Aseksualność w życiu codziennym

Dodaj swój głos! (ankiety są anonimowe)

Przyznajesz się jawnie do swojej aseksualności ?

tak
35
42%
nie
48
58%
 
Liczba głosów: 83

Awatar użytkownika
Honzol
AStral
Posty: 1047
Rejestracja: 26 lis 2006, 20:44
Lokalizacja: Centralna Polska
Kontakt:

Post autor: Honzol » 5 gru 2007, 21:03

Bardzo Dziwna Osoba napisala:
..Wyleczyła się, a depresja pojawiła się dopiero po 5iu latach (jak ona wyszła za mąż)..



:shock: no tak wszystkiemu winni sa faceci :xconfused: pewnie gdyby dziewczyna sie ozenila deprecha by nie powrocila :xmrgreen: :xwink:
Obrazek
Obrazek
नमस्ते
Tyle jest Swiatow ile Ludzi na Ziemi... .. .

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Aseksualność w życiu codziennym

Post autor: DZIEWICA8 » 6 gru 2007, 13:26

Honzol pisze:Bardzo Dziwna Osoba napisala:
..Wyleczyła się, a depresja pojawiła się dopiero po 5iu latach (jak ona wyszła za mąż)..



:shock: no tak wszystkiemu winni sa faceci :xconfused: pewnie gdyby dziewczyna sie ożeniła deprecha by nie powróciła :xmrgreen: :xwink:
Ha, ha, ha! Dokładnie to samo sobie pomyślałam, że nie warto jest wychodzić za mąż i gdyby ona nie wyszła za mąż, to depresja by jej nie wróciła.
A może ta depresja wróciła jej z powodu "nocnych obowiązków małżeńskich" lub " seksu małżeńskiego"* (jak kto woli), które zapewne pojawiły się w jej życiu po ślubie. :shock: :roll: :xeek: :xroll: :scared: :blink: :/
PS. * Określenie "seks małżeński" zobaczyłam kiedyś na plakatach reklamujących kursy przedmałżeńskie. Takie określenie (połączenie słów seks i małżeński) od razu skojarzyło mi się z czymś strasznie nudnym i monotonnym - seks małżeński - uuuuuuuuueeeeeeeeeeeeeee :| :| :| :| :| :| :| :| :| :| :| :| :| :| :| :| :|
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Aseksualność w życiu codziennym

Post autor: DZIEWICA8 » 6 gru 2007, 13:47

dorosłe dziecko pisze:Hmm, to co piszesz jest bardzo ciekawe. :) Zastanawia mnie, jaki cel ma to opisywanie zdjęć (nie znam się na psychologii :oops: ). I dlaczego psychologa zainteresował wątek aseksualności?
Trochę zaległa odpowiedź na Twoje pytania:
1. Opisywanie zdjęć było po to, żeby zorientować się w różnych rzeczach: jak lubię się ubierać i czesać, jacy ludzie są w moim otoczeniu i jakie są lub były między nami relacje, jaka była moja sytuacja życiowa w danym czasie np. szkoła, studia, czy dany okres był dla mnie dobry i szczęśliwy - co wtedy czułam, jakie, w jakich miejscach przebywałam i czy było mi tam przyjemnie, jak wyglądałam, we poszczególnych etapach życia, jaką minę mam na zdjęciach. O te właśnie rzeczy pytał psycholog, myślę, że chciał znaleźć przez to źródło moich problemów, orientować się skąd się one u mnie wzięły, gdzie tkwi ich przyczyna.
2. Psychologa zainteresowała aseksualność, bo ja powiedziałam mu, że uważam siebie za osobę aseksualną, ale nie do końca to akceptuję, z tego powodu czasami czuję się gorsza, mniej wartościowa od ludzi, mam pretensję do Boga, że mnie taką stworzył. i to jest prawda, bo wszystkie moje problemy z odsuwaniem się od ludzi, z myślami samobójczymi, z wątpieniem w wierze były właśnie przez to, że ja najpierw nie rozumiałam, co jest ze mną nie tak, potem nie rozumiałam istoty aseksualizmu, a jeszcze potem nie potrafiłam go u siebie zaakceptować. Jeszcze dziś czasem dopada mnie jakiś żal, jakaś pretensja do losu, mimo że jeszcze nie dawno byłam pewna, że już na dobre pogodziłam się z moim aseksualizmem. Na pewno jest ze mną dużo lepiej niż dawniej chociaż jeszcze nie całkiem idealnie. Jednak trzeba wierzyć, że w końcu będzie dobrze.
naomi_p pisze:Jestem ciekawa czy jest ciężko Ci się przełamać i otworzyć przed psychologiem, opowiadając wszystkie szczegóły ze swojego życia?
Również trochę zaległa odpowiedź: Przeważnie nie jest mi ciężko, mogę mówić o wielu rzeczach, także bardzo dla mnie przykrych. Nie czuję przed tym żadnych, oporów, wstydu strachu itd. Na ogół mówię o wszystkim ze spokojem, tylko raz zebrało mi się na płacz, a głos zaczął mi się załamywać. Jednak jakoś wytrzymałam, nie rozpłakałam się i spokojnie mówiłam dalej. Czyli podsumowując, mogę powiedzieć, że jednak potrafię przełamać się i otworzyć przed psychologiem.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Bardzo Dziwna Osoba
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 21 lut 2007, 15:28
Lokalizacja: Północ

Post autor: Bardzo Dziwna Osoba » 6 gru 2007, 22:00

Z tą moją koleżanką było jeszcze inaczej- tą pierwszą depresję miała dlatego, że nie wiedziała co ma ze sobą zrobić-studiowała zaocznie, miała dużo wolnego czasu, próbowała różnych prac, ale stwierdziła, że do żadnej się nie nadaje. Po tej terapii grupowej poczuła się lepiej, a następnie poznała chłopaka przez internet. Mówiła, że ma mnóstwo kolegów, ale żaden się jej nie podobał. Ten jej się spodobał, ale byli z innego miasta. Spali ze sobą na trzeciej randce, od tego czasu sypiali regularnie. Ona zawsze bardzo lubiła seks, ale po pół roku stwierdziła, że tak być nie może i postanowiła ten związek sformalizować. Przeprowadziła się do innego miasta, całymi dniami siedziała sama w domu, nikogo nie znała. Nie mogła znalezć pracy. W końcu znalazła pracę w sklepie, a z wykształcenia jest nauczycielką. Miała oferty pracy w różnych liceach, ale ich nie przyjęła, bo się bała. Z nudów i bezsilności chciała mieć dziecko, żeby mieć dla kogo żyć, ale cała rodzina jej odradziła, mąż też... Teraz nie wiem co się z nią dzieje, bo ona zerwała ze mną kontakt po tym, jak jej powiedziałam, że ja "na razie" nie planuję dzieci. Zrobiła mi prawie awanturę z tego powodu i od tej pory już się nie widujemy. :roll:

Awatar użytkownika
Parkinson
fantAStyczny
Posty: 545
Rejestracja: 4 lut 2007, 11:19
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Parkinson » 7 gru 2007, 16:38

Czyli podsumowując, mogę powiedzieć, że jednak potrafię przełamać się i otworzyć przed psychologiem.
psychiatrolog to nie człowiek :) więc się nie dziwię że bez problemu się otworzyłaś :xwink: :insane:

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Aseksualność w życiu codziennym

Post autor: DZIEWICA8 » 13 gru 2007, 12:54

W ostatni poniedziałek odbyła się ostatnia już moja wizyta u psychologa. Była ona krótka. Rozmawialiśmy o moich zaletach, ja musiałam wymienić wsazystkie swoje zalety, które sama u siebie widzę. Wymieniłam ich kilka i psycholog powiedział, że to dobrze, że mam świadoość swoich zalet. Potem zastanawialiśmy się w jakiej pracy mogłyby się przydać te moje zalety. Na koniec psycholog powieedział, że właściwie omówił ze mną już prawie wszystko, a mógłby już tylko rozmawiać ze mną o moich relacjach z mężczyznami (te które już miałam i opisywałam na naszym forum). Jednak ja powiedziałam, że to już jest zamknięty rozdział w moim życiu, że przykro mi jest o tym mówić i nie ma sensu do tego wracać. Powiedziałam też, że nie zamierzam już wchodzić w żadne związki z mężczyznami. Psycholog powiedzaił, że skoro nie chcę rozmawiać już o moich relacjach z mężczyznami, to mam już do niego więcej nie przychodzić, bo on już wszystko inne ze mną omówił. W zamian zaproponował mi chodzenie na terapię grupową, podał mi nawet adres specjalnego ośrodka. Dzwoniłam tam, ale okazało się, że nie ma tam zajęć grupowych, są tylko indywidualne. Psycholog kazał mi także podsumować nasze spotkania, potem pożyczył mi powodzenia i się pożegnaliśmy.
Hmmm.... Być może to jest dobry znak, że nie chcę już rozmawiać o moich relacjach z mężczyznami i wchodzić w nowe związki, być może to znaczy, że jednak pogodziłam się całkowivcie ze swoim aseksualizmem, że wreszcie uda mi się ostatecznie wyjść z depresji i być naprawdę szczęśliwą? Hmmm... :? :? :? Oby tak właśnie było! :thumbsup: :thumbsup: :thumbsup:
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
Honzol
AStral
Posty: 1047
Rejestracja: 26 lis 2006, 20:44
Lokalizacja: Centralna Polska
Kontakt:

Post autor: Honzol » 13 gru 2007, 17:30

Dziewica8 napisala:
..być może to znaczy, że jednak pogodziłam się całkowivcie ze swoim aseksualizmem, że wreszcie uda mi się ostatecznie wyjść z depresji i być naprawdę szczęśliwą? Hmmm... :? :? :?
Szczerze Tobie tego zycze :aniol: :xsmile: :xwink:
Ahoj :!:
Obrazek
Obrazek
नमस्ते
Tyle jest Swiatow ile Ludzi na Ziemi... .. .

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 13 gru 2007, 23:45

Będzie tak, jak sobie tego życzysz. Wystarczy chcieć by tak było. :)
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

Awatar użytkownika
naomi_p
ASter
Posty: 637
Rejestracja: 30 sie 2007, 16:30
Lokalizacja: Zhongguo (Państwo Środka)

Post autor: naomi_p » 14 gru 2007, 16:29

Dziewica8, może to, że nie chcesz rozmawiać już o mężczyznach to nie jest pogodzenie się z aseksualizmem, lecz tłumienie tego w sobie?

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 14 gru 2007, 17:03

Z drugiej strony, po co ma rozdrapywać ciągle stare rany i rozmawiać o tym, co było? :> Co było a nie jest nie pisze się w rejestr. :mrgreen:
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

Awatar użytkownika
naomi_p
ASter
Posty: 637
Rejestracja: 30 sie 2007, 16:30
Lokalizacja: Zhongguo (Państwo Środka)

Post autor: naomi_p » 14 gru 2007, 17:11

Ale póki się tego nie uwolni z siebie, chociażby przez rozmowę, to to wciąż siedzi w naszym rejestrze :/

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Aseksualność w życiu codziennym

Post autor: DZIEWICA8 » 17 gru 2007, 13:58

naomi_p pisze:Dziewica8, może to, że nie chcesz rozmawiać już o mężczyznach to nie jest pogodzenie się z aseksualizmem, lecz tłumienie tego w sobie?
Co masz na myśli naomi_p? Tłumienie czego? Aseksualizmu, czy raczej seksualności?
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
Ariel
mASełko
Posty: 103
Rejestracja: 11 gru 2007, 21:54
Lokalizacja: Katowice i okolice

Post autor: Ariel » 24 gru 2007, 23:21

Dziewico, jestem tu nowy na forum, ale przeczytałem Twój watek, i również chcę życzyć Ci wszystkiego dobrego. A jeśli mogę zapytać (przepraszam jeśli będzie to zbyt osobiste, ale nie wiem jeszcze jakie zwyczaje tu panują i jak daleko można wchodzić w czyjaś prywatność), dlaczego mówisz że nie chcesz już wchodzić w związki z mężczyznami? Mam na myśli związki aseksualne (bo chyba takie istnieją)? Może osobiste poznanie kogoś na forum nie jest złym pomysłem? I co się stało, że straciłaś pracę nauczycielki? A czy lubiłaś swoją pracę?

A teraz odpowiadając na pytanie tytułowe: nie, nikomu nie mówiłem o swojej aseksualności. Po pierwsze, sam nie jestem pewien na 100%, czy jestem ASem. A po drugie i ważniejsze, po co miałbym o tym mówić? Większość osób nic o tym zjawisku nie wie, i zareagowaliby pewnie w najlepszym wypadku wzruszeniem ramion.

Co ciekawe, dziś byłem (jak co roku) na Wigilii u rodziców, i zawsze przy życzeniach było "żebyś znalazł sobie wreszcie żonę/dziewczynę", a w tym roku tylko "żeby ci się w życiu dobrze układało, i żebyś był szczęśliwy". Hmm, czyzby rodzice coś podejrzewali? Choć sądzę, że raczej szybciej podejrzewaliby (zwłaszcza matka), że jestem homoseksulaistą. Zresztą w pracy już mnie niektórzy o to podejrzewają (nikt nigdy nie powiedział mi niczego wprost, ale były dość wyraźnie aluzje, dla osoby postronnej może niezauważalne, ale ja je tak odebrałem...).

Awatar użytkownika
naomi_p
ASter
Posty: 637
Rejestracja: 30 sie 2007, 16:30
Lokalizacja: Zhongguo (Państwo Środka)

Post autor: naomi_p » 25 gru 2007, 22:07

Ja przy składaniu życzeń też zauważyłam, że wiekszość (znacząca) nie życzyła mi znalazienia drugiej połówki... Tak jakbym była amiłosna ;)

Ant
BażANT
Posty: 6068
Rejestracja: 1 paź 2006, 14:26

Post autor: Ant » 25 gru 2007, 22:15

Mi chyba nigdy nikt tego nie życzył. W każdym razie nie przypominam sobie :lol:

Raz tylko pamiętam, że na urodziny kuzyn składał mi życzenia w stylu by mi gumki nie pękały :roll:
Czczony nie tylko w Chinach

ODPOWIEDZ