Samotnosc...

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)
dzola007
strASzydło
Posty: 397
Rejestracja: 16 wrz 2008, 01:08
Lokalizacja: Śląsk

Samotnosc...

Post autor: dzola007 » 23 paź 2008, 21:56

Czy przeszkadza Wam to ze jestescie sami? pytam bo mi przeszkadza i jestem ciekawa jak i kto zapatruje sie na ta kwestie. jesli tak to czy staracie sie to jakos zmienic?

Awatar użytkownika
Parkinson
fantAStyczny
Posty: 545
Rejestracja: 4 lut 2007, 11:19
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Parkinson » 23 paź 2008, 22:23

tja dałem nawet posta w Szukam pArtnerki/pArtnera :) nan naszym forum 8) a w zasadzie temat

Awatar użytkownika
Blv.
ananAS
Posty: 358
Rejestracja: 2 lut 2008, 17:27
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Blv. » 24 paź 2008, 00:35

Wprawdzie mam świetnego chłopaka, którego bardzo kocham, ale poznaliśmy się przez internet, mieszkamy bardzo daleko od siebie (różne kontynenty) i wszystko wskazuje na to, że nie spotkamy się przed lipcem. Zanim zaczęliśmy ze sobą chodzić - ironicznie to brzmi w tym kontekście - źle się czułem samemu i nieśmiało próbowałem to zmienić, ale ani przez chwilę nie myślałem, że właśnie w nim się zakocham, i to z wzajemnością.
Jeśli chodzi o życie towarzyskie, czuję się dość samotny, a że jestem nieśmiały i trudno mi się otworzyć przed innymi, trudno mi to zmienić. Staram się jednak jakoś działać w tym kierunku z mniejszymi lub większymi suksesami.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 24 paź 2008, 07:21

Nie, nie przeszkadza mi to. Mam właściwie raczej niewielkie potrzeby, jeśli chodzi o kontakty z innymi ludźmi i wystarcza mi ich realizacja poprzez znajomych/kumpli/koleżanki, czyli pogawędka przy herbacie raz na jakiś czas i wymiana maili czy dyskusja na gg :P Zresztą również funkcjonowanie na forach internetowych jest dla mnie całkiem satysfakcjonującym kontaktem z innymi :mrgreen:
Nie czuję się samotna i myślę, że związki są nie dla mnie ;)

LACORUNA
mASełko
Posty: 133
Rejestracja: 30 wrz 2008, 12:29
Lokalizacja: GDYNIA

Post autor: LACORUNA » 24 paź 2008, 07:35

Towarzystko - nie czuje potrzeby czestego spotykania sie, tym bardziej plotkowania itp. To raczej niektorzy znajomi zabiegaja o spotkania ze mna. Mi takze wystarczy glownie kontakt przez smsy, rozmowy telefoniczne, sporadyczne widzenie sie...
Bycie samemu to jest to co tygryski lubia.Mam duzo roznych zainteresowan, wiec potrafie w pelni i satysfakcjonujaca wypelnic sobie czas... ale.. odczuwam druga strone medalu - brak bliskiej osoby, komu wiem, ze naprawde moge zaufac, komu zalezy na mnie - ze wzajemnoscia...I bycie samemu i bycie z kims ma plusy i minusy..
Zdaje jednak sobie sprawe, ze znalezienie podobnej osoby, jest bardzoooooooo trudne. Nadzieja w forum SEA :D

~Vei*sha~
młodASek
Posty: 25
Rejestracja: 27 paź 2008, 20:11

Post autor: ~Vei*sha~ » 28 paź 2008, 16:22

Ja nie potrzebuję kontaktu fizycznego, włóczenia się po pubach etc... ale bardzo brakuje mi jednej osoby, z która mogłabym pogadać i się spotkać raz na jakiś czas...



:)

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Samotność

Post autor: DZIEWICA8 » 2 lis 2008, 19:58

No to i ja się wypowiem. Mnie osobiście samotność kompletnie nie przeszkadza, a nawet więcej bardzo dobrze czuję się sama, mam cały czas tylko dla siebie, nikt mnie nie ogranicza. Obecnie nie dążę do poznawania nowych ludzi, dobrze jest mi samej, dobrze jest tak jak jest.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
Piorun
PerkunAS
Posty: 595
Rejestracja: 8 kwie 2008, 12:50
Lokalizacja: z fabryki cyborgów

Post autor: Piorun » 3 lis 2008, 14:41

Samotność zupełnie mi nie przeszkadza.
Czasem przydał by się ktoś do kogo można gębę otworzyć czy podzielić wrażeniami (zwłaszcza na wyjazdach), ale nauczyłem się bez tego obchodzić.

Z drugiej strony zauważyłem że życie bez związków emocjonalnych z ludźmi tak jak by utwardza i powoduje znikanie łagodności czy "polityczności" w kontaktach - w każdym razie u mnie tak to działa.

Czasem mi się zdaje że jeszcze parę latek samotności, a zrobię się tak ostry w kontaktach że będę mógł palcem patyczki strugać :diabel:

Viktoria Marie
młodASek
Posty: 27
Rejestracja: 29 lip 2008, 21:43
Lokalizacja: Płock
Kontakt:

Post autor: Viktoria Marie » 3 lis 2008, 15:46

Czasem tak,czasem nie. W sumie moja samotność dotyczy braku przyjaciół z którymi mogłabym się pośmiać,gdzieś wyjść,porozmawiać.
A,że ich nie mam,odczuwam samotność. Ale partner/ka na razie ( jak się tak zastanowię) mi nie jest potrzebna :D

Arilin
łASuch
Posty: 167
Rejestracja: 24 mar 2007, 01:44

Post autor: Arilin » 3 lis 2008, 21:28

Nie przeszkadza mi samotność. Ale tak naprawdę nie jestem sama. Bo to, że nie mam faceta nie oznacza, że czuję się samotna. Mam mamę, mam wspaniałych znajomych. Tak mi dobrze. Mam pasje, co wypełniają moje życie. Tak jest dobrze.

Nie chcę niczego zmieniać... .

Awatar użytkownika
Urania
mASełko
Posty: 138
Rejestracja: 10 gru 2008, 16:00
Lokalizacja: Terra Incognita

Post autor: Urania » 11 gru 2008, 17:15

Próbowałam być w związkach dwa razy... i stwierdziłam, że to kompletnie nie moja bajka. Życie w pojedynkę to w/g mnie stan idealny... Byle zdrowie dopisywało i praca dawała szansę na godne życie. Mam wiele zainteresowań, nie nudzę się ze sobą... Gdy jestem wśród ludzi - marzę, żeby być sama. Gdy jestem sama - jest mi z tym dobrze :)
A tak szczerej radości i emocji jakie okazuje mój pies, nie jest chyba w stanie przekazać żaden człowiek...
Omnia mea mecum porto...

asior
starszASek
Posty: 42
Rejestracja: 13 kwie 2008, 20:42
Lokalizacja: poznań
Kontakt:

niby racja, choć nie do końca

Post autor: asior » 15 gru 2008, 18:18

Z tą samotnością to akurat ostrożnie. Każdy z zalogowanych na tej stronie jest swego rodzaju indywidualistą, to prawie oczywiste. Lubi chodzić własnymi ścieżkami. Samotność na dłuższą metę, ma również zalety. Tylko nie wiem jakie.
Lepiej aby indywidualista, nawet jeśli czuje się w swoim towarzystwie dobrze i bezpiecznie, poszukał sobie indywidualistki, razem stanowili związwek oparty w dużym stopniu na poszanowaniu własnej autonomii. Z mojego doświadczenia, także zawodowego, wynika wprost, iż na starość, lub chociaż w prawdziwej dorosłości, samotność jest złem.
Nie każdy związek musi przecież polegać na tym, iż para chodzi za sobą niczym kaczki, krok w krok. Czasami można dać sobie trochę luzu, a jednak nie stracić nic z istoty tego czym powienien być "związek". Po prostu mieć kogoś do pary....
Pozdrawiam :D :D

Awatar użytkownika
Piorun
PerkunAS
Posty: 595
Rejestracja: 8 kwie 2008, 12:50
Lokalizacja: z fabryki cyborgów

Post autor: Piorun » 15 gru 2008, 18:42

To może ładnie wyglądać z zewnątrz, ale niektórzy są po prostu niesparowywalni.
Dodaj introwertyzm, ograniczone zdolności interpersonalne i "inność" (w dowolnym znaczeniu) a będziesz mieć praktycznie pewną receptę na samotność

Awatar użytkownika
DAMA
Zbanowana
Posty: 221
Rejestracja: 6 lis 2008, 11:02

Post autor: DAMA » 15 gru 2008, 18:49

Dokładnie. Wyznaję pogląd,że nie każdy nadaje się do bycia w związku i nie każdemu to pisane....Nic na siłę ,tylko dlatego,że istnieją jakieś tam normy społeczne. Nie jestem zwolenniczką postaw konformistycznych. Pzdr :D
Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.

Awatar użytkownika
Urania
mASełko
Posty: 138
Rejestracja: 10 gru 2008, 16:00
Lokalizacja: Terra Incognita

Post autor: Urania » 15 gru 2008, 19:03

@asior: "samotność jest złem"... :shock:

No, to chyba przesada. Ja mam ponad 30 lat i najlepiej czuję się sama ze sobą.

I zgadzam się z DAMĄ :wink:
Omnia mea mecum porto...

ODPOWIEDZ