Czego nie lubicie w seksie?

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy
Awatar użytkownika
Animalia
łASuch
Posty: 187
Rejestracja: 15 lip 2018, 18:01
Kontakt:

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: Animalia » 15 lip 2018, 21:42

Wszystkiego. Całe te sapanie, śluz, chore fantazje. Rzygam tym wszystkim. :?
Obrazek
Obrazek

króliczka
mASełko
Posty: 123
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: króliczka » 7 sie 2018, 18:43

A czy są tutaj osoby, nie tyle aseksualne, i też niekoniecznie antyseksualne (chociaż jak najbardziej moga być), ale takie którym nie podoba się uczucie podniecenia oraz tzw. rozkosz seksualna same w sobie, i gdyby tylko ktoś dał im możliwość pozbycia się tego, to by skorzystały?

zewsząd i znikąd
mASełko
Posty: 127
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: zewsząd i znikąd » 7 sie 2018, 22:31

panna_x pisze:
7 lut 2018, 19:13
Nie twierdzę, że to racjonalne, że mam takie zdanie : wrogość do facetów, i ich obarczam winą. Emocje nie są racjonalne, podobnie jak fobie. Skoro to oni dokonują defloracji czyli sprawiają kobiecie ból, to na nich kieruje się moja niechęć, tak samo mierzi mnie, że dla kanonów piękna i tego, że faceci lubią gładkie i estetyczne ciało kobiety poddają się depilacji, czyli też sprawiają sobie ból. Mnie się to nie podoba. Nie ma dla mnie znaczenia, czy słusznie, czy nie.
Mam bardzo podobne zdanie, i to mimo tego, że jestem od facetów stosunkowo niezależna: nigdy nie uprawiałam seksu, nie byłam w żadnym związku, czuję, że mogę się naprawdę blisko przyjaźnić tylko z kobietami - właśnie dlatego, że mam jakąś odruchową nieufność do facetów. Nigdy nie spotkała mnie z ich strony krzywda poważniejsza niż docinki, a jednak jakoś obawiam się mężczyzn.
Przyznam się do czegoś, co uchodzi za kontrowersyjne, moja koleżanka (zdecydowanie heteroseksualna transka) nazywa to na wpół żartobliwie heterofobią: otóż seks różnopłciowy odrzuca mnie dużo bardziej niż jednopłciowy. Dla mnie jest to coś, co opiera się na nierówności. Nie, i tak nie czułabym się zdolna także do seksu z kobietą, mam m.in. bardzo głębokie opory w stosunku do nagości i po prostu nie byłabym w stanie się przy nikim rozebrać, nawet w ciemności, i nie byłabym w stanie znieść tego, że ktoś coś robi z moim ciałem. Ale jakoś mam dużo silniejszą niechęć do seksu różnopłciowego. A na poziomie wyobraźni niezwiązanej z potencjalnymi własnymi doświadczeniami mam coś, co uchodzi za dziwne (choć wcale nie jest tak rzadkie: otóż wolę sobie wyobrażać seks gejowski. Jestem anegoseksualna, mam fantazje w trzeciej osobie, nie mam wstrętu do seksu, dopóki to nie dotyczy mnie - i w fantazjach preferuję właśnie wyobrażanie sobie par męsko-męskich. I to chyba uchodzi za dziwne choćby na mocy społecznego przekonania, że seks gejowski jest szczególnie obrzydliwy. Nie zgadzam się z nim i nie zamierzam go usprawiedliwiać - jego pochodną jest choćby pewna forma "homofobii estetycznej", która odmawia parom jednopłciowym podstawowych praw "na mocy" tego, że geje uprawiają "brzydki" seks - ale nie zaprzeczę istnieniu takiego przekonania. Choć skądinąd badania wskazują, że fantazje o seksie gejowskim u kobiet wcale nie są czymś tak rzadkim. Nie jestem szczególnie aktywną konsumentką popkultury, nie interesuję się mangą, nie kręci mnie "fanfikcja", bo kiedy coś jest Modne, mnie natychmiast od tego odrzuca (np. z tego właśnie powodu nie czytałam żadnego "Harry'ego Pottera"), ale kojarzę zjawiska - słyszeliście o yaoi albo o gejowskich "fanfikach" pisanych zwykle wcale nie przez homoseksualnych młodych chłopaków, tylko przez kobiety?
Oczywiście moje fantazje są cokolwiek wyidealizowane, zapośredniczone przez tę warstwę mojej seksualności, jaką jest odrzucenie dominacji - więc seks gejowski z moich fantazji jest zawsze "waniliowy", bez brutalności czy poniżania partnera, i pozbawiony stałego podziału ról (aktywność / pasywność itd.).
Zastanawia mnie, czy ma to coś wspólnego z tym, że seks gejowski jest "najbezpieczniejszy" dla mnie jako osoby odczuwającej strach i wstręt wobec osobistego uprawiania seksu, bo jest najbardziej niemożliwy? Ani seks lesbijski, ani heterycki nie są dla mnie "możliwe" w sensie odczuwania pożądania czy choćby elementarnej psychologicznej zdolności do zniesienia czegoś takiego, ale są "możliwe" w tym sensie, że nie są fizycznie niemożliwe. (A tak nawiasem mówiąc, co do poruszonego tematu bólu - mam gigantyczną ginekologofobię, ale coś tam sprawdziłam samodzielnie i wszystko wskazuje na to, że ja akurat należałabym do kobiet, którym mogłoby wyrządzić krzywdę uspokajanie, że "to bzdura, pierwszy raz wcale nie musi boleć". Mnie bolałby niemal na 100%, i to bolał mocno.) Natomiast seksu gejowskiego po prostu nie mogłabym uprawiać z tego prostego powodu, że nie jestem mężczyzną.
Z drugiej strony, wracając do tematu seksu hetero - trochę mnie interesują nieheteronormatywne praktyki heteroseksualne takie jak np. pegging, czyli penetrowanie partnera przez partnerkę za pomocą dilda. Znów nie w sensie jakiejkolwiek zdolności i/lub osobistej chęci, tylko w sensie teoretycznego zainteresowania, dużo mniejszego uczucia niechęci i poczucia, że byłoby sprawiedliwiej, gdyby heteroseksualni faceci masowo pozwalali się posuwać swoim dziewczynom / żonom.
(A nawiasem mówiąc, jeżeli zabierać się do tego umiejętnie i pokonać początkowe opory, to bycie partnerem pasywnym w seksie analnym jest podobno potencjalnie bardzo przyjemne dla mężczyzny. To zupełnie inny rodzaj przyjemności, ale przeciętny heteroseksualny facet nie ma pojęcia o erotycznej roli prostaty i boi się sprawdzić, bo "jeśli mi się spodoba, to znaczy, że jestem gejem!" - oj brakuje mi tu ikonki pukania się w głowę... Ale z drugiej strony obawiam się, że jest pewną hipokryzją podnoszenie takiego tematu i jakby pośrednio udzielanie mężczyznom rad przez osobę, która sama w ogóle nie uprawia żadnego seksu, więc w pewnym sensie też "odmawia sobie przyjemności" - choć jednak dla mnie to nie jest "odmawianie sobie", tylko niezdolność do odczuwania pragnienia i nieodczuwania strachu.)
Rozpisałam się, ale jednak mam poczucie, że coś z siebie wyrzuciłam.

Awatar użytkownika
takasobie
fantAStyczny
Posty: 559
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: takasobie » 10 sie 2018, 20:54

Czasem sobie wyobrażam jak to by było podczas penetracji pochwy penisem. Dla mnie bolesne jest już wkładanie tamponu super albo superplus, a co dopiero fallus o większej średnicy. Poza tym palcem jestem w stanie wymacać sobie szyjkę macicy, co jest trochę dyskomfortowe (niebolesne, ale po macaniu czuć przez jakiś czas że było macane. Wolę sobie nie wyobrażać bólu podczas masażu szyjki macicy), a czytałam, że zdarza się że podczas seksu penis obija się o szyjkę i to może boleć. Nie wiem, może pochwa jako mięsień się przyzwyczaja, ale wolę nie próbować :P.

zewsząd i znikąd
mASełko
Posty: 127
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: zewsząd i znikąd » 10 sie 2018, 22:25

Mnie boli nawet wsunięcie palca. Tamponu nigdy użyć nie zdołałam, a próbowałam wypróbować tylko najmniejszy. (Chociaż jednak pewnie by wszedł, nie jest raczej grubszy od palca, może źle celowalam... Ale mniejsza z tym, jestem przyzwyczajona do podpasek i pewnie i tak zostało mi maksymalnie dziesięć lat miesięczkowania. :D) Gdzie mam szyjkę macicy, to nie mam pojęcia, bo tak głęboko nie ma szans wejść - właściwie trudno mi powiedzieć, czy naprawdę po prostu nie sięgam (co możliwe, biorąc pod uwagę, że jestem tęga), czy się boję, że jeśli wsunę dalej, to mogę rozerwać. :( Sprawdzenie samodzielne wizualne (ble): w postaci rozluźnionej otwór w koronie waginalnej (podobno nowa i bardzo mi się podobająca nazwa tzw. błony dziewiczej... ojej, wreszcie coś odchodzącego od dyskursu w duchu "a w ogóle dziewictwo to konwencja kulturowa i nie istnieje! i wstydzisz inne kobiety, jeżeli uważasz. że to coś ważnego!") ma mniej więcej średnicę przekroju ołówka, sprawdzenie samodzielne dotykowe: brzeg wydaje się bardzo gruby... :roll:
Mimo tego, jak napisałam gdzie indziej, intryguje mnie ewentualne wypróbowanie bardzo małego gadżetu erotycznego. (Choć jednak nawet samotne tracenie dziewictwa anatomicznego w tym wieku to coś, czego wolałabym nie robić, bo w tym wieku to po prostu trudniejsze; nie ma sensu.) Nie, mnie w seksie najbardziej przerażają inne rzeczy: przede wszystkim nagość i ten zimny dreszcz przejmujący mnie na myśl, że miałabym pozwolić komuś coś robić z moim ciałem. O nie. Nie ma mowy. W gruncie rzeczy nawet sobie gwiżdżę na to, czy jestem naprawdę aseksualna, czy funkcjonalnie aseksualna, czy wmawiającasobie czy coś jeszcze innego, nie ulega natomiast wątpliwości, że odczuwam zapewne niewrodzoną, nieurazową awersję do seksu i nagości i domagam się prawa do życia w zgodzie ze swoimi odczuciami, do niepoddawania siebie torturom zmieniania tych odczuć w imię ewentualności zyskania czegoś o wątpliwej wartości.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość