Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy
AlaZala
ciAStoholik
Posty: 321
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

Post autor: AlaZala » 3 lis 2017, 18:14

Od pewnego czasu dużo mówi się w mediach o molestowaniu seksualnym za sprawą ujawnienia kilku skandali w środowisku ludzi związanych z przemysłem filmowym oraz polityką. Początkowo były to doniesienia o mężczyznach molestujących kobiety, a ostatnio pojawiły się też doniesienia o mężczyznach molestujących innych mężczyzn. Pojawienie się oskarżeń wiąże się z natychmiastowym uznaniem winy oskarżonych, którzy tracą nagrody, angaż i zajmowane stanowiska. Jednocześnie powstają długie listy występków, które można uznać za molestowanie. W mediach społecznościowych dużą popularność zdobyła akcja #MeToo (#JaTeż), w ramach której kobiety, które doświadczyły molestowania opisują swoje przykre doświadczenia. Dzięki tej akcji udaje się przełamać tabu w mówieniu o molestowaniu seksualnym, a coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego, czym jest molestowanie. Wiele osób uświadamia sobie, że w przeszłości były molestowane, choć nie były tego świadome. Wiele osób uświadamia sobie także, że w przeszłości popełniały czyny, które stanowiły molestowanie, choć same też nie były tego świadome.

Pojawiają się również głosy krytykujące charakter akcji #MeToo. Jako argumenty podaje się mizoandryczny charakter akcji, zbyt szerokie rozumienie molestowania seksualnego oraz brak możliwości obrony osób, wobec których pojawiają się oskarżenia. Pojawiają się głosy mężczyzn, takie jak na przykład ten, którzy czują się zastraszeni całą akcją i przestają czuć się swobodnie w towarzystwie kobiet uważając na każde słowo i gest, aby nie zostać oskarżonymi o molestowanie seksualne.

Jakie są Wasze spostrzeżenia dotyczące akcji #MeToo i większej obecności tematu molestowania seksualnego w debacie publicznej?
Czy czuliście się molestowani seksualnie przez inne osoby? Jak sobie z tym radziliście?
Czy byliście oskarżani o molestowanie seksualne w wyniku zachowań, których za molestowanie nie uważaliście? Czy przestajecie czuć się swobodnie w obecności kogoś, kto o molestowanie może Was posądzić?
Czy Wasza wiedza na temat molestowania poszerzyła się w ostatnim czasie, zarówno pod względem tego, jakie zachowania innych powinny wzbudzać w nas zaniepokojenie, a także pod względem tego, jakich zachowań unikać samemu, aby nie molestować innych?

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2384
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

Post autor: Viljar » 3 lis 2017, 18:38

Swoje spostrzeżenia na temat akcji i refleksje z nią związane zamieściłem tutaj.

Osobiście czuję się zażenowany, kiedy czytam wpisy wielu facetów o tym, jak to kobiety wymyślają sobie molestowanie, którego nie ma, przesadzają czy "powinny się cieszyć". Nigdy nie zapomnę, jak w dyskusji pod pewnym artykułem o tym, jak kobieta wybroniła się przed gwałcicielem, kopiąc go w genitalia tak mocno, że trafił do szpitala, pojawiły się teksty oburzonych panów, twierdzących, że za taki czyn powinna iść do więzienia. Rozumiecie to? Kobieta powinna siedzieć za to, że się wybroniła przed napastnikiem.
Czy czuliście się molestowani seksualnie przez inne osoby? Jak sobie z tym radziliście?
Kiedy jeden, jedyny raz dałem się zaprosić do klubu "homo-friendly", jakiś facet klepnął mnie w tyłek. Zareagowałem instynktownie i wbiłem mu palec w oko. Poza tym miałem w LO nauczyciela chemii, który był znany z obmacywania uczniów płci obojga. Mnie na szczęście nic się nie stało, co nie zmienia faktu, że na lekcje chodziłem przerażony.
Czy byliście oskarżani o molestowanie seksualne w wyniku zachowań, których za molestowanie nie uważaliście? Czy przestajecie czuć się swobodnie w obecności kogoś, kto o molestowanie może Was posądzić?
Nigdy nie doszło do takiej sytuacji. Chociaż przyznam, że nie czuję się zbyt pewnie w towarzystwie kobiet, o których wiem, że są radykalnymi feministkami.
Czy Wasza wiedza na temat molestowania poszerzyła się w ostatnim czasie, zarówno pod względem tego, jakie zachowania innych powinny wzbudzać w nas zaniepokojenie, a także pod względem tego, jakich zachowań unikać samemu, aby nie molestować innych?
Moja wiedza na temat samych zachowań się nie zmieniła, natomiast przeraziła mnie skala problemu. Nie wiedziałem, że aż tyle kobiet doświadcza molestowania i że aż tylu mężczyzn nie widzi problemu albo uważa chamskie zachowania za przejaw galanterii (sic!).
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
takasobie
mASełko
Posty: 146
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

Post autor: takasobie » 8 lis 2017, 18:06

Nigdy nie byłam molestowana, a przynajmniej żadnego z zachowań jakiejś osoby wobec mnie nie odniosłam jako molestowania. Nigdy nie słyszałam, żeby ktokolwiek z moich znajomych był ofiarą lub sprawcą przemocy seksualnej.
Wydaje mi się, że każdy ma inną granicę molestowania, zresztą nie tylko molestowania, ale również kradzieży (niektorzy uważają kradziez samochodu jak cukierka) i motywów morderstwa (zabicie w obronie własnej a morderstwo dla spadku) itp. Są granice prawne, ale w większości przypadków molestowania to ofiara musi zgłosić ten czyn. Dla niektórych osób klepnięcie w tyłek czynne i bierne to nic takiego, a dla kogoś to już przestępstwo. Dla niektórych opowiadanie o sytuacjach seksualnych to nic takiego i inni chcą tego słuchać, a dla kogoś to molestowanie. Uważam, ze gdy sprawca zastrasza ofiarę, żeby siedziała cicho, to wie, że zrobił coś źle, bo gdyby sądził, że robi coś dobrze, to sprawa ewentualnego ujawnienia tej sprawy byłaby mu obojętna.
Ja bym poczuła się molestowana, gdyby ktoś dotykał moich narządów intymnych bądź dotykał moim ciałem swoich narządów płciowych po moim sprzeciwie werbalnym lub fizycznym. Nie uznaję w swoim przypadku molestowania werbalnego, czyli mnie przeszkadza mi, gdy ktoś mówi do mnie o jakichś czynnościach seksualnych np. ze mną. Nie boję się przebywać z osobą płci przeciwnej sam na sam, ale wobec wszystkich mam zasadę ograniczonego zaufania i co do zasady ludziom nie ufam w każdej sytuacji. Uważam, że brak reakcji jest wyrazem obojętnosci, gdyż sama mówię, gdy coś mi się nie podoba lub podoba, a gdy coś mi jest obojętne to się nie odzywam, nie reaguję. Sądzę, że uzyskalibyśmy przejrzystość, gdyby w każdej relacji mówiło się o granicach kontaktu, bo każdy jest inny i każdy ma swoje granice.

AlaZala
ciAStoholik
Posty: 321
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

Post autor: AlaZala » 10 lis 2017, 10:54

takasobie pisze:
8 lis 2017, 18:06
Ja bym poczuła się molestowana, gdyby ktoś dotykał moich narządów intymnych bądź dotykał moim ciałem swoich narządów płciowych po moim sprzeciwie werbalnym lub fizycznym.
Czyli uznajesz, że ktoś w zatłoczonym autobusie może zacząć dotykać Twoich narządów intymnych i do molestowania dojdzie tylko wtedy, jeśli nakażesz mu przestać, a on nie przestanie, zaś jeśli przestanie po Twoim sprzeciwie to molestowanie nie miało miejsca?
takasobie pisze:
8 lis 2017, 18:06
Uważam, że brak reakcji jest wyrazem obojętnosci, gdyż sama mówię, gdy coś mi się nie podoba lub podoba, a gdy coś mi jest obojętne to się nie odzywam, nie reaguję. Sądzę, że uzyskalibyśmy przejrzystość, gdyby w każdej relacji mówiło się o granicach kontaktu, bo każdy jest inny i każdy ma swoje granice.
Też uważam, że ważna jest rozmowa i wyznaczanie granic. Jednak często molestowania dopuszczają się osoby obce, jak na przykład ten ktoś w autobusie lub ten chłopak, który klepnął Viljara w klubie, które nie są zainteresowanie poznaniem dopuszczalnych granic drugiej osoby, a od razu przechodzą do działania.

Ja znalazłam się kiedyś w sytuacji, gdy pewien nieznany mi chłopak zaczął macać moje uda w czasie imprezy u znajomych. Uznaję, że było to molestowanie, ale nie byłam tym przerażona i nie wzbudzało to we mnie agresji, a jedynie pewną pogardę wobec tego chłopaka. Najpierw byłam trochę zdziwiona, a potem wstałam i poszłam w inne miejsce. Potem kilka osób przyznało, że widziało tę sytuację i przepraszały mnie, że nie zareagowały. A ja zupełnie nie rozumiałam, dlaczego mnie przepraszały, bo miałam wrażenie, że jedynym efektem całej sytuacji było to, że chłopak ten poniżył się, ale ja nie doznałam żadnych strat moralnych i fizycznych.

Awatar użytkownika
takasobie
mASełko
Posty: 146
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

Post autor: takasobie » 10 lis 2017, 11:11

AlaZala pisze:
10 lis 2017, 10:54
takasobie pisze:
8 lis 2017, 18:06
Ja bym poczuła się molestowana, gdyby ktoś dotykał moich narządów intymnych bądź dotykał moim ciałem swoich narządów płciowych po moim sprzeciwie werbalnym lub fizycznym.
Czyli uznajesz, że ktoś w zatłoczonym autobusie może zacząć dotykać Twoich narządów intymnych i do molestowania dojdzie tylko wtedy, jeśli nakażesz mu przestać, a on nie przestanie, zaś jeśli przestanie po Twoim sprzeciwie to molestowanie nie miało miejsca?
Tak. Ogólnie chodzi o to, że jeśli przestał, to znaczy, że zrozumiał, że nie chcę takiej formy dotyku. Oczywiście nie oznacza to, że pochwalam dotykanie obcych ludzi w autobusie i to dotyczy tylko moich odczuć.

AlaZala
ciAStoholik
Posty: 321
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

Post autor: AlaZala » 11 lis 2017, 17:23

takasobie pisze:
10 lis 2017, 11:11
Tak. Ogólnie chodzi o to, że jeśli przestał, to znaczy, że zrozumiał, że nie chcę takiej formy dotyku. Oczywiście nie oznacza to, że pochwalam dotykanie obcych ludzi w autobusie i to dotyczy tylko moich odczuć.
Rozumiem, ale jednak nie zgadzam się z taką opinią. Przede wszystkim dlatego, że często ofiara nie ma możliwości wyrażenia sprzeciwu zanim stanie się jej nieodwracalna krzywda. Chociażby w takich sytuacjach:
- ofiara jest nieprzytomna lub całkowicie pijana i pomimo trzykrotnie zadanego pytania "czy chcesz być zgwałcona?" nie zgłasza żadnego sprzeciwu,
- napastnik jest Grekiem i polskie słowo "nie" rozumie jako greckie "nai", czyli "tak", lub z innych powodów napastnik ma problem ze zrozumieniem sprzeciwu ofiary i problem ten nie wynika z jego złej woli,
- napastnik uderza ofiarę mocno w głowę, a potem zaprzestaje dalszego uderzania po wyrażeniu sprzeciwu, choć ofiara ma już pękniętą czaszkę.

Awatar użytkownika
Rat Girl
gimnASjalista
Posty: 11
Rejestracja: 11 lis 2017, 15:48
Lokalizacja: Łódź

Re: Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

Post autor: Rat Girl » 11 lis 2017, 18:04

Bardzo wspieram tą akcję i cieszę się, że coraz więcej się o mówi o tym problemie. Ale molestowanie molestowaniu nierówne. Przywołam dwie sytuacje z mojego życia.

Pierwsza: jadę zatłoczonym tramwajem. Czuję, że ktoś mnie maca po tyłku. Najpierw myślę, że mi się wydawało - w tłoku wszyscy się o siebie ocierają. Ale sytuacja się powtarza. Odwracam głowę i go dostrzegam. Nie mam wątpliwości. Jest o głowę niższy ode mnie, wpatruje się we mnie desperackim wzrokiem. Wygląda na osobę zaburzoną. Rzucam mu "groźne" spojrzenie myśląc, że to wystarczy. Ale po chwili znowu czuję jego łapę. Więc odwracam się i mówię na głos "Może mnie pan nie obmacywać?" On się kuli w sobie, zaczyna coś mamrotać. Wśród ludzi rozchodzi się rozbawiony śmiech. Wszystkie spojrzenia kierują się na niego. Na najbliższym przystanku wysiada. A ja czuję co najwyżej lekkie obrzydzenie, ale przede wszystkim litość. Nie twierdzę, że to było z jego strony ok, ale miałam poczucie, że to był chory, zaburzony człowiek, który po mojej dekonspiracji poczuł się totalnie skompromitowany (bo wszyscy dookoła się dowiedzieli, że jest "macaczem").

Druga sytuacja: jestem w relacji zawodowej. Mężczyzna starszy ode mnie o pokolenie. Nie, nie mój szef (na szczęście), ale osoba wyżej postawiona w hierarchii, dla której muszę być uprzejma "z musu". Bankiet służbowy, alkohol. I nagle ten pan zaczyna czynić jakieś oślizgłe aluzje. Nie maca, nie obnaża się, są tylko słowa. Ale czuję się po tym strasznie. Znacznie gorzej, niż w tej pierwszej sytuacji, którą teraz wspominam z rozbawieniem. Choć tam doszło do kontaktu fizycznego, a tu nie.

W molestowaniu najgorsza jest dla mnie relacja władzy i podległości. Jeśli możesz powiedzieć "nie" i nie spotkają Cię za to konsekwencje to nie jest niczym innym niż zwykłym chamstwem.
Make kin, not babies
Donna Haraway

AlaZala
ciAStoholik
Posty: 321
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

Post autor: AlaZala » 11 lis 2017, 18:59

Pewnie kwestia zależności jest kluczowa w molestowaniu seksualnym. Zazwyczaj dzieje się tak, że osoby molestowane są zależne od osób molestujących, a molestującym może być przełożony w pracy lub mąż utrzymujący finansowo żonę.

Ujawnione ostatnio przypadki molestowania w przemyśle filmowym dotyczyły właśnie sytuacji, w których osoby molestowane były służbowo zależne od osób molestujących. Rozumiem, że osoba molestowana nie może postawić się, jeśli konsekwencją byłaby utrata zarobków i środków do życia, a czasem także środków koniecznych do utrzymania rodziny. Mam jednak poczucie, że w owych głośnych przypadkach z przemysłu filmowego sytuacja była trochę inna, gdyż osoby molestowane były osobami o dochodach mierzonych co najmniej w milionach dolarów rocznie, a osoby molestujące były osobami o dochodach mierzonych co najmniej w dziesiątkach milionów dolarów rocznie. Czy w takiej sytuacji też można mówić o zależności blokującej możliwość wyrażenia sprzeciwu? Czy można mówić o zależności od kogokolwiek osoby, która zarabia przez rok więcej niż większość ludzi przez całe życie?

Awatar użytkownika
takasobie
mASełko
Posty: 146
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

Post autor: takasobie » 11 lis 2017, 20:09

AlaZala pisze:
11 lis 2017, 17:23
Rozumiem, ale jednak nie zgadzam się z taką opinią. Przede wszystkim dlatego, że często ofiara nie ma możliwości wyrażenia sprzeciwu zanim stanie się jej nieodwracalna krzywda. Chociażby w takich sytuacjach:
- ofiara jest nieprzytomna lub całkowicie pijana i pomimo trzykrotnie zadanego pytania "czy chcesz być zgwałcona?" nie zgłasza żadnego sprzeciwu,
- napastnik jest Grekiem i polskie słowo "nie" rozumie jako greckie "nai", czyli "tak", lub z innych powodów napastnik ma problem ze zrozumieniem sprzeciwu ofiary i problem ten nie wynika z jego złej woli,
- napastnik uderza ofiarę mocno w głowę, a potem zaprzestaje dalszego uderzania po wyrażeniu sprzeciwu, choć ofiara ma już pękniętą czaszkę.
Napisałam wyraźnie, że to dotyczy TYLKO MOJEJ OSOBY. Gdy jestem nieprzytomna, to sprawca może ze mną zrobić wszystko łącznie z uzyskaniem dostępu do rachunku bankowego lub wycięciem nerki i zasadniczo dopóki nie zorientuję się, że ktoś zrobił ze mną coś, co byłoby przeciwko mojej woli i naruszyłoby mój komfort w warunkach pełnej świadomości, to w moim przypadku nie nosiłoby to znamion czynu zabronionego na mnie. Czyli: jestem nieprzytomna i ktoś mnie wymacał po narządach intymnych, zgwałcił, wyciął nerkę itp, ale po odzyskaniu świadomości nie sprawdzam czy doszło do czegoś wbrew mojej woli, co oznacza, że dla mnie do czynu zabronionego na mnie nie doszło.
Jeśli chodzi o alkohol, to nie piję, ale skoro surowo karane jest jeżdżenie pod wpływem alkoholu, narkotykach, dopalaczach i wówczas zażycie tych substancji nie jest okolicznością łagodzącą, to jeśli ktoś świadomie doprowadza się do stanu upojenia i dojdzie do czegoś wbrew jej woli, to również wówczas nie powinna być to "okoliczność łagodząca" dla ofiary. Czyli jeśli ktoś się upije, to musi się liczyć z tym, że wszystko może się zdarzyć, ale nikt nie ma prawa wykorzystać tej osoby. I powtarzam, dotyczy to tylko mnie i jest to tylko mój punkt widzenia.
Jeśli chodzi o różnice językowe, to uważam, że, gdy się przebywa w innym kraju przez jakikolwiek okres, należy znać język urzędowy danego kraju w stopniu pozwalającym na swobodną komunikację. Zatem niezrozumienie sprzeciwu przez obcokrajowca, używając typowych w danych języku słów wyrażających sprzeciw (z pewnością tutaj pomocne byłyby narzędzia google i językoznawcy), nie jest dla mnie linią obrony.
Jeśli chodzi o uderzenie w głowę i zaprzestanie tego po sprzeciwie, to nie jest to już przykład molestowania.
Jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne, dzieci, niepoczytalne, o ograniczonej niepoczytalności, to się nie wypowiadam, bo nie mam takich doświadczeń.
Tak jak napisałam wcześniej, to są moje odczucia i dotyczą tylko mojej osoby. Jeśli ktokolwiek jest nimi zaniepokojony, to uspokajam, nie zamierzam być członkiem ani legislatywy ani judykatywy.

Awatar użytkownika
Setsu
ASiołek
Posty: 80
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

Post autor: Setsu » 16 lis 2017, 13:55

AlaZala pisze:
3 lis 2017, 18:14
Jakie są Wasze spostrzeżenia dotyczące akcji #MeToo i większej obecności tematu molestowania seksualnego w debacie publicznej?
Jak najbardziej popieram. Cieszę się, że nareszcie zaczyna się o tym mówić głośno (szkoda, że tak późno) i jestem przerażona jak wielu ludzi lekceważy to w dalszym ciągu. Czasami nawet w grze czy na innych forach faceci, z którymi aktualnie piszę rzucają niby żartem, żebym tylko nie pozwała o molestowanie, bo teraz to skomplementować strach. Zetknęłam się nawet z opinią, że jest to roszczeniowa postawa... Brak mi słów na to jak bardzo ten problem jest pomijany, zbywany i obracany w żart za każdym razem, jak mężczyźni (kobiety również) nie mogą zrozumieć, że komplementy złe nie są ale ślinienie się, nagabywanie, nachalność i co najgorsza obmacywanie już owszem. To wydaje się być tak proste, a nawet w tym niektórzy nie mogą zobaczyć różnicy.
AlaZala pisze:
3 lis 2017, 18:14
Czy czuliście się molestowani seksualnie przez inne osoby? Jak sobie z tym radziliście?
Na szczęście i niestety spotkała mnie tylko jedna sytuacja, gdy podczas spaceru w mieście dwa razy większy ode mnie mężczyzna chciał klepnąć mnie w tyłek ale trafił w rękę. Ze względu na posturę i kolegę obok jedynie krzyknęłam ale na tym się skończyło, bo ani podejść, ani nic. Pamiętam, że niesamowicie mnie to rozeźliło i sfrustrowało, ba, czuję to samo za każdym razem, gdy sobie o tym przypomnę. Jestem wściekła o to, że są ludzie, dla których to całkiem normalne klepnąć w tyłek czy inną część ciała obcą osobę, że to nic złego. Przeraża mnie taka samowola.
LGBTQWERTY

panna_x
bASyliszek
Posty: 1040
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Molestowanie seksualne - ofiary, oskarżenia i świadomość

Post autor: panna_x » 17 lis 2017, 09:50

W moim środowisku reakcje nie są przychylne na tę akcję. Mój tata uważa, że te aktorki dobrowolnie tam poszły i wiedziały po co, chciały zrobić karierę, a teraz udają wielce pokrzywdzone. W pracy jeden facet opowiadał z ironicznym przekąsem, że jakaś kobiet przypomniała sobie po 40 latach, że Polański ją zgwałcił. I że przez takie nie ma chłopina spokoju-dosłowny cytat. Inny facet w pracy, też na pół ironicznie, że teraz nie wiadomo, czy można coś powiedzieć, żartować, bo wszystko teraz może być tak odebrane, i że mogą się obrazić za tekst jak z Seksmisji" sfiksowałyście, boście chłopa dawno nie miały".
Co do molestowania, to zależy, jak kto je rozumie i odbiera. Ja byłam kilka razy w pogranicznych sytuacjach. Kilka razy ktoś mnie macał w środkach komunikacji miejskiej, a moje reakcje były różne- raz nic nie zrobiłam ani nie powiedziałam, zero reakcji, innym razem powiedziałam, żeby przestał.
Innym razem tańczyłam na zabawie karnawałowej z jednym facetem, a on odebrał to, że jestem miła, chyba jako zachętę, bo gdy usiedliśmy przy stole, to mi położył na rękę na kolanie. I też powiedziałam, żeby przestał. Tak zrobił, ale jeszcze zagadywał/ żartował w dwuznaczny sposób, z podtekstami. Nie mam z nim do czynienia, więc sprawa też się rozmyła.

Raz facet koło 80-ki powiedział, żeby chciał widzieć mnie nago. Szczerze, to olałam to, nie obraziłam się, ale mnie to obrzydziło. W sumie to nie zareagowałam, i tak nie znalazłabym na poczekaniu dobrej riposty, a on i tak był niegroźny, ze względu na wiek i tak nikomu nic nie zrobi. Po prostu nie powiedziałam nic i tyle.

Raz byłam na wakacjach na wieczorku tanecznym, wybrałam wieczorek a nie dyskotekę, bo na ostatniej wiadomo piją, czasem ćpają, różne rzeczy mogą się tam zdarzyć. A wieczorek, to raczej chodzą małżeństwa, starsze osoby itd. No i tańczyłam też z takim dziadziusiem, bo myślałam, że jest to w miarę ok, bezpieczne itd. A tymczasem ten dziadziuś zaczął w tańcu przywierać do mnie ciałem i próbował mnie pocałować w usta. Ale mu się nie udało. Nie czułam specjalnej złości, czy traumy, czy jakiegoś molestowania, poniżenia, ale czułam się skrępowana jego zalotami, było to dziwne i niezręczne. Właśnie niezręcznie- to najbliższe, co czułam w opisanych sytuacjach. A reakcji też specjalnej nie było, uniknęłam pocałunku i mu powiedziałam, że nie. I doczekałam końca piosenki, i już nie tańczyłam z nim dalej, tylko już sama.

Miałam też gorszą sytuację, ale z powodu własnej nieodpowiedzialności. Było to już dawno. Poszłam na popijawę z koleżanką do pewnego jej znajomego. Ja go nie znałam, tylko ona. Miałam doła i chciałam się upić. Piliśmy w trójkę, a potem on zaczął się dostawiać do mnie, obmacywać i miał chęć na więcej. Powiedziałam mu, że nie chcę, a on odparł " ale ja chcę". No i sytuacja była patowa, nie dałabym rady obronić się, nawet uciekać nie za bardzo, bo byłam zbyt wstawiona, ale wtedy przyszła koleżanka do pokoju i przestał. Udało mi się wyjść z tego cało, wróciłam do domu i tyle. Wtedy to było dosyć mocne przeżycie, bardzo się bałam. Też nigdzie tego nie zgłaszałam, cieszyłam się tylko, że nic mi się nie stało.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość