Czy wierzysz w Boga?

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Czy wierzysz w Boga?

Czas głosowania minął 23 lut 2008, 11:59

Tak
34
47%
Nie
25
34%
Nie wiem//Nie jestem pewny/pewna
14
19%
 
Liczba głosów: 73

Awatar użytkownika
Parkinson
fantAStyczny
Posty: 545
Rejestracja: 4 lut 2007, 11:19
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Parkinson » 1 cze 2007, 19:23

dorosłe dziecko zgadzam się z tobą ponieważ sam jestem ateistą i mam sens życia odnalazłem go i dążę do niego a jak go osiągnę to mam w zanadrzu następny :mrgreen: :mrgreen: .

do Magdy i do tych co chcą dalej ją negować (krytykować).
Każde z nas przechodziło, przechodzi, lub dopiero będzie przechodzić pewien etap życia w którym szuka się sensu życia. Ja już jeden próg przeszedłem czyli kształtowanie osobowości Magda jeszcze na nim jest i należy ją wspomagać a nie 'karać'. decyzje które podejmie w obecnej chwili zaważą na jej dalszym życiu!!!! Ja jestem na drugim progu czyli decyzje o pracy i przyszłej rodzinie jaką chcę założyć z czasem, to też jest ważne, ale dla Magdy w obecnej chwili jest najważniejsze wybranie drogi jaką będzie podążać.
To jaka wybierze wiarę lub nie wiarę odbije się głębokim echem w jej duszy i życiu codziennym. Mogę coś na ten temat powiedzieć bo jestem swego rodzaju odszczepieńcem w rodzinie i gronie znajomych. Mam naprawdę tylko kilkoro znajomych i jeszcze mniej przyjaciół którzy zaakceptowali to kim jestem i jakie mam podejście. z tych wszystkich moich znajomych o moim aseksualizmie wie w obecnej chwili tylko 4 nie licząc wybranych członków rodziny.

Dlatego APELUJĘ nie negujcie postępowania Magdy jest jeszcze młoda i jeszcze nie raz zmieni zdanie. Jet po prostu osobą poszukująca sensu życia.

Ale to jest moje zdanie Wy zrobicie jak uważacie.

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Post autor: Magda » 1 cze 2007, 20:04

Dzięki, Parkinson :D :ciasto:!
Jeszcze nigdy nikt tak mnie nie bronił, z reguły to ja innych bronię :)
Masz rację, szukam drogi, jaką powinnam podążyć w swoim życiu i próbuję różnych rzeczy (nie chodzi mi o używki, oczywiście), ale, co tu dużo pisać, nie jest łatwo.
Jeszcze raz dzięki za poparcie.
Obrazek
Obrazek
Waheguru Ji Ka Khalsa!
Waheguru Ji Ki Fateh!

kaanan
starszASek
Posty: 44
Rejestracja: 19 maja 2007, 18:24

Post autor: kaanan » 1 cze 2007, 21:03

to czy Bóg wysłucha jakiejś naszej modlitwy czy nie to akurat ma drugorzędne znaczenie. ważniesze jest to że może uratować nasze życie od śmierci.

"Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą."

dziwak
młodASek
Posty: 27
Rejestracja: 28 maja 2007, 08:32
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: dziwak » 1 cze 2007, 23:39

Ten przykład nie był jakimś kamiennym argumentem, mającym mi dać przewagę w dyskusji. Był jedynie przykładem.
Dyskusja ma sens, gdy chce się komuś udowodnić swoje racje. Ja nie chcę próbować zmienić Waszych światopoglądów, bo wiem że się to nie uda przez dyskusje na forum. Jedynie życie może zmienić Wasz stosunek do Boga i tak zazwyczaj się dzieje.
Do doroslego dziecka: Jeśli uważasz że życie ateisty ma sens to napisz jaki. I jaki masz cel w życiu. Jedyna racjonalna odpowiedź w tym wypadku to: żyję po to aby umrzeć. To jest oczywiście moje zdanie, ale nie spotkałem się jeszcze z żadną mądrą argumentacją ze strony ateisty.

Salomea

Post autor: Salomea » 2 cze 2007, 08:45

dziwak pisze:Jeśli uważasz że życie ateisty ma sens to napisz jaki. I jaki masz cel w życiu. Jedyna racjonalna odpowiedź w tym wypadku to: żyję po to aby umrzeć. To jest oczywiście moje zdanie, ale nie spotkałem się jeszcze z żadną mądrą argumentacją ze strony ateisty.
A Twoje życie jaki ma sens? Cóż wybitnego zamierzasz osiągnąć, życie po śmierci? To ma być ta wasza cudowna nagroda? Ja jak dotąd też nie otrzymałam mądrej odpowiedzi, tylko że od osoby wierzącej. :diabel: :P

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 2 cze 2007, 09:55

Proponuję zaakceptować fakt, że na forum są zarówno osoby wierzące, jak i agnostycy czy ateiści. Poza tym prosiłabym o niepropagowanie żadnej opcji jako tej najlepszej i jedynej właściwej. To nie jest forum nawrócenia ani misjonarskie, więc doprawdy...

dziwak
młodASek
Posty: 27
Rejestracja: 28 maja 2007, 08:32
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: dziwak » 2 cze 2007, 11:44

Salomea pisze:A Twoje życie jaki ma sens? Cóż wybitnego zamierzasz osiągnąć, życie po śmierci? To ma być ta wasza cudowna nagroda?
Dokładnie tak!! To jest mój cel i cudowna nagroda. Dla Ciebie nagrodą jest koniec istnienia? Współczuję. Oprócz tego jestem winien Bogu wdzięczność za to że mnie stworzył.
Ale już więcej się nie kłócę. Napisałem swoje zdanie.
Zadziwiają mnie natomiast dane statystyczne ankiety. Przyznacie wszyscy że znacznie odbiegają od średniej krajowej. Wśród wszystkich Polaków chyba grubo ponad 90 % wierzy w Boga (z czego także 90 pare to Katolicy). Czyżby brak wiary miał jakiś związek z aseksualnością?

Salomea

Post autor: Salomea » 2 cze 2007, 12:08

dziwak pisze:Dokładnie tak!! To jest mój cel i cudowna nagroda. Dla Ciebie nagrodą jest koniec istnienia? Współczuję. Oprócz tego jestem winien Bogu wdzięczność za to że mnie stworzył.

Zadziwiają mnie natomiast dane statystyczne ankiety. Przyznacie wszyscy że znacznie odbiegają od średniej krajowej. Wśród wszystkich Polaków chyba grubo ponad 90 % wierzy w Boga (z czego także 90 pare to Katolicy).
Naprawdę wierzysz statystkom? :lol: W Polsce ludzie wciąż chrzczą dzieci bo tak wypada, choć sami często nie wierzą , nawet się nad tym nie zastanawiają, robią tak, bo większość tak robi. A to, że kogoś rodzice ochrzcili nie znaczy, że jest wierzący. Niemowlaka nikt się nie pyta, czy chce być ochrzczony, chyba stąd kościół bierze te swoje 90%.

Dla mnie istnienie wieczne byłoby karą, czemu nie miałabym sobie umrzeć, tylko wałęsać się po innych światach/niebach/wcieleniach ( w zależności od religii). Dla mnie to by było okrucieństwo, a nie nagroda. Zresztą nie rozumiem czemu ludzie oczekują nagród ( i za co), samo życie już nie wystarcza? :P :wink:

dziwak pisze:Czyżby brak wiary miał jakiś związek z aseksualnością?
Na pewno, taki sam jak kolor włosów, oczu i rozmiar buta. :wink: :P

kaanan
starszASek
Posty: 44
Rejestracja: 19 maja 2007, 18:24

Post autor: kaanan » 2 cze 2007, 14:02

dziwak pisze:Czyżby brak wiary miał jakiś związek z aseksualnością?
też mnie to zastanowiło.

a ja mam chrzest w najbliższy czwartek :D
bo mój Kościół nie chrzci niemowlaków.

Salomea

Post autor: Salomea » 2 cze 2007, 14:30

kaanan pisze:
dziwak pisze:Czyżby brak wiary miał jakiś związek z aseksualnością?
też mnie to zastanowiło.
A co ma orientacja do wiary? Wśród Asów podobnie jak wśród heteroseksualistów, czy homoseksualistów są zarówno osoby wierzące jak i niewierzące. :D

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 2 cze 2007, 15:04

dziwak pisze:Do doroslego dziecka: Jeśli uważasz że życie ateisty ma sens to napisz jaki. I jaki masz cel w życiu. Jedyna racjonalna odpowiedź w tym wypadku to: żyję po to aby umrzeć. To jest oczywiście moje zdanie, ale nie spotkałem się jeszcze z żadną mądrą argumentacją ze strony ateisty.
Po pierwsze: pytając o sens życia trzeba pamiętać, że nie istnieje żaden sens obiektywny, więc wszystkie sensy życia są czysto subiektywne i zależą od osoby, która odpowiada na pytanie o sens życia. Wobec tego odpowiedzi na pytanie o sens życia nie można uznać za mądrą, czy głupią. Wiesz, dlaczego? Bo odpowiedzi na to pytanie jest tyle, ilu ludzi na to pytanie odpowiadających i nikt z zewnątrz nie może oceniać tego, co ktoś ustanowił sobie jako sens życia. Życie ateisty ma taki sens, jaki sens nada sobie on sam – to jest jedyna odpowiedź, którą można dać na to pytanie bez generalizowania. Nie mogę wypowiadać się za innych, bo nie jestem wszystkimi ateistami na świecie – jestem sobą. Jaki mam cel w życiu? Czerpanie pełnymi garściami z przyjemności, które daje życie (w myśl epikurejskiej zasady „carpe diem”), samorealizacje w dziedzinach, które mnie interesują oraz ogólnie rzecz ujmując życie tak, by nie żałować zmarnowania ani jednej chwili. Naprawdę nie potrzebuję wizji życia po śmierci, by mieć cel w życiu, by być kimś szczęśliwym. Żądanie wiecznego trwania, które wysuwają ludzie wierzący jest dla mnie czymś samolubnym. Wszystko ma koniec, nawet gwiazdy, których „życie” jest nieporównywalnie dłuższe od życia ludzkiego. To właśnie ów fakt nie oczekiwania na życie po śmierci jest dla mnie motorem napędowym, by jak najwięcej wycisnąć z tego jednego życia, które mam. Wiesz, ktoś kiedyś powiedział, że „śmierć nie przychodzi drugi raz, życie ma przez to taki smak” i miał rację.
dziwak pisze: Zadziwiają mnie natomiast dane statystyczne ankiety. Przyznacie wszyscy że znacznie odbiegają od średniej krajowej. Wśród wszystkich Polaków chyba grubo ponad 90 % wierzy w Boga (z czego także 90 pare to Katolicy)
To wszystko statystyki, które można sobie wsadzić tam, gdzie słońce nie dochodzi. :mrgreen: :wink: Te 90 %, to procent ludzi ochrzczonych. Nic nie warte, bo nie dają żadnego obrazu procentowego udziału wierzących w społeczeństwie. Ktoś może być ochrzczony a wierzącym nie być tak, jak np. ja.
dziwak pisze: Dla Ciebie nagrodą jest koniec istnienia?
O jakiej Ty nagrodzie mówisz? Z jakiej racji należy się komukolwiek jakakolwiek nagroda? Ja nie oczekuję nagród, ja jedynie czego oczekuję, to satysfakcji z życia przeżytego wedle własnej woli i na sposób z tą wolą zgodny. Jaka będzie Twoja nagroda? Wielka nuda życia wiecznego, kiedy poznałeś już wszystko? Patrzysz sobie w oblicze Boga przez trylion lat, a później co? Przez kolejny trylion czeka cię to samo. Ja dziękuję bardzo, postoję. :P
dziwak pisze: Czyżby brak wiary miał jakiś związek z aseksualnością?
I leworęczność pewnie też, bo ja osobą leworęczną, (choć przestawioną na prawą rękę) jestem. :mrgreen:
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

Awatar użytkownika
Parkinson
fantAStyczny
Posty: 545
Rejestracja: 4 lut 2007, 11:19
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Parkinson » 2 cze 2007, 15:49

Magda ja tylko napisałem to co odczuwam i myślę więc nie ma za co dziękować :mrgreen:
dorosłe dziecko pisze:O jakiej Ty nagrodzie mówisz? Z jakiej racji należy się komukolwiek jakakolwiek nagroda? Ja nie oczekuję nagród, ja jedynie czego oczekuję, to satysfakcji z życia przeżytego wedle własnej woli i na sposób z tą wolą zgodny. Jaka będzie Twoja nagroda? Wielka nuda życia wiecznego, kiedy poznałeś już wszystko? Patrzysz sobie w oblicze Boga przez trylion lat, a później co? Przez kolejny trylion czeka cię to samo. Ja dziękuję bardzo, postoję. :P

zgadzam się z tobą :D:D

kaanan
starszASek
Posty: 44
Rejestracja: 19 maja 2007, 18:24

Post autor: kaanan » 2 cze 2007, 19:44

wiesz dziwak, to nie ma za bardzo sensu, bo faktycznie jeśli ktoś nie zna Boga, to skąd ma wiedzieć jaką rozkoszą jest bycie z nim? i będzie mu się to wydawało 'nudą'.
dopóki nie pozna - nie zrozumie.

dziwak
młodASek
Posty: 27
Rejestracja: 28 maja 2007, 08:32
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: dziwak » 2 cze 2007, 23:17

kaanan pisze:wiesz dziwak, to nie ma za bardzo sensu, bo faktycznie jeśli ktoś nie zna Boga, to skąd ma wiedzieć jaką rozkoszą jest bycie z nim? i będzie mu się to wydawało 'nudą'.
dopóki nie pozna - nie zrozumie.
No właśnie, nie ma sensu, dlatego wycofałem się z dyskusji. Tak więc na koniec wszystkim Wam życzę abyście kiedyś poznali Boga. Wtedy będziecie mogli podjąć właściwą decyzję (jakakolwiek by nie była). Mam nadzieje, że moimi postami nie uraziłem ateistów, nie taki był mój zamiar. Jeśli tak się stało to przepraszam.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 3 cze 2007, 09:57

Ja już podjęłam właściwą decyzję - wprawdzie byłam ochrzczona, poszłam do komunii, do 13 roku życia chodziłam do kościoła i na religię, jednak potem zrezygnowałam z bierzmowania i całej reszty i całkiem normalnie funkcjonuję jako agnostyczka - nie jestem przekonana ani do istnienia, ani do braku istnienia istoty wyższej, ale nie potrzebuję też żadnej siły z zewnątrz ani żadnych zapewnień o nagrodach, karach, życiu wiecznym itp., żeby móc żyć. Gdybym była słaba, niepewna, zagubiona, może potrzebowałabym wiary, żeby nadać sens mojemu istnieniu, ale jak widać nie potrzebuję. :)

ODPOWIEDZ