Strona 20 z 20

Re: Jakiego związku pragniecie?

: 6 lut 2018, 16:02
autor: MrSpock
Mnie nie chodziło o wspólne mieszkanie. Spotykanie się od czasu do czasu też ludzie robią niewłaściwie. Naszym głównym zadaniem na tej planecie jest nauczenie się uczucia do drugiej osoby. Ludzie, którzy to rozumieją, wiedzą że miłość może ogromnie pomóc w życiu, ale takich ludzi jest niewiele. Uczucie do dziewczyny sprawiło że ona powiedziała tylko jedno zdanie i poszedłem na studia.

Myślę że ludzie którzy nie rozumieją potrzeby miłości dzielą się dwie grupy:
1)tacy którzy nigdy tego nie zrozumieją
2)tacy którzy uświadomią sobie po latach że zrobili błąd i unikali ludzi.

Jeżeli z jakiegoś powodu nie rozumie się potrzeby bycia w związku, bo na przykład była przemoc w rodzinie i brak dobrych wzorców do naśladowania, to należy próbować się spotykac, spokojnie ze sobą rozmawiać i panować nad nerwami, żeby cały czas była miła relacja w czasie rozmowy. W ten sposób działać przez kilka miesięcy i na pewno to pozytywnie wpłynie na zmianę w myśleniu że nie należy z nikim być.

Re: Jakiego związku pragniecie?

: 6 lut 2018, 16:30
autor: Bonnemort
MrSpock pisze:
6 lut 2018, 16:02
Jeżeli z jakiegoś powodu nie rozumie się potrzeby bycia w związku, bo na przykład była przemoc w rodzinie i brak dobrych wzorców do naśladowania, to należy próbować się spotykac, spokojnie ze sobą rozmawiać i panować nad nerwami, żeby cały czas była miła relacja w czasie rozmowy. W ten sposób działać przez kilka miesięcy i na pewno to pozytywnie wpłynie na zmianę w myśleniu że nie należy z nikim być.

Ciekawa rada, ale do tańca trzeba dwojga i tu jest zasadniczy problem.
Ja jestem w zasadzie samotny, bo nie mogę nikomu o sobie opowiedzieć, chętnie słucham innych, ja ich znam ale oni mnie już nie.

Re: Jakiego związku pragniecie?

: 6 lut 2018, 21:55
autor: panna_x
Mr Spock, jak mówiłam, mogę z kimś być, ale w ramach, które przedstawiłam. Tylko, że ciężko kogoś znaleźć, kto będzie odpowiadał, przynajmniej mnie. Ktoś musi chcieć tego samego rodzaju relacji, w dodatku odpowiadać mi pod innymi względami np wyglądu, rozmowy ( jak się nie klei, jest nudno, czy też nie ma sławnego iskrzenia to nie ma sensu, jak nie kręci mnie wygląd to też nie)- a jestem oziębła i wybredna, mało kto mi się podoba czy potrafi zrobić na mnie wrażenie. Miałam taką relację i było super w moim odczuciu, wszystko mi pasowało, rodzaj relacji, facet z wyglądu, rozmowy, poglądów, cały romans ( przeszedł mi mój antyseksualizm). Super spędzałam z nim czas i właśnie takiej relacji chciałam. I Co do miłości, uważam, że nie jestem do niej zdolna, w każdym razie nie do prawdziwej, dojrzałej. Właśnie dlatego, że wiem, że nie jestem zdolna do poświęcania się, kompromisów, dojrzałości, wyrzeczeń, to wolę nie szukać tego, tylko zostać przy luźnej miłej relacji, gdzie fajnie się spędza czas, ale określony, a potem każde idzie do siebie.

Re: Jakiego związku pragniecie?

: 9 lut 2018, 10:56
autor: króliczka
Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule wątku:

Takiego w którym
- byłoby dużo rozmów (w tym rozmów o uczuciach), dzielenia się swoimi przemyśleniami (częstokroć szczegółowego), i obustronne żywe zainteresowanie światem wewnętrznym drugiej osoby
- można by bez większych obaw otworzyć swoje "serce"; nie musieć ukrywać swojej wrażliwości w obawie o drwinę
- pełnego obustronnej wyrozumiałości, szacunku i subtelnego traktowania
- bliskość fizyczna nie miałaby większego znaczenia; stanowiłaby co najwyżej miły dodatek
- druga osoba nie byłaby kimś w rodzaju "zwierzozabawki" którą w razie niechęci do zabawy, czy bycia smutnym/załamanym (a co za tym zazwyczaj idzie - potrzebującym pocieszenia) zostawia się w lesie
- nie istniałby problem szybkiego zrażania się/powątpieniania w sens relacji z powodu drobnych problemów drugiej osoby czyli np. partner trafia na 5 miesięcy do szpitala przez które nie można się z nim widzieć - "rzucić go" nie miałoby miejsca, nie odpisuje w odpowiednim tempie na wiadomości - "rzucić go" nie miałoby miejsca itd.
- obie osoby darzyłyby siebie nawzajem (a przynajmniej na początku) miłością romantyczną; widziały w partnerze kogoś wyjątkowego.

Dodam, że miałam już w życiu podobną relację z meżczyzną, i jej kształt był dla mnie niemalże idealny z jednym zastrzeżeniem - brakowało mi spotkań (było ich stanowczo za mało). W to że drugi raz mi się to przydarzy powątpiewam, bo to trochę tak jakby wygrać drugi raz w toto lotka, no ale popisać sobie w temacie zawsze można.

Dodatkowe
Mieszkanie osobno, częstotliwość spotkań zależnie od tego jak daleko od siebie by się mieszkało.

Re: Jakiego związku pragniecie?

: 10 lut 2018, 10:56
autor: MrSpock
króliczka pisze:
9 lut 2018, 10:56
Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule wątku:

Takiego w którym
- byłoby dużo rozmów (w tym rozmów o uczuciach), dzielenia się swoimi przemyśleniami (częstokroć szczegółowego), i obustronne żywe zainteresowanie światem wewnętrznym drugiej osoby
(...)
Taki opis mi bardzo pasuje. Problem jest taki że po nieudanej relacji z dziewczyną z jej winy, nastąpił u mnie szok i nie potrafię się otworzyć.

Re: Jakiego związku pragniecie?

: 11 lut 2018, 18:43
autor: Decadente
MrSpock pisze:
6 lut 2018, 16:02
Mnie nie chodziło o wspólne mieszkanie. Spotykanie się od czasu do czasu też ludzie robią niewłaściwie. Naszym głównym zadaniem na tej planecie jest nauczenie się uczucia do drugiej osoby. Ludzie, którzy to rozumieją, wiedzą że miłość może ogromnie pomóc w życiu, ale takich ludzi jest niewiele. Uczucie do dziewczyny sprawiło że ona powiedziała tylko jedno zdanie i poszedłem na studia.
Myślę że ludzie którzy nie rozumieją potrzeby miłości dzielą się dwie grupy:
1)tacy którzy nigdy tego nie zrozumieją
2)tacy którzy uświadomią sobie po latach że zrobili błąd i unikali ludzi.
Jeżeli z jakiegoś powodu nie rozumie się potrzeby bycia w związku, bo na przykład była przemoc w rodzinie i brak dobrych wzorców do naśladowania, to należy próbować się spotykac, spokojnie ze sobą rozmawiać i panować nad nerwami, żeby cały czas była miła relacja w czasie rozmowy. W ten sposób działać przez kilka miesięcy i na pewno to pozytywnie wpłynie na zmianę w myśleniu że nie należy z nikim być.
Absolutnie się nie zgadzam z tym postem. Po pierwsze nikt nie ma możliwości prześwietlenia wszystkich ludzi, a w związku z tym nie ma prawa twierdzić, co powinno być ich "głównym zadaniem". Nawet nie wiesz jacy różnorodni jesteśmy, jakimi wartościami kierujemy się w życiu, jakie mamy charaktery, temperamenty, pasje, wizje życia. Spłycanie tego wszystkiego do jednego zdania typu "najważniejsze w życiu jest nauczenie się uczucia do drugiej osoby" jest na poziomie kategoryzowania ludzi na dwie grupy według swoich subiektywnych poglądów, często sprzecznych z wszelkimi badaniami dot. psychologii i socjologii. Takie tezy najczęściej tworzą się na tych samych zasadach: "Hej, skoro ja odczuwam taką potrzebę, to znaczy, że wszyscy muszą odczuwać. Jeżeli ktoś nie czuje jak ja, to albo jest chory i powinien się leczyć, albo ograniczony, albo tego nie rozumie." To przez takie tezy Mirków ludzie nie akceptują aseksualizmu i tworzą chore teorie typu "Przejdzie ci jak poznasz tego jedynego", "Jak poczujesz dobrego bolca/w końcu zamoczysz to przestaniesz piep... głupoty". Nie wolno tak robić. To krzywdzące.
I nie zrozum mnie źle, czytałam wcześniejsze posty i uważam, że Twoja wizja miłości jest piękna. Ale nie staraj się jej narzucać ludziom, którzy jej nie potrzebują i nie wmawiaj im, że jak w końcu zrozumieją to pożałują i będą przeklinać swoją upartość.