Deprecha, ehh... :(

Nie każdego dnia ptaszki ćwierkają. Jak Ci się ten dzień przydarzy, my wysłuchamy.
Bardzo Dziwna Osoba
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 21 lut 2007, 15:28
Lokalizacja: Północ

Post autor: Bardzo Dziwna Osoba » 28 kwie 2008, 18:37

Honzol pisze:deprecha to malo powiedziane: nieudana proba samobojcza (stety), dlugi pobyt w szpitalu, a teraz psychoterapia i fluoksetyna na sniadanie ehh... sie porobilo wszystko sie wywrocilo, kilka moich postow sie uniewaznilo :?
btw: pzdr /\LL crew ... .. .

Właśnie się ostatnio zastanawiałam, dlaczego Cię nie ma na forum... Tego bym się nie spodziewała.
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 29 kwie 2008, 07:18

Heh, szok :shock:
Trzymaj się Honzol i odzywaj się na forum od czasu do czasu :)
Zdrowiej :>

Arilin
łASuch
Posty: 167
Rejestracja: 24 mar 2007, 01:44

Post autor: Arilin » 29 kwie 2008, 22:29

Trzymaj się Honzol, wszystko się ułoży :)

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 30 kwie 2008, 17:15

Będzie dobrze, musi. :)
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

Awatar użytkownika
Piorun
PerkunAS
Posty: 595
Rejestracja: 8 kwie 2008, 12:50
Lokalizacja: z fabryki cyborgów

Post autor: Piorun » 30 kwie 2008, 20:25

3m się i nie dawaj depresji

Awatar użytkownika
parisian
ASiołek
Posty: 52
Rejestracja: 1 kwie 2008, 21:31

Post autor: parisian » 30 kwie 2008, 21:06

Honzol mi fluo pomogła, mam nadzieję, że i na ciebie podziała.
Kupię zestaw noży do zabijania czasu.

Gość

Post autor: Gość » 2 maja 2008, 20:50

mam deprsje - odstawilam leki ,i czuje sie bzenadzijnie i NIE dlatego ze lekow nie mam- tylko dlatego ze mam zasrane zycie i nie potrafie go zmienic
wyglada tak
siedze sobie w 4 scianach od czasu do czasu spotkanie z przyjaciolka,dyska jakas
a tak spedzam 18 godzin przed kompem,nie mam pracy ,zajecia NIC
stad depresja i nie umiem tego zmienic ,nie mam motywacji ,sensu nie widze by walczyc
uzalam sie,zalaman ajestem a nie umiem wziac sie za te zmiany bo czuje sie ze nie dam rady

a moja terapeutka jest o *** potloc

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia » 4 maja 2008, 00:00

Gość, rozumiem Ciebie doskonale. Ja z przyczyn przez Ciebie opisanych boję się pójść do psychologa czy psychiatry. Co mi po lekach, jeżeli życie mam beznadziejne? Z drugiej strony bez lekarza chyba zginę, już nie daję rady :(
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Gość

Post autor: Gość » 4 maja 2008, 00:04

wiesz leki pomaja przerwac mi pomogly ,odstawilam jest zle znow- bo rzeczywiosc sie nie zmienila... moje zycie... moje podejscie wciaz to samo

wiec poki masz sile idz do psychiatry ja ide w pon ...

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia » 4 maja 2008, 00:22

Podziwiam Ciebie za odwagę. Moje depresyjne stany trwają od dobrych paru lat, a ja nie potrafię się zmusić do wizyty u lekarza. Na samą myśl paraliżuje mnie ten strach. Nie wyobrażam sobie tej rozmowy, nie wiem, czy potrafiłabym opowiedzieć o sobie obcemu człowiekowi. W ogóle przerażają mnie te kolejki na kasę chorych, proszenie się lekarzy o skierowania... A jest coraz gorzej :(
Coraz częściej jednak staram się przekonać samą siebie o sensie takiej wizyty.
Gość, zaczęłaś od psychiatry czy od psychologa? Jak wyglądała Twoja pierwsza wizyta? Przekonaj mnie jakoś, proszę...
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Bardzo Dziwna Osoba
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 21 lut 2007, 15:28
Lokalizacja: Północ

Post autor: Bardzo Dziwna Osoba » 4 maja 2008, 09:45

Beatris

Moze powinnaś komuś powiedzieć o tym, że chcesz się wybrać do psychologa i ten ktoś załatwiłby Tobie formalności związane z wizytą. Z doświadczenia wiem, że człowiek w depresji nie ma siły sam wykonywać tego typu czynności.
Mam koleżanke, która była z złym stanie psychicznym, w końcu wybrała się do psychologa i on jej zaproponował psychoterapie grupową. Powiedział, że w jej przypadku jest najskuteczniejsza. Po paru dniach przywykła do tego, że o swoich problemach opowiada obcym ludziom. Miesiąc to trwało, dzień w dzień, ale pomogło. Potem nawet ona nie wstydziła się tak kontaktu z ludzmi, jak przed terapią.

Z tego co wiem, to chyba najpierw powinno się iść do psychologa, on kieruje na różne terapie, a psychiatra jest tylko od leków, ale przecież możesz się zapisać jednocześnie i tu i tu, bo jak będziesz się zastanawiać gdzie najpierw się wybrać, to w końcu wcale nie pójdziesz :wink:
Życzę powodzenia!

Gość

Post autor: Gość » 4 maja 2008, 13:01

beatris ja chodze po prywtanych lekarzasz- dzwonie umawiam sie ide- w poczekalni prawie ze pusto wchodz ei mowie co mi dolega jak lekarzowi 1 kontaktu=- lekarz jak lekarz tylko od duszy;) on dalej stawierdza co nalezy robic albo leki albo wysyla na terape
na terapie chodze tez prywatnie raz w tygodniu,albo sa tez panstawwe


nie wiem jak sie przekonac dla takiego lekarza twojeproblemy to nic nadzywczajnego- on od tego jest by pomoc- slucha codzienie roznych hisotrii;) grunt to chciec sobie pomoc


1 wizyty ci nie opisze bo zaczelo sie jak mialam 18 lat i balam sie przemowein publicznych w szkole- szlam zawsze po jakis lek ( pomagalo mi to psychicznie ze cos mam w razie ) ale nigdy ich nie lykalam;)

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia » 4 maja 2008, 22:34

Gość i Bardzo Dziwna Osobo, bardzo Wam dziękuję.

Najlepiej zrobię, jeżeli pójdę prywatnie, chociaż jak sobie pomyślę o kosztach, to zaczynam wątpić w swoje postanowienie... I żebym trafiła na kogoś kompetentnego. Boję się usłyszeć, że przecież nic mi nie jest i po co przyszłam.

Moja mama powiedziała mi dzisiaj, że jestem młoda i powinnam tryskać energią, cieszyć się życiem, zamiast zachowywać się jak stara baba. W zasadzie wykrzyczała mi to. A ja nawet nie miałam siły się z nią "kłócić", zareagować. Poryczałam się, bo tylko na to ostatnio mnie stać.
Wysyłam sygnały w kierunku mamy, że jest ze mną źle, a ona to widzi, tylko nie wie, że najlepszym prezentem byłaby dla mnie wizyta u specjalisty. Z drugiej strony nie mogę stale liczyć na pomoc innych, muszę sama o siebie zadbać, mimo trudności i obaw.
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Bardzo Dziwna Osoba
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 21 lut 2007, 15:28
Lokalizacja: Północ

Post autor: Bardzo Dziwna Osoba » 5 maja 2008, 07:14

Ale czasami warto wydać trochę pieniędzy dla zdrowia, bo możesz się nigdy nie przekonać, czy było warto.
To jak tam to wygląda?Dzień wizyty już ustalony? :D

Awatar użytkownika
Weep
ruda mASzkara
Posty: 539
Rejestracja: 26 mar 2008, 12:38
Lokalizacja: Łódź/ Włocławek
Kontakt:

Post autor: Weep » 22 lip 2008, 19:55

Chyba kiedyś już to pisałam, ale, że nic się nie zmienia na lepsze a ja tylko utwierdzam się w tym przekonaniu... nadal czuję się zbędnym elementem kosmosu. Ludziom wydaje się, że jestem potrzebna, bo się przywiązali.
Życie stoi przede mną otworem.
I nawet wiem co to za otwór.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość