Pytanie do aromantycznych asów

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Reptilius
starszASek
Posty: 36
Rejestracja: 4 lip 2015, 08:41

Pytanie do aromantycznych asów

Post autor: Reptilius » 18 kwie 2018, 16:55

Ja jestem heteroromantycznym asem. Zastanawiam się ostatnio nad "arosami". Ze znanych osób za takiw postaci można chyba uznać Edwarda Goreya, rysownika, który w ogóle nie interesował się romansami, oraz archeologa Vere'a Gordona Childe'a. Jak wygląda Wasze postrzeganie związków, znajomości? Nie macie żadnych "romantycznych" zainteresowań? Nie interesuje Was miłość platoniczna?

Awatar użytkownika
Setsu
pASibrzuch
Posty: 276
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Pytanie do aromantycznych asów

Post autor: Setsu » 18 kwie 2018, 18:15

W przyszłości chciałabym mieć kogoś tylko dla siebie, ale nie wiem, czy nazywanie tego miłością platoniczną lub partnerstwem jest prawidłowe. Na swój pokręcony sposób na pewno tak, ale z boku ciężko by to wyglądało, gdyby ktoś był wtajemniczony. Bardzo bym chciała, aby taki związek wyglądał jak dzielenie mieszkania przez dwójkę przyjaciół, bo pewnie nawet osobne sypialnie wchodziłyby w grę, ale jednocześnie obydwoje byśmy wiedzieli, że należymy do siebie, jakkolwiek to brzmi. Ciężko mi to opisać. Na kontakt fizyczny nie mam ochoty, może jakieś przytulanie albo spacer trzymając się za dłonie byłby okey, ale na tym się kończy. Bardziej zależy mi na wsparciu psychicznym i poczuciu, że mam partnera, dla którego jestem ważna nie tylko pod względem przyjacielskim, pomimo że ten związek właśnie by tak wyglądał. Zdaję sobie sprawę z tego, że to brzmi strasznie. Czasami zazdroszczę ludziom, którzy chcą „normalnego” związku, bo sama czuję się jak robot wyprany z uczuć i ludzkich potrzeb.

cygaretka
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 5 sie 2014, 08:21

Re: Pytanie do aromantycznych asów

Post autor: cygaretka » 19 kwie 2018, 11:15

Oj tam wyprany robot, mówisz że na swój sposób ale bliskości chcesz więc gdzieś tam uczucia są. A to że trochę inne niż "normalnie" przyjęte nie zmienia faktu że człowiekiem jesteś

Awatar użytkownika
Wyzwoolona
mASełko
Posty: 134
Rejestracja: 22 kwie 2015, 17:38
Lokalizacja: Łódź

Re: Pytanie do aromantycznych asów

Post autor: Wyzwoolona » 4 maja 2018, 13:02

Setsu pisze:
18 kwie 2018, 18:15
W przyszłości chciałabym mieć kogoś tylko dla siebie, ale nie wiem, czy nazywanie tego miłością platoniczną lub partnerstwem jest prawidłowe. Na swój pokręcony sposób na pewno tak, ale z boku ciężko by to wyglądało, gdyby ktoś był wtajemniczony. Bardzo bym chciała, aby taki związek wyglądał jak dzielenie mieszkania przez dwójkę przyjaciół, bo pewnie nawet osobne sypialnie wchodziłyby w grę, ale jednocześnie obydwoje byśmy wiedzieli, że należymy do siebie, jakkolwiek to brzmi. Ciężko mi to opisać. Na kontakt fizyczny nie mam ochoty, może jakieś przytulanie albo spacer trzymając się za dłonie byłby okey, ale na tym się kończy. Bardziej zależy mi na wsparciu psychicznym i poczuciu, że mam partnera, dla którego jestem ważna nie tylko pod względem przyjacielskim, pomimo że ten związek właśnie by tak wyglądał. Zdaję sobie sprawę z tego, że to brzmi strasznie. Czasami zazdroszczę ludziom, którzy chcą „normalnego” związku, bo sama czuję się jak robot wyprany z uczuć i ludzkich potrzeb.
Nie jesteś w tym sama... :) mam identycznie tylko nigdy nie umiałam ubrać tego w słowa. :ciasto:
"...i niech będzie przeklęta wiedźma co uszyła życie..."

Awatar użytkownika
takasobie
fantAStyczny
Posty: 530
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Pytanie do aromantycznych asów

Post autor: takasobie » 4 maja 2018, 18:04

Wyzwoolona pisze:
4 maja 2018, 13:02
Setsu pisze:
18 kwie 2018, 18:15
W przyszłości chciałabym mieć kogoś tylko dla siebie, ale nie wiem, czy nazywanie tego miłością platoniczną lub partnerstwem jest prawidłowe. Na swój pokręcony sposób na pewno tak, ale z boku ciężko by to wyglądało, gdyby ktoś był wtajemniczony. Bardzo bym chciała, aby taki związek wyglądał jak dzielenie mieszkania przez dwójkę przyjaciół, bo pewnie nawet osobne sypialnie wchodziłyby w grę, ale jednocześnie obydwoje byśmy wiedzieli, że należymy do siebie, jakkolwiek to brzmi. Ciężko mi to opisać. Na kontakt fizyczny nie mam ochoty, może jakieś przytulanie albo spacer trzymając się za dłonie byłby okey, ale na tym się kończy. Bardziej zależy mi na wsparciu psychicznym i poczuciu, że mam partnera, dla którego jestem ważna nie tylko pod względem przyjacielskim, pomimo że ten związek właśnie by tak wyglądał. Zdaję sobie sprawę z tego, że to brzmi strasznie. Czasami zazdroszczę ludziom, którzy chcą „normalnego” związku, bo sama czuję się jak robot wyprany z uczuć i ludzkich potrzeb.
Nie jesteś w tym sama... :) mam identycznie tylko nigdy nie umiałam ubrać tego w słowa. :ciasto:
Ja też mam podobną wizję związku :). Po prostu "posiadanie" kogoś na wyłączność, żeby na nikogo innego nie patrzył w taki sposób, w jaki patrzy na mnie i vice versa. Przy czym u mnie wspólne mieszkanie byłoby na neutralnym gruncie, czyli wspólnie zakupione lub wynajmowane mieszkanie, a ponadto posiadanie własnych osobnych mieszkań - coś jak miał Mr Big w Seksie w wielkim mieście, pomimo że mieszkał z Carrie (ona chyba też zachowała swoje mieszkanie, ale nie pamiętam dokładnie). Wtedy w razie co każdy ma gdzie wracać i nikt nie jest zależny od kogoś. Oczywiście osobne sypialnie, choć może raczej gabinety do pracy z łóżkami. Czasem nie trzeba się dotykać, żeby poczuć się z kimś blisko.
Takie mam spostrzeżenie - może tylko my aski z regionu łódzkiego mamy takie podejście do związków? :D

Awatar użytkownika
Słomiany Zapał
AS gaduła
Posty: 466
Rejestracja: 2 lis 2015, 16:31

Re: Pytanie do aromantycznych asów

Post autor: Słomiany Zapał » 4 maja 2018, 20:59

Nie interesują mnie związki, ale gdyby to się zmieniło to moja wizja związku jest podobna, jak u dziewczyn wyżej - tylko mieszkanie osobno i nie wiem czy jestem całkowicie aromantyczną osobą, raczej zahaczam odrobinę o romantyczność, ale tej aromantyczności jest więcej. Nie umiem tego inaczej określić.

Awatar użytkownika
Indiana
fantAStyczny
Posty: 556
Rejestracja: 26 sty 2014, 00:50

Re: Pytanie do aromantycznych asów

Post autor: Indiana » 6 maja 2018, 16:39

Ja odwrotnie. Wspólne mieszkanie, chyba że sytuacja ekonomiczna albo życiowa na to nie pozwala. Oczywiście każdy miałby osobny pokój w mieszkaniu. Jestem teoretycznie otwarta na różne typy zwiazku :aseksualny, seksualny, z meżczyzna, z kobieta, z obojnakiem. Wszystko by zależało od konkretnej osoby. Niczego nie wykluczam na 100 procent. xD

Awatar użytkownika
Wyzwoolona
mASełko
Posty: 134
Rejestracja: 22 kwie 2015, 17:38
Lokalizacja: Łódź

Re: Pytanie do aromantycznych asów

Post autor: Wyzwoolona » 7 maja 2018, 14:37

takasobie pisze:
4 maja 2018, 18:04
Wyzwoolona pisze:
4 maja 2018, 13:02
Setsu pisze:
18 kwie 2018, 18:15
W przyszłości chciałabym mieć kogoś tylko dla siebie, ale nie wiem, czy nazywanie tego miłością platoniczną lub partnerstwem jest prawidłowe. Na swój pokręcony sposób na pewno tak, ale z boku ciężko by to wyglądało, gdyby ktoś był wtajemniczony. Bardzo bym chciała, aby taki związek wyglądał jak dzielenie mieszkania przez dwójkę przyjaciół, bo pewnie nawet osobne sypialnie wchodziłyby w grę, ale jednocześnie obydwoje byśmy wiedzieli, że należymy do siebie, jakkolwiek to brzmi. Ciężko mi to opisać. Na kontakt fizyczny nie mam ochoty, może jakieś przytulanie albo spacer trzymając się za dłonie byłby okey, ale na tym się kończy. Bardziej zależy mi na wsparciu psychicznym i poczuciu, że mam partnera, dla którego jestem ważna nie tylko pod względem przyjacielskim, pomimo że ten związek właśnie by tak wyglądał. Zdaję sobie sprawę z tego, że to brzmi strasznie. Czasami zazdroszczę ludziom, którzy chcą „normalnego” związku, bo sama czuję się jak robot wyprany z uczuć i ludzkich potrzeb.
Nie jesteś w tym sama... :) mam identycznie tylko nigdy nie umiałam ubrać tego w słowa. :ciasto:
Ja też mam podobną wizję związku :). Po prostu "posiadanie" kogoś na wyłączność, żeby na nikogo innego nie patrzył w taki sposób, w jaki patrzy na mnie i vice versa. Przy czym u mnie wspólne mieszkanie byłoby na neutralnym gruncie, czyli wspólnie zakupione lub wynajmowane mieszkanie, a ponadto posiadanie własnych osobnych mieszkań - coś jak miał Mr Big w Seksie w wielkim mieście, pomimo że mieszkał z Carrie (ona chyba też zachowała swoje mieszkanie, ale nie pamiętam dokładnie). Wtedy w razie co każdy ma gdzie wracać i nikt nie jest zależny od kogoś. Oczywiście osobne sypialnie, choć może raczej gabinety do pracy z łóżkami. Czasem nie trzeba się dotykać, żeby poczuć się z kimś blisko.
Takie mam spostrzeżenie - może tylko my aski z regionu łódzkiego mamy takie podejście do związków? :D
Obrazek

Jedyne jak to można skomentować :D
"...i niech będzie przeklęta wiedźma co uszyła życie..."

Awatar użytkownika
Setsu
pASibrzuch
Posty: 276
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Pytanie do aromantycznych asów

Post autor: Setsu » 7 maja 2018, 15:37

takasobie pisze:
4 maja 2018, 18:04
Takie mam spostrzeżenie - może tylko my aski z regionu łódzkiego mamy takie podejście do związków? :D
Ja razem z moim podejściem do związków do Łódzkiego się tylko przeprowadziłam, więc zakłamuje wykres :P

Awatar użytkownika
takasobie
fantAStyczny
Posty: 530
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Pytanie do aromantycznych asów

Post autor: takasobie » 7 maja 2018, 16:06

Setsu pisze:
7 maja 2018, 15:37
takasobie pisze:
4 maja 2018, 18:04
Takie mam spostrzeżenie - może tylko my aski z regionu łódzkiego mamy takie podejście do związków? :D
Ja razem z moim podejściem do związków do Łódzkiego się tylko przeprowadziłam, więc zakłamuje wykres :P
To może to poglądy nabyte a nie wrodzone? :lol:

Awatar użytkownika
Animalia
mASełko
Posty: 113
Rejestracja: 15 lip 2018, 18:01

Re: Pytanie do aromantycznych asów

Post autor: Animalia » 15 lip 2018, 22:17

Jestem aromantyczna. Nie interesuje mnie romans, szukam jedynie przyjaciół.
Szukam aseksualnych miłośników zwierząt.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 3 gości