Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
mari121
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 21 maja 2017, 14:04

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

Post autor: mari121 » 22 maja 2017, 17:34

Warszawianka40+ pisze:
Gorzałka pisze:
Słomiany Zapał pisze:Na czuja :lol: Przez bardzo długi czas nie wiedziałam, jak to poprawnie nazwać, ale od zawsze interesowały mnie jedynie uczucia, więzi emocjonalne, wnętrze drugiej osoby, jej charakter. Fizyczność i wiążąca się z nią erotyka nigdy nie zwracały mojej uwagi. Tak po prostu było od zawsze, a ja nie potrzebowałam roztrząsać tego tematu i dociekać dlaczego. Dlaczego? Bo ja tak chcę i koniec kropka :D Może dlatego, że akceptuje siebie? W każdym razie tak czułam od zawsze i nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Dla mnie było to bardzo proste.
Dokladnie tak, moge sie podpisac recyma i nogyma pod tym.
Onyx - bądź zawsze sobą, witamy w klubie :)
Podpisuje się pod tym również.

Awatar użytkownika
ZombiePuff
bobASek
Posty: 3
Rejestracja: 9 sie 2017, 22:26

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

Post autor: ZombiePuff » 11 sie 2017, 01:52

Najpierw zaproponował taką możliwość terapeuta, a jak o tym poczytałam na różnych stronach, to zdałam sobie sprawę, że może mieć rację, gdyż m.in. nigdy nie miałam znaków zainteresowania nikim, w sensie w nikim nie byłam zakochana czy chociaż zauroczona, najwyżej czyjaś aparycja wzbudzała we mnie sympatię, ale to wciąż raczej aby się zaznajomić niż być parą. A jedyny związek też przepadł, bo byłam 'za mało zaangażowana' i 'zbyt dziecinna' (bo nie chciałam się całować itd). Nie cały rok temu psychiatra zaproponował wizytę u seksuologa, bo uważał, że to ze względu na depresję spadło mi libido, albo przez fobię, ale ten uznał, że to nie choroba, nie hormony, nie problemy z płcią, ani nic, po prostu tak jest i jeśli nie mam z tym problemów, to nie ma co się przejmować.

Awatar użytkownika
marzesobie
ASiołek
Posty: 98
Rejestracja: 28 kwie 2017, 12:35

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

Post autor: marzesobie » 15 sie 2017, 12:20

Ja w sumie się na studiach podsumowałam :) Stwierdziłam że lubię innych ludzi, lubię z nimi przebywać dyskutować itd. darzę ich sympatią, ale niestety do nikogo nie poczułam pociągu fizycznego. Po iluś tam latach jednak zauważasz że różnisz się od większości ludzi dla których życie bez seksu jest niemożliwe :) Teraz do wszystkiego z dystansem podchodzę i na komentarze że jestem chyba strasznie wybredna skoro tyle lat żadnego chłopaka nie mam, odpowiadam tylko uśmiechem :)

Claude
gimnASjalista
Posty: 19
Rejestracja: 26 cze 2017, 17:31

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

Post autor: Claude » 18 sie 2017, 00:17

To nie tak, że dowiedziałem się tego w jednej chwili. Zawsze mnie coś utykało. Stosunki wydawały mi się zbyt proste, zbyt smutne.

Ja wiem, że ludzie czerpią z tego radość, ale dorastałem w myśli, że nie należę do tego świata. I tak już zostało. Tu jest mi dobrze.

Czasem tylko zastanawiam się na sensem tego wszystkiego. Ale to wybór - albo będzie mi przykro, bo nie znajdę innej ASki albo będzie mi przykro, bo będę robił coś wbrew sobie. Nie idę za tłumem, a tłum mnie popycha.

Awatar użytkownika
Zafirina
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 25 lip 2017, 23:14

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

Post autor: Zafirina » 21 sie 2017, 19:34

To była długa i czasami bolesna podróż pełna myśli 'czy jestem jakaś popieprzona?'.
Żeby ubrać w słowa moje stanowisko, uczucia wobec związków, pieszczot czy seksu, zajęło mi sporo czasu, bo dopiero od jakiegoś roku wiem 'czym' jestem, a ładniej mówiąc 'jaka' jestem, ale sama świadomość, że jest ze mną coś nie tak, miałam od praktycznie przedszkola.
Zawsze mnie ciekawiło dlaczego dziewczynki całują, przytulają chłopców, rodzice są razem itd, a ja nie chciałam tego samego w żadnym wypadku, potem parę lat walki z zaburzeniami psychicznymi i wciskanie iż nie mam żadnego pociągu, gdyż przez chorobę mam problemy hormonalne i się ustatkuje, ale się nie zmieniło, a potem googlowałam czy to ma jakąś nazwę, a różni znajomi przez internet mi jeszcze pomogli.
Teraz jestem szczęśliwa, że mogę to jakoś nazwać i są ludzie, którzy mają tak samo jak ja i jest nawet możliwość na związek z kimś kto ma podobne poglądy.

evolutionary
bobASek
Posty: 3
Rejestracja: 9 sie 2017, 16:35

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

Post autor: evolutionary » 25 sie 2017, 19:08

Oj, to było trudne~ Podczas gdy większość znajomych w moim wieku dawno randkowała, ja siedziałam sama. Doszłam też wtedy do wniosku, że płeć przeciwna mi się nie podoba i nawet przez tydzień umawiałam się z kobietą, ale to po prostu nie działało i rozstałyśmy się w pokoju. Dwa lata później bardzo mocno wpadłam w środowisko LGBT i dowiedziałam się o aseksualiźmie, jednak dalej zastanawiałam się "Nie jestem hetero, homo też nie, ale asem nie jestem". Po roku przyznałam się sama sobie.

Awatar użytkownika
GoldenLeaf
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 22 sie 2017, 01:43

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

Post autor: GoldenLeaf » 27 sie 2017, 00:11

Liść z przeszłości tak pisał do jakiegos bloga z poradami dla dziewcząt (czułam się na Dwadzieścia Lat! poważna sprawa! XD)
"Nie wiem, może jestem dziecinna, może za dojrzała, ale nie potrafię pojąć tej całej szopki związanej z chłopakami. Dziewczyny zawsze gadają o jednym i tym samym. Który im się podoba, którego zna ktoś kogo znają, który im mówi czasem "cześć" na korytarzu. Do tego dochodzi oczywiście piszczenie i wzdychanie. A poza tym knucie, intrygi, pośrednictwo w informowaniu (ja powiem tamtemu żeby powiedział temu, że na niego lecisz), obmyślanie zawczasu swego ślubu(!), itd. Przy rekordzistkach czuję się albo na lat 10, albo na 20. A mam 14. Takiego zachowania nie rozumiem za Chiny. Pomijając już namiętne całowanie na szkolnym parapecie. Tego nie znoszę. Mnie jak się chłopak podoba, to nie knuję, nie piszczę i jakoś sobie z tym radzę. A jak im o tym powiem, to robią sensację stulecia i już szykują plan działania na następne pół roku. Mimo to bardzo je lubię i wiem, że mogę na nie liczyć. Nie chcę jednak czuć się wśród nich obco - przecież nie jestem jakimś wyrzutkiem społeczeństwa. Po prostu mam inne priorytety niż zastawianie pułapek na chłopaków. Dojdziemy kiedyś do porozumienia?"

Bawiłam się w wieku lat 16 w związek na odległość z poznanym na konkursie gościem. Wziął mój numer, "czemu nie" i jakoś tak dwa miesiące to trwało, miałam niż pewności siebie to się cieszyłam, że kogoś obchodzę. Nie było tajemnicą, że myślał o mnie w Tych Kategoriach, ale za każdym razem jak coś na ten temat rzucił moją reakcję stanowiło nopenopenopenope. Nawet się cieszyłam, że się skończyło zanim spotkaliśmy się drugi raz. Jakoś niedługo później internety podrzuciły etykietkę i użyłam jej raz w rozmowie z bratem dla żartu.

Pierwszy i jedyny poważniejszy związek trwał 1.5 roku. Dawałam nam z 2-3 miesiące, bo kto by dłużej ze mną wytrzymał, także i tak szok. Od progu zaznaczyłam żeby na nic nie liczył, mimo że jeszcze się nie identyfikowałam jako aska. Po jakimś pół roku wynikła Rozmowa i sobie uświadomiłam, że to nie jest "nie jestem gotowa", tylko "po prostu tego nie chcę i nie myślę o ludziach w tych kategoriach gad demet" i od tamtej pory używam etykietki. Związek umarł, nie z tego powodu wprawdzie, ale z pewnością nie pomogło. Jesteśmy w tym miejscu.

Awatar użytkownika
Setsu
ciAStoholik
Posty: 334
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

Post autor: Setsu » 27 sie 2017, 12:59

Szczerze mówiąc to nawet nie pamiętam. Wydaje mi się, że gdy na początku szkoły średniej zaczęłam o tym poważniej myśleć to całkiem niedługo potem wpadłam w necie na artykuł, który uświadomił mnie, że istnieje coś takiego jak aseksualizm. Wcześniej dość mocno nie mogłam sobie sama ze sobą poradzić. Wiedziałam, że nic złego nie robię ale ciężko było zaakceptować mi swoją inność, gdy inne dziewczyny rozmawiały o chłopakach i pierwszych miłościach, a dla mnie nie miało to najmniejszego znaczenia. Na szczęście teraz mi przeszło i mam wszystko poukładane ale jak teraz poprzypominam sobie co wtedy przechodziłam, to za wesoło nie było.

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 207
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

Post autor: Biała » 27 sie 2017, 20:15

@GoldenLeaf - "nie myślę o ludziach w tych kategoriach" :D Moja od paru lat ulubiona odpowiedź na pytania rodzinki, czy któryś z kolegów z uczelni (jakoś tak mam zawsze raczej kolegów niż koleżanki) mi się podoba. Albo czy szukam chłopaka. Obecnie używam tego wyjaśnienia jak tłumaczę laikom, na czym polega aseksualizm.
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??

Awatar użytkownika
GoldenLeaf
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 22 sie 2017, 01:43

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

Post autor: GoldenLeaf » 28 sie 2017, 01:54

Dokładnie to samo robię, zwrot-wytrych. Ewentualnie "nie mój typ rozrywki" :D

Awatar użytkownika
Nemo
ASiołek
Posty: 65
Rejestracja: 30 cze 2017, 21:38
Lokalizacja: Szczecin

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności?

Post autor: Nemo » 31 sie 2017, 21:53

Yyy...szczerze mówiąc, to w sumie długo jakoś specjalnie się nad tym nie zastanawiałem. Wiedziałem, że jest coś takiego jak seks. Że ludzie są rozebrani i leżą na sobie i coś tam robią, ale za bardzo nie wnikałem w szczegóły. Takie infantylne, powierzchowne wyobrażenie. Nie poświęcałem zbyt dużej uwagi tej kwestii. Dopiero gdzieś kilka lat temu dowiedziałem się, że jest coś takiego jak aseksualność i z czasem badałem temat, czy ja się tam kwalifikuję. Akceptuję siebie. To nie ja się mylę - to świat :lol:

Dla mnie to ci seksualni są jacyś z innej planety. Niech sobie robią co chcą, ale niech nie oczekują, że będę temu przyklaskiwać :P

Awatar użytkownika
UnicornQueen
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 11 cze 2017, 09:36

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności?

Post autor: UnicornQueen » 6 wrz 2017, 14:46

Myślałam, że jestem zbyt wybredna i dlatego nikt mi się nie podoba, aż do momentu, gdy przeglądając Facebooka trafiłam na post o różnych orientacjach, w tym aromantyczności. Zaciekawiło mnie to i zaczęłam szukać informacji na ten temat. W trakcie moich poszukiwań dowiedziałam się, że istnieje orientacja taka jak aseksualność i po przeczytaniu kilku artykułów uświadomiłam sobie, że jestem aseksualna i aromantyczna.

Awatar użytkownika
takasobie
ASter
Posty: 640
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności?

Post autor: takasobie » 6 wrz 2017, 21:00

Ja o aseksualizmie przeczytalam kilka na wizażu w jakimś wątku "dlaczego nie chce seksu" czy jakoś tak. Ktoś tam zasugerował, że przyczyną problemu może byc aseksualizm. Zaczęłam czytać, natrafiłam na to forum i czytam więcej. Stwierdziłam, że jakoś te objawy aseksualizmu pasują do mnie. Taka autodiagnoza, nawet nie wiem, czy ta diagnoza jest poprawna.

Kidbot Sh*tbot
gimnASjalista
Posty: 11
Rejestracja: 9 wrz 2017, 23:30

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności?

Post autor: Kidbot Sh*tbot » 10 wrz 2017, 11:38

Troszkę długa u mnie historia, ale nie za trudna.

Pierwsze przemyślenia zaczęły się klasie 6 podstawówki. Bawiliśmy sie w butelkę (XD) i dostałam pytanie:
"Kto jest lub był twoim zauroczeniem?"
W tym momencie ogłupiałam. Nigdy nie odczuwałam nic takiego, stąd odpowiedziałam, że nikt. Na to wszystkie dziewczyny, że musiałam coś czuć. Pod presją wybrałam kogoś z klasy i miałam przez sugestię miałam to zauroczenie...
Na tydzień XD i tak nie wiem, co to było, niby maślane oczka, ale chodzić z nim bym nie chciała.

Drugie trafiło się w gimnazjum. Koleżanka była zauroczona w kimś i przez jego czad włosy, ja też. Tylko to trwało dwa lata. Ale nie chciałam romansu czy coś, chciałam się chociaż lekko zbliżyć. Ale po tych dwóch latach mi przeszło i powiedziałam mu w prost. On takie "ok", wtedy całkowicie mi się go odechciało . Nie znałam go dobrze, ale teraz wiem, że to na pewno nie miłość.
Jeszcze było coś jak związek na tydzień, ale ja po prostu miłości nie chciałam i byłam dla niego okrutna :/ a potem dziewczyna z neta miała na moim punkcie obsesję, no i... najważniejsze, że nic złego się nie stało.

Potem zaczęłam badać aseksualność. W wieku 13 lat wmawiałam se panseksualność, choć nie czułam pociągu i bardziej tak dla badań se zrobiłam. Potem przeszłam na hetero, a potem - ace. Dopiero rok temu powiedziałam rodzinie, że tak się czuję. "To przejdzie", "Po prostu widzisz złe przykłady małżeństwa i się odstraszasz." Nie wierzą mi, bo dopiero potem zrozumiałam, że są różne typy zauroczeń i moje seksualne nie było, ale przez to, że wiedzą o nim to nie biorą do wiadomości, że od zawsze byłam ace.

Ten ostatni rok to najwięcej przygód. Zaczęłam czytać, badać aseksualność, czy naprawdę tym jestem. Z miesiąc temu czy 2 znalazłam w końcu siebie. Aegoseksualność i gray-a to pojęcia klucza, dzięki którymi w końcu znalazłam spokój.
Powiedziałam o tym 3 osobom. Zaakceptowali mnie, i to mi wystarczy.

Przedtem ciągle mówiono, że po prostu szukam tego jedynego, że jestem zbyt brzydka i muszę się postarać lub że to wszystko przejdzie. Ale w końcu odnalazłam siebie chociaż w seksualności. Jeszcze odkrycie, czy jestem aro czy gray-aro, ale jak tamto 5 lat szukałam, to i tu tyle mogę ;)

littlepeanut
bobASek
Posty: 2
Rejestracja: 28 paź 2017, 17:25

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności?

Post autor: littlepeanut » 28 paź 2017, 17:55

Do gimnazjum myślałam, że "jeszcze nie dorosłam" do chłopaków - w sumie w klasie dziewczyny raczej mało rozmawiały o tym kto im się podoba, więc nie zauważałam mojej odmienności. Potem odnowiłam kontakt z rok starszym kolegą z dzieciństwa (online, bo daleko mieszkał). Codziennie pisaliśmy, dla mnie to była przyjaźń, a on chciał czegoś więcej - w dodatku bywał bezpośredni a ja nie lubiłam jego aluzji i je zbywałam i któregoś dnia napisał "ej, a może ty aseksualna jesteś?". Moja pierwsza reakcja oczywiście brzmiała "nopeee" ale po poszperaniu w internecie stwierdziłam, że może coś w tym jest? Nigdy nie rozumiałam tego, ile uwagi poświęca się sferze seksualności. Ale z racji wieku stwierdziłam, że na razie dam sobie spokój bo może z czasem zainteresowanie fizycznością się pojawi.
Teraz mam prawie 21 lat. Nie pojawiło się.
Spotykałam się przez liceum z paroma chłopakami, zawsze po kilku randkach uciekałam od sytuacji bo kompletnie się nie odnajdywałam. Tylko z jednym, z którym się wcześniej przyjaźniłam wiedziałam że mogłabym spróbować być (tutaj pomyślałam, że może coś z demi jednak mam?) - ale z kolei on nie chciał i tyle z tego było.
Zdarzało mi się być zakochaną, ale tylko platonicznie, na płaszczyźnie intelektualnej/charakteru, raz w mężczyźnie i kilka razy w kobietach, wszyscy co najmniej 15 lat starsi. Nikt z nich nie wiedział, z dwoma osobami dalej się przyjaźnię i bardzo bardzo lubię (ale już kompletnie mi przeszła obsesja na ich punkcie).
Ciągle myślę że może jeszcze się coś zmieni, ogólnie jestem bardzo społeczną osobą, nie chciałabym chyba być sama, fajnie byłoby mieć dzieci. Ale wydaje mi się to coraz mniej realne.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość