Asy z wyboru?

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Czy jestes Asem z wyboru czy tez "od urodzenia"

Z wyboru
24
14%
Taka/taki sie juz urodzilem
76
45%
jeszcze nie wiem czy jestem Asem-nie odnalazlem/lam sie
37
22%
bylem seksualny/seksualna ale mi to przeszlo
31
18%
 
Liczba głosów: 168

Awatar użytkownika
Blv.
ananAS
Posty: 358
Rejestracja: 2 lut 2008, 17:27
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Blv. » 1 lut 2010, 15:03

Urbacja? To nie wulgaryzm, możesz powiedzieć w całości. Chyba że grasz w Unreal Tournament na Masterful, nie wiem.

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 1 lut 2010, 20:06

Cytat:
Ot, czasami coś tam odczuwam, ale nie bardzo mi się widzi aby to realizować.


I wlasnie to: brak ochoty na realizacje mozna ujac ze as Wink
A jeżeli brak ochoty, o której piszesz spowodowany jest strachem, to z czym wtedy mamy do czynienia?
Ale nie zeby mi sie to podobalo Razz
Dlaczego się tłumaczysz? :)
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny » 2 lut 2010, 16:32

ja kiedyś miałem nieśmiałe skłonności seksualne
ale po tylu porażkach i latach nie potrzebuję tego, co kiedyś
nie odczuwam nawet potrzeby całowania czy przytulania się

zostałem zmuszony (może nawet sam przez siebie) do nauczenia się życia bez pewnych rzeczy i przesiąkłem tym do cna

nie potrzebuję kobiety, nikogo, żadnych namiętności, żadnego dotykania

sporadycznie lubię popatrzeć na ładne oczy, a dużo rzadziej na bardziej intymne miejsca

ale nie myślę "muszę to mieć"
bardziej myślę, "no, no, fajne"
Czarno to widzę...

Shavione
starszASek
Posty: 37
Rejestracja: 6 lip 2010, 19:38

Post autor: Shavione » 9 lip 2010, 09:10

z tego co się orientuję tu powinno być miejsce dla wszystkich. Dla tych, którzy od urodzenia nie odczuwają popędu i dla tych, którzy świadomie rezygnują z seksu. Tak naprawdę wiele nas łączy, inaczej by nas tu nie było. Pragniemy chyba tak samo jakiegoś uczucia, przyjaźni, czasem miłości, wsparcia. Więc co za różnica, czy tej seksualności nigdy nie mieliśmy, czy sami się jej pozbyliśmy?

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 9 lip 2010, 09:39

Różnica jest o tyle istotna, że z założenia to forum jest siecią edukacji aseksualnej. I tak, miejsce jest dla wszystkich, ale dobrze byłoby, gdyby ludzie zdawali sobie sprawę, że aseksualność to nie jest wielki wór bez dna, do którego można wrzucać wszystko bez głębszej refleksji. Nie mówię o szufladkach, etykietkach itp., tylko o jakiejś ogólnej świadomości. Oczywiście można sobie stwierdzić "ok, jestem aseksualny/aseksualna" bez zagłębiania się w naturę tego 'zjawiska', ale hmm... czy nie lepiej wiedzieć, czym w istocie jest aseksualność i dzięki temu lepiej się określić, a może i wyzbyć pewnych ograniczeń, problemów, zahamowań czy dolegliwości?

Shavione
starszASek
Posty: 37
Rejestracja: 6 lip 2010, 19:38

Post autor: Shavione » 9 lip 2010, 09:54

Ja to rozumiem tak, aseksualnością nie są różnego rodzaju zaburzenia związane z jakimiś problemami (przeżycia z dzieciństwa itp.). Ale już np. własny wybór wg mnie powinien się liczyć.
Wiele osób chce żyć w celibacie, ale nie chce tego życia spędzać samotnie. I chyba po części dla nich też jest to forum, prawda?

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1653
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 9 lip 2010, 10:00

Wlasnie i tu tez jest roznica

Wybor ze nie chce sexu jest raczej naturalnym wyborem nie tyle swiadomym... Celibat jest przeciw naturalnemu wyborowi i swiadomy :P Nie myl tego :P
Celibat a aseksualnosc to rozne sprawy i byly poruszane... :roll: wiele wiele wiele wiele razy? :roll: :mrgreen:

Shavione
starszASek
Posty: 37
Rejestracja: 6 lip 2010, 19:38

Post autor: Shavione » 9 lip 2010, 10:02

Ja nie mówię, że celibat = aseksualność.
Tylko bym nie chciała, żeby tutaj takich ludzi dyskryminowano tylko za to, że nie urodzili się bez popędu seksualnego.

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 9 lip 2010, 10:15

Dyskryminacji pod tym względem raczej tu nie uświadczysz. Jednak gdybyś, załóżmy, zaczęła się upierać, że celibat to też forma aseksualizmu, wówczas prawdopodobnie odezwałoby się wiele głosów przeciwnych w niekoniecznie życzliwym tonie :)
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 9 lip 2010, 10:29

Keri pisze:Wlasnie i tu tez jest roznica

Wybor ze nie chce sexu jest raczej naturalnym wyborem nie tyle swiadomym... Celibat jest przeciw naturalnemu wyborowi i swiadomy :P Nie myl tego :P
Ok, przyznam szczerze, że mój mózg zresetował się na analizie tej wypowiedzi.
Daruję sobie próbę zrozumienia różnicy między wyborem naturalnym a wyborem "nie tyle świadomym" i po prostu wkleję zdanie ze strony informacyjnej. Keri - naucz się tego zdania na pamięć i nie twórz swoich wariantów, pretty please z wisienką on top, bo tylko namieszasz ludziom w głowach.

Aseksualność rozumiemy jako brak odczuwania pociągu seksualnego. W przeciwieństwie do celibatu, który jest kwestią wyboru i unikaniem współżycia, aseksualność to nieodłączna część nas samych, na którą nie mamy wpływu.

Awatar użytkownika
Bella Wildrose
łASuch
Posty: 174
Rejestracja: 6 lip 2010, 20:42
Lokalizacja: Grudziądz
Kontakt:

Post autor: Bella Wildrose » 9 lip 2010, 14:07

Przyznam się szczerze, że nie wiem jak odpowiedzieć. Bo sama z siebie nie byłam na początku zainteresowana seksem - ani tak w ogóle, ani w pierwszym związku (gdzie odmówiłam), ani w drugim (gdzie nie zostałam zapytana i nie zapytałam), ani kiedy zakochałam się w kimś, ale nie byłam z tą osobą. Jednak otoczenie mnie tak jakby w to wciągnęło. Oczywiście nie zwalam wszystkiego z żalem na to, że o jeju ktoś mnie przekabacił. Po prostu osoba z mojego trzeciego związku przekonywała mnie, że to normalne, że ludzie uprawiają seks. Nawet pamiętam jak zabawnie mi to tłumaczył - że "faceci lubią to miejsce między nogami u dziewczyn, a dziewczyny lubią to coś u chłopaków" :D Możecie powiedzieć, że jestem naiwna, ale uznałam zatem, że to ze mną jest coś nie tak i próbowałam sama siebie przekonać - przy byle okazji. Na przykład oglądając film, widziałam ludzi, którzy w tym filmie się kochają i współżyli ze sobą, myślałam sobie, że przecież oni się kochają naprawdę i też uprawiają seks. Tą drogą stwierdziłam, że właściwie mogę spróbować. Czy to że się przekonałam oznacza, że byłam seksualna? Czy to, że po tym, jak podjęłam decyzję i w końcu były takie momenty, to czułam podniecenie, ale nie w trakcie samego stosunku, oznacza, że byłam seksualna? Czasami myślałam sobie, że nie było źle, ale jakoś nie cieszyło mnie to. Ot tak było, bo było. Szczęścia mi nie dawało. W kolejnym związku znowu liczyłam na coś ewentualnie z bardzo rzadkimi elementami seksu, ale znowu dałam się przekonać i nie byłam z tego powodu szczęśliwa. Nawet popłakałam się przy tym, masakra - nigdy się nie zmuszajcie :roll: Tak naprawdę wspomnianym wyborem było skończenie z tym na zasadzie, że od teraz żyję tak, jak mi się podoba, a jeśli ktoś stawia na seks, to niestety ale nie pasujemy do siebie.

Czasami ciężko wczuć się w psychikę i uczucia drugiej osoby. Nie można zatem powiedzieć, że ktoś kiedyś zdecydował się na seks, więc nigdy nie był i nie jest asem. To nie jest reguła. Dlatego też nie nam to stwierdzać. Dana osoba musi sama do tego dojść albo psycholog czy tam seksuolog może jej w tym pomóc. Poza tym, wiele źródeł zalicza do aseksualnych osoby, które odczuwają podniecenie i pociąg, ale nie czują potrzeby uprawiania seksu z tego powodu. Różnica pomiędzy "odczuwa podniecenie", a "potrzebuje seksu", moim zdaniem, istnieje. Chyba nie po to aseksualizm rozróżnia poszczególne formy, żeby dawać jedną sztywną definicję dla wszystkich.

Jeśli miałabym się zdecydować na odpowiedź, odpowiedziałabym pod względem mojego stosunku do seksu w ogóle w życiu, a nie pod względem zdarzeń i wybrałabym "od urodzenia", choć, jak widać, pewien wybór w tym był.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 9 lip 2010, 14:43

Bella Wildrose pisze:Czasami ciężko wczuć się w psychikę i uczucia drugiej osoby. Nie można zatem powiedzieć, że ktoś kiedyś zdecydował się na seks, więc nigdy nie był i nie jest asem.
Tego akurat nikt nie twierdzi.
Bella Wildrose pisze:Poza tym, wiele źródeł zalicza do aseksualnych osoby, które odczuwają podniecenie i pociąg, ale nie czują potrzeby uprawiania seksu z tego powodu.
Pytanie brzmi, o jakim pociągu mowa. Podniecenie ok - ale samo podniecenie nie jest pociągiem seksualnym :P Sam pociąg pociągiem seksualnym też nie jest - np. uważam jakąś osobę za atrakcyjną, coś w niej mnie urzeka, chcę z nią być, ale nie mam potrzeby realizowania tego na płaszczyźnie seksualnej.
Bella Wildrose pisze:Chyba nie po to aseksualizm rozróżnia poszczególne formy, żeby dawać jedną sztywną definicję dla wszystkich.
To nie jest jedna sztywna definicja, to są ramy pewne.

Awatar użytkownika
Bella Wildrose
łASuch
Posty: 174
Rejestracja: 6 lip 2010, 20:42
Lokalizacja: Grudziądz
Kontakt:

Post autor: Bella Wildrose » 9 lip 2010, 16:42

A jeśli nie mam potrzeby realizowania tego pociągu, o którym mówisz w sferze seksualnej, ale mogę? Jeśli po prostu zwisa mi to, ale nie uważam tego za ważne w związku i wolę robić inne rzeczy, a nawet zależy mi żeby seksu nie było, bo takie uczucie uważam właśnie za prawdziwą miłość, mimo że uprawiając seks, czuję przyjemność? Czy jeżeli z tego powodu chcę związku bez seksu, to oznacza to, że chcę żyć w celibacie czy że jestem aseksualna?

Shavione
starszASek
Posty: 37
Rejestracja: 6 lip 2010, 19:38

Post autor: Shavione » 9 lip 2010, 17:45

Tu się zaczyna takie filozofowanie, że ja o tej godzinie bez mocnej herbaty nie daję rady.
W ogóle jak można odróżnić zwykłe podniecenie od pociągu seksualnego? Przecież podniecamy się z jakiego powodu... głównie z powodu jakiejś osoby. Czy to nie podpada pod pociąg seksualny (zabrzmiało, jakby ktoś pod pociąg wpadł)?

Awatar użytkownika
Bella Wildrose
łASuch
Posty: 174
Rejestracja: 6 lip 2010, 20:42
Lokalizacja: Grudziądz
Kontakt:

Post autor: Bella Wildrose » 9 lip 2010, 18:21

Moim zdaniem, podniecamy się z powodu zachowań jakiejś osoby, a nie z powodu jej samej w sobie. Nie musi to wcale oznaczać, że seks jest dla nas czymś atrakcyjnym.

ODPOWIEDZ