Wychowanie do życia w rodzinie (tzw. wdż)

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1222
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Wychowanie do życia w rodzinie (tzw. wdż)

Post autor: panna_x » 20 cze 2017, 11:12

Tak więc, niewiele z tej edukacji wiedziałam, wierzyłam np. w mit, że seks jest cudowny i zawsze się podoba. dopiero potem dowiedziałam się, że nie. Zwłaszcza, że wyniki badań pokazują, że seks nie jest taki znów cudowny dla kobiet szczególnie, gdzieś czytałam jakieś opracowanie w necie, niestety źródeł nie pamiętam, gdzie faceci ocenili życie seksualne wysoko a kobiety przeważnie (70% czy coś koło tego) na trzy z plusem, a więc nic nadzwyczajnego. Tak więc nie jest prawdą, że wszyscy seksualni uwielbiają seks. Wg innych badań 30% kobiet w Europie ma obniżony popęd, nie są znów takimi entuzjastkami seksu.

I tak samo powiedziała koleżanka z pracy, która niedawno została mamą, że seks jest dla niej przereklamowany. a ma męża od 6 lat. I przecież go kocha. No więc szczerze to nie chciałabym się przełamywać, żeby odkryć, że jest średniawo. Uważam, ze to tak nie działa- wystarczy miłość i już wszystko pójdzie dobrze, samo się ułoży i bez problemów. Także nie uważam, że bez miłości seks jest wybrakowany ani że miłość sprawi, że jest cudowny. Moim zdaniem miłość nie zaszkodzi, ale nie uczyni z tego jakiegoś kosmicznego przeżycia. Kiedyś wierzyłam, że seks powinien być tylko z miłości, czego też próbowano nas uczyć, z miłości (i najlepiej w małżeństwie), teraz już tak nie uważam.

Inny mit, w który wierzyłam, że seks jest intuicyjny, ludzie po prostu zaczynają działać i już. Dopiero potem poczytałam i dowiedziałam się, że np. u kobiet orgazm nie jest oczywistą sprawą, że wiele go nie ma, że muszą się go dopiero nauczyć, nie dzieje się to samo z siebie. Że kobiety ćwiczą mięśnie Kegla, żeby poprawić doznania w trakcie, że partnerzy muszą się uczyć technik, pozycji, dobrania tempa- metodą prób i błędów. Tak więc nie jest to umiejętność wrodzona, odgórna, z którą ot tak można przystąpić do dzieła. Tzn można, ale zazwyczaj wypada to słabo, bo nikt nic nie umie, nie wie, jak sprawić przyjemność sobie, a co dopiero drugiej osobie.

Jeszcze inny mit, w który wierzyłam, że seks sprowadza się do stosunku waginalnego( ewentualnie od tyłu, ale istotna jest zawsze w seksie penetracja). Dopiero jak byłam na pewnym evencie gdzie wystawiały się różne wydziały z uniwersytetu poszłam na stoisko naukowego koła psychologów-seksuologów, to się dowiedziałam, że wcale nie, dla kobiety z biologicznego punktu widzenia nie ma różnicy, czy jest to stosunek waginalny czy stymulacja łechtaczki, bo mają one wspólne unerwienie i potem impuls i tak biegnie jedną drogą nerwową do mózgu,a to mózg interpretuje bodźce. Tak więc stosunek waginalny jest potrzebny bardziej z powodów prokreacyjnych no i facet też ma wtedy przyjemność a z samej łechtaczki nic by nie miał. no i są kobiety, które preferują taki rodzaj, ale ma to podłoże tylko psychiczne, ich własnych upodobań. Z biologii to nie wynika. To jeszcze bardziej mnie zniechęciło do seksu, bo wiedziałam, że pierwszy stosunek boli, a jeszcze się dowiedziałam, że nie muszę przez to przechodzić, bo można coś poczuć w inny sposób. Wcześniej to szczerze nie wiedziałam tego, bo nie próbowałam ani seksu, ani masturbacji. Jednak nie wierzyłam, że jakiś facet zgodziłby się zrezygnować z normalnego stosunku i zrobić przyjemność tylko mnie, nic z tego nie mając. Uważałam, że będzie chciał klasycznego stosunku albo przynajmniej miłości francuskiej w zamian, a to też mnie bardzo brzydziło. Więc odpuściłam temat.
Tak więc sami widzicie, że nie za dobra była ta edukacja seksualna, nie za wiele wiedziałam.

Awatar użytkownika
Luna
gimnASjalista
Posty: 14
Rejestracja: 9 paź 2016, 14:13
Lokalizacja: Varshaffa

Re: Wychowanie do życia w rodzinie (tzw. wdż)

Post autor: Luna » 23 cze 2017, 19:57

Moja przygoda z WDŻ skończyła się w gimnazjum. Chodziłam parę miesięcy, najpierw było o pierdołach, miłość, przyjaźń, relacje z rodzicami, bla, bla, bla. Raz nam pani podyktowała do zeszytu chyba z 10 zasad rozmawiania o problemach, aż ręce bolały, innym razem jako pracę domową mieliśmy wzmacniać więzy rodzinne z bliskimi, nie mówiąc im, że to do szkoły, ale jednocześnie na dowód trzeba było zbierać podpisy. Bosko. No i raz puściła nam film animowany "Jeśli mnie kochasz, udowodnij to" i to była chyba jedyna rzecz z seksem związana. Potem pani złamała nogi i po zajęciach. Miałam za to fajną biolożkę, na lekcji mówiła nam o antykoncepcji, testach ciążowych, ale wiadomo, tylko parę godzin, bo program goni.
Teraz w liceum w pierwszej klasie nie chodziłam, bo stwierdziłam, że po co, nie chce mi się siedzieć, zresztą po co aseksowi taka wiedza. Ale uświadomiłam sobie, że moja wiedza na te tematy jest mimo wszystko niewielka. Nie mam bladego pojęcia o mechanizmie erekcji, pożądaniu i tym podobnych. W ogóle seks to dla mnie czarna magia :lol: Prawie cała moja wiedza na te tematy wzięła się z "Wielkiej Encyklopedii Nastolatki", którą dostałam na 13 urodziny. Próbowałam się dokształcać z internetem, ale nie jestem w stanie patrzeć na ilustracje :oops:
Ostatnio na biologii pani, bardzo równa babka swoją drogą, zrobiła nam mini-wdż, żeby nas zachęcić do chodzenia. Opowiadała o różnych płaszczyznach płci. Przyznam, ostatnio jakoś mam fazę na interesowanie się środowiskiem LGBTQ+ i mnie to ewidentnie zaciekawiło, i aż żałowałam, że nie zdążyłam zadać paru pytań. No i teraz się zastanawiam, chodzić, czy nie chodzić...
If you are always trying to be normal, you will never know how amazing you can be. ~ M. Angelou

Awatar użytkownika
AlaZala
AS gaduła
Posty: 409
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Wychowanie do życia w rodzinie (tzw. wdż)

Post autor: AlaZala » 24 cze 2017, 13:46

Luna pisze:Ostatnio na biologii pani, bardzo równa babka swoją drogą, zrobiła nam mini-wdż, żeby nas zachęcić do chodzenia. Opowiadała o różnych płaszczyznach płci. Przyznam, ostatnio jakoś mam fazę na interesowanie się środowiskiem LGBTQ+ i mnie to ewidentnie zaciekawiło, i aż żałowałam, że nie zdążyłam zadać paru pytań. No i teraz się zastanawiam, chodzić, czy nie chodzić...
Ja poszłabym jeden raz, żeby zobaczyć. Może będzie ciekawie. A jeśli nie będzie, to drugi raz możesz już tam nie iść.
Luna pisze:Nie mam bladego pojęcia o mechanizmie erekcji, pożądaniu i tym podobnych. W ogóle seks to dla mnie czarna magia :lol: Prawie cała moja wiedza na te tematy wzięła się z "Wielkiej Encyklopedii Nastolatki", którą dostałam na 13 urodziny. Próbowałam się dokształcać z internetem, ale nie jestem w stanie patrzeć na ilustracje :oops:
Zdecydowanie powinnaś się dokształcić. Powinnaś wiedzieć, jak funkcjonuje ludzkie ciało, chociażby po to, żeby wiedzieć, gdy coś nie funkcjonuje prawidłowo. Do ilustracji też powinnaś się przyzwyczaić. Nie jest to nic strasznego.

Pamiętam, że gdy po maturze wybraliśmy się ze znajomymi z klasy na wycieczkę w góry miałam miesiączkę i musiałam relatywnie często zbaczać ze szlaku, żeby zmienić tampon gdzieś w krzakach. Gdy kolejny raz poprosiłam resztę grupy o poczekanie na mnie chwilę, tłumacząc, że mam miesiączkę, jeden z kolegów zbladł i zapytał, czy to znaczy, że... jestem w ciąży! Chyba spał na biologii w podstawówce...

panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1222
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Wychowanie do życia w rodzinie (tzw. wdż)

Post autor: panna_x » 23 sie 2017, 08:03

WDŻ jest wg mnie kiepsko prowadzone. Tak samo nie uznaję nauk przedmałżeńskich w kościele, gdzie o małżeństwie będzie uczyć ktoś, kto pojęcia o tym nie ma- ksiądz, katechetka. Raz znajomy opowiadał, że kiedy on i jego exżona mieli nauki przed ślubem, to kiedy ona została sama z księdzem, ten zaczął ją pytać, jak przyszły mąż się do niej zaleca, czy tak ją podłapuje, czy owak- co demonstrował na niej. Po prostu przy okazji poobmacywał kursantkę.

Awatar użytkownika
takasobie
fantAStyczny
Posty: 509
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Wychowanie do życia w rodzinie (tzw. wdż)

Post autor: takasobie » 23 sie 2017, 10:01

AlaZala pisze:
Zdecydowanie powinnaś się dokształcić. Powinnaś wiedzieć, jak funkcjonuje ludzkie ciało, chociażby po to, żeby wiedzieć, gdy coś nie funkcjonuje prawidłowo. Do ilustracji też powinnaś się przyzwyczaić. Nie jest to nic strasznego.

Pamiętam, że gdy po maturze wybraliśmy się ze znajomymi z klasy na wycieczkę w góry miałam miesiączkę i musiałam relatywnie często zbaczać ze szlaku, żeby zmienić tampon gdzieś w krzakach. Gdy kolejny raz poprosiłam resztę grupy o poczekanie na mnie chwilę, tłumacząc, że mam miesiączkę, jeden z kolegów zbladł i zapytał, czy to znaczy, że... jestem w ciąży! Chyba spał na biologii w podstawówce...
Niektóre kobiety, nawet te które już rodziły, myślą, że pochwa, ujście cewki moczowej i odbyt to jedna i ta sama dziura. Kobiety myślą, że tampon przy sikaniu trzeba wyjąć, bo hamuje mocz, dziecko rodzi się odbytem. Kobiety się zastanawiają, czy ich wargi sromowe są estetyczne, bo w internecie zawsze są takie równe. Na ilustracjach w książce wszystko wygląda tak idealnie, a natura stwarza całą gamę różnorodności.

Awatar użytkownika
Nemo
ASiołek
Posty: 61
Rejestracja: 30 cze 2017, 21:38
Lokalizacja: Szczecin

Re: Wychowanie do życia w rodzinie (tzw. wdż)

Post autor: Nemo » 31 sie 2017, 22:06

Małgorzata95 pisze:
10 cze 2017, 06:14
Co myślicie na temat wdż w szkole?
Miałem WdŻ praktycznie bez indoktrynacji religijnej - z pedagożką. Były to pożyteczne i ciekawe zajęcia. Popieram, świetna sprawa.

W przeciwieństwie do edukacji seksualnej, której na szczęście nie miałem. Jeszcze by mnie tam chcieli rozseksualizować, brrr...
Viljar pisze:
10 cze 2017, 07:29
Polskokatolickiego poglądu na świat.
Gwoli ścisłości: nie polskokatolickiego tylko rzymskokatolickiego. Istnieje Kościół Polskokatolicki i jest on intelektualnie, merytorycznie, moralnie i pod wieloma innymi względami kilka leveli wyżej niż KrK.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2558
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Wychowanie do życia w rodzinie (tzw. wdż)

Post autor: Viljar » 1 wrz 2017, 08:04

Wiem, że jest Kościół Polskokatolicki. Ale ja celowo użyłem wyrażenia "polskokatolicki", bo chodziło mi o specyficzny, występujący w naszym kraju światopogląd, wliczając bardzo dziwne podejście do spraw cielesnych.
W przeciwieństwie do edukacji seksualnej, której na szczęście nie miałem. Jeszcze by mnie tam chcieli rozseksualizować, brrr...
Tak, i jeszcze zgwałcić na dodatek :roll: Tym sposobem "na szczęście" szkoła nie przekazała żadnej wiedzy na temat seksualności i odpowiedzialności w sprawach miłości fizycznej.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Nemo
ASiołek
Posty: 61
Rejestracja: 30 cze 2017, 21:38
Lokalizacja: Szczecin

Re: Wychowanie do życia w rodzinie (tzw. wdż)

Post autor: Nemo » 1 wrz 2017, 11:50

Viljar pisze:
1 wrz 2017, 08:04
Tak, i jeszcze zgwałcić na dodatek :roll: Tym sposobem "na szczęście" szkoła nie przekazała żadnej wiedzy na temat seksualności i odpowiedzialności w sprawach miłości fizycznej.
Yyy...nie uważam, żeby jakiejś wiedzy mi w tych sprawach brakowało...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości