Czy braliście jakieś leki p.depresyjne?

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

jakiego typu leki przyjmujecie?

TLPD(amitryptylina,klomipramina
0
Brak głosów
IMAO(moklobemid)
0
Brak głosów
SSRI(np.fluoksetyna,sertralina
13
59%
SSRE(tianeptyna)
0
Brak głosów
SNRI(wenlafaksyna,milnacipram
0
Brak głosów
NRI(reboksetyna)
0
Brak głosów
NDRIBupropion)
1
5%
Neuroblokery,antag.recept.5-ht1,5-ht2,5-ht3(mianseryna,trazodon,mirtazapina
2
9%
neuroleptyki:chlorprotiksen,haloperidol,sulpiryd,olanzapina,chlorpromazyna etc..
2
9%
Hyperici herbae (Deprim,Deprim Forte)
4
18%
 
Liczba głosów: 22

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2185
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 28 lis 2008, 20:17

Gość pisze:
ja chyba jednak nie zdecyduje sie wracac do lekow :roll: wkoncu jest Ok
No i słusznie. Od chemicznych leków tylko Ci się wątroba rozp****
Quirkyalone

Gość

Post autor: Gość » 28 lis 2008, 20:55

wiesz ale czasem sa sytuacje w zyciu ze woli sie zeby rozwalalo watrobe nic psychika ci zdrowie psychiczne i zycie tym samym

btw zeby rozwalalo watrobe trzeba by nie wiem ile lekow wladowywac w siebie dziennie;)

ale jak ktos nie ma z zadnej z chorob ani zaburzen to chyba bedzie ciezko mu zrozumiec :roll:

Awatar użytkownika
Koni
bASałyk
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2008, 21:42
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Koni » 28 lis 2008, 23:50

Gość pisze:wiesz ale czasem sa sytuacje w zyciu ze woli sie zeby rozwalalo watrobe nic psychika ci zdrowie psychiczne i zycie tym samym
Zwłaszcza że jak dusza choruje to i ciało się sypie.
Wiem po sobie.
"This is not about sex
We all know sex sells and the whole world is buying..."

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse.

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia » 28 lis 2008, 23:59

Koni pisze:Zwłaszcza że jak dusza choruje to i ciało się sypie.
Wiem po sobie.
Potwierdzam! Też wiem coś o tym, niestety...
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2185
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 30 lis 2008, 19:37

Kate- ale przecież napisałaś, ze w tej chwili u Ciebie już jest o'k. :|

Mam koleżankę, której nagle zmarł ojciec i wpadła z tego powodu w depresję i przez pewien czas brała leki. Są w życiu takie sytuacje gdy kogoś nagle spotka jakieś wielkie nieszczęście i nie potrafi się pozbierać ; coś takiego każdemu może się przydarzyć.
Na szczęście nie cierpiałam nigdy na depresję, ale nie raz miałam chandrę i byłam w dołku i uważam, że w przypadku lekkich stanów depresyjnych spokojnie można sobie poradzić bez leków .
Quirkyalone

Awatar użytkownika
Koni
bASałyk
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2008, 21:42
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Koni » 1 gru 2008, 02:56

urtika pisze:uważam, że w przypadku lekkich stanów depresyjnych spokojnie można sobie poradzić bez leków .
Myślę, że to jest bardzo indywidualna sprawa, o której rozstrzygać może tylko psycholog czy psychiatra. Na jednych lepiej działa terapia (indywidualna czy grupowa), innym wystarczy tabletka i kontrola co jakiś czas. Jeszcze inni potrzebują jednego i drugiego. Myślę, że mądrzy lekarze raczej nie faszerują lekami, jeżeli nie ma takiej potrzeby.
"This is not about sex
We all know sex sells and the whole world is buying..."

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse.

Awatar użytkownika
DAMA
Zbanowana
Posty: 221
Rejestracja: 6 lis 2008, 11:02

Post autor: DAMA » 1 gru 2008, 16:19

W leczeniu depresji oraz wszelkiego rodzaju stanów obniżonego nastroju bardzo ważnym elementem całej terapii jest wsparcie rodziny
( zrozumienie ),najbliższych,przyjaciół,dowartościowanie osoby chorej.
Według mnie bez takiego wsparcia jest bardzo ciężko się pozbierać,a często sam element wsparcie może " dodać skrzydeł" .

PS: Do Koni - w pełni zgadzam się z Twoim stanowiskiem.
Pozdrawiam. :D

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia » 1 gru 2008, 19:56

W moim mieście przyjmuje psychiatra (o bardzo charakterystycznym jak dla tej dziedziny medycyny nazwisku :mrgreen: ), który tylko potrafi recepty wypisać. W większym mieście ludzie chorujący na depresję mają większy wybór, nawet jeśli chodzi o terapię. Zazdroszczę im tego. Nie chce mi się pokonywać nie wiadomo ilu kilometrów, żeby pół godzinki spędzić w jakimś gabinecie psychiatrycznym. I dlatego stale zwlekam z wizytą... Mam nadzieję, że w końcu jednak się odważę.
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 1 gru 2008, 21:44

Generalnie psychiatra właśnie farmakologiczną terapię stosuje. Jakiekolwiek pogadanki, rozmowy czy analizy to prędzej u psychologa lub psychoanalityka się zdarzają. Wydaje mi się, że psychiatrzy dobrze się sprawdzają przy ostrych stanach depresyjnych, kiedy choroba zagraża życiu bądź normalnej egzystencji pacjenta - stosują wtedy kombinację leków i krótkich rozmów dla wybadania kondycji psychicznej pacjenta. Przy depresjach przewlekłych, ale niekoniecznie ostrych czy problemach z samooceną, funkcjonowaniem, niskim poczuciem własnej wartości, kompleksami itp. chyba lepiej wybrać się do psychologa - przynajmniej tak sądzę ;)

Awatar użytkownika
DAMA
Zbanowana
Posty: 221
Rejestracja: 6 lis 2008, 11:02

Post autor: DAMA » 1 gru 2008, 22:04

Oczywiście,że tak ( w odniesieniu do wypowiedzi Agnieszki ).
Psycholog nie jest lekarzem i nie może stosować żadnych środków
farmakologicznych w swojej terapii ( tak jak robi to lekarz- psychiatra). Najzwyczajniej leczy cierpiącą duszę za pomocą słowa.
PSYCHE + LOGOS, a z łacińskiego LOGOS oznacza słowo,czyli terapia za pomocą słowa,słowne dotarcie do chorej duszy.
Mówi się,że depresja to choroba duszy...i pewnie tak jest.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia » 1 gru 2008, 22:05

Też słyszałam takie opinie, że najpierw najlepiej wybrać się do psychologa, bo ten wyśle do psychiatry, jeśli zajdzie taka konieczność. Z drugiej strony nie wiem, czy jakaś pogadanka z humanistą byłaby w stanie mi pomóc. Ostatnio jest ze mną coraz gorzej - po trzech czy czterech godzinach pracy wracam do domu padnięta, bez cienia energii, stale bym tylko spała, ryczała i rozpamiętywała nie wiadomo co. Jestem płaczliwa, wszystko mnie wkurza. Bolą mnie plecy, nogi, głowa i brzuch. Męczą mnie najprostsze czynności. Nawet nie mam siły wyjść z psem. Czuję się tak, jakbym miała co najmniej 80 lat. Zauważyłam, że nawet w pracy nie potrafię tego ukryć. Stale tylko narzekam. Mam problemy z koncentracją, mylę słowa, wydaje mi się, że mówię w jakimś spowolnionym tempie. A rano jest najgorzej - tak sobie myślę, czy na tydzień nie załatwić sobie zwolnienia lekarskiego, bo skonam chyba.

A wracając do psychiatry - moja koleżanka miała zdiagnozowaną fobię społeczną i dostała Seroxat. Do tego chodziła na psychoterapię i było lepiej. Podziwiam wszystkich, którzy zdobyli się na ten krok.
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Awatar użytkownika
Zixxar
głuptAS
Posty: 495
Rejestracja: 28 kwie 2008, 19:32
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Zixxar » 1 gru 2008, 23:19

DAMA pisze:W leczeniu depresji oraz wszelkiego rodzaju stanów obniżonego nastroju bardzo ważnym elementem całej terapii jest wsparcie rodziny(zrozumienie),najbliższych,przyjaciół,dowartościowanie osoby chorej.Według mnie bez takiego wsparcia jest bardzo ciężko się pozbierać,a często sam element wsparcie może " dodać skrzydeł"
Jak zawsze DAMA ma rację! :D Ludzie z naszego otoczenia także mogą służyć pomocą, dobrym słowem, zrozumieniem problemu, wysłuchaniem dręczących nas problemów, nie gorzej niźli psychiatrzy, psychologowie. Dodatkowo, przyjaciela prawie zawsze ma się "pod ręką", a do lekarza trzeba się wybierać, decydować kiedy i gdzie, a czasami i zwalczyć w sobie skrępowanie.
Inną sprawą jest, że takich ludzi, którzy potrafią słuchać, obchodzą ich czyjeś troski i zdolni są je zrozumieć, odpowiednio reagując, bardzo rzadko się spotyka. Moim zdaniem są to niezwykle wartościowi ludzie, bo nie sztuką jest paplać bez umiaru, sztuką jest umieć słuchać i zrozumieć ludzkie historie.

Pozdrawiam,

Zixx
Musisz zadać sobie jedno, bardzo ważne pytanie: "Co pragniesz w życiu robić... i zwyczajnie zacznij to robić..."

Awatar użytkownika
Koni
bASałyk
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2008, 21:42
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Koni » 1 gru 2008, 23:21

Agnieszka pisze:Generalnie psychiatra właśnie farmakologiczną terapię stosuje. Jakiekolwiek pogadanki, rozmowy czy analizy to prędzej u psychologa lub psychoanalityka się zdarzają.
Generalnie pewnie tak, ale ja na przykład terapię miałam z psychiatrą, a nie z psychologiem.
W każdym razie zgadzam się, że najrozsądniejszą drogą jest psycholog --> ewentualnie psychiatra.

Camellia- wiem, że to trudne, ale spróbuj kiedyś. Może pójdź z kimś, żeby Ci było raźniej. Konsultacja nie jest taka straszna, jak się wydaje, a może podpowie Ci, jak możesz sobie pomóc.

Co do fobii społecznej- okropność. Ja mam ją w dosyć lekkiej formie, a i tak utrudnia mi życie na każdym kroku. Podziwiam wszystkich, którzy się przełamują i z nią walczą.
"This is not about sex
We all know sex sells and the whole world is buying..."

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse.

Awatar użytkownika
DAMA
Zbanowana
Posty: 221
Rejestracja: 6 lis 2008, 11:02

Post autor: DAMA » 1 gru 2008, 23:34

Zixxar pisze:
DAMA pisze:W leczeniu depresji oraz wszelkiego rodzaju stanów obniżonego nastroju bardzo ważnym elementem całej terapii jest wsparcie rodziny(zrozumienie),najbliższych,przyjaciół,dowartościowanie osoby chorej.Według mnie bez takiego wsparcia jest bardzo ciężko się pozbierać,a często sam element wsparcie może " dodać skrzydeł"
Jak zawsze DAMA ma rację! :D Ludzie z naszego otoczenia także mogą służyć pomocą, dobrym słowem, zrozumieniem problemu, wysłuchaniem dręczących nas problemów, nie gorzej niźli psychiatrzy, psychologowie. Dodatkowo, przyjaciela prawie zawsze ma się "pod ręką", a do lekarza trzeba się wybierać, decydować kiedy i gdzie, a czasami i zwalczyć w sobie skrępowanie.
Inną sprawą jest, że takich ludzi, którzy potrafią słuchać, obchodzą ich czyjeś troski i zdolni są je zrozumieć, odpowiednio reagując, bardzo rzadko się spotyka. Moim zdaniem są to niezwykle wartościowi ludzie, bo nie sztuką jest paplać bez umiaru, sztuką jest umieć słuchać i zrozumieć ludzkie historie.

Pozdrawiam,

Zixx
Zixx... :D

Na pewno zawsze nie mam racji...ale dziękuję.
Uważam,że element wsparcia w przypadku depresji( czy stanu obniżonego nastroju) jest prawdziwym balsamem dla chorej,czy zbłąkanej duszy...Kiedy wsparcia brak,a osoba zostaje sama z problemem to jest trudno,nawet bardzo trudno....
Wyznaję podobny pogląd do Ciebie Zixx,że umiejętność słuchania jest równie ważna jak umiejętność wypowiadania się( i jest także przejawem pokory ). Być może umiejętność słuchania i wyciągania racjonalnych wniosków to większa sztuka niż krasomówcze zdolności co u niektórych.....
W końcu - " Mowa jest srebrem, a milczenie złotem......"

Pozdrawiam :D

dzola007
strASzydło
Posty: 397
Rejestracja: 16 wrz 2008, 01:08
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: dzola007 » 2 gru 2008, 00:33

Ale jak mało jest ludzi ktorzy potrafią słuchac a tym bardziej doradzic lub wesprzec w jakikolwiek sposób... chyba ze ja mam takiego pecha. Gdy w moim życiu pojawiły sie problemy,a było to w pierwszej klasie liceum, pomyslałam ze pojde do psychologa,wydało sie to w klasie i przyznam ze co niektorzy dziwnie na mnie patrzyli. Nie wiem, moze te 10 lat temu było to gorzej postrzegane ale swiat idzie na szczescie do przodu. Mam znajomych ktorych prztłacza "codziennosc" jedni korzystaja z takiej pomcy ale są i tacy którzy boja sie opini innych.

ODPOWIEDZ