Związek wolny

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2014
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Związek wolny

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 20 sie 2013, 16:33

.

Awatar użytkownika
Patryk
pASztet
Posty: 996
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn

Re: Związek wolny

Post autor: Patryk » 20 sie 2013, 16:41

wyrwana_z_kontekstu pisze:Nie wiem kto jest 'odpowiedzialny' za powstałą stąd w związku z moją osobą plotkę (?)/ opinię (?) niektórych osób na forum, że jestem owym bluszczem. :roll: Ja, co wzbraniam się nawet przed wspólnym zamieszkaniem
Nie wiem czy taka plotka o Tobie istnieje czy nie bo nie słyszałem o tym.Jako że odnoszę wrażenie że mogłaś pomyśleć że moje wtrącenie o bluszczu mogło mieć z ową plotką czy z Tobą jakiś związek zapobiegawczo dementuję :P

Awatar użytkownika
Layla
wASp
Posty: 1945
Rejestracja: 11 lut 2011, 11:06
Lokalizacja: Gliwice

Re: Związek wolny

Post autor: Layla » 20 sie 2013, 16:49

marto anno , nie przepraszaj, bo mi aż głupio :P Serio nie ma o czym mówić, bo temat wątku serio mógłby wskazywać na całkiem innym model związku niż ten, który miałam na myśli :P Człowiek jak ma czas to się naczyta na pewnym forum o kobietach bluszczach, zazdrosnych facetach i toksycznych związkach i związek na normalnych, zdrowych zasadach określa mianem "wolnego" :P
- Czy to ten moment, kiedy całe moje życie przesuwa mi się przed oczami?
NIE, TEN MOMENT BYŁ PRZED CHWILĄ.
- Kiedy?
TO MOMENT POMIĘDZY PAŃSKIMI NARODZINAMI A PAŃSKIM ZGONEM.

Lavylites

Awatar użytkownika
Patryk
pASztet
Posty: 996
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn

Re: Związek wolny

Post autor: Patryk » 20 sie 2013, 17:02

I wystraszyłaś Martę Annę.Normalnie admin bluszcz :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Skoro już wytworzyłem taki bluszczowy podwątek wrzucam dla śmiechu 3bluszczowe historie :lol:
http://www.kafeteria.pl/przykawie/obiekt.php?id_t=1422
Marto Anno a czy ową diagnozę wydał u twojego partnera psycholog?Skrajne unikanie kontaktu i spotykanie z innymi kobietami to jedyny przejaw owego commitment phobia?Bo ta druga cecha to chyba co drugiemu można by było przypisać wtedy to określenie.

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2014
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Związek wolny

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 20 sie 2013, 17:59

.

marta anna
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 11 sie 2013, 22:50

Re: Związek wolny

Post autor: marta anna » 20 sie 2013, 18:16

Patryk,

Kobieta bluszcz, tak jak jest opisana w Twoim linku to patologia. Podobnie patologią jest wolny związek w sensie "wolność total i każdy robi co chce" - i to nie tylko chodzi o poligamię ale w ogóle o wszelkie niszczenie poczucia wspólnoty i przynależności.

Związek jest relacją dwóch WOLNYCH ludzi którzy się kochają, rozumieją i potrafią do pewnego stopnia dobrowolnie zrezygnować z siebie dla bliskiej osoby - ale nie totalnie się podporządkować. Relacja zawsze zakłada pewne - choć nie zupełne - ograniczenia wolności. Dopóki ograniczenia te są dobrowolne to jest ok. Ale kiedy zaczynają uwierać to znaczy że coś się złego dzieje i ludzie się od siebie oddalają. Przynajmniej ja tak uważam.

Przykładowo i abstrakcyjnie: Jeśli ktoś mi powie że w te wakacje nie będzie miał dla mnie czasu bo jest zajęty swoimi sprawami, natomiast może znajdzie czas na wspólną wycieczkę w kolejne wakacje to będzie dla mnie znaczyło że nie ma tu żadnego dążenia do wspólnoty a więc po co związek??? Jeśli nie kontaktuje się przez 2 tygodnie bo mu to przeszkadza to rozumiem ze nie jestem w jego życiu ważna bo inaczej spontanicznie wykonywalby częściej telefony. Jeśli kontakt jest od przypadku do przypadku - wtedy tylko kiedy druga strona nagle poczuje chwilowy "ciąg" to znaczy że chce ulozyć relację wg siebie i tylko brać - nic nie dawać. Jeżeli nie chce spontanicznie dawać to znaczy że chyba nie czuje więzi. Itp. itd.

Czyli reasumując - zarówno kobieta bluszcz jak i partner/partnerka kochająca/kochający tylko siebie i wolność to patologie

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2014
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Związek wolny

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 20 sie 2013, 18:35

.

marta anna
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 11 sie 2013, 22:50

Re: Związek wolny

Post autor: marta anna » 20 sie 2013, 18:47

Wyrwana z Kontekstu - właśnie o to chodzi. Nie może być tak że ktoś traktuje Cię jak narzędzie do spełniania swoich potrzeb. Tak robi małe dziecko które jest nastawione tylko na branie. Natomiast dojrzały partner nie wchodzi w związek po to by zaspokajać tylko swoje "chcenia" w chwili gdy akurat ma ochotę na kontakt. Nie można kogoś przy sobie trzymać po to by był i w razie czego stanowił "zabezpieczenie". To egozim.

Rozumiem że Ty - tak jak chyba większość ludzi - chcesz być kochana i wiedzieć że jesteś chciana i akceptowana. Tak może być tylko wtedy gdy druga osoba jest na tyle dojrzała że potrafi ograniczyć swoje egoistyczne "chcenia" i z równą chęcią daje jak i bierze.

Zupelnie jestem "z Tobą" jeśli chodzi o oczekiwania od związku

Awatar użytkownika
Patryk
pASztet
Posty: 996
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn

Re: Związek wolny

Post autor: Patryk » 20 sie 2013, 20:34

marta anna pisze:Wyrwana z Kontekstu - właśnie o to chodzi. Nie może być tak że ktoś traktuje Cię jak narzędzie do spełniania swoich potrzeb. Tak robi małe dziecko które jest nastawione tylko na branie. Natomiast dojrzały partner nie wchodzi w związek po to by zaspokajać tylko swoje "chcenia" w chwili gdy akurat ma ochotę na kontakt. Nie można kogoś przy sobie trzymać po to by był i w razie czego stanowił "zabezpieczenie". To egozim.
Tu się zgadzam
marta anna pisze: Związek jest relacją dwóch WOLNYCH ludzi którzy się kochają, rozumieją i potrafią do pewnego stopnia dobrowolnie zrezygnować z siebie dla bliskiej osoby - ale nie totalnie się podporządkować. Relacja zawsze zakłada pewne - choć nie zupełne - ograniczenia wolności
Podporządkować nie potrafiłbym dać się wcale.Ale ale....jeśli kogoś się kocha dostrzega się jego potrzeby i ma przyjemność z realizowania ich wspólnie.Są oczywiście i potrzeby jednej osoby które tą drugą by zatracały i takich nie ma sensu zaspokajać.Chodzi mi bynajmniej o to żeby żyć na zasadzie wspólnego porozumienia.I dopóki daje ono radość tam nie ma mowy o rezygnacji z siebie.Mnie rusza czyjaś chęć,propozycja,prośba ale nakaz i zakaz osiąga efekt przeciwny od zamierzonego.Jeśli ludzie się kochają i mają w miarę zbliżone potrzeby(jesli nie mają to uważam że nie ma sensu związku ciągnąć) obejdzie się bez podporządkowywania.Jeśli drogi się rozmijają tam i podporządkowanie nic nie da.Pomoże jedynie trwać w czymś co żadnej ze stron nie daje szczęścia.
marta anna pisze:Przykładowo i abstrakcyjnie: Jeśli ktoś mi powie że w te wakacje nie będzie miał dla mnie czasu bo jest zajęty swoimi sprawami, natomiast może znajdzie czas na wspólną wycieczkę w kolejne wakacje to będzie dla mnie znaczyło że nie ma tu żadnego dążenia do wspólnoty a więc po co związek???
Jeśli napisałabyś że jakiegoś dnia ta osoba nie będzie miała czasu uznałbym że nic się nie dzieje bo różne rzeczy mogą przytrzymać.Ale w tak obszerny okres czasu jak wakacje trzeba by bardzo się starać żeby nie znaleźć czasu dla partnera/ki.Tutaj mowa już chyba o olewaniu,braku uczucia i też postawiłbym pytanie po co związek.
Właśnie z myślą o olewaniu lub nie pytałem o twojego partnera na podstawie jakich kryteriów została postawiona diagnoza commitment phobia.Podobnie jak pod względem merytorycznym istnieje płynna granica między związkiem wolnym a olewaniem tak również między commitment phobia a olewaniem.W zdefiniowaniu jest to granica płynna i każdy będzie mieć swoją.W rzeczywistości jednak jest ona ściśle określona a po której jest się jej stronie wie jedynie serce każdego z partnerów.Miernikiem jest kocham albo nie kocham.

Awatar użytkownika
Justys245
kASkada
Posty: 515
Rejestracja: 25 lip 2010, 08:16
Lokalizacja: Kraków

Re: Związek wolny

Post autor: Justys245 » 20 sie 2013, 20:37

marta anna pisze: Przykładowo i abstrakcyjnie: Jeśli ktoś mi powie że w te wakacje nie będzie miał dla mnie czasu bo jest zajęty swoimi sprawami, natomiast może znajdzie czas na wspólną wycieczkę w kolejne wakacje to będzie dla mnie znaczyło że nie ma tu żadnego dążenia do wspólnoty a więc po co związek??? Jeśli nie kontaktuje się przez 2 tygodnie bo mu to przeszkadza to rozumiem ze nie jestem w jego życiu ważna bo inaczej spontanicznie wykonywalby częściej telefony. Jeśli kontakt jest od przypadku do przypadku - wtedy tylko kiedy druga strona nagle poczuje chwilowy "ciąg" to znaczy że chce ulozyć relację wg siebie i tylko brać - nic nie dawać. Jeżeli nie chce spontanicznie dawać to znaczy że chyba nie czuje więzi. Itp. itd.

Ten przykład BARDZO DOKŁADNIE (jestem aż zdziwiona takim podobieństwem) ilustruje moją sytuację w której tkwiłam przez dobre kilka miesięcy. Bardzo lubię mieć swoja przestrzeń i daleko mi do kobiety bluszcz, natomiast jeśli po tych kilku miesiącach sytuacja wygląda tak samo jak na początku znajomości, czyli spotykanie się raz na 2 lub 3 tyg i to tylko w przypadku kiedy ta druga osoba ma na to czas i ochotę i nie zapowiada się, żeby coś się miało zmienić, to chyba ciężko to nazywać związkiem, nawet wolnym.

Sama idea wolnego związku jakoś do mnie nie przemawia, bo albo jest się wolnym, albo w związku (oczywiście mam tu na myśli zdrowy związek, a nie oplatanie kogoś bluszczem ;) )

Awatar użytkownika
Patryk
pASztet
Posty: 996
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn

Re: Związek wolny

Post autor: Patryk » 20 sie 2013, 21:20

Moja definicja związku wolnego :P -porozumienie dusz oparte na wolności,miłości i wspólnych potrzebach,których realizacja nie wynika z przestrzegania spisanych(bądź nie) zobowiązań i podporządkowania a z miłości i tego że potrzeby te są wspólne.Związek wolny nie oznacza ilości czasu spędzanego razem.Może być ona taka sama jak w związku nazwijmy to typowym jednak jest nie określona i nigdy nie podlega przymusowym regulacjom.Jednak jako że partnerów łączy nie tylko miłość ale i wspólne potrzeby jest na tyle na tyle stała że charakter tej relacji można umownie nazwać związkiem.

Awatar użytkownika
Justys245
kASkada
Posty: 515
Rejestracja: 25 lip 2010, 08:16
Lokalizacja: Kraków

Re: Związek wolny

Post autor: Justys245 » 20 sie 2013, 23:58

Patryk - bardzo dobra definicja, i jak dla mnie to jest właśnie definicja normalnego związku :)

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Re: Związek wolny

Post autor: dziwożona » 21 sie 2013, 06:35

Określenie: związek wolny funkcjonuje jako związek bez zobowiązań. Bez wspólnych kredytów, rachunków bankowych, dzieci, bez roszczenia sobie prawa do drugiej osoby, na zasadzie: dzisiaj jestem, jutro może mnie nie być. Często osoby w wolnych związkach są związane z innymi. Czy związek wolny jest dobry? Co, kto lubi.
A jeśli dwoje ludzi lubi siedzieć sobie dosłownie na głowie i nie przyjmują to jako osaczanie siebie - to jest OK.
Ja stawiam na wypośrodkowanie. Jak zawsze. Nie lubię osaczania. Wspólne mieszkanie? Tak, ale nie chciałabym spać z facetem w jednym łóżku (jak to powiedziała M. Bellucci, która ze swoim mężem ma osobną sypialnię: "Mężczyzna musi się postarać, żebym chciała spędzić z nim noc."), ale miło jest mieć kogoś przy boku, partnera w życiu, posiadać jakąś przestrzeń życiową wspólną, niewykluczone, że dużą, ale także mieć coś tylko dla siebie, swoich znajomych, zainteresowania. To jest najzdrowsze wyjście. Kiedy, z różnych względów, zabraknie tej drugiej osoby, człowiek nie zostaje na lodzie, z pustką w sercu, bo ma coś swojego, ma do czego wracać.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
Patryk
pASztet
Posty: 996
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn

Re: Związek wolny

Post autor: Patryk » 21 sie 2013, 12:33

dziwożona pisze:Określenie: związek wolny funkcjonuje jako związek bez zobowiązań. Bez wspólnych kredytów, rachunków bankowych, dzieci, bez roszczenia sobie prawa do drugiej osoby, na zasadzie: dzisiaj jestem, jutro może mnie nie być. Często osoby w wolnych związkach są związane z innymi
W dużym stopniu uzupełniłaś to co chciałem napisać,choć nie całkiem tak jak to widzę.Dzieci może akurat bym nie wykluczył z takiego związku(choć sam nie planuję) czy np.wspólnego domu ale wszystko co świadczy o przypisywaniu sobie prawa do mnie.Współposiadanie domu jest dla mnie ok.Jeśli postawiliśmy go razem wiadomo że kwestią dogadania będzie jak go urządzić.Jeśli jednak ktoś chciałby posiadać mnie tak jak dom zrobię dwa kroki w tył.Jeśli moje życie podzieliłbym na przestrzenie:jedną wspólną czyli wszystko co robię i planuję razem z partnerką i drugą moją osobistą czyli wszelkie pasje,znajomi itp. podstawową istotą związku wolnego jest dla mnie pierwsza przestrzeń oparta na porozumieniu i całkowita nienaruszalność tej drugiej przestrzeni.Zakładając,że czyjeś zaangażowanie w obie te przestrzenie wynosi po 50 proc.Aby związek mógł opierać się na wolności potrzebna jest druga osoba,która ma podobnie.Jeśli tej osobie trafiłby się ktoś dla kogo zaangażowanie w przestrzeń związkowa stanowi 90 proc życia zacznie ona być ograniczana,podporządkowywana jako że tamten ktoś nie będzie czuć się spełniony.Ta druga osoba będzie potrzebować kogoś dla kogo relacje partnerskie również wypełniają niemal całą uwagę.Jeśli jednak ich owe 90 proc pozostaje oparte nie na podporządkowaniu a te 10 proc pozostaje poza ingerencją partnera to taki związek ciągle nazwę wolnym.Myślę,że wolność można odnaleźć w każdej relacji na początku kiedy ludzie dopiero się poznają.Wtedy nikomu nie przychodzi do głowy,że ta druga osoba jest jakoś zobowiązana wobec nas z racji tego,że się znamy.Kiedy już mianujemy kogoś partnerem załącza się w głowie lista zachowań i zobowiązań które ta osoba musi wypełniać z racji tego że niby jest mój,moja.Najgorzej uważam jest po podpisaniu papierka ślubnego.Dobry mąż musi wywiązywać się z takich obowiązków a dobra żona z takich.Jeśli nie wypełnia zobowiązań rodzą się kłótnie i fochy.Widzi się w drugiej osobie część swojego organizmu i gdzieś zapomina o tym pierwszym spojrzeniu jak na wolną osobę.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości