Dzieciństwo asa

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
FromDuskTillDawn
młodASek
Posty: 20
Rejestracja: 28 lut 2010, 10:50

Post autor: FromDuskTillDawn » 8 sie 2010, 16:31

Jak przebiegało Wasze dzieciństwo? Czy było szczęśliwe?

Tak, było szczęśliwe, chociaż wiele z niego nie pamiętam. Tak czy inaczej cieszę się, że minęło:-)

Czy woleliście bawić się sami, czy w grupie dużej czy tylko z jedną osobą, z rówieśnikami, czy z dorosłymi?

Wolałam bawić się sama. Nie lubiłam zabaw grupowych. Byłam typem kujona, więc najlepiej się czułam we własnym towarzystwie.

Jakie lubiliście zabawy np. w dom?, chłopięce, dziewczęce?

Lubiłam bawić się figurkami zwierząt. Poza tym miałam jedną ulubioną zabawę - wszywałam większym misiom, małe misie w okolicach brzucha większej maskotki i bawiłam się w ostry dyżur. Lubiłam też szpecić lalki Barbie np. farbowałam im włosy na siwo

Jak odnosili się do Was Wasi rodzice z czułością czy nie?

Tak, mama była nawet nadopiekuńcza
Jak odbieraliście małżeństwo Waszych rodziców, jako zgodne, kochające czy nie?

Małżeństwo moich rodziców - razem źle, osobno jeszcze gorzej

Jakimi byliście dziećmi, grzecznymi, spokojnymi czy nie?

Spokojnym i zamkniętym w sobie dzieckiem
Curiosity killed the cat,
Satisfaction brought it back

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: camellia » 9 sie 2010, 23:49

Jak przebiegało Wasze dzieciństwo? Czy było szczęśliwe?
Uważam, pewnie nie do końca obiektywnie, że moje dzieciństwo nie było szczęśliwe. Kiedy myślę o tym okresie, widzę jedynie wieczne obawy, lęki, stres. Moi rodzice mieli poważne problemy, od finansowych zaczynając. Później sypało się wszystko. O spokoju i błogości mogłam zapomnieć. Wiele wylałam wtedy łez... Zawsze czułam się gorsza od swoich rówieśników. Nie wyjeżdżałam nigdzie na wakacje, nie miałam opłacanego komitetu rodzicielskiego, często brakowało jedzenia itd. Aż mi się smutno zrobiło :(
Czy woleliście bawić się sami, czy w grupie dużej czy tylko z jedną osobą, z rówieśnikami, czy z dorosłymi?
Z opowieści wiem, że nigdy nie lgnęłam do rówieśników. Jako 3-letnia dziewczyneczka bawiłam się sama w piaskownicy. Mama mi mówi, że serce jej pękało, kiedy na to patrzyła. Inne dzieci chciały się ze mną bawić, a ja wolałam zająć się sobą gdzieś w kąciku. Później sytuacja troszkę się zmieniła - miałam grupę znajomych i w ich towarzystwie spędziłam późne dzieciństwo i okres studiów.
Jakie lubiliście zabawy np. w dom?, chłopięce, dziewczęce?
Lubiłam zabawę z siostrą "w ciotki", co porównać można do zabawy w dom, na pewno. Miałyśmy swoje mieszkania, każda w swoim pokoju, lalki były naszymi dziećmi i tak się nawzajem odwiedzałyśmy, na ploteczkach czas nam w tej zabawie mijał. Teraz dopiero zauważam, że jakoś mężów nam wtedy brakowało ;)

Nie mogę też pominąć zabawy w SZKOŁĘ! Od początku wiedziałam, czym będę się zajmowała w życiu, hehe. Ustawiałam swoje lalki i misie na kanapie, miałam swój dziennik lekcyjny. Super sprawa!
Jak odnosili się do Was Wasi rodzice z czułością czy nie?
Starali się z czułością, zwłaszcza mój tata. Mama, po latach walki ze stresem i długami, zrobiła się strasznie nerwowa, więc bywało, że nazywała mnie głupią, żmiją, suką itd.
Jak odbieraliście małżeństwo Waszych rodziców, jako zgodne, kochające czy nie?
Wydaje mi się, że gdyby ojciec nie kochał matki, dawno by ją zostawił albo puścił z torbami. Zgodne to małżeństwo nie było, mimo wielu starań mojego taty. Oczywiście ten problem jest bardzo złożony...
Jakimi byliście dziećmi, grzecznymi, spokojnymi czy nie?
Byłam zawsze bardzo spokojnym, grzecznym i ułożonym dzieckiem. Nigdy nie przyniosłam wstydu rodzicom. Powiem więcej: w pewnych dziedzinach rodzice mogli być ze mnie dumni.
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

wera
ASiołek
Posty: 76
Rejestracja: 10 lut 2011, 01:15
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

odp.

Post autor: wera » 23 lut 2011, 21:43

Moje dzieciństwo było szczęśliwe,bo nikt za bardzo sie mną nie interesował więc miałam dużo czasu dla siebie.Robiłam prawie wszystko co chciałam,rodzice ingerowali dopiero w skrajnych przypadkach takich jak np.rozpalanie ogniska na balkonie,konkurs skoków-kto skoczy z najwyższego punktu budowy,kradzież okolicznych zwierząt w celu ich adoptowania,itp.Najbardziej lubiłam czas spędzać solo,tak żeby nikt nie widział co wykombinowałam i nie doniósł o tym rodzicom.Ale w grupie tez było ok.Zabawy lubiłam różne,bitwy,chodzenie po drzewach,wojny,w dom,w mamusię,autkami,żołnierzykami moich braci i wszystko inne :) Jak byłam mała miałam lepszy kontakt z tatą,mama traktowała mnie trochę chłodno i z dystansem,nigdy się ze mną nie bawiła i wogóle nie pamiętam żeby w jakikolwiek inny sposób spędzała ze mną czas.Raczej się ode mnie opędzała :? Byłam bardzo grzeczniutkim dzieckiem,a przynajmniej potrafiłam zadbac o to żeby wszyscy tak myśleli :lol: Jak miałam kilkanaście lat,kontakt z rodzicami mi sie urwał,później się odbudował,ale tak naprawdę to tylko z matką-teraz mogę nawet powiedzieć że się przyjaźnimy.Małżeństwo moich rodziców pamiętam od zawsze raczej jako małżeństwo przyjaciół niz kochanków.Zawsze spali w osobnych pokojach i nie przypominam sobie żeby okazywali względem siebie jakiekolwiek przejawy miłości typu przytulenie czy pocałunek,czy w ogóle fizyczną bliskość i tak jest do dziś :)

Awatar użytkownika
blackdress92
starszASek
Posty: 38
Rejestracja: 13 lut 2011, 23:49

Post autor: blackdress92 » 25 lut 2011, 15:59

Hm.. moje dziecinstwo bylo raczej szczesliwe (wewnetrznie czulam sie inna), jednakze dominowal strach przed ojcem, ktory byl bardzo surowy-domyslam sie, ze sam byl tak wychowywany, z wiekiem stal sie 'bardziej ludzki', natomiast moja mam stara sie kontrolowac wszystko i wszystkich, ludziom z zewnatrz wydaje sie taka kochana i nadopiekuncza, oboje strasznie lubia sie chwalic mna i moimi siostrami, jak wszyscy rodzice. czulosci miedzy nimi nie widzialam, sama czula raczej tez byc nie potrafie, gram raczej twarda. pamietam jak kiedys, mialam okolo 4-5 lat, chcialam sie wyprowadzic z domu do dziadkow, wyciagnelam ubrania z szafki chcac je wlozyc do duzej torebki, tata mnie powstrzymal mnie i potem kiedy opowiadal to rodzinie na jakims spotkaniu- smial sie. i znowu pojawia sie to wewn. zimno. od moich najwczesniejszych lat czulam sie wyobcowana i nie ma to w tym momencie zwiazku z domniemana aseksualnoscia. od samego poczatku zdarzaly mi sie 'straty w ludziach', 'najlepsza przyjaciolka' znalazla sobie nowa, lepsza. w sumie do tej pory przyjaciolki nie mam. jestem typem intelektualisty-analizatora, mysle ze to pozwolilo mi przetrwac. brzmi to dosc drastycznie, ale wewn. jestem bardzo wrazliwa i te wszystkie rany zadawane przez rodzicow i raczej pseudo-przyjaciol nie pomagaly. co do dnia dzisiejszego- nie moge sie doczekac kiedy wyjade na studia, zeby zaznac tego upragnionego przeze mnie spokoju potrzebnego do rozwoju duchowego i intelektualnego :)

Zito
mASełko
Posty: 100
Rejestracja: 21 kwie 2010, 15:29

Post autor: Zito » 26 lut 2011, 13:31

.

Awatar użytkownika
blackdress92
starszASek
Posty: 38
Rejestracja: 13 lut 2011, 23:49

Post autor: blackdress92 » 26 lut 2011, 15:38

Zito, nie tyle, ze mi sie nie chcialo. w zyciu jest zazwyczaj tak, ze bardziej zapamietywalne rzeczy to jednak te gorsze. i oczywiscie takich szczesliwych momentow u mnie bylo wiele, ale chyba jednak wiekszosc wiaze sie z moimi wlasnymi dokonaniami, praca nad soba. takze opisanie tego wydawalo mi sie raczej takim przechwalaniem, stad moja decyzyja o nie ujeciu tego w wypowiedzi. mimo wszystko uwazam dziecinstwo za raczej szczesliwe, bo robilam i zreszta nadal robie rzeczy, ktore mnie uszczesliwiaja, nie przejmujac sie opinia innych, a rodzice nie ograniczali moich osobistych rozrywek.

wera
ASiołek
Posty: 76
Rejestracja: 10 lut 2011, 01:15
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

;)

Post autor: wera » 26 lut 2011, 22:51

Hej Zito,a co to za mina :shock: ?Hehe :wink: Cos w tym złego,że od najmłodszych lat lubiłam militaria? :kocha:

lukasz82
gimnASjalista
Posty: 16
Rejestracja: 26 lut 2011, 03:24

Re: ;)

Post autor: lukasz82 » 27 lut 2011, 06:15

wera pisze:Hej Zito,a co to za mina :shock: ?Hehe :wink: Cos w tym złego,że od najmłodszych lat lubiłam militaria? :kocha:
Kobieta + militaria to często działa "pobudzająco" na facetów, pewnie to miał Zito na myśli :)

A co do mojego dzieciństwa to przebiegało całkiem normalnie, szczęśliwie. Niczego w nim nie brakowało zarówno od strony materialnej jak i emocjonalnej.

- Czy woleliście bawić się sami, czy w grupie dużej czy tylko z jedną osobą, z rówieśnikami, czy z dorosłymi?

Zawsze bawiłem się w grupie, najczęściej z rówieśnikami, później z trochę starszymi od siebie. Dość szybko zacząłem dorastać, w wieku 15 lat wyglądałem na 20 przez co bylem akceptowany przez starsze towarzystwo. Nie przepadałem za towarzystwem znacznie starszym. Nie bylem również zbyt otwarty na innych. To inne dzieci musiały się do mnie zbliżyć aby nawiązać znajomość.

- Jakie lubiliście zabawy np. w dom?, chłopięce, dziewczęce?

Zawsze były to typowo chłopięce zabawy, jako dziecko nie dostrzegałem dziewczynek. Dużo sportu, wojen ogólnie ruchu.

- Jak odnosili się do Was Wasi rodzice z czułością czy nie?

Nigdy mi nie brakowało czułości ani nie narzekałem na jej nadmiar, wiec pewnie to było dość dobrze wypośrodkowane.

- Jak odbieraliście małżeństwo Waszych rodziców, jako zgodne, kochające czy nie?

Na początku było sporo kłótni, rodzice się docierali. A im później tym bardziej się to normowało, ostatnie lata to spokój i cisza.
Nie było większych ekscesów z ich strony.

- Jakimi byliście dziećmi, grzecznymi, spokojnymi czy nie?

Zawsze stwarzałem pozory przed nauczycielami, rodzicami grzecznego dziecka. Potrafiłem wyczuć moment w którym można coś "złego" zrobić a kiedy się nie wychylać. Jako nastolatek bardzo szalałem ale dzięki temu szybko się wyszalałem. Mialem zawsze tak dobra opinie ze potrafiłem nauczycielce wmówić ze oddałem pracę i ze to ona ją zgubiła i dostać za nią 5.

Awatar użytkownika
Immortelle
pASibrzuch
Posty: 272
Rejestracja: 4 gru 2010, 15:22
Lokalizacja: Nowa Sól / Zielona Góra
Kontakt:

Post autor: Immortelle » 2 mar 2011, 01:16

Jak przebiegało Wasze dzieciństwo? Czy było szczęśliwe?
Czy Ja wiem... Do 11-ego roku życia niczego sobie, potem zaczęły się komplikacje w rodzinie, czego skutki czuję jeszcze dziś.
Powiedziałabym, że skończyło się dość wcześnie.

Czy woleliście bawić się sami, czy w grupie dużej czy tylko z jedną osobą, z rówieśnikami, czy z dorosłymi?

Zdecydowanie zawsze byłam introwertyczką i samotniczką, przedszkole i podstawówka [klasy 1-4] były dla Mnie męczarnią. Później miałam jakieś tam koleżanki, ale umiłowanie do samotności pozostało. Wolałam rysować, słuchać muzyki [i grać] i bujać w obłokach, niż biegać z dzieciakami :)

Jakie lubiliście zabawy np. w dom?, chłopięce, dziewczęce?

Raczej chłopięce - łaziłam z braćmi po drzewach, wieszałam żabki na sznurku, a one tak śmiesznie podskakiwały [wiem, patologia ze Mnie... :P], grałam w nogę, aczkolwiek największą moją miłością zawsze była sztuka - muzyka i literatura, więc większość czasu spędzałam w pokoju, czytając książki, rysując i grając na pianinie.

Jak odnosili się do Was Wasi rodzice z czułością czy nie?

Lata 2001-2003 wspominam... nie, właściwie nie wspominam. Koszmar.
Z ojcem do tej pory mam kiepski kontakt, do matki uraz, ale zawsze była dla Mnie życzliwa, w dzieciństwie byłam 'oczkiem w głowie' rodziców.

Jak odbieraliście małżeństwo Waszych rodziców, jako zgodne, kochające czy nie?
NIE. Po roku 2001 wszystko się załamało.

Jakimi byliście dziećmi, grzecznymi, spokojnymi czy nie?

Zawsze byłam spokojna, ułożona, miałam własny świat i nikogo poza sobą nie potrzebowałam. Wzorowa uczennica, grzeczna córeczka. Czego chcieć więcej? :P

Piórko
gimnASjalista
Posty: 16
Rejestracja: 13 lut 2011, 17:19
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Post autor: Piórko » 6 mar 2011, 18:39

Jak przebiegało Wasze dzieciństwo? Czy było szczęśliwe?
Do pewnego momentu można powiedzieć, że było bajkowe. Dopiero jak ojcu uderzyła woda sodowa do głowy i zaczął pić wszystko się popsulo. Nieprzespane noce, ciągły strach, płacz, krzyki, później rozwód, przeprowadzka i dalsze "użeranie się" z ojcem.

Czy woleliście bawić się sami, czy w grupie dużej czy tylko z jedną osobą, z rówieśnikami, czy z dorosłymi?
Dopóki wszystko było dobrze to praktycznie cały dzień spędzałam z innymi dzieciakami na podwórku. Dopiero jak zaczęły się problemy z ojcem to zauważyłam, że się od nich oddalam, coraz rzadziej wychodziłam, nie utrzymywałam zbytnio kontaktów, a w gimnazjum prawie całkowicie się odcięłam. Chociaż w gim to nawet nie za bardzo miałabym sie z kim trzymać poza szkołą, ponieważ byłam w klasie, w której nikt nie wybijał się ponad średnią 2,5 XD a jedyną rozrywką było picie wódki z meliny. W liceum poznałam zupełnie innych ludzi, wartościowych, ale którzy później też w pewnym sensie się stoczyli. Urwałam kontakt z nimi, przeszłam do innej "grupki" i jest całkiem w porządku, pomijajac fakt, że za kilka miesięcy wyjadą do Krakowa na studia :lol: Cóż, chyba mam szczęście do pecha :P

Jakie lubiliście zabawy np. w dom?, chłopięce, dziewczęce?
Na podwórku bawiłam się z chłopakami. Włazilismy na drzewa, zdzieraliśmy sobie kolana i udawaliśmy żużlowców :) Dopiero po paru latach bawiłam się lalkami.

Jak odnosili się do Was Wasi rodzice z czułością czy nie?
Nigdy nie usłyszałam jakichś specjalnie czułych słów od matki, chociaż podejrzewam(świetne słowo), że mnie kocha. Teraz nasz kontakt ogranicza się do gadki-szmatki, która zwykle doprowadza mnie do szału. Od ojca prawie zawsze ,gdy się spotykamy słyszę jak to on mnie kocha i jaki jest dumny, ale nie wiem czy okłamywanie, "wkopywanie", wykorzystywanie i granie na uczuciach własnego dziecka jest oznaką miłości.

Jak odbieraliście małżeństwo Waszych rodziców, jako zgodne, kochające czy nie?
Jako dziecko postrzegałam je jako przyzwoite i całkiem szczęśliwe dopiero teraz jak patrzę na wszystko z perspektywy czasu i przypominam sobie pewne sytuacje to widzę, ze tak naprawdę nigdy nie było dobrze, głównie przez ojca, który zawsze musiał postawić na swoim.

Jakimi byliście dziećmi, grzecznymi, spokojnymi czy nie?
Rodzina uważała mnie za grzeczną,ale nie dlatego, że rzeczywiście taka bylam. Mam swoje za uszami, ale nigdy mnie nie złapano na gorącym uczynku, po prostu wiedziałam kiedy mogę sobie na coś pozwolić.



Jeśli czytasz to zdanie to częstuję Cię ciastkiem za wytrwałość!!! :ciasto:

Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: dimgraf » 10 sie 2011, 22:48

Heh odkopie temat :P Ale zacznę może od końca.
Zawsze byłem grzeczny, ułożony. Miałem kochających rodziców itd. Jako, że byłem najmłodszy i w dodatku przytrafiłem się rodzicom na "stare lata" to miałem sporo swobody generalnie i trochę rozpieszczany byłem przez rodzeństwo jak i rodziców.

Rówieśnicy, szkoła, grupa, zabawy:
Jak już w innym temacie trochę zdradziłem średnio mi się układało z rówieśnikami. Zawsze byłem wykorzystywany jako kontakt między kujonami, a huliganami (wyłudzanie zadań domowych itp). Generalnie należałem do tej grupy dobrze się uczących często byłem w pierwszej 5 w klasie z ocenami. Byłem lubiany bo zawsze dawałem spisać a czasem nawet pomagałem zrobić zadanie i ta strategia przetrwania nawet na studiach funkcjonowała :p. Mam raczej charakter przywódcy (lubię rządzić i stawiać na swoim). Zazwyczaj prócz zwykłych pasożytów miałem grupkę bliższych kolegów (jakoś u mnie w szkole był silny podział między chłopcami i dziewczynami). Jeśli chodzi o zabawy to różnie bywało to klocki lego samochodziki z bratem - całe miasta razem budowaliśmy. Z kolegami podobnie ale w małych grupkach dwóch góra trzej kolegów. Też grywałem z kolegami w karty i gry planszowe. Jeśli chodzi o zabawy w większych grupach to w grach zespołowych moja chęć władzy dominowała ale nikomu to nie przeszkadzało bo miałem bardzo duży posłuch i poparcie - no i sprawdzałem się w tej roli. Podobnie jeśli chodzi o sport, a w szczególności piłkę nożną grałem zawsze w pomocy lub na bramce i koordynowałem grę zespołu. Jak zaczął się wiek dojrzewania już nie było tak kolorowo. Szybciej się rozwijałem psychicznie niż fizycznie co powodowało, że zostałem całkiem zepchnięty do kujonów. Wtedy zacząłem się izolować spędzałem dużo czasu w miejscu gdzie nie wielu dzieciaków zagląda czyli bibliotece szkolnej. Aby się już nie rozpisywać to gimnazjum było najgorszym okresem i chętnie bym go przeżył jeszcze raz ale inaczej (zawsze chce wszystko naprawiać). W liceum się wszystko zmieniło poznałem dziewczynę dzięki której się otworzyłem na świat i życie stało się wspaniałe. Potem miałem sporo problemów i wpadłem w depresję. Gdyby nie przyjaciele możliwe, że bym nie wyszedł z dołka ale dziś jestem szczęśliwy. Jedyne czego mi brakuje to własnej rodziny. Chciałbym założyć rodzinę z dziećmi, co może być trudne dla asa jak Ja, ale widziałem już w wielu tematach że nie jestem jedyny.

Aski chcące mnie bliżej poznać zapraszam do działu szukam partnera. Można pisać zarówno posty jak i na pw nie boję się otwartej dyskusji.

Przepraszam za tę reklamę na końcu :P

pomaranczka1982
mASełko
Posty: 133
Rejestracja: 25 maja 2011, 20:23
Lokalizacja: Mysłowice/Katowice
Kontakt:

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: pomaranczka1982 » 12 sie 2011, 21:18

Moje dzieciństwo... więc tak z przedziału 0-5 lat nic nie pamiętam i nie mam zamiaru tego zmieniać... natomiast reszta jak na okres bardzo burzliwy bo 1985 wzwyż to całkiem dobrze.... pomimo że w domu się nie przelewało i rodzice ciągle pracowali od rana do wieczora bowiem było nas 3 więc było na co wydawać kasę no i przede wszystkim trzeba było się nastać w kolejkach... ale ciepło wspominam ten czas... a jak sobie przypomnę te paczki na święta i jak się czekało na czekoladę- w dodatku znacznie lepszą niżeli obecnie... no i na pomarańcze i jak one smakowały a teraz nic już nie jest takie dobre :( a te wyjazdy pod namioty eh... może i było ciężko ale za to jak szczęśliwie :D

co do zabaw no to pełna swoboda... dopuki ktoś nie poskarżył Mamie bo potem było lanie i kara- teraz to z rodzeństwem to wspominamy i się śmiejemy- ale przynajmniej wyrosłam na ludzi i szanuje swoich rodziców... no ale zabawy do teraz pamiętam te wojny z chłopakami, albo zabawa w "podchody" no i latem nocowanie pod namiotem u Babci i spanie do 12 w południe bo w nocy chodziło się po okolicznych działkach na "haby" :D:D:D ... no do grzecznych to ja raczej nie należałam :D:D:D ale za to mam co wspominać z resztą swoje też oberwałam od rodziców za to co broiłam :D:D:D... zabawy różniste od typowo chłopięcych po raz na "ruski" rok dziewczęce...

co do zabawy razem czy osobno no to jak się ma 2 rodzeństwa to rzadko bywało że byłam sama ale za to jak sobie ceniłam ten czas tylko dla siebie z resztą do teraz tak mam że czasem muszę pobyć sama i odpocząć od wszystkich :D:D:D... a co do rówieśników to różnie bywało zależy jaki miałam dzień chociaż jako nastolatka to raczej zamknięta w sobie byłam i dość wybuchowa... teraz gaduła która czasem miewa szalone pomysły ale jest dość rozważna

małżeństwo rodziców- ideał który odbił się na moim dotychczasowym życiu w ten sposób że nie mogę znaleźć odpowiedniego partnera i żaden związek nie przetrwał dłużej niżeli miesiąc :/ .... no ale nie ma tak źle jeszcze nie jestem taka stara a jak coś to sobie zrobię dzidziusia z in- vitro i sama go wychowam ;P... co do tego jak rodzice odnosili się do mnie to różnie to bywało raczej na dystans ich trzymałam z resztą do teraz tak jest.... kocham ich i bardzo szanuje i jak ktoś by ich skrzywdził to bym zabiła ale mam inne poglądy na świat niż oni :D:D:D

mam nadzieje że o niczym nie zapomniałam

a no chyba że dodam że siostrę i brata oraz ich rodzinki też kocham ponad własne życie :D:D:D

Awatar użytkownika
malheureux
gimnASjalista
Posty: 15
Rejestracja: 4 sie 2011, 07:21
Lokalizacja: Konin
Kontakt:

Post autor: malheureux » 13 sie 2011, 10:36

Myślę, że moje dzieciństwo było dość szczęśliwe. Byłam bardzo mądrym, ładnym i inteligentnym dzieckiem. Nie musiałam narzekać na brak zabawek, bawiłam się raczej w małej grupie albo sama. Nie lubiłam lalek, wolałam bawić się misiami. Miałam jednego ukochanego misia, którego ubierałam w ręcznie szyte ubranka i bardzo go kochałam. Uwielbiałam zwierzęta i uwielbiam do dzisiaj. Ogólnie go najgrzeczniejszych nie należałam, czasem coś się dostało, ale potrafiłam wyciągać z tego wnioski. Moi rodzice też mnie kochali i kochają nadal, ale nie są niestety wzorem do naśladowania.
Obecnie wolę mieć jedną prawdziwą koleżankę niż 10 tylko z nazwy, więc grono moich znajomych nie jest duże i nie przeszkadza mi to.
Zawsze miałam duże parcie na zdobywanie wiedzy.

Awatar użytkownika
Agata89
pASożyt
Posty: 81
Rejestracja: 5 sie 2011, 19:05
Lokalizacja: Warmia, polska Syberia

Post autor: Agata89 » 23 sie 2011, 18:20

Jak przebiegało Wasze dzieciństwo? Czy było szczęśliwe?
Zbyt wielu konkretnych wspomnień nie mam mniej więcej do późnego gimnazjum. Mogę je nawet wymienić.
Moim pierwszym składakiem bez dodatkowych kółek chciałam podjechać pod górkę, żeby zaszpanować przed dzieciakami z sąsiedztwa, ale nie dałam rady i cofnęło mnie w pokrzywy. Ała.
W jeden-trzy mieliśmy straszną babę od techniki. Na któreś tam zajęcia musieliśmy przynieść wycinankę samoprzylepną. Miałam ją kupić przed szkołą, ale akurat tego dnia księgarnia miała remament i było zamknięte. Rozryczałam się, ale nikomu nie powiedziałam dlaczego.
Do tego kilka urwanych dialogów, ewentualnie zarysów sytuacji. Są też wspomnienia zbudowane na bazie opowieści, ale ich nie liczę.
Czy woleliście bawić się sami, czy w grupie dużej czy tylko z jedną osobą, z rówieśnikami, czy z dorosłymi?
Podobno oglądałam non stop discovery, byłam strasznie pyskata nie tam gdzie trzeba i lubiłam rządzić dzieciakami w piaskownicy.
Jakie lubiliście zabawy np. w dom?, chłopięce, dziewczęce?
Hm... Na przykład: Dwunożne dinozaury, mieszkające na cesarskim drzewie i zjadające śliwki rosnące przy drodze szybkiego ruchu, które walczą ze złymi gawronami zagłady, chcącymi te drzewa pochłonąć to jaki to typ zabawy? :P
Moje zabawy były zawsze rozbudowane fabularnie i nie licząc pokemonów, nieoparte na tym, co akurat było w modzie.
Jak odnosili się do Was Wasi rodzice z czułością czy nie?
Jeśli napiszę, że nie to potem będę miała wyrzuty sumienia... Więc może tak: grzeczne dzieci nie zawracają głowy swoimi "wymysłami", wtedy jest ok.
Uwielbiali obśmiać moje czadowe pomysły (czytaj: ostudzić mój zapał do wszystkiego, co nie jest nauką). Do dzisiaj lubią.
Z drugiej strony, kiedy w szkole uwzięły się na mnie dwie pyskate dziunie, moja mama zrobiła im taką awanturę, że do dziś omijają mnie szerokim łukiem.
Jak odbieraliście małżeństwo Waszych rodziców, jako zgodne, kochające czy nie?
Na 30 dni w miesiącu wychodzi średnio 20 dni kochającej się rodziny, 2 dni całonocnej awantury, połączonej z rzucaniem talerzami i najprzeróżniejszymi wyzwiskami oraz 8 dni szukania winnego, podczas których nie wolno oddychać, żeby nie dostać opierdzielu.
Jakimi byliście dziećmi, grzecznymi, spokojnymi czy nie?
Za bardzo wierzyłam w to, że jeśli będę miła dla innych to inni będą mili dla mnie, przez co miałam w szkole przerąbane. Ale wyrosłam z tego.

Arilin
łASuch
Posty: 167
Rejestracja: 24 mar 2007, 01:44

Post autor: Arilin » 24 sie 2011, 21:21

Jak przebiegało Wasze dzieciństwo? Czy było szczęśliwe?

Nie mogę narzekać. Choć bywały momenty niefajne, ale ogólnie było ok

Czy woleliście bawić się sami, czy w grupie dużej czy tylko z jedną osobą, z rówieśnikami, czy z dorosłymi?

Miałam jedną czy dwie bliskie koleżanki. Nie bardzo czułam się w grupie, byłam raczej typem samotnika

Jakie lubiliście zabawy np. w dom?, chłopięce, dziewczęce?
Najpierw w dom, potem wolałam łazić po drzewach, bawić się w chowanego.

Jak odnosili się do Was Wasi rodzice z czułością czy nie?
różnie to bywało, ale przeważnie z czułością

Jak odbieraliście małżeństwo Waszych rodziców, jako zgodne, kochające czy nie?

tak coś pośrodku. Kłótnie bywały, niestety

Jakimi byliście dziećmi, grzecznymi, spokojnymi czy nie?

Byłam spokojna, nie było wezwań do szkoły, uczyłam się też raczej dobrze
można liczyć gwiazdy, można mierzyć czas
ale trzeba czuć co w życiu ważne
to się nie da zważyć, a gdy szansę masz
aby podbić świat i poznać prawdę

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości