strach przed ciążą

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Mo73_
mASełko
Posty: 137
Rejestracja: 2 sie 2017, 16:40
Lokalizacja: Kraków

Re: strach przed ciążą

Post autor: Mo73_ » 23 paź 2017, 18:29

panna_x pisze:
23 paź 2017, 07:40
Nie ma znaczenia, czy dziecko było chciane, czy nie. Kobieta mogła nawet o nim marzyć, może jest spełniona, ale na mnie to nie działa, nie przekonuje. Żadne racjonalne argumenty nie pomagają i nie trafiają do mnie. Potrafię myśleć tylko o tym, jaki poród jest okropny.
Moje nastawienie do porodu zawsze było całkowicie odmienne, mimo, że mój starszy brat rodził się 20 godzin z okrponymi komplikcjami i matka całe życie straszyła mnie tym, co czeka mnie na porodówce. Poród mojego syna trwał 10 minut (tzn końcowy etap, całość 3 godziny podczas których spacerowałam sobie i gawędziłam z przyjaciółką przez telefon) nie miałam żadnego znieczulenia gdyż go nie potrzebowałam, nie czułam bólu, tak doskonale znieczulił mnie mój własny organizm. Bez kitu było to jedno z najwspanialszych przeżyć.
Nie taki diabeł straszny :)
"The highest result of education is tolerance." - Helen Keller

panna_x
bASyliszek
Posty: 1163
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: strach przed ciążą

Post autor: panna_x » 24 paź 2017, 08:24

Tylko pozazdrościć :) Ale niestety, na mnie żadne racjonalne argumenty nie działają. A wręcz przeciwnie, kiedy czytam czy słucham o porodach, to jeszcze mi się pogarsza. Większość kobiet, które znam, nie wspomina tego dobrze. Tak jak mówiłam, znam osobę, która nie dostała znieczulenia, bo rodziła na nfz, a chciała je mieć, i miała krwotok w trakcie. Inne mówią np. że rodziła 16 godzin i strasznie krzyczała i to dwa razy, bo ma dwoje dzieci i w obu tak było, jeszcze inna, że poród śnił się jej jeszcze po fakcie jako koszmar i budziła się z płaczem, albo jeszcze inna, że wiedziała, że boli, ale nie sądziła, że aż tak. To są wypowiedzi różnych kobiet, dlatego tak chaotycznie piszę. No generalnie nie poznałam żadnej, dla której byłaby to bułka z masłem. Niestety, nic nie jest w stanie zmienić mojej fobii. :( Jestem jak beton. Nie trafiają do mnie żadne argumenty, typu, że dziecko było chciane, wymarzone, że są szczęśliwe i spełnione jako matki, że dziecko to samo szczęście, że jak się urodzi, to się zaraz zapomina o wszystkim.. Ja w życiu bym nie zapomniała. Jako dziecko miałam przekłute uszy, co mnie jak na tamten moment, bardzo mnie bolało ( no wiadomo, dziecko ma inną percepcję, nie ma skali porównawczej itd. poza tym w ogóle mam niską odporność na ból), i nie zapomniałam tego absolutnie. Nie dość, że potem nie chciałam nosić kolczyków, bo źle mi się kojarzyły, aż dziurki w uszach mi zarosły, to już nigdy przenigdy nie zdecydowałam się na żadne przekłuwanie ciała, ani kolczyki, ani tatuaż. I tak jest do dziś.

Awatar użytkownika
Mo73_
mASełko
Posty: 137
Rejestracja: 2 sie 2017, 16:40
Lokalizacja: Kraków

Re: strach przed ciążą

Post autor: Mo73_ » 24 paź 2017, 11:43

Jedną już poznałaś, mnie :)
Ale jako osoba borykająca się z fobią przez większość życia potrafię doskonale zrozumieć irracjonalny strach, oraz to, że tak mało można z nim zrobić.
Na szczęście nie każda kobieta musi być matką, możesz więc swoją fobię schować głeboko do piwnicy by nie zatruwała Ci życia. Moja kuzynka zamiast dziecka ma 2 psy i jest jedną ze szczęśliwszych kobiet jakie znam.
"The highest result of education is tolerance." - Helen Keller

panna_x
bASyliszek
Posty: 1163
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: strach przed ciążą

Post autor: panna_x » 25 paź 2017, 08:38

Zamierzam nie mieć dzieci. Zresztą, nigdy nie chciałam mieć. Nie rozczulały mnie niemowlęta, nie czułam chęci opieki itd. Jestem leniwa, i nie ogarniam tego, co powinnam, w moim wieku. Więc tym bardziej nie odnalazłbym się z nawałem nowych obowiązków. Nie zachwyca mnie też perspektywa nieprzespanych nocy, pieluch, ciągłego braku czasu, rezygnacji z ulubionych przyzwyczajeń. Nie wiem, czy dałabym sobie radę z wychowywaniem np słucham w pracy narzekań współpracowniczki na syna ( jest uparty, wybredny w jedzeniu, wiecznie nic mu nie smakuje, nie wiadomo, co gotować, w domu się "stawia", nie chce słuchać, robi po swojemu, nie chce odrabiać lekcji, przez co odrabianie, które powinno zająć godzinę czy nawet ciut mniej zajmuje 2, ale pilnują tego i ma dobre oceny; ponadto jest przewrażliwiony, jak w szkole dostał ręcznik nie w tym kolorze co chciał to płakał cały dzień, nie znosi żartów z siebie, nie umie się bronić, kiedy ktoś mu dogaduje w szkole, za to w domu ma zawsze dużo do powiedzenia- i tak słucham tego cały czas :D . Czy u kogoś innego - akurat też syn, nie chce się uczyć, odstawia fochy, histerie i przez 2 godziny, jak się zaniósł tą złością, to przeczytał 4 linijki Calineczki. Ponadto w obu tych przypadkach ci synowie powiedzieli rodzicom, że woleliby mieć innych rodziców, czy mieszkać gdzie indziej ( coś w tym stylu), co musi być dla zaangażowanego rodzica bardzo przykre, nawet jak to tylko głupie dziecięce obrażanie się. Wtedy sobie myślę, że nie chcę tego dla siebie. Zero pociągu macierzyńskiego.
Tokofobia jest odrębną sprawą. Poród mnie przeraża panicznie. Niestety nie mogę zepchnąć tego lęku do piwnicy, ze względu na to, że jest wszechobecny. Włącza się, już kiedy widzę kobietę w ciąży albo kobietę z małym dzieckiem. Albo kiedy ktoś mówi o ciąży, porodzie. Nawet jak w pracy jedna pani została babcią, to jedyne, o czym mogłam myśleć, gdy się pochwaliła, to o tym, jak to dziecko się rodziło i co przeżywała jej synowa. :(

Awatar użytkownika
Mo73_
mASełko
Posty: 137
Rejestracja: 2 sie 2017, 16:40
Lokalizacja: Kraków

Re: strach przed ciążą

Post autor: Mo73_ » 25 paź 2017, 13:00

Faktycznie, widzę, że fobia izoluje Cię nawet od jakichś pozytywnych i szczęśliwych historii związanych nie tylko z ciążą ale i posiadaniem dzieci. Wyobrażam sobie jakie to musi być uciążliwe i jak uprzykrzać życie :( Co innego czegoś nie chcieć i co za tym idzie o tym nie myśleć, a co innego czegoś nie chcieć, a na każdym kroku się tego bać i ten strach przeżywać. Szczerze wspólczuję.
"The highest result of education is tolerance." - Helen Keller

panna_x
bASyliszek
Posty: 1163
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: strach przed ciążą

Post autor: panna_x » 26 paź 2017, 10:48

Kiedyś tak nie miałam, nie chciałam, ale jak mówisz, nie myślałam o tym. Pogorszyło ( nasiliło mi się) ostatnimi czasy.

Awatar użytkownika
Mo73_
mASełko
Posty: 137
Rejestracja: 2 sie 2017, 16:40
Lokalizacja: Kraków

Re: strach przed ciążą

Post autor: Mo73_ » 26 paź 2017, 12:03

Ciekawe dlaczego... I czy można z tym coś zrobić. Może jakaś terapia by pomogła?
"The highest result of education is tolerance." - Helen Keller

panna_x
bASyliszek
Posty: 1163
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: strach przed ciążą

Post autor: panna_x » 26 paź 2017, 12:43

Może dlatego, że kilka osób z mego otoczenia zostało mamami np 2 panie w pracy, a jedna babcią. Dzieci pojawiły się też wśród dalszych znajomych. No tak jak wspominałam, zetknęłam się też z wypowiedziami znajomych nt porodu, które przytaczałam np z tą, że jedna nie dostała znieczulenia. Poród przestał być tematem tabu, nawet w mediach mamy takie przykłady jak wypowiedzi Chylińskiej czy takie sceny w filmach ( np w filmie Botoks, ja na nim nie byłam osobiście, ale słyszałam, że film jest dość naturalistyczny i jakiś gość zemdlał na seansie, jak była właśnie scena porodu). Nie przedstawia się już tego jako cudu i najpiękniejszego momentu w życiu, i obrazków uśmiechniętych bezproblemowych mam z dzidzią, tylko tak jak to wygląda. A co do terapii nie jestem przekonana, a trzeba być, żeby ją podjąć, inaczej nie ma to sensu.

Awatar użytkownika
Mo73_
mASełko
Posty: 137
Rejestracja: 2 sie 2017, 16:40
Lokalizacja: Kraków

Re: strach przed ciążą

Post autor: Mo73_ » 26 paź 2017, 15:11

O tak, te powiększenia się rodzin w Twoim otoczeniu i ciągłe o tym rozmowy w pracy na pewno spowodowały nasilenie fobii u Ciebie :(

panna_x pisze:
26 paź 2017, 12:43
Poród przestał być tematem tabu, nawet w mediach mamy takie przykłady jak wypowiedzi Chylińskiej czy takie sceny w filmach ( np w filmie Botoks, ja na nim nie byłam osobiście, ale słyszałam, że film jest dość naturalistyczny i jakiś gość zemdlał na seansie, jak była właśnie scena porodu). Nie przedstawia się już tego jako cudu i najpiękniejszego momentu w życiu, i obrazków uśmiechniętych bezproblemowych mam z dzidzią, tylko tak jak to wygląda. A co do terapii nie jestem przekonana, a trzeba być, żeby ją podjąć, inaczej nie ma to sensu.
Rodzenie czy seks dawno przestały być tematem tabu i bardzo dobrze.
Jasne, że poród może być trudny, czy wręcz z komplikacjami, ale może być też lekki i bez najmniejszych problemów. Każdy oraganizm jest inny. Tak, że owe obrazki mam uśmiechniętych z dzieckiem nawet sekundy po porodzie (i dokłdnie tak to wygląda) są tak samo prawdziwe jak te okropne sceny, o których piszesz.

Skoro terapia nie, to pozostaje mi już tylko życzyć Ci, by te koszmarne wizje jakie masz zdarzały Ci się coraz rzadziej i być może nawet kiedyś tam wyciszyły się :)
"The highest result of education is tolerance." - Helen Keller

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 860
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: strach przed ciążą

Post autor: Nightfall » 28 paź 2017, 20:14

I czy można z tym coś zrobić.
Można, można. Terapią, albo lekami. Chociaż ja bym rekomendowała to pierwsze :)

KrzyśMMMM
mASełko
Posty: 112
Rejestracja: 2 paź 2017, 16:51
Lokalizacja: skansen europy, peryferie śląska, prowincja Chin

Re: strach przed ciążą

Post autor: KrzyśMMMM » 28 paź 2017, 22:47

8)

panna_x
bASyliszek
Posty: 1163
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: strach przed ciążą

Post autor: panna_x » 30 paź 2017, 08:55

Krzysiu, przepraszam, ale nie rozumiem za bardzo Twoich wypowiedzi. Jakoś tak dziwnie konstruujesz zdania, że się gubię, czytając je.
Jeśli pytasz, czy mam określony stosunek do dzieci, to już moje poprzednie wypowiedzi mówiły o tym stosunku. Co do tego, że partner nie będzie mógł mi zaufać, bo nie zna mojego zdania ( tak odebrałam Twoją wypowiedź, jeśli źle, to sory) to odpowiadam po raz kolejny, że : moim partnerem może być tylko osoba, która podziela moje przekonania, czyli ktoś, kto nie chce mieć dzieci.


Odpuściłam sobie adoratora, który był prorodzinny ( poza tym i tak nic by z tego nie było, bo byłam opcją z braku powodzenia u kobiet, co też wychwyciłam). Ale nawet gdybym nie była taką opcją, a widziałam, że ma parcie na dzieci, to bym zrezygnowała. Nie mówiłam mu, że z powodu dzieci, bo nie sądzę, że muszę się z tego tłumaczyć na takim etapie znajomości- byliśmy ledwie raz czy dwa na kawie i podwiózł mnie kilka razy, a poza tym to adorował mnie trochę w gronie wspólnych znajomych, uważam, że na pokaz np kupił drinka ze dwa razy itd. Generalnie nie było to nic poważnego ani zobowiązującego, więc uważam, że mogłam się wycofać i tyle. Nie muszę się obnosić z moimi przekonaniami i komunikować tego każdemu na 1 randce.

Poza tym ja nie szukam partnera do rodziny czy związku, interesuje mnie tylko relacja LAT, czyli dość luźna. I taką mam aktualnie, jestem zadowolona, i na razie nie chcę tego zmieniać.


Jeśli pytasz, co dziecko by zmieniło w moim życiu, to tak jak pisałam, uważam, że byłyby to zmiany negatywne.

Co do terapii, to jak mówiłam, uważam, że trzeba być przekonanym do niej, by ją podjąć. Inaczej niewiele pomoże. Ja czytałam w necie ( przepraszam, ale źródeł nie pamiętam, jak ktoś chce, niech wpisze w wyszukiwarkę odpowiednie hasło i przegląda wyniki) o tokofobii. Leczyli z niej kobiety w ciąży, które chciały cesarkę, żeby przestały bać się porodu siłami natury. I 30% i tak to nie pomogło, dalej chciały cesarkę.

Ja się nie dziwię, naprawdę nie wiem, jak logicznie można kogoś przekonać, żeby nie bał się bólu, dlatego nie wierzę, że terapeuta powie mi coś, co by mnie przekonało. Może każe mi ćwiczyć techniki relaksacyjne, oddychanie albo coś, ale jak się zwijasz z bólu, to nie sądzę, żeby to pomogło. Jakoś nie stosują tego, jak ktoś złamie nogę, czemu wtedy nie mówią, że to normalne, że boli albo żeby oddychać głęboko, tylko podają środki znieczulające.

Natomiast ja nie mam ataków paniki, w sensie nie kamienieję ze strachu czy nie mam widocznych objawów tego lęku, na zewnątrz wygląda, że jest ok, jedynie w psychice to przeżywam, bo wyobraźnia zaraz produkuje mi te myśli i obrazy. Wszystkie moje objawy są wewnętrzne, źle się czuję psychicznie i częściowo fizycznie np ściska mi żołądek itd A tego na zewnątrz nie widać.

Kobiety nie chcą cierpieć, i ja to rozumiem. Ponieważ u nas nie chcą robić znieczulenia na życzenie, bo stawki anestezjologów są wysokie, i nfz na to nie stać, to szpitale chcą namawiać czy zmuszać kobiety do rodzenia siłami natury. Państwo chciało na tym oszczędzić. I do czego to doprowadziło? Do tego, że w Polsce jest jeden z najwyższych w Europie wskaźników urodzeń przez cesarkę. Kobiety, jak mogą finansowo, to ją sobie załatwiają na lewo, bo nie chcą rodzić naturalnie.

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 860
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: strach przed ciążą

Post autor: Nightfall » 30 paź 2017, 18:21

Ja się nie dziwię, naprawdę nie wiem, jak logicznie można kogoś przekonać, żeby nie bał się bólu, dlatego nie wierzę, że terapeuta powie mi coś, co by mnie przekonało.
Tu raczej pasowałaby terapia poznawczo-behawioralna. Terapeuta by pokazał jak pracować z takimi myślami, które u Ciebie się pojawiają.
Wszystkie moje objawy są wewnętrzne, źle się czuję psychicznie i częściowo fizycznie np ściska mi żołądek itd A tego na zewnątrz nie widać.
Wiesz nie chodzi o to co widać, tylko o to, czy te myśli nie utrudniają Ci zbyt bardzo codziennego życia. A to możesz Ty sama ocenić :)

KrzyśMMMM
mASełko
Posty: 112
Rejestracja: 2 paź 2017, 16:51
Lokalizacja: skansen europy, peryferie śląska, prowincja Chin

Re: strach przed ciążą

Post autor: KrzyśMMMM » 30 paź 2017, 21:06

:D

Awatar użytkownika
Mo73_
mASełko
Posty: 137
Rejestracja: 2 sie 2017, 16:40
Lokalizacja: Kraków

Re: strach przed ciążą

Post autor: Mo73_ » 30 paź 2017, 21:54

KrzyśMMMM pisze:
30 paź 2017, 21:06
Potem w rozmowie okazało się, że nasze Panie rozmówczynie jakby mocno nagięły moim zdaniem Twoją esencję Twojego stanowiska. Jakby wiedziały, że Tobie potrzebna jest terapia, starały się to uargumentować.

Zobaczylem, ze takie stanowisko, które usiłuje wcisnąć kobietę koniecznie w rolę rodzenia jest właśnie tym co mnie boli, czyli niepisanym nakazem beznamiętnego państwa, którego nie poważam z racji tego, że nie istnieje i jest totalnie rozstrojone.
Ale rozumiesz KrzyśMMMM, że terapia wydała mi się pomysłem dobrym do spróbowania nie po to, żeby wcisnąć Pannę w rolę rodzenia dzieci, gdyż jej podejście do tematu jest bardzo jasne i stanowcze, tylko po to, żeby pozbyła się przykrych objawów psycho-fizycznych jakie opisywała, za każdym razem gdy widzi kobietę w ciąży czy mamę z dzieckiem na ulicy lub słyszy rozmowy współpracowników? I w dodatku objawy te ostatnio nasiliły się u niej.
"The highest result of education is tolerance." - Helen Keller

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość