Kościół, egoizm i ograniczenie

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Nightfall
bASałyk
Posty: 757
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Nightfall » 2 paź 2017, 11:24

Ja mam problem z rozumieniem wolnej woli z historii Biblijnej o Adamie i Ewie. Bo jak ogarnęłam, przed zjedzeniem zakazanego jabłka tzn. owocu poznania dobra i zła, Adam i Ewa nie potrafili rozróżniać takich kategorii, jak dobro i zło. Więc kiedy łamali zakaz i skuszeni przez węża zjedli jabłko, chyba nie wiedzieli, że robią coś złego?

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2433
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Viljar » 2 paź 2017, 12:44

Ja to widzę tak: Nie wiedzieli, co jest dobre, a co złe i mogli sobie dalej żyć w błogiej nieświadomości, ale ślepo kierować się wiarą. Mogli też zaryzykować, poznać dobro i zło, ale ze wszystkimi tego konsekwencjami, czyli: Rozróżniacie dobro i zło, ale też sami o wszystkim decydujecie, a ja tylko sobie popatrzę.

Moim zdaniem ta historia świadczy jednak o tym, że starotestamentowy bóg nie był zbyt inteligentny, bo łatwo było przewidzieć, że istoty obdarzone wolną wolą i ciekawe świata będą chciały sprawdzić, co jest grane z tym jabłkiem.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

panna_x
bASyliszek
Posty: 1074
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: panna_x » 3 paź 2017, 07:36

Viljar pisze:
2 paź 2017, 12:44
Ja to widzę tak: Nie wiedzieli, co jest dobre, a co złe i mogli sobie dalej żyć w błogiej nieświadomości, ale ślepo kierować się wiarą. Mogli też zaryzykować, poznać dobro i zło, ale ze wszystkimi tego konsekwencjami, czyli: Rozróżniacie dobro i zło, ale też sami o wszystkim decydujecie, a ja tylko sobie popatrzę.

Moim zdaniem ta historia świadczy jednak o tym, że starotestamentowy bóg nie był zbyt inteligentny, bo łatwo było przewidzieć, że istoty obdarzone wolną wolą i ciekawe świata będą chciały sprawdzić, co jest grane z tym jabłkiem.
Moim zdaniem, tutaj wchodzimy na religijny paradoks, który często podnoszą właśnie osoby wojujące z religią: Bóg jako istota wszechwiedząca, musiał wiedzieć, że do tego dojdzie. Skoro więc wiedział, czy to było moralne? Mógł np nie stwarzać tego drzewa albo stworzyć od razu istoty doskonałe, które by nie zgrzeszyły. Jeśli wiedział, że tak będzie, a i tak postąpił w ten sposób, to tak jakby świadomie sprowokował i naraził ludzi, co z kolei trochę się kłóci z koncepcją nieskończonej dobroci.
Zresztą, Biblia pełna jest takich dziwnych paradoksów np grzech i odpowiedzialność zbiorowa. Skoro to inni zawinili, czemu odpowiada za to cała ludzkość i ponosi konsekwencje czynu Adama i Ewy.. Chyba każdy powinien odpowiadać za własne czyny. Inny paradoks: kto stworzył zło? czy też kto odpowiada za zło? Jeśli Bóg jest wszechwiedzący, to wiedział, co będzie z szatanem. Stworzył go, a więc tak jakby stworzył zło ( czy też dopuścił, doprowadził, że mogło zaistnieć), a jak to się ma do koncepcji najwyższej dobroci i miłosierdzia? Czy istota nieskończenie dobra może stworzyć zło? Jedno wyklucza drugie.

Awatar użytkownika
AlaZala
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: AlaZala » 3 paź 2017, 13:59

Warszawianka40+ pisze:
1 paź 2017, 09:30
Cóż za upór w dziedzinie samookłamywania. I propagowanie takiej postawy w internecie...
Wiara to nie jest wmawianie sobie czegoś-tam (np. jakichś wierzeń czy mitologii), żeby było "miło i ładnie".
Dążenie do Boga to poszukiwanie p r a w d y . Tylko prawda daje spokój wewnętrzny. Człowiek nie "wybiera" religii, wybiera dążenia do Boga tj. do Prawdy. Wyznawca każdej prawdziwej religii (za religie prawdziwe uważam religie naturalne).
Chyba, że ktoś wierzy jednie w materię (materializm jest religią) - wtedy rzeczywiście religia pełni rolę jedynie instrumentalną. Wtedy nie ma żadnej prawdy i żadnego Boga. Religia niby-wyznawana jest wtedy fasadą, kłamstwem. Którym ktoś okłamuje siebie, żeby udawać przed sobą samym, że jest "miło i ładnie". Ale na dnie duszy taka osoba na ogół czuje, że żyje w kłamstwie, i że jest zagubiona...
A prawdziwą religią takiej osoby jest wiara w materię, czczenie materii itd.
Poszukiwanie prawdy to nauka, a nie religia.
Religią jest dopełnianie sobie tego obrazu świata, który nie ma wytłumaczenia naukowego, albo nawet, jak zasugerował Viljar, zastępowanie wytłumaczalnych naukowo elementów obrazu świata wizją alternatywną, ale przyjemniejszą i łatwiejszą do zrozumienia.

Religie naturalne (praktycznie już dzisiaj wymarłe) od pozostałych różnią się tylko tym, że są inicjatywą oddolną wyznawców, a nie inicjatywą odgórną osób sprawujących władzę nad tymi wyznawcami. I rzeczywiście religie naturalne mogą być przez tych wyznawców rozumiane jako poszukiwanie prawdy, jeśli nie rozumieją oni różnic między nauką a religią.

Naprawdę ludzie nie wybierają sobie religii? Czyli zjawisko konwersji religijnej nie występuje?

panna_x
bASyliszek
Posty: 1074
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: panna_x » 4 paź 2017, 09:21

Zgadzam się z Alą, poszukiwanie prawdy, to nauka. A religie powstały wtedy, kiedy nie było innych metod opisywania, wyjaśniania świata, i w ten sposób ludzie wyjaśniali różne zjawiska. Religie pełniły też rolę cementującą daną społeczność. No i odpowiadały na pytania egzystencjalne, o sens życia itd, które ludzie sobie zadają od wieków.

Awatar użytkownika
Nightfall
bASałyk
Posty: 757
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Nightfall » 4 paź 2017, 12:51

Zgadzam się z Alą, poszukiwanie prawdy, to nauka.
Ja tam nie ufam nauce w 100% 8)

panna_x
bASyliszek
Posty: 1074
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: panna_x » 4 paź 2017, 12:54

Dlatego napisałam, że to poszukiwanie prawdy, a nie koniecznie zawsze jej odkrywanie. Nauka też się myli. :)

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2433
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Viljar » 4 paź 2017, 16:19

Alazala pisze: Religie naturalne (praktycznie już dzisiaj wymarłe) od pozostałych różnią się tylko tym, że są inicjatywą oddolną wyznawców, a nie inicjatywą odgórną osób sprawujących władzę nad tymi wyznawcami. I rzeczywiście religie naturalne mogą być przez tych wyznawców rozumiane jako poszukiwanie prawdy, jeśli nie rozumieją oni różnic między nauką a religią.
Wymarłe??? Chyba tylko dlatego, że ich bogów zabił Loki (miłośnicy Jakuba Ćwieka zrozumieją ;) )
Poważnie Religie naturalne bynajmniej nie są "praktycznie wymarłe". Przeciwnie - od pewnego czasu mają się całkiem dobrze, a nawet zyskują wyznawców. Polacy mają nieco gorzej niż np. mieszkańcy Skandynawii, gdyż nie zachowało się zbyt wiele źródeł pisanych i wiele tego typu rekonstrukcji jest opartych na tzw. uzasadnionym historycznym domniemaniu (krótko mówiąc - zmyślaniu). Niemniej - próby również w Polsce istnieją, zarejestrowanych rodzimowierczych związków wyznaniowych jest w naszym kraju co najmniej kilka, a niektóre liczą nawet kilkuset wiernych i sympatyków. Całkiem nieźle jak na kraj, gdzie wszelka odmienność od katolicyzmu nierzadko naraża człowieka na ostracyzm :)

Tak w ogóle to jest różnica między poszukiwaniem prawdy a poszukiwaniem Prawdy ;)
Panna_x pisze:No i odpowiadały na pytania egzystencjalne, o sens życia itd, które ludzie sobie zadają od wieków.
I czynią to do tej pory. Jak na razie żadna filozofia nie poradziła sobie z tym lepiej.
Alazala pisze: Religią jest dopełnianie sobie tego obrazu świata, który nie ma wytłumaczenia naukowego, albo nawet, jak zasugerował Viljar, zastępowanie wytłumaczalnych naukowo elementów obrazu świata wizją alternatywną, ale przyjemniejszą i łatwiejszą do zrozumienia.
Gdzie ja tak zasugerowałem? :shock: Ja napisałem, że według radykałów religijnych treść świętych ksiąg jest ważniejsza niż doniesienia naukowe - to zupełnie co innego! Rzecz rozbija się o przyczynę - nauka zostaje odrzucona dlatego, że głosi tezy sprzeczne z daną świętą księgą. Wizja ta jednak nie musi być ani przyjemniejsza, ani łatwiejsza do zrozumienia.
Panna_x pisze: Moim zdaniem, tutaj wchodzimy na religijny paradoks, który często podnoszą właśnie osoby wojujące z religią: Bóg jako istota wszechwiedząca, musiał wiedzieć, że do tego dojdzie. Skoro więc wiedział, czy to było moralne? Mógł np nie stwarzać tego drzewa albo stworzyć od razu istoty doskonałe, które by nie zgrzeszyły. Jeśli wiedział, że tak będzie, a i tak postąpił w ten sposób, to tak jakby świadomie sprowokował i naraził ludzi, co z kolei trochę się kłóci z koncepcją nieskończonej dobroci.
Paradoks omnipotencji :) Tłumaczy się to tak, że omnipotencja nie obejmuje obszarów mogących tę omnipotencję ograniczyć. Dziwnie to brzmi...
Moim zdaniem problem wynika stąd, że Stary i Nowy Testament traktowane są jako opisujące tego samego Boga. Tymczasem mamy tutaj złożony proces przechodzenia Izraelitów z politeizmu przez henoteizm (dominował aż do okresu niewoli babilońskiej) po monoteizm. W tym ostatnim okresie przypisano Bogu cechy takie jak wszechmoc, wszechwiedzę i doskonałą sprawiedliwość, to stało w sprzeczności z tekstami napisanymi wcześniej. W Nowym Testamencie dołożono do tego nieskończoną dobroć. I nagle okazało się, że trzeba wyjaśnić szereg sprzeczności, z czym żaden odłam chrześcijaństwa nie poradził sobie do dzisiaj. Zwłaszcza z Księgą Hioba, gdzie Bóg i Szatan rozmawiają jak równy z równym, a w dodatku Szatan kręci Bogiem jak chce.
Czy istota nieskończenie dobra może stworzyć zło? Jedno wyklucza drugie.
Istota nieskończenie dobra może stworzyć rzecz, którą inne istoty posłużą się do czynienia zła. Ludzka pomysłowość w tej materii nie zna granic.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
AlaZala
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: AlaZala » 4 paź 2017, 18:16

Viljar pisze:
4 paź 2017, 16:19
Poważnie Religie naturalne bynajmniej nie są "praktycznie wymarłe". Przeciwnie - od pewnego czasu mają się całkiem dobrze, a nawet zyskują wyznawców. Polacy mają nieco gorzej niż np. mieszkańcy Skandynawii, gdyż nie zachowało się zbyt wiele źródeł pisanych i wiele tego typu rekonstrukcji jest opartych na tzw. uzasadnionym historycznym domniemaniu (krótko mówiąc - zmyślaniu). Niemniej - próby również w Polsce istnieją, zarejestrowanych rodzimowierczych związków wyznaniowych jest w naszym kraju co najmniej kilka, a niektóre liczą nawet kilkuset wiernych i sympatyków. Całkiem nieźle jak na kraj, gdzie wszelka odmienność od katolicyzmu nierzadko naraża człowieka na ostracyzm :)
Jeśli mamy kilka związków wyznaniowych (czyli maksymalnie 9) liczące po kilkuset wiernych (czyli maksymalnie 999), to razem mamy maksymalnie 8991 rodzimowierców, czyli 0,02% mieszkańców. W skali globalnej zapewne ten odsetek jest wyższy nawet kilkakrotnie, ale to nadal mieści się w moim rozumieniu terminu "praktycznego wymarcia". Zwłaszcza, że kilka tysięcy lat temu ten odsetek oscylował globalnie tuż poniżej 100%.
Viljar pisze:
4 paź 2017, 16:19
Tak w ogóle to jest różnica między poszukiwaniem prawdy a poszukiwaniem Prawdy ;)
Myślę, że obie można znaleźć w dobrej bibliotece z działem rosyjskojęzycznym.
Viljar pisze:
4 paź 2017, 16:19
Gdzie ja tak zasugerowałem? :shock: Ja napisałem, że według radykałów religijnych treść świętych ksiąg jest ważniejsza niż doniesienia naukowe - to zupełnie co innego! Rzecz rozbija się o przyczynę - nauka zostaje odrzucona dlatego, że głosi tezy sprzeczne z daną świętą księgą. Wizja ta jednak nie musi być ani przyjemniejsza, ani łatwiejsza do zrozumienia.
Tak, chyba dokonałam zbyt głębokiej interpretacji i dopasowania do swojej wizji. Przepraszam.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2433
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Viljar » 4 paź 2017, 19:36

Jeśli mamy kilka związków wyznaniowych (czyli maksymalnie 9) liczące po kilkuset wiernych (czyli maksymalnie 999), to razem mamy maksymalnie 8991 rodzimowierców, czyli 0,02% mieszkańców. W skali globalnej zapewne ten odsetek jest wyższy nawet kilkakrotnie, ale to nadal mieści się w moim rozumieniu terminu "praktycznego wymarcia". Zwłaszcza, że kilka tysięcy lat temu ten odsetek oscylował globalnie tuż poniżej 100%.
Zbyt literalnie traktujesz niektóre wypowiedzi :) "Kilka" oznacza w tym wypadku "bliżej nieznaną ilość". Tak naprawdę nie da się określić, ilu jest w Polsce rodzimowierców lub sympatyków rodzimowierstwa, gdyż istnieją grupy nieformalne, które nierzadko nie chwalą się publicznie swoimi poglądami. Takich może być - bo ja wiem - zapewne dziesiątki (tylko błagam Cię - nie interpretuj tego jako "90", bo to może równie dobrze oznaczać "290").

Nadal jednak nie zgodziłbym się, że religie naturalne są na granicy wymarcia. Wydaje mi się wręcz, że ich popularność będzie stopniowo rosnąć z racji rozczarowania np. katolicyzmem. Generalnie przewiduję, że chrześcijaństwo, w tym również KRK, będzie traciło wiernych, ale ci, co zostaną, będą znacznie bardziej radykalni w poglądach. To taka reakcja na relatywizm.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
AlaZala
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: AlaZala » 5 paź 2017, 12:17

Viljar pisze:
4 paź 2017, 19:36
Nadal jednak nie zgodziłbym się, że religie naturalne są na granicy wymarcia. Wydaje mi się wręcz, że ich popularność będzie stopniowo rosnąć z racji rozczarowania np. katolicyzmem. Generalnie przewiduję, że chrześcijaństwo, w tym również KRK, będzie traciło wiernych, ale ci, co zostaną, będą znacznie bardziej radykalni w poglądach. To taka reakcja na relatywizm.
Zastanawiam się, czy wierzenia współczesnych rodzimowierców mogą w ogóle być uznane za religię naturalną. Wydaje mi się, że religia naturalna jest oparta na tradycji ustnej danej rodziny lub plemienia oraz na własnych przemyśleniach jednostki. Gdy jednak tradycja ustna zostanie przerwana, a kilkaset lat później zostanie zrekonstruowana na podstawie źródeł historycznych i archeologicznych, to chyba nie możemy już mówić o religii naturalnej, a jedynie o jej rekonstrukcji. A wydaje mi się, że rodzime wierzenia nigdzie w Polsce nie utrzymały się przez cały okres od średniowiecza do dziś, a więc tradycja ustna związana z tymi wierzeniami nie zachowała się.

Pewnie trochę inaczej wygląda sytuacja w Norwegii i na Islandii, gdzie ta ciągłość, przynajmniej w niektórych formach, była zachowana pomimo wkroczenia chrześcijaństwa. Pewnie pomogła w tym reformacja, która pozwoliła miejscowemu chrześcijaństwu uzyskać bardziej specyficzny charakter regionalny i współistnieć z elementami wierzeń rodzimych.

Zgadzam się, że część ludzi będzie odchodziła z kościoła katolickiego, a pozostała część będzie się radykalizowała. Myślę, że większość osób odchodzących z kościoła katolickiego będzie stawała się osobami niereligijnymi, a tylko małe grono będzie poszukiwać nowej religii. Wśród moich znajomych, którzy porzucili katolicyzm tylko jedna dziewczyna wybrała sobie nową religię - luteranizm. Sądzę, że konwersja na protestantyzm nie będzie jednak popularną ścieżką, a nowych wiernych będzie przyciągał najliczniej islam. Jeśli popatrzymy na wartości, którymi obecnie kierują się często młodzi ludzie, zwolennicy skrajnej prawicy, to zobaczymy, że islam jest wręcz idealną odpowiedzią na ich potrzeby - gwarantuje poczucie wspólnoty, równość wewnątrz tej wspólnoty, wojskową dyscyplinę, bezkompromisowość, poczucie wyższości nad innymi grupami, sprawnie operuje pojęciami lojalności i zdrady...

Wierzenia rodzimowierców, w moim przekonaniu, mogą w najbliższym czasie uzyskać większą popularność tylko wtedy, jeśli zostaną wykorzystane przez nacjonalistów do budowy ideologii "słowiańskiej supremacji" lub podobnych wypaczeń. Ogólnie przyszłość religijną Polski widzę w czarnych barwach. Myślę, że religia będzie wykorzystywana do krzewienia nienawiści, a jaka to będzie religia - to nawet nie jest takie ważne...

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2433
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Viljar » 5 paź 2017, 13:28

Zależy, co masz na myśli, pisząc o zachowaniu wierzeń. Można tu bowiem wyróżnić np. zwyczaje i obrzędy - te mają się świetnie w wielu miejscach w kraju. Niektóre z nich zostały przejęte i zachowane w religii chrześcijańskiej, co znacznie upraszcza rekonstrukcję.

Rodzimowiercy w jakimś stopniu istnieli zawsze. Fakt, że na masową skalę tradycyjna religia w Polsce skończyła się w okolicach XV-XVI w., ale jacyś pojedynczy wyznawcy się znajdowali. Niestety nie zachowały się źródła pisane, tradycja ustna też nie zawsze padała na podatny grunt, przez co "ogniska" rodzimowierców pojawiały się raz tu, raz tam... Dopiero od niedawna ich liczba wzrosła.

Zachowała się za to doskonale wiara w różnorakie demony, przesądy i tradycje. Ironią losu jest, że obrzędy związane z bóstwami rodzimymi są znane słabo, za to całą "otoczkę" znamy dość dobrze. To tak, jakbyśmy znali np. procesję Bożego Ciała, palenie zniczy, tradycje wielkanocne, ale nie znali mszy w kościele.

Co do przejścia z jednej religii do innej - nie obawiałbym się, że ludzie będą u nas przechodzić na Islam. Specyficzna historia Polski sprawiła, że tradycją stało się wiązanie "polskości" z "katolickością". Poza tym, mimo że wartości islamskich radykałów istotnie są zbliżone do naszych narodowców, to jednak narodowcy żywią niezwykle silną nienawiść do Islamu. Nie, na to raczej nie ma szans. Ale faktycznie jest to ciekawe, bo jakby zamienić nazwę religii, ale zostawić hasła, to wiele osób nawet nie zauważyłoby różnicy.
Wierzenia rodzimowierców, w moim przekonaniu, mogą w najbliższym czasie uzyskać większą popularność tylko wtedy, jeśli zostaną wykorzystane przez nacjonalistów do budowy ideologii "słowiańskiej supremacji" lub podobnych wypaczeń.
To już się dzieje. Wiele osób będących nastawionych zajadle antykatolicko jest jednocześnie zafascynowanych dawnymi dziejami Polski i chętnie przyjmują każdą ideologię, która pozwoli umniejszyć rolę Kościoła, a zwiększyć - rodzimowierstwa. Stąd popularność wzrost liczby tzw. "turbosłowian", którzy wierzą w istnienie Bolesława Zapomnianego, imperium Lechitów i podobne rzeczy pozbawione zupełnie podstaw naukowych. Poza tym większość rodzimowierców wyznaje wartości bardzo zbliżone do organizacji typu ONR, co zresztą sprawiło, że przestałem się z nimi zadawać.

Aha, przegapiłem ten tekst, przepraszam:
Nightfall pisze:Nie zauważyłam żeby płaskoziemcy byli powiązani z jakąkolwiek religią. Ale ktoś kto wymyślił Ruch Płaskiej Ziemi musiał być spryciarzem i teraz pewnie zarabia kokosy od osób wspierających ;)
Płaskoziemcy rekrutują się głównie spośród radykalnych nurtów chrześcijańskich oraz muzułmanów. Czasami, no cóż, są wyznawcami różnych kultów kojarzonych głównie z teoriami spiskowymi - Reptilianie i te sprawy :D
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Nightfall
bASałyk
Posty: 757
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Nightfall » 5 paź 2017, 15:09

Płaskoziemcy rekrutują się głównie spośród radykalnych nurtów chrześcijańskich oraz muzułmanów. Czasami, no cóż, są wyznawcami różnych kultów kojarzonych głównie z teoriami spiskowymi - Reptilianie i te sprawy :D
Statystyk nie znam, być może częściej są to osoby powiązane z religiami. Sama znam z 2 ateistów płaskoziemców, wiec jak zawsze różnie to bywa :D

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
ciAStoholik
Posty: 309
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Warszawianka40+ » 6 paź 2017, 08:33

Przeczenie oczywistym faktom (np. że Ziemia jest okrągła) to zaburzenia funkcji realności. Z definicji, można podejrzewać jakieś zaburzenia psychiczne.
Nightfall pisze:
2 paź 2017, 11:24
Ja mam problem z rozumieniem wolnej woli z historii Biblijnej o Adamie i Ewie. Bo jak ogarnęłam, przed zjedzeniem zakazanego jabłka tzn. owocu poznania dobra i zła, Adam i Ewa nie potrafili rozróżniać takich kategorii, jak dobro i zło. Więc kiedy łamali zakaz i skuszeni przez węża zjedli jabłko, chyba nie wiedzieli, że robią coś złego?
Tu chodzi o z a s a d y . O podporządkowanie się pewnym ustalonym zasadom. Nawet jeśli nie umieli rozróżnić dobra i zła wiedzieli, że Bóg zakazał im spożywania tych owoców. Koniec, kropka. Rozumieli więc, że łamiąc zakaz Boga czynią zło. Zrobili to bo uznali, że Bóg nie ma racji - że oni są mądrzejsi niż Bóg i oni będą tu rządzić. Tym samym dopuścili, żeby w raju Boga rządził diabeł. Na to Bóg nie mógł się zgodzić - żeby w Jego raju rządził chaos i intrygi Węża. Więc ich wyrzucił, żeby zmądrzeli.
Człowiek jest słaby, chwiejny i niewiele rozumie. Podlega różnym wpływom. Dlatego w życiu trzeba stosować się do zasad. Nie zabijaj, nie kradnij, nie krzywdź słabszych - a w szkole i w pracy stosuj się do poleceń przełożonych. Bo inaczej będzie straszny bałagan.
"Tolerancja powinna być przede wszystkim tolerancją prawdy." Henry Ford

Awatar użytkownika
AlaZala
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: AlaZala » 6 paź 2017, 09:33

Warszawianka40+ pisze:
6 paź 2017, 08:33
Tu chodzi o z a s a d y . O podporządkowanie się pewnym ustalonym zasadom. Nawet jeśli nie umieli rozróżnić dobra i zła wiedzieli, że Bóg zakazał im spożywania tych owoców. Koniec, kropka. Rozumieli więc, że łamiąc zakaz Boga czynią zło. Zrobili to bo uznali, że Bóg nie ma racji - że oni są mądrzejsi niż Bóg i oni będą tu rządzić. Tym samym dopuścili, żeby w raju Boga rządził diabeł. Na to Bóg nie mógł się zgodzić - żeby w Jego raju rządził chaos i intrygi Węża. Więc ich wyrzucił, żeby zmądrzeli.
Człowiek jest słaby, chwiejny i niewiele rozumie. Podlega różnym wpływom. Dlatego w życiu trzeba stosować się do zasad. Nie zabijaj, nie kradnij, nie krzywdź słabszych - a w szkole i w pracy stosuj się do poleceń przełożonych. Bo inaczej będzie straszny bałagan.
Czyli celem religii jest uzasadnienie istnienia hierarchicznej struktury społecznej i legitymizowanie autorytarnej władzy.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Yahoo [Bot] i 2 gości