Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Decadente
ASiołek
Posty: 72
Rejestracja: 27 cze 2017, 18:27

Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: Decadente » 5 wrz 2017, 21:12

...
Może nasza cywilizacja, którą uważamy za najwyższą, jest tylko głęboką dekadencją?

Awatar użytkownika
Rheda
pASibrzuch
Posty: 207
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: Rheda » 5 wrz 2017, 21:23

Osobiście sprawa jest mi raczej obojętna, ale w ewentualnej "promocji" aseksualizmu widzę jeden wielki plus: ASy, które nie zdają sobie sprawy z jego istnienia mogłyby się o nim dowiedzieć, a tym samym zrozumieć, dlaczego funkcjonują tak a nie inaczej i bardziej świadomie podejmować wybory dotyczące związków i relacji związkopodobnych ;)

Awatar użytkownika
Nightfall
pASztet
Posty: 936
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: Nightfall » 5 wrz 2017, 21:51

Obrazek
Obrazek oddaje sprawę widoczności asów :)

Nie rozmawiałam na ten temat z wieloma osobami, ale ci z którymi rozmawiałam uważali w większości, że coś takiego nie istnieje, że to wina nadmiernej seksualizacji w mediach, że to fanaberia, że to przez brak spotkania właściwej osoby, albo nawet udawanie, żeby czuć się lepszym od innych 8)

Warto mówić o tym chociażby ze względów wspomnianych przez Rhede :)

Awatar użytkownika
takasobie
fantAStyczny
Posty: 529
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: takasobie » 5 wrz 2017, 22:11

Sądzę, że asy nie są tak toksyczne jak czad :). Raczej jestesmy podobni do argonu: w "powietrzu" jest nas ok. 1%, niereaktywni i gdyby się ktoś uparł "szlachetni", czyli "chemicznie" - seksualnie obojętni.

Awatar użytkownika
GoldenLeaf
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 22 sie 2017, 01:43

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: GoldenLeaf » 5 wrz 2017, 22:29

Jako (prawdopodobnie) hetrom jestem trochę rozbita, bo z jednej strony osoby LGBT prowadzą dyskurs o tym kto jest wystarczająco niehetero żeby do nich należeć, z drugiej strony stuprocentowo "straight" też nie jesteśmy. Dyskryminacja asów może nie jest systemowa, ale niewidzialność to żaden przywilej. W naszym cudownym kraju przede wszystkim potrzebna jest kompleksowa edukacja seksualna z uwzględnieniem mniejszości, ze względów wymienionych przez Rhedę. No i fajnie by było nie musieć się tłumaczyć, bo wychodzę z szafy raczej na luzie, ale już na pytania o moje życie intymne odpowiadać nie mam ochoty. A co do parad, to skoro koncept Pride ma polegać na "hej, jestem kim jestem, nie mam się czego wstydzić i jestem z tego dumny/a", to nie zaszkodzi pomachać chociaż dwiema flagami.
Argon na nową As-maskotkę (ASkotkę?) obok smoków i potwora z Loch Ness, nawet A się zgadza <3

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2562
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: Viljar » 6 wrz 2017, 08:40

takasobie pisze:
5 wrz 2017, 22:11
Sądzę, że asy nie są tak toksyczne jak czad :). Raczej jestesmy podobni do argonu: w "powietrzu" jest nas ok. 1%, niereaktywni i gdyby się ktoś uparł "szlachetni", czyli "chemicznie" - seksualnie obojętni.
A jeśli uwzględnimy fakt, że całkiem spory odsetek AS-ów to osoby zajadle antyseksualne?
Goldenleaf pisze: Argon na nową As-maskotkę (ASkotkę?) obok smoków i potwora z Loch Ness, nawet A się zgadza <3
Potwór z Loch Ness to dobry pomysł, bo niby wszyscy o tym mówią, ale nikt nie widział, a nawet jeśli widział, to nie jest pewne, co widział :D

Problemem uparcie ignorowanym, mam wrażenie, przez osoby aseksualne jest fakt, że nikt poza nimi samymi (i nawet nie dotyczy to wszystkich AS-ów) nie traktuje aseksualności jako orientacji. Pewnego razu zalinkowałem na FB jakiś artykuł o aseksualności. Znajoma, poniekąd aktywnie udzielająca się w trójmiejskich akcjach LGBT, podsumowała go stwierdzeniem, że aseksualność to bez wyjątku (sic!) wynik frustracji, nieznajomości swoich potrzeb, przypadłości natury psychicznej lub złych doświadczeń. W tym momencie chciałem jej nieco wyjaśnić i rzuciłem adres tego forum. Znajoma poczytała (uważnie, nie powiem) różne wątki... i utwierdziła się w swojej opinii. Uznała, że lektura postów wykazuje w sposób oczywisty (sic!), że jest tak, jak mówi.

Z aseksualnością problem jest taki, że mało kto rozumie, czym jest, a jeszcze mniej osób umie to wyjaśnić. No bo tak: Jest orientacją? To czemu są AS-y, które dążą do stworzenia związku? Nie jest orientacją? A jednak uczestniczą w takich paradach i próbują edukować? Świat naukowy uważa, że nie ma żadnej różnicy między aseksualnością a hipolibidemią. Są nieliczne wyjątki, które twierdzą, że skoro aseksualność nie wiąże się z przykrymi doznaniami, to nie może być uważana za zaburzenie. Tylko że schizofrenicy też nie zawsze cierpią... A nawet pobieżna lektura forum dowodzi, ze aseksualność jednak wiąże się z wieloma przykrymi doznaniami, choćby w relacjach damsko-męskich czy innych natury związkowej.

Teraz po kolei:

CO ROBIĆ:
JEŚLI TO MOŻLIWE, UDZIELAĆ WYJAŚNIEŃ, WYWIADÓW, SZCZEGÓLNIE W ŚRODOWISKACH ZWIĄZANYCH Z POPULARYZOWANIEM NAUKI. Tak jak napisała Rheda - są osoby, które czują, że coś z nimi nie tak, ale nie wiedzą, co. Doświadczony seksuolog, psycholog itd. powinien wyjaśnić, że nie jest to rzecz wymagająca bezwzględnego leczenia, lecz że można z tym żyć, tylko trzeba uważać na etapie zawierania związku, żeby potem nieporozumień nie było.
UCZESTNICZYĆ W AKCJACH TAKICH JAK "ŻYWA BIBLIOTEKA". Jasne, nie każdy ma ochotę na rozgłos, ale - jak napisano wcześniej - aseksualiści to rzadki przykład mniejszości niezauważanej i przez to nienarażonej na dyskryminację. Osoba uczestnicząca w podobnych akcjach niczym tak naprawdę nie ryzykuje. Jeśli ktoś uważa za dyskryminację docinki w stylu "kiedy sobie kogoś znajdziesz", to za dyskryminowaną mniejszość powinni się uznać wszyscy single z wyboru. Bez żartów, osobiście uważam, że więcej szykan spotyka mnie z powodu introwertyzmu.
MÓWIĆ PROSTYM JĘZYKIEM. Nikogo albo prawie nikogo nie zainteresuje rozprawa rozpoczynająca się od słów: "Aseksualność jest czwartą orientacją. Wyróżniamy tutaj osoby heteroromantyczne, aromantyczne, poliromantyczne...". NIE! Takie rozważania to możemy sobie czynić tutaj, we własnym gronie. Ludziom "spoza kręgu" nie jest to do niczego potrzebne i jedynie zaciemnia obraz. Aseksualista to osoba, która nie czuje pociągu seksualnego, ale w odróżnieniu od np. impotenta, który chce, ale nie może, aseksualista mógłby, ale nie czuje potrzeby. Nie wynika to z traumatycznych przeżyć, przykrego dzieciństwa ani żadnych chorób. To wystarczy; po co więcej mieszać?

CZEGO NIE ROBIĆ:
NIE SZUKAĆ POKLASKU U GRUP LGBT. Grupy te, podobnie jak różne organizacje feministyczne, nacjonalistyczne i inne o radykalnym charakterze, rzadko są otwarte na inne poglądy i zwykle mocno nietolerancyjne na odmienność. Poza tym też nas nie uznają, więc jest to swoista demonstracja wewnątrz demonstracji. Te środowiska również wymagają edukacji.
NIE TRACIĆ CZASU NA AKADEMICKIE DYSKUSJE. Naprawdę myślicie, że uznanie aseksualności za orientację i wydzielenie kilkunastu podgrup cokolwiek zmieni? Homoseksualizm został dawno oficjalnie wykreślony przez WHO z listy chorób i niczego to nie zmieniło - nadal sporo ludzi uważa, że "to" można leczyć. Ktoś poczyta sobie o tych podziałach i uzna, że "znowu humaniści się nudzą".
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
takasobie
fantAStyczny
Posty: 529
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: takasobie » 6 wrz 2017, 09:52

Viljar pisze:
6 wrz 2017, 08:40
takasobie pisze:
5 wrz 2017, 22:11
Sądzę, że asy nie są tak toksyczne jak czad :). Raczej jestesmy podobni do argonu: w "powietrzu" jest nas ok. 1%, niereaktywni i gdyby się ktoś uparł "szlachetni", czyli "chemicznie" - seksualnie obojętni.
A jeśli uwzględnimy fakt, że całkiem spory odsetek AS-ów to osoby zajadle antyseksualne?
Istnieją izotopy pierwiastków, niektóre z nich są szkodliwe. Argon też posiada kilka izotopów. Pewnie niektóre izotopy "argonu" są "szkodliwe" - antyseksualne.

Awatar użytkownika
Nightfall
pASztet
Posty: 936
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: Nightfall » 6 wrz 2017, 10:27

NIE TRACIĆ CZASU NA AKADEMICKIE DYSKUSJE. Naprawdę myślicie, że uznanie aseksualności za orientację i wydzielenie kilkunastu podgrup cokolwiek zmieni? Homoseksualizm został dawno oficjalnie wykreślony przez WHO z listy chorób i niczego to nie zmieniło - nadal sporo ludzi uważa, że "to" można leczyć.
Mam wrażenie, że to zmieniło jednak całkiem sporo. Podejście ludzi do homoseksualizmu zaczęło się zmieniać. Nie tak dawno, bo 15-20 lat temu w Polsce, można było głównie usłyszeć, że takie osoby istnieją, ale są rzadkością i generalize są chore i można im współczuć. Teraz jest inaczej i nawet pary gejowskie pojawiają się w popularnych serialach kręconych w naszym kraju ;) Wiadomo, że to pierwsze podejście całkiem nie znikło - na to trzeba wielu lat, a zawsze (jak ze wszystkim) znajdzie się ktoś, kto będzie miał inne zdanie.

Przeciętni ludzie nie mają wiedzy o asach, tak dla przykładu wrzucam kilka komentarzy umieszczonych pod artykułem na WP:
to może być jakaś kwestia hormonów. Albo brak właściwego mężczyzny. Nie ogarniam :)
Matka natura ma różne sposoby by pewnych genów nie przekazywać dalej widocznie zagrażają gatunkowi czy populacji raz może być homoseksualizm innym razem aseksualizm lub jeszcze inne bariery lepiej jej się nie przeciwstawiać i nie przejmować się innością żyć po swojemu jeżeli nie szkodzimy innym
Mnie można porównać do jednostki aseksualnej.Później mówią za plecami, że zapewne schizofrenik albo homoseksualista.A ja po prostu nie mam powodzenia.Tym trudniej dla mnie, bo podobają mi się kobiety, których w moim otoczeniu prawie nie ma.
OOO zaczyna się.... kolejna roszczeniowa mniejszość, następni będą żądać praw i szczególnego traktowania.....
Czyli standard bycie asem wynika z niskiej atrakcyjności, braku powodzenia, braku poznania magicznej właściwej osoby itd.

Awatar użytkownika
GoldenLeaf
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 22 sie 2017, 01:43

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: GoldenLeaf » 6 wrz 2017, 11:45

Co do świata naukowego, to kiedyś z ciekawości przejrzałam pubmed i chociaż badań jest mało, to zwykle traktują aseksualizm jako orientację albo próbują dowieść, że tak właśnie jest, jak na przykład tutaj (hipolibidemia vs aseksualizm)
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25545124
Tutaj o skali AIS, generalnie kwestionariusz sprawdzający "jak bardzo aseksualna" jest dana osoba
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25383584

Awatar użytkownika
Decadente
ASiołek
Posty: 72
Rejestracja: 27 cze 2017, 18:27

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: Decadente » 6 wrz 2017, 14:40

...
Może nasza cywilizacja, którą uważamy za najwyższą, jest tylko głęboką dekadencją?

Awatar użytkownika
Bartek95
ASiołek
Posty: 78
Rejestracja: 27 cze 2017, 21:03

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: Bartek95 » 7 wrz 2017, 00:29

Kurde ciężki temat. Z jednej strony paradując osoby homo walczą o równość by to co robią w sensie seksualnym i romantycznym było odbierane jako normalne z czego asy nie mają takiej potrzeby więc po co paradować? Dalej jak już jakiś as wchodzi w zwiazek z np hetero seksualistą to jest podpinany tak jakby pod tą orientacje bo z zewnatrz wszystko wyglada na normalne chlopak i dziewczyna a kwestie romantyczne czy łóżkowe schowane są głęboko i nie wymagaja bycia akceptowane. Z 2 jednak strony gdybym mógł to bym wziął flage i machał jak głupi albo wyskoczył z haslem że seks przybliża nas do zwierząt i jestem anty w ramach rozgloszenia. Myślę że akceptacja nam jako asom nie jest potrzebna tak jak np homo trans bo my nie mamy tylu potrzeb albo ogolnie problemów z akceptacją

Awatar użytkownika
Nautilus1992
młodASek
Posty: 27
Rejestracja: 6 wrz 2017, 01:57
Lokalizacja: Sochaczew

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: Nautilus1992 » 7 wrz 2017, 00:40

Wydaje mi się, że trzeba by wyjść do ludzi z jasnym, prostym przekazem, łatwym do zrozumienia. Wiadomo, że każda aseksualna osoba jest inna, ale trzeba by stworzyć jakiś odpowiedni ogólnik, by ludzie nie przypięli nam na stałe łatki dziwaka, albo człowieka chorego.
Nie zamęczałbym ludzi podkategoriami. Kto będzie chciał się zainteresować tematem to poszuka informacji w internecie i na forach. Ważne, żeby do ludzi dotarło, że istnieje coś takiego jak brak popędu i że nie jest to coś złego. Oprócz tego to zgadzam się z Viljar.

Osobiście traktuję aseksualizm jako odrębną kategorię, coś innego, z pewnością nie jako orientację. Nie widzę też potrzeby by edukować ludzi w tym wymiarze. Po prostu nie mamy potrzeby seksu, a to czy ktoś tworzy lub czy będzie chciał stworzyć związek, będzie zależeć od indywidualnych preferencji każdego człowieka.
All this pain is an illusion...

panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1241
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: panna_x » 7 wrz 2017, 07:18

No cóż, ja mam osobiście doświadczenia odwrotne niż Viljar, znam kilka osób ze środowiska lgbt i spoko, ich to nie dziwiło. :) może zależy to od danej osoby, a nie przynależności do określonej grupy. Dwóm moim przyjaciółkom mówiłam, że nie chcę związku, dzieci i nie lubię seksu. Na szczęście też mnie nie próbowały nawracać. Problemem dla mnie są raczej inni ludzie, znajomi, ale dalsi ( nie zaufani przyjaciele), tacy, co znają mnie z widzenia, i wyznają jeden model na życie.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2562
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: Viljar » 7 wrz 2017, 09:41

Nightfall pisze: Czyli standard bycie asem wynika z niskiej atrakcyjności, braku powodzenia, braku poznania magicznej właściwej osoby itd.
Cytowane wypowiedzi wskazują raczej na traktowanie aseksualności jako choroby psychicznej lub przypadłości wymyślonej przez kolejną roszczeniową mniejszość. Nie wiem tylko, na czym te roszczenia miałyby polegać - chyba że mielibyśmy słuchać obecnych na forum aseksualistów i dołączyć się do żądań usuwania z przestrzeni publicznej każdego zdjęcia czy obrazka, na którym wydać kawałek ludzkiego ciała :)
Nightfall pisze: Mam wrażenie, że to zmieniło jednak całkiem sporo. Podejście ludzi do homoseksualizmu zaczęło się zmieniać. Nie tak dawno, bo 15-20 lat temu w Polsce, można było głównie usłyszeć, że takie osoby istnieją, ale są rzadkością i generalize są chore i można im współczuć. Teraz jest inaczej i nawet pary gejowskie pojawiają się w popularnych serialach kręconych w naszym kraju ;) Wiadomo, że to pierwsze podejście całkiem nie znikło - na to trzeba wielu lat, a zawsze (jak ze wszystkim) znajdzie się ktoś, kto będzie miał inne zdanie.
W ciągu tych 15-20 lat zmieniło się w zasadzie jedno - homoseksualizm przestał być tematem tabu i bardzo dobrze. Ale mi chodziło o co innego: Ludziom "z zewnątrz" należy mówić o tym, że aseksualność W OGÓLE JEST i CZYM JEST, a przekonywanie ludzi, czy to orientacja, czy nie i ile ma odmian, zostawić na "wewnętrzne" rozważania.
Goldenleaf pisze:Co do świata naukowego, to kiedyś z ciekawości przejrzałam pubmed i chociaż badań jest mało, to zwykle traktują aseksualizm jako orientację albo próbują dowieść, że tak właśnie jest, jak na przykład tutaj (hipolibidemia vs aseksualizm)
Pierwsza uwaga - nie każdy zna angielski. Druga uwaga - nie każdy na angielski na poziomie umożliwiającym czytanie tego typu tekstów.
Trzecia uwaga - z linkowanych artykułów wynika, że grupa ludzi opracowała badania na podstawie arbitralnych ustaleń i skali przez siebie wymyślonej. Mało przekonujące; to jakby ktoś na siłę chciał udowodnić, że jest tak, jak mówi, nie mając ku temu żadnych solidnych podstaw.
Poza tym, mam wrażenie, że wiele osób "na siłę" chcących uznać aseksualność za orientację, nie do końca rozumie, czym jest orientacja w znaczeniu medycznym.
Decadente pisze: Tak jak nie uważam, że ukrywanie się za flagą niewidką jest dobrym rozwiązaniem (jak wcześniej inni zaznaczyli, przede wszystkim szkodzi to asom, którzy nie mają o tym pojęcia), tak myślę, że próba podpięcia się pod społeczność LGBT byłaby trochę strzałem w kolano. Raz, że musielibyśmy walczyć o akceptację tęczowej grupy, która sama w sobie jest mało tolerancyjna, dwa, że z marszu dostaniemy łatkę kolejnej fanaberii, która rości sobie prawo do specjalnego traktowania i przywilejów. Znaczy dostaniemy ją od wielu mirków tak czy siak, ale jeżeli będziemy edukować na spokojnie i samodzielnie, to efekt mógłby być znacznie mniejszy. Jeżeli nie będziemy kojarzeni ze stereotypowymi uczestnikami parad równości, to wyjdzie nam to na pewno na dobre.
Zgadzam się z każdym słowem!
Przy okazji - dzięki :D I jeszcze przy okazji - Twoje posty się bardzo przyjemnie czyta :)
Decadente pisze: Jeżeli chodzi o akademickie dyskusje, to prawdę mówiąc nie bardzo wiem, co mam na ich temat myśleć. Kiedy rozmawiam z innymi o mojej "naleciałości" to prawie zawsze słyszę dobrze nam znane frazy: że "kiedyś spotkam tego jedynego", "to na pewno minie", "ale ty wiesz, że to jest choroba, że popęd seksualny jest bardzo ważny w życiu człowieka?", "Może jakieś leki na zwiększenie libido?". I... jakoś specjalnie mnie to nie denerwuje, zdaję sobie sprawę, że wynika to przede wszystkim z braku wiedzy rozmówców, a na brak wiedzy nie wolno się denerwować ;). W pewnym momencie zaczęły mnie te pytania męczyć (zwłaszcza, gdy słyszę je ciągle od tych samych osób). Dla ludzi skrajnie prawicowych podejrzewam, że raczej nie ma ratunku, uważam jednak, że rozmowa na poziomie, bez zbędnych emocji bardzo dużo daje.
Pisząc o "akademickich dyskusjach", miałem na myśli częste choćby na naszym forum rozważania typu "czy aseksualność jest orientacją, czy nie, ile jest jej odmian, a czy ja jestem heteroromantyczny w 90 czy w 70 procentach". Ofiarą tego padła nawet Wikipedia - kiedyś artykuł o aseksualności był jasny i prosty, a teraz pojawiły się tam nowe teksty, które tylko zaciemniają obraz.

[quote="Panna_x"No cóż, ja mam osobiście doświadczenia odwrotne niż Viljar, znam kilka osób ze środowiska lgbt i spoko, ich to nie dziwiło. :) może zależy to od danej osoby, a nie przynależności do określonej grupy. ][/quote]
Mój błąd, nieprecyzyjnie się wyraziłem. Nie chodziło mi o ogół środowiska LGBT, tylko o grupy aktywistów, gdyż skupiają one właśnie osoby o radykalnym podejściu. Takie jednostki są wybitnie nietolerancyjne i agresywne (niekoniecznie w sensie fizycznym oczywiście). Ja też znam osoby z tego środowiska, którym nie przeszkadzają aseksualiści; zbiegiem okoliczności te same osoby nie chcą mieć nic wspólnego z Paradami Równości i innymi akcjami organizowanymi przez tego typu grupy - właśnie z powodu ich radykalizmu.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
GoldenLeaf
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 22 sie 2017, 01:43

Re: Tlenek węgla, mowa nienawiści oraz sprawy ogólnie pojmowanej tolerancji

Post autor: GoldenLeaf » 7 wrz 2017, 19:51

Viljar pisze:
7 wrz 2017, 09:41
Pierwsza uwaga - nie każdy zna angielski. Druga uwaga - nie każdy na angielski na poziomie umożliwiającym czytanie tego typu tekstów.
Trzecia uwaga - z linkowanych artykułów wynika, że grupa ludzi opracowała badania na podstawie arbitralnych ustaleń i skali przez siebie wymyślonej. Mało przekonujące; to jakby ktoś na siłę chciał udowodnić, że jest tak, jak mówi, nie mając ku temu żadnych solidnych podstaw.
Poza tym, mam wrażenie, że wiele osób "na siłę" chcących uznać aseksualność za orientację, nie do końca rozumie, czym jest orientacja w znaczeniu medycznym.
Co do angielskiego, to nie wiem jaki to ma związek, chyba że wygląda jakbym sugerowała linkowanie badań przeciętnemu Kowalskiemu zamiast wyjaśnienia w trzech słowach o co w aseksualności chodzi, to przepraszam i broń borze nie to miałam na myśli. Sama nie jestem zwolenniczką tej skali, ale co byłoby wystarczająco "solidnymi podstawami" jeśli nie "wystarczająco duża by być reprezentatywną grupa badanych osób przejawia takie cechy"? I myślę, że osoby, których prace są publikowane w The Journal of Sexual Medicine, raczej wiedzą czym jest orientacja w sensie medycznym.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości