Pozdrowienia od bobasa 50+

Każdy nowy użytkownik musi się wpisać! No dobra, to tylko żart, ale przedstawcie się. :)
majka
gimnASjalista
Posty: 12
Rejestracja: 5 lip 2013, 19:19

Pozdrowienia od bobasa 50+

Post autor: majka » 21 lip 2013, 14:56

Witam Was bardzo serdecznie. Pomimo statecznego wieku, dopiero teraz rozpoczynam swoją drogę ku społeczności asów - lepiej późno niż wcale. Z jednej strony odkrycie własnej odmienności było dość dramatyczne, z drugiej poczułam ogromną ulgę. Zwłaszcza, że jak się okazuje, nie jestem sama. Nie sądziłam, że problem ten dotyczy także młodych ludzi.
Staż małżeński - 33 lata, nieustające pasmo kryzysów małżeńskich - od około 17 lat (z roku na rok coraz poważniejszych), dorosła córka. Praca pochłania większość mojego czasu, więc mam możliwość oderwania się od ponurych myśli.
Od lat słyszę od męża, że jestem oziębła i/lub aseksualna, ale zawsze wydawało mi się, że przesadza, albo ma zbyt wybujałe potrzeby seksualne. Tym bardziej, że wychodziłam za mąż bezgranicznie zakochana i zawsze starałam się być bardzo dobrą, wyrozumiałą żoną i matką. Gdy tylko zrozumiałam, że niestety miał rację, następnego dnia zaproponowałam mężowi rozwód. W zasadzie żałuję tylko, że obydwoje straciliśmy tak dużo czasu. Po tylu latach małżeństwa trudno jest się rozstać, a przyznanie się do swojej odmienności niewiele zmieniło. Obydwoje mamy świadomość, że w każdej chwili możemy się rozstać, bo jest do tego dobry powód. Smutną konsekwencją naszego niedopasowania jest to, że nawet nie jesteśmy przyjaciółmi, żyjemy obok siebie.
Chciałabym poznać ludzi o podobnych problemach, bo z moim czuję się osamotniona. Człowiek to istota społeczna...

Awatar użytkownika
Bella Wildrose
łASuch
Posty: 174
Rejestracja: 6 lip 2010, 20:42
Lokalizacja: Grudziądz
Kontakt:

Re: Pozdrowienia od bobasa 50+

Post autor: Bella Wildrose » 21 lip 2013, 15:31

majka pisze:Witam Was bardzo serdecznie. Pomimo statecznego wieku, dopiero teraz rozpoczynam swoją drogę ku społeczności asów - lepiej późno niż wcale. Z jednej strony odkrycie własnej odmienności było dość dramatyczne, z drugiej poczułam ogromną ulgę. Zwłaszcza, że jak się okazuje, nie jestem sama. Nie sądziłam, że problem ten dotyczy także młodych ludzi.
Staż małżeński - 33 lata, nieustające pasmo kryzysów małżeńskich - od około 17 lat (z roku na rok coraz poważniejszych), dorosła córka. Praca pochłania większość mojego czasu, więc mam możliwość oderwania się od ponurych myśli.
Od lat słyszę od męża, że jestem oziębła i/lub aseksualna, ale zawsze wydawało mi się, że przesadza, albo ma zbyt wybujałe potrzeby seksualne. Tym bardziej, że wychodziłam za mąż bezgranicznie zakochana i zawsze starałam się być bardzo dobrą, wyrozumiałą żoną i matką. Gdy tylko zrozumiałam, że niestety miał rację, następnego dnia zaproponowałam mężowi rozwód. W zasadzie żałuję tylko, że obydwoje straciliśmy tak dużo czasu. Po tylu latach małżeństwa trudno jest się rozstać, a przyznanie się do swojej odmienności niewiele zmieniło. Obydwoje mamy świadomość, że w każdej chwili możemy się rozstać, bo jest do tego dobry powód. Smutną konsekwencją naszego niedopasowania jest to, że nawet nie jesteśmy przyjaciółmi, żyjemy obok siebie.
Chciałabym poznać ludzi o podobnych problemach, bo z moim czuję się osamotniona. Człowiek to istota społeczna...
Witaj, Majko! Może straciłaś dużo czasu na coś, co nie przyniosło Ci satysfakcji i źle ulokowałaś uczucia (no cóż, serce nie wybiera, tak musiało być i już, gdybyś tego nie zrobiła, teraz może zastanawiałabyś się, jak by to było i nie znałabyś odpowiedzi na dręczące Cię pytania o sobie samej - krótko mówiąc, doświadczenie uczy i pokazuje też takie strony człowieka, których nie był świadomy), ale jesteś teraz w dobrej sytuacji. Gdzieś tam żyją osoby, które nadal nie wiedzą, dlaczego są "odmienne" i co się z nimi dzieje, myślą, że muszą żyć w seksualnych związkach, bo tak już działa świat. Sama tak kiedyś myślałam i teraz nie patrzę na to, ile czasu upłynęło, lecz cieszę się, że już nie muszę. Znam siebie, wiem czego chcę, wiem czego nie chcę i na świecie jest miejsce też dla mnie, nie muszę się dopasowywać - i tylko to się liczy! Hakuna matata i do przodu :) Mam nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
Obrazek
Obrazek

majka
gimnASjalista
Posty: 12
Rejestracja: 5 lip 2013, 19:19

Re: Pozdrowienia od bobasa 50+

Post autor: majka » 21 lip 2013, 16:45

Wielkie dzięki za dobre i mądre słowo...

Awatar użytkownika
Artemis
pASsiFlora
Posty: 1354
Rejestracja: 7 sie 2008, 21:41
Lokalizacja: z miasta

Re: Pozdrowienia od bobasa 50+

Post autor: Artemis » 21 lip 2013, 20:25

Rozumiem ulgę jakiej doznałaś, gdy dowiedziałaś się, że nie jesteś jedyna. Każdy z nas przez to przeszedł :). Stracony czas? Nie znam Twoich doświadczeń, ale czy wszystkie były złe? Wydaje się że masz całkiem niezły życiowy bilans. Kryzysy są wpisane w każdy związek. Szkoda, że nie masz w mężu przyjaciela, ale to nie jest zagwarantowane w żadnym kontrakcie małżeńskim.
Może teraz warto o to (przyjaźń, wspólne sprawy) powalczyć? Albo zostawić sprawy tak jak są... tylko teraz funkcjonować będzie to bardziej świadomie, bez oczekiwań i stresu. Wiele małżeństw tak funkcjonuje latami. A razem żyje się łatwiej...
Ot, takie myśli mi się przyplątały po przeczytaniu Twojego postu.
Witaj :ciasto: :ciasto:
Turysta-człowiek pętający się po szlakach w poszukiwaniu jedzeniaObrazek

majka
gimnASjalista
Posty: 12
Rejestracja: 5 lip 2013, 19:19

Re: Pozdrowienia od bobasa 50+

Post autor: majka » 22 lip 2013, 10:40

Masz absolutną rację Artemis. W moim życiu było też wiele dobrego. Niczego nie żałuję, poza tym, że nie byłam świadoma swojej odmienności. Wtedy byłoby znacznie łatwiej. Pewnie nie obwiniałabym partnera, że szuka "wyjść awaryjnych". W czasach, gdy wchodziłam w dorosłe życie wszystko wydawało się prostsze i bardziej oczywiste. Standardem było zakochać się, założyć rodzinę i zdobywać, niezbędne do zaspokojenia jej potrzeb bytowych, przedmioty. Nie mówiło się otwarcie o preferencjach seksualnych. Nawet homoseksualizm był tabu.
Za mąż wyszłam w 1980 roku, w okresie transformacji i wielkich przemian w naszym kraju. Można powiedzieć, że walczyliśmy o wszystko, nawet o pół kilo białego sera czy tetrowe pieluchy dla dziecka. Dzisiaj wszystko się zmieniło, zwłaszcza obyczajowość, relacje międzyludzkie.

Awatar użytkownika
Jo
bASałyk
Posty: 731
Rejestracja: 7 lut 2009, 23:07
Lokalizacja: z wlasnego swiata

Re: Pozdrowienia od bobasa 50+

Post autor: Jo » 13 sie 2013, 00:15

Witaj i rozgosc sie :ciasto:
Myśle, ze Twoje małżeństwo to na pewno czas nie stracony. To wspomnienia, doświadczenia i dziecko.
Szkoda tylko, ze Twój mąż Twoim przyjacielem nie jest. Może jeszcze da sie to zmienić?
Duzo szczęścia życzę :)
'Never give up on your adventures and dreams ...'

majka
gimnASjalista
Posty: 12
Rejestracja: 5 lip 2013, 19:19

Re: Pozdrowienia od bobasa 50+

Post autor: majka » 13 sie 2013, 10:31

Dzięki Jo za kolejną dawkę pozytywnej energii.
Żałuję braku przyjacielskich relacji z partnerem, ale to jest już raczej nie do naprawienia. Zbyt wiele utrwalonych niekorzystnych nawyków i zachowań. Ktoś mądrze powiedział, że łatwiej stworzyć nowy związek niż naprawić stary. Coś w tym jest. Staramy się być razem, ale jest niewyobrażalnie trudno. Nie po raz pierwszy mam poczucie, że zostaję sama na placu boju z naszymi problemami. Na wszystko reaguję jak papierek lakmusowy - pewnie jestem już nadwrażliwa.

ODPOWIEDZ