Białe małżeństwo (bez seksu)

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
susa
młodASek
Posty: 21
Rejestracja: 16 mar 2007, 20:21

Białe małżeństwo (bez seksu)

Post autor: susa » 19 mar 2007, 19:49

Czy jest możliwe białe małżeństwo bez seksu?
Chodzi mi o to, że to małżeństwo otwarte jest na posiadanie potomstwa i podejmuje decyzje o współżyciu, gdy chce mieć dzieci. Ale potem dochodzi do wniosku że seks nie jest mu już do niczego potrzebny i zaprzestaje współżycia.
Coś takiego nawet wydaje mi się logiczne i zgodne ze zdrowym rozsądkiem, że potem zaniechają współżycia, bo zajmują ich inne ważniejsze sprawy (praca, troska o dom, wychowanie dzieci, trudności życia, plany wakacyjne, wyjazdy w góry, rozwój kulturalny i intelektualny). Jest więc bardzo praktyczne.
Ale wszędzie słyszę opinie, że seks w małżeństwie ma umacniać miłość między małżonkami, więc nie służy tylko prokreacji.
Zupełnie nielogiczne jest to dla mnie takiego uprawianie seksu dla samego uprawiania i nazywanie tego "miłością"
Uważam że seks nie jest potrzebny, by między ludźmi w rodzinie była prawdziwa zgoda, miłość, by byli osobami ktore wzajemnie się wspierają i pomagają, na które można zawsze liczyć, z którymi dzieli się codzienne życie. Tak nawet wydaje mi się że jest normalnie.
A co wy na ten temat myślicie?

Awatar użytkownika
anonymouse
mASełko
Posty: 130
Rejestracja: 9 lut 2007, 23:48

Post autor: anonymouse » 19 mar 2007, 20:50

Uważam, że jak najbardziej jest możliwe.
Więcej - może być równie (lub bardziej) udane co każde inne :). Seks może i umacnia miłość, ale jeżeli małżonkowie nie potrzebują seksu to nie potrzebują też umacniania miłości. IMO :)

Awatar użytkownika
Honzol
AStral
Posty: 1047
Rejestracja: 26 lis 2006, 20:44
Lokalizacja: Centralna Polska
Kontakt:

Post autor: Honzol » 19 mar 2007, 23:48

Susa napisala:
..wyjazd w gory..

8) :D
..Zupełnie nielogiczne jest to dla mnie takiego uprawianie seksu dla samego uprawiania i nazywanie tego "miłością"..
ja tez tego nie czaje :?
Obrazek
Obrazek
नमस्ते
Tyle jest Swiatow ile Ludzi na Ziemi... .. .

susa
młodASek
Posty: 21
Rejestracja: 16 mar 2007, 20:21

Post autor: susa » 20 mar 2007, 18:21

Dla mnie jest to poprostu obłęd. Ta bzdurna teoria o znaczeniu seksu w małżeństwie. Że małżonkowie non stop mają współżyć ze sobą, jakby nie było innych ważniejszych płaszczyzn życia. jakby ważniejsze nie było wychowanie dzieci, troska o dom i zarobienie na utrzymanie rodziny, tylko seks w małżeństwie najważniejszy - to chore podejście. A coraz częściej się z nim spotykam.

Rodzina to przede wszystkim wspólnota osób, rodziców i dzieci, męża i żony, wspólnota całego życia, ktora razem żyje i mieszka, wspiera się i pomaga we wszelkich sprawach życiowych i zapewnia rozwój i wzrost nowemu pokoleniu. gdzie czuje się bezpieczeństwo i ciepło domowego ogniska. Małżeństwo to dwie osoby które razem idą przez życie i wspierają się wzajemnie, a nie jest to jakieś zalegalizowane współżycie, miejsce stworzone głównie dla uprawiania seksu. Ehh, nie chciałam bym żyć w małżeństwie gdzie seks postawiony jest na pierwszym planie.

Nie wiem skąd wzięła się ta bzdurna teoria o umacnianiu miłości przez seks. Dla mnie seks nie ma nic wspólnego z miłością.
Małżonkowie bez seksu mogą być bliskimi sobie, rozumiejącymi się i kochajacymi się ludźmi patrzącymi w jednym kierunku. Gdy miłość umacniają przez wspólne przebywanie razem, rozmowy, wspólne spędzanie czasu wolnego, rozwijanie wspólnych zainteresowań i choćby wyjazdy w gory w weekend.
Tak byłoby normalniej moim zdaniem w małżeństwie.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 20 mar 2007, 19:54

Heh, ale są ludzie, dla których seks jest bardzo ważny i dla nich jest uzupełnieniem miłości, a małżeństwo pojmują jako wspólnotę na wielu płaszczyznach.
To że my jesteśmy asami, nie znaczy, że mamy zaraz krytykować inne podejście i wyrażać dla niego dezaprobatę. :)
Jeśli dla kogoś seks jest najważniejszy w małżeństwie, to niech jest - każdy niech się zajmuje swoim ogródkiem, a nie zagląda do innych i jeszcze niepytany doradza, jak mają je uprawiać. :P
Dla mnie ideałem jest związek aseksualny, niekoniecznie małżeństwo, ale nie uważam, że jest to jedyne dobre rozwiązanie - każdy robi to, co mu pasuje i co mu serce/rozum podpowiada.

Salomea

Post autor: Salomea » 20 mar 2007, 21:49

Agnieszka pisze:Dla mnie ideałem jest związek aseksualny, niekoniecznie małżeństwo, ale nie uważam, że jest to jedyne dobre rozwiązanie - każdy robi to, co mu pasuje i co mu serce/rozum podpowiada.
No właśnie, każdy niech sobie żyje tak jak mu się podoba. Nie wszyscy muszą być asami. :P

susa
młodASek
Posty: 21
Rejestracja: 16 mar 2007, 20:21

Post autor: susa » 20 mar 2007, 21:51

Agnieszka pisze: To że my jesteśmy asami, nie znaczy, że mamy zaraz krytykować inne podejście i wyrażać dla niego dezaprobatę. :)
Jeśli dla kogoś seks jest najważniejszy w małżeństwie, to niech jest - każdy niech się zajmuje swoim ogródkiem, a nie zagląda do innych i jeszcze niepytany doradza, jak mają je uprawiać.
.
Ja wyrażam tylko opinię że podejscie pewnych osób do seksu w małżeństwie jest według mnie aburdalne, ale w żaden sposob nie próbuję ingerować w ich życie.

Chodzi o to, że to właśnie te osoby które tak akcentują rolę seksu w małżeństwie, gdy tylko powiem że po jakimś czasie można w małżeństwie z seksu zrezygnować to te osoby krytykują taką postawę, mówią że nie może istnieć małżeństwo bez seksu, i by z takim podejściem nie wchodzić w związek małżeńsk wogóle.

Czemu więc te osoby nieproszone wtrącają się w czyjeś życie mówiąc co czynić? To one chcą skazać na samotność tylko dlatego że nie chce się uprawiać seksu.
Czy nie mam prawa tak uważać i czynić to co uważam za stosowne jeśli to dotyczy mojego życia? A jeśli oboje małżonków tak będzie chciało zadecydować to będą zaglądać do ich życia i zmuszać ich seksu?
Jeśli tak zgodnie będą chcieli dwoje narzeczonych i taką będę widzieli przyszlość w małżeństwie to chyba nikt nie może im tego zabronić.
Gdyby było tak że małżeństwo byłoby wspólnotą osób na różnych płaszczyznach, ale oboje doszli by wniosku że seks nie jest im potrzebny (tylko byłby potrzebny do spłodzenia dzieci a potem już nie).
Czy mają prawo tak wybrać?
Dlatego chciałam poznać opinię osob uważających się za aseksualne na temat małzeństwa bez seksu.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 20 mar 2007, 22:10

susa pisze: Chodzi o to, że to właśnie te osoby które tak akcentują rolę seksu w małżeństwie, gdy tylko powiem że po jakimś czasie można w małżeństwie z seksu zrezygnować to te osoby krytykują taką postawę, mówią że nie może istnieć małżeństwo bez seksu, i by z takim podejściem nie wchodzić w związek małżeńsk wogóle.
Skoro wiesz, że dla tych osób seks w małżeństwie jest ważny, po co dolewasz oliwy do ognia i prowokujesz je do dyskusji, która doprowadza Cię do stanu wzburzenia i bulwersacji.
Poza tym - czy dla Ciebie istotne jest to, czy Twój styl życia zostanie zaakceptowany przez znajomych, krewnych, sąsiadów?
susa pisze:Czemu więc te osoby nieproszone wtrącają się w czyjeś życie mówiąc co czynić?
Jak to nieproszone? Z tego co piszesz wynika, że to Ty zaczynasz dyskusję twierdząc coś w stylu: "a ja uważam, że można z seksu w małżeństwie zrezygnować". To jak najbardziej wygląda na zaproszenie do wymiany zdań. Oni uważają inaczej, ale żadna ze stron nie powinna mieć do drugiej pretensji. Równie dobrze mogłabym mieć pretensje do sąsiada, że bierze prysznic, bo ja akurat uważam, że to absurdalne, a sens ma jedynie kąpiel w wannie. Krótko mówiąc - wiesz, że dla nich seks jest ważny? No to jest. Dopóki nie zaczną pukać do Ciebie do mieszkania, zaglądać Ci pod kołdrę i zmuszać do uprawiania seksu, żyj tak jak żyjesz.
susa pisze:To one chcą skazać na samotność tylko dlatego że nie chce się uprawiać seksu.
W jaki sposób chcą Cię skazać? Związują Cię i każą Ci uprawiać seks z partnerem?
susa pisze:Czy nie mam prawa tak uważać i czynić to co uważam za stosowne jeśli to dotyczy mojego życia?
Masz prawo. Tak samo oni mają prawo uprawiać seks całe dnie, tygodnie, miesiące, lata.
susa pisze: A jeśli oboje małżonków tak będzie chciało zadecydować to będą zaglądać do ich życia i zmuszać ich seksu?
Może sprecyzuj, w jaki sposób zaglądają, bo póki co jakoś ciężko mi uwierzyć, że znajomi czy sąsiedzi są w stanie zmusić kogoś do seksu (pomijam oczywiście kwestię gwałtu).
susa pisze:Jeśli tak zgodnie będą chcieli dwoje narzeczonych i taką będę widzieli przyszlość w małżeństwie to chyba nikt nie może im tego zabronić.
A ktoś zabrania? Może byłoby to wykonalne w warunkach podobnych do tych z "1984" Orwella, gdzie obywatele byli permanentnie inwigilowani, pod stałym obstrzałem, kontrolą itp, itd. Przyszłaby komisja ds. seksu małżeńskiego i na podstawie dowodów z monitoringu doprowadziłaby do postawienia przed sądem winnych abstynencji seksualnej. Po czym w ramach wyroku dochodziłoby do co najmniej cotygodniowych spotkań pod nadzorem komisji, w czasie których małżeństwo musiałoby uprawiać seks. No wtedy faktycznie można byłoby się burzyć.

Awatar użytkownika
Tołdi
ASiołek
Posty: 54
Rejestracja: 23 sty 2007, 12:48
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: Tołdi » 21 mar 2007, 01:14

często zdarza się też tak, że kobieta (zwykle kobieta) w jakiś sposób zmusza się do seksu (np. lubi ale może żadziej niż mąż) tylko dlatego bo myśli, że jak nie 'zaspokoi' swojego męża to on ją zdradzi

A ostatnio oglądałam "rozmowy w toku" (choć to bez znaczenia jaki jest tytuł) - odcienek o zdradach
i pojawił się koleś młody, ogólnie taki "figo fago - fafa rafa" - i opowiadał, że ma wspaniałą żonę, ma z nią dziecko jest odpowiedzialnym mężem i ojcem a seks traktuje > sportowo< więc 'spotyka' się w wieloma kobietami pouprawiać ów sport i on do końca nie jest pewien czy to jest zdrada
i co Wy na to??
(choć troszkę chyba odbiegłam od tematu - nie bijcie :roll: )
"Wszystko będzie jak być powinno - bo tak już jest urządzony świat"

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 21 mar 2007, 08:33

Tołdi pisze: i pojawił się koleś młody, ogólnie taki "figo fago - fafa rafa" - i opowiadał, że ma wspaniałą żonę, ma z nią dziecko jest odpowiedzialnym mężem i ojcem a seks traktuje > sportowo< więc 'spotyka' się w wieloma kobietami pouprawiać ów sport i on do końca nie jest pewien czy to jest zdrada
I jeszcze jakby tego było mało, lubi się tym chwalić w telewizji. :P Ciekawy osobnik. ;)

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: Białe małżeństwo (bez seksu)

Post autor: ewutek » 21 mar 2007, 09:00

susa pisze:Ale wszędzie słyszę opinie, że seks w małżeństwie ma umacniać miłość między małżonkami, więc nie służy tylko prokreacji.
To są tylko teorie.
A to jedna z nich: "Seks a pojawienie się miłości".
susa pisze:Zupełnie nielogiczne jest to dla mnie takiego uprawianie seksu dla samego uprawiania i nazywanie tego "miłością"
Też kiedyś się nad tym zastanawiałam (pod kątem terminologicznym), ale kiedy pomyślałam że zamiast "miłość" do powszechnego użycia weszłoby w to miejsce np. nieapetyczne "spółkowanie", uznałam że nie ma sensu tego krytykować. ;)

W serwisie Student NEWS znalazłam jeszcze jeden ciekawy artykuł, pt. "Geny wpływają na nasz temperament seksualny". Żadne odkrywanie Ameryki, ale pasuje do dyskusji.

Inid
przedszkolASek
Posty: 9
Rejestracja: 5 wrz 2006, 04:08
Lokalizacja: Melbourne

Post autor: Inid » 21 mar 2007, 23:37

cytat ze wspomnianego artykulu: "w przypadku wielu problemów
z seksualnością, leczenie w gabinecie seksuologa zastąpi
farmakogenomika, czyli dobór leków oparty na badaniach
genetycznych
. "

Brrr, znowu temat "leczenia" niskiego libido, czyli wmawiania ludziom, ze niski poped seksualny jest czyms negatywnym i powinno sie go leczyc.

A a propos glownego tematu watku: niestety, dla wiekszosci ludzi seks w malzenstwie jest wazny, a jego brak prowadzi do cierpienia psychicznego i frustracji. Wystarczy poczytac forum http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
Dlatego nie zamierzam wiazac sie z nie-asem.

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Post autor: ewutek » 22 mar 2007, 22:31

Inid pisze:Brrr, znowu temat "leczenia" niskiego libido, czyli wmawiania ludziom, ze niski poped seksualny jest czyms negatywnym i powinno sie go leczyc.
O, chyba jesteś troszeczkę uprzedzona. :) Te raporty nt. innowacyjnych sposobów leczenia problemów typu "libido" odnoszą się do ludzi seksualnych, którzy z własnej woli zgłaszają się z problemami uniemożliwiającymi im z jakiegoś powodu satysfakcjonujące pożycie, np. w związku małżenskim.

alba100
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 14 mar 2007, 09:32
Lokalizacja: śląskie

Post autor: alba100 » 23 mar 2007, 14:22

ja myślę że każdy + ma swój -, tak jak białe i czarne, materia i antymateria, i wiele innych przykładów. Z tego wynika, ze skoro sa związki bez miłości oparte tylko na seksie, to i mogą być związki bez seksu oparte wyłącznie na wzajemnej miłości :rozowe:
Nie naśladuj nikogo - popełniaj oryginalne błędy ;>

Maleństwo
młodASek
Posty: 23
Rejestracja: 3 lut 2007, 15:00

Post autor: Maleństwo » 24 mar 2007, 18:41

Brrr, znowu temat "leczenia" niskiego libido, czyli wmawiania ludziom, ze niski poped seksualny jest czyms negatywnym i powinno sie go leczyc.
jej, ale leczą sie tylko ci którym to przeszkadza. skoro im przeszkadza, znaczy że to nie jest ich naturalny stan. aczkolwiek może im przeszkadzać z innych powodów, zewnętrznych, też fakt - brak akceptacji środowiska, męża, partnera itd.

nie wiem, pewnie seks jest jednak ważny, w końcu leży u podstaw dobierania się ludzi w pary (w sensie - od prehistorii dobierali się w pary w tym celu, jakby nie było) i nie można negować jego znaczenia dla osób seksualnych. mnie to troszeczkę przeraża, bo wychodzi na to, że prędzej czy później prawdopodobnie będę się musiała nauczyć "normalnego" seksualnego życia (nie pytajcie... jednak chyba aseksualizm nabyty :roll:). w każdym razie myślę, że i tak nie potrafimy zrozumieć i pojąć czym jest seks dla ludzi seksualnych, więc nie ma co się o to kłócić.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość