Czy Asy "shipują" postacie fikcyjne?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Yagarna
gimnASjalista
Posty: 15
Rejestracja: 1 maja 2018, 00:24

Re: Czy Asy "shipują" postacie fikcyjne?

Post autor: Yagarna » 10 cze 2018, 18:33

Scadrial pisze:
8 cze 2018, 20:08
Co do uroczej honorspren, "shipować" to może nieodpowiednie słowo - widzisz w tym coś bardziej romantycznego? Z racji natury sprenów tego bym nie przełknął, za to przyjaźń, niewinny i zabawny flirt ze strony Syl, jak najbardziej. W ogóle miałem wrażenie, że w trzecim tomie Kaladina było coś mało, zwłaszcza w pierwszej połowie. Trochę męczyło mnie ciągłe przeskakiwanie między akcjami wśród randomów, kiedy oczekiwało się przede wszystkim głównych bohaterów.
Romantyczne? Lekko tak. Inna rzecz, zdaje mi się, że autor delikatnie sugeruje, że coś może pomiędzy nimi zajść. Scena (emm.. SPOILERY!!!) w II tomie, gdy Syl po raz pierwszy pojawiła się jako spren wielkości kobiety i sama jej walka o Kaladina... jak to nie jest romantyczne, to co jest? Dodatkowo w III tomie podkreślenie, że może przyjąć formę niewiasty. Ale oczywiście, sukienka częścią jej jestestwa, więc przykro mi Kal, nie ma seksu. Tym bardziej ich shipuje. :diabel:
Papierowe RPGi... Coś jak Dungeons&Dragons rodem ze Stranger Things? Brakuje mi wspomnień takiej zabawy z dzieciństwa, coś czuję, że bym się przy tym świetnie bawił.
D&D piąta edycja. Serdecznie polecam. Świetna zabawa. Najgorzej tylko znaleźć odpowiednią grupę, granie przez Internet jest pewnym wyjściem, ale zajmuje wtedy o wiele więcej czasu.

Akurat tu shipowanie usilnie mojej postaci ze wszystkim co się rusza (obecnie dwumetrowy pająk, to bardzo szczęśliwy związek) wynika trochę z mojej winy. Ot, chciałam stworzyć takiego faceta co chce mieć życie jak w tych wszystkich pieśniach o bohaterach, więc jak tylko się pojawił staruszek błagający o uratowanie córki, to mój koleś od razu zaczął deklaracje honoru/miłości/etc. Potem się co prawda z tego wycofał, gdyż nadobna niewiasta okazała się dziesięciolatką, ale skończyło się na tym, że zabawą całej drużyny jest teraz shipowanie go ze wszystkimi graczami i NPC-ami. Mistrz gry też się świetnie bawi. A ja tymczasem się boję, że wielka czarna wdowa nie jest zbyt dobrym partnerem, ale zbyt lubię mojego bohatera, by zaryzykować rozstanie.

Żeby było śmieszniej: cała grupa (5 osób) to asy, dwójka deklaruje aromantyczność. Jak widać z powyższego opisu, takie gry są pełne absurdu. Jeśli mistrz gry nie jest wściekły pod koniec, oznacza to, że źle graliście.

Awatar użytkownika
Rheda
pASibrzuch
Posty: 206
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Czy Asy "shipują" postacie fikcyjne?

Post autor: Rheda » 11 cze 2018, 19:51

Yagarna pisze:
10 cze 2018, 18:33
Najgorzej tylko znaleźć odpowiednią grupę, granie przez Internet jest pewnym wyjściem, ale zajmuje wtedy o wiele więcej czasu.
Wystarczy wpisać na facebooka "RPG" i nazwę swojego miasta. Jest masa takich grup, gdzie ludzie szukają sobie mg i współgraczy ze swojej okolicy.
Yagarna pisze:
10 cze 2018, 18:33
Jak widać z powyższego opisu, takie gry są pełne absurdu. Jeśli mistrz gry nie jest wściekły pod koniec, oznacza to, że źle graliście.
Niekoniecznie. Wszystko zależy od stylu prowadzenia mg i graczy. Grywałam takie sesje, podczas których non stop działy się skrajne kretynizmy, ale i takie grane na poważnie (co nie znaczy, że nie pojawiały się na nich weselsze momenty), po których nie mogłam się pozbierać emocjonalnie do kupy, bo tak bardzo mnie wzruszyły, czy zdołowały. Dwie sesje, dwóch zupełnie różnych mg.

Yagarna
gimnASjalista
Posty: 15
Rejestracja: 1 maja 2018, 00:24

Re: Czy Asy "shipują" postacie fikcyjne?

Post autor: Yagarna » 11 cze 2018, 23:31

Rheda pisze:
11 cze 2018, 19:51
Yagarna pisze:
10 cze 2018, 18:33
Najgorzej tylko znaleźć odpowiednią grupę, granie przez Internet jest pewnym wyjściem, ale zajmuje wtedy o wiele więcej czasu.
Wystarczy wpisać na facebooka "RPG" i nazwę swojego miasta. Jest masa takich grup, gdzie ludzie szukają sobie mg i współgraczy ze swojej okolicy.
No niby tak, ale wpierw, by było blisko, potem odpowiednią grę, ludzi z odpowiednim doświadczeniem, a dostosowanie terminów to koszmar. Do tego czasem się okazuje, że zupełnie się jakieś osoby nie dobrały i grupka zaczyna się rozpadać. Da się znaleźć ludzi idealnych, lecz czasem trzeba się trochę nachodzić. Czy tam naklikać.

Awatar użytkownika
AceKini
gimnASjalista
Posty: 16
Rejestracja: 11 cze 2018, 16:36

Re: Czy Asy "shipują" postacie fikcyjne?

Post autor: AceKini » 16 cze 2018, 22:09

Ciekawy temat :wink: Kiedyś bardzo chciałam być "normalna" według społeczeństwa - aż wreszcie pojęłam, że tylko ja mogę określić swoją "normalność", że społeczeństwo nie ma prawa mi jej narzucić. Zrozumienie tego prostego faktu bardzo mnie uszczęśliwiło. Jednak na długo przed tym, uczyłam się wielu rzeczy, które mogły sprawić radość moim znajomym - m.in. shipowania różnych postaci. W ten sposób zrozumiałam, że troszeczkę różnię się od moich znajomych - moje shipy zawsze opierały się na mocno utwierdzonym i popartym dowodami uczuciu (romantycznym lub platonicznym), ich często były okraszone pikanterią.

1. Kobieta - tak mam w dowodzie... sprawdzałam :lol:
2. Po 10 latach intensywnego badania określam siebie jako osobę aseksualną, na pewno romantyczną, ale... przez dotychczasowe życie miałam zaledwie pięć crashy (4 romantyczne i ostatni to był chyba bardziej platoniczny squish... nie mam pojęcia). Lubię myśleć, że jestem przyjaźnie nastawiona do każdego. Możliwe, że tylko platonicznie, ale nie sądzę bym była aromantyczna. Nie czuję siebie w taki sposób. Jedno jest pewne - jak do tej pory nigdy nie poczułam pociągu seksualnego do nikogo.
3. Raczej tak (3).
4. Dużo. Przez lata nazbierało mi się tego tałatajstwa. W tej chwili mam trzy ulubione pary - ex aequo na pierwszym miejscu.
5. Zdecydowanie nie (1) - nie lubię 100% romansów (Taką jedną historię o świecących wampirach wymęczyłam - pot, krew i łzy - jeden film i książki co kilka zdań - jednym z moich kierunków na studiach był menadżer kultury... musiałam wiedzieć co fascynuje współczesną młodzież; raz przeczytałam coś Diany Palmer - musiałam pomijać całą masę kontekstów seksualnych... jedyne co mi się w tej książce podobało to legwan zielony... był zwierzaczkiem jednego z bohaterów) Niestety trudno mi znaleźć fanfick, w obszarze moich zainteresowań, który nie byłby 100% romansem. Szczególnie, że wybieram utwory nie zawierające zbyt wielu kontekstów seksualnych i ludzie czują potrzebę uzupełnienia tej zawartości w swoich opowiadaniach fanowskich. Bardzo lubię wątki romantyczne umiejętnie wplecione w treść fabuły, np. przygodowej, sensacyjnej itp. Oczywiście nie mogą być pospolite. Jestem dosyć wybredna (zainteresowało by mnie shipowanie, np. psychopaty z socjopatą; osoby, która cierpiała na anoreksję z osobą, która walczy z silną depresją, ale na zewnątrz ma radosne usposobienie. Może to niezbyt umiejętne przykłady, ale na pewno łapiecie o co mi mniej więcej chodzi :D
6. Dosyć często, ale nigdy nie wyobrażałam sobie siebie na miejscu którejś z postaci. To mnie zawsze odstręczało - nie podobała mi się myśl o zbezczeszczeniu ich sanktuarium miłości. O matko :lol: Jak to dziwnie zabrzmiało :lol: No i nie widzę siebie w czymś co zawiera nawet niewielki kontekst seksualny. Zawsze lubiłam cieszyć się szczęściem parowanych przeze mnie postaci. Nie chciałam być na ich miejscu, ale życzyłam im jak najlepiej. Nie pamiętam żebym przesadnie emocjonowała się czymkolwiek - ostatnio shipowałam dwie cudowne postaci i jedna z nich pod koniec serialu zginęła - oczywiście wielkie larum, ludzie załamani, setki tysięcy maili do twórców... a ja... niemal natychmiast doceniłam głębię przekazu, sens śmierci tej postaci (w jaki sposób bohaterska śmierć kobiety wpływa na jej wizerunek utrwalony przez kinematografię itp.) - przeczytałam kilka fanowskich opowiadań (z wielkim talentem omijając konteksty seksualne - każdy by to wyćwiczył gdyby musiał przetrwać 5 lat filologii polskiej) - po czym dokonałam konsumpcji mojego bezglutenowo-bezlaktozowego ciasta... ze stoickim spokojem... jak żująca trawę krowa :wink:

To chyba tyle. Cieszę się, że to badasz i naturalnie, z całego serca życzę Tobie powodzenia :D
Semper eadem - It's A-okay :ciasto:

Awatar użytkownika
Animalia
ASiołek
Posty: 97
Rejestracja: 15 lip 2018, 18:01

Re: Czy Asy "shipują" postacie fikcyjne?

Post autor: Animalia » 15 lip 2018, 22:50

1. Żeńska.
2. AS. Aromantyczny
3. Tak. Mam swoje ulubione postacie.
4. Dużo.
5. Nie.
6. jak często zdarzało Ci się:
Paruję tylko postacie, które rzeczywiście wykazują chęć związku ze sobą.
Dwa.
Cztery.
Z jeden raz.
Szukam aseksualnych miłośników zwierząt.

Awatar użytkownika
okcil
bobASek
Posty: 1
Rejestracja: 16 lip 2018, 22:37

Re: Czy Asy "shipują" postacie fikcyjne?

Post autor: okcil » 16 lip 2018, 23:47

To w sumie bardzo interesujące. Wydaje mi się, że takie ,,shipowanie" ma mniej wspólnego z orientacją, a więcej z osobistymi preferencjami człowieka. Przez osobiste preferencje mam na myśli jakieś zainteresowania, co lubi robić w wolnym czasie.

Znam osoby, które identyfikują się jako osoby heteroseksualne, ale nie mają przekonania do jakichkolwiek pairingów. Mam też znajomego asa, który shipuje na potęgę, ale nie czyta fików opisujących stosunki seksualne. Tak tylko piszę.

Now to the fun part.

1. płeć: Kto wie? Ja nie.

2. jak określasz swoją orientację?: Od jakiś czterech-pięciu lat identyfikuję się jako osoba aseksualna, demi- lub a-romantyczna.

3. czy zżywasz się z postaciami ulubionych seriali, książek, filmów etc: w skali 1-4: 2. Zależy jaka postać tak szczerze mówiąc, ale było kilka przypadków, w których fikcyjna śmierć takiego bohatera mogłaby spowodować u mnie delikatny smutek. Nie jestem z osób szczególnie emocjonalnych, więc nie byłaby to depresja nie do opisania, ale dałoby się to odczuć.

4. ile masz takich lubianych postaci?: Kilka na pewno by się znalazło. Tak z 5-10.

5. lubisz romanse?: 2, czasami obejrzę dla relaksu, ale tylko gdy fabuła nie jest naciągana, a bohaterowie jak z kartonu.

6. jak często zdarzało Ci się:
parować dane postaci?: Dosyć często. Głównie w przypadkach, kiedy bohaterowie mieli chemię miedzy sobą i widać było, że darzą się szacunkiem i głęboką sympatią wygraniczającą poza ramy zwykłej przyjaźni. W przypadku związków, w których częścią jest też fizyczność, ważne jest też w sumie to, czy ze sobą flirtują i czy widać, że się sobie podobają.

oczekiwać ich wspólnej akcji?: Jeżeli chcę, żeby byli razem, to równie często. Ale trzeba brać pod uwagę gatunek filmu/książki itp, bo jeśli to dramat, w którym bohaterowie decydują rozejść się w różne strony to oczywiście, że będę raczej zakładać rzecz odwrotną.

emocjonować się losem takiej relacji? Zależy jak bardzo podoba mi się ich związek, więc chyba tylko czasami.

zawieść, że akcja nie potoczyła się zgodnie z oczekiwaniami?: Rzadko. Czuję rozczarowanie, że racja nie była po mojej stronie, ale life is life i nie zmienię tego, co ktoś napisał. Zresztą, od czego są fiki?
edgy teen

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości