Chyba nie jestem kobietą...

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Silencio
AS gaduła
Posty: 406
Rejestracja: 27 paź 2011, 19:36
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Silencio » 26 gru 2011, 09:29

nie postrzegam siebie wewnętrznie ani jako kobiety ani jako mężczyzny. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, co to znaczy, jak to jest czuć się kobietą/mężczyzną
Może to transgenderyzm? Mam dokładnie to samo, nie porównywałabym tego do transseksualistów, bo to jednak coś innego. Ja nie mam poczucia tzw. "tożsamości płciowej", wychowałam się jako kobieta, mówię jak kobieta, ale jeżeli chodzi o sferę emocji, zachowań, zainteresowań, czegokolwiek w tym stylu, odbiegam od wszelkich kanonów, co mi jednak niespecjalnie przeszkadza. Tak samo jak w przypadku drugiej strony, dla mnie po prostu płeć nie ma chyba żadnego znaczenia, nie wiem, czy jest to jakoś powiązane z moim aseksualizmem. W każdym razie, nie sądzę, żeby był to problem medyczny.
Czasami nawet zazdroszczę transseksualistom jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, bo oni wiedzą przynajmniej kim się czują i po dostosowaniu płci potrafią się świetnie dopasować do dwupłciowego świata, w którym ja zawsze będę czuć się trochę obco.
Więc może to jednak nie transgenderyzm? xD Sama nie wiem, może to kwestia odbioru tego rodzaju sytuacji, mnie to nigdy nie przeszkadzało, może wyłączając afery z rodzicielką, która koniecznie chciała ze mnie zrobić super dziewczęcą dziewczynę.

Awatar użytkownika
matnia
mASełko
Posty: 125
Rejestracja: 23 sty 2011, 16:55
Lokalizacja: CT

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: matnia » 26 gru 2011, 13:41

Hmmm szczerze mówiąc nigdy nie zastanawiałam się nad tym czy czuję się kobietą czy też nie. Mam "k" w dowodzie, krwawię co miesiąc a nie zdycham :P , więc jestem samicą gatunku homo sapiens. Co to dokładnie znaczy? Że mogę zajść w ciążę, może przemówi przeze mnie feminizm, ale wszystkie inne różnice jak dla mnie to wymysł kulturowy.
"Człowiekowi wydaje się, że jest gigantem, a jest ***."

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1001
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Patryk » 27 gru 2011, 08:57

Zaciekawiłyście mnie tematem i poczytałem o tym transgenderyźmie. W otoczeniu też nie dostrzegacie rozdzielenia na kobiety i mężczyzn(w odniesieniu do ich wnętrza oczywiście) czy tylko w sobie?Wcześniej słyszałem tylko o przypadkach,gdzie kobieta czuje się mężczyzną bądź odwrotnie.Także jest to dla mnie coś nowego.

Awatar użytkownika
Silencio
AS gaduła
Posty: 406
Rejestracja: 27 paź 2011, 19:36
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Silencio » 27 gru 2011, 12:03

W otoczeniu też nie dostrzegacie rozdzielenia na kobiety i mężczyzn(w odniesieniu do ich wnętrza oczywiście) czy tylko w sobie?
Zależy, co dokładnie masz na myśli. Widzę, że ktoś jest kobietą, a ktoś mężczyzną i odwrotnie, natomiast dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia i nie mam zwyczaju oceniania na zasadzie: "skoro jesteś kobietą/mężczyzną to pewnie/to masz prawo/to powinnaś być" i tak dalej. Nie podoba mi się też przypisywanie mężczyznom czy kobietom jakichś cech charakterystycznych, na zasadzie, facet nigdy się nie domyśli i generalnie trzeba mu wszystko młotem wbijać do głowy, a kobiety są histeryczkami, są emocjonalne, wrażliwe i tym podobne. Może to wynika z tego, że po swoim otoczeniu widzę, że nie ma to zbyt wiele z prawdą :D. Myślę, że takie szufladkowanie stwarza problemy i przede wszystkim sprawia, że ci wszyscy, którzy nie podpadają pod dany schemat, czują się wykluczeni i wydaje im się, że mają się czego wstydzić. Musimy sobie uświadomić, że płeć ma nie tylko znaczenie pod względem biologicznym, ale ma też pewne znaczenie kulturowe i są do niej przypisane określone wzorce, które mnie na przykład nie odpowiadają. Dlatego pod względem "wnętrza" też nie prowadzę takiego rozróżnienia, wydaje mi się to z góry błędne.

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1001
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Patryk » 27 gru 2011, 13:44

Opisałaś pewne stereotypy,które rzeczywiście funkcjonują.Mi chodzi bardziej o różnicę między płciami pomijając fizyczność i kulturę bo myślę,że jakaś tam jest.Można by to nazwać jak kto woli płeć duszy,mózgu czy jakkolwiek.Coś jak intuicyjny odbiór,że rozmawiasz z mężczyzną czy kobietą.Na moje są pewne subtelne różnice między nazwę to pierwiastkiem męskim i żeńskim,nieco inne potrzeby czy emocjonalność.Coś co nie jest ani lepsze ani gorsze,czy uwarunkowane kulturowo ale zwyczajnie inne.Coś czego nie potrafię zdefiniować ale odbieram intuicyjnie właśnie.Może masz w sobie jednego i drugiego po równo? :wink: W każdym razie chodzi mi nie o to czy jest dla Ciebie ważne,milsze itp. czy jest to facet czy kobieta,ale czy odczuwasz jakąkolwiek inność między nimi.

Awatar użytkownika
Silencio
AS gaduła
Posty: 406
Rejestracja: 27 paź 2011, 19:36
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Silencio » 27 gru 2011, 15:31

Ty piszesz o tak zwanej płci mózgu czy o różnicach w sferze emocjonalnej - dla mnie to nadal jest coś ukształtowanego przez kulturę. Intuicyjny odbiór, że rozmawiam z kobietą czy mężczyzną...? Nie mam czegoś takiego. Widzę to, jeżeli chodzi o fizyczność, ale cechy charakteru i ogólne usposobienie to sprawa tak indywidualna, że nie widzę szerokiego rozróżnienia między tym, co żeńskie, a co męskie. Inne potrzeby i emocjonalność? W jakim sensie inne? Potrzeby kobiety do posiadania rodziny, a faceta do posiadania samochodu? :P Nie za bardzo rozumiem. Myślę, że inne potrzeby ma każdy z nas, bez względu na płeć. Co do emocjonalności byłabym się w stanie zgodzić biorąc pod uwagę różnego rodzaju uwarunkowania biologiczne, ale to wszystko. Spotkałam i bardzo emocjonalnych mężczyzn i kobiety, które w powszechnym odczuciu uchodziły za zupełnie "zimne". Dlatego nie, raczej takich różnic nie odczuwam.

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1001
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Patryk » 27 gru 2011, 16:56

Myślę,że rodząc się wnosimy jakieś różnice nie tylko fizyczne.Jeśli oczyścilibyśmy wszelkie wpływy kulturowe pozostała by jakaś pierwotna różnica.Ciężko mi wyobrazić sobie,że jeśli fizycznie jesteśmy tak różni,to emocjonalnie rodzimy się chociażby bez drobinki różnicy między tym co męskie a tym co żeńskie.Zgodzę się,że nasza indywidualność jest głównie kształtowana przez nas samych,trochę przez kulturę ale jakiś nalot płci gdzieś tam jest.A samochody to wiem,że cztery koła mają i jeżdżą.Niedawno dowiedziałem się,gdzie się sprawdza płyn hamulcowy :)

Awatar użytkownika
Silencio
AS gaduła
Posty: 406
Rejestracja: 27 paź 2011, 19:36
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Silencio » 27 gru 2011, 17:22

Więc o samochodach wiemy dokładnie tyle samo :). No, chociaż nie, ja tam nie wiem nawet, co to jest płyn hamulcowy xD. Ja jednak sądzę, że nie ma jakiejś znaczącej różnicy pomiędzy mężczyznami a kobietami w sferze emocjonalnej. Każdy jest inny i tyle, ja wychodzę z tego założenia i nie oceniam nikogo pod względem płci.

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: dorosłe dziecko » 27 gru 2011, 20:22

Silencio pisze:Może to transgenderyzm?
Możliwe.
Silencio pisze:[...] nie porównywałabym tego do transseksualistów, bo to jednak coś innego.
W pewnym sensie sytuacja osób TS i TG jest podobna u źródeł, ale później idą one innymi drogami TS - ku korekcie płci a TG, ewentualnie, ku hormonoterapii lub innym zabiegom, których pragną, czy które uważają za słuszne w zależności od tego, kim się czują.
Silencio pisze:[...] jeżeli chodzi o sferę emocji, zachowań, zainteresowań, czegokolwiek w tym stylu, odbiegam od wszelkich kanonów, co mi jednak niespecjalnie przeszkadza. Tak samo jak w przypadku drugiej strony, dla mnie po prostu płeć nie ma chyba żadnego znaczenia, nie wiem, czy jest to jakoś powiązane z moim aseksualizmem. W każdym razie, nie sądzę, żeby był to problem medyczny.
Mam podobnie.
Dla jasności - również nie uważam tego za problem medyczny. Przecież w takich przypadkach nawet nie ma zdefiniowanej medycznej drogi postępowania.
Patryk pisze: W otoczeniu też nie dostrzegacie rozdzielenia na kobiety i mężczyzn(w odniesieniu do ich wnętrza oczywiście) czy tylko w sobie?
Jeśli chodzi o mnie, to w otoczeniu również ich nie dostrzegam.
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

Awatar użytkownika
Silencio
AS gaduła
Posty: 406
Rejestracja: 27 paź 2011, 19:36
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Silencio » 27 gru 2011, 21:12

W pewnym sensie sytuacja osób TS i TG jest podobna u źródeł, ale później idą one innymi drogami TS - ku korekcie płci a TG, ewentualnie, ku hormonoterapii lub innym zabiegom, których pragną, czy które uważają za słuszne w zależności od tego, kim się czują.
Możliwe, chociaż nie słyszałam nigdy o leczeniu transgenderyzmu i dla mnie jest różnica pomiędzy tym, a transseksualistami. Transseksualiści uważają się za przedstawicieli tej drugiej płci i dlatego nie godzą się z własnym ciałem - często do tego dochodzą na przykład akty autoagresji, mężczyźni chcą się "pozbyć" swoich narządów płciowych i tak dalej. Natomiast transgenderyzm kojarzy mi się bardziej z pewnego rodzaju obojętnością jeżeli chodzi o kwestie płciowe i brakiem zgody na podziały, które wydają im się z jakichś powodów nieuczciwe/niesłuszne/błędne i tak dalej. Dlatego sądzę, że transseksualistom powinno się umożliwić zmianę płci, jeżeli tego chcą i bawią mnie różnego rodzaju komentarze przeciwników na zasadzie: "pięć razy będzie płeć zmieniał" i tak dalej :D.

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1001
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Patryk » 27 gru 2011, 21:30

"brakiem zgody na podziały, które wydają im się z jakichś powodów nieuczciwe/niesłuszne/błędne i tak dalej."-Masz na myśli postawę buntu przeciw podziałom?

Awatar użytkownika
Silencio
AS gaduła
Posty: 406
Rejestracja: 27 paź 2011, 19:36
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Silencio » 27 gru 2011, 21:33

"brakiem zgody na podziały, które wydają im się z jakichś powodów nieuczciwe/niesłuszne/błędne i tak dalej."-Masz na myśli postawę buntu przeciw podziałom?
Może w pewnym sensie, ale nie do końca. To nie jest bunt jako taki, związany z tym, że coś mi się nie podoba, więc zaczynam mówić czy sądzić tak albo inaczej. To wynika z tego, jak ja się czuję, co czuję, dlaczego tak czuję i jakie są moje doświadczenia. A ja nie czuję się ani jak kobieta ani jak mężczyzna pod tzw. względem psychicznym i z mojego doświadczenia wynika, że tak naprawdę wszystkie te podziały są mocno wydumane.

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1001
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Patryk » 27 gru 2011, 21:46

A może jedno i drugie spojrzenie ma swoją prawdę.Patrząc na obraz jedni zobaczą coś,ktoś inny zobaczy coś innego.Ktoś seksualny nie zrozumie jak można nie mieć potrzeby,as nie zrozumie jak można ją mieć ale jedno nie jest mniej prawdziwe od drugiego.W każdym razie nie ukrywam,że ciekawi mnie twoje spojrzenie na ten temat.Dla mnie coś nowego..

Awatar użytkownika
Silencio
AS gaduła
Posty: 406
Rejestracja: 27 paź 2011, 19:36
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Silencio » 27 gru 2011, 21:48

A może jedno i drugie spojrzenie ma swoją prawdę.
Nigdy nie twierdziłam niczego innego ;). Ale dla mnie przypisywanie płciom określonych cech charakteru i zachowań jest bezsensowne, bo to wynika właśnie z mojego spojrzenia na świat i z moich obserwacji różnych ludzi. Ale to kwestia indywidualnego odbioru tego typu spraw.

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1001
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Chyba nie jestem kobietą...

Post autor: Patryk » 27 gru 2011, 22:02

A wrzucę jeszcze kwestię hormonów :D Czy nie mają wpływu na naszą emocjonalność?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości