Stosunek do stosunku

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Stosunek do stosunku?

Brzydzę się seksem
59
29%
Jest mi obojętny. Nie moja bajka po prostu
94
46%
Boję się
38
19%
Inny (napisz)
14
7%
 
Liczba głosów: 205

Awatar użytkownika
Decadente
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 27 cze 2017, 18:27

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Decadente » 12 lut 2018, 14:19

Nuśka pisze:
11 lut 2018, 22:23
Z postów z forum można przeczytać, że jakikolwiek przejaw czegoś, co można nazwać zainteresowaniem romantycznoseksualnym do innej osoby jest postrzegany przez asy jako zły i prymitywny, albo obojętny. To nic innego jak dodawanie sobie czynników hamujących SAMEMU I ŚWIADOMIE. To jak trzymać w ręku książkę i zamiast ją przeczytać, odłożyć na półkę, bo recenzje mówią to czy tamto.
Czy ja wieeeem? Chyba się z tym nie zgodzę tak w 100%. Oczywiście na pewno są tutaj osoby antyseksualne, które uznając to zainteresowanie za coś obrzydliwego i prymitywnego same sobie hamują własny popęd, bo wydaje im się, że w ten sposób osiągają spokój ducha. To uczucie jest jednak złudne, frustracja narasta, a kiedy wybuchnie, to otrzymujemy użytkowników przepełnionych nienawiścią do płci przeciwnej, rozgoryczonych własnym życiem. Chyba wszyscy wiedzą o kogo mi chodzi :D
Coś na zasadzie ludzi, którzy nie mogą pogodzić się ze swoją homoseksualnością, więc zaczynają nienawidzić gejów. Gdzieś czytałam artykuł o takim człowieku. W tych wypadkach nie ma co się kłócić. Gdybym ja osobiście przeżywała coś takiego, zdecydowałabym się na terapię.
Więc z czym się nie zgadzam? No z całą resztą :D
Przytoczę rozmowę, którą przeprowadziłam z babcią jakiś tydzień temu:
- Patrz Decadente, jaki przystojny chłopak gra w tym serialu!
Patrzę w telewizor, facet faktycznie zadbany, ale nie ma w nim nic, co zwróciłoby moją uwagę. Wzruszam więc ramionami i wracam do przeglądania kwejka, ponieważ potraktowałam tego faceta z zupełną obojętnością. Najzwyczajniej w świecie mi się nie spodobał. Czy w tym wypadku sama i świadomie dodałam sobie czynników hamujących? No chyba nie :D
Nuśka pisze:
11 lut 2018, 22:23
Gremialnie nie uważam, że osoby tutaj zarejestrowane są chore, tylko wybrakowane emocjonalnie lub uczuciowo, a niektórym po prostu brakuje altruizmu. Tyle.
Przykro mi jeśli to Cię trafi, bo wydźwięk tych słów jest faktycznie negatywny, ale faktem jest, że nie czułaś nigdy, albo słabo tego co 99% ludzi.
No z tym wybrakowaniem to też jest trochę naciągana sprawa. Wyjaśnienie przedstawię za pomocą moich wymyślonych przyjaciół.

Robert jest osobą panseksualną. Odczuwa pociąg do kobiet, mężczyzn, osób transeksualncych itd. Widok każdego ciała jest dla niego przyjemny.
Malwina jest osobą biseksualną. Odczuwa pociąg do kobiet i mężczyzn, ale nie interesują jej osoby trans i wszystkie inne. Czy Malwina jest już w pewnym stopniu wybrakowana?
Michał jest gejem. Uwielbia ciała mężczyzn, ale zupełnie nie kręcą go ciała kobiece i nie byłby w stanie stworzyć żadnej relacji z dziewczyną. Czy Michał jest w pewnym sensie wybrakowany? A może po prostu brak mu altruizmu?
Idźmy głębiej.
Czarek jest przedstawicielem jedynej właściwej orientacji (to żart, nie mińcie się z nim w drzwiach). Żyje zgodnie z zasadą "Brunetki, Blondynki, ja wszystkie was dziewczynki..." Kobiece ciała go kręcą, uwielbia na nie patrzeć i je dotykać. Nie ważne czy kobieta jest chuda, czy gruba. Nie czuje nic do mężczyzn. Czy jest w pewien sposób wybrakowany?
Przywitajcie Jolę. Lubi brunetów, latynosów, a nie będzie zainteresowana związkiem z facetem słowiańskiej urody, jak dobrym człowiekiem by nie był. Nie pociągają jej też kobiety. Czy też jest wybrakowana emocjonalnie lub uczuciowo?
Idźmy głębiej.
Patryk Jest homoseksualny. Lubi uprawiać seks z mężczyznami, ale pewne jego formy są dla niego obojętne/nieprzyjemne/obrzydliwe. Lubi seks w pozycji A i gdyby partner stwierdził, że tak mu się nie podoba, to odczuwałby jej brak. Natomiast seks w pozycji B jest mu całkowicie obojętny i go nie potrzebuje, by czuć się spełniony i szczęśliwy w związku. Czy Patryk jest wybrakowany?
Agata lubi seks, ale nie jest w stanie zmusić się do seksu oralnego. Brzydzi ją to. Czy jest wybrakowana?
Michał uwielbia się przytulać i całować każdą część ciała swojej partnerki, ale nie odczuwa żadnej potrzeby penetracji. Oczywiście może to zrobić, bo nie jest impotentem, ale on tego nie potrzebuje do spełnienia i szczęścia. Czy jest wybrakowany?
Karolina natomiast nie potrzebuje żadnej cielesności do szczęścia. Oczywiście może ją odczuwać, bo nie jest impotentką ale nie ma takiej potrzeby. Jest szczęśliwa żyjąc sama. Nie odczuwa braku drugiej osoby w swoim życiu. Czy jest wybrakowana?
Dodajmy jeszcze mnie. Lubię obecność 2 człowieka. Mam potrzebę przytulenia, pocałowania. Nie mam jednak żadnej potrzeby seksu i żadnych stricte erotycznych czynności (jakieś pieszczoty, czy coś tam) Oczywiście mogłabym to zrobić, jestem do tego fizycznie zdolna i pewnie sprawiłoby mi to przyjemność, ale najzwyczajniej w świecie nie czuję potrzeby by się w ten sposób zaspokajać. Czy jestem wybrakowana? A może brak mi altruizmu?

Każdy człowiek ma gdzieś postawioną granicę odnośnie życia seksualnego. U niektórych ta granica jest postawiona bardzo daleko u innych nie. Pytanie, która granica jest już uważana za chorobę/wybrakowanie? Od której powinno się człowieka leczyć? Dlaczego jedynie aseksualizm jest przez Was traktowany jako wybrakowanie, skoro każdy przedstawiciel ma coś, czego nie chce, brzydzi się, nie odczuwa potrzeby by to robić? Idąc tym tokiem rozumowania najzdrowsze są osoby panseksualne, które nie mają żadnych zahamowań w sferze seksualnej. No bo Panseksualna osoba, która ma obojętny stosunek do BDSM, nie odczuwa przyjemności i nie chce tego zrobić też przecież w pewnym stopniu jest wybrakowana.

Dobra, trochę odleciałam...

Dla mnie aseksualizm nie jest wybrakowaniem. Tak samo jak każda inna orientacja jest to granica, która określa nasze potrzeby. A tę granicę każdy człowiek ma postawioną w innym miejscu. Ludzie aseksualni mają tę granicę postawioną dosyć blisko i tyle. Aseksualizmem nie jest natomiast efekt traumy, wychowania, nie jest też fizyczną niemożnością doświadczenia czegoś. Osoba aseksualna odczuje podniecenie, ale nie ma potrzeby zaspokajania się tak samo jak inni. Może, ale nie musi. Analogicznie ciało geja zareaguje na dotyk kobiety. Zareaguje fizycznie, mimo iż psychicznie absolutnie nie chciałby tego z nią robić.
Może nasza cywilizacja, którą uważamy za najwyższą, jest tylko głęboką dekadencją?

króliczka
ASiołek
Posty: 90
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: króliczka » 12 lut 2018, 15:20

Moim zdaniem aseksualizm jest czymś w rodzaju daru danego od losu nielicznym. Jako osoba która musi robić specjalne rzeczy aby go u siebie wywołać (odpowiednia dieta) lekko zazdroszczę ludziom którzy przyszli z tym na świat.

Nie uważam żeby osoby aseksualne były dzięki temu lepsze (no chyba że na poziomie subiektywnych odczuć), ale są oni przez to bardziej wolni i owa wolność jest właśnie przedmiotem mojej zazdrości (nie mylić z zawiścią, bo ja im dobrze życzę).

Awatar użytkownika
Nuśka
mASełko
Posty: 120
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Nuśka » 12 lut 2018, 16:33

Decadente pisze:
12 lut 2018, 14:19
Robert jest [...] Czy jestem wybrakowana? A może brak mi altruizmu?

Trochę mało trafne przykłady, bo osoby w nich zwarte Twoim zdaniem coś podnieca, Ty też twierdzisz, że czujesz, a nie do takich się odnosiłam. Jesteś pewna, że to aseksualizm, a nie nawet nie anty, a heteroseksualizm w twoim przypadku? Brak potrzeby seksu to nie brak pociągu seksualnego, a potrzeba bliskości to nie podniecenie :wink:
Decadente pisze:
12 lut 2018, 14:19
Dla mnie aseksualizm nie jest wybrakowaniem. Tak samo jak każda inna orientacja jest to granica, która określa nasze potrzeby. A tę granicę każdy człowiek ma postawioną w innym miejscu. Ludzie aseksualni mają tę granicę postawioną dosyć blisko i tyle.

Ja pisze o niemożności odczuwania, braku reakcji, nie braku potrzeby. A ty piszesz czuje wszystko, ale nie mam potrzeby czucia tego więc jestem asem. A aseksualizm to nie jest brak potrzeby tylko właśnie nie czucie. Nie dziwie się, że nie czujesz się wybrakowana skoro podniecasz się, kochasz i myślisz, że potrafisz czerpać przyjemność z pieszczot, ale czy to nie jest właśnie coś czego brakuje osobą aseksualnym? Ludzie uprawiają seks, bo chcą aby było jeszcze przyjemniej, a czasem im się po prostu nie chce(mogą, ale nie muszą) - jak u Ciebie. Bez seksu da się żyć i o ironio na takim forum czytam, że jak ktoś tak potrafi to jest asem, albo hipolibidemikiem. Granice seksualne to nie coś co warunkuje Twoją orientacje(za którą aseksualizm nie jest uznawany), a pociąg seksualny - to co cię podnieca, działa na Ciebie.
Decadente pisze:
12 lut 2018, 14:19
Osoba aseksualna odczuje podniecenie, ale nie ma potrzeby zaspokajania się tak samo jak inni. Może, ale nie musi.
Tak więc odczuje też pociąg seksualny(nie chęć uprawiania seksu, jak można to w ogóle mylić), więc nią już nie będzie. Chcenie czy nie chcenie nie ma tu nic do rzeczy. Aseksualizm to nie jest brak potrzeb.

Dodam, że podniecenie to nagły wyrzut dużej ilości fenyloetyloaminy, tego się nie zaspokaja i to zupełnie inne uczucie niż pobudzenie seksualne(w myśl definicji asy mogą właśnie mieć libido, do tego pobudzić można się manualnie) zwane przez niektórych podnieceniem o którym pewnie myślałaś czytając mój post. To nie jest coś co można zrobić jak dotknę tu czy tam.

Moim zdaniem, albo się coś czuje, albo się czegoś nie czuje. Koniec.

Awatar użytkownika
Słomiany Zapał
AS gaduła
Posty: 466
Rejestracja: 2 lis 2015, 16:31

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Słomiany Zapał » 12 lut 2018, 16:42

Decadente, dobrze to ujęła.
Każdy ma swoje potrzeby i swoje granice, w których czuje się dobrze i gdzie może doświadczać zadowalającej go przyjemności w takiej postaci, jaka mu/jej odpowiada. I to od tej osoby zależy co będzie w tym temacie robić lub czego nie będzie.

Awatar użytkownika
Nuśka
mASełko
Posty: 120
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Nuśka » 12 lut 2018, 17:02

Czyli uważacie, że aseksualizm jest determinowany przez potrzeby, a nie uczucia?

Awatar użytkownika
Decadente
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 27 cze 2017, 18:27

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Decadente » 12 lut 2018, 17:31

Nuśka pisze:
12 lut 2018, 16:33
Trochę mało trafne przykłady, bo osoby w nich zwarte Twoim zdaniem coś podnieca,
Przykłady jak najbardziej trafne, ponieważ każda z tych osób posiadała granicę, po przekroczeniu której nie odczuwali przyjemności. Odnosiłaś się do osób, które nic nie czują, a niektóre moje przykłady nie czuły nic, lub czuły znacznie mniej podczas robienia pewnych czynności (za przykład podałam rodzaje pozycji), bądź czuły emocje bardzo negatywne (a tutaj seks oralny). Według Twoich słów te osoby też są wybrakowane. Tylko, że mniej.
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 16:33
Jesteś pewna, że to aseksualizm, a nie nawet nie anty, a heteroseksualizm w twoim przypadku? Brak potrzeby seksu to nie brak pociągu seksualnego, a potrzeba bliskości to nie podniecenie.
Nie dziwie się, że nie czujesz się wybrakowana skoro podniecasz się, kochasz i myślisz, że potrafisz czerpać przyjemność z pieszczot, ale czy to nie jest właśnie coś czego brakuje osobą aseksualnym?
Masz rację, mogłaś tak zrozumieć moje słowa, ponieważ nie wyraziłam się jasno w poście. Jakoś nie przyszło mi do głowy, by rozpisywać się bardzo dokładnie na temat własnych doświadczeń. Uważam, że jestem osobą aseksualną, ponieważ ani kobiety ani mężczyźni nie są dla mnie atrakcyjni pod kątem seksualnym. Oczywiście, gdy widzę pięknego człowieka, to potrafię to dostrzec i ocenić, ale towarzyszą temu takie same emocje, jak zobaczę pięknego psa. Fakt, że coś lub ktoś mi się wizualnie podoba, wcale nie oznacza, że gdzieś tam podświadomie chcę to przelecieć.
Moje potrzeby bliskości mają wydźwięk niezwykle emocjonalny, nie ma z tym wspólnego cielesność. Co więcej wygląd nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Kiedyś pokochałam mężczyznę 8 lat starszego, z ponad 100 kilogramową nadwagą. Ale znaliśmy się wcześniej bardzo długo i miałam możliwość stworzenia z nim czegoś, co mogę nazwać miłością. Proces zakochania się jest u mnie bardzo długi. Nie mogę powiedzieć, że kocham osobę, z którą spotkałam się np. 6 razy i znam ją krócej od sera w lodówce.
W każdym razie dążę do tego, że ludzie nie pociągają mnie cieleśnie, ale jest u mnie możliwe stworzenie więzi emocjonalnej. Ta więź emocjonalna wpływa na potrzebę przytulenia się do drugiej osoby, a nawet jej pocałowania. Ale nie posiadając takiej osoby w swoim otoczeniu, nie czuję się źle. Nie czuję, że mi czegoś w życiu brakuje. Osoby seksualne czują.
Tak powiem w ramach ciekawostki – dokładnie te same więzi łączą papugi i ich właścicieli.
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 16:33
Ja pisze o niemożności odczuwania, braku reakcji, nie braku potrzeby. A ty piszesz czuje wszystko, ale nie mam potrzeby czucia tego więc jestem asem.
Dobra, sytuacja abstrakcyjna. Załóżmy, że jesteś heteroseksualna, chętnie uprawiasz seks ze swoim partnerem. Ale jest mały szkopuł. On lubi BDSM, ty nie. Czy fizycznie możesz spełnić jego zachcianki i dać się lać po tyłku dla jego satysfakcji? Oczywiście, że możesz. Czy odczuwasz z tego przyjemność? No raczej nie. Możesz to dla niego zrobić, ale nie musisz? No tak. Zgodnie z Twoją teorią, ta niemożność odczuwania przyjemności z praktyk BDSM jest pewnym rodzajem wybrakowania, czyż nie?
Analogicznie, sytuacja abstrakcyjna z osobą aseksualną. Która ma partnera seksualnego. Fizycznie może uprawiać seks, dla tej właśnie osoby? Tak. Czy odczuje z tego przyjemność? To zależy od tego, gdzie dana osoba ma postawioną swoją naturalną granicę.

Kurde, nie potrafię tego lepiej napisać. Wiem o co chodzi Tobie, wiem o co chodzi mi, ale nie umiem ubrać własnych myśli w słowa tak, byś to zrozumiała. Odnoszę wrażenie, że w ogóle nie rozumiesz, ale spokojnie, to z mojej winy.
Może nasza cywilizacja, którą uważamy za najwyższą, jest tylko głęboką dekadencją?

Awatar użytkownika
Decadente
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 27 cze 2017, 18:27

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Decadente » 12 lut 2018, 17:37

Jeszcze dwie rzeczy.
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 17:02
Moim zdaniem, albo się coś czuje, albo się czegoś nie czuje. Koniec.
Tu jest moim zdaniem pies pogrzebany, bo w tej kwestii nigdy się nie zgodzimy. Według mnie między białym i czarnym jest jeszcze cała skala szarości, którą ja uwzględniam, a Ty ignorujesz.
Nuśka pisze:
12 lut 2018, 17:02
Czyli uważacie, że aseksualizm jest determinowany przez potrzeby, a nie uczucia?
Oczywiście, że tak.
Może nasza cywilizacja, którą uważamy za najwyższą, jest tylko głęboką dekadencją?

Awatar użytkownika
Nightfall
pASztet
Posty: 908
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Nightfall » 12 lut 2018, 20:18

:dash: Pisałem wcześniej, że to nie zawsze jest prawda (a właściwie nawet z reguły nie jest).
Oj przepraszam, że nie czytam każdej strony od deski do deski ;p Jeśli to nie jest różnicą, to najpewniej przy hipolibidemi występuje dyskomfort osoby, która jej doświadcza. Jednak ja pierwsze słyszę, że hipolibidemia jest wrodzona ;p

Tutaj ktoś zrobił podsumowanie odnośnie tego zaburzenia (zgodnie z podręcznikami do klasyfikacji zaburzeń). Chciałam znaleźć je sama, ale nie mam transferu, żeby ściągnąć podręczniki:
http://nobowiepani.pl/2017/01/09/hipolibidemia/
Wygląda na to, że jest to zmniejszenie, czegoś co było u danej osoby, a nie brak od zawsze. To, że pisze tam "brak podniecenia seksualnego" nie znaczy wcale, że ktoś nie miał podniecenia seksualnego od zawsze. Oznacza, to że stracił je całkowicie w wyniku tego zaburzenia.

Także ja nie wiem skąd taki wniosek, że to zaburzenie może być wrodzone. Chętnie poczytam na ten temat, jeśli możesz dać źródło.
Serio, będziecie sobie rzucać definicjami napisanymi przez niewiadomopseudowszechwiedzącegokogoś, który zapewne potraktował to po macoszemu, zamiast użyć własnej siły dedukcji?
Czyli np. psychiatra ma nie korzystać z definicji i ściśle określonych kryteriów diagnozy, tylko sam wymyślać?:D

Awatar użytkownika
Nuśka
mASełko
Posty: 120
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Nuśka » 12 lut 2018, 21:26

@Decadente Nie prawda. To w twojej głowie rodzą się takie teorie. Przecież nie ma jednego przepisu. Jak możesz wysuwać takie wnioski? O.o Osoby z przykładów wiedzą co to motyle w brzuchu, a aseksualna osoba nie wie. Mają komplet uczuć. Nie wiem skąd te próby nadpisywania mojej wypowiedzi, byleby tylko się nie przyznać i powiedzieć "no nie podniecam się". Piszesz tak jakbyś nie przyjmowała do wiadomości, że uważam, że seksualizm można w sobie rozwinąć, tylko wmawiasz mi, że pisze, że on jest na wszystko wszędzie, a jak nie to myślę, że to chore. Proszę Cię. Chciałabyś zrobić ze mnie takiego idiotę, ale się nie dam :wink: Odniosłabym się do tego bardziej, ale nie warto. Preferencje seksualne to osobny temat. Pozostaje mi mieć nadzieje, że reszta forumowiczów umie czytać i też nie lubią przypisywania zdania innego forumowicza pod swoje.
Ja: Czyli uważacie, że aseksualizm jest determinowany przez potrzeby, a nie uczucia?
Decadente: Oczywiście, że tak.
Ja nie mam ani potrzeby seksu, ani masturbacji ani podniecenia. Czy kiedyś miałam? Nie. Nie brakuje mi tego. Jakby tak nie było to oglądałabym porno i na potęgę czytała romansidła nie mówiąc o intensywnych poszukiwaniach drugiej połówki. Ale aseksualna to na pewno nie jestem. Umiem się wprowadzić w stan pobudzenia seksualnego i są ludzie którzy adorując mnie wywołają u mnie podniecenie. Ale chłopak z ekranu? :lol: Z tego co piszesz Ty go nigdy nie czułaś i stąd chyba Twoja, a nie moja ignorancja i faktycznie może nie można mieć potrzeby czegoś czego się nie poczuje - nie seks nie da Ci podniecenia o jakim ja pisze, ani tych uczuć i emocji.

To jak z jazdą na nartach. Wiesz, że jak zjedziesz będzie fajnie, lubisz to dlatego to robisz, ale czy na pewno tego potrzebujesz? Zresztą, a czymże jest potrzeba? Według piramidy potrzeb maslowa uznaje tylko te niższego szczebla i seks jako mechaniczne rozładowanie napięcia tam jest, ale z podnieceniem to już 3 - przynależności, bo nie każdy Cię podnieci, a manualnie zaspokoi już każdy. Reszta to właśnie rzeczy bez których można się obejść. Proponuje zapytać jakąkolwiek heterodziewice czy ma potrzebę penetracji, czy może dopiero po penetracji stanie się heteroseksualna?
Decadente pisze:
12 lut 2018, 17:37
Tu jest moim zdaniem pies pogrzebany, bo w tej kwestii nigdy się nie zgodzimy. Według mnie między białym i czarnym jest jeszcze cała skala szarości, którą ja uwzględniam, a Ty ignorujesz.
Więc rozwiń czym jest dla ciebie podniecenie, ta szarość przed uginającymi się kolanami, napływem gorąca, dreszczami przyjemności i ostrym mrowieniem podbrzusza, uciskiem w gardle, podwyższonym tętnem, do którego wystarczy jedno spojrzenie, bo w opisie twojej osoby go nie zauważyłam. I nic dziwnego, bo jesteś asem. Gdy zaczyna się coś podobnego czuć to raczej się z tej asowatości wychodzi.
Jak ktoś czuje coś takiego choćby z książką ma szanse na przerzucenie tego do prawdziwego życia i myślę, że da się nad tym pracować.
Decadente pisze:
12 lut 2018, 17:31
Analogicznie, sytuacja abstrakcyjna z osobą aseksualną. Która ma partnera seksualnego. Fizycznie może uprawiać seks, dla tej właśnie osoby? Tak. Czy odczuje z tego przyjemność? To zależy od tego, gdzie dana osoba ma postawioną swoją naturalną granicę.
To tu jest pies pogrzebany. Ty myślisz, że ja myślę, że asy nie umieją czerpać fizycznej przyjemności, a nie o to mi chodzi, tylko o to magiczne uczucie, które mija po roku trzech, a czasem i od razu, bo tym właśnie jest dla mnie pociąg seksualny.
Nightfall pisze:
12 lut 2018, 20:18
Czyli np. psychiatra ma nie korzystać z definicji i ściśle określonych kryteriów diagnozy, tylko sam wymyślać?:D
Od razu podałam paradoks choroby. Myślenie jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a jeśli uważasz, że definicja aseksualizmu czy hipolibidemii jest dobra to nic mi do tego, ale pouczanie osób, które tak nie uważają i mówią dlaczego, bez uzasadnienia tylko, rzucaniem definicji, jakby czytać nie umieli nie wnosi nic do dyskusji. Jestem po prostu zdania, że nie jesteśmy gorsi od jakichś profesorów, którzy aseksualizm potraktowali trochę jak "wszyscy inni".

Awatar użytkownika
takasobie
fantAStyczny
Posty: 500
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: takasobie » 12 lut 2018, 21:45

Ja zawsze myślałam, że popęd seksualny, to taka chęć psychiczna uprawia seksu z osobą danej płci - patrzę na ciało tej osoby, na jej organy płciowe i uznaję je za ładne, podobają mi się, chcę się z nimi zespolić. Patrzysz na penisa/waginę i podoba ci się to. Dla asów w ogólności ciało jest obojętne, tak samo organy płciowe - ani to brzydkie, ani piękne, po prostu neutralne. Asy nie mają w głowie potrzeby seksu z jakąkolwiek osobą. Ale to są tylko moje teorie.

Awatar użytkownika
ozjasz
ASiołek
Posty: 87
Rejestracja: 12 maja 2016, 19:12

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: ozjasz » 13 lut 2018, 11:14

To jest bardzo ciekawe, co piszesz nuśka. Tylko to takie "mechaniczne zaspokajanie" chyba jest synonimem gwałtu. Albo czymś bardzo blisko. Wtedy nasze ciało nie współgra z psychiką. Takie moje przemyślenia, nie wiem jak to działa u kobiet. Czy podczas gwałtu przeżywa się orgazm, ale nie jest on przyjemny właśnie przez brak psychicznego podniecenia/popędu/satysfakcji?

Ja na podstawie autopsji uważam, że istnieją osoby, którego mogą w sobie rozwijać seksualność z poziomu bliskiego aseksualności. A ty nie czujesz potrzeby odczuwania podniecenia, chociaż czasem mimowolnie ci się zdarza?

Awatar użytkownika
Bonnemort
ASiołek
Posty: 92
Rejestracja: 30 sty 2018, 21:10
Lokalizacja: Katowice

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Bonnemort » 13 lut 2018, 11:18

Kiedyś prowadzili takie badanie i kobiety twierdziły, że się nie podnieciły (ale fizycznie były podniecone) tylko ich głowy nie były, albo kłamały.
Mężczyźni fizjologicznie oraz psychicznie byli podnieceni i umieli o tym mówić. Może to wynikać też z kwestii wychowania, że kobiecie nie wypada podniecać się przy filmach erotycznych (porno)?
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Jonathan Carroll

Awatar użytkownika
ozjasz
ASiołek
Posty: 87
Rejestracja: 12 maja 2016, 19:12

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: ozjasz » 13 lut 2018, 11:41

Dobra, spróbuję to skrzyżować:
Potrzeby+uczucia=seksualność
Potrzeby+brak uczuć=impotencja
Brak potrzeb+uczucia=aseksualizm
Brak potrzeb+brak uczuć=.... Aaseksualizm?! Xd

Awatar użytkownika
Nuśka
mASełko
Posty: 120
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: Nuśka » 13 lut 2018, 19:07

@Bonnemort - też słyszałam o podobnych badaniach, ale na asach i właśnie chodzi o to, że fizycznie reagowali - napływ krwi był. Mężczyźni podniecają się bardziej wzrokowo(nie jestem nimi i nie wiem dokładnie co czują, czy to tak samo neutralne uczucie jak dla kobiety, przecież mimowolne wzwody ma się od poczęcia - no może od wykształcenia penisa, nie wiem który to trymestr, dlatego jeśli są tu jacyś zachęcam do wypowiedzenia się tutaj, bo to temat, który mnie bardzo ciekawi), a do tego Kobiety nie zafascynuje(w sensie motylków w brzuchu) tylko ciało, lecz pewien ruch, sposób traktowania, skojarzenie, sceneria, a do zwilgotnienia wystarczy sama nagość. Sytuacja w której mężczyzna się podnieca, a nie ma wzwodu to właśnie impotencja u asa jest na odwrót.

@takasobie takie uczucie można mieć, ale po pierwszym razie. Nikt nie ma prawdziwej ochoty zjeść pierogów, które widział w internecie, bo no są one czymś wyimaginowanym dla niego. Jednemu wydadzą się smaczniejsze, a dla innego będą wyglądać jak ślimaki, ale dopóki się nie spróbuje(albo chociaż zobaczy, dotknie czy powącha) to abstrakcja, a inny jeszcze stwierdzi, że po co jeść. Mamy ochotę tylko na tych ludzi, którzy wydadzą nam się smaczni, pobudzą nasze ślinianki i będą zaostrzać apetyt xd
Widok organów rozrodczych naturalnie wywołuje raczej inne reakcje. Dzieci tylko nikogo nie brzydzą. W internecie można przeczytać multum opinii jakie to owłosione kobiety są ble, a jak kolor troszkę ciemniejszy czy coś wystaje to już w ogóle się nie tykają. Dla wielu ideałem jest wagina jak u dziecka, a to nie ma się podobać tylko podniecać.
Mi się wydaje, że są asy, które mają tą potrzebę czucia czegoś więcej, są zdolni do miłości(niezdolność do uczuć wyższych to też inne zaburzenie niż aseksualizm, ale może mu towarzyszyć, chyba), szukają jej, ale jak nawet najmniejszy dotyk nie wzbudza w nich napływów gorąca, dreszczy i tego pieczenia zarówno w miejscu dotknięcia jak i podbrzuszu, to jak mają przełamać barierę wstydu i nabrać jakiejkolwiek chęci na dotyk, który ma właśnie takie reakcje wywoływać. W idealnej sytuacji wystarcza jedno spojrzenie, co śmielsi np. się całują i czasem jest po prostu tak, że nie zaiskrzy i nic się nie poradzi, idą szukać dalej. Jak się kogoś kocha to chce się, aby tej osobie też było dobrze, a jak ona czuje właśnie te motyle w brzuchu, chce coraz więcej tego dotyku, być bliżej i bliżej as zaczyna rozmyślać co zrobić aby zaspokoić tą drugą, ale i nie zranić samego siebie. Myślę, że narasta wtedy w nich frustracja, bo nie mogą im dać tego Z SIEBIE, a bardzo by tego chciały innymi słowy też chciałyby czuć motylki w brzuchu, ale to uczucie jest im obce.

@ozjasz - z dzisiejszą technologią to i kobieta może mieć orgazm fizyczny jak i mężczyzna wytrysk podczas gwałtu, bo to nic innego jak fizjologia. Czuje się zupełnie to samo jeśli chodzi o przekaz nerwowy, ale wytwarzają się w twoim organizmie zupełnie inne związki np. adrenalina niż podczas dobrowolnego stosunku, które też są odczuwalne.
Co do równań to u mnie wyglądałoby to inaczej, bo typ A i C posiada libido czyli ma też potrzeby seksualne, a i typ C może kochać w romantyczny sposób. Jeśli typ C czułby też intensywne motyle w brzuchu, bez najmniejszej reakcji organizmu to przecież to nic innego jak impotencja.
Na Wikipedii pisze, że asy tego ze sobą niby nie łączą, ale jak ktoś robi się mokry czy ma wzwód przy innej osobie i mówi, że to nie ma ze sobą nic wspólnego to jest śmieszne.
Chęć czy niechęć uprawiania seksu ma raczej o wiele więcej wspólnego z preferencjami seksualnymi czy też awersjami. Złudne jest myślenie, że osoby seksualne to takie co ru*****by wszystko co się rusza i wystarczy jedno spojrzenie. Owszem zdarza się, ale raz na milion.

Dodam, że nie narzucam Wam mojego toku myślenia, ale wszystko ewoluuje, znaczenie słów też, a jeśli chodzi o ludzkie ciało to już w ogóle, bo tyle jest nieodkryte. Ludzie też kiedyś myśleli, że Ziemia jest płaska.. a nie nadal są zwolennicy tej teorii :D

Niektórzy czuja potrzebę przynależności, ale ja myślę, że nie warto się szufladkować, bo nie da się sprawdzić czy tak będziesz mieć zawsze i wtedy dodatkowo nastawiasz się na nie. Ja nigdy. Ja nie potrafię. To do mnie nie pasuje.

Awatar użytkownika
takasobie
fantAStyczny
Posty: 500
Rejestracja: 24 mar 2016, 08:22

Re: Stosunek do stosunku

Post autor: takasobie » 13 lut 2018, 20:10

ozjasz pisze:
13 lut 2018, 11:41
Dobra, spróbuję to skrzyżować:
Potrzeby+uczucia=seksualność
Potrzeby+brak uczuć=impotencja
Brak potrzeb+uczucia=aseksualizm
Brak potrzeb+brak uczuć=.... Aaseksualizm?! Xd
Czym w tych równaniach są "potrzeby" i "uczucia"? :) Równania bardzo mi się podobają i chciałabym żeby wszystko było przedstawiane za pomocą równań :).

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości