Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
Słomiany Zapał
fantAStyczny
Posty: 520
Rejestracja: 2 lis 2015, 16:31

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: Słomiany Zapał » 24 maja 2016, 21:36

Keri pisze:Zresztą jestem za tym by dać swobodę życia 2 osobie niż tak jak seksualne osoby pragną mieć obiekt pożądania dla siebie i tylko jakby na wyłączność.
To chyba oczywiste, że chcą tę osobę dla siebie przecież to para. W związku oczekuje się wierności. Po co mieliby się wiązać skoro nie byliby razem? Chyba Cię w tym momencie nie rozumiem. Po co komuś ktoś, kto pomimo bycia z kimś w związku szlajałby się z innymi? Czy bycie z kimś w związku musi dla was od razu oznaczać ograniczanie i brak swobody? Zdarzają się osoby despotyczne, ale przecież nie wszyscy tacy są.
Keri pisze: Jest to "zdobywanie", polowanie? :shock: na 2 osobę a potem zatrzymanie jej. Tworzenie sobie wizji odnośnie ideału, który tak naprawdę ma nam uzupełnić nasze braki oraz być, robić zachowywać się tak jak my sobie tego życzymy. Bo przecież takiego pragnęliśmy co nie? Jakby było inaczej przestał by być ideałów, które pragnęliśmy. A jak nie pasuje to go zmienić pod nasze widzimisie i będzie git.
Zgadzam się z tym, co tutaj napisałeś. Niektórzy tak postepują. Nie jest to jednak jakaś zasada. Nie wszyscy seksualni się tak zachowują.
davina pisze:Dlatego to wszystko jest dla mnie takie ch..we. Dla mnie to płycizna. Związki takich ludzi są dla mnie jakąś parodią i śmiać mi się chcą jak oni chrzanią coś o kochaniu kogoś. Krótko mówiąc to wątpię żebym mogła nawiązać z kimkolwiek taką więź jakiej szukam. To jest chyba tylko jakaś fikcja i wytwór fantazji. Nikt tak głęboko nie zagląda. Ktoś kogo cenię powiedział kiedyś, że przyjaźń jest trwalsza i ważniejsza od związku. Oczywiście, że tak. Partner musi ciągle intrygować, wzbudzać jakąś emocjonalną sinusoidę, nie zwierzać się z wszystkiego bo wtedy nie jest sexy a jak ja to nieładnie określam nie jest ***. Mogłam to wywnioskować po gadce jednej panny. Niby przyjaciel taki super i och i ach ale nie chce z nim być bo za bardzo sobie ufają i za dużo o sobie wiedzą. Z kolei jak jakiś dziecinny chłopaczyna raz do niej zagadywał, raz ją olewał to o mało nie odstała szału macicy. Taka jest logika i inteligencja ludzi posługujących się seksualną energią.
To, co tutaj opisujesz to nie jest kochanie kogoś, to tylko fascynacja, którą ludzie często mylą z głębszym uczuciem. Nie jest to nawet związek. Dlatego, jak sama napisałaś, tacy ludzie potrzebują stale jakichś bodźców. To po prostu zwykła niedojrzałość. Znam osoby seksualne, które szczerze kochają swoich partnerów, troszczą się o nich i oczywiście w tych relacjach jest obecny seks, i jest on ważny dla nich, ale na pierwszy plan wychodzi człowiek, a nie jego fizyczność i erotyka. Ludzie są różni. Nieasy sami szukają miłości i często mówią, że nie mogą znaleźć poważnego partnera, bo wszyscy tylko gadaja o seksie. Może takich osób jest mało, ale są.W wielu kwestiach się z wami zgadzam, ale generalizowanie wszystkich jest bliskie tworzeniu stereotypów, a za tym nie przepadam.

davina
starszASek
Posty: 43
Rejestracja: 20 maja 2016, 10:34

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: davina » 24 maja 2016, 21:54

Słomiany Zapał pisze: To chyba oczywiste, że chcą tę osobę dla siebie przecież to para. W związku oczekuje się wierności. Po co mieliby się wiązać skoro nie byliby razem? Chyba Cię w tym momencie nie rozumiem. Po co komuś ktoś, kto pomimo bycia z kimś w związku szlajałby się z innymi? Czy bycie z kimś w związku musi dla was od razu oznaczać ograniczanie i brak swobody? Zdarzają się osoby despotyczne, ale przecież nie wszyscy tacy są.
Mnie się wydaje, że Keri'emu chodziło o to, że jak ludzie są w związku to się ograniczają w taki sposób, że odmawiają sobie przyjemności w postaci wyjść ze znajomymi albo radości z hobby. Ja to tak odbieram. Bo seksualne osoby są przekonane, że jak partner wychodzi gdzieś gdzie są przedstawiciele/lki przeciwnej płci to muszą się pilnować i trzymać partnera na łańcuchu najlepiej. Nie trzeba być nawet osobą despotyczną. To są wryte w głowę schematy, że jak jest się w związku to najlepiej obserwować drugą osobę i pilnować żeby ktoś jej nie sprzątnął sprzed nosa.
davina pisze: To, co tutaj opisujesz to nie jest kochanie kogoś, to tylko fascynacja, którą ludzie często mylą z głębszym uczuciem. Nie jest to nawet związek. Dlatego, jak sama napisałaś, tacy ludzie potrzebują stale jakichś bodźców. To po prostu zwykła niedojrzałość. Znam osoby seksualne, które szczerze kochają swoich partnerów, troszczą się o nich i oczywiście w tych relacjach jest obecny seks, i jest on ważny dla nich, ale na pierwszy plan wychodzi człowiek, a nie jego fizyczność i erotyka. Ludzie są różni. Nieasy sami szukają miłości i często mówią, że nie mogą znaleźć poważnego partnera, bo wszyscy tylko gadaja o seksie. Może takich osób jest mało, ale są.W wielu kwestiach się z wami zgadzam, ale generalizowanie wszystkich jest bliskie tworzeniu stereotypów, a za tym nie przepadam.
I dokładnie zazwyczaj tak jest, że ludzie mylą wszystko z czymś poważnym i zazwyczaj popęd fizyczny przysłania im wszystko co ważniejsze i bardziej wartościowe. Trudno mi nie uogólniać. To tak jak z badaniami na małej próbie osób. Jeśli większość z nich prezentuje dany wzorzec to można wywnioskować, że większość z nich taka jest. Nie znam wielu par ale z tych wszystkich, które poznałam i z tych, o których słyszałam to jest właśnie jakiś chory układ. Ludzie są tak toksyczni dla siebie, że nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Nikt ich nie zmusza do związków ale jednak w nich są, mimo tego że jest im źle. Dla mnie to jest paranoja. Tak jak np. mój kuzyn, któremu generalnie zwisa jego dziewczyna i nie planuje z nią przyszłości ale z nią jest od dwóch lat, prawdopodobnie po to by mieć z kim się pobzykać i wyjśc do znajomych. Bo wiekszość kolegów jest dzieciatych i zonatych więc nie ma szans na imprezki to trzeba było sobie *** znaleźć. Ona oczywiście o nic nie pyta i żyje w sumie nie wiem w czym.. może w fikcji, że to jest poważny związek. Dlatego mnie śmieszy jak ludzie mówią, że tyle lat ze sobą byli i taka tragedia bo się rozstali. Można żyć ze sobą 10 lat i obok siebie a nie razem. Teraz to te *** świętuje miesięcznice związków. To dopiero komedia. :lol:

Poza tym, Keri, zgadzam się z powyższym.

davina
starszASek
Posty: 43
Rejestracja: 20 maja 2016, 10:34

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: davina » 24 maja 2016, 21:59

Keri pisze: Tworzenie sobie wizji odnośnie ideału, który tak naprawdę ma nam uzupełnić nasze braki oraz być, robić zachowywać się tak jak my sobie tego życzymy. Bo przecież takiego pragnęliśmy co nie? Jakby było inaczej przestał by być ideałów, które pragnęliśmy. A jak nie pasuje to go zmienić pod nasze widzimisie i będzie git.
I te pytania: Jaki jest Twóoj ideał faceta/kobiety? No, ja pier..le. :D Pamiętam typka, który ze mną rozmawiał i nagle mi napisał, że w sumie to nie widzi sensu rozmowy bo nie pasuje do jego wizji osoby, którą chcę poznać. :lol:
Wydaje mi się, że po prostu refleksje życiowe albo rozmowy o sf z mojej strony za mało go.. stymulowało i preferował coś co daje mocniejsze wrażenia.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1644
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: Keri » 24 maja 2016, 22:56

davina

Mi chodziło, co wcześniej pisałem na forum już i inne podobne psoty, że związek to szukanie szczęścia na zewnątrz by mieć coś swojego. Obojętnie jaka to forma będzie, czy przedmiotu, tytułu czy osoby. Słomiany Zapał po prostu akceptuje taką kolej rzeczy i tyle. Ja akceptuje, że jest u innych ale wybiegam dalej. Dla niej po prostu tak jest i już, tak żyją inni i uważa, że to jest "normalne". Ok. Trza to uszanować, ze część osób tutaj będzie się o to kłócić i tak też uważać.

Jednak dla mnie związek zdrowy to poszanowanie cudzego "życia". A w "życie" to w chodzi wiele czynników. Każdy ma swoje życie, swoją przestrzeń, zajęcie, poglądy, przeżycia, pragnienia. Tylko gdy się wchodzi w te związki, to wielu zapomina o tym, że to 2 osoba, właściwie obca, która po czasie jest bliska, ma swoje życie, swoje sprawy itd. Jest jakby zagarnięta, pochłonięta. Wręcz obie strony walczą o to, wyrywają swój własny skrawek by mieć swoje życie. Więc ja się pytam co to jest za związek? Uzależnienia się jednej strony od drugiej? W naturze osób seksualnych jest popęd, a w ogólnej naturze wszystkich jest egoizm "mieć". A w relacjach to jest szersze zagadnienie tego "mieć".

Ja jestem za związek "żyj" swoim i niech druga żyje swoim życiem. Brak tutaj poszanowania, swobody od początku. Mówisz stereotyp Słomiany Zapał. Tylko zwróć uwagę, ze my ani tworzymy STEREOTYP Ja i davina! Tylko my go OMAWIAMY i rozkładamy na drobno. Bo nam mało pasuje takie życie. Jest toksyczne, zepsute. Sprawia, ze człowiek bardziej cierpi po takich układach niż będąc wolnym.

Ze strachu przed samotnością ludzie rezygnują z własnej wolności, która dla mnie jest synonimem życia by mieć kogoś przez jakiś czas. Dla mnie jest ułudą związek. To jest zamek na piasku taki układ jaki u osób seksualnych obowiązuje. co ciekawe. Oni to pragną pożądają i wręcz wchodzą do niego mimo porażek, bólu, cierpienia i wyrzeczenia. Za jaka cenę? Chwilowego przytulenia, seksu? Trochę zrozumienia? Jeśli ktoś uważa, że tak jest ciepło uczucia to ma utopię w głowie budowana od pokoleń. Ludzie wręcz specjalnie to okazują by zwrócić na siebie uwagę bo przez resztę pozostaną olani. Czemu ludzie wyrażają emocje, wręcz czasami mnie zanudzają tym? Tu każdy chce być zrozumiany, wysłuchany, kochany, akceptowany. A ktoś to robi? Prostą rzecz po prostu pozwól drugiemu żyć i być takim jaki jest?

Trochę odbiegłem od wątku schodząc na głębsze wody. Ale seks sprawia, ze ludzie patrzą na człowieka przez pryzmat tego pociągu gdy maja ochotę na seks i igraszki, flirty trochę przedmiotowo i pod swoim kątem. Bo popęd to nie myśl i umysł a zwykła chemia. Kwestia jest jak go kontrolować i panować niż dać się ponieść jej i stać się niewolnikiem fizycznej tylko przyjemności.

Mówisz, że są głębsze uczucia. Owszem mogą. Tylko czy zrodziły się bez seksu? Czy zainteresowanie między tymi ludźmi było bez podtekstu seksualnego? Zaintrygowania seksualnego? itd?

Bo ja i pewnie davina widzimy te relacje zupełnie inaczej. Każde cmokanie się, mówienie słodkich słówek wynika raczej z atrakcyjności seksualnej. Te pary z maślanymi oczami. To popęd. Sorki, że chcę komuś burzyć wizję romantycznych relacji z książek. Ale jak obrać jak skórkę jakąś cały ten erotyzm to tam pozostaje NIC.

davina
starszASek
Posty: 43
Rejestracja: 20 maja 2016, 10:34

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: davina » 25 maja 2016, 00:33

Keri pisze:davina
Ze strachu przed samotnością ludzie rezygnują z własnej wolności, która dla mnie jest synonimem życia by mieć kogoś przez jakiś czas. Dla mnie jest ułudą związek. To jest zamek na piasku taki układ jaki u osób seksualnych obowiązuje. co ciekawe. Oni to pragną pożądają i wręcz wchodzą do niego mimo porażek, bólu, cierpienia i wyrzeczenia. Za jaka cenę? Chwilowego przytulenia, seksu? Trochę zrozumienia? Jeśli ktoś uważa, że tak jest ciepło uczucia to ma utopię w głowie budowana od pokoleń. Ludzie wręcz specjalnie to okazują by zwrócić na siebie uwagę bo przez resztę pozostaną olani.
Nic dodać, nic ująć.
Keri pisze: Trochę odbiegłem od wątku schodząc na głębsze wody. Ale seks sprawia, ze ludzie patrzą na człowieka przez pryzmat tego pociągu gdy maja ochotę na seks i igraszki, flirty trochę przedmiotowo i pod swoim kątem.
Dlatego ja już od dawna nie wierzę, że seksualny facet mógłby mnie obdarzyć uczuciem ze względu na mnie. Po prostu. Bez podtekstów. Nie wierzę też, że mógłby wytrzymać bez seksu albo być wiernym. Nie wierzę w wierność seksualnych osób.
Keri pisze: Każde cmokanie się, mówienie słodkich słówek wynika raczej z atrakcyjności seksualnej. Te pary z maślanymi oczami. To popęd.
Nie zgadzam się. Nie raz kiedy byłam zauroczona to miałam ochotę taką osobę pocałować i przytulić. To dla mnie oznaka sympatii i chęć bliskości z kimś. Oczy nie muszą być maślane z powodu popędu ale z uwielbienia do kogoś. Tak przynajmniej to u mnie wygląda. Kobiety. Może ty po prostu jesteś aromantyczny? W sumie to dla mnie byłoby smutne nie odczuwać romantycznych uczuć do kogoś, jakiejś sympatii bo jednak miło mieć jakieś bodźce, które dodają kolorów życiu. Tylko zastanawiam się w sumie czy w ogóle nie jest tak, że z reguły mężczyźni, ci nawet seksualni nie odczuwają czegoś takiego jak uczucia romantyczne? Mnie się wydaje, że jest u nich popęd i tyle.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1644
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: Keri » 25 maja 2016, 09:46

davina pisze:Nie zgadzam się. Nie raz kiedy byłam zauroczona to miałam ochotę taką osobę pocałować i przytulić. To dla mnie oznaka sympatii i chęć bliskości z kimś. Oczy nie muszą być maślane z powodu popędu ale z uwielbienia do kogoś. Tak przynajmniej to u mnie wygląda. Kobiety. Może ty po prostu jesteś aromantyczny? W sumie to dla mnie byłoby smutne nie odczuwać romantycznych uczuć do kogoś, jakiejś sympatii bo jednak miło mieć jakieś bodźce, które dodają kolorów życiu. Tylko zastanawiam się w sumie czy w ogóle nie jest tak, że z reguły mężczyźni, ci nawet seksualni nie odczuwają czegoś takiego jak uczucia romantyczne? Mnie się wydaje, że jest u nich popęd i tyle.
Zauroczenie to żadne uczucia. A zakochanie i zauroczenie to dla mnie stan obłędu. Maślane oczy to kierować się obsesją wobec kogoś. sądzisz, że byłbym pozbawiony uczuć, czułości, przytulenia i delikatnego całowania? Tylko dlatego, że u mnie brak romantyczności? Byłem kiedyś romantykiem dawno temu ale to mi minęło widząc to wszystko. Zobaczyłem, że to nijak się ma to szczerej postawy u ludzi tylko ogarnia ich na chwilę obłęd. Sam wpadłem w zauroczenie i chciałem z tego wyjść. Ja tylko unikam takiego zatracenia się w kimś. Mało mnie pasjonuje to ;)

To co opisałaś jest właśnie dowodem o tym co pisze. Obsesją, która przeminie. Ma się nijak do uczuć. Bliskość może być bez maślanych oczu, bez zauroczenia/zakochania itd. Skąd się wziął ten cały romantyzm? Kto go stworzył? Jak przemyślisz to odpowiedź jedna. Seksualni, którzy stworzyli otoczkę wokół popędu, bo romantyzm to stan umysłu. Ma się nijak do uczuć.

davina
starszASek
Posty: 43
Rejestracja: 20 maja 2016, 10:34

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: davina » 25 maja 2016, 10:56

Keri pisze:
davina pisze:Nie zgadzam się. Nie raz kiedy byłam zauroczona to miałam ochotę taką osobę pocałować i przytulić. To dla mnie oznaka sympatii i chęć bliskości z kimś. Oczy nie muszą być maślane z powodu popędu ale z uwielbienia do kogoś. Tak przynajmniej to u mnie wygląda. Kobiety. Może ty po prostu jesteś aromantyczny? W sumie to dla mnie byłoby smutne nie odczuwać romantycznych uczuć do kogoś, jakiejś sympatii bo jednak miło mieć jakieś bodźce, które dodają kolorów życiu. Tylko zastanawiam się w sumie czy w ogóle nie jest tak, że z reguły mężczyźni, ci nawet seksualni nie odczuwają czegoś takiego jak uczucia romantyczne? Mnie się wydaje, że jest u nich popęd i tyle.
Zauroczenie to żadne uczucia. A zakochanie i zauroczenie to dla mnie stan obłędu. Maślane oczy to kierować się obsesją wobec kogoś. sądzisz, że byłbym pozbawiony uczuć, czułości, przytulenia i delikatnego całowania? Tylko dlatego, że u mnie brak romantyczności? Byłem kiedyś romantykiem dawno temu ale to mi minęło widząc to wszystko. Zobaczyłem, że to nijak się ma to szczerej postawy u ludzi tylko ogarnia ich na chwilę obłęd. Sam wpadłem w zauroczenie i chciałem z tego wyjść. Ja tylko unikam takiego zatracenia się w kimś. Mało mnie pasjonuje to ;)

To co opisałaś jest właśnie dowodem o tym co pisze. Obsesją, która przeminie. Ma się nijak do uczuć. Bliskość może być bez maślanych oczu, bez zauroczenia/zakochania itd. Skąd się wziął ten cały romantyzm? Kto go stworzył? Jak przemyślisz to odpowiedź jedna. Seksualni, którzy stworzyli otoczkę wokół popędu, bo romantyzm to stan umysłu. Ma się nijak do uczuć.

To są uczucia tylko płytkie. W jednej osobie nie byłam zauroczona bo długo to trwało i nadal mam do niej duży sentyment. Ta, też byłam romantyczką. Takie coś się ma albo nie tylko to jest niemodne i wyszydzane i ludzie zmieniają nasz punkt widzenia. Jednak i tak to siedzi w człowieku, nawet jak przyjmie do siebie brudną rzeczywistość. Albo nie pasjonuje ale jesteś takim samym maniakiem kontroli jak ja i po prostu tego się boisz :wink: Piszesz, że to mija. Czyli rozumiem, że chciałbyś żeby coś takiego trwało wiecznie? Nie ma tak. Ludzie są zmienni jak pogoda a uczucia się ulatniają z szybkością dymu. Takie już nietrwałe, emocjonalne dzi..ki są z ludzi. Mnie się wydaje, że romantyzm wynika z potrzeby bycia z kimś kto rozumie, okazuje czułość i zainteresowanie. Tylko mnie się wydaje, że seksualni mają upośledzoną potrzebę tego i po prostu chcą kawałek fajnego ciała do pomiętoszenia i tyle.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1644
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: Keri » 25 maja 2016, 11:27

Czy ja byłem w kimś długo? Yyy Wątpię. Ceniłem po prostu pewną osobę, za to, że była. Jednak to są już raczej tematy prywatne odchodzące od wątku.

Romantyzm w człowieku? Raczej potrzeba zrozumienia, bliskości i czułości. To nic związanego z romantyzmem. Dla mnie był popęd seks i potem zbudowanie otoczki romantycznej. Dziś każdy żyje tym romantyzmem, która ma się nijak do uczuć, czułości, szczerości. To taka moda, podpunkty, które trzeba spełniać, wypełniać, realizować. Jakby w jakiejś grze komputerowej. Dużo oczekiwania, pretensji, wymagań i budowania fikcyjnego obrazu rzeczywistości.

Może i kontrola jest, a może zrozumienie i dojrzałość jakaś, że to jest tylko nasza zachcianka, a świat i ludzie są właśnie niezależnymi bytami. I za to właśnie trza doceniać. Ludzie wolą ten głupi romantyzm od prawdziwych uczuć, które są nawet w rodzinie. Wolą oddzielać jedno od drugiego. Bo takie uczucia miłości jakie są w rodzinie już nie mogą być miedz kobietą i mężczyzną. Brakuje tej "romantyczności". Tylko z czasem i z wiekiem romantyzm między takimi osobami wraz z popędem spada i pozostaje co? właśnie uczucia głębokie takie jak w rodzinie. Bo tam się nie kocha za Coś, tylko po prostu.

Czy chciałbym, żeby trwało wiecznie? Wręcz przeciwnie. Ja się tego staram pozbyć. Wszędzie jest to zauroczenie/zakochanie. A gdzie zwykłe zaakceptowanie i przyjęcie? To jest temat zgoła inny bo się odnosi do tego jak ja się czuję wśród ludzi. Zwykłe pisanie mało to wyjaśni co siedzi we mnie.
Mnie się wydaje, że romantyzm wynika z potrzeby bycia z kimś kto rozumie, okazuje czułość i zainteresowanie.
Mieszasz. Seks, popęd => romantyzm. Taką drogę to przez stulecia przebyło. Romantyzm wymyślono przez ludzi jako definicja całej tej otoczki, erotyzmu, zachwytu, maślanych oczu itd. Bez tego można chcieć bliskości, samego przytulenia itd. Sam marzę o przytuleniu się przed zaśnięciem. Ma to się nijak do romantycznych uniesień, wzruszeń i zachwytów.

Awatar użytkownika
Słomiany Zapał
fantAStyczny
Posty: 520
Rejestracja: 2 lis 2015, 16:31

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: Słomiany Zapał » 25 maja 2016, 11:57

Keri pisze:Mi chodziło, co wcześniej pisałem na forum już i inne podobne psoty, że związek to szukanie szczęścia na zewnątrz by mieć coś swojego. Obojętnie jaka to forma będzie, czy przedmiotu, tytułu czy osoby. Słomiany Zapał po prostu akceptuje taką kolej rzeczy i tyle. Ja akceptuje, że jest u innych ale wybiegam dalej. Dla niej po prostu tak jest i już, tak żyją inni i uważa, że to jest "normalne". Ok. Trza to uszanować, ze część osób tutaj będzie się o to kłócić i tak też uważać.
Nie dla niej tylko dla niego jak już coś. Po drugie, gdzie ja piszę, że akceptuję? Poza tym ja się o nic nie kłócę. Nie zrozumieliśmy się jak widzę.
Keri pisze:Jednak dla mnie związek zdrowy to poszanowanie cudzego "życia". A w "życie" to w chodzi wiele czynników. Każdy ma swoje życie, swoją przestrzeń, zajęcie, poglądy, przeżycia, pragnienia. Tylko gdy się wchodzi w te związki, to wielu zapomina o tym, że to 2 osoba, właściwie obca, która po czasie jest bliska, ma swoje życie, swoje sprawy itd. Jest jakby zagarnięta, pochłonięta. Wręcz obie strony walczą o to, wyrywają swój własny skrawek by mieć swoje życie. Więc ja się pytam co to jest za związek? Uzależnienia się jednej strony od drugiej? W naturze osób seksualnych jest popęd, a w ogólnej naturze wszystkich jest egoizm "mieć". A w relacjach to jest szersze zagadnienie tego "mieć".
Cały czas opisujesz tylko jeden rodzaj relacji. Związek a "związek" to bardzo duża różnica. To wszystko, co tu opisujecie to po prostu brak więzi, szacunku i zaufania, co świadczy o tym, że to nie związek tylko fascynacja. To minie.
Keri pisze:Ja jestem za związek "żyj" swoim i niech druga żyje swoim życiem. Brak tutaj poszanowania, swobody od początku. Mówisz stereotyp Słomiany Zapał. Tylko zwróć uwagę, ze my ani tworzymy STEREOTYP Ja i davina! Tylko my go OMAWIAMY i rozkładamy na drobno. Bo nam mało pasuje takie życie. Jest toksyczne, zepsute. Sprawia, ze człowiek bardziej cierpi po takich układach niż będąc wolnym.
Ja nie napisałem, że tworzycie stereotyp tylko, że wypowiadacie się zbyt ogólnikowo na temat związków osób seksualnych, co w pewnym sensie jest umacnianiem tego stereotypu.
Keri pisze:Ze strachu przed samotnością ludzie rezygnują z własnej wolności, która dla mnie jest synonimem życia by mieć kogoś przez jakiś czas. Dla mnie jest ułudą związek. To jest zamek na piasku taki układ jaki u osób seksualnych obowiązuje. co ciekawe. Oni to pragną pożądają i wręcz wchodzą do niego mimo porażek, bólu, cierpienia i wyrzeczenia. Za jaka cenę? Chwilowego przytulenia, seksu? Trochę zrozumienia? Jeśli ktoś uważa, że tak jest ciepło uczucia to ma utopię w głowie budowana od pokoleń. Ludzie wręcz specjalnie to okazują by zwrócić na siebie uwagę bo przez resztę pozostaną olani. Czemu ludzie wyrażają emocje, wręcz czasami mnie zanudzają tym? Tu każdy chce być zrozumiany, wysłuchany, kochany, akceptowany. A ktoś to robi? Prostą rzecz po prostu pozwól drugiemu żyć i być takim jaki jest?

Trochę odbiegłem od wątku schodząc na głębsze wody. Ale seks sprawia, ze ludzie patrzą na człowieka przez pryzmat tego pociągu gdy maja ochotę na seks i igraszki, flirty trochę przedmiotowo i pod swoim kątem. Bo popęd to nie myśl i umysł a zwykła chemia. Kwestia jest jak go kontrolować i panować niż dać się ponieść jej i stać się niewolnikiem fizycznej tylko przyjemności.

Mówisz, że są głębsze uczucia. Owszem mogą. Tylko czy zrodziły się bez seksu? Czy zainteresowanie między tymi ludźmi było bez podtekstu seksualnego? Zaintrygowania seksualnego? itd?
Mylisz pojęcia. Cały czas opisujesz płytką relację, która ze związkiem nie ma nic współnego. Żadna osoba seksualna, która dojrzała do poważnego związku nie chce męczyć się z jakimś osobnikiem, któremu tylko seks w głowie. Ktoś taki nie nadaje się do związku i z kimś takim tej relacji nie da się stworzyć. To są dwie zupełnie osobne sprawy. Ty się tej chcicy uczepiłeś jak rzep ogona, serio. Co do tych głębszych uczuć - tak, zrodziły się bez seksu. Osoby, które posłużyły mi za przykład zakochały się w sobie i to był dla nich bodziec do związku - odnalezienie drugiej połówki i wspaniałego przyjaciela, seksualne sprawy były drugorzędne. Wszystko jest kwestią tego, czego kto oczekuje i jak szuka. Większość osób seksualnych nie szuka związku tylko bzykania i to jest fakt, ale są też osoby, które po prostu chcą mieć bliską osobę i takie gadanie, że seksualnym tylko pykanie w głowie jest krzywdzące. A to, że seks jest obecny w ich życiu nie oznacza, że wszyscy mają na jego temat fioła. To dla nich zwykła potrzeba, bo tacy się urodzili.
Keri pisze:Bo ja i pewnie davina widzimy te relacje zupełnie inaczej. Każde cmokanie się, mówienie słodkich słówek wynika raczej z atrakcyjności seksualnej. Te pary z maślanymi oczami. To popęd. Sorki, że chcę komuś burzyć wizję romantycznych relacji z książek. Ale jak obrać jak skórkę jakąś cały ten erotyzm to tam pozostaje NIC.
Właśnie, cały czas mówicie tylko o erotyzmie. O osobach, które szukają przygód. Nie ma tutaj słowa o związkach. Nasze drogie Asiątka się pogubiły :) Zdajecie sobie chyba sprawę z tego, że osoby seksualne nie traktują poważnie takich znajomości, które tutaj opisaliście? Dla nich to zabawa. Do poważnych związków podchodzą zupełnie inaczej, a i często przed nimi uciekają, tak samo jak wielu asów. Jeszcze raz powtórzę: związek "związkowi" nie równy. Dodam też, że nie mam żadnych wizji romantycznych relacji. Nie wierzę w romantyzm, wierzę, że można mieć bliskiego, wiernego przyjaciela w partnerze - a to spora różnica. Nie wiem, czy tym razem załapaliście o co mi chodzi. Nie chce mi się już tłumaczyć.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1644
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: Keri » 25 maja 2016, 13:09

davina ma po prostu złe wspomnienia odnośnie facetów seksualnych i tyle.

Akceptujesz stan rzeczy jaki jest między ludźmi, ich układy, ich relacje, to jak tworzą swoją rzeczywistość i jak w niej żyją. Nie musisz o tym pisać, wystarczy twoja postawa. Wiem, że taka jest rzeczywistość zewnętrzna między ludźmi. Taki schemat budowania relacji. Widać to nas nie rozumiesz. Bo ja takiego stanu rzeczy u siebie nie akceptuje jeśli mam żyć z kimś.

Mi mało podchodzi budowanie takich relacji jakie widzę wśród ludzi. Od zabiegania, adorowania, prawienia komplementów. Chcesz wiedzieć co mi jest bliskie? Dam ci przypowieść współczesną o pewnym człowieku http://www.eioba.pl/a/44hm/o-czlowieku- ... l-w-milosc . Właśnie to widzę wśród ludzi. Tak samo jak ten człowiek.

Ja wiem, że ludzie są różni i różne mają potrzeby. Tylko właśnie na ogół to jest problem z ich potrzebami. Oni potrzebują drugiej osoby by zaspokajała potrzeby. Nawet bliskości i czułości. Miłość i głębsze relacje w takich układach to dla mnie to właśnie zaspokajanie czyichś potrzeb. I bycia tylko dla samych potrzeb. Bez względu jaki układ jacy ludzie jak poważnie dla kogo to wygląda. Zawsze są te potrzeby.

Najpierw trza się nauczyć żyć bez nich by żyć z kimś. Wszędzie jest jakiś układ wzajemnego oczekiwania czegoś od kogoś, uzależnienia kogoś od kogoś. Każdy jest skupiony tylko na sobie, na tym co czuje i co druga osoba może dać. Chore to.

Ogólnikowo? A jak mamy mówić o związkach jako całości? Jak mamy widzieć mechanizmy ich relacji oraz wzajemnych potrzeb i ich spełniania? Widzisz właśnie to występuje. Jakieś oczekiwanie odnośnie 2 osoby oraz układu w jakimś się jest. Brak samego bycia dla Bycia z kimś. I cieszenia się z tego. Co to jest za relacja między 2 osób, że ja muszę wejść w jakąś "definicję" związków? Obojętnie czy to będzie wariant A czy wariant B związku? A może i być X Y Z itd.To i tak będzie RAMA która więzi 2 osób gdzie każdy coś czegoś potrzebuje i oczekuje od 2 osoby, czy materialnie, czy uczuciowo. Zero swobody, zero życia samego. Totalne zatracenie się i patrzenie na wzorce zewnętrzne jakie obowiązują u innych. Naśladowanie innych.

Możesz zaczerpnąć pomysł od innych, pomieszać ale to i tak będzie ze świata zewnętrznego. Dostosowanie się do norm zewnętrznych. Sądzisz, że to daje szczęście?

Ja mogę patrzeć na każdy układ indywidualnie ale po głębszym patrzeniu i tak wychodzą podstawowe mechanizmy, zależności spotykane wszędzie. Indywidualizm jest powierzchowny bo związki są typowe zawsze w podstawie ich trwania. Co to za układ, że jestem uzależniony tylko od jednej osoby? I że mam świadomość, że 2 osoba może mi fochy robić, być zazdrosna bo gadam sobie z kimś? Albo, że muszę robić coś wspólnie bo jesteśmy razem? Mało mi pasi bycie takim "niewolnikiem", że muszę realizować "coś" bo jestem w"związku". To związek jest dla mnie i dla tej 2 osoby czy dla ogółu?

Zeszliśmy na boczne tory. Ale większość czy asy czy seksualni realizują utarty "model" życia z kimś.

davina
starszASek
Posty: 43
Rejestracja: 20 maja 2016, 10:34

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: davina » 25 maja 2016, 13:47

Keri pisze: Mieszasz. Seks, popęd => romantyzm. Taką drogę to przez stulecia przebyło. Romantyzm wymyślono przez ludzi jako definicja całej tej otoczki, erotyzmu, zachwytu, maślanych oczu itd. Bez tego można chcieć bliskości, samego przytulenia itd. Sam marzę o przytuleniu się przed zaśnięciem. Ma to się nijak do romantycznych uniesień, wzruszeń i zachwytów.
Nie mieszam tylko mam inną definicje tego. Mnie się to w ogóle nie kojarzy z erotyką. Bez tego taka chęć przytulenia i bliskości wygląda jak przytulanie dziecka przez mamę. Z kolei jest w tym romantyzm jeśli żywisz uczucia do drugiej osoby, która nie jest rodziną.
Słomiany Zapał pisze: Cały czas opisujesz tylko jeden rodzaj relacji. Związek a "związek" to bardzo duża różnica. To wszystko, co tu opisujecie to po prostu brak więzi, szacunku i zaufania, co świadczy o tym, że to nie związek tylko fascynacja. To minie.
No tak. To jest taka wydmuszka związku czyli większość związków. Taki związek z braku laku. Bardzo typowe u seksualnych ludzi. W sumie to ciężko stwierdzić u kogo to jest bardziej wartościowe. Bo można powiedzieć, że u seksualnych jest to szersza paleta jeśli związek jest zdrowy i nie oparty tylko na popędzie fizycznym. Ale jako aska mogę też stwierdzić, że bez popędu do kogoś też odczuwam szeroką paletę uczuć od uznania, sympatii, przyjacielskości itd.

Słomiany Zapał pisze: Mylisz pojęcia. Cały czas opisujesz płytką relację, która ze związkiem nie ma nic współnego. Żadna osoba seksualna, która dojrzała do poważnego związku nie chce męczyć się z jakimś osobnikiem, któremu tylko seks w głowie. Ktoś taki nie nadaje się do związku i z kimś takim tej relacji nie da się stworzyć. To są dwie zupełnie osobne sprawy. Ty się tej chcicy uczepiłeś jak rzep ogona, serio. Co do tych głębszych uczuć - tak, zrodziły się bez seksu. Osoby, które posłużyły mi za przykład zakochały się w sobie i to był dla nich bodziec do związku - odnalezienie drugiej połówki i wspaniałego przyjaciela, seksualne sprawy były drugorzędne. Wszystko jest kwestią tego, czego kto oczekuje i jak szuka. Większość osób seksualnych nie szuka związku tylko bzykania i to jest fakt, ale są też osoby, które po prostu chcą mieć bliską osobę i takie gadanie, że seksualnym tylko pykanie w głowie jest krzywdzące. A to, że seks jest obecny w ich życiu nie oznacza, że wszyscy mają na jego temat fioła. To dla nich zwykła potrzeba, bo tacy się urodzili.
No okej. Wierzę, że takie związki istnieją ale pewnie to odsetek. Znam z dwie pary takie, które są razem bo świetnie się dogadują i się rozumieją. Dla mnie żenadą jest kiedy ludzie walenie się ze sobą kiedy ma się chcicę nazywają otwartym związkiem. Nie, kur..a to nie jest związek tylko utylitaryzm seksualny. Owszem. Dlatego więc nie można powiedzieć, że związki są oparte tylko na seksie. Ja bym powiedziała, że dominuje w nich seks i popęd ze względu na atrakcyjny wygląd osoby. Niektórzy są też z kimś bo chcą porządzić taką bardziej uległą osobą albo na odwrót chcą opieki jak nieporadne dzieci. Albo po prostu są z kimś z braku laku bo wszyscy inni są to ja też. Takie są pobudki ich. W sumie nam się może wydawać, że oni są wiecznie napalonymi prymitywami a oni mogą o nas myśleć jako o psychopatach lub impotentach i tak koło się toczy.
Słomiany Zapał pisze: Zdajecie sobie chyba sprawę z tego, że osoby seksualne nie traktują poważnie takich znajomości, które tutaj opisaliście? Dla nich to zabawa. Do poważnych związków podchodzą zupełnie inaczej, a i często przed nimi uciekają, tak samo jak wielu asów.
No i o to mi właśnie chodzi. To właśnie sugerowałam, że to nie jest na poważnie. Wyładują chudź i szukają następnej osoby. Często ze zwykłej wygody lub strachu przed odpowiedzialnością za drugą osobą i zaangażowaniem, zranieniem. Tylko wiesz jaka jest różnica? My nie traktujemy nikogo jak materac w tej całej ucieczce tylko po prostu żyjemy sobie samotnie dlatego jesteśmy bardziej w porządku.
Keri pisze: davina ma po prostu złe wspomnienia odnośnie facetów seksualnych i tyle.
To nie są wspomnienia tylko wnioski z obserwacji. Wiesz, ty też negatywnie odbierasz związki seksualnych więc witaj na pokładzie.
Keri pisze: Mi mało podchodzi budowanie takich relacji jakie widzę wśród ludzi. Od zabiegania, adorowania, prawienia komplementów.
Dla mnie to też jest głupie. Taka gra. Żałość mnie bierze jak faceci komplementują i myslą, że im więcej szajsu powiedzą tym szybciej kobieta rozłoży przed nimi nogi. Tak samo dla mnie idiotyzmem by było gdybym udawała niedostępną i tego typu pierdoły.
Keri pisze: Ja wiem, że ludzie są różni i różne mają potrzeby. Tylko właśnie na ogół to jest problem z ich potrzebami. Oni potrzebują drugiej osoby by zaspokajała potrzeby. Nawet bliskości i czułości. Miłość i głębsze relacje w takich układach to dla mnie to właśnie zaspokajanie czyichś potrzeb. I bycia tylko dla samych potrzeb. Bez względu jaki układ jacy ludzie jak poważnie dla kogo to wygląda. Zawsze są te potrzeby.

Najpierw trza się nauczyć żyć bez nich by żyć z kimś. Wszędzie jest jakiś układ wzajemnego oczekiwania czegoś od kogoś, uzależnienia kogoś od kogoś. Każdy jest skupiony tylko na sobie, na tym co czuje i co druga osoba może dać. Chore to.
Tak jest ale jakby się nad tym głębiej nie zastanowić to czy nie jest tak po prostu w relacjach z każdym człowiekiem? Rodzice co prawda nas akceptuja i kochają bezwarunkowo i to jest piekne w tych relacjach ale kiedy np. ojciec, matka zmieniają nam pieluchy, uczą nas chodzić, wychowują nas to też oczekują, że na starość się nimi zaopiekujemy. To w sumie logiczne i normalne jeśli te relacje działają na zasadzie dobrowolnej wymiany. To jest chore kiedy ktoś rości sobie wiele rzeczy a nic nie daje w zamian ale nie tylko w związkach tak może być. Są i dzieci, które olewają rodziców a na przykład ciągną od nich kasę i ciągle czegoś oczekują. To kwestia tego jaka jest dana osoba. W pracy też spełniasz oczekiwania szefa a zw zamian dostajesz pensje. Zawsze coś za coś i tak to funkcjonuje a żeby od tego uciec to pozostaje tylko życie na bezludnej wyspie. Ciężkie i prawie niemożliwe jest życie w społeczeństwie kiedy nie jest się dostosowanym chociaż do podstawowych norm. Gdyby nie było ustalone jak ogół ma funkcjonować to były na świecie chaos nie od pomyślenia bo jeden by chciał np. jeździć za darmo PKP a drugi by chciał prywatny samochód pod dom.
A odnośnie tego jak widzisz związki to nie wynika to też z obserwacji rodziców? U mnie to był jakiś jeden pier..olnik. Podziwiam te zdrowe związki ale to rzadkość i wynika z duzych starań ludzi a teraz każdy ma wyj..ane i chce wszystko na tacy.

Awatar użytkownika
Słomiany Zapał
fantAStyczny
Posty: 520
Rejestracja: 2 lis 2015, 16:31

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: Słomiany Zapał » 25 maja 2016, 14:11

Keri pisze:Akceptujesz stan rzeczy jaki jest między ludźmi, ich układy, ich relacje, to jak tworzą swoją rzeczywistość i jak w niej żyją. Nie musisz o tym pisać, wystarczy twoja postawa. Wiem, że taka jest rzeczywistość zewnętrzna między ludźmi. Taki schemat budowania relacji. Widać to nas nie rozumiesz. Bo ja takiego stanu rzeczy u siebie nie akceptuje jeśli mam żyć z kimś.
Bzdura kompletna. To, że mam świadomość tego, jak wyglądają pewne sprawy i relacje nie oznacza, iż je akceptuje. Kałnia się czytanie ze zrozumieniem. Rozumiem co napisaliście, rozumiem o co wam chodzi. Wcześniej napisałem, że zgadzam się z wami i chciałem też dodać kilka rzeczy, ponieważ w życiu bywa różnie, ale widzę, że nie da się nic tutaj dodać, bo od razu jest atak. Ja rozumiem, że macie swoje złe doświadczenia, przeżycia, uraz do osób seksualnych, czy co tam innego, ale to, co opisujecie dotyczy jedynie jakiejś grupy ludzi. Zgadzam się z tym, że większej, ale nie jest to regułą. I tylko tyle chciałem zaznaczyć, że nie zawsze jest tak, jak napisaliście, że są też osoby myślące w podobny sposób do was, nawet wśród seksualnych. A jeśli chodzi o pary to bliskiej osoby nie masz po to, aby cię ograniczała, spełniała twoje zachcianki, więziła, zabraniała ci czegokolwiek lub próbowała zmieniać - wszyscy od takich ludzi stronią. Oczywiście, że związek jest dla tej dwójki i to oni mają się w im czuć komfortowo, co mają do tego obcy ludzie? Nic. Masz robić to, co chcesz i być szczęśliwy - a jeśli masz to też z bliską osobą to masz udany związek. Proste. A co do ludzi, którzy chcą uparcie dostosowywać się do jakichś wzorców czy innych bzdur - to nie wiesz, że ludzie zawsze sami utrudniają sobie życie? Jak sobie tak porządzili to tak mają. Błędy każdy popełnia, ważne, aby z nich wyjść i iść dalej naprzód.
davina pisze:No okej. Wierzę, że takie związki istnieją ale pewnie to odsetek. Znam z dwie pary takie, które są razem bo świetnie się dogadują i się rozumieją. Dla mnie żenadą jest kiedy ludzie walenie się ze sobą kiedy ma się chcicę nazywają otwartym związkiem. Nie, kur..a to nie jest związek tylko utylitaryzm seksualny. Owszem. Dlatego więc nie można powiedzieć, że związki są oparte tylko na seksie. Ja bym powiedziała, że dominuje w nich seks i popęd ze względu na atrakcyjny wygląd osoby. Niektórzy są też z kimś bo chcą porządzić taką bardziej uległą osobą albo na odwrót chcą opieki jak nieporadne dzieci. Albo po prostu są z kimś z braku laku bo wszyscy inni są to ja też. Takie są pobudki ich. W sumie nam się może wydawać, że oni są wiecznie napalonymi prymitywami a oni mogą o nas myśleć jako o psychopatach lub impotentach i tak koło się toczy.
Takich porządnych związków jest mało, ale są, a to już jest duży plus, zwłaszcza w naszym współczesnym świecie, gdzie takie relacje są wyśmiewane. Ja też nie rozumiem tego terminu "otwarty związek" - to jest chyba tak, że są w tym niby związku z kimś, kto daje się wykorzystywać np. finansowo, bo ma nadzieję, że partnerowi przejdzie i nagle zacznie być wierny, a sami idą pykać się gdzie indziej, bo w domu wieje im nieatrakcyjnością. Głupota.
davina pisze:No i o to mi właśnie chodzi. To właśnie sugerowałam, że to nie jest na poważnie. Wyładują chudź i szukają następnej osoby. Często ze zwykłej wygody lub strachu przed odpowiedzialnością za drugą osobą i zaangażowaniem, zranieniem. Tylko wiesz jaka jest różnica? My nie traktujemy nikogo jak materac w tej całej ucieczce tylko po prostu żyjemy sobie samotnie dlatego jesteśmy bardziej w porządku.
Tak, z tym się zgodzę w stu procentach.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1644
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: Keri » 25 maja 2016, 14:30

davina romantyzm to jest zupełnie co innego niż samo przytulanie się 2 osób. W ogóle się dziwie, żeby korzystać z tego pojęcia w takich relacjach. Jeśli kochasz to kochasz, jeśli przytulasz to przytulasz tak samo z czułością itd. Po co w to mieszać tą definicję? Kolacje przy świecach, 1 pocałunek przy świetle księżyca? Po co tworzyć tą całą otoczkę? Nie rozumiem. Kolejna definicja, która ogranicza i segreguje relacje między-ludzkie.

Słomiany Zapał spoko w tej kwestii. Ale sama przyznałaś, że jest tylko częściowy odsetek takich par oraz osób, które tak żyją z szacunkiem. nie zmienia to faktu, ze większa część osób żyje według utartych norm i schematów. Chyba trochę inaczej odbieracie to co napisałem. Ja mówię o tym, że oprócz tego, że ludzie ograniczają, to jeszcze korzystają i żyją w definicjach, które ich ograniczają.

Wasza sprawa w kwestii związków i jego definiowania. A także czy ktoś kogoś ogranicza. Nie zmienia to faktu, że takich ludzi jest mało. A szansa na znalezienie osoby, która tak pochodzi jest wręcz bliska 0 biorąc jeszcze , że więcej jest osób seksualnych z takim typowym podejściem.

Skąd sugestia złych doświadczeń? Ja byłem przed związkami zawsze i to tymi typowymi z osobami seksualnymi. Wręcz zakończyłem to nim się zaczęło widząc do czego to prowadzi i co ja bym musiał zrobić. Całą procedure przejść.

Ametyst
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 31 mar 2016, 13:37

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: Ametyst » 1 cze 2016, 11:39

davina pisze:hetero faceci, zwłaszcza z dużym libido są dla prymitywni i mają problemy z myśleniem
Takie założenie w niczym nie pomaga. Nic dziwnego, że na każdego faceta projektujesz później takie cechy. Płytki system wartości to cecha osobnicza, a nie cecha całej populacji męskiej. Niemniej jednak przyjmując takie, no przepraszam, ale wyjątkowo agresywne uogólnienie, nie sposób tego dostrzec i można łatwo przypisywać nieistniejące cechy nawet bogu ducha winnym jednostkom.
davina pisze:czuję dyskomfort w ich obecności i po prostu nigdy nie czuję się przy nich bezpiecznie
Tak, sądzę że to ten dyskomfort sprawia, że tym silniej doszukujesz się aluzji seksualnych i znów projektujesz na facetów własną agresję i własne lęki związane z seksem, które tutaj dokładnie opisałaś.

Na jakiś tam czatach i forach jest pełno osób skupionych na seksie, to nie jest coś szczególnie dziwnego. Dla nowych użytkowników internetu to jest zawsze szok, dla nowych użytkowników internetu którzy są młodzi, to szok nawet podwójny. Tak samo jest z szukaniem miłości przez portale randkowe. Łatwiej tam trafić na osoby poszukujące przelotnego kontaktu, niż dążące do głębokiej relacji z partnerem, bo internet to po prostu takie medium które ułatwia szybki (i często płytki) kontakt. Dlatego właśnie czaty, fora i strony zrzeszają częściej i gęściej osoby, które z przyczyn znanych sobie akurat takiego płytkiego kontaktu poszukują.

Dalej, z grubsza zgadzam się ze Słomiany Zapał, ale jeszcze napiszę od siebie:
Keri pisze:Związek seksualny zawsze się opiera na seksie...
davina pisze:Dlatego to wszystko jest dla mnie takie ch..we. Dla mnie to płycizna.
Tak, "związek seksualny" to termin który semantycznie jest tym, o czym Keri pisze. Więc jeśli związek oparty jest o seks, to faktycznie pewnie będzie płytki i niezadowalający dla człowieka, który pragnie czegoś więcej. No, ale dorosły człowiek na szczęście może zdecydować, że nie angażuje się w związek oparty na seksie i poszuka sobie takiej relacji, która będzie dla niego najlepsza.
Keri pisze:Mówisz, że są głębsze uczucia. Owszem mogą. Tylko czy zrodziły się bez seksu? Czy zainteresowanie między tymi ludźmi było bez podtekstu seksualnego? Zaintrygowania seksualnego? itd?
davina pisze:Mnie się wydaje, że romantyzm wynika z potrzeby bycia z kimś kto rozumie, okazuje czułość i zainteresowanie. Tylko mnie się wydaje, że seksualni mają upośledzoną potrzebę tego i po prostu chcą kawałek fajnego ciała do pomiętoszenia i tyle.
Przypisujecie drugiej stronie własną agresję i tak jak wspomniała Słomiany Zapał, nie odnosicie tego do specyficznej grupy osób, tylko ogółu. Kurczowe trzymanie się takich poglądów faktycznie nie ułatwia spojrzenia w inny sposób na rzeczywistość, która obiektywnie może być inna. Ale najpierw trzeba chcieć ją zobaczyć.
Słomiany Zapał pisze:Takich porządnych związków jest mało, ale są, a to już jest duży plus, zwłaszcza w naszym współczesnym świecie, gdzie takie relacje są wyśmiewane.
A ja sądzę, że relacji opartych na seksie aż tak wiele nie ma i związki oparte na czymś głębszym (tj. uczuciach i zainteresowaniu partnerem) są akurat całkiem częstą rzeczą. Jednorazowe wyładowanie chuci to jednorazowe wyładowanie chuci, dorośli ludzie czasem wybierają taką formę kontaktu, ich sprawa co robią.
Keri pisze:Dla mnie dobrze to porównać do wybielania skóry. Czy Jackson...
Jackson miał nieprzyjemność mieć chorobę depigmentacyjną, już od dawna to wiadomo :wink:

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1056
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Związek z seksualną osobą nie dałby mi szczęścia

Post autor: Nightfall » 1 cze 2016, 13:23

auć, auć...jak dla mnie znów za dużo psychoanalizy, z która sie nie zgadzam xd Ok, każdy może wybrać nurt taki, jaki mu najbardziej pasuje i za jego pomocą interpretować zachowania ludzi :) Mam tylko jedno "ale": za bardzo uznajesz nieomylność twoich interpretacji i wciskasz je ludziom jakby to była prawda objawiona xd Tymczasem to jest domysl, przypuszczenia. Jedna z możliwych interpretacji, która można rozważyć.
wiec jesli zwiazek oparty jest o seks, to faktycznie pewnie bedzie plytki i niezadowalajacy dla czlowieka, ktory pragnie czegos wiecznej
Dla większości ludzi zwiazek bez seksu jest nienormalny, a ich zwiazki opierają się głównie na seksie i kiedy coś w sferze seksualnej sie psuje, to sypie sie cala relacja. Dla mniejszej grupy seks jest taką wisienką na torcie, w zwiazku w którym super sie rozumieją z partnerem, ale jak tej wisienki braknie, to można się domyślić co się stanie ;) Puff i związek znika.

Co do romaryzmu, to nie wiem skąd się bierze. Od jednej feministki usłyszałam, ze to jest wymysł człowieka, zeby przyozdobic zwiazek. Dla mnie to nie ma znaczenia, bo cholernie lubię romantyczne zachowania xD

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości