigdy nie nadejdą. Bardzo bolesne przeżycie.

Lecz najbardziej dołuje mnie to przeczucie że już nigdy mogę nie poznać takiej osoby, i już nigdy nie zaznać tego co było.
Wiesz, byłem kiedyś w podobnej sytuacji. Również przeżyłem miłość, ale uświadomiłem sobie to uczucie dopiero, gdy druga osoba zerwała ze mną kontakt. Nie odkryłem wtedy jeszcze pojęcia aseksualności i nie byłem w pełni świadomy swojej orientacji, ale po tym wydarzeniu została we mnie pustka i powracające myśli o tej osobie. Trwało to dobre kilka lat.
To prawda, że te momenty nie wrócą, ale trzeba w końcu spojrzeć w przyszłość. Po latach odświeżyłem kontakt z moją dawną miłością - okazało się, że szykuje się do ślubu, pewnie niedługo dzieci też będzie miała. Po tej wiadomości dałem sobie spokój z tą znajomością i poszedłem do przodu. Znalazłem osobę naprawdę skrajnie różniącą się od tej sprzed lat, a te myśli i wspomnienia które siedziały we mnie tyle czasu przestały mnie zadręczać.
Zmierzam do tego, że najlepszym lekarstwem w Twoim przypadku może być nawiązanie kontaktu z nową osobą. Człowiek wtedy nie myśli co było kiedyś i że to nie powróci, tylko skupia się na nowej znajomości i chwilach spędzonych z ważną osobą. U mnie zadziałało, doświadczenia mamy podobne więc myślę, że to powinno być rozwiązaniem również Twoich problemów.

hekoppetaca1
młodASek
Posty: 21
Rejestracja: 8 kwie 2018, 20:00

Re: Obawa przed wieczną samotnością :(

Post autor: hekoppetaca1 » 8 gru 2018, 09:32

Przez 6 lat kochałem się w jednej dziewczynie, ale wypowiedziałem do niej tylko kilka zdań (a nawet była w moim domu, długa historia :P).
Ogólnie wierzyłem, że nigdy jakakolwiek kobieta na mnie nie spojrzy z przychylnością, że to dlatego, że jestem brzydki, niefajny, niewystarczający, etc.

Potem robiłem dużo rzeczy z samorozwoju (nawet kolega mnie kilka razy na podrywy na mieście wyciągnął :P) i duchowości, co doprowadziło do poczucia siły i wylania na to co powiedzą inni, więc jak to dureń z takim nastawieniem zacząłem uganiać się za jedną przyjaciółką, która ostatecznie się zgodziła i po 3 miesiącach związku, ogarnąłem, że mogę być "chciany", więc nie wiem o co się rozchodzi tyle krzyku.

Czasem nawraca mi takie pragnienie przytulenia kogoś jak zasypiam, ale nie mam poczucia alienacji. Za sprawą ciągłego rozwoju duchowego, nie umiem być nieszczęśliwy i wiem, że "cały wszechświat jest wewnątrz mnie".
Retrowave pisze:
29 lis 2018, 20:27
Raz przeżyłem miłość, którą doceniłem dopiero kiedy wszystko się rozsypało, była to zarówno trochę moja wina, jak i drugiej osoby.
Więc, ja mam odwrotnie, pomimo iż to z mojej "winy" się rozsypało, to nadal przyjaźnię się z tamtą, ale nie mam chęci bycia z nią.

Teoretycznie mógłbym być z nieasem, ale po co "ma się taka okazja jak ja" marnować ;)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości