Czy wierzysz w Boga?

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Czy wierzysz w Boga?

Czas głosowania minął 23 lut 2008, 11:59

Tak
34
47%
Nie
25
34%
Nie wiem//Nie jestem pewny/pewna
14
19%
 
Liczba głosów: 73

Awatar użytkownika
trujaca
pASibrzuch
Posty: 212
Rejestracja: 16 wrz 2006, 17:36
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: trujaca » 19 mar 2007, 23:52

Krotko i tresciwie - NIE :mrgreen: Istnienie takiego bytu jest moim zdaniem sprzeczne chociazby ze zwyklymi prawami natury. Poza tym, nawet gdyby istnial, to niby do czego mialby byc mi potrzebny? Nie wierze i mam nadzieje, ze nigdy to sie nie zmieni.
Co innego energia, manipulowanie nia, zaglebianie sie we wlasna podswiadomosc i te sprawy, ale to juz nie ta bajka ;)
"Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre."

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Nawróciłam się

Post autor: Magda » 29 mar 2007, 21:10

Jak sam tytuł wskazuje- nawróciłam się i znów jestem katoliczką, tylko jeszcze bardziej wierzącą, niż wcześniej. Czy się cieszę z tego? Nie wiem. Za wcześnie, by udzielać informacji na ten temat. Jedno jest pewne- spróbuję utrzymać tak gorącą wiarę jak najdłużej i nie zmienić nawet wyznania. Życzcie mi powodzenia!

Awatar użytkownika
anonymouse
mASełko
Posty: 130
Rejestracja: 9 lut 2007, 23:48

Post autor: anonymouse » 29 mar 2007, 21:42

Jeżeli to (wiara) Ci sprawia radość to życzę Ci powodzenia ^^.

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Post autor: Magda » 30 mar 2007, 23:49

Zaszła u mnie pewna zmiana, tzn. jestem znowu katoliczką i to mocno wierzącą. Mam nadzieję, że nie zmienię wyznania.
Na początku byłam katoliczką, potem anglikanką, a później ateistką, ale już się nawróciłam i cieszę się z tego bardzo.

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Post autor: Magda » 30 mar 2007, 23:52

Oh, pardon. Napisałam prawie to samo drugi raz.

Anonymouse, dzięki. Tak, wiara sprawia mi pewien rodzaj przyjemności. Wiem, że będzie mi ciężko utrzymać się w katolicyzmie, ale będę próbować.
Obrazek
Obrazek
Waheguru Ji Ka Khalsa!
Waheguru Ji Ki Fateh!

Awatar użytkownika
Nooki
mASełko
Posty: 131
Rejestracja: 22 sty 2007, 15:12
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Nooki » 5 kwie 2007, 12:21

Wierze w Boga, jednego jedynego. Nie wierze w kościół, jako instytucję. To jest tak jak z polityką. Najpierw ładnie pięknie a potem kopniak w tyłek.
Kościół tworzy społeczność a nie budynek. Jakoś tak to szło:
"Podnieś kawałek drewna a znajdziesz mnie,
podnieś kamień ja tam bede.
Nie budynki z drewna czy kamienia"
Now I know,
only I can stop the rain

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Post autor: Magda » 6 kwie 2007, 16:40

Znowu przestaję wierzyć. W tej chwili mogę się zaliczyć do grona "wątpiących". Wierzyłam i to gorąco, ale przestałam, bo moje modlitwy nie były wysłuchane, a ja jestem z natury osobą bardzo niecierpliwą i jak nie zobaczę niemal natychmiast efektu mojej "pracy", to rezygnuję i przestaję już wykonywać ową "pracę". Tak było z amatorskim ćwiczeniem kick-boxingu. Nie widziałam po kilku dniach korzyści, a tylko czułam zakwasy, to dałam sobie spokój.
Wiem, że to trochę dziwne porównywać Boga do kick-boxingu, ale działa to na tej samej zasadzie.
Obecnie szukam jakiejś religii, do której mogłabym należeć, nie rezygnując z tego, w co wierzę.
Obrazek
Obrazek
Waheguru Ji Ka Khalsa!
Waheguru Ji Ki Fateh!

Awatar użytkownika
anonymouse
mASełko
Posty: 130
Rejestracja: 9 lut 2007, 23:48

Post autor: anonymouse » 6 kwie 2007, 18:07

Im mniej wierzę tym mi lepiej, a ostatnio coraz mi lepiej :).

Awatar użytkownika
Miglanc
ASiołek
Posty: 58
Rejestracja: 28 mar 2007, 11:27
Lokalizacja: z za biurka
Kontakt:

Post autor: Miglanc » 13 kwie 2007, 17:08

Wychowywany byłem jako katolik, teraz jestem raczej ateistą. Jak to zwykle bywa jest ale. Nikt nie spotkał tzw. Kosmitów, Marsjan itd. czy to znaczy że nie istnieją i ludzkość jest sama w wszechświecie przy tych milionach gwiazd nie ma innej formy życia? Podsumowując nie spotkałem Boga, Kosmitów (chyba), i dlatego ślepo niewierze, ale też nie twierdze iż nie mogą istnieć.
Pesymista to osoba, która z dwojga złego wybiera obydwa.

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 31 maja 2007, 20:54

Zaliczam siebie do grona ateistów, choć wspomniana przez kogoś wcześniej apostazja jeszcze przede mną. Kiedyś zapewne to zrobię, ale na razie się mi za bardzo nie śpieszy. Nie dlatego, że mam jakieś wątpliwości, czy to zrobić, ale dlatego, że mam ważniejsze sprawy na głowie niż załatwianie tego. Poza tym uważam, że można być i bez tego ateistą, bo znam i takich ludzi, którzy nie będąc katolikami nie przejmują się tym, że formalnie należą do KRK.
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

kaanan
starszASek
Posty: 44
Rejestracja: 19 maja 2007, 18:24

Post autor: kaanan » 1 cze 2007, 14:06

wierzę, kocham, i nie ma dla mnie życia poza Nim.


do Magdy: tak, czasami musimy się modlić o coś bardzo długo [latami ?], bo Bóg to nie złota rybka [i całe szczęście]. ale Jego odpowiedź [o ile nie prosimy o zło] jest pewna "jak nadejście poranka".

chociaż "myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana. "

dziwak
młodASek
Posty: 27
Rejestracja: 28 maja 2007, 08:32
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: dziwak » 1 cze 2007, 15:01

Jestem głęboko wierzący. Tym, którzy w nic nie wierzą życzę aby jak najszybciej zmienili zdanie, a nie pod koniec życia. Inaczej życie pozbawione jest sensu Znałem kiedyś zagorzałego ateistę. Pogrzeb zażyczył sobie katolicki. "Jak trwoga to do Boga".

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 1 cze 2007, 17:25

Dziwaku, skąd Twoje twierdzenie jakoby życie ateisty pozbawione było sensu? Masz ku takiemu twierdzeniu jakiekolwiek podstawy? Jeśli nie, to wypadałoby napisać: "Moim zdaniem inaczej życie pozbawione jest sensu". :wink: Natomiast przytoczony przez Ciebie przykład znajomego ateisty nie powinien być argumentem w dyskusji. Wiesz, dlaczego? Bo ludzie są różni i jeden nie świadczy o całej grupie. Inaczej, to i ja mogę zacząć oceniać wierzących na podstawie jednego znanego mi przykładu człowieka wierzącego. I co? Zaczniemy się licytować przykładami? :P
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Post autor: Magda » 1 cze 2007, 18:17

do kaanan: Nie mam zamiaru czekać całe życie aż Bóg z łaski swojej wysłucha mojej modlitwy. Jak pisałam, jestem osobą niecierpliwą i nawet na Boga nie chce mi się czekać.

do dziwaka: Nie oceniaj ateistów na podstawie jednej osoby, bo są wyjątki potwierdzające regułę. Ja, choć jestem obecnie sikhijką, chcę po śmierci zostać spalona (po uprzednim oddaniu organów, w dobrym stanie, potrzebującym). Co ma wspólnego sikhizm z kremacją? W mojej religii zwłok nie można palić, podobnie jak w chrześcijaństwie (chyba).

A, kaanan, nie odbieraj moich zmian religii jako wybierania sobie, tak jak towarów w supermarkecie. Po prostu przychodzą w życiu takie momenty, kiedy zastanawiamy się głębiej nad tym, w co wierzymy, kim jesteśmy itd. I właśnie takie chwile w moim życiu nastały. Wierzę w Boga, ale mam do niego jeszcze żal o wiele rzeczy, jednak nie przestaję wierzyć.
Obrazek
Obrazek
Waheguru Ji Ka Khalsa!
Waheguru Ji Ki Fateh!

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Post autor: clouds clear » 1 cze 2007, 18:27

dorosłe dziecko pisze:Dziwaku, skąd Twoje twierdzenie jakoby życie ateisty pozbawione było sensu? Masz ku takiemu twierdzeniu jakiekolwiek podstawy? Jeśli nie, to wypadałoby napisać: "Moim zdaniem inaczej życie pozbawione jest sensu". :wink: Natomiast przytoczony przez Ciebie przykład znajomego ateisty nie powinien być argumentem w dyskusji. Wiesz, dlaczego? Bo ludzie są różni i jeden nie świadczy o całej grupie. Inaczej, to i ja mogę zacząć oceniać wierzących na podstawie jednego znanego mi przykładu człowieka wierzącego. I co? Zaczniemy się licytować przykładami? :P
Zgodze sie w calej rozciaglosci :wink:
einmal ist keinmal

ODPOWIEDZ