Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2196
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: Libra » 30 kwie 2018, 21:12

Jako zaprawiona w bojach - ryzykować!
Jak się okaże nie do przejścia to zawsze można się rozstać.


Związek to nie tylko seks- to równiez całe mnóstwo fajnych chwil i czasem kłótni. U mnie przez długie lata było w porządku :) I nie żałuję tego związku.
What's mooo?

Awatar użytkownika
Azshara
ciAStoholik
Posty: 390
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: Azshara » 30 kwie 2018, 21:28

Anna1981 pisze:
30 kwie 2018, 19:43
Setsu ale gdzie ja w swojej wypowiedzi oceniam całą społeczność asów?
Zwracałaś się do całości, abyśmy dali spokój ludziom seksualnym, czyli nie wciągali ich w związki, a uwierz, że naprawdę mała część z nas decyduje się na coś takiego. Jeśli jednak się zdecyduje, to rozsądna osoba nie zrobi tego w ciemno, by kwiatki wychodziły już w związku. Takie zachowanie jest po prostu poniżej jakiejkolwiek krytyki, którego nie da się usprawiedliwić w żaden sposób.
Anna1981 pisze:
30 kwie 2018, 19:43
Zaręczam, że każdy normalny (tj nie lubujacy sie w samodręczeniu) nie-as prędzej czy bardzo prędzej odpuści i żaden as nie będzie się musiał babrać w nieasowym sapaniu , stękaniu, miedleniu i ciapkaniu w różnych dziwnych wydzielinach.
Jak najbardziej się zgadzam. Pomimo że wiem, że takie związki istnieją, to bardzo wiele z nich się rozpada, bo po jakimś czasie osoba seksualna zacznie się męczyć i vice versa. Te, które trwają latami, są zbudowane na mocnym kompromisach. Ja nie umiałabym się zmusić do tego, aby w jakiś sposób zaspokajać partnera, byleby nie uprawiać seksu, dlatego nigdy w życiu nie zwiążę się z osobą seksualną, bo wiem, że byłaby to męczarnia zarówno dla niego, jak i dla mnie.

stranger
starszASek
Posty: 49
Rejestracja: 27 kwie 2018, 20:58

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: stranger » 30 kwie 2018, 21:58

Nie da sie. Teraz rozstalem sie z dziewczyna po 8 latach (wczesniejsze epizody z innymi po kilka miesięcy final ten sam ) fajnie bylo ale po takim czasie rozstac się z kims to koszmar. Podzial majatku jakos wyszedl ale kota na pol nie da rady. 33 lata i znowu sam

zewsząd i znikąd
łASuch
Posty: 169
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: zewsząd i znikąd » 6 maja 2018, 13:32

Setsu pisze:
30 kwie 2018, 21:28
Jeśli jednak się zdecyduje, to rozsądna osoba nie zrobi tego w ciemno, by kwiatki wychodziły już w związku. Takie zachowanie jest po prostu poniżej jakiejkolwiek krytyki, którego nie da się usprawiedliwić w żaden sposób.
Czytałam podobne historie na forum AVEN. Tam też jest niemała społeczność alloseksualna ;), nieraz bardzo się przydaje, kiedy któryś as zaczyna dręczyć innych pytaniami typu: co to jest pociąg seksualny i skąd mam wiedzieć, czy go nie odczuwam, skoro nie wiem, jak to jest? ;) Żarty na bok - zdarza się właśnie, że osoby alloseksualne oskarżają asów o wciąganie nieaseksualnych partnerów w pułapkę. A to rzadko tak bywa. Naprawdę często zdarza się tak, że as już był w związku, wie, że seks kompletnie jejmu nie idzie i nie sprawia jejmu żadnej przyjemności. I co z tego? Na tym właśnie polega tzw. niesprawiedliwość epistemologiczna: należąc do pewnych mniejszości masz dużo mniejsze szanse na znalezienie rzetelnych informacji na temat tego, kim jesteś. Oczywiście, o aseksualności się pisze, coraz więcej. Ale ciągle osoba aseksualna dużo łatwiej niż na tekst o aseksualności może trafić na rady w duchu: nie wychodzi ci seks? nie zniechęcaj się! I tak dalej. I w ten sposób niemało osób aseksualnych, które nie mają zupełnej awersji do seksu, które są do niego przynajmniej zdolne, cały czas próbuje w przekonaniu, że mogą się "nauczyć lubić seks". I nierzadko po latach, w trzecim czy czwartym związku, uświadamiają sobie, że są aseksualne...
Ktoś postawił ciekawe porównanie: to trochę tak, jakbyśmy żyli w warunkach, w których istnieją różne formy nietolerancji określonych produktów spożywczych, ale nauka nie ma o tym pojęcia. Ktoś może mieć nietolerancję glutenu albo laktozy, ale nie wie o tym, bo nie istnieje nawet takie pojęcie. Dalej "je to co wszyscy" i mogą minąć lata zanim uświadomi sobie, że coś jejmu szkodzi.

Awatar użytkownika
Wyzwoolona
mASełko
Posty: 135
Rejestracja: 22 kwie 2015, 17:38
Lokalizacja: Łódź

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: Wyzwoolona » 7 maja 2018, 14:58

Decadente pisze:
3 lut 2018, 20:30
Szczerze, nie zliczę niemal identycznych, usłyszanych tutaj historii. Oni zawsze byli baaardzo chętni, bardzo zakochani i bardzo pewni, że to się uda. A chrzanić się zaczynało zawsze jakoś od 6-8 miesiąca xD
I ZAWSZE wychodziły argumenty: "myślałem, że to się odmieni", "myślałem, że uda się naprostować", albo "myślałem, że nie mówiłaś poważnie".
Absolutnie Ci nie polecam.
i tutaj :ciasto: dla Ciebie, bo to 100% prawda, nawet jeśli on nie odejdzie to Ty to prawdopodobnie zrobisz. Przyklejam na tym swoją metkę z doświadczeniem.

Nie wiem czy istnieje jakakolwiek realna szansa na to aby w takim związku obie strony były szczęśliwe. U mnie było milion prób i niestety każda zakańczała się ogromną klapą. Z mojej strony... Próbowałam chodzić na kompromisy (których nienawidzę), starałam się żeby ta relacja jakoś normalnie wyglądała i była normalna (bo to najważniejsze) i nic. Trwało to dobrych kilka lat niestety. Teraz jest mi trochę z tym źle, że dawałam sobie i komuś nadzieję na to, że wszystko się jakoś ułoży. Uważam, że to była moja i czyjaś strata czasu, nerwów i wszystkiego.
"...i niech będzie przeklęta wiedźma co uszyła życie..."

Awatar użytkownika
Słomiany Zapał
fantAStyczny
Posty: 520
Rejestracja: 2 lis 2015, 16:31

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: Słomiany Zapał » 7 maja 2018, 19:15

Związek z osobą seksualną jest dla mnie czymś, czego w ogóle nie jestem w stanie wziąć pod uwagę. Niósłby on ze sobą zbyt wiele różnic, których nie da się pogodzić z powodu całkowicie odmiennych potrzeb. Często słyszane od seksualnych zapewnienia takie jak: "seks nie jest dla mnie ważny", "akceptuję cię", "kocham", "znajdziemy kompromis" itd. świadczą jedynie o tym, że ta osoba żyje marzeniami, fantazjami oraz własnymi oczekiwaniami, nie zwracając w ogóle uwagi na rzeczywistość. Gdzieś tam w głowie tej osoby tkwi od samego początku myśl, że asowi przejdzie, że przekona się do seksu, że to wstępne odmawianie to znak, że oczekuje poważnego związku, romantycznej relacji itd. I tłumacząc sobie w ten sposób słowa i zachowanie aseksualnej osoby tkwi uparcie przy swoim dopóki rzeczywistość nie zwali mu/jej się na łeb. Nawet jeśli mówi się od razu o swojej aseksualności to i tak niewiele zmieni, ponieważ tych różnic się nie przeskoczy, a trzeba też pamiętać, że nie wszyscy seksualni wiedzą co oznacza ten termin i mogą sobie robić nadzieję błędnie go interpretując - np. jako lęk przed seksem. Zwykle jest tak, że pojawia się to oczekiwanie, że druga strona stanie się seksualna, co jest niemożliwe. Dla seksualnych jest to ważny element związku, bez którego nie potrafią go stworzyć, co często sami mówią. I może są jakieś pojedyncze przypadki, w których obie strony potrafiły zawalczyć o ten związek, ale to wymaga akceptacji, starań i kompromisów od obu stron oraz zrozumienia wzajemnych potrzeb i chęci do tego, aby uszczęśliwiać się wzajemnie. Bardzo trudne zadanie i raczej jest mało prawdopodobne, aby stworzyło coś więcej niż krótkotrwały epizod. A nawet jeśli coś by z tego wyszło to trzeba mieć świadomość tego, że trzeba się będzie bardzo wysilić i liczyć z tym, że pociągnie to za sobą pewne wyrzeczenia. Esy jeśli nie zgadzają się między sobą pod względem seksualnych potrzeb to też rezygnują i szukają szczęścia gdzie indziej. A skoro dwóch seksualnych nie zawsze się dogaduje w tych sprawach to ciężko wymagać, aby dogadali się seksualny z asem. Czy warto? Myślę, że nie. To tylko robienie sobie nadziei w oczekiwaniu na rozczarowanie, robiąc sobie po drodze przykrości.

Awatar użytkownika
Scadrial
mASełko
Posty: 107
Rejestracja: 9 lut 2018, 06:25

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: Scadrial » 7 maja 2018, 21:09

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden scenariusz związku allo+as, w którym allo na początku nie ma złej woli i zdaje sobie sprawę z tego, czym jest aseksualizm. Nie przewiduje jednak czegoś innego...

Gdy allo się zakochuje, to hormonalny haj z początku jest dość silny, by mogło mu się zdawać, że wytrzyma bez seksu, skoro na innych płaszczyznach układa się tak dobrze i widzi asa przez wypaczony filtr zakochania, nieobiektywnie. Wszak dużo ludzi żyje samotnie, bez seksu przez lata i jakoś dają sobie radę. Być może do czasu poznania tego asa nasz allo również długo był samotny. Skoro więc wytrzymał brak seksu bez związku, to dlaczego miałby nie wytrzymać w związku? Związek wciąż wydaje mu się lepszy niż wcześniejsza samotność. Problem w tym, że łatwiej jest nie jeść ciasteczka, gdy się nie ma dostępu do ciastek, niż gdy ciasteczko masz ciągle przed sobą, na wyciągnięcie ręki, jest to twoje własne ciasteczko i jesteś głodny, bo nie masz żadnego innego ciasteczka poza tym jednym. Krótko mówiąc obecność partnera potęguje pragnienie seksualne i bliskości intymnej. Potrzeba staje się silniejsza niż w okresie samotności, bodźce są realne, bliskie, wszelkie inne elementy związku już przecież są. Pozostaje masturbacja, ale to rozwiązanie raczej nie będzie satysfakcjonujące, gdy jest się w związku i pragnie prawdziwego współżycia. Naturalnym dla allo elementem związku jest seks, a im bliższa staje się dla niego druga osoba, tym bardziej jej pragnie. Chce bliskości i otrzymuje w postaci przytulania, co jest na pewno przyjemne, ale nie wystarcza, w końcu męczy i frustruje, jako fałszywe preludium do pełnej bliskości w formie seksu. Świadomie allo może wiedzieć, że as kocha, ale do podświadomości trafia wyraźny sygnał, że niezupełnie, skoro nie ma seksu. I może pojawić się wrażenie, że nie jest się akceptowanym, skoro partner nas nie pragnie.
Sytuację można porównać do zwlekania z seksem do ślubu, przy czym różnica jest taka, że wówczas istnieje obietnica spełnienia, która pozwala wytrzymać dłużej. Z asami jest inaczej, tutaj występuje raczej niknąca złudna nadzieja, że coś się odmieni. Ciekawe przy tym jaka część asów w takich związkach decyduje się na badania i wizyty u seksuologów?
Allo na początku woli pójść na kompromis niż być sam, bo wydaje się to wciąż o wiele lepsze niż samotność. Kiedy jednak zmieni się punkt odniesienia i powoli normą stanie się bycie razem, włącza się naturalna cecha ludzka, czyli pragnienie więcej. Poprawa sytuacji daje chwilowy skok szczęścia, zanim znajdzie się kolejne rzeczy do poprawy, nowe cele, horyzonty. Nienasycenie jest powodem, dla którego zaskakująco dużo bogaczy nie jest szczęśliwych.

Podsumowując, tego typu związek ma marne szanse się sprawdzić, trzeba dokładnie przemyśleć wszystkie możliwe przeszkody i scenariusze, w końcu ocenić, czy warto się angażować w podobną znajomość jeszcze zanim rozwinie się do stopnia, w którym jej zakończenie wiąże się z cierpieniem.
(Jak mawiał klasyk, nie warto)
Obrazek
Kliknij w obrazek, żeby powiększyć.

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 215
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: Biała » 8 maja 2018, 17:02

Tak, @Scadrial, potwierdzam, to działa dokładnie tak. Przy dobrej chęci i uczciwości obu stron. Byłam w związku dwa lata i zaczęło się właśnie tak.
Chyba każdy rodzaj dyskomfortu wydaje się całkiem łatwy do wytrzymania, jeśli trwa krótko. Jak przeciąga się to w czasie, okazuje się, że są rzeczy raczej średnio możliwe do zniesienia.
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??

Awatar użytkownika
Azshara
ciAStoholik
Posty: 390
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: Azshara » 8 maja 2018, 20:52

Scadrial pisze:
7 maja 2018, 21:09
Gdy allo się zakochuje, to hormonalny haj z początku jest dość silny, by mogło mu się zdawać, że wytrzyma bez seksu, skoro na innych płaszczyznach układa się tak dobrze i widzi asa przez wypaczony filtr zakochania, nieobiektywnie. Wszak dużo ludzi żyje samotnie, bez seksu przez lata i jakoś dają sobie radę. Być może do czasu poznania tego asa nasz allo również długo był samotny. Skoro więc wytrzymał brak seksu bez związku, to dlaczego miałby nie wytrzymać w związku? Związek wciąż wydaje mu się lepszy niż wcześniejsza samotność. Problem w tym, że łatwiej jest nie jeść ciasteczka, gdy się nie ma dostępu do ciastek, niż gdy ciasteczko masz ciągle przed sobą, na wyciągnięcie ręki, jest to twoje własne ciasteczko i jesteś głodny, bo nie masz żadnego innego ciasteczka poza tym jednym. Krótko mówiąc obecność partnera potęguje pragnienie seksualne i bliskości intymnej. Potrzeba staje się silniejsza niż w okresie samotności, bodźce są realne, bliskie, wszelkie inne elementy związku już przecież są. Pozostaje masturbacja, ale to rozwiązanie raczej nie będzie satysfakcjonujące, gdy jest się w związku i pragnie prawdziwego współżycia. Naturalnym dla allo elementem związku jest seks, a im bliższa staje się dla niego druga osoba, tym bardziej jej pragnie. Chce bliskości i otrzymuje w postaci przytulania, co jest na pewno przyjemne, ale nie wystarcza, w końcu męczy i frustruje, jako fałszywe preludium do pełnej bliskości w formie seksu. Świadomie allo może wiedzieć, że as kocha, ale do podświadomości trafia wyraźny sygnał, że niezupełnie, skoro nie ma seksu. I może pojawić się wrażenie, że nie jest się akceptowanym, skoro partner nas nie pragnie.
Sytuację można porównać do zwlekania z seksem do ślubu, przy czym różnica jest taka, że wówczas istnieje obietnica spełnienia, która pozwala wytrzymać dłużej. Z asami jest inaczej, tutaj występuje raczej niknąca złudna nadzieja, że coś się odmieni. Ciekawe przy tym jaka część asów w takich związkach decyduje się na badania i wizyty u seksuologów?
Allo na początku woli pójść na kompromis niż być sam, bo wydaje się to wciąż o wiele lepsze niż samotność. Kiedy jednak zmieni się punkt odniesienia i powoli normą stanie się bycie razem, włącza się naturalna cecha ludzka, czyli pragnienie więcej. Poprawa sytuacji daje chwilowy skok szczęścia, zanim znajdzie się kolejne rzeczy do poprawy, nowe cele, horyzonty. Nienasycenie jest powodem, dla którego zaskakująco dużo bogaczy nie jest szczęśliwych.
+
Jakbym mogła, to bym ci postawiła ciastko za ten komentarz. Jeszcze parę dni temu kolega wypytywał, jak to działa i czy nigdy nie rozważałam związku z osobą allo, powołując się na to, że seks to przecież nie wszystko. Dla wielu osób jest na pewno bardzo ważny, ale dla kogoś, kto mocno kocha asa, nie powinien być przeszkodą nie do pokonania, bo liczy się też sama bliskość, świetna nić porozumienia, ogólne dopasowanie. Starałam się wytłumaczyć mu to, tak jak ty to opisałeś, ale mam wrażenie, że i tak wie swoje i naprawdę mnie to dziwi. Osoby, które nie były w związku od lat, w takich sytuacjach są pewne, że skoro przez ten czas brak seksu im nie doskwierał, to tym bardziej nie będzie wtedy, gdy zwiążą się z ukochaną osobą, bo cała reszta im to wynagrodzi. Zapominają o tym, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a i bycie z asem nie jest raczej łatwym zadaniem. Nie słyszałam jeszcze o związku pomiędzy allo i asem, w którym nie byłoby kompromisów na korzyść tego pierwszego. Zawsze to as w jakimś stopniu musi się przemóc i pójść na ten kompromis, nigdy nie robi tego allo, a jeśli już, to związek rozpada się w okolicach roku, gdy obie strony są już nadzwyczaj sfrustrowane.

Awatar użytkownika
AlaZala
AS gaduła
Posty: 425
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: AlaZala » 21 maja 2018, 13:55

Scadrial pisze:
7 maja 2018, 21:09
Problem w tym, że łatwiej jest nie jeść ciasteczka, gdy się nie ma dostępu do ciastek, niż gdy ciasteczko masz ciągle przed sobą, na wyciągnięcie ręki, jest to twoje własne ciasteczko i jesteś głodny, bo nie masz żadnego innego ciasteczka poza tym jednym. Krótko mówiąc obecność partnera potęguje pragnienie seksualne i bliskości intymnej. Potrzeba staje się silniejsza niż w okresie samotności, bodźce są realne, bliskie, wszelkie inne elementy związku już przecież są. Pozostaje masturbacja, ale to rozwiązanie raczej nie będzie satysfakcjonujące, gdy jest się w związku i pragnie prawdziwego współżycia.
To jest bardzo ciekawe, co piszesz, z tego względu, że u mnie działa to dokładnie odwrotnie!

Bliska, zażyła i intensywna znajomość z drugą osobą powoduje u mnie obniżenie napięcia seksualnego i całkowite wygaśnięcie wszystkich potrzeb seksualnych, w tym potrzeby masturbacji. Nie wiem dokładnie jak to działa, ale może sama rozmowa i wspólne spędzanie czasu w pełni zaspakajają moje potrzeby seksualne, a może znajomość absorbuje moją uwagę w takim stopniu, że całkowicie przestaję myśleć o sprawach związanych z seksualnością. Jednego jednak jestem pewna - u mnie bliska znajomość obniża poziom potrzeb seksualnych!

Awatar użytkownika
takasobie
bASałyk
Posty: 705
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: takasobie » 21 maja 2018, 15:59

AlaZala pisze:
21 maja 2018, 13:55
Scadrial pisze:
7 maja 2018, 21:09
Problem w tym, że łatwiej jest nie jeść ciasteczka, gdy się nie ma dostępu do ciastek, niż gdy ciasteczko masz ciągle przed sobą, na wyciągnięcie ręki, jest to twoje własne ciasteczko i jesteś głodny, bo nie masz żadnego innego ciasteczka poza tym jednym. Krótko mówiąc obecność partnera potęguje pragnienie seksualne i bliskości intymnej. Potrzeba staje się silniejsza niż w okresie samotności, bodźce są realne, bliskie, wszelkie inne elementy związku już przecież są. Pozostaje masturbacja, ale to rozwiązanie raczej nie będzie satysfakcjonujące, gdy jest się w związku i pragnie prawdziwego współżycia.
To jest bardzo ciekawe, co piszesz, z tego względu, że u mnie działa to dokładnie odwrotnie!

Bliska, zażyła i intensywna znajomość z drugą osobą powoduje u mnie obniżenie napięcia seksualnego i całkowite wygaśnięcie wszystkich potrzeb seksualnych, w tym potrzeby masturbacji. Nie wiem dokładnie jak to działa, ale może sama rozmowa i wspólne spędzanie czasu w pełni zaspakajają moje potrzeby seksualne, a może znajomość absorbuje moją uwagę w takim stopniu, że całkowicie przestaję myśleć o sprawach związanych z seksualnością. Jednego jednak jestem pewna - u mnie bliska znajomość obniża poziom potrzeb seksualnych!
To się chyba jakoś nazywa - taki antydemiseksualizm. Nie pamiętam jak :)

Awatar użytkownika
Scadrial
mASełko
Posty: 107
Rejestracja: 9 lut 2018, 06:25

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: Scadrial » 29 maja 2018, 22:36

Setsu pisze:
8 maja 2018, 20:52
Jakbym mogła, to bym ci postawiła ciastko za ten komentarz.
Dzięki, ciastek wolę unikać, ale kraftowego piwa, podobnie jak pacierza, nie odmawiam :diabel:

AlaZala pisze:
21 maja 2018, 13:55
To jest bardzo ciekawe, co piszesz, z tego względu, że u mnie działa to dokładnie odwrotnie!

Bliska, zażyła i intensywna znajomość z drugą osobą powoduje u mnie obniżenie napięcia seksualnego i całkowite wygaśnięcie wszystkich potrzeb seksualnych, w tym potrzeby masturbacji. Nie wiem dokładnie jak to działa, ale może sama rozmowa i wspólne spędzanie czasu w pełni zaspakajają moje potrzeby seksualne, a może znajomość absorbuje moją uwagę w takim stopniu, że całkowicie przestaję myśleć o sprawach związanych z seksualnością. Jednego jednak jestem pewna - u mnie bliska znajomość obniża poziom potrzeb seksualnych!
Spotkałem się już z czymś takim, co więcej, było to u zwykłych allo. W wieku wczesnolicealnym, jeśli ma to znaczenie. Niewinne zauroczenie, nastawienie na czystą miłość, troska o dobro drugiej strony. Wspólne rozmowy i spędzanie czasu, tak jak mówisz. Relacja zmierzająca nieśpiesznie w stronę związku. Czyniąc historię krótką i dosadną, znajomy stwierdził, że zauroczenie spowodowało u niego czasowe ograniczenie potrzeb erotycznych. Nie masturbował się przez kilka miesięcy. Co do samego obiektu zainteresowania, czuł, że mógłby uprawiać seks, ale wolał zaczekać i nie miał ciśnienia. Bardziej chciał po prostu przebywać razem.
Inny przypadek, napotkanie jakiegoś przykładu "czystej" miłości romantycznej w fikcji spowodowało podobny efekt, obniżenie libido. Również młody wiek.
Zdaje się, że chodzi o jakieś wyraźne rozgraniczenie seksu od miłości. Coś jak "dziwka vs madonna", jeden typ kobiet pociąga seksualnie, inny romantycznie.
Obrazek
Kliknij w obrazek, żeby powiększyć.

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2017
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 27 lip 2018, 17:22

Libra, już nie jesteś w związku?

U mnie na razie jest ok. Upewnilam się co do tego, że jestem aska, taką jak z idealnej definicji. ;) Na razie mój chlopak na mnie nie naciska. Co będzie dalej - czas pokaże. Relacja może się i tak rozsypac, nawet z powodów od seksu niezależnych. U mnie takie powody są, ale póki to trwa, cieszę się. Dzieci nie chce, więc w razie czego nic nas nie będzie trzymać razem.

Awatar użytkownika
Animalia
pASibrzuch
Posty: 273
Rejestracja: 15 lip 2018, 18:01
Kontakt:

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: Animalia » 27 lip 2018, 17:37

To proste-jeśli ta osoba akceptuje Twój aseksualizm, ma niski popęd itp, itd. To nie ma problemu.
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1644
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Re: Czy warto zaryzykować związek z osobą seksualną??

Post autor: Keri » 1 sie 2018, 08:31

Ja cały czas monitoruję pewną Askę w takim układzie i mówię... ciężko :P

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem. Tak samo
Słomiany Zapał pisze:
7 maja 2018, 19:15
Związek z osobą seksualną jest dla mnie czymś, czego w ogóle nie jestem w stanie wziąć pod uwagę. Niósłby on ze sobą zbyt wiele różnic, których nie da się pogodzić z powodu całkowicie odmiennych potrzeb. [...]
Sprawia, że taki układ mnie odrzuca. Parę razy byłem zauroczony, ale późniejsze myśli "co by było gdyby" odrzucają mnie od tego typu relacji :P Mnie jako faceta łatwiej by było, gdybym to "czuł" :lol: :lol: A że nie czuję, to nawet kroku wprzód nie zrobię :P A wolę być już sam, niż się męczyć w odmiennych oczekiwaniach co do relacji ;) Potrzeby też są inne. Ona bardziej do bliskości, ja mniej. Czyli wyjdę na zimnego drania, który ma w d***e "księżniczkę", bo nie poświęcam jej zbyt wiele uwagi :lol:

A z facetami seksualnymi no sorry. Ale kobiety... Facet to jest wulkan seksu, czy z mniejszym czy większym libido. Kiedyś pęknie jak nie wytrzyma :P

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości