Związek "za i przeciw"

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1241
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Związek "za i przeciw"

Post autor: panna_x » 16 wrz 2017, 16:56

Mimo wszystko uważam, że przyjaźń i związek to dwie różne rzeczy. Z przyjaciółmi nie mamy np wspólnego budżetu, więc nie pokłócimy się o kasę, rachunki, a w związkach już bardzo często jest to powodem kłótni ( z opowieści ludzi, których znam i są sparowani). Z przyjaciółmi widzimy się raz na pewien czas, może nawet codziennie w szkole czy na studiach, ale jest to w sumie tylko jakiś krótki odcinek czasu, zupełnie coś innego niż jak się przebywa z kimś cały czas, a tak jest przy wspólnym mieszkaniu z drugą połówką. W związkach jest więcej powodów do pokłócenia się, dlatego wg mnie nie można tego porównywać. Poza tym czego innego oczekuje się od przyjaciela, czego innego od drugiej połówki.

Awatar użytkownika
MadMargaret
starszASek
Posty: 30
Rejestracja: 13 lut 2016, 11:57
Lokalizacja: Wrocław

Re: Związek "za i przeciw"

Post autor: MadMargaret » 26 wrz 2017, 19:16

Niestety muszę się z Tobą nie zgodzić pod wieloma względami.
W sumie już sama ja jestem przykładem który przeczy twoim argumentom.
Dzielę budżet z moją przyjaciółką jak i z nią mieszkam.
Nie kłócę się o pieniądze, ani o pierdoły.
Masz rację w jednym.
Oczekujemy czego innego od przyjaciół, a czego innego od osoby z którą jesteśmy w "związku".
Już wcześniej wspomniałam bywają różne relacje międzyludzkie.
Jednak z góry możemy stwierdzić, że związek z osobą aseksualną trochę uniemożliwia stworzenie typowego podręcznikowego związku, mam racje?
Tak samo nie trzeba z kimś mieszkać, dzielić budżetu, uprawiać seks, mieć wspólnego psa/kota, jadać razem kolacyjki, mieć te same zainteresowania, wieku, płci, czy też religii. Myślałam, że jest to już jasne, przynajmniej dla niektórych.
Rozumiem, że możesz mieć większe doświadczenie życiowe, ale jednak w pracy jak i na każdym kroku w życiu ciśnie mi się na usta, że każdy człowiek jest inny. Do każdego można podejść inaczej. Tak samo związki mogą być różne. Wszystko zależne jest od tego jak sami to ustalimy i z kim to zrobimy. ; )
Obrazek

panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1241
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Związek "za i przeciw"

Post autor: panna_x » 2 paź 2017, 08:45

Bez przesady, że każdy jest inny. Jednak jest to powtarzający się często wśród par temat, więc jest to wspólne wielu ludziom. Być może Ty jesteś wyjątkiem od reguły, większość nie mieszka jednak z przyjaciółmi ani nie dzieli z nimi kasy i dla większości ludzi kasa jest ważna, zwłaszcza jak mało zarabiają i muszą planować, co kupić, a czego sobie odmówić, dla nich to nie pierdoły. Czasem mieszka się ze współlokatorem, ale to co innego niż związek, tam może nie ma kłótni o kasę, bo z góry ustalają, że składają się na pół za czynsz i media, a żarcie np każde we własnym zakresie. Ale nie jest to zbyt modne. Większość mieszka z partnerem, ewentualnie przy rodzicach albo sama.

Natomiast zgadzam się, że nie trzeba razem mieszkać z partnerem, sama też bym wolała związek LAT, czyli bez wspólnego mieszkania.

Awatar użytkownika
Indiana
fantAStyczny
Posty: 556
Rejestracja: 26 sty 2014, 00:50

Re: Związek "za i przeciw"

Post autor: Indiana » 2 paź 2017, 09:07

Ja bym wolała związek ze wspólnym mieszkaniem. Samej nie jest mi źle, potrafię się cieszyć z życia, ale jeśli bym już miała wchodzić w związek to z kimś z kim bym się czuła komfortowo na 100% , więc wspólne mieszkanie nie byłoby problemem. Wiadomo, wjazd na chatę nie byłby od razu, tylko po odczekaniu stosownego czasu. :D

KrzyśMMMM
mASełko
Posty: 125
Rejestracja: 2 paź 2017, 16:51
Lokalizacja: skansen ideologiczny, peryferie śląska, prowincja Chin

Re:

Post autor: KrzyśMMMM » 22 paź 2017, 13:20

:rozowe:

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1625
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Związek "za i przeciw"

Post autor: Keri » 16 lis 2017, 23:05

panna_x pisze:
16 wrz 2017, 07:18
Ale problemy wszędzie są podobne, bo w każdym przypadku dochodzi z czasem to pewnego ostygnięcia uczuć, do znudzenia drugą osobą, spadają z nosa różowe okulary i wady drugiej osoby zaczynają drażnić. Większość ludzi jak się zakochuje i jest w początkowej fazie związku to przechodzi etap fajerwerków dlatego o tym napisałam. Oczywiście, są różne związki, ale nie chodziło mi o takie czysto z rozsądku czy z braku laku ( nikt inny się nie trafił), bo tam wiadomo fajerwerków i różowych okularów nie ma. Ja znam kilka osób w związkach i wśród nich problemy najczęściej dotyczyły kasy, domowych obowiązków i różnic charakterów/potrzeb/poglądów.
Czemu wymieniasz zakochanie?

Zakochanie sprawia, że rezygnujesz z siebie i z powodu zakochania, ze niby kochasz akceptujesz wady, które normalnie by cię drażniły.

Ale jest też inna opcja. Ze poznajesz osobę i akceptujesz osobę, tak że nie drażnią cię zbytnio te wady i je tolerujesz normalnie, z dystansem, tolerancją, wtedy pokochasz taka osobę, za całość, nie za obraz.

panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1241
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Związek "za i przeciw"

Post autor: panna_x » 17 lis 2017, 08:52

Wymieniam, gdyż jest to istotny czynnik w dobieraniu się par. Zwykle ludzie wiążą się z kimś, w kim się zakochali, zauroczyli, pomijam tu przypadki, gdzie ktoś jest z kimś z rozsądku, dla kasy albo dlatego, że nie znalazł nikogo innego i z braku laku. Ludzie nie robią tego złośliwie, że zakochują się w jakimś wyobrażonym ideale- po prostu zmienia się chemia mózgu, która powoduje, że inaczej się funkcjonuje, będąc zakochanym. Między innymi jesteśmy wtedy też na radosnym endorfinowym haju, dlatego nie widzi się wad drugiej osoby albo one wtedy wydają się mało ważne. Ten stan zakochania zmienia perspektywę patrzenia, ale nie trwa wiecznie, a jak faza fajerwerków się kończy, to i człowiek inaczej myśli, odczuwa i funkcjonuje. Pewne rzeczy zaczynają drażnić. Oczywiście, mogą być na tyle mało istotne, że się nad tym przejdzie do porządku dziennego i będzie się to tolerować dla spokoju i dobra związku. I związek trwa nadal. Albo jednak będą drażnić za bardzo, i wychodzi tak zwana niezgodność charakterów. Patrząc na statystyki, że połowa małżeństw kończy się rozwodem, a na Zachodzie chyba nawet więcej, to chyba ludzie nie są w stanie tolerować tych różnic.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1625
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Związek "za i przeciw"

Post autor: Keri » 17 lis 2017, 10:50

Ja wiem jak to działa i sam to przeżywałem zauroczenie/zakochanie i dlatego tak tego nie cierpię. Nawet ostatnio mnie dopadło przez net :? Więc dziękuję bardzo za takie rzeczy. To co piszę nie odnosi się do rozsądku, tylko do poznania danej osoby, gdzie uczucia się pojawiają powoli :)

panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1241
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Związek "za i przeciw"

Post autor: panna_x » 17 lis 2017, 11:24

Ale mam wątpliwości, czy mamy wpływ na to, kiedy, jak i czy powoli, czy szybko, pojawią się uczucia. Nie za bardzo da się to kontrolować, po prostu się pojawią i już, co można zrobić? Ktoś na nas zadziała, zauroczy i tyle. Ja na przykład przez zawód miłosny i parę innych rzeczy nie chciałam się zakochiwać, więc żeby tak się nie stało, nie dopuszczałam do takiej możliwości- nie chodziłam za bardzo na randki, nie poznawałam nikogo, nie flirtowałam, nie szukałam towarzystwa facetów i trwało to dosyć długo. Ponadto jestem wybredna, więc mało kto byłby w stanie mi się spodobać. Także aby się nie zakochać, nie poznawałam po prostu nikogo. Jak się kogoś poznaje, nigdy nie wiadomo, jak się na to zareaguje i w jakim tempie.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1625
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Związek "za i przeciw"

Post autor: Keri » 17 lis 2017, 13:52

Niestety ale nie mamy wpływu na zauroczenie i zakochanie. Sam właśnie staram się omijać i walczyć z tym. Niefart, że mnie dopadło w stosunku do osoby, którą polubiłem i to przez neta :shock: :roll: Nie cierpię tego stanu.

Plusy związków? Zależy jaki on by był, bo jeśli typowy romantyczny z zakochaniami, buziaczkami i blabla, ciągłym spędzaniem czasu aż do przesady to ja dziękuję. Zbyt męczące dla mnie i czasowo i emocjonalnie. Po takim czymś to byłbym wrak, zombie, które chodzi w te i wewte bez celu i energii. Ja się zgodzę na układ pod jednym warunkiem: że zaufam danej osobie, będzie relacja ok, stanie się jak członek rodziny oraz będzie zwyczajnie tworzony jak się obu stronom podoba. Muszę czuć się pewnie i dobrze pod kątem osoby, ale i także samego przebiegu relacji. Mnie uniesienia, huśtawki emocjonalne odrzucają. To jest dobre dla nastolatków te zakochania, nie dla starszych i dojrzalszych osób :P

Jeśli to będzie spełnione to będzie ok, mieć kogoś kto zrozumie, zaakceptuje. Będzie jakaś wyrozumiałość oraz ktoś pojmie częściowo osobisty świat ;) Bo mi brakuje bardziej zrozumienia i brak poczucia wyobcowania :P W innym przypadku widzę więcej wad i ograniczeń, niż korzyści :)

panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1241
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Związek "za i przeciw"

Post autor: panna_x » 18 lis 2017, 08:36

Myślę, że wiele osób chce takiego związku- opartego na tolerancji, zaufaniu. Przynajmniej większość tak deklaruje. A w praktyce wychodzi inaczej, wiążemy się z kimś, kto nie spełnia tych warunków, albo i sami ich nie spełniamy. I związki się rozjeżdżają. Albo ludzie wiążą się właśnie w momencie zauroczenia, a kiedy ono mija, zostaje rozczarowanie.
Oczywiście, wybór partnera/ki a zauroczenie to też bywają dwie różne sprawy. Możemy np poznać osobę, która ma świetne cechy i nadawałaby się na partnera/kę, a nic się nie czuje do takiej osoby, nie wzbudza żadnych emocji, zero oddziaływania, jest obojętnie. Także podejrzewam, że taki związek też by się nie udał, pomimo właśnie potencjalnie właściwych cech charakteru. Przykład: grzeczni chłopcy nie mają wzięcia, a dziewczyny często kręcą faceci trochę z pazurem, z jajami, trochę tacy bad boye. Niby większość kobiet deklaruje, że pragnie ciepła, bezpieczeństwa, troski, zaufania, a w praktyce wychodzi inaczej. W liceum u mnie tak było, teraz też znam faceta, który jest typem grzecznego chłopca i jest sam. Nawet mnie trochę adorował, ale po pierwsze uważam, że na pokaz i z braku powodzenia u kobiet, nie ma innych chętnych, to spróbował ze mną, choć uważam, że nie jestem w jego typie tak naprawdę. Po drugie facet ma wielkie parcie na założenie rodziny i dzieci, jest strasznie prorodzinny, a ja dzieci nie chcę. Więc dałam spokój. Tak to nawet byłby niezły z wyglądu i charakter też by mi pasował, bo akurat ja nie lubię dominujących facetów i tych z pazurem.
Jednak znaczna część kobiet deklaruje, że chce dzieci, chce rodzinnego miłego spokojnego i ciepłego faceta, a jakoś żadnej nie może sobie znaleźć, a dobiega już pod 40-kę. Teraz tylko gada, że ma kolegę singla, ale tamten to jeszcze ma szansę kogoś poznać ( jakby on nie miał). Albo o sobie, że źle wygląda, albo że kobiety nie wykazywały nim zainteresowania czy tym podobne rzeczy- czuć po prostu ten smutek i desperację. Z kolei spotkałam się u kilku dziewczyn/kobiet ze zdaniem, że wolą właśnie takich lekko niegrzecznych, z pazurkiem, a ciepłe kluchy to nie są wcale interesujący mężczyźni.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1625
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Związek "za i przeciw"

Post autor: Keri » 18 lis 2017, 12:05

Właśnie ja to samo widzę. Odnośnie tego pazura. Że chcą delikatnego, ale chcą też poczuć jakiś "dreszczyk emocji", który je rozbudzi. Widać, tak działają kobiety seksualne. To je "podnieca". Czytałem twój watek w dziale "smutki" i odpowiedziałem. Sam należę do tych spokojnych typów, łagodnych, co muchy nie skrzywdzi :P Ale tylko 2 razy miałem sytuację zainteresowania się mną i to bardziej pod kątem chyba wyglądu, bo pewnie poznały się, jaki jestem, czyli spokojny i "d*powaty", że dały sobie spokój ;)

Mi bardziej chodzi o sytuację w której poznajemy kogoś, ktoś nam pasuje charakterem, osobowością, cechami, wady mniej nas drażnią, akceptujemy je i wygląd też nam odpowiada. Zamiast silnego zauroczenia/zakochania, jest łagodne poznawanie się, przebywanie ze sobą w trakcie, którego coś się "rodzi". Tylko to już są "uczucia", niż emocje w stanie zauroczeń/zakochań. To nazywam pokochaniem kogoś, że poprzez poznawanie danej osoby, czujemy jakieś uczucia, niż podczas silnych bodźców.

Ludzie z tego widzę lubią silne bodźce: sporty, walki, uzależnienia, skrajne relacje z innymi oraz zauroczenia/zakochania. Jakby nie potrafili zbudować czegoś spokojnego, stabilniejszego, bo jest... "nudne"?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości