Nerwica

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Awatar użytkownika
daenerys
starszASek
Posty: 36
Rejestracja: 4 sie 2018, 12:44

Nerwica

Post autor: daenerys » 13 sie 2018, 18:55

Czy ktoś z Was choruje na nerwicę, ma lęki, fobię społeczną? Ja staram się z tym walczyć ale są takie dni kiedy po prostu juz nie mam siły...
Mother of Cats
What is honor compared to a woman's love? What is duty against the feel of a newborn son in your arms . . . or the memory of a brother's smile? Wind and words. Wind and words. We are only human, and the gods have fashioned us for love. That is our great glory, and our great tragedy.

Awatar użytkownika
Nautilus1992
ASiołek
Posty: 97
Rejestracja: 6 wrz 2017, 01:57

Re: Nerwica

Post autor: Nautilus1992 » 14 sie 2018, 13:09

Niekoniecznie mam nerwicę, ale miałem do czynienia z fobią społeczną, którą udało mi się w większym stopniu "wygasić".

Objawy miałem zgodne z podanymi na wikipedii - lęk, obawa przed ośmieszeniem się, przyspieszone tętno, potliwość, duszności, do tego duży stres. Prawie wcale się nie odzywałem, nie wychodziłem z domu, odciąłem się od innych. W kontaktach przez internet czułem trochę większą swobodę, ale objawy nie ustępowały.
W wieku 17 lat zamknąłem się w sobie i postanowiłem poświęcić się mojej pasji, hobby i obsesji w jednym, czyli graniu na perkusji. Ćwiczyłem bardzo dużo, cały czas w samotności, w końcu ludzie zaczęli mnie chwalić i poczułem pewność siebie za zestawem perkusyjnym. To zainteresowanie umożliwiło mi też występowanie publicznie. Był stres, ale miałem dzięki temu kontakt z większą liczbą ludzi i uczyłem się komunikacji i rozmowy. Poznałem wiele osób, przekonałem się, że ludzie są całkiem spoko - są zupełnie inni, nastawieni bardziej przyjaźnie niż osoby w moim najbliższym środowisku, w którym spędzałem zdecydowaną większość czasu.
Jakieś kilka lat później zacząłem udzielać się na forach. Początki były ciężkie - użytkownicy, zwłaszcza stali bywalcy, pisali bardzo ciekawe i wciągające posty, a ja nie potrafiłem sensownie skleić kilku zdań jednocześnie. Zacząłem dużo czytać, analizować posty innych, szukałem synonimów i zastępowałem powtarzające się wyrazy. Zacząłem odpowiadać na posty innych osób, wdałem się też w kilka kłótni internetowych. Niektórzy mogą powiedzieć, że pisanie z ludźmi w internecie jest bez sensu, bo nie widać drugiej osoby, jej reakcji i mowy ciała, ale nie zgodzę się z tym. Moja przygoda z internetem dała mi więcej pewności siebie i podwyższyła moją samoocenę.
Bardzo pomogła mi też paczka znajomych, która wyciągała mnie z domu na piwo i jakieś aktywności, np. sport albo kręgle, czy bilard. Po alkoholu jestem trochę bardziej wyluzowany i otwarty, oprócz tego nie upijam się do nieprzytomności, więc pamiętam co się działo, co mówiłem i jakie były reakcje innych na moje słowa. No i spożycie alkoholu było też wymówką, gdy palnąłem jakąś głupotę, co zdarzało mi się dość często.

To takie skrócone doświadczenia człowieka walczącego z fobią społeczną. Obecnie jestem na ostatniej prostej do pokonania tego rodzaju fobii. Pracowałem nad nią powoli, na spokojnie, tak jak lubię. Czuję się świetnie, rozmawiam swobodnie, żartuję, śmieję się, ludzie mnie lubią.
Swoją drogą, widać u mnie cechy charakterystyczne dla Zespołu Aspergera, więc nigdy nie będę do końca normalny i kontakty z innymi męczą mnie bardziej niż zwykłą osobę. To też mogło wpłynąć na rozwinięcie się u mnie w młodym wieku lęku przed społeczeństwem.
All this pain is an illusion...

Awatar użytkownika
Nightmarine
pASibrzuch
Posty: 276
Rejestracja: 22 maja 2010, 01:39

Re: Nerwica

Post autor: Nightmarine » 15 sie 2018, 00:10

Lęki, fobia społeczna, epizody depresyjne. Podobnie jak Nautilusowi pomogły mi bardzo kontakty z ludźmi przez Internet, jak też w realu. W dobrze dobranym towarzystwie nie odczuwam fobii w jakimś ogromnym stopniu. Wspomagam się również lekami. Staram się żyć z dnia na dzień i nie biczować zbyt mocno jeżeli zdarzy się przykra sytuacja, czy coś mi nie wyjdzie. Czas leci, a za 100 lat i tak nikt o tym nie będzie pamiętał.
???

krychu_m
ASiołek
Posty: 95
Rejestracja: 5 lis 2017, 20:27

Re: Nerwica

Post autor: krychu_m » 15 sie 2018, 11:14

Ja dostałem nerwicę w spadku po moim ojczulku, to jedyne co mi umiał zostawić.

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1039
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nerwica

Post autor: Nightfall » 15 sie 2018, 13:21

Ja nie, ale znam takie osoby. Jeśli chodzi o lęk społeczny polecam terapię w nurcie poznawczo-behawioralnym. Terapeuta opracuje indywidualny plan działania, pewnie razem z nim będzie się chodzić w różne zatłoczone miejsca i ćwiczyć. Też dobrze doradzają we wcześniejszych komentarzach można trochę się oswajać poprzez internetowe kontakty :)

aselena
bobASek
Posty: 3
Rejestracja: 17 sie 2018, 12:33

Re: Nerwica

Post autor: aselena » 17 sie 2018, 12:39

leki i psychoterapia potrafią zdziałać cuda !

Awatar użytkownika
daenerys
starszASek
Posty: 36
Rejestracja: 4 sie 2018, 12:44

Re: Nerwica

Post autor: daenerys » 17 sie 2018, 13:35

Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi. Miałam bardzo kryzysowy ten tydzień i bardzo mi pomogły Wasze słowa.
Ja mam nerwicę "odziedziczoną" po mamie, niestety borykam się z tym od dziecka.
Próbowałam już leczenia antydepresantami, 3 razy zaczynałam psychoterapię ale i jedno i drugie mi nie pomaga.
Tzn. leki podnosiły mi poziom serotoniny i w pewnym sensie było lepiej gdy je brałam. Jednak są dwie strony medalu, bo zwiększyły również moje lęki. Dlatego nie mam ochoty wracać do leczenia, bo nie leczyły tego co jest moim największym problemem. Mam wrażenie, że one faktycznie na depresję pomagają, no ale na nerwicę niekoniecznie...
Myślę, że tak jak mówicie jedynym sposobem na wygranie z lękami i fobiami jest konfrontacja. Wychodzenie do ludzi, przełamywanie się.
Praca nad sobą, krok po kroku, powoli bez pośpiechu. Bo innej drogi nie widzę...
Mother of Cats
What is honor compared to a woman's love? What is duty against the feel of a newborn son in your arms . . . or the memory of a brother's smile? Wind and words. Wind and words. We are only human, and the gods have fashioned us for love. That is our great glory, and our great tragedy.

Awatar użytkownika
Nightmarine
pASibrzuch
Posty: 276
Rejestracja: 22 maja 2010, 01:39

Re: Nerwica

Post autor: Nightmarine » 17 sie 2018, 22:50

Często trzeba długo eksperymentować zanim trafi się na odpowiedni lek. U mnie podobnie, brałam antydepresant przez półtora roku i może i trochę stabilizował nastrój, ale kosztem spotęgowania lęków. Chwilowo sobie odpuściłam, ale planuję spróbować znowu za jakiś czas.
???

Awatar użytkownika
AliceAce82
ASiołek
Posty: 97
Rejestracja: 17 sie 2018, 11:31
Kontakt:

Re: Nerwica

Post autor: AliceAce82 » 17 sie 2018, 23:03

...
Obrazek
alice.ace82 at gmail.com

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1039
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Nerwica

Post autor: Nightfall » 18 sie 2018, 11:10

Dokładnie, takie leki dobiera się metodą prób i błędów. To trwa, bo zanim zażywany lek zadziała musza minąć jakieś 2-3 miesiące. Miałam kolegę, który miał właśnie i depresję i lęki i lekarz dobrał mu za drugim razem lek, który podziałał na jedno i drugie (to i tak dość szybko poszło).

Awatar użytkownika
Leemonna
bobASek
Posty: 2
Rejestracja: 20 sie 2018, 14:39

Re: Nerwica

Post autor: Leemonna » 20 sie 2018, 14:45

Leki na początku pomagają się uspokoić, poukładać myśli, odpocząć trochę, ale kiedyś się je odstawia :) Dlatego trzeba pracować - albo samemu, choć to bardzo trudne i rzadko się udaje, albo poprosić o pomoc terapeutę. Naprawdę można osiągnąć super rezultaty, ale też pamiętać, że będą dobre i gorsze dni. A każdy krok do tyłu to później 5 do przodu :) Wiem, bo samam przez to przechodziłam i cały czas musze nad tym pracowac, pewnie już do końca życia.
Just be yourself!

Awatar użytkownika
daenerys
starszASek
Posty: 36
Rejestracja: 4 sie 2018, 12:44

Re: Nerwica

Post autor: daenerys » 21 sie 2018, 20:18

Nightmarine pisze:
17 sie 2018, 22:50
Często trzeba długo eksperymentować zanim trafi się na odpowiedni lek. U mnie podobnie, brałam antydepresant przez półtora roku i może i trochę stabilizował nastrój, ale kosztem spotęgowania lęków. Chwilowo sobie odpuściłam, ale planuję spróbować znowu za jakiś czas.
Nightfall pisze:
18 sie 2018, 11:10
Dokładnie, takie leki dobiera się metodą prób i błędów. To trwa, bo zanim zażywany lek zadziała musza minąć jakieś 2-3 miesiące. Miałam kolegę, który miał właśnie i depresję i lęki i lekarz dobrał mu za drugim razem lek, który podziałał na jedno i drugie (to i tak dość szybko poszło).
Rownież brałam antydepresant 1,5 roku. W sumie to brałam dwa, na poczatku 3 miesiace inny ale fatalnie sie po nim czułam. Ten drugi stabilizowal mi nastroj i musze powiedziec ze dzieki niemu minely mi calkiem doły. Natomiast lęki się strasznie uaktywniły, nie przypominam sobie, zebym przed braniem lekow miała aż tak silne lęki. Z tego względu odstawiłam lek ale po odstawieniu lęki niestety nie złagodniały. To sprawia też ze obawiam sie rozpoczecia leczenia na nowo. Chociaz moze faktycznie inny lek by zadziałał a moze musze zmienic psychiatre bo ten do ktorego chodzilam nie widzial opcji dobrania mi innego leku ze wzgledu na moje zaburzenia odzywiania (zajadam nerwy duzymi ilosciami jedzenia). Ten lek ktory bralam jest ponoc jedynym ktory zmniejsza rowniez apetyt (co ciekawe na mnie nie zadzialal, bo apetyt ani nie wzrosl ani nie zmalal).
AliceAce82 pisze:
17 sie 2018, 23:03
Jakbyś chciała kiedyś o tym pogadać lub potrzebowała wsparcia w trudnym czasie, daj znać. Pogadać nigdy nie zaszkodzi.
Dziękuję za zaoferowanie pomocy :)
Mother of Cats
What is honor compared to a woman's love? What is duty against the feel of a newborn son in your arms . . . or the memory of a brother's smile? Wind and words. Wind and words. We are only human, and the gods have fashioned us for love. That is our great glory, and our great tragedy.

Awatar użytkownika
Animalia
pASibrzuch
Posty: 273
Rejestracja: 15 lip 2018, 18:01
Kontakt:

Re: Nerwica

Post autor: Animalia » 21 sie 2018, 20:30

Nautilus1992 pisze:
14 sie 2018, 13:09
Niekoniecznie mam nerwicę, ale miałem do czynienia z fobią społeczną, którą udało mi się w większym stopniu "wygasić".

Objawy miałem zgodne z podanymi na wikipedii - lęk, obawa przed ośmieszeniem się, przyspieszone tętno, potliwość, duszności, do tego duży stres. Prawie wcale się nie odzywałem, nie wychodziłem z domu, odciąłem się od innych. W kontaktach przez internet czułem trochę większą swobodę, ale objawy nie ustępowały.
W wieku 17 lat zamknąłem się w sobie i postanowiłem poświęcić się mojej pasji, hobby i obsesji w jednym, czyli graniu na perkusji. Ćwiczyłem bardzo dużo, cały czas w samotności, w końcu ludzie zaczęli mnie chwalić i poczułem pewność siebie za zestawem perkusyjnym. To zainteresowanie umożliwiło mi też występowanie publicznie. Był stres, ale miałem dzięki temu kontakt z większą liczbą ludzi i uczyłem się komunikacji i rozmowy. Poznałem wiele osób, przekonałem się, że ludzie są całkiem spoko - są zupełnie inni, nastawieni bardziej przyjaźnie niż osoby w moim najbliższym środowisku, w którym spędzałem zdecydowaną większość czasu.
Jakieś kilka lat później zacząłem udzielać się na forach. Początki były ciężkie - użytkownicy, zwłaszcza stali bywalcy, pisali bardzo ciekawe i wciągające posty, a ja nie potrafiłem sensownie skleić kilku zdań jednocześnie. Zacząłem dużo czytać, analizować posty innych, szukałem synonimów i zastępowałem powtarzające się wyrazy. Zacząłem odpowiadać na posty innych osób, wdałem się też w kilka kłótni internetowych. Niektórzy mogą powiedzieć, że pisanie z ludźmi w internecie jest bez sensu, bo nie widać drugiej osoby, jej reakcji i mowy ciała, ale nie zgodzę się z tym. Moja przygoda z internetem dała mi więcej pewności siebie i podwyższyła moją samoocenę.
Bardzo pomogła mi też paczka znajomych, która wyciągała mnie z domu na piwo i jakieś aktywności, np. sport albo kręgle, czy bilard. Po alkoholu jestem trochę bardziej wyluzowany i otwarty, oprócz tego nie upijam się do nieprzytomności, więc pamiętam co się działo, co mówiłem i jakie były reakcje innych na moje słowa. No i spożycie alkoholu było też wymówką, gdy palnąłem jakąś głupotę, co zdarzało mi się dość często.

To takie skrócone doświadczenia człowieka walczącego z fobią społeczną. Obecnie jestem na ostatniej prostej do pokonania tego rodzaju fobii. Pracowałem nad nią powoli, na spokojnie, tak jak lubię. Czuję się świetnie, rozmawiam swobodnie, żartuję, śmieję się, ludzie mnie lubią.
Swoją drogą, widać u mnie cechy charakterystyczne dla Zespołu Aspergera, więc nigdy nie będę do końca normalny i kontakty z innymi męczą mnie bardziej niż zwykłą osobę. To też mogło wpłynąć na rozwinięcie się u mnie w młodym wieku lęku przed społeczeństwem.
Cóż, w sumie to czasami mówiłeś, "że się będę śmiać" (niesłusznie) więc wszystko się zgadza.

Do rzeczy: Ja nic z tych rzeczy nie miałam, ale mimo wszystko nie lubię towarzystwa ludzi w realu, ciężko mi złożyć sensowne zdanie, a samoocenę mam niską. Pogadać z kimś-pogadam, ale prędzej przez Internet.
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Nightmarine
pASibrzuch
Posty: 276
Rejestracja: 22 maja 2010, 01:39

Re: Nerwica

Post autor: Nightmarine » 21 sie 2018, 21:47

daenerys pisze:
21 sie 2018, 20:18
Chociaz moze faktycznie inny lek by zadziałał a moze musze zmienic psychiatre bo ten do ktorego chodzilam nie widzial opcji dobrania mi innego leku ze wzgledu na moje zaburzenia odzywiania (zajadam nerwy duzymi ilosciami jedzenia). Ten lek ktory bralam jest ponoc jedynym ktory zmniejsza rowniez apetyt (co ciekawe na mnie nie zadzialal, bo apetyt ani nie wzrosl ani nie zmalal).
Czyżby też fluoksetyna?
???

Awatar użytkownika
Nautilus1992
ASiołek
Posty: 97
Rejestracja: 6 wrz 2017, 01:57

Re: Nerwica

Post autor: Nautilus1992 » 21 sie 2018, 22:15

daenerys pisze:
21 sie 2018, 20:18
Chociaz moze faktycznie inny lek by zadziałał a moze musze zmienic psychiatre bo ten do ktorego chodzilam nie widzial opcji dobrania mi innego leku ze wzgledu na moje zaburzenia odzywiania (zajadam nerwy duzymi ilosciami jedzenia). Ten lek ktory bralam jest ponoc jedynym ktory zmniejsza rowniez apetyt (co ciekawe na mnie nie zadzialal, bo apetyt ani nie wzrosl ani nie zmalal).
To mi się wydaje trochę niezrozumiałe. Czy antydepresanty zwiększają apetyt? Po rozpoczęciu i w trakcie leczenia nie było u mnie różnicy w ilości spożywanego pokarmu, jak dotąd ani nie przytyłem, ani nie schudłem, a leczę się już 6 miesięcy. W ulotce jest tylko wzmianka o ewentualnym zmniejszeniu apetytu i utracie masy ciała, natomiast nie ma nic o wzmożeniu apetytu.
Jest tylko informacja o możliwości zmniejszenia czynności tarczycy, która może powodować zmęczenie lub zwiększenie masy ciała. Ale to też rzadko może wystąpić, bo u 1 osoby na 1000.
All this pain is an illusion...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość