Służba zdrowia

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
Setsu
pASibrzuch
Posty: 241
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Służba zdrowia

Post autor: Setsu » 22 maja 2018, 14:29

panna_x pisze:
22 maja 2018, 07:54
Co do możliwości rezygnacji z leczenia, to tak jest u nas, ale też nie ze wszystkim ( obowiązek szczepień dzieci, nie wiem jakie są konsekwencje niestosowania tego), a jak mówiłam, W Anglii nie może zrezygnować z chodzenia do dentysty, bo zapłaci karę. Więc skąd pewność, że za jakiś czas ten zakres się nie rozszerzy i nie będą nam narzucać jeszcze wielu innych rzeczy?
Średnio interesuje mnie w tym momencie Anglia, bo obecnie mieszkam jeszcze w Polsce i bardziej martwią mnie szajbusy mające setki teorii spiskowych na temat szczepień. Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że szczepienia w Polsce są obowiązkowe, ale sama Szydło powiedziała, że będą starać się pogodzić ze sobą oba stanowiska. Co tu jest do pogodzenia? Nie rozumiem, jak rząd może mówić na głos takie rzeczy i dawać znak, że anty ze swoimi poglądami nie mogą być lekceważeni. Przecież to jest jawna kpina i robienie z logiki każdy wie kogo. Przeciwnicy szczepionek niech sobie żyją, ale na własnej wyspie, na której będą padać jak muchy we własnych gronie, ja z osobą, na której mutują wirusy, nie chcę mieć nic wspólnego.
Poproszę jednak o jakiś link odnośnie do obowiązku wizyt dentystycznych w Anglii, bo naprawdę nic znaleźć nie mogę :oops:
panna_x pisze:
22 maja 2018, 07:54
I oczywiście, że nam narzucają sporo np odmawianie antykoncepcji, bo klauzula sumienia, wymuszanie chodzenia do prywatnych gabinetów, bo słaba opieka państwowa i kolejki do specjalisty i miesiące oczekiwań, płacenie za prywatne badania, ciekawe, w jaki sposób można z tego zrezygnować? Chyba w ogóle się nie lecząc, a tak to jesteśmy postawieni pod ścianą. Więc oczywiście, że to na nas wymuszają. Wymuszają porody bez znieczuleń i pacjentka też nie ma nic do gadania, więc co, wypisze się w trakcie porodu? Narzucają nam rodzaj lekarstw, przeciętny człowiek nie ma wiedzy medycznej, więc bierze te, które daje lekarz, a ci proponują te, które propagują koncerny farmaceutyczne. Niekoniecznie te najtańsze, czasami to farmaceuta proponuje zamiennik, który ma podobny skład i działanie, a jest tańszy. Czyli lekarz zapisał droższy lek, co w ogóle nie jest w interesie pacjenta ( może dostać coś tańszego i równie dobrego, a lekarz to przemilcza). Jak ktoś nie ma wiedzy medycznej i nie trafi na ludzkiego aptekarza, to buli kasę, bo zakłada, że lekarz wie lepiej. Więc jak z tego zrezygnować? Nie lecząc się, nie wykupując recept? Weryfikując każde schorzenie u kilku lekarzy, kiedy do jednego czeka się sporo ( nawet do 1 kontaktu, poczekalnie w przychodniach są pełne) ? Teoretycznie możemy zrezygnować, jak nam nie odpowiada, w praktyce jakoś tego nie widzę.
Mnie też nie podoba się opieka zdrowotna w Polsce, jest wręcz okropna. Klauza sumienia? Jeden z najbardziej poronionych pomysłów i niedobrze mi się robi, gdy ktoś wyciera nią sobie mordę. Nieraz prywatnie trafiłam na takich specjalistów, że miałam ochotę im tymi pieniędzmi rzucić prosto w twarz, bo potrafiłam usłyszeć, że udaję, ponieważ nie widać, aby coś się działo. Tak, jakby kasa sama wylatywała mi z portfela, a ja miała ochotę na kolejne wizyty, które nie pomagają mi w najmniejszym stopniu, ale nie mogę powiedzieć, że jestem pod jakimś przymusem. Mogę szukać następnego lekarza. Zgodzę się jednak z lekami. Nie podoba mi się, że na byle chrypkę dostanę antybiotyk, a w aptece proponują mi polecone leki, bo mają takie wytyczne, a które nie zawsze są skuteczne. Jakiś czas temu się bardzo na tym przejechałam i szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, w jakim stopniu mogę zaufać lekarzom. Wyrwanie ósemki > antybiotyk. Późniejsze powikłania > antybiotyk. Pod antybiotyki osłonki, które pozwoliły antybiotykom doszczętnie rozwalić florę jelitową, co z kolei jest już tylko formalnością, bo to dosłowne zaproszenie innej choroby, której konsekwencje mogą się ciągnąć latami. Przez osłonki z apteki, które są polecane, bo muszą być, rozkaz z góry. Tutaj naprawdę się z tobą zgadzam, bo teraz będę bała się, aby brać silniejsze leki, gdy przyjdzie taka potrzeba.
Co do porodów — nie ma możliwości zapłacenia za znieczulenie?

Awatar użytkownika
Nightfall
pASztet
Posty: 904
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nie jestem hepi, bo...

Post autor: Nightfall » 22 maja 2018, 16:55

Odnośnie antybiotyków, to biorę je w ostateczności. Pamiętam, że na zajęciach z palcebo omawialiśmy też antybiotyki i prowadzący pokazywał badania właśnie na temat tego, że antybiotyki działają jako placebo. Poza tym badania wykazały, że zażywanie antybiotyku obniża chwilowo sprawność poznawczą. Więc średnio mi się uśmiecha brać coś co ingeruje w układ nerwowy.

panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1216
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Służba zdrowia

Post autor: panna_x » 23 maja 2018, 09:53

Nie mam linku, moim źródłem info jest przyjaciółka, która mieszka na stałe w Anglii od 9 lat i u której byłam 2 razy :) Ona mi mówiła o obowiązku dentysty, każdy kto się rejestruje w tamtejszej służbie zdrowia musi chodzić. Ona też mi mówiła, że na wszystko dają paracetamol, co zresztą potwierdzili inni jej znajomi, których tam spotkałam. Mnie interesuje, choć tam nie mieszkam i nie będę, ale ciekawiło mnie, czy tylko u nas jest taka kiepska służba zdrowia. A tu niespodzianka, myślałam, że bogaty Zachód ma super warunki, wysokie standardy i zonk. Antybiotyki w nadmiarze szkodzą, też nie chodzę do lekarza z katarkiem po nie. Jednak oni dają paracetamol ciągle, przyjaciółka miała zapalenie oskrzeli, które chcieli tym leczyć, brała ponad tydzień, oczywiście nie przeszło, i dopiero dali antybiotyk, kiedy infekcja już sobie od dni szalała radośnie. Paracetamol też ma skutki uboczne, nie tylko antybiotyki, w dużych ilościach niszczy wątrobę.
Poza tym widzę to bardziej w kategoriach przymusu, jaki lekarze stosują wobec pacjentów. Być może Ty Setsu nie odczuwasz przymusów w opiece zdrowotnej. Ja odwrotnie i stąd moje stanowisko. Dziś szczepionki ( ja jestem za nimi, nie przeciwko, ale chodzi mi o samą ideę narzucania ludziom danej drogi leczenia) i polityka antykoncepcji ( to też nam narzucają ze swoją klauzulą sumienia), jutro dentysta, a pojutrze nie wiadomo co mogą wymyślić, wprowadzić, narzucić ludziom. Dziś odłączają Alfiego Evansa, a jutro może osoby w śpiączkach czy sparaliżowane, bo w sumie po co je utrzymywać. Dziś jest to klauzula sumienia, lekarz może odmówić wypisania recepty, a jutro może być klauzula dla aptekarza, masz receptę, ale nie sprzeda. A pojutrze może być wycofanie środków anty z handlu, w końcu czemu nie? Kraje mają listy leków zakazanych u siebie , to co za problem zrobić taką ustawę u nas i wpisać.
Co do porodów, po pierwsze, nie każdą stać. Miało to być refundowane z NFZ, ale w praktyce szpitale nie chcą tego robić, bo za duże koszty. Koszt to lekarz, bo sam środek jest bardzo tani i łatwy w produkcji, kosztuje przysłowiowe grosze i nie jest to żaden problem. Ale stawki anestezjologów są takie, że to się szpitalom nie opłaca, więc kierując się polityką zysków tak robią. Dlatego między innymi moja irracjonalna nienawiść do lekarzy. Jest to silniejsze ode mnie, po prostu nie potrafię ich za to nie obwiniać.
Po drugie, w prywatnej klinice czy na prywatnym oddziale może można zapłacić i luz, jeśli ktoś ma kasę. Ale w państwowej nie można. Bo to nielegalne. Bo państwowa ma być bezpłatna, dostępna dla wszystkich też biednych i dlatego nie może pobierać kasy od pacjentów, nie może mieć dochodów od ludzi. W założeniu ma być darmowa, więc nie mogą na niej zarabiać. Więc zgodnie z prawem nie może zapłacić, no chyba że nie wiem zrobi to nielegalnie pod stołem czy jak. Tylko co potem wpiszą w karcie w temacie czemu wykonali tę usługę. Nie wiem, może coś tam zmyślają na taką okoliczność. Nie wiem, jak to wygląda, jeśli ktoś zapłaci im nieoficjalnie za znieczulenie. Wiem tylko, że dużo kobiet załatwia sobie wcześniej na lewo wskazanie na cesarkę za kasę i tak rodzą. Nie wiem, czy wskazanie na cesarkę jest tańsze niż znieczulenie, czy nie wierzą w nie, że zadziała; czemu to tak wygląda. Być może tak: znieczulenie i stawka anestezjologa może kosztuje z tysiąc albo więcej, a świstek od lekarza na cc stówę czy dwie, nie znam stawek, to moje przypuszczenie.
W każdym razie doprowadziło to do tego, że chcą oszczędzić, więc nie dają znieczuleń, kobiety się boją, załatwiają sobie lewe cesarki i mamy jeden z najwyższych wskaźników w Europie urodzeń przez cesarkę. Oczywiście uderza to w NFZ, bo cesarka jest drogim zabiegiem i pewnie tak samo albo jeszcze bardziej obciąża budżet NFZ niż to głupie znieczulenie, gdyby je dawali. Taki tam paradoks. Zresztą, nie jestem za tym, żeby płacić za znieczulenie, uważam, że powinno być bezpłatne i dostępne dla każdej kobiety.

Awatar użytkownika
takasobie
AS gaduła
Posty: 489
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Służba zdrowia

Post autor: takasobie » 23 maja 2018, 10:44

Żaden system opieki zdrowotnej w jakimkolwiek państwie i w jakiejkolwiek formie nie jest bez wad. Taka to specyfika sektora, którego głównym założeniem jest sprawiedliwość społeczna, czyli pojęcie niemożliwe do zdefiniowania.

panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1216
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Służba zdrowia

Post autor: panna_x » 24 maja 2018, 09:22

Jeszcze co do dentysty, to w Anglii jest obowiązkowy, państwowy, bezpłatny, ale płaci się karę za niechodzenie. Nie można wybrać, że się nie będzie dbało o zęby. Plusem jest to, że dają za darmo znieczulenie i to bardzo mocne, że nic się nie czuje, a po zabiegu, to koleżanka mi mówiła, że wręcz warga jest opadła i zdrętwiała, tak silnie to znieczula. Tymczasem inna osoba rozmawiająca wtedy z nami powiedziała, że w Polsce prywatnie płaciła za dentystę i znieczulenie, i bolało nawet po podwójnej dawce. Leczą nas jakimś dziadostwem, płaci się i jeszcze efektu nie ma. Mówią, że się boją podawać silniejsze, bo powikłania, W Anglii się jakoś nie boją.

Parę innych przykładów z Polski:
- tacie koleżanki robili bypass w nodze, najpierw usuwali jakąś torbiel, która była na odcinku, gdzie miał byc bypass, zamiast zrobić to od razu, zrobili 2 operacje z miesięczną przerwą, tylko dlatego, że NFZ im zwraca kasę, więc za 2 mają więcej niż za jedną
- koleżanka była z małym dzieckiem na jakimś oddziale z nagłymi przypadkami, i opowiadała, że była tam babka z 2-miesięcznym dzieckiem, które strasznie kaszlało, może astma, uczulenie, ostra infekcja(?), powiedzieli w rejestracji, że jej nie przyjmą, bo to nie jej rejon, na co ona, że w jej rejonie nie ma pediatry, więc przyjechała tutaj, i jej nie przyjęli, potem kiedy koleżanka była ze swoim dzieckiem u lekarki i jej to opowiedziała, to lekarka powiedziała, że to sprawa do prokuratury, bo nie można odsyłać tak małego dziecka w poważnym stanie
- koleżanka pracuje jako sanitariusz noszowy w Zaglębiowskim Centrum Onkologii, jeden pacjent zmarł, bo nie zrobili operacji na czas, gdyby zrobili tydzień wcześniej miałby jakieś szanse ( może by przeżył, może nie, ale były większe, lub pożyłby dłużej), ale czekali i zrobili, kiedy już nie było wyjścia, stan był krytyczny, tzw ratującą życie, której nie przeżył. Jaki to ma sens? Mogli zrobić ten tydzień wcześniej, skoro koniec końców i tak ją zrobili. Albo nie robić już wcale, skoro uznali, że gość nie ma szans. A nie bezsensownie czekać nie wiadomo na co, na ostatnią chwilę i kłaść gościa na stół w chwili, kiedy on nie ma praktycznie szans i wtedy go kroić.
- w tym samym centrum wypisali do domu pacjentkę, bo lekarz nie zajrzał do jej karty i nie przeczytał wyników, które były bardzo złe, i potem była afera, kto do niej zadzwoni, żeby ściągnąć ją z powrotem, oczywiście, nikt nie chciał się tego podjąć, babki pracujące na oddziale powiedziały, że niech dzwoni ten lekarz co zawalił, one mają swoją robotę

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość