Edukacja seksualna dzieci :)

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy
panna_x
bASyliszek
Posty: 1101
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: panna_x » 26 paź 2017, 11:28

Jestem za edukacją, nawet w przedszkolu, tylko dostosowaną do wieku i możliwości dzieci. Ja miałam w liceum i nic specjalnego z tych zajęć nie wyniosłam. Można powiedzieć, zero wiedzy. Wierzyłam w takie głupoty, że szok. W dodatku zamiast edukacji seksualnej jest wdrożenie do życia w rodzinie- co już automatycznie zakłada, że każdy takową założy, a to nieprawda. Mamy 7 mln singli obecnie w Polsce.

Awatar użytkownika
takasobie
ciAStoholik
Posty: 303
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: takasobie » 26 paź 2017, 12:09

panna_x pisze:
26 paź 2017, 11:28
Jestem za edukacją, nawet w przedszkolu, tylko dostosowaną do wieku i możliwości dzieci. Ja miałam w liceum i nic specjalnego z tych zajęć nie wyniosłam. Można powiedzieć, zero wiedzy. Wierzyłam w takie głupoty, że szok. W dodatku zamiast edukacji seksualnej jest wdrożenie do życia w rodzinie- co już automatycznie zakłada, że każdy takową założy, a to nieprawda. Mamy 7 mln singli obecnie w Polsce.
W pełni popieram. Dzieci powinny się uczyć skąd się biora dzieci, bo gdy usłyszą, że z kapusty to potem np. nie będą chciały jest kapusty z mięsem, gołąbków itp. Warto od najmłodszych lat uczyć jak funkcjonuje ludzkie ciało w każdej dziedzinie żeby potem jako dorośli byli świadomi co jest patologią.
Sądzę, że nawet Wdżr jest bez sensu - wiele ludzi nie wie kto jest świekra, jątrew itp, a to przecież nazwy członków rodziny :).

Awatar użytkownika
Setsu
mASełko
Posty: 107
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: Setsu » 27 paź 2017, 11:35

panna_x pisze:
26 paź 2017, 11:28
Jestem za edukacją, nawet w przedszkolu, tylko dostosowaną do wieku i możliwości dzieci. Ja miałam w liceum i nic specjalnego z tych zajęć nie wyniosłam. Można powiedzieć, zero wiedzy. Wierzyłam w takie głupoty, że szok. W dodatku zamiast edukacji seksualnej jest wdrożenie do życia w rodzinie- co już automatycznie zakłada, że każdy takową założy, a to nieprawda. Mamy 7 mln singli obecnie w Polsce.
Popieram. Czasami, gdy słyszę w jakie głupoty wierzą dzieci, a w jakie ja pewnie wierzyłam to nie wiem czy się śmiać czy śmiać jeszcze głośniej :D Wiadomo, w zerówce się dzieciom materiału filmowego nie puści ale wyjaśnić pokrótce bez większego wchodzenia w szczegóły i bez bawienia się w bociany jednak wypada. Chociaż nie podoba mi się pomysł o takiej edukacji przedszkolaków. Kurde no, to nadal dzieci, wiem, że to ważne ale bez przesady. 1-2 klasa podstawówki i owszem, wcześniej po co. I jeśli o edukacji seksualnej już mowa, to znów popieram w całości ostatnie zdanie, dodatkowo byłabym za zakazem prowadzenia takich lekcji księżom czy katechetom. Bo po pierwsze - skąd ksiądz ma mieć o tym pojęcie, po drugie - niestety w większości są to ludzie mocno zacofani dla których seks przed ślubem to grzech ostateczny, co jest zrozumiałe jeżeli ma to powiązanie z religią, i po trzecie, bo przy religii już jesteśmy - uważam, że łączenie tego z wyznaniem to skrajny debilizm i poważnie nie chcę nikogo tym urazić. Tylko to zakładanie, że każdy wierzący być musi jak i co panna_x już zauważyła, każdy bez wyjątku rodzinę kiedyś założy. Chociaż nie łudzę się, aby w tym kraju coś się zmieniło, skoro stopować to religię wiążę się coraz bardziej z innymi rzeczami. Szkoda gadać.

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 803
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: Nightfall » 28 paź 2017, 21:21

Mam mieszane uczucia w kwestii edukacji seksualnej młodszych dzieci tzn. takich w wieku przedszkolnym. Raz taka wiedza nie jest im jeszcze potrzebna, a jak są w normie intelektualnej, to bardzo szybko ją nabędą, bliżej wieku nastoletniego. Dwa czytałam artykuł z badań, w którym wskazywano na to, że w krajach, w których edukacja seksualna jest wykładana dzieciom od najmłodszych lat, łącznie z dokładną prezentacją antykoncepcji paradoksalnie łączy się z dużym zwiększeniem nieplanowanych, nastoletnich ciąż.

Wiecie co? Na chwilę obecną uważam, że w dobie powszechnego używania internetu po prostu potrzebne są strony internetowe dla młodzieży (i nie tylko), zawierające rzetelne informacje na tematy seksualne. Nie takie bzdury jak jakaś Seksmasterka, czy artykuły z portali plotkarskich o żenująco niskim poziomie. Mam namyśli portale w stylu Pontonu. No i cóż, wielu ludziom przydałaby się chociaż podstawowa wiedza z anatomii, bo bez tego ciężko ruszyć temat, a tego jak najbardziej szkoła na biologii powinna uczyć :D
Bo po pierwsze - skąd ksiądz ma mieć o tym pojęcie
Nie trzeba doświadczyć wszystkiego, żeby mieć wiedzę na dany temat (Ty też seksu nie uprawiałaś, a obstawiam, że jesteś w stanie sensownie rozmawiać na ten temat). Najlepiej jednak, gdyby miał dużo doświadczenia w pracy z ludźmi i przyglądał się temu, jak wygląda ich codzienne życie.
co jest zrozumiałe jeżeli ma to powiązanie z religią, i po trzecie, bo przy religii już jesteśmy - uważam, że łączenie tego z wyznaniem to skrajny debilizm.
Sorka, ale jak dla mnie ta część komentarza jest przejawem hejtu. Mnie tu nic nie dziwi. Jak ludzie są bardzo religijni to chcą, żyć zgodnie z zasadami wiary w każdym aspekcie życia, w seksie też.

I tak mi się przypomniało. Niedawno na fejsbukowej grupie, dziewczyna napisała coś w stylu, że nie podobają jej się parady równości, i że takie przebieranie się i manifestowanie uznaje za debilizm. Dostała bana za mowę nienawiści. Soł wyczuwam, że jest tu jakiś podwójny standard.

Awatar użytkownika
Setsu
mASełko
Posty: 107
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: Setsu » 30 paź 2017, 08:23

Nightfall pisze:
28 paź 2017, 21:21
Nie trzeba doświadczyć wszystkiego, żeby mieć wiedzę na dany temat (Ty też seksu nie uprawiałaś, a obstawiam, że jesteś w stanie sensownie rozmawiać na ten temat). Najlepiej jednak, gdyby miał dużo doświadczenia w pracy z ludźmi i przyglądał się temu, jak wygląda ich codzienne życie.
Racja. Różnica jest taka, że pomimo bycia asem nie staram się udowodnić, że seks jest zły i niedobry. Potrafię o nim porozmawiać ale pozostaję bezstronna, bo wiem, że jest to rzecz naturalna. Dlatego uważam, że ksiądz czy siostra zakonna przekazując wiedzę na temat życia w rodzinie to mijanie się z celem, bo będąc ludźmi związanymi z religią zawsze będą obstawali przy racjach bliższym ich wiary.
W klasie również nie wszystkie osoby są wierzące, a to, że ich rodzice są to inna sprawa, wszyscy wiemy jak może wyglądać dyskusja na temat wypisania ich z zajęć religii. Edukacja seksualna jest bardzo ważna ale nie może być przekazywana w oparciu na jakieś religii, która dorabia własne teorie w zależności od wiary. Niech i tak będzie ale na osobnych zajęciach w szkole czy też nie, na które będą uczęszczać zainteresowani i to byłoby w porządku.

Awatar użytkownika
AlaZala
ciAStoholik
Posty: 370
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: AlaZala » 30 paź 2017, 09:44

Uważam, że żadne zajęcia w szkołach publicznych nie powinny być prowadzone przez księży, zakonników lub zakonnice. Państwo nie powinno propagować żadnej religii. Wyjątkiem mogłyby być zajęcia z religioznawstwa, które poświęcone byłyby różnym religiom, nie pełniłyby funkcji indoktrynacyjnej, a zajęcia prowadziłby co tydzień kapłan innej religii.

Wszystkie zajęcia dotyczące religii, w tym życia seksualnego w zgodzie z daną religią, powinny odbywać się na terenie należącym do związku wyznaniowego lub wynajmowanym przez związek wyznaniowy, być opłacane w całości przez ten związek lub uczestników zajęć, a przede wszystkim powinny być dostępne wyłącznie zajęcia dla osób pełnoletnich.

Dzieci przez długi czas nie są w stanie zrozumieć mechanizmu powstawania religii i utożsamiają prezentowane im treści religijne z wiedzą naukową. Gdy u kilkuletniego dziecka dojdzie to utożsamienia treści religijnych z wiedzą naukową, rozgraniczenie tych dwóch kategorii następuje znacznie później niż w przypadku osób, którym treści religijne zaczęły być prezentowane dopiero po poznaniu mechanizmów powstawania treści religijnych i charakteru tych treści. W skrajnych przypadkach rozgraniczenie tych kategorii nie następuje już nigdy.

panna_x
bASyliszek
Posty: 1101
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: panna_x » 30 paź 2017, 10:27

Ja jestem za edukacją, nawet w przedszkolu. Nie mówię o pozycjach seksu czy antykoncepcji, bo to dzieciom niepotrzebne. Ale dzieci w tym wieku już zadają pytania skąd się biorą dzieci itd. Więc trzeba by coś sensownego odpowiedzieć. Jakoś dostosować wiedzę do poziomu uczniów. Za prowadzeniem przez księży nie jestem. I za łączeniem wiedzy o seksie z religią. Religia niech będzie na religii, choć ja akurat jestem również za świecką szkołą, a religia dla chętnych w salkach katechetycznych, jak było kiedyś. Ale skoro jest już religia w szkole, to niech jej doktryny będą na lekcjach religii. Jak ktoś nie zgadza się z nimi, niech dziecka tam nie posyła.
Wracając do tematu, nie jestem za prowadzeniem wiedzy o seksie przez osoby związane z religią. Właśnie dlatego, że jak pisze Nightfall, jak ktoś chce żyć w zgodzie z daną religią,to we wszystkich aspektach. A w klasie niekoniecznie wszyscy są religijni. A jak wiedzę o seksie prowadzi osoba religijna, to będzie tam produkować tylko to, co jest zgodne z doktryną jej religii. I wszystkim przedstawi tylko to, co jest zgodne z nauką danej religii, a nie z nauką z zakresu biologii czy seksuologii. Więc dla mnie nauczyciel powinien być świecki i mieć wiedzę z tego zakresu, taką obiektywną, nie ideologiczną. Ja np nic nie wiedziałam z tej nauki w szkole. Dowiedziałam się dopiero, jak coś poczytałam, a konkretnie to czytałam Lwa-Starowicza. I byłam też raz na stoisku koła studenckiego psychologów-seksuologów. Miałam też elementy psychologii prokreacyjnej na studiach, resocjalizacji, ale je przerwałam.
Przepraszam za prywatę, mam nadzieję, że nie zostanie to uznane za hejt czy obrażanie kogoś. Z wieloma naukami religijnymi w zakresie seksu się nie zgadzam. Nie mówię tu o tym, że seks dopiero po ślubie, każdy może zacząć wtedy, kiedy uważa za stosowne albo nie zaczynać wcale. Ja zaczęłam cokolwiek w sferze seksualności bardzo późno, po 30-ce, więc nie uważam, że niereligijność to od razu jakaś wielka rozwiązłość i mnóstwo partnerów. Jak ktoś woli po ślubie, to jego sprawa. Ale są inne kwestie, z którymi ja prywatnie się nie zgadzam np.

- mówienie o innych orientacjach, że to choroby

- głoszenie, że seks w małżeństwie, z kimś kogo się kocha, jest zawsze wspaniały. A nie zawsze jest, nawet z kimś, kogo się kocha. Znałam np na studiach chłopaka, który też był wierzący i seks po ślubie, po czym stwierdził, że jest przereklamowany. Nie mówiąc o tym, że wiele kobiet, nie asek, ma problemy z seksem, odczuwaniem podniecenia, a połowa nie ma orgazmu przy zwykłym stosunku. Mówi się komuś, że będzie świetnie, po czym następuje rozczarowanie rzeczywistością

-głoszenie, że sensem małżeństwa jest potomstwo i że w rodzicielstwie ludzie odnajdują spełnienie. Także nie biorą pod uwagę, że ktoś może woleć karierę, podróże czy co tam jeszcze. Jeden model na wszystko. Poza tym głoszą, że dziecko jest scementowaniem związku, i wprowadza nowy lepszy poziom. A badania mówią coś innego- miałam to na studiach, kiedy zjawia się dziecko,stan związku przeważnie się pogarsza ( przeważnie, nie znaczy zawsze, może są pary, gdzie jakość związku się poprawiła a dziecko jest wymarzone, ale liczy się ogólna tendencja). Także uczą czegoś, co jest nieprawdziwe i przeczy badaniom socjologicznym

- nauczanie, że kobiety mają mniejszy apetyt seksualny, ale powinny zgadzać się na seks, żeby nie narażać męża na pokusy i poza tym jest to dar dla męża. Innymi słowy, zmuszanie się do seksu jest ok
http://www.oaza.pl/cdz/index.php/pl/akt ... oycia.html
tutaj link do katolickiej strony, gdzie można przeczytać te złote rady o zaspokajaniu męża.

A tu wybrany fragment z tej strony:

"Rozważmy więc, jak pojęcie obowiązku małżeńskiego odczytywane w świetle miłości każe udzielać odpowiedzi na pytanie o to kiedy mąż i żona mają się jednoczyć w akcie małżeńskim.

W miłości na pierwszym planie jest dobro kochanego człowieka. Miłość "nie szuka swego" (1 Kor 13,5), zarówno na płaszczyźnie duchowej jak i cielesnej. Zawsze szuka dobra kochanej osoby.

Skoro więc z reguły jest tak, iż to mąż pragnie zjednoczenia seksualnego znacznie częściej niż żona, to kochająca żona będzie starała się z radością odpowiadać na jego zaproszenie, kiedy to tylko możliwe. Kiedy to tylko możliwe - a więc nie tylko wówczas, gdy w niej samej obudzi się pragnienie współżycia. Gdyby żona czekała na taką chwilę, na pewno by nie wyszła naprzeciw pragnieniom męża.

Kochająca żona będzie się więc zgadzać na seksualne spotkanie z mężem, choćby sama nie odczuwała w tym momencie żadnych pragnień czy uniesień. Przeżyty przez nią wówczas akt małżeński, mimo braku emocjonalnego odczuwania miłości, będzie aktem miłosnym w najgłębszym tego słowa znaczeniu, będzie bowiem prawdziwym darem z siebie. Prawdziwa miłość, aby uszczęśliwić kochaną osobę gotowa jest zdobyć się na wiele poświęceń.

Ważne jest przy tym, by żona na zaproszenie męża odpowiadała chętnie i radością. Odpowiedzi w rodzaju: "W porządku, wiem że to mój obowiązek. Możesz zaczynać" są zniechęcające, deprymujące i nie mają wiele wspólnego z miłością. Zgoda naprawdę wynikająca z miłości jest zawsze zgodą chętną, pełną radości, że czyni się dobro ukochanemu człowiekowi. Oddanie się z radością jest jedną z najważniejszych rzeczy, którą żona może zrobić, by mąż czuł się kochany".

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 803
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: Nightfall » 30 paź 2017, 18:44

Wracając do tematu, nie jestem za prowadzeniem wiedzy o seksie przez osoby związane z religią. Właśnie dlatego, że jak pisze Nightfall, jak ktoś chce żyć w zgodzie z daną religią,to we wszystkich aspektach. A w klasie niekoniecznie wszyscy są religijni.
No pewnie i oni powinni mieć w tym czasie zorganizowane inne zajęcia, tak uważam. Nie wyrzuciłabym religii ze szkoły, bo zwyczajnie dużo rodziców chce by ich dzieci uczyły się tego przedmiotu.
Dlatego uważam, że ksiądz czy siostra zakonna przekazując wiedzę na temat życia w rodzinie to mijanie się z celem, bo będąc ludźmi związanymi z religią zawsze będą obstawali przy racjach bliższym ich wiary.
Ja raczej też nie poszłabym po radę seksualną do księdza. Jednak myślę, że dla osoby religijnej rada osoby duchownej będzie wartościowa, bo zgodna z religią.
Różnica jest taka, że pomimo bycia asem nie staram się udowodnić, że seks jest zły niedobry
Księża też raczej nie. Dawniej słuchałam różnych kazań, w których wyraźnie podkreślano, że seks jest super i jest wartością, poprzedni papież nawet popełnił encyklikę, w której pisał o tym jak ważny jest seks w małżeństwie, ale właśnie ten seks ma zachodzić w określonych warunkach, bo inaczej jest grzechem. Moim zdaniem, to może generować lęk, czy poczucie winy związane z seksualnością.

panna_x
bASyliszek
Posty: 1101
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: panna_x » 1 lis 2017, 09:06

Ja bym akurat wyrzuciła religię ze szkół, a ci, co są chętni, mieliby zajęcia w salkach katechetycznych, jak było np za moich rodziców. Ale to odrębna sprawa. Wracając do seksu, jak ktoś jest wierzący i chce porady od księdza, to zawsze może do niego iść. Niech idzie indywidualnie, jeśli potrzebuje, natomiast rozszerzanie tego na całą klasę uważam za błąd systemu. Nie zgadzam się z religią, właśnie tak jak pisze Nightfall mówi się ludziom, że seks jest super, wystarczy miłość małżeńska, a to nieprawda. Sama miłość wszystkiego nie załatwi. Ponieważ ludziom religia zabrania także masturbacji czy pettingu, to zaczynają seks od normalnego stosunku, a w ogóle nie znają swoich ciał, nie wiedzą, co sprawia im przyjemność, nie znają technik, pozycji, nie wiedzą, jak sprawić przyjemność komuś. W dodatku mówiło im się, że seks jest cudowny, więc kiedy jest średni, to rozczarowanie i gadanie, że jest przereklamowany. Kobieta może myśleć, że będzie cudowny, a potem, kiedy np niezbyt odczuwa podniecenie czy nie ma orgazmów, to tak trochę słabo to wygląda. Ja nie mówię, że to wina tylko religii. Także media produkują taki obraz- kolorowe pisemka, gdzie sto sposobów na orgazm, w filmach czy serialach, kiedy bohaterka kocha się z ukochanym facetem, to też zwykle pokazane jest to jako wspaniały odlot. Potem kobieta w realu nie ma orgazmów i myśli, że coś z nią nie tak, bo przecież wszyscy wokół mają i wszyscy mówią, jaki seks jest świetny. Tymczasem wg badań połowa kobiet nie ma orgazmów przy penetracji, a 30% kobiet w Europie ma obniżony popęd. Czytałam też jakieś badanie w necie, gdzie ludzie mieli ocenić jakość życia seksualnego. I 70% kobiet oceniło na 3 z plusem, w skali szkolnej. No więc nic nadzwyczajnego. Nie wiem, jaka jest wiarygodność tych badań, no, jeśli są prawdziwe, to trochę zonk. Czytałam też inne badania, które zrobił Durex i tam około 50% badanych ( nie rozróżniali płci) w Polsce odpowiedziało, że ocenia seks dobrze. Czyli dla połowy jest średnio? Jak to interpretować? A komentarz seksuologa był taki, że to powód do dumy, że aż tylu Polaków dobrze ocenia. A z innych krajów wyniki były jeszcze niższe np 48% dobrze, a z jednego kraju, nie pamiętam jakiego, że trzydzieści coś procent. Jeśli seks jest dobry dla co trzeciej osoby, to co można myśleć?

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 803
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: Nightfall » 1 lis 2017, 12:07

Panna x, a dasz radę podlinkować te badania? Rzuciłabym okiem, chyba że już nie pamiętasz, gdzie były to nic się nie dzieje :D

panna_x
bASyliszek
Posty: 1101
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: panna_x » 2 lis 2017, 13:33

To było w necie, ale nie wiem, jaka jest ich jakość i wiarygodność. Powrzucam jak znajdę, jak najwięcej:
http://sympatia.onet.pl/tips/czy-mezczy ... etail.html
http://zwierciadlo.pl/seks/erotyka/dlac ... wiac-seksu
tu pisze, że nawet 75% nie ma orgazmu. jak widać wyniki są różne, bo gdzieś czytałam, że połowa
http://www.newsweek.pl/styl-zycia/dlacz ... 2,1,1.html
na razie tyle, reszta potem

http://www.se.pl/wiadomosci/polska/rapo ... 74758.html
tu o tym, że połowa Polaków jest zadowolona z seksu, a są kraje, gdzie trzydzieści kilka procent, z tymże to badanie sprzed paru lat. z 2014 roku. Znalazłam w necie inną stronę wg której już kilka lat później wyniki badań znacznie się zmieniły.

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 803
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: Nightfall » 3 lis 2017, 18:03

Wiesz co panna X, ale już nazwy stron mnie trochę zniechęcają- bo osoby piszące artykuły czasem nie rozumieją wyników badań, a czasem przekoloryzują zawartość, żeby przyciągnąć czytelników. Najlepiej jest bezpośrednio przeczytać raport z badań :D

Badanie Durexa pewnie było robione przez internety.Takie badania są obciążone dużą ilością wad i tak, jak wszystkie samoopisy tym, że osoby wypełniające ankiety chcą często "dobrze wypaść", przez internet takie kłamanie przychodzi jeszcze łatwiej, niż przy wypełnianiu ankiety przyniesionej przez jakąś osobę. I wiesz badanie tematu przez zadanie dwóch pytań, to trochę o kant stołu obić. Ale nie wchodzę już w metodologię xd.
czytałam też inne badania, które zrobił Durex i tam około 50% badanych ( nie rozróżniali płci) w Polsce odpowiedziało, że ocenia seks dobrze. Czyli dla połowy jest średnio? Jak to interpretować?
Nie wiem. Warto też się zastanowić, co to wg. nich znaczy dobrze... :D Chyba nie robili operacjonalizacji, a dla każdej osoby, dobrze znaczyć może coś innego. Resztę linków przejrzę później, to skomentuję, co myślę :D

panna_x
bASyliszek
Posty: 1101
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: panna_x » 4 lis 2017, 10:08

No wiem. Ale nie mam dostępu do innych badań. Nawet nie wiem, gdzie by szukać wyników typowo naukowych. Na uczelniach? Teraz pracuję, to raczej nie będę już jeździć do bibliotek czy coś. :) Kto takie badania prowadzi i gdzie są publikowane? Zresztą, już parę lat później wyszło jeszcze inaczej, nie wiem, czy to błąd metody, czy inna grupa badawcza, czy ludziom się tak pozmieniało? Także jak mówiłam, czytałam o tym w necie. Nie ma dla mnie za bardzo znaczenia, co dla kogo znaczy dobry. Każdy ocenia to inaczej. Jak komuś się podoba, to, co ma w sypialni, to też zaznaczy, że jest dobry, choćby dla innej osoby było to przeciętne. Chodziło o ich subiektywne odczucia, to nie wiem, czy się da zbadać inaczej niż właśnie metodą samoopisową, która jest sama w sobie mocno niedoskonała. Już była gdzieś dyskusja o metodzie samoopisowej nt. chyba większej rozwiązłości gejów niż hetero, a jak wiadomo ludzie kłamią nagminnie. Można też założyć, że kłamali w tej ankiecie, ale jaki mieliby cel zaniżać wynik? Jak ludzie kłamią, to zwykle z" korzyścią" dla siebie np. kobiety nie przyznają się do liczby partnerów seksualnych, bo nie chcą wyjść na zbyt rozwiązłe, mężczyźni kłamią nt długości stosunku- zawyżają go, że niby tacy sprawni w łóżku, a niefajny seks raczej nie jest korzyścią. Raczej bym oczekiwała, że będą kłamać w drugą stronę tzn mówić, że jest świetny, nawet jak nie jest.

Awatar użytkownika
Nightfall
pASjonat
Posty: 803
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: Nightfall » 4 lis 2017, 22:19

No wiem. Ale nie mam dostępu do innych badań. Nawet nie wiem, gdzie by szukać wyników typowo naukowych. Na uczelniach?
W google schoolar można zacząć ;) Czasem jest tak, że artykuł tam jest płatny, a po wpisaniu w zwykłych googlach można znaleźć też darmową wersję (nie jakąś piracką), po prostu umieszczoną na innej stronie. Są też bazy danych wykupione przez uczelnie, ale żeby z nich korzystać trzeba być studentem/absolwentem. I wersje papierowe w bibliotekach, ale ja raczej korzystałam z internetów.

https://scholar.google.pl/
Chodziło o ich subiektywne odczucia, to nie wiem, czy się da zbadać inaczej niż właśnie metodą samoopisową, która jest sama w sobie mocno niedoskonała.
Można by pokombinować i zapytać o to nie w porost, na przykład. Asem metodologii nie jestem :D

zewsząd i znikąd
ASiołek
Posty: 74
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Edukacja seksualna dzieci :)

Post autor: zewsząd i znikąd » 8 lis 2017, 23:25

Nightfall pisze:
4 lis 2017, 22:19
No wiem. Ale nie mam dostępu do innych badań. Nawet nie wiem, gdzie by szukać wyników typowo naukowych. Na uczelniach?
W google schoolar można zacząć ;) Czasem jest tak, że artykuł tam jest płatny, a po wpisaniu w zwykłych googlach można znaleźć też darmową wersję (nie jakąś piracką), po prostu umieszczoną na innej stronie. Są też bazy danych wykupione przez uczelnie, ale żeby z nich korzystać trzeba być studentem/absolwentem. I wersje papierowe w bibliotekach, ale ja raczej korzystałam z internetów.

https://scholar.google.pl/
Chodziło o ich subiektywne odczucia, to nie wiem, czy się da zbadać inaczej niż właśnie metodą samoopisową, która jest sama w sobie mocno niedoskonała.
Można by pokombinować i zapytać o to nie w porost, na przykład. Asem metodologii nie jestem :D
Bardzo polecam Sci-hub. Odnośnik:
https://sci-hub.cc
Wklejasz w polu identyfikator artykułu i powinno go udostępnić. Zwykle działa.
Chwała Aleksandrze Ełbakian za stworzenie tej strony i za całą stojącą za nią pracą hakerską. I to nie są przelewki, dziewczyna jest za to ścigana przez wielkie koncerny, którym przeszkadza, że odbiera im się niby należny zarobek. A ja trochę o tym poczytałam - o tym, że system publikacji naukowych jest skonstruowany tak, że zarabiają na nim właściwie WYŁĄCZNIE wydawcy (nawet badacze na tym nie zarabiają lub zarabiają bardzo mało, naukowcy są w tym systemie maszynkami do produkcji recenzji) - i bardzo poważną wypowiedź samej Ełbakian o tym, że tak wielkie, monopolistyczne i niezrównoważone zarobki wydawców pism naukowych są sprzeczne z międzynarodowymi konwencjami, które mówią o tym, że wiedza jest dobrem wspólnym.
Kolejny powód by uznać, że "niewidzialna ręka rynku" nie reguluje i nie może sama regulować wszystkiego.

Jeszcze ciekawostka bardziej na spokojnie: myślałam kiedyś, że naukowcy mają łatwy dostęp, że uczelnie im zapewniają i tylko dla amatorów niezwiązanych aktualnie z żadną uczelnią obowiązują horrendalne ceny... Otóż nie, nawet największych uczelni też już nie stać na prenumeraty pism naukowych i zaczynają mówić o konieczności reformy, apelować do własnych pracowników o publikowanie prac w pismach naukowych otwartego dostępu... Wśród naukowców powszechne swego czasu było wysyłanie wiadomości na forach typu "Czy mogie prosić artykuł?" (nie wiem, jak to ładnie przetłumaczyć, to było w żargonie pisane takim niby "kocim językiem") i czekanie, aż trafi się ktoś, kto ma do niego dostęp i podeśle. Można powiedzieć, że Aleksandra Ełbakian zautomatyzowała ten proces.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość