Czy byłeś/-aś kiedykolwiek z kimś w związku?

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Kiedykolwiek w związku?

Tak
108
46%
Nie, ale podkochiwałem/-am się
68
29%
Nie
60
25%
 
Liczba głosów: 236

magorek
mASełko
Posty: 123
Rejestracja: 3 kwie 2007, 20:39
Lokalizacja: śląsk

Re: związek

Post autor: magorek » 22 lip 2007, 20:41

M@na pisze:mam jakąś uczuciową pustkę, chciałabym mieć kogoś aseksualnego. Kobieta lub facet. Nie robi mi to różnicy.
podpisuję się obiema łapkami, tylko że ja chyba nie umiałabym wytrwać w takim związku, bo za duży ze mne samotnik :roll:
All men dream: but not equally. Those who dream by night in the dusty recesses of their minds wake in the day to find that it was vanity: but the dreamers of the day are dangerous men, for they may act their dreams with open eyes, to make it possible

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia » 22 lip 2007, 22:36

Nie byłam nigdy w żadnym poważnym związku, mimo iż miałam okazję. Pewnemu chłopakowi strasznie na mnie zależało, a ja go zwodziłam. Spotkałam się z nim parę razy i żałuję, bo myślałam, że serce mu pęknie, kiedy po trwającej pół roku znajomości powiedziałam mu, że trzeba ją zakończyć. Okłamywałam go. Nie potrafiłam mu powiedzieć, że boję się i nie chcę mieszać się w związek, z uwagi na niechęć do seksu (rozumiecie, aseksualność moja zmorowata... :? ).

Wszyscy moi znajomi są w związkach - nawet te osoby, po których bym się nigdy nie spodziewała. Powoli zaczynam być osamotniona i to mnie boli :( Nie wspomnę już o ślubach...
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Awatar użytkownika
M@na
mASełko
Posty: 106
Rejestracja: 21 lip 2007, 17:03
Lokalizacja: Nibylandia
Kontakt:

:)

Post autor: M@na » 22 lip 2007, 22:43

Wszyscy moi znajomi są w związkach - nawet te osoby, po których bym się nigdy nie spodziewała. Powoli zaczynam być osamotniona i to mnie boli Nie wspomnę już o ślubach...
ASY też mają potrzeby miłosne - tylko, że różnią się od innych :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Rozumiem Cię, całe nasze otoczenie ma kogoś, a my jesteśmy samotni.
Walczyć tylko dla siebie, żyć kochając tylko siebie...

wilczek
pASibrzuch
Posty: 286
Rejestracja: 17 lip 2007, 18:46
Kontakt:

Post autor: wilczek » 23 lip 2007, 22:22

beatris pisze:Wszyscy moi znajomi są w związkach - nawet te osoby, po których bym się nigdy nie spodziewała. Powoli zaczynam być osamotniona i to mnie boli :( Nie wspomnę już o ślubach...
Wprawdzie M@na już to cytowała, ale ważny jest to zwrot, więc i ja go przytoczę! A spodobał mi się bo u mnie jest to samo. Mieszkam w akademiku i powoli zaczynam byś osaczany przez pary :shock: Nie wiem jakim jestem typem bo nie przeszkadza mi ani samotność ani tłum, ale czasem jak na te pary patrzę to się zastanawiam jak by to było :roll: Ale "seksualne laski" nie mają szans :P :wink:

Ant
BażANT
Posty: 6068
Rejestracja: 1 paź 2006, 14:26

Post autor: Ant » 23 lip 2007, 22:26

No u mnie na roku wnet piewrszy slub sie odbedzie, ale mnie to jakos na szczescie nie rusza :twisted:

:ciasto: :ciasto: dla osamotnionych ;)
Czczony nie tylko w Chinach

wilczek
pASibrzuch
Posty: 286
Rejestracja: 17 lip 2007, 18:46
Kontakt:

Post autor: wilczek » 23 lip 2007, 22:32

Wesela są okropne - omamiają Cię wódką, ciastami, szynką i śpiewem! Wszyscy są szczęśliwi! Ale tak naprawdę to smutny dzień, dwoje ludzi właśnie traci wolność - zupełnie nieświadomie :wink:

Awatar użytkownika
M@na
mASełko
Posty: 106
Rejestracja: 21 lip 2007, 17:03
Lokalizacja: Nibylandia
Kontakt:

Post autor: M@na » 23 lip 2007, 22:38

i w razie czego rozwód!! tak spędzić resztę życia :mrgreen: bez wolności:)
Walczyć tylko dla siebie, żyć kochając tylko siebie...

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Czy byłeś kiedykolwiek w związku?

Post autor: DZIEWICA8 » 24 lip 2007, 12:37

Ja spotykałam się z kilkoma chłopakami w swoim życiu. Z trzema z nich nawet się całowałam i przytulałam, ale nie uważam tego za związki, lecz raczej za zwykłe chodzenie z chłopakiem, bo nie było niczego co mogłoby nas ze sobą związać np. seksu czy obustronnego uczucia. W obecnej chwili nie zamierzam już angażować się w coś takiego.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia » 24 lip 2007, 19:07

Pisząc u tych ślubach (nie weselach :mrgreen: ) i o łączeniu się w pary przez moich przyjaciół mam na myśli nie tylko to, że jestem samotna. Po prostu wybiegam myślami wprzód i widzę oczyma wyobraźni, że te osoby doczekają się dzieci, rodzina stanie się dla nich najważniejsza, a ja zostanę ich znajomą drugiej kategorii. Boję się nie samotności (czyli życia w pojedynkę), ale osamotnienia.
Poza tym wydaje mi się, że we dwoje żyje się łatwiej - do wszystkiego w życiu dochodzi się razem, problemy rozkładają się na dwoje. Chyba popadam w jakąś paranoję: nie chcę wiązać się z facetem, bo nie jestem w stanie dać mu tego, czego on oczekuje i jednocześnie nie chcę być sama, bo jestem na to za słaba.
Dochodzi więc do tego, że żyję dniem dzisiejszym i najlepiej czuję się wtedy, gdy nie myślę o tym, co mnie w przyszłości czeka. Dziękuję za uwagę 8)
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 24 lip 2007, 21:28

beatris pisze:Dochodzi więc do tego, że żyję dniem dzisiejszym i najlepiej czuję się wtedy, gdy nie myślę o tym, co mnie w przyszłości czeka. Dziękuję za uwagę 8)
I takie podejście jest - przynajmniej moim zdaniem - jak najbardziej prawidłowe. Trzeba żyć chwilą, cieszyć się nią. Nie trzeba wybiegać w daleką przyszłość, gdy się nie wie, co przyniesie jutro. 8)
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

Bardzo Dziwna Osoba
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 21 lut 2007, 15:28
Lokalizacja: Północ

Post autor: Bardzo Dziwna Osoba » 26 lip 2007, 10:19

Te śluby to rzeczywiście jakaś zmora. Mnie to przeraża. Nie widzę w tym nic wesołego. Byłam 2 razy na ślubie i też mi się nie podobało. To ja już wolę wypić sobie sama kilka piw niż bawić się na czyimś weselu, gdzie i tak większość jest pózniej obgadana- wypada mieć sztuczny uśmiech. Każdy i tak zawsze zaprasza osoby, których nie chciałby widzieć, ale "trzeba" je zaprosić. Dziwi mnie naiwność niektórych, że teraz to już będzie życie na własny rachunek, z dala od rodziny, a i tak jak co do czego przyjdzie, to rodzice decydują kto ma być na ślubie itd. Jak ja mam z takim podejściem kiedyś zdecydować się na ślub? :roll: :evil: To marzenie mojej mamy...

Ant
BażANT
Posty: 6068
Rejestracja: 1 paź 2006, 14:26

Post autor: Ant » 26 lip 2007, 12:31

Ja tam w ogole nie rozumiem, co ludzie w tych slubach widza :P
Czczony nie tylko w Chinach

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 26 lip 2007, 17:21

Też tego nie rozumiem, co ludzie widzą w tych ślubach a może nawet nie tyle w ślubach, co w weselach. Zaproszeni ochoczo jadą, choć trzeba przygotować kopertę, zmęczeni siedzą, tańczą a to wszystko z przyklejonym, sztucznym uśmiechem. Na ogół, ale jak może być inaczej, skoro przy okazji wesela przypomniano sobie o ciotkach, wujkach, kuzynkach, których nie widziano wieki i jeszcze wieki by ich nie widziano gdyby nie ta okazja. :lol: Pojedziesz na takie wesele, wciśniesz się w nie lubiane ciuchy a tu ci jeszcze wyskoczą z "uśmiechnij się, co nie cieszysz się ze ślubu kuzyna?" Albo: "w takim dniu nie wypada mieć skwaszonej miny" (to wcale nie była skwaszona mina - ja po prostu wyrazem twarzy nigdy nie wyrażam emocji, ale przecież ciotki wiedzą lepiej) itd. :evil: Niedawno właśnie dane mi było coś takiego przechodzić i rodzinka odkryła nagle, że "ty to taki samotnik jesteś"… Aż chciałoby się odpowiedzieć: "od urodzenia – jeszcze nie zauważyliście?" Poza tym nieśmiertelne: "dlaczego nie tańczysz? Źle się bawisz?". I dlatego, to było ostatnie wesele, na którym mnie widzieli. :diabel:
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

wilczek
pASibrzuch
Posty: 286
Rejestracja: 17 lip 2007, 18:46
Kontakt:

Post autor: wilczek » 27 lip 2007, 09:45

ha ha ha

Dałeś się złapać dorosłe dziecko? Wciągnęli Cię w tryby wesela?! Ja je zawsze omijam szerokim łukiem - ale studentowi łatwiej, zawsze powiem że mam egzamin, praktyki, staż albo i jeszcze mnóstwo innych wymówek :D :wink:

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Czy byłeś kiedykolwiek w związku?

Post autor: DZIEWICA8 » 27 lip 2007, 11:49

Ja na weselach byłam dwa razy, na ślubach cztery razy. Ostatnio byłam świadkiem i druhną na ślubie i weselu mojej siostry ciotecznej. Wesele było beznadziejne. Ludzie mało tańczyli, przeważnie siedzieli przy stole i jedli. Mało było tradycyjnych przyśpiewek weselnych typu: "gorzka wódka". Pan młody gdzieś łaził, a panna młoda siedziała przy stole z koleżanką lub tańczyła z dziećmi w kółeczku. Gdy był pierwszy taniec pary młodej, to nikt z gości nie przyszedł, aby to zobaczyć, bo wszyscy rzucili się do jedzenia, jakby nic nie jedli cały tydzień. Ja przyjechałam bez pary, nie miałam z kim tańczyć i strasznie się nudziłam, łaziłam po kątach. Pod koniec wesela przyczepił się do mnie pijany facet i mnie męczył, aż moja mama musiała go odgonić. W końcu wesele się skończyło i mogłam odpocząć. Uffffff......... To było straszne!!!!! :shock: :shock: :shock: Na szczęście w najbliższym czasie nie szykuje się żadne nowe wesele w rodzinie. Hurrrra!!!!!! :D :D :D
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

ODPOWIEDZ