Książka "Intymne życie zwierząt"

Ogłoszenia o wywiadach, artykułach, książkach, filmach... Znajdziesz coś? Podziel się.
Awatar użytkownika
takasobie
ASter
Posty: 635
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: takasobie » 5 kwie 2018, 13:50

Pozycja chyba mało aseksualna, ale pasuje do drugiej części tytułu działu :).
Nowość wydawnicza na polskim rynku - książka "Intymne życie zwierząt" https://ksiegarnia.proszynski.pl/product,76052. Nie czytałam całości, ale widziałam zdjęcia dwóch stron - są tak pozycje seksualne, ale bez szczegółów, po prostu 2 zwierzęta leżące na sobie, natomiast w opisach było o dobieraniu się w pary. Nie wiem, jak w reszcie, której nie widziałam. Pozycja dla dzieci.
Co sądzicie o tej książce? :)

Awatar użytkownika
BlueStar
mASełko
Posty: 140
Rejestracja: 25 gru 2017, 23:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: BlueStar » 31 maja 2018, 12:01

takasobie pisze:
5 kwie 2018, 13:50
Pozycja dla dzieci.
Co sądzicie o tej książce? :)
Wydaje mi się, że to spoko książka. Jak ktoś nie chce dziecku tłumaczyć skąd się biorą mało kotki lub pieski to polecam:) Dzieciaki są mądre, dodadzą dwa do dwóch i już nie będziecie musieli nawet tłumaczyć skąd się biorą dzieci. Tylko uważajcie na pytania typu: A mnie tata też w brzuszku nosił jak koniki morski ? :D :D

Awatar użytkownika
takasobie
ASter
Posty: 635
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: takasobie » 31 maja 2018, 12:20

BlueStar pisze:
31 maja 2018, 12:01
takasobie pisze:
5 kwie 2018, 13:50
Pozycja dla dzieci.
Co sądzicie o tej książce? :)
Wydaje mi się, że to spoko książka. Jak ktoś nie chce dziecku tłumaczyć skąd się biorą mało kotki lub pieski to polecam:) Dzieciaki są mądre, dodadzą dwa do dwóch i już nie będziecie musieli nawet tłumaczyć skąd się biorą dzieci. Tylko uważajcie na pytania typu: A mnie tata też w brzuszku nosił jak koniki morski ? :D :D
Myślę, że niektóre kobiety chętnie by outsourcowały ciążę na ojca dziecka :D

Awatar użytkownika
BlueStar
mASełko
Posty: 140
Rejestracja: 25 gru 2017, 23:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: BlueStar » 31 maja 2018, 12:58

takasobie pisze:
31 maja 2018, 12:20

Myślę, że niektóre kobiety chętnie by outsourcowały ciążę na ojca dziecka :D
Czekam z niecierpliwością, aż to będzie możliwe :)

Awatar użytkownika
króliczka
mASełko
Posty: 145
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: króliczka » 21 sie 2018, 16:17

Z chęcią przejrzę tę książeczkę. Jestem zapisana również do biblioteki dla dzieci, więc nie powinno być problemu, a jak nie będzie tam to może zdobędę w księgarni.
Kiedyś czytałam nieco doroślejszą wersję - "Cenę miłości" Dröschera, i tym co zapadło mi w pamięć był fakt że akt seksualny prawie zawsze/zawsze(?) wiąże się w świecie zwierząt z zadawaniem bółu, i przemocą (czyli okazało się jeszcze gorzej niż podejrzewałam, bo owszem - to że często tak jest wiedziałam od dziecka, ale stawiałam że może nie u większości/wszystkich gatunków, tylko np. u połowy).

Jako że wychowywałam się na wsi a moi dziadkowie posiadali zarówno zwierzęta gospodarskie jak i domowe, w okresie letnim widok seksu (z tym że najczęściej istot należących do innego gatunku) był dla mnie jednym z najczęstszych (kilkanaście kopulacji dziennie to minimum). Pamiętam jak będąc kilkulatką zastanawiałam się czy każdy seks koguta z kurą to gwałt (a to dlatego że samica zawsze uciekała, na dodatek samiec gdy już udało mu się ją dopaść tłukł ją dziobem w głowę z całej siły, więc kiedy dochodziło do sytuacji w której liczba kogutów przewyzszała liczbę kur, zaczynały one tj. samice przypominać ofiary jakiejś wojny - brak piór na głowach, krwawe rany na nich, otępiałe, zagubione spojrzenia), i przyznam szczerze że do dzisiaj tego nie wiem. Chodzi mi o tę ucieczkę - czy to możliwe, żeby czasami była czymś w rodzaju gry? Osobiście wydaje mi się że nie, ale wejść do głowy kurze nie mogę. Tak czy siak - tak gdzie seks zawsze była po nim krew, i mniejsze bądź większe obrażenia (przeważnie strony żeńskiej).
U innych zwierząt które znałam podobnie, no może niekiedy u kotów przedstawiało się to inaczej - czasami kocica w pewnym momencie zatrzymywała się przylegając do ziemi, więc można było pomyśleć (nie wiem czy słusznie) będąc obserwatorem z zewnatrz że jednak tego chce, że nie zawsze jest to czymś wymuszonym.

Niezależnie jednak od pewnych wyjątków - związek seksu z czymś brutalnym i bolesnym jest raczej trudny do zanegowania, bo występują razem i od zawsze u większości zwierząt, w tym oczywiście człowieka, z tym że uznał on na pewnym etapie że branie kogoś na siłę, to coś co nie powinno mieć miejsca.

Awatar użytkownika
Animalia
pASibrzuch
Posty: 269
Rejestracja: 15 lip 2018, 18:01
Kontakt:

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: Animalia » 21 sie 2018, 19:56

króliczka pisze:
21 sie 2018, 16:17
Z chęcią przejrzę tę książeczkę. Jestem zapisana również do biblioteki dla dzieci, więc nie powinno być problemu, a jak nie będzie tam to może zdobędę w księgarni.
Kiedyś czytałam nieco doroślejszą wersję - "Cenę miłości" Dröschera, i tym co zapadło mi w pamięć był fakt że akt seksualny prawie zawsze/zawsze(?) wiąże się w świecie zwierząt z zadawaniem bółu, i przemocą (czyli okazało się jeszcze gorzej niż podejrzewałam, bo owszem - to że często tak jest wiedziałam od dziecka, ale stawiałam że może nie u większości/wszystkich gatunków, tylko np. u połowy).

Jako że wychowywałam się na wsi a moi dziadkowie posiadali zarówno zwierzęta gospodarskie jak i domowe, w okresie letnim widok seksu (z tym że najczęściej istot należących do innego gatunku) był dla mnie jednym z najczęstszych (kilkanaście kopulacji dziennie to minimum). Pamiętam jak będąc kilkulatką zastanawiałam się czy każdy seks koguta z kurą to gwałt (a to dlatego że samica zawsze uciekała, na dodatek samiec gdy już udało mu się ją dopaść tłukł ją dziobem w głowę z całej siły, więc kiedy dochodziło do sytuacji w której liczba kogutów przewyzszała liczbę kur, zaczynały one tj. samice przypominać ofiary jakiejś wojny - brak piór na głowach, krwawe rany na nich, otępiałe, zagubione spojrzenia), i przyznam szczerze że do dzisiaj tego nie wiem. Chodzi mi o tę ucieczkę - czy to możliwe, żeby czasami była czymś w rodzaju gry? Osobiście wydaje mi się że nie, ale wejść do głowy kurze nie mogę. Tak czy siak - tak gdzie seks zawsze była po nim krew, i mniejsze bądź większe obrażenia (przeważnie strony żeńskiej).
U innych zwierząt które znałam podobnie, no może niekiedy u kotów przedstawiało się to inaczej - czasami kocica w pewnym momencie zatrzymywała się przylegając do ziemi, więc można było pomyśleć (nie wiem czy słusznie) będąc obserwatorem z zewnatrz że jednak tego chce, że nie zawsze jest to czymś wymuszonym.

Niezależnie jednak od pewnych wyjątków - związek seksu z czymś brutalnym i bolesnym jest raczej trudny do zanegowania, bo występują razem i od zawsze u większości zwierząt, w tym oczywiście człowieka, z tym że uznał on na pewnym etapie że branie kogoś na siłę, to coś co nie powinno mieć miejsca.
Nie zawsze. Np. samica hieny decyduje, czy dopuści samca, czy nie, większość ptactwa domowego w przypadku samic też kontroluje to, który samiec je zapłodni. Dużo by wymieniać. W przypadku kotów-często kocica pozwala kocurowi się zapłodnić, a że boli to żadnej ze stron nie wina (koty mają małe kolce na penisie, aby uniknąć zapłodnienia przez poprzedniego, który z samicą kopulował. Kocur nie kontroluje tego, kiedy te kolce się wysuną, więc nie jego wina).
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
króliczka
mASełko
Posty: 145
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: króliczka » 26 sie 2018, 10:25

Animalia, dzięki za te przykłady. Niewiele szczegółów pamiętam z tamtej książki.
O tych kolcach na penisie u kocurów słyszałam - tak, to nie jego wina, jednak związek bólu z kopulacją mimo braku celowości w jego zadawaniu również tutaj się pojawia.

Awatar użytkownika
Scadrial
mASełko
Posty: 102
Rejestracja: 9 lut 2018, 06:25

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: Scadrial » 29 sie 2018, 20:48

króliczka pisze:
21 sie 2018, 16:17
Jako że wychowywałam się na wsi a moi dziadkowie posiadali zarówno zwierzęta gospodarskie jak i domowe, w okresie letnim widok seksu (z tym że najczęściej istot należących do innego gatunku) był dla mnie jednym z najczęstszych (kilkanaście kopulacji dziennie to minimum). Pamiętam jak będąc kilkulatką zastanawiałam się czy każdy seks koguta z kurą to gwałt (a to dlatego że samica zawsze uciekała, na dodatek samiec gdy już udało mu się ją dopaść tłukł ją dziobem w głowę z całej siły, więc kiedy dochodziło do sytuacji w której liczba kogutów przewyzszała liczbę kur, zaczynały one tj. samice przypominać ofiary jakiejś wojny - brak piór na głowach, krwawe rany na nich, otępiałe, zagubione spojrzenia), i przyznam szczerze że do dzisiaj tego nie wiem.
<Freud mode>
Widok brutalnej natury spowodował tedy traumę u tej wrażliwej dziewczynki, rzutując na dorosły byt, przez co nabrała negatywnych skojarzeń odnośnie seksu. Wyparła potrzebę i wyrzekła się jej. Mimo że nie aseksualna, postanowiła zostać anorektyczką, żeby zminimalizować popęd.
</>

A tak na poważnie, wcale bym się nie zdziwił, gdyby było w tym sporo prawdy. Takie widoki dla kilkuletniego dziecka mogą być obciążające psychicznie. Natomiast celowa manipulacja wagą w celu ograniczenia libido nie jest... często spotykana. Trochę już o niej mówiłaś w innych tematach, dlatego zapytam teraz, czy znasz jeszcze kogoś, kto tymi samymi sposobami doprowadziłby u siebie do zaniku libido?
króliczka pisze:
21 sie 2018, 16:17
Chodzi mi o tę ucieczkę - czy to możliwe, żeby czasami była czymś w rodzaju gry?
Stawiałbym, że to standardowa gierka ewolucji. Samica ucieka, żeby nie mógł rozmnożyć się samiec za słaby, by ją dogonić. Jest to zwierzęca forma standardów doboru partnera seksualnego.
Żeby następowała selekcja naturalna wewnątrz gatunku, do samicy powinni być dopuszczani najsilniejsi z samców, stąd samica utrudnia zapłodnienia, może nawet i przez taką walkę. Jeśli samiec przegra, to znaczy że nie jest wart przekazania swojego materiału genetycznego. Widocznie u jednych gatunków samce walczą z samcami o samicę, a u kur samce walczą też z samicami. Pewnie u tych prymitywniejszych gatunków przyjemność seksualna samicy byłaby niepożądana, bo przez to nie dokonywałaby się selekcja. Samice więc wyewoluowały w taki sposób, żeby nie chcieć kopulacji (albo dopuścić byle jakiego samca do kopulacji - co obserwuje się też u ludzi), dlatego musi nastąpić walka. Gatunki funkcjonujące w ten sposób rozmnażały się selektywnie, przez co miały przewagę na tymi, w których samice były, hmm, bardziej przystępne.

Wywody o ewolucyjnym charakterze zachowań zwierzęcych nie są poparte profesjonalną wiedzą o kurach, dlatego zastrzegam sobie możliwość popełnienia pomyłki. Nie wykluczam istnienia lepszego wytłumaczenia dla tego zjawiska.

Dlaczego gwałt jest dla kobiety dramatem, nawet jeśli ogólnie lubi ona seks i nie ma partnera? Z perspektywy ewolucyjnej dlatego, że jest pogwałceniem nakazu wybierania tylko wartościowych partnerów. Samice płacą znacznie wyższą cenę za rozmnażanie się i mają też większe ograniczenia niż samce. Powinny więc uważnie dobierać sobie partnerów, inaczej potomstwo będzie słabe (niedostosowane do warunków), albo ojciec nie dostarczy odpowiednich zasobów do jego utrzymania. Gwałt jest zaprzeczeniem tej reguły, bo samiec może być największym zerem genetycznym i społecznym, a samicy odbiera się prawo wybierania ojca dla swoich dzieci, czyli wyboru kluczowego dla jej i dzieci przetrwania. Kobiety więc muszą nienawidzić gwałtu. Gdyby lubiły, oznaczałoby to zupełną dowolność przekazywanych genów oraz brak wsparcia ojca dla swoich (albo możliwe-że-swoich) dzieci, czyli upadek gatunku, a przynajmniej regres.
Samiec chce mieć pewność, że samica i jej potomstwo należą do niego, dlatego premiowana jest samica wierna. Brak tej wierności i związana z tym niepewność co do potomstwa mogłyby sprawić, że samiec nie miałby wystarczającego powodu, żeby angażować się w pracę na rzecz takiej wątpliwej rodziny.
Samiec chciałby też spłodzić jak najwięcej potomstwa, bo nie kosztuje to go nic, czyli albo poligynia, albo 2 strategie rozrodcze na ilość vs na jakość. Ewentualnie fuzja, czyli posiadanie stałej rodziny i skoki w bok bez zaangażowania.
Obrazek
Kliknij w obrazek, żeby powiększyć.

Awatar użytkownika
króliczka
mASełko
Posty: 145
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: króliczka » 31 sie 2018, 18:19

Scadrial pisze:
29 sie 2018, 20:48
A tak na poważnie, wcale bym się nie zdziwił, gdyby było w tym sporo prawdy. Takie widoki dla kilkuletniego dziecka mogą być obciążające psychicznie.

Było jeszcze coś gorszego i bardziej skomplikowanego, ale z pewnych względów nie będę o tym pisać. Moja ogólna (czasami zmniejszająca się, a czasami przybierająca na sile) niechęć do seksualności jest też w dużej mierze spowodowana tym że nie podobają mi się poglądy większości(?) ludzi na tę sferę, a jakie to? Długo by pisać (nie chcę robić ogromniastego offtopu), jeden z rodzajów podniecenia, oraz to jakie rzeczy bywają najczęściej jego zapalnikiem.


Scadrial pisze:
29 sie 2018, 20:48
Trochę już o niej mówiłaś w innych tematach, dlatego zapytam teraz, czy znasz jeszcze kogoś, kto tymi samymi sposobami doprowadziłby u siebie do zaniku libido?

Konkretnej osoby oprócz siebie nie znam. Słyszałam jedynie o używaniu tego sposobu przez niektóre/-ych zakonnice/-ków dawno temu (przed powiązaniem tych dwóch rzeczy ze sobą w swoim przypadku), a potem tak jakoś wyłowiłam z pamięci czy natknęłam się gdzieś ponownie na tę informację o nich.

panna_x
alabAStrowy bożek
Posty: 1354
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: panna_x » 14 wrz 2018, 12:04

To smutne, króliczko. Mnie też seks kojarzył się z czymś okrutnym i agresywnym. W dodatku budził we mnie nie tylko lęk, ale i obrzydzenie ( np męska anatomia). Ogólnie kobieca seksualność kojarzy mi się z bólem np gwałty, defloracja, miesiączka, poród, depilacja sfer intymnych, bolesne stosunki, jeśli facet olał grę wstępną itd.
A teraz jeszcze dochodzą do tego zwierzęta. Słyszałam np o tym, że delfiny gwałcą samice, a wydają się tak miłe. O kotach też słyszałam, zgadzam się z Tobą, co z tego, że nie jego wina, skoro seks jest związany z bólem. U ludzi też nie jest winą faceta, że dziewicę boli, ale jednak to on ten ból wywołuje. Słyszałam też, że błona dziewicza występuje też u innych zwierząt np świnek morskich.
Natomiast w ogóle nie zgadzam się ze Scadrialem, że gwałt jest ewolucyjnie zły, bo geny może przekazać słaby samiec. Nie sądzę, że gdyby sprawca był silny, młody i zdrowy ( genetycznie super materiał na ojca), to gwałt byłby przyjemny dla ofiary.

Awatar użytkownika
Scadrial
mASełko
Posty: 102
Rejestracja: 9 lut 2018, 06:25

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: Scadrial » 17 wrz 2018, 00:08

króliczka pisze:
31 sie 2018, 18:19
Konkretnej osoby oprócz siebie nie znam. Słyszałam jedynie o używaniu tego sposobu przez niektóre/-ych zakonnice/-ków dawno temu (przed powiązaniem tych dwóch rzeczy ze sobą w swoim przypadku), a potem tak jakoś wyłowiłam z pamięci czy natknęłam się gdzieś ponownie na tę informację o nich.
Hmm, a czy dieta, którą stosujesz jest zarazem niskotłuszczowa?

panna_x pisze:
14 wrz 2018, 12:04
Ogólnie kobieca seksualność kojarzy mi się z bólem np gwałty, defloracja, miesiączka, poród, depilacja sfer intymnych, bolesne stosunki, jeśli facet olał grę wstępną itd.
Zauważ, że zarazem najsilniejsze przeżycia seksualne są doświadczane przez kobiety i potencjalnie mogą mieć one więcej orgazmów od mężczyzn. Mężczyźni za to mają pewną przyjemność za każdym razem, brak bólu.
panna_x pisze:
14 wrz 2018, 12:04
Słyszałam np o tym, że delfiny gwałcą samice, a wydają się tak miłe.
No kto by się spodziewał. Pytanie czy prostytu... zwierzęta w ogóle mogą się gwałcić, czy zastosowanie tego słowa jest nadużyciem.
A zastanawiałaś się czy delfiny mają wolną wolę? :mrgreen:
panna_x pisze:
14 wrz 2018, 12:04
Natomiast w ogóle nie zgadzam się ze Scadrialem...
To nowość :lol:
panna_x pisze:
14 wrz 2018, 12:04
...że gwałt jest ewolucyjnie zły, bo geny może przekazać słaby samiec. Nie sądzę, że gdyby sprawca był silny, młody i zdrowy ( genetycznie super materiał na ojca), to gwałt byłby przyjemny dla ofiary.
Niestety, mechanizmy ewolucyjne cechuje niska precyzja i dostosowanie do sytuacji (co jest podstawą, by zająć się dostosowywaniem poprzez inżynierię genetyczną). To się raczej opiera na takiej zasadzie, że jak weźmiesz dwie grupki samic homo sapiens sprzed 50 tysięcy lat, z których jedna jest genetycznie predysponowana do lubienia seksu z byle kim (czyli dla niej gwałt niemalże nie istnieje, bo chętnie daje), albo nie ma wielkich oporów, natomiast druga grupka samic uważnie dobiera partnerów (poprzez prosty mechanizm - nie przepadały za seksem z byle kim), to okazało się, że grupka "cnotliwa" posiadała potomstwo lepszej jakości i miała częściej zapewnione wsparcie faceta, który musiał się postarać, żeby otrzymać seks (im więcej w coś inwestujesz, tym trudniej Ci przyznać przed sobą, że to był błąd, i tym bardziej to cenisz). Wobec grupki "rozwiązłej" nikt się starać nie musiał, więc tej opieki wiele nie było, a geny bardziej losowe. I tym sposobem dobór naturalny mógł ograniczyć rozmnażanie się kobiet nie nielubiących gwałtów. Dochodzi do tego jeszcze gros czynników takich jak wartość czystości (pozwalającej w jakimś stopniu wykluczyć ojcostwo innego samca), choroby weneryczne, hipergamia ( na którą mogą wskazywać badania genetyczne - więcej przodków żeńskich niż męskich u ludzi).
panna_x pisze:
14 wrz 2018, 12:04
Nie sądzę, że gdyby sprawca był silny, młody i zdrowy ( genetycznie super materiał na ojca), to gwałt byłby przyjemny dla ofiary
Ciekawe, że pominęłaś cechę urody. Zbierając to do kupy zapewne gwałt ze strony ładnego, zdrowego, silnego i młodego faceta jest statystycznie mniej nieprzyjemny niż gwałt ze strony faceta statystycznego/przypadkowego. Zresztą taki facet nie musi uciekać się do gwałtów.
A już zupełnie olałaś fragment traktujący o wartości zaangażowania ojca w wychowanie dzieci oraz dostarczenie im zasobów do życia, podobnie jak pominęłaś argument o braku możliwości wyboru komu urodzi się dziecko. Generalnie nawet małpa lub małe dziecko woli mieć wybór, niż ograniczenie do jednej opcji (nawet tej najlepszej!), tu też doszukałbym się nieubłaganej ręki ewolucji.

Pisałem też coś, że gwałt jest przejawem niedostosowania społecznego, bo skoro facet bierze kobietę nie licząc się z jej zdaniem, to jest osobnikiem olewającym normy społeczne (kształtowane przez tysiąclecia), a pozycja w społecznej hierarchii jest istotnym czynnikiem atrakcyjności. Zatem osobnik, który gwałci (jeśli nie jest przywódcą/ kimś wysoko postawionym, komu nikt nie podskoczy), niejako stawia siebie w roli wyrzutka, czyli beznadziejny materiał na ojca.

Idąc dalej, mógłbym rozwinąć temat ewolucyjnego dostosowania o miłość, którą uważam, podążając za Lemem-Golemem XIV, za narzędzie ewolucji, którym trzyma jeszcze w ryzach istoty dochodzące rozumu. Tutaj szkoda mi strzępić ryja, więc w skrócie powiem, że miłość pomogła ludziom przetrwać (ludzkie szczenięta potrzebują wyjątkowej opieki zarówno pod kątem jakościowym, jak i czasowym). Miłość między kobietą a mężczyzną została dość mocno skojarzona z seksem, który miał być dla niej wyłączny w tej idealnej postaci, także seks z byle kim, albo tym bardziej przymuszenie do seksu, jest dla tej sfery miłości dewaluacją.
Obrazek
Kliknij w obrazek, żeby powiększyć.

Awatar użytkownika
marzesobie
ASiołek
Posty: 98
Rejestracja: 28 kwie 2017, 12:35

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: marzesobie » 17 wrz 2018, 07:16

Scadrial pisze:
17 wrz 2018, 00:08
gwałt ze strony ładnego, zdrowego, silnego i młodego faceta jest statystycznie mniej nieprzyjemny niż gwałt ze strony faceta statystycznego/przypadkowego.
Przepraszam, bo miałam nie komentować żadnych postów tej osoby ale ten fragment szczególnie mnie wzburzył, bo piszesz o statystyce, jakbyś miał na ten temat dane, a tak zapewne nie jest. Piszesz zapewne o swoich odczuciach, bo wydaje Ci się że kobieta która zostanie zgwałcona przez jak to napisałeś "ładnego, zdrowego, silnego i młodego faceta" będzie mniej zraniona bo niby gwałt będzie mniej nieprzyjemny. Serio? większych głupot w życiu nie czytałam.
Ja też nie mogę mówić o statystyce czy czymkolwiek ale jestem kobietą i wiem że na prawdę dla mnie gwałt dokonany przez brzydkiego lub ładnego faceta jest takim samym gwałtem czyli czymś na co ten facet nie miał przyzwolenia i obojętnie czy czynu tego dokonuje osoba która wygląda nieźle, czy gorzej.
Na prawdę myślisz że gwałcona osoba ocenia urodę gwałciciela? Czy ładny czy nie ładny takie coś, bo nie nazwę tego człowiekiem, dla zgwałconej kobiety jest potworem, przynajmniej dla mnie, i na pewno nie czułabym się lepiej bo zgwałciłby mnie "ładny, zdrowy, silny i młody facet"

Awatar użytkownika
takasobie
ASter
Posty: 635
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: takasobie » 17 wrz 2018, 07:30

marzesobie pisze:
17 wrz 2018, 07:16
Scadrial pisze:
17 wrz 2018, 00:08
gwałt ze strony ładnego, zdrowego, silnego i młodego faceta jest statystycznie mniej nieprzyjemny niż gwałt ze strony faceta statystycznego/przypadkowego.
Przepraszam, bo miałam nie komentować żadnych postów tej osoby ale ten fragment szczególnie mnie wzburzył, bo piszesz o statystyce, jakbyś miał na ten temat dane, a tak zapewne nie jest. Piszesz zapewne o swoich odczuciach, bo wydaje Ci się że kobieta która zostanie zgwałcona przez jak to napisałeś "ładnego, zdrowego, silnego i młodego faceta" będzie mniej zraniona bo niby gwałt będzie mniej nieprzyjemny. Serio? większych głupot w życiu nie czytałam.
Ja też nie mogę mówić o statystyce czy czymkolwiek ale jestem kobietą i wiem że na prawdę dla mnie gwałt dokonany przez brzydkiego lub ładnego faceta jest takim samym gwałtem czyli czymś na co ten facet nie miał przyzwolenia i obojętnie czy czynu tego dokonuje osoba która wygląda nieźle, czy gorzej.
Na prawdę myślisz że gwałcona osoba ocenia urodę gwałciciela? Czy ładny czy nie ładny takie coś, bo nie nazwę tego człowiekiem, dla zgwałconej kobiety jest potworem, przynajmniej dla mnie, i na pewno nie czułabym się lepiej bo zgwałciłby mnie "ładny, zdrowy, silny i młody facet"
W przypadku gwałtów to, idąc logiką Scadriala, czynnikiem decydującym o bolesności gwałtu powinien być wygląd penisa (o ile gwałciciel go używa). Wtedy jeśli penis nam się podoba, to gwałt jest nawet przyjemny, a kiedy jest dla nas brzydki, to jest to taki czysty gwałt.

Awatar użytkownika
Scadrial
mASełko
Posty: 102
Rejestracja: 9 lut 2018, 06:25

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: Scadrial » 17 wrz 2018, 20:59

marzesobie pisze:
17 wrz 2018, 07:16
Przepraszam, bo miałam nie komentować żadnych postów tej osoby
Hmm, nie kojarzę Ciebie (albo, może powinienem rzec, "tej osoby"). Spotkaliśmy się już na tym forum? Można wiedzieć skąd taka wrogość?
marzesobie pisze:
17 wrz 2018, 07:16
Scadrial pisze: ↑17 wrz 2018, 00:08
gwałt ze strony ładnego, zdrowego, silnego i młodego faceta jest statystycznie mniej nieprzyjemny niż gwałt ze strony faceta statystycznego/przypadkowego.
Zacytowałaś niepełne zdanie, co zmienia jego brzmienie. A to się nazywa manipulacja wypowiedzią. Oto jak brzmiało ono w całości:
"Zbierając to do kupy, zapewne gwałt ze strony ładnego, zdrowego, silnego i młodego faceta jest statystycznie mniej nieprzyjemny niż gwałt ze strony faceta statystycznego/przypadkowego."

Oznacza to, że nie jestem do końca pewien, czy jest tak faktycznie, ale mam pewne podejrzenia. Na podobnej zasadzie gwałt ze strony kobiety pięknej, a kobiety brzydkiej byłby zupełnie inaczej odbierany przez statystycznego mężczyznę. Kobiety mają inne podejście od mężczyzn, jednak obstawiałbym, że w pewnym zakresie ta reguła dotyczyłaby także kobiet.
Przy czym określenie "statystycznie" też nie padło tutaj przypadkowo. Oznacza ono, że być może dla części kobiet nie będzie stanowić różnicy wygląd oprawcy, co nie zmieni ogólnego wyniku.
marzesobie pisze:
17 wrz 2018, 07:16
Piszesz zapewne o swoich odczuciach, bo wydaje Ci się że kobieta która zostanie zgwałcona przez jak to napisałeś "ładnego, zdrowego, silnego i młodego faceta" będzie mniej zraniona bo niby gwałt będzie mniej nieprzyjemny.
Okoliczności mają znaczenie. "Mniej zraniona" nie oznacza, że nie będzie zraniona.
marzesobie pisze:
17 wrz 2018, 07:16
Ja też nie mogę mówić o statystyce czy czymkolwiek ale jestem kobietą i wiem że na prawdę dla mnie gwałt dokonany przez brzydkiego lub ładnego faceta jest takim samym gwałtem czyli czymś na co ten facet nie miał przyzwolenia i obojętnie czy czynu tego dokonuje osoba która wygląda nieźle, czy gorzej.
Jako pojedyncza jednostka i w dodatku osoba aseksualna, która z założenia czuje niechęć do seksu jako takiego, Twoje podejście w tym temacie ma znikomą wartość argumentacyjną. Mówiłem o ogóle kobiet, z których większość jest hetero. Niewielka część miewa nawet fantazje w postaci gwałtu i choćby biorąc pod uwagę tę część, statystycznie wyszłoby, że kobiety odrobinę bardziej wolałyby napaść ze strony samca posiadającego dobre cechy zewnętrzne.
marzesobie pisze:
17 wrz 2018, 07:16
Na prawdę myślisz że gwałcona osoba ocenia urodę gwałciciela?
To zależy. Gwałty bywają różne i niekiedy pochodzą ze strony faceta, który kobiecie się podoba, z którym nawet się umawia, a sam gwałt polega na przekroczeniu granicy w danej relacji. Albo laska jest pijana i się opiera, ale jej uczucia są na tyle ambiwalentne, że ten opór nie jest stanowczy, a sam gwałt nie wyrządza jej takiej szkody jak gdyby pochodził ze strony jakiegoś obleśnego dziada. Biorąc pod uwagę te możliwości, zwłaszcza grupę gwałtów ze strony mężczyzn w jakimś stopniu znanych (to podobno większość gwałtów), obstawiałbym, że ich atrakcyjność będzie miała znaczenie. Jeśli kobieta czuje fizyczny pociąg do jednego faceta, a obojętność lub odrazę do drugiego, to z dwojga złego statystycznie mniejszą szkodę na jej psychice wywoła gwałt ze strony tego pierwszego, co oczywiście nie umniejsza jego winy.
Spektrum jest naprawdę szerokie. Próbując sprowadzić wszystko do czynu równie szkodliwego bez względu na okoliczności, pokazujesz tylko, że nie zdajesz sobie z tego sprawy.
marzesobie pisze:
17 wrz 2018, 07:16
Czy ładny czy nie ładny takie coś, bo nie nazwę tego człowiekiem, dla zgwałconej kobiety jest potworem, przynajmniej dla mnie, i na pewno nie czułabym się lepiej bo zgwałciłby mnie "ładny, zdrowy, silny i młody facet"
Podzieliłaś się swoją opinią. A teraz dowiedz się, co to znaczy statystycznie.

takasobie pisze:
17 wrz 2018, 07:30
W przypadku gwałtów to, idąc logiką Scadriala, czynnikiem decydującym o bolesności gwałtu powinien być wygląd penisa (o ile gwałciciel go używa).
No poniekąd jest, a konkretniej cecha wyglądu w postaci rozmiaru, bo poza tym pałka do pałki podobna.
Małe sprostowanie: napisałem "nieprzyjemny", niekoniecznie mając na myśli ból fizyczny (co sugerowałoby użyte przez Ciebie określenie "bolesny") , a raczej na ogół odczuć fizycznych i psychicznych tak w trakcie, jak i po zdarzeniu. Oczywiście "nieprzyjemny" to eufemizm.
A z tą logiką się nie rozpędzaj. Zawężenie cechy "wygląd" do wyglądu penisa to nadużycie.
Obrazek
Kliknij w obrazek, żeby powiększyć.

Hazel
gimnASjalista
Posty: 16
Rejestracja: 21 mar 2016, 18:27

Re: Książka "Intymne życie zwierząt"

Post autor: Hazel » 18 wrz 2018, 21:54

Zbierając to do kupy zapewne gwałt ze strony ładnego, zdrowego, silnego i młodego faceta jest statystycznie mniej nieprzyjemny niż gwałt ze strony faceta statystycznego/przypadkowego. Zresztą taki facet nie musi uciekać się do gwałtów.
Oznacza to, że nie jestem do końca pewien, czy jest tak faktycznie, ale mam pewne podejrzenia. Na podobnej zasadzie gwałt ze strony kobiety pięknej, a kobiety brzydkiej byłby zupełnie inaczej odbierany przez statystycznego mężczyznę. Kobiety mają inne podejście od mężczyzn, jednak obstawiałbym, że w pewnym zakresie ta reguła dotyczyłaby także kobiet.
Przy czym określenie "statystycznie" też nie padło tutaj przypadkowo. Oznacza ono, że być może dla części kobiet nie będzie stanowić różnicy wygląd oprawcy, co nie zmieni ogólnego wyniku.
Pierwsze co się rzuca w postach poprzednika, to wyraźne nadużywanie słowa "statystyczny". Nie wiem skąd ta maniera, może ma ona podbudować wątpliwą wartość wypowiedzi, bo z treści postów wynika, że Scadrial nie wie czym jest statystyka i co oznacza słowo statystyczny. Zarzut ten formułuję, ponieważ nie przytaczasz żadnych danych odnośnie "statystycznej kobiety" i "statystycznego mężczyzny", nie prezentujesz wyników obserwacji, nie analizujesz danych, nie opisujesz metod itd., a to jest przecież fundament tej nauki. To co piszesz jest jedynie twoim domniemaniem w kwestii, która jest w gruncie rzeczy przez ciebie wydumana.
Czymże jest ten "ogólny wynik" do którego w ogóle można się odnosić? Czymże jest "statystyczna kobieta" i "statystyczny mężczyzna"? Niestety problem w tej dyskusji polega na tym, że a) przedmiotem twoich rozważań są twoje sądy, a nie konkret, b) operujesz uproszczeniami, stąd innym użytkownikom trudno nawet podjąć temat.
Idąc dalej. Opiniom, przedstawionym przez użytkowniczki (czyli konkretne osoby) przeciwstawiasz coś, co jest twoim domysłem. Ich opinie są jak dane zebrane w sondzie. Zatem: twarde dane kontra domysł, że jest zapewne tak, jak uważasz. Tworzysz pseudo-zbiór, który interpretujesz tak jak ci wygodnie, a potwierdzają to słowa:
(...) być może dla części kobiet nie będzie stanowić różnicy wygląd oprawcy, co nie zmieni ogólnego wyniku.
Sęk w tym, że gdybyś przeprowadził badania statystyczne, to podchodząc poważnie do tematu musiałbyś uwzględnić wszystko co byś zebrał, ponieważ wszystko miałoby wpływ na "wynik". To tak, jak wyciąganie średniej z liczb "1,2,3,4" bez ujmowania np. "1".

Kolejny cytat:
Jako pojedyncza jednostka i w dodatku osoba aseksualna, która z założenia czuje niechęć do seksu jako takiego, Twoje podejście w tym temacie ma znikomą wartość argumentacyjną. Mówiłem o ogóle kobiet, z których większość jest hetero. Niewielka część miewa nawet fantazje w postaci gwałtu i choćby biorąc pod uwagę tę część, statystycznie wyszłoby, że kobiety odrobinę bardziej wolałyby napaść ze strony samca posiadającego dobre cechy zewnętrzne.


Ponowne potwierdzenie, że wg Scadriala wątpliwą wartość argumentacyjną ma coś, co jest rzeczywistą opinią, tyle, że nie pasuje do założeń. Po pierwsze, skoro ogół kobiet, to i te aseksualne również. Po drugie, nie dysponujesz danymi co do opinii kobiet hetero, a to co jest tu zawarte, to twój sąd. Po trzecie, z punktu widzenia czegoś, co nazywa się analizą statystyczną, to co piszesz to po prostu bełkot. Sprowadzając ten tok rozumowania do absurdu to "statystycznie w sensie Scadriala", to "statystyczny człowiek" ma 1,997 rąk, 1,998 nóg, 9,98 palców u dłoni i 9,97 palców u nóg, uwzględniając oczywiście amputacje i utraty kończyn w wypadkach (zaznaczam, że to tak z tzw. sufitu, bo Scadrial jeszcze może potraktować to poważnie...). Idąc dalej, "statystyczna kobieta" w sensie Scadriala może być w 0,03% w ciąży. Tylko czy... można być "trochę" w ciąży?

Scadrial, na podstawie swojego sądu, buduje - nie wiem, czy na poważnie, czy dla prowokacji, czy dla tzw. beki - cały wywód, który akurat dziwnym trafem w tym temacie zahaczył o gwałt i trzymał się tego jak pijany płotu, a przecież nie tego dotyczyła pierwotnie dyskusja w temacie. Może to skutek jakichś fantazji lub zapatrzenia się na sposób bycia pewnego starego wąsacza w muszce - nie wnikam.
Natomiast samo prowadzenie wywodu Scadriala przypomina mi o takim prześmiewczym przykładzie dysputy scholastycznej - „Czy chimera unosząc się w próżni może tworzyć intencje wtórne?". Pod "chimerę" równie dobrze można postawić "statystyczną kobietę", która może nie tworzy intencji wtórnych, ale możliwe, że jest mniej skrzywdzona, gdy jest gwałcona przez atrakcyjnego mężczyznę, a wszystko to dzieje się w "próżni" - czyli wewnątrz głowy pana szanownego.

To wszystko niech będzie przyprawione swoistym poczuciem wyższości intelektualnej "szacownego" autora:
Podzieliłaś się swoją opinią. A teraz dowiedz się, co to znaczy statystycznie.
(Nie)Drogi Scadrialu, kto tu ma się czego dowiadywać?

Wychodzi z powyższego również inna kwestia - przypadek Scadriala potwierdza, że jak najbardziej można być jednocześnie arogantem i ignorantem.

Inny cytat:
Hmm, nie kojarzę Ciebie (albo, może powinienem rzec, "tej osoby"). Spotkaliśmy się już na tym forum? Można wiedzieć skąd taka wrogość?
Po pierwsze w tej kwestii, wiele osób widzi twoje posty, które - domniemam, że dobrowolnie - publikujesz na tym forum i tym samym zgadzasz się na to, że na twój post ktoś odpowie. Po drugie, wrogości w poście @marzesobie nie sposób dostrzec - chyba, że obraża cię, gdy ktoś mówi o tobie "osoba". Osoba to w sumie człowiek, a ponoć "człowiek to brzmi dumnie", choć może nie w tym przypadku.

Tak kończąc - może mój post jest złośliwy i - co po części zarzucam też swojemu przedmówcy - nie odnosi się do tematu tego wątku, ale po prostu denerwuje mnie pseudointelektualny bełkot przelewany na forum przez tego waść mościa. W sumie najbardziej sensowne byłoby stworzenie osobnego tematu-śmietnika - jak w przypadku bodajże jakiegoś Krzysia - gdzie można byłoby umieszczać tego typu "mądrości", ale to tylko taka moja mała sugestia.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość