Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy
Awatar użytkownika
Rheda
pASibrzuch
Posty: 229
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: Rheda » 14 cze 2018, 21:24

Scadrial pisze:
14 cze 2018, 20:17
Czy ma tutaj znaczenie przyczyna? Rozpatrując od drugiej strony, może kultura muzułmańska oswoiła naturalną niechęć. Pytanie też w jakim stopniu bliższy ten kontakt, w jakim kontekście sytuacyjnym.
Nie lubię się wdawać w długie dyskusje, więc odniosę się tylko do tego. Przyjaciele płci męskiej w kulturach arabskich trzymają się za ręce, całują się w policzki na powitanie i przytulają na znak przyjaźni i zaufania. Co więcej, kiedyś w kulturach zachodnich taka fizyczna bliskość między przyjaciółmi nie uchodziła za nic dziwnego. Nawet w warstwie słownej ta bliskość była dużo większa; w listach pokolenia filaretów pełno jest zwrotów typu "kocham cię", "mój najukochańszy", "całuję cię" itp. To co nazywasz "naturalną niechęcią" jest uwarunkowane i wypracowane kulturowo. Podobnie rzecz się ma na przykład ze wstydem.
Taki zestaw zdjęć z komentarzem: https://www.quora.com/In-Islam-why-is-h ... -behaviour
+ Arabowie: https://www.google.pl/search?q=muslim+m ... 14&bih=740

PS. No dobra, jeszcze post scriptum w sprawie przedszkola Egalia. Jakiś czas temu rozmawiałam na ten temat z osobą, która czytała dokładne sprawozdanie z eksperymentu. Okazuje się, że nikt tych dzieci nie namawiał do przebierania się w ubrania innej płci i zabawę innymi zabawkami. Ponoć w eksperymencie chodziło tylko o to, żeby niczego dzieciom nie narzucać. W efekcie same wpadły na ten pomysł i poprosiły o to opiekunki. Ot, taka ciekawostka, której media nie podłapały te kilka lat temu.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2563
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: Viljar » 15 cze 2018, 08:55

Szkoda, że Viljar odpadł z dyskusji...
Piszę wtedy, gdy to ma sens. Nie będę bawił się w łapanie za słówka i odpowiadał w sytuacjach, gdy ktoś przekręca sens moich wypowiedzi albo zarzuca rzeczy, które sam robi.
Scandrial pisze: Pewnie o to chodziło w słowach "drugiej takiej nie znajdę" :P Czy można świetnie dogadywać się z ultranacjonalistą, nie będąc nacjonalistą?
A czemu się nie dogadywać? Takie przykłady to piękny przykład na to, że poglądów nie "sprzedaje się w pakiecie".
Najśmieszniej jest wtedy, gdy na mieście są organizowane manifestacje typu "Parada równości" i kontrmanifestacja narodowców, bo ona nie wie, po której stronie stanąć :)
Scandrial pisze: Nom, tylu tu wariatów, a te 2,5 tysiąca postów wynika z zamiłowania do przebywania wśród dziwaków i prowadzenia własnych badań.
Z ust mi to wyjąłeś ;)
Scandrial pisze: A znasz uczucie, kiedy z rozczarowaniem odkrywasz, że jedna niezwykle ceniona cecha u kogoś wcale nie musi pociągać pozostałych cenionych cech, ani wykluczać tych niechcianych?
I odwrotnie - jedna niechciana cecha nie musi oznaczać, że daną osobę muszę skreślić.
Scandrial pisze: Miałoby to sens. Co do ograniczenia przestrzeni i zasobów wystarczyłoby zbadać ilość asów lub homo w jakichś slumsach. Ubogie dzielnice dużych miast, rodziny wielodzietnie.
Nie podam z pamięci źródła, ale czytałem, że odsetek homoseksualistów w różnych społecznościach jest mniej więcej stały. Poza tym trzeba wziąć poprawkę na to, że rodziny wielodzietne są z reguły konserwatywne, więc większe jest prawdopodobieństwo, że homoseksualiści będą się ukrywać.
Scanrdial pisze:Podałaś dość skrajne przypadki. Jest mnóstwo zawodów (podobnie z kierunkami studiów), które nie zależą od opinii ludzi (popytu klientów na daną płeć), opierając się na wynikach, a wciąż mało w nich kobiet.
Pierwszy z brzegu przykład: Niedawno był wielki szum medialny, jak PKP IC zatrudniło pierwszą kobietę-maszynistę. Oczywiście ruszyła lawina komentarzy na temat rzekomej dyskryminacji. Okazało się, że kobiety 1) rzadko interesowały się zawodem maszynisty, 2) jeszcze mniejszej grupie udało się przejść szkolenie. Problemem okazała się specyfika pracy: Długie przebywanie w jednej pozycji, ciągłe patrzenie praktycznie w jednym kierunku. Dla odmiany, coraz więcej kobiet zostaje motorniczymi, bo to praca mniej monotonna niż posada maszynisty, a kobiety znacznie lepiej sprawdzają się w ruchu miejskim, gdzie trzeba zwracać uwagę na wiele bodźców dochodzących z różnych stron.
Scandrial pisze: Czy ma tutaj znaczenie przyczyna? Rozpatrując od drugiej strony, może kultura muzułmańska oswoiła naturalną niechęć. Pytanie też w jakim stopniu bliższy ten kontakt, w jakim kontekście sytuacyjnym.
Wśród rodzimowierców słowiańskich częsty jest zwyczaj uścisków na powitanie. Mnie to odrzucało na tyle wyraźnie, że w końcu ktoś zwrócił na to uwagę. I to ja byłem uważany za tego oziębłego, który odciął się od naturalnych, jak podkreślano, gestów! A rodzimowiercy to środowisko na wskroś heteroseksualne - samo podejrzenie o bycie homoseksualistą jest gorszym powodem do wstydu niż oskarżenie o pedofilię (nie przesadzam).

Twierdzenie o naturalnej niechęci uważałbym za mocno naciągane.
Scandrial pisze:Nie było męskiego wzorca, który wskazuje, że wobec zła należy użyć siły. Archetyp superbohatera, człowiek obdarzony wielką mocą, która nakłada na niego dodatkową odpowiedzialność. Nie może używać jej w złych celach, bo sam stanie się potworem. Miarą moralności takiego bohatera jest to, w jaki sposób korzysta ze swoich przywilejów. A bycie słabym i bezbronnym nie jest cnotą, wręcz przeciwnie. Jest szkodliwe i nierozsądne, a w tym, że nie czyni się zła, jeśli nie ma się w ogóle takiej możliwości nie ma nic moralnego, bo nie było żadnego wyboru. W odpowiednich przypadkach bohater musi być gotowy użyć siły, skrzywdzić, zaatakować, popełnić mniejsze zło, żeby uchronić przed większym. I nieść tego brzemię, wziąć odpowiedzialność za swoje życie i czyny. To jest właśnie męski* wzorzec, którego brakuje w Twojej "humanitarnej" opcji. Bez tego cywilizacja ginie.
Dlaczego ten wzorzec przedstawiłeś jako "męski"? :o

[quote"Scandrial"]Niektóre kobiety też by mogły, ale to na zasadzie: w jakiej grupie znajdziemy najsilniejszych trójboistów? [/quote]
Zabawnym zbiegiem okoliczności właśnie redgowałem artykuł na temat sportów ekstremalnych. Okazało się, że chociaż mężczyźni osiągają lepsze wyniki, to jednak kobiet jest tutaj ponad dwa razy więcej. Wynika to z prostego powodu - kobiety są słabsze, ale bardziej wytrzymałe.

[quote""Scaindrial"]Kobiety bardziej nadają się do zajmowania się małymi dziećmi, a mężczyźni są przystosowani lepiej do walki, rywalizacji, presji psychicznej.[/quote]
Co do rywalizacji - mężczyźni okazują chęć do rywalizacji, owszem, ale to są często tylko takie małpie popisy. Jednak to kobiety są w tym względzie zwykle bardziej zajadłe. Jeśli chodzi zaś o presję psychiczną - żaden facet nie zniesie tyle, co kobieta.
Alazala pisze: Staram się rozpoznawać żarty, ale żart też musi mieścić się w pewnych granicach etycznych.
Czyli w zasadzie potwierdziłaś moje przypuszczenia. Nic dziwnego, że ludzie czują się niezręcznie. Ja bym się nie czuł dlatego, że zupełnie bym się nie przejął, że komuś by się mój żart nie spodobał, bo był politycznie niepoprawny.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Yagarna
gimnASjalista
Posty: 19
Rejestracja: 1 maja 2018, 00:24

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: Yagarna » 15 cze 2018, 19:53

Scadrial pisze:
14 cze 2018, 20:17
Yagarna pisze:
10 cze 2018, 19:29
Skoro to jest po piwku, to jak piszesz po dwóch?
Wielka Improwizacja Konrad ft. Stonoga.
Masz to piwo przy sobie czy trzeba ci kupić? Pij, pij śmiało. A co po trzecim, czwartym? Może zrób taki mały eksperyment, co? Pamiętaj, aby udokumentować i opublikować w Internecie wszytko co zrobisz. Może uda się stworzyć nową epopeję narodową?
Scadrial pisze: Nom, tylu tu wariatów, a te 2,5 tysiąca postów wynika z zamiłowania do przebywania wśród dziwaków i prowadzenia własnych badań.
Ojoj, twoje posty przepłoszyły dziewczynę. Kto wie, ilu potencjalnych przyjaciół (khe, partnerów, khe) nam przepłoszyłeś, no nieładnie no. Masz ty w ogóle rozum i godność człowieka? No i ja się pytam człowieku, dumny ty jesteś z siebie, zdajesz sobie sprawę z tego co robisz? ;)
Viljar pisze:
15 cze 2018, 08:55
A czemu się nie dogadywać? Takie przykłady to piękny przykład na to, że poglądów nie "sprzedaje się w pakiecie".
Najśmieszniej jest wtedy, gdy na mieście są organizowane manifestacje typu "Parada równości" i kontrmanifestacja narodowców, bo ona nie wie, po której stronie stanąć :)
A po której zazwyczaj staje? Czy obserwuje wszystko z boku? A może losuje, raz ta, a następnym razem ta? Tak nawiasem mówiąc często kwestia poglądów wychodzi na wierzch i o nich rozmawiacie?
Viljar pisze:
15 cze 2018, 08:55
Scadrial pisze: A znasz uczucie, kiedy z rozczarowaniem odkrywasz, że jedna niezwykle ceniona cecha u kogoś wcale nie musi pociągać pozostałych cenionych cech, ani wykluczać tych niechcianych?
I odwrotnie - jedna niechciana cecha nie musi oznaczać, że daną osobę muszę skreślić.
Hmmmm... Z jednej strony zrozumie moją wspaniałą anegdotkę o broni białej (równie wspaniała co Sulejman), a z drugiej jest już zajęta. I te poglądy. Chociaż... Dobra, mogę się zaprzyjaźnić, najwyżej zostanę bez ucha. Na co ono komu, nie?

Tak nawiasem mówiąc, czy wy się kiedykolwiek w czymkolwiek zgadzacie? Viljar i Scadrial? Mam wrażenie, że jeśli któryś coś pisze, to drugi zaraz mu przeczy. Czy jeśli dać wam twierdzenie, z którym obaj się zgadzacie, świat się skończy? Mogę to zrobić? :P
Nie podam z pamięci źródła, ale czytałem, że odsetek homoseksualistów w różnych społecznościach jest mniej więcej stały. Poza tym trzeba wziąć poprawkę na to, że rodziny wielodzietne są z reguły konserwatywne, więc większe jest prawdopodobieństwo, że homoseksualiści będą się ukrywać
Ale stały we współczesnych czy ogółem na wieki wieków, że tak powiem? Weźmy taką trochę ekstremalną sytuację, takich kolonistów na dobrej planecie do życia (kiedy tylko ludzie zamieszkają na Marsie, otwieram zakłady na co zginie najwięcej person. Naprawdę sporo chorób, schorzeń i tego wszystkiego do wyboru.). Wiadomo, liczebność niewielka, lecz stopniowo się powiększająca. Załóżmy, że osoby nie-hetero nie pojechały/to nikły procent. Czy w takiej sytuacji po, powiedzmy, trzydziestu-paru latach (albo i więcej), odsetek homo unormowałby się? Trochę nie ma jak na razie jak tego sprawdzić, niestety :/
Wśród rodzimowierców słowiańskich częsty jest zwyczaj uścisków na powitanie. Mnie to odrzucało na tyle wyraźnie, że w końcu ktoś zwrócił na to uwagę. I to ja byłem uważany za tego oziębłego, który odciął się od naturalnych, jak podkreślano, gestów! A rodzimowiercy to środowisko na wskroś heteroseksualne - samo podejrzenie o bycie homoseksualistą jest gorszym powodem do wstydu niż oskarżenie o pedofilię (nie przesadzam).
Nie wstyd Ci, tak nie szanować tradycji? ;)

A tak na serio, to czemu rodzimowiercy tak bardzo nie lubią homoseksualistów? Coś jakimś micie, jakaś legenda, czy coś?
Co do rywalizacji - mężczyźni okazują chęć do rywalizacji, owszem, ale to są często tylko takie małpie popisy. Jednak to kobiety są w tym względzie zwykle bardziej zajadłe. Jeśli chodzi zaś o presję psychiczną - żaden facet nie zniesie tyle, co kobieta.
Z tą presją, to chyba kwestia kultury, przynajmniej takie mam wrażenie. Jakoś bardziej naturalne wydaje mi się (to jest opinia!), że jeśli jakaś dziewczyna ma problem, to zbiera znajome i o tym rozmawia. I rozmawia, i rozmawia, i rozmawia. Zdaje mi się (subiektywna ocena!), że u chłopców mniej tego w ogóle. Kiedyś miałam takiego bardzo bliskiego przyjaciela (miałam, moja wina, że się zepsuło i próbowałam przeistoczyć w coś innego. Po tygodniu wszystko zniszczyliśmy), który powiedział mi, że z panami w naszym towarzystwie nie da się porozmawiać na poważnie. A on tu chciał o sensie życia, cierpienia. Inna rzecz, wyrażanie i wyładowywanie emocji publicznie jest w miarę akceptowalne przez kobietę. Przez mężczyznę już mniej (jedna znajoma była przekonana do gimnazjum, że mężczyźni emocji nie posiadają). Wiecie, siła i te sprawy. Słabość.
Rheda pisze: Co więcej, kiedyś w kulturach zachodnich taka fizyczna bliskość między przyjaciółmi nie uchodziła za nic dziwnego.
Radziwiłła "Panie Kochanku", ktoś kojarzy? :D Ot, taki polski przykład.
[Dobra, średnio pasujący, bo aż tak fizycznej nie było. Ale wiecie o co chodzi.]

Doszłam do wniosku, że skoro mam pewnego przyjaciela hetero i wciąż się przyjaźnimy... czy on uważa mnie za nieatrakcyjną? Trochę mnie to rani. Z jednej strony nie powinno i gdyby było inaczej, to pewnie byśmy się nie przyjaźnili i wszystko niepotrzebnie by się skomplikowało, lecz z drugiej... Auć.

E:
Scadrial pisze: Ale znaczeniowo nie pasuje. Heretyk kojarzy się ze wszystkimi orientacjami poza hetero.
Znajdujesz się na forum dla asów. To hetero są tutaj heretykami. Poza tym:
Scadrial pisze:
AlaZala pisze:
13 cze 2018, 14:07
Niektóre aski nie życzą sobie protekcjonalnego przestrzegania!
A niektórzy heretycy nie lubią ingerencji w wolność wypowiedzi i sugerują nie przejmować się opiniami z internetu.
Freud stwierdza, że to nie przypadek, takie użycie danego słowa. Czyli, punkt dla mnie?
(Jak mamy heretyków to powołujemy inkwizycję, której totalnie się nikt nie spodziewał?)

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2563
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: Viljar » 15 cze 2018, 21:02

Yagarna pisze: A po której zazwyczaj staje? Czy obserwuje wszystko z boku? A może losuje, raz ta, a następnym razem ta? Tak nawiasem mówiąc często kwestia poglądów wychodzi na wierzch i o nich rozmawiacie?
Niezbyt często, wbrew pozorom. Ona szanuje mnie za to, że "przynajmniej" patriotą lokalnym jestem. Poza tym zgadzamy się np. w opinii co do "transów" wszelkiej maści.
Yagarna pisze: Tak nawiasem mówiąc, czy wy się kiedykolwiek w czymkolwiek zgadzacie? Viljar i Scadrial? Mam wrażenie, że jeśli któryś coś pisze, to drugi zaraz mu przeczy. Czy jeśli dać wam twierdzenie, z którym obaj się zgadzacie, świat się skończy? Mogę to zrobić? :P
Nie wiem, miałem dłuższą przerwę od forum i nie kojarzę gościa zupełnie. Ale skoro raz zgodziłem się z Alazalą i świat się nie skończył, to ze Scandrialem też kiedyś mogę :) Poza tym, zgadzamy się w wielu rzeczach, np. w kwestii tego, że Alazala przesadza w swoich dążeniach do likwidacji różnic między płciami - ale po co pisać posty o treści "Tak, panie kolego, masz pan rację"? Pisze się wtedy, gdy się dyskutuje :)
Yagarna pisze: Nie wstyd Ci, tak nie szanować tradycji? ;)
Nie. Nie znoszę dotyku innego faceta.
Yagarna pisze: A tak na serio, to czemu rodzimowiercy tak bardzo nie lubią homoseksualistów? Coś jakimś micie, jakaś legenda, czy coś?
Elementem rodzimowierstwa jest silny kult więzi rodzinnych i posiadania potomstwa. Homoseksualiści dzieci raczej się nie dorobią. Poza tym "dawanie d..." jest oznaką skrajnej hańby i "zniewieścienia". Ale - o dziwo - rodzimowiercy męscy lesbijek też nie tolerują. (Wiadomo, jak to jest z homofobami, prawda? Całujący się faceci są be, ale całujące się dziewczyny to już erekcja, którą można kruszyć mury ;) ).
Yagarna pisze:Z tą presją, to chyba kwestia kultury, przynajmniej takie mam wrażenie. Jakoś bardziej naturalne wydaje mi się (to jest opinia!), że jeśli jakaś dziewczyna ma problem, to zbiera znajome i o tym rozmawia. I rozmawia, i rozmawia, i rozmawia. Zdaje mi się (subiektywna ocena!), że u chłopców mniej tego w ogóle.
To fakt. Faceci w miarę możliwości unikają w swoim gronie takich tematów. Chyba że narzekają na kobiety. To kolejny powód, dla którego nie lubię przebywać w czysto męskim towarzystwie.

A ja zawsze byłem uważany za "ciotuchnę", bo łatwo wzruszam się na filmach :D
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Decadente
ASiołek
Posty: 71
Rejestracja: 27 cze 2017, 18:27

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: Decadente » 15 cze 2018, 22:57

...
Może nasza cywilizacja, którą uważamy za najwyższą, jest tylko głęboką dekadencją?

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2563
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: Viljar » 16 cze 2018, 07:21

Yagarna pisze: A po której zazwyczaj staje? Czy obserwuje wszystko z boku? A może losuje, raz ta, a następnym razem ta? Tak nawiasem mówiąc często kwestia poglądów wychodzi na wierzch i o nich rozmawiacie?
Niezbyt często, wbrew pozorom. Ona szanuje mnie za to, że "przynajmniej" patriotą lokalnym jestem. Poza tym zgadzamy się np. w opinii co do "transów" wszelkiej maści.
Yagarna pisze: Tak nawiasem mówiąc, czy wy się kiedykolwiek w czymkolwiek zgadzacie? Viljar i Scadrial? Mam wrażenie, że jeśli któryś coś pisze, to drugi zaraz mu przeczy. Czy jeśli dać wam twierdzenie, z którym obaj się zgadzacie, świat się skończy? Mogę to zrobić? :P
Nie wiem, miałem dłuższą przerwę od forum i nie kojarzę gościa zupełnie. Ale skoro raz zgodziłem się z Alazalą i świat się nie skończył, to ze Scandrialem też kiedyś mogę :) Poza tym, zgadzamy się w wielu rzeczach, np. w kwestii tego, że Alazala przesadza w swoich dążeniach do likwidacji różnic między płciami - ale po co pisać posty o treści "Tak, panie kolego, masz pan rację"? Pisze się wtedy, gdy się dyskutuje :)
Yagarna pisze: Nie wstyd Ci, tak nie szanować tradycji? ;)
Nie. Nie znoszę dotyku innego faceta.
Yagarna pisze: A tak na serio, to czemu rodzimowiercy tak bardzo nie lubią homoseksualistów? Coś jakimś micie, jakaś legenda, czy coś?
Elementem rodzimowierstwa jest silny kult więzi rodzinnych i posiadania potomstwa. Homoseksualiści dzieci raczej się nie dorobią. Poza tym "dawanie d..." jest oznaką skrajnej hańby i "zniewieścienia". Ale - o dziwo - rodzimowiercy męscy lesbijek też nie tolerują. (Wiadomo, jak to jest z homofobami, prawda? Całujący się faceci są be, ale całujące się dziewczyny to już erekcja, którą można kruszyć mury ;) ).
Yagarna pisze:Z tą presją, to chyba kwestia kultury, przynajmniej takie mam wrażenie. Jakoś bardziej naturalne wydaje mi się (to jest opinia!), że jeśli jakaś dziewczyna ma problem, to zbiera znajome i o tym rozmawia. I rozmawia, i rozmawia, i rozmawia. Zdaje mi się (subiektywna ocena!), że u chłopców mniej tego w ogóle.
To fakt. Faceci w miarę możliwości unikają w swoim gronie takich tematów. Chyba że narzekają na kobiety. To kolejny powód, dla którego nie lubię przebywać w czysto męskim towarzystwie.

A ja zawsze byłem uważany za "ciotuchnę", bo łatwo wzruszam się na filmach :D
Yagarna pisze: Ale stały we współczesnych czy ogółem na wieki wieków, że tak powiem? Weźmy taką trochę ekstremalną sytuację, takich kolonistów na dobrej planecie do życia (kiedy tylko ludzie zamieszkają na Marsie, otwieram zakłady na co zginie najwięcej person. Naprawdę sporo chorób, schorzeń i tego wszystkiego do wyboru.). Wiadomo, liczebność niewielka, lecz stopniowo się powiększająca. Załóżmy, że osoby nie-hetero nie pojechały/to nikły procent. Czy w takiej sytuacji po, powiedzmy, trzydziestu-paru latach (albo i więcej), odsetek homo unormowałby się? Trochę nie ma jak na razie jak tego sprawdzić, niestety :/
Nie da się tego określić, bo dawniej o homoseksualizmie pisało się inaczej niż dzisiaj albo nie pisało w ogóle, traktując jak wstydliwą kwestię. Wiadomo, że np. wśród arystokracji zdarzali się homoseksualiści, ale generalnie ukrywano takie rzeczy, a jeśli pisano, to po to, żeby podkreślić czyjeś wynaturzenie czy ekscentryczność.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

AIS_spełniona
starszASek
Posty: 45
Rejestracja: 7 cze 2018, 19:38

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: AIS_spełniona » 16 cze 2018, 13:02

Scadrial pisze:
14 cze 2018, 20:17
AIS_spełniona pisze:
8 cze 2018, 23:35
Przyjaźń damsko-męska dla mnie to coś jak miłość bez seksu, oczywiście to bardzo duże uproszczenie, aczkolwiek coś w tym jest, życzyłabym sobie takiej przyjaźni po przysłowiowy grób a nawet dłużej i Wam tego życzę
Tym samym zrównujesz związki asów heteroromantycznych z przyjaźnią damsko-męską. A to chyba jednak coś innego. Wówczas osoby w związku nie mogłyby mieć takich przyjaciół przeciwnej płci, bo byłoby to zdradą emocjonalną.


Doprecyzowując to prawie jak miłość ;) Przyjaźń, która w sprzyjających warunkach (tu kontekst aseksualności partnerów jest najistotniejszy) może transformować do uwspólnienia emocjonalności-dusz (wtedy już zacznie się miłość). Aczkolwiek masz absolutną słuszność zwracając mi uwagę ;) W cytowanym przez Ciebie fragmencie wymieszałam kilka wariacji/postaw nie- jak i aseksualnych.
Uproszczenia zwykle niosą ze sobą właśnie takie nieścisłości semantyczno-logiczne, za co przepraszam, mając nadzieję że troszkę wyklarowałam. :)

Awatar użytkownika
Scadrial
mASełko
Posty: 107
Rejestracja: 9 lut 2018, 06:25

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: Scadrial » 17 cze 2018, 00:54

Rheda,
Przekonałaś mnie do sprostowania, teraz określę to "kulturową i/lub naturalną niechęcią".
Rheda pisze:
14 cze 2018, 21:24
Nawet w warstwie słownej ta bliskość była dużo większa; w listach pokolenia filaretów pełno jest zwrotów typu "kocham cię", "mój najukochańszy", "całuję cię" itp.
Przyszedł na myśl przykład sprzed 50 lat, kiedy to Lem i Mrożek wymieniali się listami, w których także padały podobne określenia.
Rheda pisze:
14 cze 2018, 21:24
Okazuje się, że nikt tych dzieci nie namawiał do przebierania się w ubrania innej płci i zabawę innymi zabawkami. Ponoć w eksperymencie chodziło tylko o to, żeby niczego dzieciom nie narzucać. W efekcie same wpadły na ten pomysł i poprosiły o to opiekunki.
Dobrze wiedzieć, media lubią wyolbrzymiać takie sprawy.
Nie jest to jednakże jedyna rzecz, jaką można zarzucić temu przedszkolu. Przedstawianie podszytego ideologicznie, sprzecznego z realiami obrazu rzeczywistości - choćby bajki, gdzie pełno jest przykładów jakichkolwiek innych niż... ekhm, heteronormatywne.

Viljar pisze:
15 cze 2018, 08:55
Nie będę bawił się w łapanie za słówka i odpowiadał w sytuacjach, gdy ktoś przekręca sens moich wypowiedzi albo zarzuca rzeczy, które sam robi.
Wskazałem, gdzie Ty przekręcasz moje słowa i jasno określiłem w czym widzę pomyłki. Odpowiadasz pustosłowiem, zarzucasz błędy, ale nie określasz gdzie i w jaki sposób zostały popełnione. Dyskusja musi opierać się na merytorycznych argumentach i precyzji. Brak uzasadnienia = opinia nieważna.
Viljar pisze:
15 cze 2018, 08:55
Najśmieszniej jest wtedy, gdy na mieście są organizowane manifestacje typu "Parada równości" i kontrmanifestacja narodowców, bo ona nie wie, po której stronie stanąć
Hmm, a może Ty po prostu lubisz "pokręconych" ludzi?
Viljar pisze:
15 cze 2018, 08:55
Z ust mi to wyjąłeś
Czyli lubisz, zdemaskowany.
Viljar pisze:
15 cze 2018, 08:55
Wśród rodzimowierców słowiańskich częsty jest zwyczaj uścisków na powitanie. Mnie to odrzucało na tyle wyraźnie, że w końcu ktoś zwrócił na to uwagę. I to ja byłem uważany za tego oziębłego, który odciął się od naturalnych, jak podkreślano, gestów! A rodzimowiercy to środowisko na wskroś heteroseksualne - samo podejrzenie o bycie homoseksualistą jest gorszym powodem do wstydu niż oskarżenie o pedofilię (nie przesadzam).
W ramach immersji w kulturę słowiańską przy wyjściu Wiedźmina 3, zainteresowałem się troszkę rodzimorwierstwem. Muzyka, mity, bogowie, demony i takie tam. Świętowanie według rzekomego kalendarza świąt słowiańskich.
Jak to jest wśród ludzi, którzy biorą to bardziej na poważnie? Dla mnie takie świętowanie i podtrzymywanie tradycji rodzimowierczej służyłoby raczej rozrywce, ciekawostce, szukaniu korzeni i kultury, która jakoś przetrwała w tle, w podświadomości. Mógłbym dla hecy złożyć ofiarę Leszemu, Perunowi czy innemu Welesowi, ale zastanawia mnie, czy znajdą się indywidua, które deklarują faktyczną wiarę w słowiańskie bóstwa?
Viljar pisze:
15 cze 2018, 08:55
Dlaczego ten wzorzec przedstawiłeś jako "męski"? :o
Bo mężczyzna jest bardziej przysposobiony do zadawania cierpienia, walki, trudnych warunków. Są to wskaźniki jego siły, przydatności, elementy dominacji. Archetyp przywódcy i wojownika.
Druga sprawa, że chciałem wstawić jakiś wzorzec, którego zabrakło w propozycji AlaZali i ten przyszedł mi pierwszy na myśl.
Viljar pisze:
15 cze 2018, 08:55
Zabawnym zbiegiem okoliczności właśnie redgowałem artykuł na temat sportów ekstremalnych. Okazało się, że chociaż mężczyźni osiągają lepsze wyniki, to jednak kobiet jest tutaj ponad dwa razy więcej. Wynika to z prostego powodu - kobiety są słabsze, ale bardziej wytrzymałe.
Których? Nie mylisz czasem ekstremalnych z wytrzymałościowymi? Ekstremalne z definicji oznaczają podejmowanie ryzyka, którego (statystycznie) kobiety bardziej unikają, także stwierdzenie, że jest tam dwukrotnie więcej kobiet...
Trójbój zaś jest przeciwieństwem sportów wytrzymałościowych. Vide włókna mięśni szybkokurczliwe vs wolnokurczliwe.
Z tą wytrzymałością to też różnie. Czy kobieta będzie w stanie dłużej biec, pływać?
Viljar pisze:
15 cze 2018, 08:55
Co do rywalizacji - mężczyźni okazują chęć do rywalizacji, owszem, ale to są często tylko takie małpie popisy. Jednak to kobiety są w tym względzie zwykle bardziej zajadłe.
Jakoś nie widać tego w nauce, polityce i biznesie. Może w relacjach, związkach, rodzinach.
Viljar pisze:
15 cze 2018, 08:55
Jeśli chodzi zaś o presję psychiczną - żaden facet nie zniesie tyle, co kobieta.
No tak, to jest argument nie do obalenia.

Yagarna pisze:
15 cze 2018, 19:53
Masz to piwo przy sobie czy trzeba ci kupić?
A dowodzik jest? Zawsze mam na stanie jakieś piwa. Ale się ograniczam, dość że trwa mundial.
Yagarna pisze:
15 cze 2018, 19:53
A co po trzecim, czwartym? Może zrób taki mały eksperyment, co?
Dobrze kombinujesz, mówiąc mi o eksperymencie, ale zwiększając dawkę stracę chęci do konstruktywnej twórczości.
Yagarna pisze:
15 cze 2018, 19:53
Pamiętaj, aby udokumentować i opublikować w Internecie wszytko co zrobisz. Może uda się stworzyć nową epopeję narodową?
Prędzej zadzwonię do KGB, grożąc zamachem na finały MS.
Yagarna pisze:
15 cze 2018, 19:53
Tak nawiasem mówiąc, czy wy się kiedykolwiek w czymkolwiek zgadzacie? Viljar i Scadrial? Mam wrażenie, że jeśli któryś coś pisze, to drugi zaraz mu przeczy.
Wymieniliśmy raptem ze 3 posty na głowę, także wiesz...
jak chcesz zobaczyć wieloletnią historię przydługich i bezcelowych dyskusji, wejdź na forum racjonalista.pl i poszukaj sporów użytkowników: 'Andrzej Bogusławski' i 'Brzostowski'. Tam to idzie w setkach, jeśli nie tysiącach wiadomości.
Wygląda na to, że przestali już publikować. Gdy jeden opuścił forum po 10 latach pisania, drugi zakończył niedługo po nim, bo głównym sensem egzystencji były te bezowocne spory. Smutne.

Yagarna pisze:
15 cze 2018, 19:53
Jakoś bardziej naturalne wydaje mi się (to jest opinia!), że jeśli jakaś dziewczyna ma problem, to zbiera znajome i o tym rozmawia. I rozmawia, i rozmawia, i rozmawia. Zdaje mi się (subiektywna ocena!), że u chłopców mniej tego w ogóle.
Ach te asekuracyjne nawiasy, w sumie się nie dziwię skąd one. Tak, można dostrzec taką zależność. Niektórzy dopatrują się w tłumieniu emocji wyższej umieralności mężczyzn na zawały i krótszej średniej życia. Pytanie, czy pozostawanie samemu ze swoimi problemami hartuje, a zarazem wyrzucanie z siebie wszelkich żali rozmiękcza? Jeśli tak, to może być to jedna z przyczyn domniemanej wyższej odporności psychicznej mężczyzn. Teraz pytanie 1: czy taki model radzenia sobie z problemami jest wynikiem kultury czy natury? Najpewniej jedno i drugie. Może wpływ ma różnica wypowiadanych dziennie słów przez płeć m oraz f, czego źródła doszukiwałbym się w "modelu jaskiniowym": cisza na polowaniu vs zabijanie czasu podczas zbieractwa i uczenie dziecka mówić.
Pytanie 2: czy okazywanie słabości jest tym samym co słabość? Facet może cierpieć w milczeniu, ale intensywniej niż płacząca w ramionach koleżanek kobieta.
Pytanie 3: czy ogólna gadatliwość ma przełożenie na sposoby radzenia sobie ze stresem
Yagarna pisze:
15 cze 2018, 19:53
Inna rzecz, wyrażanie i wyładowywanie emocji publicznie jest w miarę akceptowalne przez kobietę. Przez mężczyznę już mniej (jedna znajoma była przekonana do gimnazjum, że mężczyźni emocji nie posiadają). Wiecie, siła i te sprawy. Słabość.
Aha, to jest element kulturowy.
Yagarna pisze:
15 cze 2018, 19:53
Doszłam do wniosku, że skoro mam pewnego przyjaciela hetero i wciąż się przyjaźnimy... czy on uważa mnie za nieatrakcyjną?
Może nie dość atrakcyjną, może ma na oku kogoś innego, może jest nieśmiały i nie chce zrobić pierwszego kroku, może nie odczuwa jeszcze samotności w swoim wieku.
Yagarna pisze:
15 cze 2018, 19:53
Znajdujesz się na forum dla asów. To hetero są tutaj heretykami.
W punkt.
Yagarna pisze:
15 cze 2018, 19:53
Freud stwierdza, że to nie przypadek, takie użycie danego słowa. Czyli, punkt dla mnie?
Tu już nie, chyba że za czujność i wykrywacz sprzeczności właściwy dla INTP. Użycie celowe. Raz, bo zaproponowałaś taką nazwę. Dwa, bo pasowała w kontekście ingerencji w wolność słowa - wiesz, za głoszenie herezji stos i te klimaty.

Viljar pisze:
15 cze 2018, 21:02
Poza tym, zgadzamy się w wielu rzeczach, np. w kwestii tego, że Alazala przesadza w swoich dążeniach do likwidacji różnic między płciami - ale po co pisać posty o treści "Tak, panie kolego, masz pan rację"? Pisze się wtedy, gdy się dyskutuje
Z tym też się zgodzę i od razu czuję, że robię się nudny. I ten, obaj Szarleja doceniamy i nie lubimy męskiego dotyku.
Viljar pisze:
15 cze 2018, 21:02
Elementem rodzimowierstwa jest silny kult więzi rodzinnych i posiadania potomstwa.
Czyli długo bym się rodzimowierstwem nie zachwycał.
Decadente pisze:
15 cze 2018, 22:57
Nie złość się, ja głupi człowiek jestem.
Decadente pisze:
15 cze 2018, 22:57
O ***, to o mnie. Tak na przyszłość, proszę o soczystą lepę w mój głupi łeb, jak się znowu czegoś podobnego dopuszczę. Może być symbolicznie, tak czy siak będę zażenowana.
Chwilowo nie łapię ironii, także na wszelki wypadek będę śmiertelnie poważny. Z tymi wariatami to był sarkazm odnośnie stanowiska przyjaciółki Viljara. Natomiast pisząc o dyskusji z panną_x, nie miałem na celu zarzucać komukolwiek głupoty, a raczej wyrównoważyć stanowiska. Użyłem sformułowania w drugiej osobie liczby mnogiej, także nie bierz nic do siebie. Za sprecyzowanie dziękuję, teraz drobne uwagi:
Decadente pisze:
15 cze 2018, 22:57
Osobiście nie uznaję czegoś takiego jak kategoryzacja zainteresowań na żeńskie i męskie, bo zarówno kobieta jak i mężczyzna może się zajmować modą, makijażem i innymi pierdołami.
Przymiotnik "męski", pomijając kibel, a w znaczeniu «typowy dla mężczyzny lub zgodny ze stereotypem mężczyzny» zawiera już brak wykluczenia kobiet, czyli zainteresowanie słownikowo może być męskie, nawet jeśli przykładowo 20% zainteresowanych to kobiety.

A co do obrońców zwierząt, oczywiście mówimy o tych mniej racjonalnych :wink:

AIS_spełniona
Dzięki za sprostowanie. Mówisz o możliwości "awansu" przyjaźni do związku... mam pewną obawę, że gdy relacja ma potencjał związkowy, to jeśli go nie osiągnie, a zatrzyma się na przyjaźni, to ta przyjaźń jest chwiejna, bo gdzieś w tle tli się nadzieja na więcej i może pojawić się rozczarowanie z niespełnionych oczekiwań. Stabilniejsza byłaby taka, w której wiadomo z góry, że zakochanie się nie pojawi. W ostateczności ten rzadki okaz przyjaźni z ex, kiedy już wypróbowano dalszy etap i wykazano, że to nie działa.
Obrazek
Kliknij w obrazek, żeby powiększyć.

Awatar użytkownika
Animalia
pASibrzuch
Posty: 273
Rejestracja: 15 lip 2018, 18:01
Kontakt:

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: Animalia » 15 lip 2018, 20:49

Ależ oczywiście. Przecież nie każdy jest jakimś zboczencem, który na okrągło o jednym myśli. :wink:
Obrazek
Obrazek

sexowna
ASiołek
Posty: 79
Rejestracja: 12 lip 2018, 18:41

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: sexowna » 18 lip 2018, 23:16

Trudna sprawa .
Dużych sukcesów nie wróże tam gdzie są osoby NIE aseksualne

EjberZFyrtla
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 18 lip 2018, 07:34
Lokalizacja: Poznań

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: EjberZFyrtla » 27 lip 2018, 07:49

jest możliwa. mam przyjaciółkę aczkolwiek ona jest lesbijką, co z pewnością ułatwiło sprawę, tak więc da się.

sexowna
ASiołek
Posty: 79
Rejestracja: 12 lip 2018, 18:41

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: sexowna » 28 lip 2018, 00:06

EjberZFyrtla pisze:
27 lip 2018, 07:49
jest możliwa. mam przyjaciółkę aczkolwiek ona jest lesbijką, co z pewnością ułatwiło sprawę, tak więc da się.
:)
Tylko dlatego Wam sie udało.Tam gdzie jest pożadanie-nie ma miejsca na przyjaźń.















t

EjberZFyrtla
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 18 lip 2018, 07:34
Lokalizacja: Poznań

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: EjberZFyrtla » 29 lip 2018, 08:56

]:)
Tylko dlatego Wam sie udało.Tam gdzie jest pożadanie-nie ma miejsca na przyjaźń.


możliwe, tylko czy w naszym przypadku gdy nie ma pożądania to czy by wyszło?

sexowna
ASiołek
Posty: 79
Rejestracja: 12 lip 2018, 18:41

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: sexowna » 29 lip 2018, 22:13

EjberZFyrtla pisze:
29 lip 2018, 08:56
]:)
Tylko dlatego Wam sie udało.Tam gdzie jest pożadanie-nie ma miejsca na przyjaźń.


możliwe, tylko czy w naszym przypadku gdy nie ma pożądania to czy by wyszło?
Bez pożądania-jak najbardziej.

EjberZFyrtla
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 18 lip 2018, 07:34
Lokalizacja: Poznań

Re: Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa?

Post autor: EjberZFyrtla » 31 lip 2018, 21:33

sexowna pisze:
29 lip 2018, 22:13
EjberZFyrtla pisze:
29 lip 2018, 08:56
]:)
Tylko dlatego Wam sie udało.Tam gdzie jest pożadanie-nie ma miejsca na przyjaźń.


możliwe, tylko czy w naszym przypadku gdy nie ma pożądania to czy by wyszło?
Bez pożądania-jak najbardziej.
W przypadku Asów właśnie tego nie ma właśnie:)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości