Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Jasam
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 12 sie 2012, 09:09
Lokalizacja: Gdzieś na pustyni :|

Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Jasam » 13 sie 2012, 15:11

Coraz częściej myślę o poznaniu kobiety, ale jest kilka ograniczeń osobowościowych po mojej stronie. Jestem introwertykiem, więc nie posiadam żadnych znajomych - nawet o nich nie zabiegam. Jestem nieśmiały, więc jestem trochę sztywny i powściągliwy, ale zanika to z każdym następnym widzeniem. Niestety, ale tym zrażam do siebie ludzi i nazywają mnie dziwakiem :roll:

Co do zalet to podobno jestem atrakcyjny, potrafię słuchać, jestem tolerancyjny, nienarzucający się, romantyczny, uczciwy aż do przesady - nawet grosiki oddaję. :P

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Winkie » 13 sie 2012, 15:24

Jasam pisze:nawet grosiki oddaję. :P
Godne pochwały zwłaszcza w kraju gdzie patrzy się jak kogoś bodajże o złotówkę okantować...

Co do reszty wypowiedzi, to wszystko zależy wyłącznie od tego co dla Ciebie w życiu jest ważne i co wolisz - spędzić je samemu czy dzielić je z kimś. Jeśli to drugie no to musisz jakoś próbować się otworzyć, pierwszy się odezwać do któreś dziewczyny chociażby z tego forum - co ułatwia zarówno prive jak i to, że szukasz kobiety, a one same potrafią zadawać pytania. :wink:
Ja akurat jako kobieta mam podobny problem w kontaktach męsko - damskich, jednakowoż po kilku nieudanych doświadczeniach i analizie ogłoszeń pojawiających się na forum postanowiłam dać sobie spokój z szukaniem tutaj echh "drugiej połówki". :roll:

Jasam
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 12 sie 2012, 09:09
Lokalizacja: Gdzieś na pustyni :|

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Jasam » 13 sie 2012, 15:41

Chciałbym się z kimś spotykać, ale jak sobie pomyślę, że będę musiał się prawie codziennie spotykać lub pisać na gg z drugą osobą, to odechciewa mi się związków. Mi wystarczyłoby widywać się raz na tydzień a nawet jeszcze rzadziej.
pierwszy się odezwać do któreś dziewczyny chociażby z tego forum
Nie lubię się narzucać, więc do nikogo pierwszy bym nie zagadał. I trochę się boję poznawać ludzi przez internet.

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Winkie » 13 sie 2012, 15:52

Nie powiedziane wcale, że warunkiem koniecznym do istnienia związku jest spotykanie się codziennie z daną osobą. Ja osobiście również wolałabym mieć wystarczająco dużo czasu dla samej siebie i dla kontaktów z innymi ludźmi, bo tych nie zarzuciłabym nawet gdybym teoretycznie tam sobie kogoś jednak poznała.
To czy pisać czy spotykać uzależnione jest od tego czy zależy Ci na przeniesieniu związku do reala - to jest główne założenie wielu ogłaszających się, którzy od razu określają z jakiego województwa/rejonu powinna pochodzić osoba zgłaszająca się.
Jasam pisze:Nie lubię się narzucać, więc do nikogo pierwszy bym nie zagadał. I trochę się boję poznawać ludzi przez internet.
Na początek lepiej przyjrzyj się wypowiedziom, bierz udział w dyskusjach na forum. Ze szczegółami o sobie nawet na privie tak na samym początku nie musisz opowiadać -> zbyt duże zaangażowanie się na początek to większe rozczarowanie kiedy jednak okaże się, że to jednak nie "to".

Awatar użytkownika
Falka
pASsanger
Posty: 472
Rejestracja: 11 sie 2012, 19:55
Lokalizacja: Lublin/Podlasie

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Falka » 13 sie 2012, 16:11

Jasam pisze:Coraz częściej myślę o poznaniu kobiety, ale jest kilka ograniczeń osobowościowych po mojej stronie. Jestem introwertykiem, więc nie posiadam żadnych znajomych - nawet o nich nie zabiegam. Jestem nieśmiały, więc jestem trochę sztywny i powściągliwy, ale zanika to z każdym następnym widzeniem. Niestety, ale tym zrażam do siebie ludzi i nazywają mnie dziwakiem :roll:

Co do zalet to podobno jestem atrakcyjny, potrafię słuchać, jestem tolerancyjny, nienarzucający się, romantyczny, uczciwy aż do przesady - nawet grosiki oddaję. :P
Mam trochę podobnie jak ty- też introwertyczka, nieśmiała, potrafię zrażać do siebie ludzi (choć mam małe grono znajomych). Z zaletami też podobnie - potrafię słuchać ( ludzie lubią mi się zwierzać, nawet jak mnie nie znają), też się za mocno nie narzucam (czekam czasem aż ktoś zrobi pierwszy krok). Co do związków raczej nie szukam (wyznaję zasadę nic na siłę), chyba że ktoś ciekawy się pojawi na razie nic na to nie wskazuje - jestem wybredna.
Nie próbuje nawet być normalna,
bo normalność to pierwszy syndrom
śmiertelnie groźnej choroby...
Gdy tylko czuję, że nadchodzi normalność
natychmiast szukam antidotum

Jasam
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 12 sie 2012, 09:09
Lokalizacja: Gdzieś na pustyni :|

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Jasam » 13 sie 2012, 16:15

Najbardziej obawiam się kroku z przesyłaniem sobie zdjęć. Co by było gdyby rozmowa szła bardzo dobrze, dziewczyna wysłałaby mi zdjęcie a okazuje się, że nie jest zbyt urodziwa? Albo ja jak ja bym się jej nie spodobał? Zwłaszcza, że na zdjęciach wychodzę beznadziejnie - zupełnie inaczej wyglądam na żywo - zdecydowanie lepiej.
Mam trochę podobnie jak ty
:ciasto: :ciasto: :ekiss:

Awatar użytkownika
Falka
pASsanger
Posty: 472
Rejestracja: 11 sie 2012, 19:55
Lokalizacja: Lublin/Podlasie

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Falka » 13 sie 2012, 16:41

Dla mnie wygląd nie jest najważniejszy. Etap z przesyłaniem zdjęć nie wchodzi w grę bo nie jestem fotogeniczna i mam niewiele swoich zdjęć.
Nie próbuje nawet być normalna,
bo normalność to pierwszy syndrom
śmiertelnie groźnej choroby...
Gdy tylko czuję, że nadchodzi normalność
natychmiast szukam antidotum

Awatar użytkownika
Layla
wASp
Posty: 1945
Rejestracja: 11 lut 2011, 11:06
Lokalizacja: Gliwice

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Layla » 13 sie 2012, 17:34

Jasam pisze:Coraz częściej myślę o poznaniu kobiety, ale jest kilka ograniczeń osobowościowych po mojej stronie. Jestem introwertykiem, więc nie posiadam żadnych znajomych - nawet o nich nie zabiegam. Jestem nieśmiały, więc jestem trochę sztywny i powściągliwy, ale zanika to z każdym następnym widzeniem. Niestety, ale tym zrażam do siebie ludzi i nazywają mnie dziwakiem :roll:

Co do zalet to podobno jestem atrakcyjny, potrafię słuchać, jestem tolerancyjny, nienarzucający się, romantyczny, uczciwy aż do przesady - nawet grosiki oddaję. :P
Po pierwsze - związek to nie zabawa. Jeżeli tak go traktujesz, to lepiej sobie odpuść. Codzienne rozmowy to także nie przymus. Chyba, że mieszkasz już z wybranką, wtedy ciężko nie rozmawiać.
Twoje zalety już znamy, ale nurtuje mnie jedno pytanie. Czy wiesz czego kobiety oczekują od faceta?
- Czy to ten moment, kiedy całe moje życie przesuwa mi się przed oczami?
NIE, TEN MOMENT BYŁ PRZED CHWILĄ.
- Kiedy?
TO MOMENT POMIĘDZY PAŃSKIMI NARODZINAMI A PAŃSKIM ZGONEM.

Lavylites

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Winkie » 13 sie 2012, 17:45

Jasam pisze:Co by było gdyby rozmowa szła bardzo dobrze, dziewczyna wysłałaby mi zdjęcie a okazuje się, że nie jest zbyt urodziwa?
:laught: Zatem kolejny, który oczekuje Ideału - idealnego połączenia piękna wewnętrznego z zewnętrznym. Co rozumiesz pod pojęciem "urodziwa"? A taka mniej urodziwa, tj. która "nie jest zbyt urodziwa" czyli zapewne z nadwagą, typową urodą już nie pasi? Nawet kiedy ma się o czym z nią porozmawiać, a ona wartościowym człowiekiem jest? :]

Awatar użytkownika
Layla
wASp
Posty: 1945
Rejestracja: 11 lut 2011, 11:06
Lokalizacja: Gliwice

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Layla » 13 sie 2012, 17:48

Winkie pisze: :laught: Zatem kolejny, który oczekuje Ideału - idealnego połączenia piękna wewnętrznego z zewnętrznym. Co rozumiesz pod pojęciem "urodziwa"? A taka mniej urodziwa, np. z nadwagą, typową urodą już nie pasi? Nawet kiedy ma się o czym z nią porozmawiać? :]
Droga Winkie, kolega napisał, że jest przecież atrakcyjny, więc z byle pasztetem się nie pokaże, chociaż by to miało być raz na tydzień :P
Ludzie z takim podejściem powinni sobie kwestię związków jeszcze przemyśleć :roll:
- Czy to ten moment, kiedy całe moje życie przesuwa mi się przed oczami?
NIE, TEN MOMENT BYŁ PRZED CHWILĄ.
- Kiedy?
TO MOMENT POMIĘDZY PAŃSKIMI NARODZINAMI A PAŃSKIM ZGONEM.

Lavylites

Jasam
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 12 sie 2012, 09:09
Lokalizacja: Gdzieś na pustyni :|

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Jasam » 13 sie 2012, 17:58

1. Poczucia bezpieczeństwa - nieśmiały chłop, dający poczucie bezpieczeństwa, już to widzę. :roll:
2. Poczucia humoru - lubię się śmiać, ale sam nie potrafię raczej rozśmieszać.

I dalej nie wiem.
Zatem kolejny, który oczekuje Ideału
Wcale nie oczekuję ideału. Nie zależy mi wcale na kobietach o urodzie aktorek czy piosenkarek, nawet nie mam swoich kryteriów co do ideału kobiety. Najbardziej podobają mi się zwyczajne kobiety.
A taka mniej urodziwa, tj. która "nie jest zbyt urodziwa" czyli zapewne z nadwagą, typową urodą już nie pasi?
Ja nie patrzę na wielkość biustu czy nadwagę a tylko na twarz. Jeśli kobieta ma sympatyczną twarz to już mi się podoba. Np. miałem kiedyś nauczycielkę, która była otyła, miała rude włosy i bardzo podobała mi się, bo miała właśnie sympatyczną i uśmiechniętą twarz. :rozowe:
napisał, że jest przecież atrakcyjny,
To ludzie mnie tak oceniają. Ja siebie za atrakcyjnego nie uwazam, dlatego napisałem słówko podobno.

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Winkie » 13 sie 2012, 18:15

Layla pisze:Ludzie z takim podejściem powinni sobie kwestię związków jeszcze przemyśleć :roll:
Najgorsze kiedy pomyślą jeszcze raz i na to samo wyjdzie... :roll:
Jasam pisze:1. Poczucia bezpieczeństwa - nieśmiały chłop, dający poczucie bezpieczeństwa, już to widzę. :roll:
2. Poczucia humoru - lubię się śmiać, ale sam nie potrafię raczej rozśmieszać.
Zbyt ogólnie. Owszem, dobrze kiedy facet ma poczucie humoru, bo taki drętwy, obrażalski o byle co potrafi każdy, nawet dobrze zapowiadający się, dzień zepsuć. Ale nie chodzi tutaj abyś był człowiekiem pokroju jednego z Pythonów - tylko abyś potrafił podchodzić do swojej osoby z przymrużeniem oka, z lekkim dystansem.
Poczucie bezpieczeństwa - chyba nie chodzi tu (tylko) o umiejętność dania komuś po pysku kiedy trzeba, czy zjechania od góry do dołu, lecz o to, aby czuła że staniesz po jej stronie, że będzie mogła liczyć na Ciebie nawet wtedy kiedy rozchoruje się, straci pracę, zbrzydnie jej twarz... :]
Jasam pisze:Wcale nie oczekuję ideału. Nie zależy mi wcale na kobietach o urodzie aktorek czy piosenkarek, nawet nie mam swoich kryteriów co do ideału kobiety. Najbardziej podobają mi się zwyczajne kobiety.
Uhm... Nie zależy na kobietach o urodzie aktorek czy piosenkarek ponieważ nietrudno połapać się, że takie już dawno zajęte, a i oczekiwania mają wobec potencjalnych partnerów wysokie.
Jasam pisze:Ja nie patrzę na wielkość biustu czy nadwagę a tylko na twarz. Jeśli kobieta ma sympatyczną twarz to już mi się podoba.
Tylko co rozumiesz pod sformułowaniem "sympatyczna twarz"? Jakby o tym pomyśleć przez chwilę to można by rzec, że każdy kto tylko się uśmiechnie do obiektywu ma sympatyczną twarz. :roll:

Jasam
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 12 sie 2012, 09:09
Lokalizacja: Gdzieś na pustyni :|

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Jasam » 13 sie 2012, 18:27

Tylko co rozumiesz pod sformułowaniem "sympatyczna twarz"? Jakby o tym pomyśleć przez chwilę to można by rzec, że każdy kto tylko się uśmiechnie do obiektywu ma sympatyczną twarz.
Nie każdy kto się uśmiecha ma sympatyczną twarz. Sympatyczna twarz to twarz pogodna i łagodna - nie potrafię inaczej tego nazwać.

Ona ma np. sympatyczną twarz
http://www.google.pl/imgres?q=gordana+s ... s:25,i:187

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Winkie » 13 sie 2012, 18:45

Ok, to przykład, lecz skąd osoba której "wydaje się", że ładnie się uśmiecha, ma pogodną i łagodnie wyglądającą twarz, będzie wiedziała że taka wyda się również i Tobie? No wiesz, to niezbędne do ustalenia jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy, tak aby dziewczyna na darmo nie trwoniła czasu zarówno Twojego jak i swojego, jeśli z góry wiadomo, że jest na straconej pozycji przez to, że "źle jej z oczu patrzy". :roll:

Jasam
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 12 sie 2012, 09:09
Lokalizacja: Gdzieś na pustyni :|

Re: Bawić się w związki czy sobie odpuścić?

Post autor: Jasam » 13 sie 2012, 18:56

"źle jej z oczu patrzy".
W wielu przypadkach można poznać charakter osoby patrząc na twarz i nie wmawiaj mi, że nie, choć czasem zdarzają się pomyłki.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości