AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Saphiriss
świrASek
Posty: 148
Rejestracja: 29 sie 2011, 22:08
Lokalizacja: Hogwart / Silesia

Post autor: Saphiriss » 28 paź 2011, 16:38

Czyli tak, jak podoba Ci się ktoś fizycznie ale nie chcesz seksu to jesteś szarakiem ? Natomiast jeśli nie czujesz pociągu seksualnego ani fizycznego to aseksem ?

Dla mnie to trochę bez sensu, przecież co ma jedno do drugiego ? Jeśli jestem osobą heteroseksualną i normalnie podobają mi się faceci to nie oznacza przecież że jakiejś konkretnej babki nie mogę uznać za atrakcyjną fizyczne.

Więc jak dla mnie to że ktoś mi się podoba lub nie, nie ma nic wspólnego z aseksualzimem lub nie :)

Ale jeśli bierzemy pod uwagę ten podział to jestem Grey A romantyczna ;)
Wiem, że część ludzi za mną nie przepada, trudno ja też nie przepadam za większością z nich ;)

bodolsog
Wyrób chłopakopodobny
Posty: 361
Rejestracja: 26 gru 2010, 00:45

Post autor: bodolsog » 28 paź 2011, 17:46

Trudno to przełożyć, więc podałem linki do polskich odpowiedników z wiki. U nas językowo wszystko podchodzi pod pociąg seksualny, a źródłach to sexual attraction (atrakcyjność fizyczna) i sex drive (pociąg seksualny).

Te tzw. true ASy mają problem ze stwierdzeniem, czy ktoś się podoba lub nie (po prostu nie ma znaczenia). Przynajmniej tak to rozumiem.

I też nie jestem pewien, czy to ma wpływ (lub czy to nie jest dokładnie to samo) na hmm "poczucie estetyki urody", więc wolałem to zamknąć w słowach, że ktoś się komuś podoba :]

Jak są na to lepsze propozycje lub ktoś ma dokładniejsze informacje jak to rozumieć to piszcie :]

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 28 paź 2011, 18:04

Dla mnie to trochę bez sensu, przecież co ma jedno do drugiego ? Jeśli jestem osobą heteroseksualną i normalnie podobają mi się faceci to nie oznacza przecież że jakiejś konkretnej babki nie mogę uznać za atrakcyjną fizyczne.
Oczywiście, tak jak zwracanie na urodę kobiet nie musi oznaczać, że dana osoba jest lesbijką, tak zwracanie na fizyczność danej osoby - że jest się osobą seksualną. Każdy człowiek jest unikalny, niepowtarzalny - toteż na jego osobę składać się będą cechy które w jakiś sposób odróżniają go od innych, ale nie izolują. Uroda jest pojęciem względnym. Może się zdarzyć, że człowiek przebywa w środowisku w którym nie znajduje się jego typ - podczas wyjazdu dajmy na to, ktoś w końcu mu/jej wpada w oko. Czy wtedy dotychczasowy aseksualizm był tylko złudzeniem, czy faktycznym stanem psychicznym? Być może wielu ludzi definiujących się "true As" tak naprawdę mają wymagania nieco inne, ale nie szukając, bądź też nie mając możliwości odnalezienia tkwią w z myślą "jestem inny/inna".

Awatar użytkownika
Bella Wildrose
łASuch
Posty: 174
Rejestracja: 6 lip 2010, 20:42
Lokalizacja: Grudziądz
Kontakt:

Post autor: Bella Wildrose » 31 paź 2011, 09:27

Saphiriss pisze:Czyli tak, jak podoba Ci się ktoś fizycznie ale nie chcesz seksu to jesteś szarakiem ? Natomiast jeśli nie czujesz pociągu seksualnego ani fizycznego to aseksem ?
Tak naprawdę to nie kwestia definicji, a opinii - akurat to. Moim zdaniem, może Ci się podobać ktoś fizycznie (mi też podoba się moja siostra, jest bardzo ładna), ale jeśli to się nie wiąże z pociągiem seksualnym, to jesteś aseksualny. "Szaraki" też mieszczą się w spektrum aseksualizmu. Jeżeli wygląd danej osoby wprawia Cię w romantyczny nastrój względem niej (tzn. masz ochotę przytulić, wyściskać, itp. itd., to zdaje mi się, że jesteś grey-romantykiem, ale nadal asem. Jeśli normalnie nie odczuwasz romantycznego nastroju względem ludzi, ale po bliższej relacji już czujesz, że wskoczył Ci romantyzm co do niej, to jesteś demiromantykiem. Jeśli nigdy nie odczuwasz romantyzmu, to jesteś aromantykiem. Jeśli po bliższym poznaniu, przyjaźni, głębokiej więzi emocjonalnej, czujesz pociąg seksualny, to jesteś demiseksualny. Jeżeli czasami odczuwasz pociąg do jakiejś osoby (warunki takiegoż "zajścia" mogą być bardzo różne), ale nie jest on na tyle silny, żebyś chciał żyć w seksualnym związku i generalnie pojmujesz świat aseksualnie, to jesteś grey-a. Warto jednak dodać, że aseksualizm wiąże się z brakiem popędu lub z popędem bardzo zaniżonym. To nie jest tak, że o, przez sekundę coś tam poczułeś, więc kłamiesz, że jesteś aseksualny :)
Oczywiście te definicje nie każdemu są potrzebne. Nie traktowałabym ich jako szufladki! Po prostu seksualni rozmawiają sobie o tym, czy wolą blondynki czy brunetki, to dlaczego my nie możemy porozmawiać trochę o swoich preferencjach? :) Jedni potrzebują identyfikacji z czymś, poczucia, że jednak na Ziemi jest dla nich miejsce, że nie są sami ze swoimi uczuciami. Inni tego nie potrzebują - normalna sprawa.
Obrazek
Obrazek

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 31 paź 2011, 09:59

Oczywiście te definicje nie każdemu są potrzebne. Nie traktowałabym ich jako szufladki! Po prostu seksualni rozmawiają sobie o tym, czy wolą blondynki czy brunetki, to dlaczego my nie możemy porozmawiać trochę o swoich preferencjach? Smile Jedni potrzebują identyfikacji z czymś, poczucia, że jednak na Ziemi jest dla nich miejsce, że nie są sami ze swoimi uczuciami. Inni tego nie potrzebują - normalna sprawa.
Śmiem zauważyć, że w towarzystwie osób seksualnych nie ma tylu rozmów o seksualności, co się komu podoba, a co nie podoba co wśród "aseksualnych". Osoby "z zewnątrz" są bardziej jakby skupione na drugiej osobie, niż na sobie samym. Zamiast dywagować, upierać się przy umownych nazwach lepiej zająć się drugim człowiekiem. A nie tylko to MI się podoba, to MI nie odpowiada, JA jestem taka/taki.
To przypomina obsesję. Skoro wszystko zawiera się niby w pojęciu "aseksualizm" to po co w ogóle się nad tym zastanawiać? Są ciekawsze rzeczy do roztrząsania, chociażby pogoda za oknem...

Awatar użytkownika
Bella Wildrose
łASuch
Posty: 174
Rejestracja: 6 lip 2010, 20:42
Lokalizacja: Grudziądz
Kontakt:

Post autor: Bella Wildrose » 31 paź 2011, 19:43

Też prawda. Ja akurat należę do tych potępianych osób zadufanych w sobie, z megalomanią, więc wszystko jasne ;) Z tym, że myślę, że tym sposobem można rozwiać wiele wątpliwości, które po stokroć już pojawiały się na forum - a mianowicie wszystko pod tytułem: "jeśli ktoś..., to nie jest aseksualny!". Warto powiedzieć, że to są tylko opinie.
Obrazek
Obrazek

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 31 paź 2011, 20:04

Z megalomanii można się wyleczyć... :wink: Można wyjść na spacer, poturlać się po trawie na łące, popatrzyć w niebo i pomyśleć - że ono będzie trwało, kiedy mnie już nie będzie. Czasem z małych spraw ludzie robią wielkie problemy, istne kamienie młyńskie, które ciągną ich na dno...
Z tym, że myślę, że tym sposobem można rozwiać wiele wątpliwości, które po stokroć już pojawiały się na forum - a mianowicie wszystko pod tytułem: "jeśli ktoś..., to nie jest aseksualny!"
Błędne założenie. Na miejsce pytań na które udzielono odpowiedzi pojawią się następne i następne. A nuż pojawi się na forum ktoś kto czuje brak pociągu seksualnego o określonych porach roku/dnia/a może faz księżyca? Następna definicja? SeasonAs? DayAs? MoonAs? Itd., itd...

Co z tego, że ktoś dowie się, że TAK jesteś aseksualny? Czy to zmieni jego życie na zupełnie inne niż było dotychczas? Czy automatycznie stanie się innym człowiekiem?
Od słów ważniejsze są czyny.

Awatar użytkownika
Ant
BażANT
Posty: 6068
Rejestracja: 1 paź 2006, 14:26

Post autor: Ant » 31 paź 2011, 20:07

Winkie pisze:A nuż pojawi się na forum ktoś kto czuje brak pociągu seksualnego o określonych porach roku/dnia/a może faz księżyca? Następna definicja? SeasonAs? DayAs? MoonAs? Itd., itd...
Dokładnie tak. Po to są nazwy :P
Czczony nie tylko w Chinach

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 31 paź 2011, 20:16

Bez nazw nie ma zabawy? Jeśli coś nie ma nazwy to znak, że nie istnieje? Na forum jest tyle ciekawych tematów w których ludzie mogą wyrażać swe poglądy, uczucia czy przekonania. Naprawdę nie lepiej skupić się na komunikacji z innymi ludźmi niż z samym sobą?
Przecież to, że ktoś lubi seks, tą formę bliskości, nie musi przecież oznaczać zakaz wchodzenia na to forum skoro ta osoba ma na to ochotę i chciałaby poznać ludzi?

bodolsog
Wyrób chłopakopodobny
Posty: 361
Rejestracja: 26 gru 2010, 00:45

Post autor: bodolsog » 1 lis 2011, 09:39

Dobra, to specjalnie dla Ciebie i innych marud. Nie trzeba uzywac zadnych definicji, opinii i okreslen. Wszyscy jestesmy seksualni w roznym stopniu. Koniec tematu, ja dla siebie jestem grey, Bella demi, Kittie as, a dla Winkie wszyscy jestesmy seksualni: ja mniej niz seksualny, ale wiecej niz najmniej, Bella podobnie ale troche bardziej a Kittie najmniej. Wszystko jasne? :>

Awatar użytkownika
Ant
BażANT
Posty: 6068
Rejestracja: 1 paź 2006, 14:26

Post autor: Ant » 1 lis 2011, 13:22

Trochę mniej, trochę bardziej, trochę w lewo... :P

Takie sformułowania nie oddają w ogóle różnic pomiędzy seskualością poszczególnych osób. Na czym bowiem miało by polegać to bycie trochę mniej seksualnym od innej osoby? Zawsze można próbować wprowadzać jednostkę popędu (np. freudy :mrgreen:), jednak po pierwsze raczej trudno było by zdefiniować jakąkolwiek procedurę pomiarową dla niej, po drugie zaś ewentualne uchwycone różnice będą miały charakter jedynie ilościowy. Demi- i semiseksualni są niejako półseksualni, jednak każda grupa na swój sposób. Stosowanie tych niby niepotrzebnych przedrostków rozwiązuje problem ukazania różnic jakościowych, bez zbędnego rozwodzenia się nad charakterem seksualności. "Cześć, jestem Wojtek i jestem demi". I wszystko jasne. Wiesz, że w razie czego może do tego i owego dojść :P

Winkie pisze:Jeśli coś nie ma nazwy to znak, że nie istnieje?
Tak, jeśli coś nie ma nazwy to w pewnym sensie nie istnieje. Nie istnieje dla człowieka (społeczeństwa etc.), a w kontekście ludzkiego działania w środowisku to jest jedyny rodzaj istnienia o jakim w ogóle można mówić :P
Czczony nie tylko w Chinach

bodolsog
Wyrób chłopakopodobny
Posty: 361
Rejestracja: 26 gru 2010, 00:45

Post autor: bodolsog » 1 lis 2011, 13:53

Ant pisze:
Winkie pisze:Jeśli coś nie ma nazwy to znak, że nie istnieje?
Tak, jeśli coś nie ma nazwy to w pewnym sensie nie istnieje. Nie istnieje dla człowieka (społeczeństwa etc.), a w kontekście ludzkiego działania w środowisku to jest jedyny rodzaj istnienia o jakim w ogóle można mówić :P
Wlasciwie o tyle istnieje, za daje sie temu inna nazwe, ktora jest za szeroka, niedokladna i nie lapie nawet konturow zagadnienia. I wszystko sie placze, pietrza sie nieporozumienia...

Awatar użytkownika
Ant
BażANT
Posty: 6068
Rejestracja: 1 paź 2006, 14:26

Post autor: Ant » 1 lis 2011, 15:38

Dlatego ludziki w jakimkolwiek researchu, a także w tworzeniu prawa, eliminują wieloznaczność terminów poprzez tworzenie nowej terminologii albo doprecyzowaniu pojęć nieostrych :P
Czczony nie tylko w Chinach

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 1 lis 2011, 17:14

"Cześć, jestem Wojtek i jestem demi". I wszystko jasne.
Jasne o ile druga osoba będzie miała pod ręką Leksykon aseksualizmu. Bo a nuż pomyli demi z semi i nieszczęście gotowe?
Dlatego ludziki w jakimkolwiek researchu, a także w tworzeniu prawa, eliminują wieloznaczność terminów poprzez tworzenie nowej terminologii albo doprecyzowaniu pojęć nieostrych Razz
I biada temu kto się pomyli, albo nazwy przekręci. Moim zdaniem na człowieka należy patrzeć jak na całość, bez jego rozdrabniania.
Pojęciami nieostrymi nikt się nie zatnie przynajmniej...

bodolsog
Wyrób chłopakopodobny
Posty: 361
Rejestracja: 26 gru 2010, 00:45

Post autor: bodolsog » 1 lis 2011, 17:44

Jak mowisz demi i nie rozumie to tlumaczysz demi. Jak mowisz AS to nawet jak wie co to AS to tlumaczysz dlaczego i w jaki sposob nie do konca AS. Jak nie wie co to AS to dodatkowo musisz tlumaczyc co to AS, by sie do tego odnosic mowiac "nie do konca AS".

Wiecej roboty.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości