Lubisz dzieci?

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Czy lubisz dzieci?

Tak
88
24%
Nie
160
44%
Czasami
73
20%
Zależy jakie (i wpisz jakie w osobnym poście)
45
12%
 
Liczba głosów: 366

Awatar użytkownika
Zibi
łASuch
Posty: 190
Rejestracja: 13 lip 2006, 22:14
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: Zibi » 10 sie 2006, 15:41

Agnieszka pisze:A na czym wg Ciebie polega ta różnica?
Jak to na czym? Na ujawnianiu głębi własnych pokładów emocjonalnych. Kiedy dzielę się z kimś moimi przemyśleniami na temat zjawiska aseksualności to nie jestem żadnym ekshibicjonistą. Za taką uznać można by osobę, która pisze/mówi jedynie o własnych przeżyciach, rozterkach czy kłopotach związanych z własną tożsamością. Czy wg Ciebie każde głębsze przemyślenie powinno być głęboko chowane przed światem aby tylko nie wyjść na ekshibicjonistę?
Zibi pisze:Hmm..
ambicja: 1. poczucie godności osobistej; honor, duma
2. często w lm: dążność do wybicia się, pragnienie twórczych osiągnięć, sukcesów, uznania; także w znaczeniu ujemnym: pycha, zarozumiałość, żądza zaszczytów, panowania w poczuciu swojej wysokiej wartości

No to jak w końcu rozumiemy ambicję i jak przekłada się ona na to, co poszczególni ludzie tu piszą?
Może tak:
Ambicja- poczucie własnej wartości i chęć jak najlepszego jej spożytkowania; aspiracje, pragnienie osiągnięcia wyższej pozycji i prestiżu społ., sukcesów, powodzenia, sławy; szlachetna duma, godność osobista, honor, miłość własna.

Zauważ, że ambicja w odniesieniu do chęci poznania własnej osoby wręcz zakłada pragnienie poszukiwania wszędzie tam, gdzie to jest tylko możliwe. Czy ambitny zawodowo człowiek jeździ na szkolenia po to, aby popływać kajakiem dla relaksu? Oczywiście może to czynić w czasie wolnym, ale jego hierarchia celów jest zupełnie inna.
Prawda nie inaczej się narzuca, jak tylko siłą samej prawdy, która wnika w umysły jednocześnie łagodnie i silnie...

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: Agnieszka » 10 sie 2006, 16:42

Zibi pisze: Czy wg Ciebie każde głębsze przemyślenie powinno być głęboko chowane przed światem aby tylko nie wyjść na ekshibicjonistę?
Wg mnie nie ma reguły - wszystko zależy od tego, jaki kto ma poziom 'prywatności'. Być może dla niektórych osób opisywanie przemyśleń na różne tematy jest formą ekshibicjonizmu, ponieważ ukazuje mechanizmy ich myślenia, upodobania, niechęci, antypatie, sympatie.
Zibi pisze: Zauważ, że ambicja w odniesieniu do chęci poznania własnej osoby wręcz zakłada pragnienie poszukiwania wszędzie tam, gdzie to jest tylko możliwe. Czy ambitny zawodowo człowiek jeździ na szkolenia po to, aby popływać kajakiem dla relaksu? Oczywiście może to czynić w czasie wolnym, ale jego hierarchia celów jest zupełnie inna.
Wszystko super, definicja też fajna (moja też była ze słownika :P), ale mimo wszystko nie jesteś w stanie stwierdzić, kto tutaj jest ambitny, a kto nie. Nie u każdego człowieka dążenie do poznania samego siebie przekłada się na dyskusje na forum. Można szukać odpowiedzi w inny sposób i gdzie indziej. A to, że Ty na podstawie kilku postów stwierdzasz, że ktoś nie jest ambitny, bo woli na forum porozmawiać o kwiatkach i ptaszkach, to już Twój problem - jak już wspomniałam we wcześniejszej wypowiedzi: pozory mylą, a w wielu przypadkach można po prostu wyciągnąć błędne wnioski. Czy nie uważasz, że można też realizować swoje ambicje i poszukiwać odpowiedzi na pytania dotyczące własnej tożsamości poprzez czytanie oraz przemyślenia w zaciszu domowym? No ale Ty już z góry zakładasz, że każdy musi dyskutować, żeby być uznanym za ambitnego. Nie tędy droga.
A swoją drogą 'miłość własna' to raczej negatywne określenie (to tak a propos definicji).

magellan
fantAStyczny
Posty: 550
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: magellan » 14 sie 2006, 20:29

hi :wink:

chcial bym tu jeszcze troche do starego tematu "dzieci" cos napisac:
mam w naszej firmie takiego bardzo dobrego kolege z ktorym razem pracuje przy elektronice. jest on troche starszy niz ja, jestesmy dobrymi przyjaciolmi, znamy sie juz dosyc dlugo, i jest on (dla mnie) naprawde szczerym typem, z ktorym mozna/moge o wszystkim pogadac; no i nie zadko tez opowiadamy i rozmawiamy sobie nawet o takich wlasnych, najbardziej prywatnych "glebokich tajemnicach", o ktorych sie zazwyczaj nikomu nie opowiada. nie wiem juz jak do tego doszlo, lecz wpadlismy dzis rano na temat dzieci - on jest normalnie seksualny, ma kobiete, jest ozeniony, ma corke i syna. juz czesto o swojej rodzinie opowiadal, i wiem ze ma fajne dzieci (w wieku 12-15 lat). tak samo wie on dosyc dobrze jaki/kim ja jestem, ze nie mam zbyt duzego lub tez mozliwie zadnego zainteresowania do seksualnosci, do zalozenia wlasnej rodziny idt. no ale o co chodzi - dzisiaj rano mnie ten kolega troche dobrze zaskoczyl. bowiem jakis czas temu (moze przed paroma miesiacami), przyprowadzil ze soba do firmy swoja corke - miala ferie i z jakiegos powodu nie mogla zostac w domu. a ze dziewczynka interesuje sie muzyka i uczy sie grac na fortepianie, pokazalem jej na moim komputerze taki specjalny program do robienia muzyki. byla zafascynowana tym sprzetem, no i od razu na komputerze sobie zaczela grac, gdy jej dokladnie pokazalem, jak to sie robi. no i wyobrazcie sobie, ze dzis rano, gdy gadka sie zaczela o dzieciach, to moj kolega powiedzial mi, ze ze mnie to by byl najbardziej wzorowy ojciec, ktorego on do tej pory by spotkal... bo obserwowal nas wtedy, gdy ja tlumaczylem jego corce ten program i bardzo mu sie to podobalo - powiedzial nawet, ze on sam nigdy by tak tego nie potrafil. uznal tez, ze nawet gdy ja pokazuje chlopakom/uczniom jak maja pracowac, to robie to duzo lepiej niz inni, i potrafie sie fajnie obchodzic z mlodzieza. to byl pierwszy raz w zyciu, ze ktos mi takie cos powiedzial... zaczelismy jeszcze po tym troche dyskutowac o tym, do jakiego wieku powinno sie zaczac z wychowaniem dzieci -> powiedzial mi, ze on zaczal ze swoja zona gdy mieli okolo 20 lat., i tez twierdzil, ze to nie byl optymalny wiek; mieli obydwoje za malo doswiadczenia zyciowego. jednak dali sobie dobrze rady. ja bylem tego zdania, ze tak wlasciwie w moim wieku (33), to juz zaczyna sie robic troche za pozno (ze strony "moralnosci"); zanim bym znalazl jakas kobiete, ozenil sie z nia no i dziecko by mialo z tego powstac, przeminely by nastepne 2 lata. pozniej, jako 55 letni, nie chcial bym wychowywac "nie calkiem-pelnoletniego smarkacza", ktoremu bym z pewnoscia po tylu latach i w tym wieku nie za duzo mogl przekazac... no ale cala nasza rozmowa to tylko teoria; nie mam i nigdy nie mialem zamiaru wychowywac dzieci, jak juz gdzieniegdzie o tym wspomnialem. :wink:
hmmm.., jak wy o tym myslicie; jaki jest ten wlasciwy wiek, w ktorym czlowiek (facet/kobieta) powinien sie na to zdecydowac; dzieci tak, lub nie?

magellan :wink:

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: Agnieszka » 14 sie 2006, 20:49

Ciekawe pytanie, chociaż nie sądzę, żeby była jakaś reguła na to. Wszystko zależy od człowieka - doświadczenie życiowe to jedna sprawa, dojrzałość psychiczna i emocjonalna druga. Są ludzie dojrzali już w wieku 18 lat i pomimo braku doświadczenia życiowego dobrze radzący sobie z rolami, jakie przychodzi im pełnić, a są tacy, którzy nawet u kresu życia nie nadają się do wychowywania dzieci. Kto wie, czy Ty Magellanie mając np. 20 lat nie byłbyś w stanie w taki sam sposób podejść do dziecka jak teraz? Ja na przykład mam 26 lat i nadal przy dzieciach - nawet takich około 10-12 lat czy starszych czuję się nieswojo i nie bardzo umiem się z nimi dogadać. Porozumienie zaczyna się, gdy dziecko ma co najmniej 20 lat (ale wtedy to już raczej nie dziecko ;))

Ja się urodziłam, kiedy moja mama miała 24 lata, a mój tata 31 lat i wydaje mi się, że oboje byli wystarczająco dojrzali na dziecko - moja mama sobie dobrze radziła, mimo że jestem jej pierwszym (i jedynym dzieckiem), mój tata też. I w sumie doświadczenia mieli inne - mama od 14 roku życia pomagała wychowywać dzieci swoich sióstr, mój tata z kolei dzieci widział przeważnie na zdjęciach.
Z kolei u mojej cioci widzę coś zupełnie przeciwnego - pierwsze dziecko urodziła, gdy miała 27 lat, drugie - 34 lata. Nie za bardzo jej wychowanie wyszło w obydwu przypadkach.

Awatar użytkownika
Kuba
AS gaduła
Posty: 401
Rejestracja: 8 sie 2006, 01:45
Lokalizacja: The Bronx

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: Kuba » 14 sie 2006, 22:18

Zgadzam się z Agnieszką. Czy ktoś nadaje się na rodzica nie zależy od wieku a od osbowości i powiedzmy stanu emocjonalnego. Mój stary naprzykład, kompletnie nienadaje się na wychowywanie dzieci. Sam zresztą przez całe małżeństwo uciekał od rodziny. Czy wy wiecie że on był w Stanach „tymczasowo” przez 14lat? Od dwuch jest dopiero na stałe. Ja z mamą mieszkaliśmy w Polsce a on pieniądze wysyłał i bajki opowiadał że jak będzie widział lepsze perspektywy to nas wszystkich ściągnie. Jak wkońcu do niego przyjechałem w wieku 20lat to się nagle zabrał za wychowywanie. Zaczął mi jakieś farmazony opowiadać, które się opowiada 12 letniemu dziecku. Typu jak ja powinienem zakupy robić, jak ja powinienem sprzątać, żeby w kościele nie siadać (bo stojąc człowiek pełniej odbywa msze), czy w jaki sposób odbierać psychikę kobiet (oczywiście że są porąbane i żebym im nigdy nie ufał). Byłem w kompletnym szoku, bo on wcale nie był konsekwenty w tym co mówił. Chlał niemiłosiernie, brudy rodzinne opowiadał swoim kolegom, sam nie używał mydła i żył w takim syfie że karaluchy się rzędami ustawiały. I oczywiście recepta na to że niemam dziewczyny to oglądanie z nim pornoli. Niedało się z nim o niczym porozmawiać bo mu się wydawało że jak się mu zwróci uwagę to że ja go atakuje. Wszystkim opowiadał że jest chory na serce bo wychodził z założenia że jak go ludzie żałują to on się lepiej czuje. Szok, poprostu szok i psychiczne zniewolenie. Od tego wszystkiego pogłębiły mi się wsszystkie małe fobie jakie do tej pory miałem. I chodziasz widywaliśmy się przelotnie nie mogłem na niego patrzeć nawet w niedziele (zresztą niebyło naco bo on z reguły był pijany i to że idzie do kościółka po trzech piwkach to jest ok byle żeby miał dolara na tace; okazało się że powodem dla ktorego nie siada w kościele jest to że pare razy zasnął w ławce). Jak się po czterech latach pokryjomu wyprowadziłem to myślałem że on dostanie ataku serca przez telefon. Teraz mi przyszło do głowy że on mi nigdy nie chciał pomóc tylko mi robił takie polskie piekiełko - ja ci pomogę ale byle żebyś nie miał lepiej odemnie.

Od tamtej pory uważam że nie wszyscy powinni mieć dzieci. Sczególnie jak ktoś ma problemy z alkocholem.

Ja sam nie wiem czy nadawałbym się na ojca, bo jak się zastanowić to ja chyba nigdy z dzieckiem nie rozmawiałem (raz z 13letnim kuzynem, ale to on bardziej gadał i kompletnie mnie to nieinteresowało). Też się czuje przy nich nieswojo. Wychodze z założenia że ja napewno starałbym się jak najlepiej, ale to czy mielibyśmy mieć dzieci to by zależało od mojej partnerki. Jakby ona nie chciała mieć dzieci to jabym jej nie zmuszał, bo wkońcu to matka musi bardziej chcieć swoje dziecko.
Ale narazie to przecież absrakcja.

Salomea

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: Salomea » 15 sie 2006, 10:37

Ja również zgadzam się z Agnieszką, niektórzy ludzie nigdy nie będą się nadawali do wychowywania dzieci. Jak już wcześniej pisałam nie lubię całkiem małych dzieci, nie oznacza to jednak, że nie cierpię dzieci w ogóle, zawsze dobrze się dogadywałam z takimi kilku, kilkunastoletnimi. Jak dla mnie to dzieci mogłyby przychodzić na świat wyglądając już jak kilkulatki. :wink:
Skoro już każdy coś od siebie dorzuca, to teraz historia rodzinna. Moja mama urodziła mnie jak miała 27 lat, mój ojciec miał 31. Oboje więc byli już dorośli, ale potem okazało się, że tylko moja mama dorosła do roli rodzica, mam przyrodnie rodzeństwo i mój ojciec pomimo posiadania innych dzieci jakoś nie potrafił nauczyć się być rodzicem i tak mu już zostało na zawsze. :lol:

magellan
fantAStyczny
Posty: 550
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: magellan » 15 sie 2006, 11:47

hi :wink:

to co kuba opisuje, to o tym sie niestety czesciej slyszy; i to tez czesto gdy chodzi o polakow (za granica). najgorsze jest to, ze przez alkohol rodzina sie rozlatuje. przykromi, ze musiales takie cos przezyc.

a co do dzieci; dzieki wam za odpowiedzi. wlasnie, fajnie opisaliscie - ta dojrzałość psychiczna i emocjonalna jest wazniejsza niz wiek (chociaz i tu z pewnoscia sa granice), i moze nie da sie tego wogole regula objac. :wink:

magellan :D

abc
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 4 wrz 2006, 16:09

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: abc » 4 wrz 2006, 16:41

Lubie dzieci, lubie czuć się za kogoś odpowiedzialna.
Jak to w takim jedyn filmie było "matka jest bogiem w oczach dziecka"
A gdy jeszcze takie maleństwo z cała swoją ufnością przytuli się do mnie to już w ogóle.

Ale gdy widze rozpieszczone dzieci (w skrócie "bachory")które gdy im czegoś nie dasz to krzyczą, kopia i bóg wie co, to mi się źle robi ( no ale rodzice sami je tak wychowali). Nigdy nie byłam rozpieszczana i na dobre mi to wyszło.

Awatar użytkownika
Zibi
łASuch
Posty: 190
Rejestracja: 13 lip 2006, 22:14
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: Zibi » 4 wrz 2006, 22:58

Agnieszka pisze:Wg mnie nie ma reguły - wszystko zależy od tego, jaki kto ma poziom 'prywatności'. Być może dla niektórych osób opisywanie przemyśleń na różne tematy jest formą ekshibicjonizmu, ponieważ ukazuje mechanizmy ich myślenia, upodobania, niechęci, antypatie, sympatie.
Moja droga, każde wyrażanie własnych poglądów, sposób ich prezentacji, logika, semantyka itd. ukazuje mechanizmy i zdolności poznawcze danej osoby. Wychodzi na to, że ekshibicjonistą nazwałabyś jedynie tego, który się tak sam chce określić, choć nie wychodzi poza granice kreślone przez innych w swoich refleksjach i ich wyrażaniu.

Agnieszka pisze:Wszystko super, definicja też fajna (moja też była ze słownika :P), ale mimo wszystko nie jesteś w stanie stwierdzić, kto tutaj jest ambitny, a kto nie. Nie u każdego człowieka dążenie do poznania samego siebie przekłada się na dyskusje na forum. Można szukać odpowiedzi w inny sposób i gdzie indziej. A to, że Ty na podstawie kilku postów stwierdzasz, że ktoś nie jest ambitny, bo woli na forum porozmawiać o kwiatkach i ptaszkach, to już Twój problem - jak już wspomniałam we wcześniejszej wypowiedzi: pozory mylą, a w wielu przypadkach można po prostu wyciągnąć błędne wnioski. Czy nie uważasz, że można też realizować swoje ambicje i poszukiwać odpowiedzi na pytania dotyczące własnej tożsamości poprzez czytanie oraz przemyślenia w zaciszu domowym? No ale Ty już z góry zakładasz, że każdy musi dyskutować, żeby być uznanym za ambitnego. Nie tędy droga.
A swoją drogą 'miłość własna' to raczej negatywne określenie (to tak a propos definicji).
Spotkałem wielu ambitnych ludzi w swoim życiu i wielu mało ambitnych, a nawet bardzo mało ambitnych. Żaden ambitny człowiek nie pozostawał w cieniu dyskusji, która dotyczyła jego zainteresowań, ambicji, rzeczy, w których chciał się doskonalić. Jak więc odczytać niechęć do anonimowej dyskusji na takie tematy tutaj, w miejscu jak mniemam do tego przeznaczonym? Czy jest top świadome mydlenie oczu w celu ukrycia własnych zainteresowań? Nie sądzę.
Prawda nie inaczej się narzuca, jak tylko siłą samej prawdy, która wnika w umysły jednocześnie łagodnie i silnie...

Awatar użytkownika
lucyfer
AS gaduła
Posty: 407
Rejestracja: 13 kwie 2006, 02:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: lucyfer » 5 wrz 2006, 01:18

Ja nienawidze dzieci! Poprostu nieznoszę... Takie małe skrzecząco-wiszczące stwory:P

marta
przedszkolASek
Posty: 5
Rejestracja: 4 wrz 2006, 21:36

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: marta » 5 wrz 2006, 17:59

nienawidze, nie znosze, wsadzić to w kapsuły aż dorośnie!

Elbereth
przedszkolASek
Posty: 9
Rejestracja: 28 sie 2006, 16:50
Lokalizacja: Starachowice
Kontakt:

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: Elbereth » 5 wrz 2006, 21:11

Heh, no właśnie, ja też ich nie lubię.... bardzo nie lubię, wrzeszczą, brudzą i zajmują za dużo czasu.... niby jeszcze jestem młoda, ale nie odczuwam żadnego "instynktu maciarzyńskiego".... Wszyscy wokół powtarzają mi, że to przejdzie z czasem, ale.... dzieci nie znoszę odkąd miałam 11-12 lat.... i wtedy zaczęli mi to powtarzać.... teraz mam 19 i nie znoszę ich jeszcze bardziej - takich 11-12 letnich też ;)

super_sonic
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 5 wrz 2006, 10:21
Lokalizacja: ze świata seksualnych
Kontakt:

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: super_sonic » 5 wrz 2006, 22:34

he co do mnie to generalnie lubie dzieci, przeszedlem chrzest bojowy prowadzac mlodszoharcerska druzyne :shock: jakos to przezylem - wmawialem sobie, ze nie jest najgorzej bo moglem dostac druzyne zuchow :mrgreen:

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: ewutek » 6 wrz 2006, 00:37

Dzieci lubię, a jakże, ale po dotkliwym doświadczeniu z rozbrykaną kuzynką, która wmówiła sobie kiedyś, że witać się=obłapianie+rozdzierający wrzask, spowodowało, że krąg dzieci do lubienia zwęził się nieco... (;

Awatar użytkownika
lucyfer
AS gaduła
Posty: 407
Rejestracja: 13 kwie 2006, 02:18
Lokalizacja: Łódź

Re: Lubisz dzieci?

Post autor: lucyfer » 6 wrz 2006, 08:42

Hehehe... Ja mam kumpele seksualną, która tez nienawidzi dzieci jak ja:D:D I nie raz rozmawialiśmy o tym i wymyślalismy, co byśmy zrobili z takim dzieckiem jakby sie urodziło dla niej :lol: Ale szczegółów nie będę przybliżał, bo wiem że by ludzie sie zbulwersowali, bo tak prawda że mało kto ma takie czarne poczucie humora, jak my :P No ale też dzieci nie lubie, bo te małe skrzeczące glisty jak się idzie spokojnie chodnikiem łażą gdzie chcą i już niejedno małe dziecko mało nie zarwało ode mnie z glana, bo wyszło mi centralnie pod nogi. Raz nawet przez jedne wskoczyłme w kolczaste krzaki :twisted:

ODPOWIEDZ