Co przeszkadza kobietom..

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Co ci kobieto - ASKO przeszkadza w stosunku seksualnym ?

Że jestem zdobyta
0
Brak głosów
Że jestem zdobyta (a jestem dziewicą)
0
Brak głosów
Że jestem zdobyta a facet nie jest mnie godny
0
Brak głosów
Że jestem zdobyta a facet nie jest mnie godny (a jestem dziewicą)
0
Brak głosów
Że jestem aską po prostu
3
50%
Że jestem aską a facet nie jest mnie godny
0
Brak głosów
Że faceci zdradzają i nie potrafią kochać
0
Brak głosów
Że nie akceptuję swojej intymności
1
17%
Że nie akceptuję intymności faceta
0
Brak głosów
Że nie akceptuję intymności kontaktu seksualnego
1
17%
Że nie potrafię się zakochać
1
17%
Że nie potrafię się zakochać ale jak się zakocham to pragnę seksu
0
Brak głosów
Że nie potrafię się zakochać ale jak się zakocham to nie będzie dalej seksu
0
Brak głosów
Że nie uważam się za atrakcyjną
0
Brak głosów
Że utracę godność kobiecą po stosunku
0
Brak głosów
Że coś utracę po stosunku
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 6

AjuxAmst
ASiołek
Posty: 90
Rejestracja: 23 lut 2020, 02:09

Co przeszkadza kobietom..

Post autor: AjuxAmst »

Co ci przeszkadza w stosunku seksualnym ?
Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2289
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Re: Co przeszkadza kobietom..

Post autor: urtika »

Krzyś zamiast się modlić myśli o seksie. :lol:
Quirkyalone
AjuxAmst
ASiołek
Posty: 90
Rejestracja: 23 lut 2020, 02:09

Re: Co przeszkadza kobietom..

Post autor: AjuxAmst »

urtika pisze: 20 lis 2020, 14:13 Krzyś zamiast się modlić myśli o seksie. :lol:
Spotkajmy się na modlitwie. Wiesz, że wspólna modlitwa ma większą moc. Zamiast mi tu dogryzać.A tak naprawdę chcę wiedzieć, co kobiecie asce przeszkadza w seksie, że jest zadeklarowaną aską, do polskiej nędzy.

Wiesz, wygasną nasze awanse co do modlitwy - kto się więcej modli. ( A ty nawet nie podasz swojego imienia, ino muszę zgadywać........ pewnie taka ostra, to musi być Monika) :wink: :mrgreen:
isus
gimnASjalista
Posty: 12
Rejestracja: 17 lis 2020, 21:25
Lokalizacja: Trojmiasto

Re: Co przeszkadza kobietom..

Post autor: isus »

AjuxAmst pisze: 21 lis 2020, 01:06
urtika pisze: 20 lis 2020, 14:13 Krzyś zamiast się modlić myśli o seksie. :lol:
A tak naprawdę chcę wiedzieć, co kobiecie asce przeszkadza w seksie, że jest zadeklarowaną aską, do polskiej nędzy.

:wink: :mrgreen:
Moze wlasnie brak pociagu i robie czegos wbrew sobie, bo partner tego oczekuje i chce sie go zadowolic. Ale moze tez udawanie, ze sie podoba, a tak naprawde sie nie podoba?
Zło dobrem zwyciężaj.
zewsząd i znikąd
pASibrzuch
Posty: 237
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Co przeszkadza kobietom..

Post autor: zewsząd i znikąd »

Dlaczego przewidujesz tylko wariant heteroseksualny? Bo ja co prawda owszem, do seksu hetero mam o wiele większy wstręt niż do lesbijskiego (co NIE znaczy, bym do tego drugiego była zdolna... nie jestem zdolna do żadnego seksu, tylko seks lesbijski budzi we mnie odczucia typu "NIe, dziękuję, naprawdę nie bylabym w stanie", a nie tę dziką furię, duszności i polityczny sprzeciw) - ale nie jestem w stanie nawet sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji, jest to dla mnie totalnie obce.

Co mi przeszkadza w seksie?
1. Nagość. Mam skrajną awersję do nagości i nie wstydzę się tego, że się jej wstydzę; akceptuję swoje odczucia i nie pozwalam sugerować, jakobym miała "niską samoocenę", bo owszem nie przepadając za swoim ciałem, jednocześnie wysoce cenię swój umysł.
2. Budzi we mnie lęk i skrajny dyskomfort ewentualność, że inna osoba miałaby coś robić z moim ciałem. To jest dla mnie przede wszystkim okropne i obce, nie jestem w stanie czegoś takiego pragnąć.
3. Pot, inne płyny ustrojowe, cała idiotyczność sytuacji. Dziękuję, po prostu nie mam ochoty brać w czymś takim udziału.
4. Cały absurd tego, co odczytuję jako stosunek większości do wyborów takich jak mój. Zwłaszcza jeżeli ktoś nie jest osobą "podręcznikowo asekualną", tylko raczej funkcjonalnie aseksualną z dającego się wskazać powodu - większość nie akceptuje, jeżeli taka osoba akceptuje siebie jako osobę aseksualną, tylko raczej oczekuje od niej zmuszenia się do seksu, przynajmniej żeby spróbować. (Choć nie liczcie na to, że na "spróbowaniu" się skończy... ci, którzy bronią się rękoma i nogami przed uznaniem aseksualności za równoprawną orientację, raczej będą potem przekonywać, żeby próbować dalej... spróbować to polubić... bo może to po prostu była niewłaściwa osoba... jeżeli taki aseksofob nie jest zarazem homofobem, może też dodać: może po prostu nie ta płeć?) Czyli, innymi słowy: od osób takich jak ja oczekuje się po prostu znęcania się nad sobą - w imię czegoś, czego i tak nie uważamy za rzecz wartą zachodu! Zdolność do uprawiania seksu nie jest mi do niczego potrzebna, seks nie jest mi do niczego potrzebny, więc po co, w imię czego miałabym przełamywać te wszystkie bariery ochronne?

Co mi przeszkadza konkretnie w seksie hetero?
Przede wszystkim nierówność. Społeczno-polityczna nierówość położenia kobiet i mężczyzn, która ma znajdować odzwierciedlenie także w akcie okupacji ciała kobiety przez mężczyznę. To budzi we mnie po prostu czysty sprzeciw - i dumę z tego, że jestem zdolna powiedzieć radykalnie: moje ciało jest terenem prywatnym. Wstęp wzbroniony.
A że mam silną awersję do seksu, ale nie uogólniony wstręt - innymi słowy, cudzy seks jest mi w dużo większym stopniu obojętny - jestem w stanie teoretyzować na temat seksu i rozważać, co można zrobić, by tę nierówność zniwelować. I na rzykład mogę buńczucznie powiedzieć, że choć sama nie uprawiam i nie zamierzam uprawiać żadnego seksu, z żadną osobą, w żadnych okolicznościach, to jednak popieram pewne praktyki. Przede wszystkim pegging (choć może warto by się zastanowić nad jakimś spolszczeniem?...), czyli heteroseksualny seks analny z mężczyzną jako stroną bierną. Bo uważam, że mężczyźni nie powinni oczekiwać od kobiet czegoś, na co sami nie byliby gotowi się zgodzić. Przyzwolenie na bycie penetrowanym przez kobietę jest tu dobrym ekwiwalentem, więc "jestem za" normalizacją praktyk takich jak pegging wśród tych, którzy są hetero i nie są chętni do życia w celibacie.
ODPOWIEDZ