Zmienić coś w życiu

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2176
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Zmienić coś w życiu

Post autor: Libra » 19 kwie 2015, 17:30

Wyuczona bezradność. Mać.

Cały czas mam poczucie, że nic ode mnie nie zależy, że nic nie mogę, nie dam rady, powinnam dać sobie spokój, wspierane zdaniami z zewnątrz, ze tak jest, ze tak musi być, bo nie mam "pleców" i nie mam kasy.

Idę miasteczkiem swym, którego z którego nie wyjechałam nigdy dłużej niż na 2 tygodnie(i było to raz) i mi niedobrze- cały czas TO SAMO, TO SAMO, TO SAMO. Kładę się na wyrze i patrzę w sufit TEN SAM, TEN SAM , TEN SAM od lat. Dzielenie pokoju z rodzeństwem, majac lat 27 to mój kompleks. Mijam ludzi, których kojarzę jako dzieci i mam poczucie, że swiat idzie do przodu, zmienia sie a ja stoję i wciaż to chromolone TO SAMO, TO SAMO i TO SAMO!!

I codziennie to samo, wlekę się do pracy której nie znoszę- ale która jest blisko! I uj, ze najniższa krajowa, ale chciałabym się choć troche realizować, spełniać w pracy a tak to tylko cierpię wręcz fizycznie od wycia bachorów, których nie znoszę a które muszę ścierpieć bo to mój klient docelowy!!

I nie wiedzieć czemu zawsze się śpieszę, żeby wrócić do domu, bo mam poczucie winy gdy mnie w nim nie ma- ale jak wracam to siedze przy kompie. Już nie rysuję- i tak mi nie wychodzi + moja mama zawsze postrzegała rysowanie jako stratę czasu i przychodziła utyskiwać aby to zostawic i zająć się czymś pożytecznym tj "wysprzątać sobie pokoik aby mieć ślicznie i czyściutko jak łądne dziewczynki!"

Ja już nie mam siły próbować! Chciałam zmienić pracę, zmienić siebie to zawsze fiasko, fiasko, fiasko, zawsze TO SAMO .
What's mooo?

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2562
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Zmienić coś w życiu

Post autor: Viljar » 19 kwie 2015, 19:29

Czytając to, przypomniało mi się życie w rodzinnym Ciechanowie. Jeśli to tylko chwilowe załamanie, to przejdzie, ale jeśli to coś więcej, to WYJEŻDŻAJ STAMTĄD! Inaczej umrzesz. Pod każdym względem z wyjątkiem fizycznego. Pewnie, że to nie takie proste. Też sporo się naszukałem, zanim trafiła się okazja; minęło sporo krwi, potu i łez. Ale warto było.

A, jeszcze jedno. Narysuj coś. Koniecznie. Nie dla kogoś. Dla siebie. Cokolwiek. Jak nie masz pomysłu, to narysuj mi baranka.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Artemis
pASsiFlora
Posty: 1354
Rejestracja: 7 sie 2008, 21:41
Lokalizacja: z miasta

Zmienić coś w życiu

Post autor: Artemis » 19 kwie 2015, 22:47

Libro, myślę, że jesteś odważniejsza niż kilka lat temu. Spróbuj coś zmienić, wyjechać... choćby na trochę. Bo kiedy jak nie teraz, kiedy masz niewiele do stracenia. Wcale nie trzeba od razu palić za sobą wszystkich mostów.
Tak, baranek mile widziany :)
Turysta-człowiek pętający się po szlakach w poszukiwaniu jedzeniaObrazek

Awatar użytkownika
ouo
ciAStoholik
Posty: 327
Rejestracja: 25 lut 2015, 15:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: ouo » 19 kwie 2015, 23:40

Libra, jesteś młoda, zacznij działać. :) Nie uda się za pierwszym razem, może za drugim też nie, ale jeśli obierzesz jakiś cel, wymyślisz plan i powoli zaczniesz wdrażać go w życie to wierzę, ze Ci się uda. :)

I nie ma niepotrzebnych umiejętności, nawet bardzo niepozorna rzecz może okazać się kluczowa w jakimś niespodziewanym momencie życia. Nie słuchaj innych ludzi, oni nie żyją Twoim życiem.

Zastanów się czego chcesz, wyobraź sobie nawet najbardziej nierealne scenariusze. Na pewno będzie ciężko, ale jeśli nie spróbujesz, to nic się nie zmieni.

Trzymam za Ciebie kciuki.

A baranek to świetny pomysł. Uparty baran, idący przed siebie, niezważający na przeszkody. :rozowe:

Btw, moja rodzina też mnie chciała spalić na stosie jak oznajmiłam, ze nie skończę studiów tylko na własną rękę zacznę się uczyć grafiki i rysunku. Dziś uważam to za najlepszą decyzję w moim życiu. :rozowe:
(~˘▾˘)~

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2176
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Libra » 20 kwie 2015, 07:38

Dziękuje Wam, doceniam, ale w chwili obecnej ani nie mam siły, ani pomyslu, ani pieniędzy i mnie boli całe jestestwo :(
What's mooo?

Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Sherly » 20 kwie 2015, 10:36

Viljar pisze: [...] narysuj mi baranka.
Mały Książę *szczerzy się bo ktoś przypomniał jej piękne wspomnienie z dzieciństwa* :D


Zgadzam się ze wszystkim co tak pięknie Librze napisaliście. Dodam tylko, że nic na siłę i życzę Ci, Libro, żeby nadzieja na zmiany i pozytywna energia do Ciebie wróciły. Będę mentalnie trzymać kciuki.

karina3
ASiołek
Posty: 54
Rejestracja: 10 sie 2012, 16:24

Re: Zmienić coś w życiu

Post autor: karina3 » 25 kwie 2015, 10:02

@ Libra

Nie poddawaj się. Za trochę lat może przyjść taki moment, że będziesz tego bardzo żałowała i myślała: przecież byłam młoda, miałam tyle możliwości... Być może jesteś chwilowo w dołku i potrzebujesz z niego wyjść, nim cokolwiek przedsięweźmiesz, ale trzymam kciuki, byś dokonała zmian w swoim życiu.

Aby nie być gołosłowną- mam pracę, której mam dość, ale właśnie rozpoczynam działalność ( również- w pewnym sensie- artystyczną ). Z różnych względów nie mogłam tego zrobić wcześniej, a jestem prawie o dekadę starsza od ciebie. Żałuję, że dopiero teraz mam szansę, ale najważniejsze, że ją mam i poruszę niebo i ziemię, by się udało. Wyniosłam się od rodziców jak miałam 19 lat. Nie chciałam utknąć w małej mieścinie. I muszę ci powiedzieć, że było ciężko. Samotność, bieda, brak wsparcia i pomocy. Wiele lat trwało, nim wyszłam na prostą. A teraz moją "prostą" zawinęłam w supełek :wink: i walczę o życie po mojemu, i pracę na swoim.

Ty też możesz dokonać zmian. Nie załamuj się. Ty również masz szansę.

Awatar użytkownika
Wyzwoolona
mASełko
Posty: 134
Rejestracja: 22 kwie 2015, 17:38
Lokalizacja: Łódź

Re: Zmienić coś w życiu

Post autor: Wyzwoolona » 25 kwie 2015, 19:36

Masz bardzo pesymistyczne podejście. Znalazłam się kiedyś w podobnej sytuacji. Wtedy zainteresowałam się "siłą przyciągania". Polecam poczytać na ten temat. Jest to coś, czego jednoznacznie nie można określić czy istnieje czy też nie. Wiara podobno czyni cuda. Żeby coś osiągnąć trzeba naprawdę w to wierzyć. Jeżeli znajdziesz 90 min wolnego czasu obejrzyj sobie film "The Secret". Część rzeczy, które tam ujrzysz może wydać Ci się irracjonalnych jednak jest to kwestia totalnie indywidualna.

"Każdy jest panem swojego losu". Wierzę, że uda Ci się odmienić to, co teraz Ci tak bardzo dokucza. Powodzenia!
"...i niech będzie przeklęta wiedźma co uszyła życie..."

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2014
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Zmienić coś w życiu

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 25 kwie 2015, 20:08

Wyzwoolona pisze:Masz bardzo pesymistyczne podejście. Znalazłam się kiedyś w podobnej sytuacji. Wtedy zainteresowałam się "siłą przyciągania". Polecam poczytać na ten temat. Jest to coś, czego jednoznacznie nie można określić czy istnieje czy też nie. Wiara podobno czyni cuda. Żeby coś osiągnąć trzeba naprawdę w to wierzyć. Jeżeli znajdziesz 90 min wolnego czasu obejrzyj sobie film "The Secret". Część rzeczy, które tam ujrzysz może wydać Ci się irracjonalnych jednak jest to kwestia totalnie indywidualna.

"Każdy jest panem swojego losu". Wierzę, że uda Ci się odmienić to, co teraz Ci tak bardzo dokucza. Powodzenia!
Zakładając, że "Sekret" rzeczywiście działa, wymaga on wiary, napędzanej sporą energią z wewnątrz. Czasem jej po prostu brak, wyczerpuje się i nic nie zapowiada, by to miało się zmienić.

Wszystkie rady można w zasadzie sporowadzić do dwóch kwestii: działaj i wierz w siebie, w to, że się uda. Jednak skąd wziąć na to energię, to już nikt nie powie.

Awatar użytkownika
Wyzwoolona
mASełko
Posty: 134
Rejestracja: 22 kwie 2015, 17:38
Lokalizacja: Łódź

Re: Zmienić coś w życiu

Post autor: Wyzwoolona » 25 kwie 2015, 20:18

Wystarczy mieć dobry, nawet malutki, drobniutki punkt zaczepienia i później wszystko idzie z górki. Oczywiście mając negatywne nastawienie do zmian niczego się nie zdziała. Trzeba zarazić się nutką optymizmu.
Ewentualnie postawić sobie jasny i wyraźny cel i do niego po prostu dążyć. To wszystko zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.
"...i niech będzie przeklęta wiedźma co uszyła życie..."

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2176
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Zmienić coś w życiu

Post autor: Libra » 26 kwie 2015, 13:39

Filmu nie oglądałam, czytałam książki.

Jestem na etapie zmęczenia materiału, nie potrafię już z siebie wykrzesać ani odrobiny pozytywnego nastawienia. Kiedyś próbowałam, pełna najlepszych myśli i zapału i zawsze po nosie: czy to w staraniach o inną pracę, czy w próbowaniu własnych sił w czymś nowym.
What's mooo?

Awatar użytkownika
Art
mASełko
Posty: 106
Rejestracja: 23 lut 2011, 14:37

Re: Zmienić coś w życiu

Post autor: Art » 26 kwie 2015, 16:32

Libra, nie chce się z Tobą komunikować poprzez posty na forum, ale...Ty przecież wiesz czego chcesz, tylko nie wiesz jak to zdobyć. Prawda ? :wink:

Teraz po prostu musisz swoje wszystkie wysiłki skierować na ułożenie jakiegoś sensownego planu działania [najlepiej w kilku wersjach - optymistycznej ale tez tych trochę mniej], a potem przystąpić do jego realizacji...krok po kroku :wink:

Określ na początek co Ci jest potrzebne, co musisz u Siebie poprawić, co musisz mieć, w którym kierunku pójść - potem przeanalizuj co masz, co umiesz oraz kto i jak może Ci pomóc w osiągnieciu Twojego celu. A potem do dzieła, nie ma co się zastanawiać :wink:

Pamiętaj, nie masz w sumie nic do stracenia...a jeśli się nie uda, to przynajmniej będziesz wiedziała, że spróbowałaś :wink:

Powodzenia
Inexplicable

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2562
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Zmienić coś w życiu

Post autor: Viljar » 27 kwie 2015, 08:22

Libra, a może spróbuj z drugiej strony. To znaczy, nie próbuj na siłę szukać pozytywnego nastawienia, tylko wykorzystaj złe emocje przeciwko nim samym. Skoro pozytywnych wibracji brak, to niech te złe cię napędzą; przynajmniej na starcie.

O co chodzi: jak dochodziłem do 26. roku życia, to miałem podobne nastawienie. Matka mi powtarzała: "Przestań oczekiwać nie wiadomo czego, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, to kwestia przyzwyczajenia" i tak dalej. I razu pewnego mnie strzeliło: że co? Mam się przyzwyczajać? Że niby człowiek do wszystkiego przywyknie? Że i tak nic się nie zmieni? A takiego wała, nie mam zamiaru do niczego przywykać, do nikogo się przystosowywać, zrobię wszystkim na złość. I zacząłem szukać pracy poza miejscem zamieszkania. Daleko poza miejscem zamieszkania. Aż udało się.

Było ciężko. Czasami bardzo. Bywało, że miałem wrażenie, że nic, tylko pod mostem przyjdzie mieszkać. Ale nawet w takich chwilach wiedziałem, że warto było.

Bo prawda jest taka, że jak się nie ma, co się lubi, to się nie ma czego lubić. Zatem trzeba sobie poszukać tego, co się lubi. A potem determinacja zrobi resztę.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Kubus28
starszASek
Posty: 40
Rejestracja: 30 lip 2014, 09:02

Post autor: Kubus28 » 27 kwie 2015, 14:02

....

Awatar użytkownika
Poison Ivy
fantAStyczny
Posty: 573
Rejestracja: 3 cze 2014, 23:14

Re: Zmienić coś w życiu

Post autor: Poison Ivy » 27 kwie 2015, 14:23

Jak to czytam, to mam wrażenie, że masz ze sto lat.
Pewnie się tak czujesz.

Jak ja skończyłam studia i wróciłam nieopatrznie do rodzinnego miasta, to ktoś mi powiedział, że nie dostanę pracy w kulturze, chyba, że ktoś umrze i nie będzie miał rodziny. Takie są realia. Na szczęście jestem niedojdą i nie udało mi się znaleźć nic tymczasowego (typu: sklep, knajpa) - bo pewnie bym tam pracowała do dziś. Siedziałam przez rok na garnuszku u rodziców, najpierw przez pół roku leżąc w łóżku i patrząc w sufit, a potem pracowałam ZA DARMO w teatrze. Spisałam z nimi taką umowę o bezpłatnych praktykach, bo w urzędzie pracy skończyły się pieniądze na staże. Byleby coś robić w zawodzie i poznać jakichś ludzi. Ci ludzie mnie nie zatrudnili, ale "sprzedali" moją kandydaturę do innej instytucji. Tam mi się tak bardzo nie podobało, że codziennie płakałam po pracy, że już tam nie chcę wracać. Miałam jakieś pół etatu na zastępstwie... Ale od tej pierwszej darmowej pracy uruchomiła się jakaś lawina - od zastępstwa do zastępstwa, do pełnego etatu, potem awans za awansem - w międzyczasie sobie zrobiłam drugie studia, ktoś o tym usłyszał, zaproponował mi pracę w redakcji kwartalnika kulturalnego itd.

Największa inwestycja to są ludzie. Trzeba łazić, jeździć, poznawać, rozmawiać, pchać się wszędzie jako wolontariusz, szukać kasy na własne projekty (stypendia, fundacje, konkursy). Generalnie nawet nie trzeba mieć dobrego nastawienia, tylko tyle robić, żeby być zajętym i nie mieć czasu na narzekanie i użalanie się nad sobą.

Każdy ma jakieś kryzysy w życiu, ale jak się sama nie ruszysz i nie zrobisz CZEGOKOLWIEK, to nikt Cię nie uratuje. Ja mam taką zasadę, że podejmuję każde ryzyko. Lepsza jest porażka niż leżenie w łóżku i patrzenie w sufit. A porażek chyba miałam setki na jeden sukces. Im więcej porażek, tym bardziej człowiek odporny i pewny siebie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość