No to teraz ja ;)

Każdy nowy użytkownik musi się wpisać! No dobra, to tylko żart, ale przedstawcie się. :)
Kyuu
gimnASjalista
Posty: 14
Rejestracja: 24 lut 2010, 17:59

No to teraz ja ;)

Post autor: Kyuu » 25 lut 2010, 00:56

Witam wszystkich.

Jestem Michał, mieszkam na południu Polski, mam 17 lat.

Interesuje się psychologią, NLP, kuglarstwem, lubię grać w bilard, uprawiam piłkę ręczną i piszę opowiadania fantasy.

Nie mam pewności co do swojej aseksualności. Ale od początku.

Półtora roku temu, pod koniec gimnazjum kolega wkręcił mnie w PUA - Pick Up Artist. To taki rodzaj społeczności facetów, którzy starają się opanować sztukę polepszania swoich kontaktów z kobietami do perfekcji. Każdy z nich miał w tym swój cel. Jedni chcieli zostać kimś, kto zmienia dziewczyny jak rękawiczki, drudzy pragnęli zostać duszami towarzystwa, jest tam gość, który chciał nauczyć się funkcjonować w społeczeństwie mimo swojego kalectwa - częściowo niesprawnych nóg, zaś inni, i ja się do nich zaliczałem - marzyli, by spotkać tę jedyną i po prostu tego nie zepsuć.
I studiowałem, robiłem różne rzeczy, by umieć osiągnąć ten swój cel. Odszedłem (przynajmniej częściowo) od komputera, wyleczyłem swojego wiecznego doła, mam znacznie lepszy humor, niż wcześniej, nauczyłem się (może nie jakoś nadzwyczajnie dobrze) stosować NLP, zacząłem częściej spotykać się z ludźmi, poznawałem dziewczyny i ogólnie udzielałem się towarzysko. Co prawda, nie zawsze moje działania były udane, często zdarzało mi się być odrzuconym, często byłem sprzeczny sam ze sobą. Mówiłem często jakieś wyuczone formułki, rzadko zdejmowałem swoją maskę.
Sukcesy też się zdarzały, ale wraz z nimi potrafiły pojawić się wyrzuty sumienia, nieraz się zadurzyłem, szczęśliwie, bądź nie. Poza tym zauważyłem, że jeżeli dochodziło do jakiegoś większego zbliżenia, to zazwyczaj dziewczyna to inicjowała.
Mimo tych przeciwności postanowiłem zostać w społeczności, ale być przy tym bardziej sobą, mówić, to co rzeczywiście myślę - to zdarzyło się przed początkiem tego roku. Wow, okazało się, że to chyba jedna z najlepszych rzeczy, która mi się przytrafiła. Jeśli zacząłem rozmawiać z dziewczyną o tym, co czuję, o naszych emocjonalnych stanach - widziałem, że to je do mnie przyciąga (podczas tego wszystkiego nauczyłem wyłapywać się wiele rzeczy z mowy ciała). Ale jednocześnie zauważyłem drugą rzecz - nie chciałem w żaden sposób jej dotykać, całować - nic z tych rzeczy. Zbyt dużo radości dawała mi zwykła rozmowa - pocałunek, czy seks wydawał mi się zupełnie mniej przyjemny. Oczywiście, zdawałem sobie, że ta, z którą rozmawiam to często piękna, inteligentna dziewczyna, która podoba się facetom, widać było po niej, że czeka, aż się do niej zbliżę, ale... Ja po prostu nie chciałem. Czułem ekscytację, nawet jakieś podniecenie, podobała mi się dziewczyna. Ale nie czułem potrzeby zbliżenia się do niej w żaden sposób. I jestem z tym bardzo szczęśliwy, ale też bardzo zakłopotany, bo nie wiem, co to oznacza. I jestem w takim stanie już dwa miesiące.

Nie wiem, czy to przejściowe, czy aseksualność, czy cokolwiek innego. Przyszedłem tutaj, żeby się dowiedzieć.

Liczę na was,
Kyuu.

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 25 lut 2010, 15:57

Miło mi powitać tak młodą i interesującą osobę. Witaj więc :)
Polecam lekturę naszego forum i zapoznanie się z definicją samego aseksualizmu. Poczytaj co o tym myślą poszczególni użytkownicy i wyrób sobie własną opinię na ten temat.

Jako, że napisałeś:
Czułem ekscytację, nawet jakieś podniecenie, podobała mi się dziewczyna.
podejrzewam, że niekoniecznie musisz być ASem. Oczywiście, na pytanie czy jesteś aseksualistą, czy też nie, musisz odpowiedzieć sobie sam.
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

viktor
młodASek
Posty: 21
Rejestracja: 19 lut 2010, 21:15
Lokalizacja: śląsk

Post autor: viktor » 27 lut 2010, 01:28

witam, ciekawie to przedstawiles; mam zresztą podobnie w sferze tego, że rozmowa mi wystarcza w relacji
les temps sont durs pour les reveurs

SYLW
młodASek
Posty: 22
Rejestracja: 25 lut 2010, 09:08
Lokalizacja: Ziemia Obiecana

Post autor: SYLW » 9 mar 2010, 17:47

Witam serdecznie :)

Awatar użytkownika
Jo
bASałyk
Posty: 731
Rejestracja: 7 lut 2009, 23:07
Lokalizacja: z wlasnego swiata

Post autor: Jo » 9 mar 2010, 21:03

Czesc Michal :)
'Never give up on your adventures and dreams ...'

beata74
starszASek
Posty: 38
Rejestracja: 20 wrz 2009, 21:08

Post autor: beata74 » 3 kwie 2010, 03:36

Cześć Michał,
nie sądzę, że jesteś asem-myślę, że szukasz siebie. Ale to moja zdanie.
i życzę powodzenia!
Beata
beata

CloudninowaSWQ
ASter
Posty: 633
Rejestracja: 25 kwie 2010, 14:06
Lokalizacja: łódzkie
Kontakt:

Post autor: CloudninowaSWQ » 1 maja 2010, 15:47

Cześć zagubiony Michale :) Miłego i szybkiego odnalezienia siebie,swojego ja :)

Kyuu
gimnASjalista
Posty: 14
Rejestracja: 24 lut 2010, 17:59

Post autor: Kyuu » 5 gru 2010, 17:32

No i wróciłem.

Przez ten czas, te kilka miesięcy trochę się działo. Ci, którzy niespecjalnie lubią czytać o zbliżeniach, mogą sobie darować dalsze czytanie.

Nie wiem sam od czego zacząć.

Miałem ten aseksualny okres, tak gdzieś do końca kwietnia. Znalazłem dziewczynę, schodziliśmy i rozstawaliśmy się wcześniej już ze trzy razy. Byłem z nią przez dwa miesiące. Byłem wtedy osobą dość zamkniętą, nie chciałem mówić, co czuję, że mi zależy, że chcę być blisko niej, z tego powodu pewnie też związek się rozpadł po dwóch miesiącach. A szkoda.

To był dobry czas, potrafiliśmy się długo i namiętnie całować, w grę wchodziły też inne pieszczoty, ale nigdy nie doszło do seksu (choć, wtedy akurat, chciałem tego).

Kolejne miesiące mijały różnie - kilka razy się sparzyłem na dziewczynach, nie wiedziałem, dlaczego nie umiem się zbliżyć. Kombinowałem, interesowałem się tym, pragnąłem ich (niech to brzmi, jak chce, gdybym zaczął w to wplątywać swoje emocje, to byście czytali nie konkretny opis, a harlequina). Czasem udało mi się z dziewczyną nawiązać jakąś relację, ale szybko to się kończyło i często ta sytuacja była przypadkowa...

A ja chciałem mieć poczucie, że to ja sam, dzięki mojej pracy potrafiłem zbliżyć się do dziewczyny.

Oddaliłem się trochę od podrywaczy, zacząłem się bardziej interesować inteligencją socjalną (to jest pewna różnica, podrywacze podrywają dla sportu [dosłownie], a ci ludzie zbliżali się do innych, bo po prostu chcieli ich poznać - dla mnie to było bardziej ludzkie).

I tutaj mógłbym zacząć ciągnąć masę wywodów nt. badań psychologicznych. W każdym razie z tego wszystkiego wynika, że gdy facet się nie masturbuje, to ma większą potrzebę zbliżenia, poznania kobiety, zaś kobiety podświadomie to odbierają i odnoszą wrażenie, że dany facet jest bardziej "mięski".

No to przestałem się masturbować jakoś dwa tygodnie temu. Na początku było ciężko, nosiło mnie strasznie, ale po jakimś czasie to opanowałem. Poza tym, twierdzenie w moim wypadku stało się prawdziwe. Już po tygodniu odstawki zabaw z samym sobą znalazłem sobie dziewczynę.

W tej chwili od tygodnia z nią jestem. Miłe pocałunki, bliskość (nie wiem dlaczego, ale bardzo, bardzo lubię być bierny - uwielbiam, gdy dziewczyna sama mnie nagle z zaskoczenia pocałuje - to wyjątek, coś takiego bardzo, bardzo lubię). Powiedzieliśmy sobie już na początku, że nie chcemy póki co traktować naszą relację zbyt poważnie. Kamień spadł mi z serca, a ona była zadowolona, że właśnie tak to ująłem.

Myślałem, że wszystko jest w porządku. Wczoraj spotkałem się z przyjaciółką. W zasadzie pierwszy raz widziałem się z nią sam na sam przez tak długi czas. Rozmawialiśmy ze sobą szczerze - a że ona była zainteresowana moim związkiem, ja też byłem zainteresowany jej związkiem (bo kiedyś strasznie mi się podobała). Wracając do szczerości, powiedziałem jej, że kiedyś mi się podobała. Ona mi, że o tym wie. Wypiliśmy trochę, ona mi opowiedziała o swojej seksualnej przygodzie z przyjaciółką, którą zresztą znam (żeby było ciekawiej, to powiem, że to chyba największa cicha myszka, jaką znam). Potem mi powiedziała, że to chyba dlatego, że nie ma takiego faceta, który by po prostu potrafił ją zdominować, rzucić na łóżko i tak dalej...

I mówiła mi to dziewczyna, którą uważałem za uosobienie dziewicy. Zawsze wesoła, uśmiechnięta, wiedziałem, że ma intrygujące spojrzenie, ale to za mało, żeby ją podejrzewać o takie sprawy. Powiedziała mi, że dziewczyny albo zdają sobie sprawę, że też potrzebują fizyczności, albo jeszcze nic, żadne wydarzenie nie pobudziło w nich takiej świadomości. Na moje stwierdzenie, że w życiu bym jej nie podejrzewał, powiedziała, że mniej rozgarnięte dziewczyny chodzą z tyłkiem na wierzchu, by udowodnić swoją seksualność, zaś ją samą po prostu trzeba odkryć.

Rozmawialiśmy tak, bo znamy się od dawien dawna, ustaliliśmy, że jesteśmy przyjaciółmi i mimo, że kiedyś mi się podobała, nie chcemy od siebie nic więcej. Tą rozmową udowodniła mi, że jeszcze wielu rzeczy nie wiem, a z drugiej strony, gdy ja zacząłem mówić, zdałem sobie sprawę, że coś we mnie mi nie pasuje.

Mam tą dziewczynę swoją. Może raz o niej fantazjowałem. Od momentu jak przestałem się masturbować, już wcale nie mam potrzeby wyładowania się. To mnie przestraszyło. A z drugiej strony, zależy mi na Niej, jestem zadowolony z bliskości z nią. Co to jest? Oziębłość? Spadek libido? Aseksualność? Za pół godziny do Niej idę. Może dzisiaj dowiem się o sobie nowych rzeczy.

I nawet, jak nikt tego nie przeczyta, to mi ulżyło. Musiałem to napisać. Trochę mi się poukładało. A jeśli ktoś to przeczytał, dziękuję, powiedz mi tylko, co mam z tym zrobić, proszę o jakąś radę - a z udawaniem się do specjalisty, idę jutro.

Pozdrawiam.

(Znowu) Zagubiony Michał ;)

marchewa
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 7 gru 2009, 19:55

Post autor: marchewa » 5 gru 2010, 19:34

Przeczytałam, ale na udzielanie rad się nie odważę, i także jestem bardzo ciekawa co to właściwie jest.

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny » 5 gru 2010, 20:04

Cześć!
poczytaj forum, zastanów się
ja np. wiem, że nie jestem aseksualistą, ale kimś bardzo do aseksualisty podobnym (mam osobowość schizotypową)
jest dużo rodzajów ludzi którzy nie chcą seksu, aseksualizm jest tylko przykładem
Czarno to widzę...

marchewa
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 7 gru 2009, 19:55

Post autor: marchewa » 5 gru 2010, 22:15

Czarny pisze:jest dużo rodzajów ludzi którzy nie chcą seksu, aseksualizm jest tylko przykładem
I to by była bardzo dobra wiadomość.

Kyuu
gimnASjalista
Posty: 14
Rejestracja: 24 lut 2010, 17:59

Post autor: Kyuu » 5 gru 2010, 22:26

No i wróciłem.

Wygląda na to, że po prostu potrzeba dość sporo wysiłku, żeby mnie pobudzić i żeby mi się chciało. Na początku było mi wszystko jedno. A potem to już jakoś samo leci....

Mimo wszystko to trochę dziwne, bo wiem, że reszta facetów na samą myśl o seksie potrafi się strasznie pobudzić...

Co o tym sądzicie?

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Post autor: Libra » 6 gru 2010, 08:40

Nie dziwne - każdy jest inny. Jeden jest od razu nastawiony zadaniowo, inny potrzebuje rozbiegu,a jeszcze ktoś inny czułości co niemiara.

Sek w tym, żeby się poznać. I zgrać.
What's mooo?

kardamon
ASiołek
Posty: 92
Rejestracja: 15 wrz 2010, 20:34
Lokalizacja: Lublin

Post autor: kardamon » 20 gru 2010, 21:57

Witaj
Fajnie,że do nas dołączyłeś i śmiało piszesz.

ODPOWIEDZ