Czy byłeś/-aś kiedykolwiek z kimś w związku?

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Kiedykolwiek w związku?

Tak
108
46%
Nie, ale podkochiwałem/-am się
68
29%
Nie
60
25%
 
Liczba głosów: 236

Awatar użytkownika
Agu
bobASek
Posty: 3
Rejestracja: 6 lut 2008, 22:44
Lokalizacja: Wro

Post autor: Agu » 14 lut 2008, 16:46

a włączę się.. (muszę się uaktywnić w końcu :) )

odpowiadając na pyt., nigdy nie byłam w związku. I nie, że nie zamierzam co nie mam ku temu sposobności.
w całym moim życiu (jakieś 20 lat) zakochana byłam całe 2 razy.. a że bez wzajemności to inna sprawa, a że od drugiego razu mi jeszcze nie minęło to już w ogóle inna bajka;)

srebrna
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 3 lip 2007, 17:42

Post autor: srebrna » 15 lut 2008, 23:05

Ja tez jeszcze nie byłam w związku. A chciałabym, tylko żeby nie był seksualny. Mam beznadziejną skłonność do romantyczno-platonicznego zakochiwania się, za każdym razem w niewłaściwych obiektach - niezainteresowanych lub zajętych.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 16 lut 2008, 09:59

A propos związków międzyludzkich i mojego oderwania od życia codziennego ostatnio - w czwartek zmarnowana po ciężkiej pracy (pięć dni pod rząd po 12-15 godzin dziennie ślęczenia nad papierami), stwierdziłam, że czas się odchamić i poszłam do knajpy na obiadokolację. Najpierw mnie zdziwiło, że tyle ludzi (przeważnie w środku tygodnia około 16-17 jest tam pustawo, niemniej jednak to moje ulubione miejsce, obsługa mnie rozpoznaje, a jedzenie jest po prostu palce lizać). No więc pierwszy zaskok: skąd tu tyle ludzi. Drugi zaskok: czemu tak czerwono? Trzeci zaskok: co oni zrobili ze stolikami (stoły, które zwykle były zestawione po dwa-trzy, w czwartek porozsuwane - prawie same dwuosobówki były). No nic, siadam, przeglądam kartę, ale przy okazji rzucam okiem w lewo i prawo. Przy każdym stoliku siedzi para. Nie jedna osoba, nie trzy, tylko dwie - dziewczyna i chłopak. Nagle zauważam, że przy stoliku tak mniej więcej po skosie ode mnie chłopak daje dziewczynie jakieś pudełko w kształcie serca i kartkę w czerwonej kopercie. I wiecie co? Wtedy dopiero kapnęłam się, że to Walentynki :lol:

Ale w sumie się nie zestresowałam, a żarcie jak zwykle było extra (szczególnie megaduży kawał czekoladowego ciasta z podwójnie czekoladowym kremem).

Żeby nie było, że to offtop - nie wiem, czy już to pisałam, ale jakieś tam relacje damsko-męskie mi się przewinęły, ale z perspektywy czasu nie nazwałabym ich związkami ;)

TITO
ASiołek
Posty: 73
Rejestracja: 25 paź 2007, 20:29
Lokalizacja: kujawskopomorske

Post autor: TITO » 16 lut 2008, 18:00

Dobre :!: przeoczyć walentynki to chyba żart :lol:

kot
pASibrzuch
Posty: 252
Rejestracja: 26 sie 2006, 20:31
Lokalizacja: dolnośląskie/

Post autor: kot » 16 lut 2008, 20:50

Agnieszka pisze:A propos związków międzyludzkich i mojego oderwania od życia codziennego ostatnio - w czwartek zmarnowana po ciężkiej pracy (pięć dni pod rząd po 12-15 godzin dziennie ślęczenia nad papierami), stwierdziłam, że czas się odchamić i poszłam do knajpy na obiadokolację. Najpierw mnie zdziwiło, że tyle ludzi (przeważnie w środku tygodnia około 16-17 jest tam pustawo, niemniej jednak to moje ulubione miejsce, obsługa mnie rozpoznaje, a jedzenie jest po prostu palce lizać). No więc pierwszy zaskok: skąd tu tyle ludzi. Drugi zaskok: czemu tak czerwono? Trzeci zaskok: co oni zrobili ze stolikami (stoły, które zwykle były zestawione po dwa-trzy, w czwartek porozsuwane - prawie same dwuosobówki były). No nic, siadam, przeglądam kartę, ale przy okazji rzucam okiem w lewo i prawo. Przy każdym stoliku siedzi para. Nie jedna osoba, nie trzy, tylko dwie - dziewczyna i chłopak. Nagle zauważam, że przy stoliku tak mniej więcej po skosie ode mnie chłopak daje dziewczynie jakieś pudełko w kształcie serca i kartkę w czkopercie. I wiecie co? Wtedy dopiero kapnęłam się, że to Walentynki
:serce: :serce: :serce: Ja tez sie późno zorientowałem :D Dopiero następnegp dnia.

Awatar użytkownika
Ariel
mASełko
Posty: 103
Rejestracja: 11 gru 2007, 21:54
Lokalizacja: Katowice i okolice

Post autor: Ariel » 16 lut 2008, 20:57

O, jaki fajny temat! A ja go jakoś nie zauważyłem do tej pory :)

W związku nigdy nie byłem. Co do przyszłości, nie powiedziałbym, że na pewno nigdy nie będę, bo po prostu sam tego nie wiem (jeśli już, to z ASką).

U mnie to strasznie pokręcone - z jednej strony czasem myślę, że chciałbym mieć kogoś (to wtedy, gdy samotność mi bardziej dokuczy). Z drugiej znów strony, jestem z natury samotnikiem, i czasem z kolei myślę, że dobrze mi tak, jak jest. Z trzeciej znów strony, tylko teoretyzuję, bo nigdy w związku nie byłem.

A propos, już o tym pisałem na forum - jest taka anegdota, jak to młody człowiek przyszedł do Sokratesa (jeśli dobrze pamiętam) i zapytał "mistrzu, poradź co robić, poznałem dziewczynę, żenić się czy nie?". A na to Sokrates: "cokolwiek nie zrobisz, będziesz żałować". :D Coś w tym jest...

Ale widzę, że co do jednego sie wszyscy zgadzamy - ja tez nie lubię wesel :D Tańczyć nie lubię, różnorakie zabawy weselne są dla mnie straszliwie prymitywne (typu pan młody ma zasłonięte oczy, przed nim siedzi kilka kobiet, w tym panna młoda, a on, macając je po kolanach, ma odgadnąć, która to jego zona... :diabel:). I dalibóg, wszyscy są tym ubawieni, poza mną. :? Najwyraźniej mam nieco bardziej wysublimowane poczucie humoru :D Ale ostatnio problem sam się rozwiązał, bo po prostu gdy ktoś z rodziny przychodzi mnie zaprosić na wesele, od razu oznajmiam, że nie mogę i nie przyjdę :)
anonymouse pisze:Myślę, że związki osób seksualnych też nie opierają się na seksie (zazwyczaj). Jeżeli by tak było, to cały ten "urok" (w cudzysłowie, bo ja go nie rozumiem :P) szlag by trafił.
Nie zgadzam się. Moim zdaniem, związki osób seksualnych w bardzo dużym stopniu opierają się na seksie, przynajmniej gdy partnerzy są młodzi. Kiedyś mnie aż zmroziło, gdy przypadkiem usłyszałem, jak pewna dziewczyna objaśniała koleżance swoją filozofię dotycząca związków. Otóż stwierdziła ona, że zaraz na początku znajomości należy pójść z facetem do łózka i zobaczyć jak sobie tam radzi. Bo jeśli kiepsko, to, cytuję, "nie warto sobie zawracać głowy i próbować cokolwiek budować, bo i tak nic z tego nie wyjdzie" :shock:

kot
pASibrzuch
Posty: 252
Rejestracja: 26 sie 2006, 20:31
Lokalizacja: dolnośląskie/

Post autor: kot » 16 lut 2008, 21:09

Ja w zwiazku nigdy nie byłem , nie jestem , nie wiem czy będe
Ariel pisze:
Nie zgadzam się. Moim zdaniem, związki osób seksualnych w bardzo dużym stopniu opierają się na seksie, przynajmniej gdy partnerzy są młodzi. Kiedyś mnie aż zmroziło, gdy przypadkiem usłyszałem, jak pewna dziewczyn objaśniała koleżance swoją filozofię dotycząca związków. Otóż stwierdziła ona, że zaraz na początku znajomości na;lezy ojśc z facetem do łózka i zobaczyć jak sobie tam radzi. Bo jeśli kiepsko, to, cytuję, "nie warto sobie zawracać głowy i próbować cokolwiek budować, bo i tak nic z tego nie wyjdzie" :shock:
ile ludzi tyle filozofii zycia, ale uchowaj boże przed takimi panienkami. Pewnie naczytała sie Bravo czy czegoś takiego ......... i pewno miała naście lat.

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny » 16 lut 2008, 21:11

Ariel pisze: Kiedyś mnie aż zmroziło, gdy przypadkiem usłyszałem, jak pewna dziewczyna objaśniała koleżance swoją filozofię dotycząca związków. Otóż stwierdziła ona, że zaraz na początku znajomości należy pójść z facetem do łózka i zobaczyć jak sobie tam radzi. Bo jeśli kiepsko, to, cytuję, "nie warto sobie zawracać głowy i próbować cokolwiek budować, bo i tak nic z tego nie wyjdzie" :shock:
ZAMUROWAŁO MNIE :/


Znam coś podobnego. Zgadnijcie, jak płytcy ludzie :peace2: :insane: rozumieją słowa "kochać kogoś to dawać mu siebie, a nie tylko patrzeć się na siebie" ... :blink: Jak przeczytałem ich rozumowanie to zwątpiłem w sens egzystencji wszechświata. :scared:
Czarno to widzę...

Awatar użytkownika
damian-dec
AS gaduła
Posty: 415
Rejestracja: 12 lut 2008, 23:14
Lokalizacja: Dublin/Wroclaw
Kontakt:

Post autor: damian-dec » 17 lut 2008, 01:15

a ja bylem w paru zwiazkach, zazwyczaj krotkotrwalych,he he.
zawsze bowiem w pewnym momencie przychodzil moment ze wypadaloby sie "poseksic" :lol: --no tego oczekiwala druga strona :lol: -i ja wtedy tchorzylem i konczylem zwiazek pod jakims tam byle pretekstem. no mlody i glupi torche bylem zeby powiedziec dziewczynie prawde ze jestem asem-zreszta pewnie wziela by mnie za homo-bo kto to kiedy slyszal ze cos takiego jak aseksualizm istnieje, he he.
Tez jestem typm samotnika ale jednak uwazam ze fajnie byloby byc z kims razem. jest czesto razniej i latwiej--przeciez jest SUPER przebywac z osoba, ktora sie lubi czy kocha :)


a tak z innej beczki ucina sie te wszystkie durne pytania --"no kiedy sobie kogos znajdziesz itd...."
i dla wyjasnienia!!!!!---JA NIE MOWIE ZE TYLKO DLA TEGO POWODU WARTO Z KIMS BYC 8)

no ale sie pewnie juz powtarzam , jakos nie ma chetnych asow na jakiekolwiek zwiazki :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

Awatar użytkownika
Ariel
mASełko
Posty: 103
Rejestracja: 11 gru 2007, 21:54
Lokalizacja: Katowice i okolice

Post autor: Ariel » 17 lut 2008, 01:53

damian-dec pisze:Tez jestem typem samotnika
Odnoszę wrażenie, że chyba każdy AS jest w większym lub mniejszym stopniu typem samotnika...

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 17 lut 2008, 09:15

SamotASy :lol: :mrgreen:

Chociaż coś w tym jest w sumie - ja np. od czasu do czasu potrzebuję izolacji (nie mylić z izolatką :P) - ot tak po prostu zero kontaktu z ludźmi, może jakaś książka albo i nie, ale generalnie chodzi o to, żeby pobyć samemu ze sobą. Dla higieny psychicznej ;) Nie ciągle, ale tak co jakiś czas. Chociaż może to wynika po trosze z tego, że jestem jedynaczką i już od dzieciństwa potrafiłam sama ze sobą grać w chińczyka na 4 osoby albo odtwarzać role całego plemienia indiańskiego, począwszy od wodza, przez wojowników, na squaw skończywszy ;) Miałam świetne 'tipi' zbudowane przy pomocy biurka, dwóch krzeseł i koca :mrgreen:

Hamster
młodASek
Posty: 29
Rejestracja: 12 lut 2007, 19:07

Post autor: Hamster » 17 lut 2008, 20:05

Miałem niejednokrotną okazję być z kimś w związku. Zawsze odmawiałem, bo zwyczajnie się boję. Sex prędzej czy później nadejdzie :|

Co do samotności, to jestem na duże TAK :mrgreen: Kocham wszystko robić sam i wszędzie chodzić sam, aż wszyscy dookoła się dziwią. Jak nie chce pracować z dziewczynami, to znaczy, że się wstydzę. Jak nie chcę pracować z chłopakami to znaczy, że się boję. Jak obalę jeden mit na temat mojej samotności, to automatycznie powstaje drugi. Aby tylko dowiedzieć się dlaczego on jest sam. Aby tylko poznać prawdę...

Mam przy tym ubaw po pachy, chociaż zdarzają się sytuacje, kiedy mnie to denerwuje :|

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny » 17 lut 2008, 20:24

mnie posądzono o gejowstwo
;]
ale obaliłem ten mit
Czarno to widzę...

Hamster
młodASek
Posty: 29
Rejestracja: 12 lut 2007, 19:07

Post autor: Hamster » 17 lut 2008, 20:32

Można wiedzieć w jaki sposób? Bo o mnie podobno tez chodzą takie słuchy :|

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 17 lut 2008, 20:39

Po co się przejmować tym, jakie chodzą o nas słuchy? Ja się nie martwię tym, co ktoś sobie główkuje na mój temat innym też tak radzę. Mam również nadzieję, że te osoby czasami się zastanawiają ile jest prawdy w ich mniemaniach i za cholerę nie mogą do tego dojść. :P

:wink:
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

ODPOWIEDZ