Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Skarpetka
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 20 paź 2018, 10:29

Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: Skarpetka » 20 paź 2018, 11:13

Witam. Mam 18 lat a swoją orientację poznałam jakis miesiac temu. Od końca sierpnia szukalam informacji o tym czemu totalnie nie kreci mnie seks , spędzałam po 3h dziennie na tym. Przeczytalam juz chyba o wszystkich możliwych problemach psychicznych , o jakiejs awersji seksualnej, ozieblosci i Bog wie o czym jeszcze. I mimo iz wlasnie aseksualizm najbardziej pasuje do moich " objawow"to sie z tym kompletnie nie godze! Jak moze poczuc sie czlowiek, ktory sluchajac teraz tych samych, co 3,4 lata temu, piosenek o miłości dowiaduje sie ze gow... tak naprawde o tej milosci wie? Czuje sie okropnie, gdy ludzie w moim towarzystwie mowia o seksie, jak o czyms cudownym, a ja ich kompletnie nie rozumiem. Marnuja czas , musza sie potem umyc z tych wszystkich wydzielin i niejako upokorzyc, stanac przed driugim czlowiekiem nago i pozwolić mu zrobic TO. Czuje sie taka pusta, ponoc swiat bez milosci nic nie znaczy, wiec po co ja w ogóle zyje?! Nie wierze w te brednie , ze milosc bez seksu istnieje , przepraszam wszystkich ktorzy jeszcze maja na to nadzieje, no po prostu nie. Bo gdyby istniała , to w takim razie czym by sie roznila przyjaźń od miłości?
Mam tez drugi problem. Zaczynam izolowac sie od ludzi. Paradoksalnie lepiej rozmawia mi sie z facetami, problem w tym ze ci faceci ktorzy ze mna rozmawiaja , zawsze chcą czegos wiecej. Czuje sie jak potwór odmawiajac im, albo spotykając sie z nimi na różnych spotkaniach i wiedzac co do mnie czuja , ja trzymam ich w tym friendzonie. Przez to ilekroc jakich chlopak proponuje wyjscie gdzie ja odmawiam, bo wiem ze Bedzie chciał sie calowac -> potem bedzie chcial seksu. Nie umiem wyczuc czy to randka czy tylko spotkanie kumpelskie. I zawsze mi glupio gdy chca mnie całować , a ja robie sie czerowna jak burak i uciekam .Mam tylko jedną dobra przyjaciółkę i jednego dobrego przyjaciela ktory kiedys , nie wiem jak jest teraz , byl we mnie zakochany. Nigdy im nie powiem. Skoro ja nie akceptuje siebie to jak inni maja to zrobic?
Mam potworny zal do swiata , serio? 1% ludzi jest aseksualnych i to " szczęście" przydarzyło sie mi????
Bylam raz w zwiazku. Wtedy chcialam sie calowac , przytulac , ale jakos spotkania dwa razy na tydzien by mi wystarczyly, a jego norma codziennie mnie przytłaczala. Po 2 miesiach zwiazku " przekonał mnie" do zabawy, niestety poddalam mu sie , ale mi sie to wcale nie podobalo. Wtedy jeszcze nie wiedzialam kim jestem. Teraz czuje ze nie moglabym nikogo nawet pocalowac. Nienawidze sie za to , ze nigdy nie stworze normalnej relacji, ba jakiejkowleik relacji.
Czy w tez przechodziliscie taki etap w poznawaniu swojej aseksualnosci? Czy to w ogole normalne , by nie akceptować swojej orientacji?

Kaszman
bobASek
Posty: 2
Rejestracja: 8 paź 2018, 14:40

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: Kaszman » 20 paź 2018, 14:38

Ja się nauczyłem nie przejmować rzeczami na które nie mam wpływu, zajęło mi to parę lat. Facet chce czegoś więcej ? Mówisz mu na początku znajomości wprost, że nie ma na co liczyć. Dalej nie daje Ci spokoju ? Urywasz znajomość, strzelasz w pysk, jak nic nie działa to można się uciec do bardziej drastycznych metod (:wink:)... Po czasie też nauczysz się rozpoznawać takich i ich omijać.
Poza tym seks jest przereklamowany, ludzie go uprawiają, bo muszą, bo mają taką potrzebę, więc tłumaczą to sobie tak, że to najlepsza rzecz na świecie. :wink:
Nie wierze w te brednie , ze milosc bez seksu istnieje
Jest miłość rodzica do dziecka, miłość między rodzeństwem, ogólnie miłość w rodzinie, między przyjaciółmi, więc zastanów się dobrze czy akurat w związku dwóch osób miłość jest absolutnie niemożliwa bez seksu ? Może się taka miłość nam w życiu nie przytrafić, a jeśli to jest najważniejszym celem w twoim życiu, no to rzeczywiście można mieć problem. Fajnie by było spotkać kogoś wyjątkowego, ale w życiu jest tysiąc innych rzeczy do poznania. Może nie tak ważnych, ale trudno, ja biorę to co mi życie daję i staram się wyciągnąć z tego ile mogę.

Skarpetka
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 20 paź 2018, 10:29

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: Skarpetka » 20 paź 2018, 15:39

Kaszman , dzięki za opisanie swojego przypadku. Wiem ze miłość bez seksu istnieje w tych przypadkach ktore wymieniles , niemniej chodzilo mi o ten kontekst milosci miedzy dwojgiem ludzi nie spokrewionych ze soba, bardziej romantyczny kontekst. Nie wiem natomiast czy czas, bedzie tutaj moim sprzymierzeńcem , bo przeciez łatwiej jest byc samemu majac 18 lat , niz 50 , gdy siedzi sie w pustym domu i patrzy w sufit :( . Ehh , wszystko co mi w zyciu nie pasowalo zmienilam, lub staram sie zmieniac. Tak bardzo denerwuje mnie , ze ktos wybral za mnie jaka mam byc ( mowie o aseksualizmie). Niemniej licze ze nadejdzie taki dzien kiedy to zaakceptuje :wink:

Awatar użytkownika
króliczka
łASuch
Posty: 164
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: króliczka » 20 paź 2018, 18:26

Witaj Skarpetko,
Skarpetka pisze:
20 paź 2018, 11:13
Czuje sie okropnie, gdy ludzie w moim towarzystwie mowia o seksie, jak o czyms cudownym, a ja ich kompletnie nie rozumiem.
A gdy mówią o innych przyjemnościach które są Ci nieznane? Dlaczego skupiasz się akurat na tej? Czemu zakładasz że to jakaś taka najbardziej wyjątkowa?
Z perspektywy osoby seksualnej która jedynie bywa oziębła powiem Ci że osobiście z reguły odbieram tzw. "rozkosz seksualną" jako nieciekawe uczucie nawet gdy jest bardzo intensywna. Porównałabym ją do gorączki zakończonej wrażeniem spadnięcia w chłodzące śnieżności. Po wszystkim pojawia się jakaś taka ulga połączona z pustką jakbym wyciągnęła z dołu brzucha wkład napełniony rozbieganymi mrówkami, który jedynie mocno nieudolnie próbował udawać momentami że jest czymś więcej.
Skarpetka pisze:
20 paź 2018, 11:13
Czuje sie taka pusta, ponoc swiat bez milosci nic nie znaczy, wiec po co ja w ogóle zyje?!
Rozumiem że życie pozbawione miłości rozumianej jako zdolność do np: bycia oczarowaną/-ym inną/-ymi istotą/-ami (niekoniecznie ludzką/-imi), rozumienia jej/ich cierpienia czy dążenia żeby tak się stało, pomagania jej/im, przeżyć estetycznych, i otrzymywania tego czasem od innych, czy doświadczania wrażenia że w pewnym sensie na głębszym poziomie wszystko jest jednym (może trąci lekko tanim mistycyzmem, ale trudno wyrazić pewne rzeczy słowami;)) najprawdopodbniej byłoby bardzo puste, ale bez jedynie jednej z jej form?
Skarpetka pisze:
20 paź 2018, 11:13
Nie wierze w te brednie , ze milosc bez seksu istnieje , przepraszam wszystkich ktorzy jeszcze maja na to nadzieje, no po prostu nie. Bo gdyby istniała , to w takim razie czym by sie roznila przyjaźń od miłości?[/b]
Miłośc romantyczna (bo rozumiem że o ten jej rodzaj Ci chodzi) bez pierwiastka erotycznego jak najbardziej istnieje. A czym się różni taka miłość od przyjaźni? - moim zdaniem przede wszystkim elementem zachwytu obiektem który się w niej pojawia.
Skarpetka pisze:
20 paź 2018, 11:13
Mam tez drugi problem. Zaczynam izolowac sie od ludzi. Paradoksalnie lepiej rozmawia mi sie z facetami, problem w tym ze ci faceci ktorzy ze mna rozmawiaja , zawsze chcą czegos wiecej. Czuje sie jak potwór odmawiajac im, albo spotykając sie z nimi na różnych spotkaniach i wiedzac co do mnie czuja , ja trzymam ich w tym friendzonie.
Nie masz absolutnie żadnego powodu by czuć się jak potwór. Człowiek nie ma obowiązku spełniać pragnień seksualnych drugiego człowieka tylko dlatego że tamtem je posiada i chciałby żeby tak było.
Co do drugiego, to jeśli nie kłamiesz im że kiedyś zamierzasz wylądować z nimi w łóżku to wszystko jest w porządku.
Skarpetka pisze:
20 paź 2018, 11:13
Nienawidze sie za to , ze nigdy nie stworze normalnej relacji, ba jakiejkowleik relacji.
Niekoniecznie, jakaś szansa na znalezienie kompatybilnej osoby istnieje. No chyba że nie chcesz.

Skarpetka
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 20 paź 2018, 10:29

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: Skarpetka » 20 paź 2018, 20:45

Dziekuje króliczko za ustosunkowanie sie do mojej wypowiedzi :) . Duzo racji w tym :
króliczka pisze:
20 paź 2018, 18:26

A gdy mówią o innych przyjemnościach które są Ci nieznane? Dlaczego skupiasz się akurat na tej? Czemu zakładasz że to jakaś taka najbardziej wyjątkowa?.
jest, niemniej seks wydaje mi sie mimo wszystko jedna z takich najpodstawowszy rzeczy w zyciu, niektórzy mowia przeciez ze to potrzeba fizjologiczna, jak glod czy sen. Inne przyjemności ktorych nie znam? Np moj przyjaciel próbuje mnie przekonać , zeby nauczyla sie jeździć na nartach , a ja odmawiam, bo 1) nie czuje takiej potrzeby 2) nie wydaje mi sie to jakies super. Mimo iz on wychwala pod niebiosa :). Ale nie czuje sie z tego powodu gorsza. Mimo wszystko latwiej mi przyjąć do wiadomości , ze nie jestem stworzona do jazdy na nartach , niz do uprawiania seksu.

A szanse na znalezienie " idealnej" drugiej polowki sa, zgodze sie. Ale skoro seksualnym ludziom tak ciezko czasem znalezc , to co musi być z nami???

Awatar użytkownika
pingwinka
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 13 wrz 2016, 21:22

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: pingwinka » 21 paź 2018, 19:43

Rozumiem cię, po części. Też uważałam się za gorszą, zastanawiałam się po co ja żyję, byłam pewna, ze będę całe życie sama. Ale byłam w błędzie i mam nadzieję, ze sama się o tym przekonasz. Jasne, wciąż czasem mam problem z samoakceptacją (bo o swojej seksualności nie wiem jakoś strasznie długo, w zasadzie dowiedziałam się po kilku miesiącach związku dopiero), ale to mija.

A teraz konkretnie:
Skarpetka pisze:
20 paź 2018, 11:13
Marnuja czas , musza sie potem umyc z tych wszystkich wydzielin i niejako upokorzyc, stanac przed driugim czlowiekiem nago i pozwolić mu zrobic TO.
Dlaczego uważasz, ze to upokarzające? Ja uwielbiam te chwile kiedy leżę nago (lub prawie nago) z partnerem. Uwielbiam gdy mnie głaszcze, gdy mnie pieści. Uwielbiam czuć jego podniecenie i kocham to uczucie, że to dzięki mnie i że moje ciało doprowadza go do szaleństwa. Co w tym upokarzającego? I zdecydowanie nie uważam tego za stratę czasu. Ta godzina-dwie dziennie to są najmilsze i nabardziej relaksujace chwile dnia.
Skarpetka pisze:
20 paź 2018, 11:13
Nie wierze w te brednie , ze milosc bez seksu istnieje , przepraszam wszystkich ktorzy jeszcze maja na to nadzieje, no po prostu nie. Bo gdyby istniała , to w takim razie czym by sie roznila przyjaźń od miłości?
Miłość bez seksu nie istnieje? Śmieszne. Jestem w takim związku od lat i żadne z nas nie narzeka, a mamy umowę, ze jakby coś było nie tak, to od razu o tym rozmawiamy i znajdujemy wyjście (i ta umowa działa, już kilka razy przetestowane, również w tej seksualnej sferze).
A czym się różni od przyjaźni? Uczuciem. Kocham moich przyjaciół, ale mojego partnera kocham inaczej. Nie umiem tego wyjaśnić. Ale na przykład kiedy przyjaciółka nie odzywa sie cały dzien to nie przeszkadza mi to, ale w przypadku partnera od razu zaczynam się martwić i wkurzam się na niego, że mi to robi, ze muszę się martwić.

Co do seksu... ani ja, ani partner nie lubimy (a partner jest bardzo seksualny). Zresztą coraz więcej słyszy się o tym, że młodzi ludzie nie uważają seksu za coś super i go ograniczają.
Skarpetka pisze:
20 paź 2018, 11:13
Przez to ilekroc jakich chlopak proponuje wyjscie gdzie ja odmawiam, bo wiem ze Bedzie chciał sie calowac -> potem bedzie chcial seksu.
Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale... faceci nie chcą tylko seksu. A większość nawet jeśli go chce to nie od razu. Zresztą hej, nikt ci nie każe robić tego na pierwszej randce... Mówisz, ze nie chcesz i tyle, ie musisz mówić czemu, każdy normalny facet to zrozumie i zaakceptuje. Mój akceptował moje nie przez miesiące, a powodem było tylko "nie chcę". Zresztą skoro wiesz, ze jesteś sem to MUSISZ powiedzieć o tym. Może nie na pierwszej randce, ale też w miarę wcześnie, inaczej nie byłabyś fair.
Skarpetka pisze:
20 paź 2018, 11:13
Nigdy im nie powiem. Skoro ja nie akceptuje siebie to jak inni maja to zrobic?
Mój facet zaakceptował to przede mną i zazdrosci mi tego. Mój przyjaciel zaakceptował bez gadania i też stwierdził, ze to musi byc fajne. Moja przyjaciołka stwierdziła, ze się mylę, ale cóż, tacy też się zdarzają. Zresztą nie musisz nikomu mówić, po co? Jeśli czujesz potrzebę wygadania wtedy jasne, powiedz. Ale jeśli chcesz powiedziec tylko żeby ktoś wiedział to nie widzę sensu.

Skarpetka
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 20 paź 2018, 10:29

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: Skarpetka » 22 paź 2018, 19:15

pingwinka pisze:
21 paź 2018, 19:43
Dlaczego uważasz, ze to upokarzające? Ja uwielbiam te chwile kiedy leżę nago (lub prawie nago) z partnerem. Uwielbiam gdy mnie głaszcze, gdy mnie pieści. Uwielbiam czuć jego podniecenie i kocham to uczucie, że to dzięki mnie i że moje ciało doprowadza go do szaleństwa. Co w tym upokarzającego? I zdecydowanie nie uważam tego za stratę czasu.
Nie rozumiem. Jestes aseksualna , partner nie i... on tak sobie kolo ciebie lezy i pozwalasz mu byc takim , ze tak powiem niezaspokojonym? Czy uprawiasz z nim seks , mimo ze jestes aseksualna , ale kochasz go na tyle ze sie poswiecasz? :?:
Poza tym, jest wiele odmian aseksualizmu , mnie akurat trafiła sie taka , w ktorej to po prostu obrzydza mnie idea nagosci i seksu.
pingwinka pisze:
21 paź 2018, 19:43
Zresztą skoro wiesz, ze jesteś sem to MUSISZ powiedzieć o tym. Może nie na pierwszej randce, ale też w miarę wcześnie, inaczej nie byłabyś fair.

Jasne , zdaje sobie z tego sprawę. Niemniej na chwilę obecna nie wyobrażam sobie ze taki zwiazek moglby wypalić i unikam takich spotkań. Strasznie sie tez na nich stresuje :oops:

Awatar użytkownika
pingwinka
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 13 wrz 2016, 21:22

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: pingwinka » 22 paź 2018, 21:06

Skarpetka pisze:
22 paź 2018, 19:15
Nie rozumiem. Jestes aseksualna , partner nie i... on tak sobie kolo ciebie lezy i pozwalasz mu byc takim , ze tak powiem niezaspokojonym? Czy uprawiasz z nim seks , mimo ze jestes aseksualna , ale kochasz go na tyle ze sie poswiecasz? :?:
Wydaje mi się, ze wspomnialam o tym, ale jeśli nie to teraz powiem: moj partner nie lubi seksu (w sensie penetracji). On zadowala się... zadowalaniem mnie. Więc ja mam orgazmy i on jest z tego powodu szczęśliwy. ZNaczy rzecz jasna pomagam mu w pewien, zwykle bierny, sposób w masturbacji. A jeśli nie pomagam to zwykle wtedy myśli o mnie. I nie uważam tego za poświęcanie się, bo ja to lubię, do niczego się nie zmuszam i on też. No i tak sobie żyjemy i jest nam dobrze. O tym, ze oboje jesteśmy skłonni do kompromisów jakby coś było nie tak chyba wspominałam.
Skarpetka pisze:
22 paź 2018, 19:15
Poza tym, jest wiele odmian aseksualizmu , mnie akurat trafiła sie taka , w ktorej to po prostu obrzydza mnie idea nagosci i seksu.
Wiem, ze jest wiele odmian ;) I mam nadzieję, ze znajdziesz kogoś z kim się dopasujesz.
Skarpetka pisze:
22 paź 2018, 19:15
Jasne , zdaje sobie z tego sprawę. Niemniej na chwilę obecna nie wyobrażam sobie ze taki zwiazek moglby wypalić i unikam takich spotkań. Strasznie sie tez na nich stresuje :oops:
Spoko, nikt cię nie zmusza ;) Ale poczytaj sobie o takich związkach. Wiele nie wypaliło, ale równie wiele działa i ma sie dobrze. Ale tak samo jest w parach "normalnych". Ja też miałam ogromne wątpliwości i chcialam sie rozstać, ale mi nie pozwolił i jak na razie moje obawy się nie sprawdziły.

Awatar użytkownika
Rheda
pASibrzuch
Posty: 229
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: Rheda » 22 paź 2018, 22:15

To dwa słowa ode mnie. Ja nadal nie wiem, czy jestem czy nie jestem aseksualna, ale w momencie, w którym w ogóle odkryłam taką możliwość, autentycznie się z tego ucieszyłam, tak że nie mam i nie miałam problemu z akceptacją. Do związków nie ciągnęło mnie praktycznie nigdy, choć ze 2 razy w życiu chyba się zakochałam. Jedyny pech z tym związany jest taki, że jeden i drugi miał już dziewczynę, więc moja rzekoma orientacja i tak nie miała tu żadnego znaczenia.

Nie uważam, żeby świat kończył się na miłości. Tyle jest do zrobienia w życiu; od czego są pasje? Nie mów sobie, że człowiek żyje tylko dla miłości. Gdyby tak było, nikt nie zawracałby sobie głowy nauką, sztuką, sportem i milionem innych rzeczy. Dla mnie zawsze było i jest megaważne, by dążyć do spełniania swoich celów i marzeń związanych z moimi pasjami. Gdyby ktoś mnie zapytał po co żyję, powiedziałabym, że właśnie po to. Te cele dają mi poczucie sensu, podporządkowuję im wiele aspektów swojego życia i to było dla mnie od zawsze zupełnie naturalne. Jeśli rzeczywiście zależy ci na związku - szukaj drugiej połówki, na świecie jest ponad 7 mld ludzi. To w zasadzie niemożliwe, żeby gdzieś tam nie było drugiej takiej osoby, jak ty. Ale jeśli dojdziesz do wniosku, że miłość nie musi być dla ciebie najważniejsza, może warto skupić się właśnie na swoich pasjach, albo poszukać sobie jakichś. Ja polecam. Takiej gamy skrajnych emocji - zarówno pozytywnych jak i negatywnych - jaką zapewniają mi moje triumfy i porażki w dziedzinach, którymi się zajmuję, nie dostarczyłby mi chyba żaden związek.

No i zawsze jest jednak możliwość, że nie jesteś aseksualna. Przecież nawet w tej dyskusji pojawił się wątek osoby heteroseksualnej, która nie lubi penetracji. Może masz podobnie?

Skarpetka
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 20 paź 2018, 10:29

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: Skarpetka » 23 paź 2018, 16:30

Rheda pisze:
22 paź 2018, 22:15
Nie uważam, żeby świat kończył się na miłości. Tyle jest do zrobienia w życiu; od czego są pasje? Nie mów sobie, że człowiek żyje tylko dla miłości. Gdyby tak było, nikt nie zawracałby sobie głowy nauką, sztuką, sportem i milionem innych rzeczy. Dla mnie zawsze było i jest megaważne, by dążyć do spełniania swoich celów i marzeń związanych z moimi pasjami. Gdyby ktoś mnie zapytał po co żyję, powiedziałabym, że właśnie po to. Te cele dają mi poczucie sensu, podporządkowuję im wiele aspektów swojego życia.
Nie uważasz mimo wszystko ze zycie bez ludzi, ukochanych , ulubionych obok ciebie jest puste? Bo " normalni" moga sobie miec i pasje i zwiazek. Asy zwiazku juz nie bardzo ( oczywiście w moim odczuciu , jak wspomnialam dla mnie miłość bez seksu jest nierealna). Ta pasja nie zastapil bliskosci, dotyku i ciepla drugiej osoby. Samotnosc i tak predzej czy pozniej dopadnie czlowieka. To mnie martwi.
Rheda pisze:
22 paź 2018, 22:15
No i zawsze jest jednak możliwość, że nie jesteś aseksualna. Przecież nawet w tej dyskusji pojawił się wątek osoby heteroseksualnej, która nie lubi penetracji. Może masz podobnie?
Mam wielka nadzieje. Ze to trauma związana z tym zmuszeniem do seksu , albo nie wiem, moze jakas choroba. Choc wiem ze problemy same sie pojawia , ale same nie znikają i jesli faktycznie mialoby to byc cos innego niz po prostu orientacja , to konieczna bedzie wizyta u specjalisty... :(

Awatar użytkownika
Rheda
pASibrzuch
Posty: 229
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: Rheda » 23 paź 2018, 17:49

Skarpetka pisze:
23 paź 2018, 16:30
Nie uważasz mimo wszystko ze zycie bez ludzi, ukochanych , ulubionych obok ciebie jest puste? Bo " normalni" moga sobie miec i pasje i zwiazek. Asy zwiazku juz nie bardzo ( oczywiście w moim odczuciu , jak wspomnialam dla mnie miłość bez seksu jest nierealna). Ta pasja nie zastapil bliskosci, dotyku i ciepla drugiej osoby. Samotnosc i tak predzej czy pozniej dopadnie czlowieka. To mnie martwi.
Ale to przecież nie jest sprawa zero-jedynkowa. To nie jest tak, że jeśli się skupiam na swoich pasjach (albo jestem aseksulana), to nie mam wokół siebie bliskich ludzi. Używasz liczby mnogiej mówiąc o "ukochanych", więc zakładam że masz na myśli kogoś więcej, niż tylko partnera. Rodzice, rodzeństwo, przyjaciele, krewni, znajomi - są dla mnie ważni i sprawiają, że nie jestem samotna. Natomiast nie, absolutnie nie uważam, żeby życie bez partnera było puste. Moje nie jest.

PS. Napisałaś, że dla ciebie miłość bez seksu jest nierealna. Byłaś kiedyś w kimś zakochana?

Skarpetka
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 20 paź 2018, 10:29

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: Skarpetka » 23 paź 2018, 21:34

Rheda pisze:
23 paź 2018, 17:49
PS. Napisałaś, że dla ciebie miłość bez seksu jest nierealna. Byłaś kiedyś w kimś zakochana?

Raczej nie , nie bez powodu odniosłam sie w 1 swoim poscie do sluchania piosenek o miłości i poczuciu ze kompletnie nie ma sie pojecia o czym dany wokalista spiewa. Defniuje milosc jako chec czestych spotkań z 2 czlowiekiem, poczucie bliskosci i ciepla od niego bijace , zrozumienie , szacunek , wsparcie , szczerosc , takie pierdoly :-o . Czy kiedys cos takiego przezylam. Chyba nie , spotkania raz na 3 dni by mi wystarczaly ( mysle tu ogolnie , bo nie mam nikogo na oku, totez nikogo konkretnego nie mam na mysli ). Sa ludzie do których moglabym sie przytulać do konca swiata i by mi to nie przeszkadzalo :lol: Nie wiem jak im :mrgreen:. Nie umiem okreslic czy bylam zakochana , to tez mnie doluje , ze nie wiem nawet tego.A skoro mam wątpliwości to raczej nie.

Awatar użytkownika
pingwinka
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 13 wrz 2016, 21:22

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: pingwinka » 23 paź 2018, 21:55

Skarpetka pisze:
23 paź 2018, 21:34
Nie umiem okreslic czy bylam zakochana , to tez mnie doluje , ze nie wiem nawet tego. A skoro mam wątpliwości to raczej nie.
Powiem ci, że ja też nigdy nie byłam zakochana tak,jak sie o tym czyta/słucha. Nie mialam motylków, nie myślałam o nim cały czas. Także nie przejmuj się, ze tak nie miałaś. Zwłaszcza, ze jesteś jeszcze bardzo młoda, ja swojego znalazłam w okolicach 20 i to był mój pierwszy związek.


Ogólnie myslę, że powinnaś dać sobie czas, może porozmawiać z kimś, żeby zaakceptować fakt, że możesz być aseksualna. Ale moim zdaniem to tak na 100% okaże sie dopiero w związku z kimś, kogo będziesz kochać. Bo zawsze możesz być np. demiseksualna (viewtopic.php?f=5&t=2965) albo heteroseksualna, tylko teraz sobie tego nie wyobrażasz, albo aseksualna ale jak ja, czyli wszystko jest fajne do pewnego stopnia.

Skarpetka
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 20 paź 2018, 10:29

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: Skarpetka » 23 paź 2018, 22:21

pingwinka pisze:
23 paź 2018, 21:55

Powiem ci, że ja też nigdy nie byłam zakochana tak,jak sie o tym czyta/słucha. Nie mialam motylków, nie myślałam o nim cały czas. Także nie przejmuj się, ze tak nie miałaś. Zwłaszcza, ze jesteś jeszcze bardzo młoda, ja swojego znalazłam w okolicach 20 i to był mój pierwszy związek.
To tym bardziej utwierdza mnie w moim aseksualizmie. Brak " normalnych" objawow zainteresowania druga osoba.
pingwinka pisze:
23 paź 2018, 21:55
Ogólnie myslę, że powinnaś dać sobie czas, może porozmawiać z kimś, żeby zaakceptować fakt, że możesz być aseksualna. Ale moim zdaniem to tak na 100% okaże sie dopiero w związku z kimś, kogo będziesz kochać.
Straciłam juz duzo czasu na rozmyślanie o tym, szukanie informacji, oglądanie filmików na yt, i tylko na tyle mnie stać. Nie wiem czy potrafilabym komus wyznać te prawde. Jak wspomniałam , czuje przeciez ze odstaje od wiekszosci i to znacznie ( jakby na to nie spojrzec to odstajemy). Gdybym komus o tym powiedziala , czulabym ze ta osoba niz nigdy nie spojrzy na mnie tak samo. Zawsze bedzie sie np hamować od jakichs zartow z podtekstem, albo wrecz bedzie wypytywac ciagle jak tak mozna , smiac sie ze mnie. Ostatnio jedna dziewczyna stwierdzila ze jestem lesbijka bo długo chlopaka nie mialam :cry: Moje serce pękło, nawet nie wie jak ja bardzo to przezylam.
Dzieki za udzielnie odpowiedzi tak w ogóle , naprawde wiele to dla mnie znaczy :wink: :wink:

Awatar użytkownika
pingwinka
starszASek
Posty: 33
Rejestracja: 13 wrz 2016, 21:22

Re: Czy mieliscie problem z zaakceptowaniem swojego aseksualizmu?

Post autor: pingwinka » 23 paź 2018, 22:43

Skarpetka pisze:
23 paź 2018, 22:21
Jak wspomniałam , czuje przeciez ze odstaje od wiekszosci i to znacznie ( jakby na to nie spojrzec to odstajemy). Gdybym komus o tym powiedziala , czulabym ze ta osoba niz nigdy nie spojrzy na mnie tak samo. Zawsze bedzie sie np hamować od jakichs zartow z podtekstem, albo wrecz bedzie wypytywac ciagle jak tak mozna , smiac sie ze mnie.
Zależy komu powiesz, bo ja miałam na mysli kogos zaufanego, najlepiej kogoś, o kim wiesz, ze nie jest lgbt-fobem. Wiesz tak na prawdę nikogo nie interesuje twoja seksualność i nawet jak komuś powiesz to raczej nie poświęci temu zbyt wiele czasu. Przynajmniej tak powinno być. A jesli nie jesteś pewna jak ktoś mógłby zareagować to naprowadz jakoś rozmowę na ten temat, spytaj co sądzi o aseksualiźmie. Jesli reakcja będzie bardziej pozytywna to mozesz to pociągnąć i powiedzieć o sobie, jeśli nie to skończysz temat i tyle ;)

Mnie przyjaciel tylko się spytał jak to działa i nigdy więcej do tematu nie wracaliśmy. A potrzebowałam wygadać sie komuś to nie był moim chłopakiem, potrzebowałam takiego spojrzenia z boku na to wszystko. I on mi to dał i to nic między nami nie zmieniło. Nigdy nie unikał żartów z podtekstem, nigdy sie dziwnie na mnie nie patrzył, nie robił aluzji. W żaden sposób nie dał mi odczuć że jestem gorsza.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość